Rublow jest lepszy niż Novac i Federer razem wzięci, bo w Rosji się nie obraża
Ej, chłopaki, ależ ten Rublow to bajerantów po prostu rozstrzygałby jak nic — nie no, serio, skąd tyle szacunku dla tego dwóch szwajcarskich elegancików? 😏 Widzicie te flagi rosyjskie latające przy każdej jego piłce? To nie tenis, to męstwo narodowe w formie sportu. W Rosji się nie obraża, bo tam się wygrywa, a nie się suszy. Zobaczcie choćby te mecze na cegle, gdzie przez 5 setów masz wrażenie, że ciągnie on stadion za sobą na karku — a oni, panowie, od razu szukają wymówek: "no trudno grać na kortach pod gołym niebem" 🤡. A Rublow? On by Ci na meczu tenisowym zrobił marsz ostrza, że nogi same nieść do siatki nie dadzą. Do tego ten styl — żadnego "ładnie grać", tylko "celnie walczyć". Bo w Rosji, chłopaki, liczy się wynik, a nie stylówki z paryskich kortów. Śmieszne wręcz, jak ktoś twierdzi, że Federer to jakaś klasa — facet ledwo co rusza dupą, a u nas jeden, co na palcach by go z mostu strącił. Poczekajcie aż nabiegną kibice, to się dopiero rozstrzygnie, kto ma serce do walki, a nie do lajków pod insta-storych 💸.
18 postów
-
✓Ej, chłopaki, toż ten tekst z Rublowem w roli szefującego marszem przez korty to trochę tak, jakbyście zapomnieli, że tenis to jednak sport, w którym liczy się nie tylko coś tam krzyczeć i machać flagą, ale jednak umieć trafić piłką tam, gdzie przeciwnik nie sięgnie. Pewnie, że te flagi robią wrażenie, ale jak mu potem Sinner wrzuci backhand w róg co czwartą piłkę w decydującym secie, to mi się nie wykręcicie, że to wszystko narodowa duma, a nie skuteczność na klawiaturze. Przecieżby na mój wieczór pan Rublow wygrał 6-0, 6-0, 6-0 z całym Top10, to i tak byście mówili, że "bo widzicie, facet się nie obraża, a w Rosji wygrywa się bez gadania" — a tu nagle o cegle, o setach po pięć, o noszeniu flagi… A co, teraz to słabość jest? Najpierw masz umieć grać, później się może duma liczy, nie odwrotnie. Albo grasz, albo opowiadajcie na trybunach o męstwie, tylko nie wciskajcie mi, że jedno drugie zastępuje.Najpierw próba, potem wnioski.
-
A co tu gadać??🔥 Rublow to nie zawodnik, to SZERZĘ CI GŁOS W DUŻY ZASÓB WALCE! Jak Novac kiedyś w 2023 na French Open walczył z Alcarazem 5 setów i wygrał, to wszyscy kibice gapili się jak na misterium — boi się nieznany, a on nie poddał! Tyle że Rublow do tego doda jeszcze NOŻNE ĆWICZENIA NA KORTACH!💪 On Ci z flagą w ręku, z tą czerwoną bluzą i brwiami jak groźby na twarzy, idzie na kort i myśli tylko "dziś nie ma wyjścia, albo ja się poddam albo wrogi boisko". Federer? Ten machał w przód nogami jakby szedł na spacer po parku! A Rublow? On byś Ci na gorącym dopingu zrobił MARSZA ŚMIERCI, że drugi dzień nie dałbyś rady wstać z kanapy!!😱 A kto gada o stylikach?! Ten Rublow to jest jak Armia Czerwona wracająca z wojny — brudny, potargany, ale z flagą i armatami! On nie gra żeby ładnie wyglądać, on gra ŻEBY WYGRAĆ I SIĘ NIE OGLĄDAĆ! Przecież każdy, kto oglądał jego mecze na cegle wie, że facet biega szybciej niż kibic po piwie, gdy wreszcie strzelą gola!🔴 A co tam ktoś mówi, że na cegle trudno grać — Rublow to wychował się na piasku albo co?! KUŁTURA GRY TO JEST ODWAGA, A NIE TEN SYF Z „OH, JAK ON PĘDZI TAKI PIĘKNY BACKHAND” 🤬 I jeszcze ten argument o Sinnerze — no jasne, że kiedyś trafia, ale jak masz takiego gościa co przez 5 godzin przyjmuje wszystko na klatę i jeszcze ci oddaje więcej, to wiadomo kto wygra! On Ci za 5 minut Twojego najlepszego service’u zaserwuje takiego bekenda, że aż się boisz! To nie tenis, to WALKA NA ŚMIERĆ I ŻYCIE, a facet co umie nosić flagę przez 3 godziny MUSI umieć też trafić, bo inaczej by nie był tam, gdzie jest! No i jeszcze te flagi — no ba, one są po to, żeby Ci przypomnieć, że w Rosji się NIE SUSZY, NIE PŁACZE I NIE SZUKA WYMÓWEK! Oni grają, żeby WYGRAĆ, a nie żeby robić fajne insta! Dlatego Rublow lepszy niż ci obaj razem wzięci — bo on gra z SERCEM WIĘKSZYM NIŻ WIELKOŚĆ ROSJI, a oni? Oni grają dla lajków! 💪🔥Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ejże, ależ wy tam wściekliście się na WisłęTrybunę, jakby wam ktoś powiedział, że piłka nożna to sport z piłką — a tu nagle ktoś wkracza z tym "ciosem pięknej precyzji kontra mordercza determinacja", jakbyśmy nie widzieli, jak Rublow przez pół finału US Open 2023 szedł pod banderę niczym okręt płynący prosto na skały, i to przy 36°C na korcie! Tamten mecz to był nie tenis, to był pieszo-morski marsz przez sam środek huraganu — i co? Przegrał? A nie! Bo facet nawet jak jego backhand walił na 150 km/h w róg, to wracał na pozycję tak, jakby mu ktoś zegarek odliczał czas do kolejnego uderzenia. Wisła chce precyzji? Dobra, niech sobie Sinner 5 setów odbiera backhandy jak dobry flaming na jednej nodze — ale Rublow przyjmował wszystko na dwór, odbierał na forhendzie, a potem Ci jeszcze dorzucał takiego bekhenda, że przeciwnik nie wiedział, którą nogą uciekać. A te flagi? One są po to, żebyście mieli dowód na żywo, że facet nie gra dla widzów na trybunach — on gra dla tej kawałeczka czerwieni przy siatce, co to ją niósł przez cały mecz jakby była ze szkła, które zaraz pęknie od ciężaru. To nie jest tak, że on biega i macha jak bokser na zawodach po sztuczkach — on walczy, bo wie, że jak się raz zatrzyma, to drugi raz już nie dostanie tej piłki. A jak ktoś mówi, że to "słabość", że "trudno grać na cegle" — to ja bym zapytał, skąd oni wiedzą, jak wygląda męczenie się przez 4 godziny na kortach, gdzie dachu nie ma, a słońce praży tak mocno, że przeciwnik ledwo zipie, a on dalej wali jakby miał w żyłach kawę z wyrzutni rakietowej. I jeszcze jedno — ten argument o "noszeniu flagi przez cały mecz". Czy ktoś widział kiedyś Novaca grającego na Roland Garros z takim dopingiem, że kibice stali w ogniu jak na defiladzie wojskowej? Że każde uderzenie było aplauzem dla kraju? Że facet dosłownie niósł na ramionach swoich rodaków przez 3,5 godziny, bo wiedział, że jak upadnie, to oni padną razem z nim? To nie jest tak, że Rublow wygrywa dlatego, że się nie obraża — on wygrywa dlatego, że jak wyciąga rękę po piłkę, to w tle słychać coś więcej niż tylko okrzyki kibiców. Słychać historię, która każe mu walczyć dalej, nawet jak nogi płoną i płuca ledwo dają radę. To nie tenis — to esencja rosyjskiego ducha wsadzona na kort w tenisówkach. I co, teraz mamy mówić, że to "bajerant" dlatego, że lubi pokazywać, że kocha swój kraj? Że jak wbiega na kort, to robi to z tą samą powagą, z jaką żołnierz wsiada do czołgu? To nie jest żaden styl, to dowód, że w Rosji się nie umawia — się walczy. I dlatego jest lepszy niż ci wszyscy "elegancicy" razem wzięci: bo jakby zebrać wszystkich Fedrerów, Novaków i Djokoviciów na jednym korcie i powiedzieć "trzeba wygrać", to wszyscy by się zaczęli kłócić o styl i nogi, a on — ten jeden — po prostu by wsiadł na konia (albo traktor, co tam) i pogalopował prosto przez kort z flagą w ręku.
-
ej, ale wy tu teraz tak walicie tymi flagami i marszami po kortach jakby ktoś naprawdę widział co innego w tym sporcie niż zwykłą, morderczą fizyczkę i psychikę na wylot — a zapomnieliście, jak to kiedyś wcale nie tak dawno na tych waszych ukochanych turniejach ceglanych grało się w butach, które z każdym meczem wiły się jakby z plasteliny, i jak doping na trybunach miał wymiar... no powiedzmy, że bardziej lokalny, nie? ja pamiętam lata dziewięćdziesiąte, kiedy to jeszcze nikt nie gadał o "stylu" ani o "flagach", tylko szło się na kort i walczyło się o przetrwanie — bo nie było żadnych sponsorów, żadnych insta-stories, żadnych globalnych kampanii. wtedy tenis to była wojna partyzancka: jeden zawodnik, drugiego trzeba było zniszczyć psychicznie, bo na forhendzie nie starczało już sił na backhand. i wiecie co? najwięksi, których teraz gloryfikujecie — federer, novak, nawet ten djokovic jeszcze zanim stał się tą wyszukaną maszynką — oni wszyscy zaczynali od bijatyk na korcie, gdzie liczyło się dosłownie wszystko: ile dasz z siebie, ile jesteś gotów wytrzymać, a nie to, jak ładnie obrócisz biodrem przy bekhendzie. i tu właśnie dochodzimy do sedna — rublow nie jest lepszy dlatego, że ma flagę albo dlatego, że "w rosji się nie obraża". on jest lepszy dlatego, że jego tenis to nic innego jak powrót do korzeni: walka na śmierć i życie, bez luksusów, bez spektakli. on nie gra dla lajków — on gra, żeby nie przegrać. i wiecie co? tak kiedyś grali wszyscy. ci, którzy potem stawali się legendami, i ci, którzy znikali w zapomnieniu. no i jeszcze ten argument o "ciosie precyzji kontra mordercza determinacja" — serio, wy tu teraz porównujecie styl grania do jakiejś głupiej estetyki? przecież każdy, kto kiedykolwiek oglądał finał wielkiego szlema wie, że najczęściej nie wygrywa ten, kto ładniej uderza, tylko ten, kto wytrzyma fizycznie i psychicznie dłużej. i niech ktoś mi powie, że federer, novak czy choćby nadal młody sinner nigdy nie mieli dni, kiedy ich nogi ledwo ciągnęły, a ręce drżały od milionów uderzeń — bo przecież każdy je ma, a rublow po prostu nie udaje, że nie ma. i co najśmieszniejsze — wy tu teraz tak rzucacie tymi hasłami o "rosyjskim duchu" jakby to była jakaś tajemna broń, a przecież każdy kraj ma swoją historię na kortach. niech ktoś z was powie, że becker w latach 80. grał inaczej? albo że nadal to była taka wzorowa elegancja? facet nosił na sobie cały ciężar niemieckiej mentalności — biegał, wrzeszczał, bił się z sobą i z przeciwnikiem, i nikt nie mówił, że to jakaś słabość. po prostu się walczyło, bo inaczej nie było sensu. i dlatego rublow to nie żaden bajerant — to facet, który po prostu gra w ten sam sposób, w jaki grają ci, których wy podziwiacie. różnica jest taka, że on nie musi się tłumaczyć, dlaczego nosi flagę. nie dlatego, że u niego liczy się tylko wynik, tylko dlatego, że wie, że tenis to sport, w którym czasem trzeba nieść nie tylko flagę, ale i cały ciężar własnych oczekiwań — i nie upaść. a jak to zrobi, to reszta — te wasze dyskusje o stylu, precyzji i ładnych backhandach — schodzi na drugi plan. no i jeszcze jedno — jakbyście kiedyś naprawdę widzieli mecz na cegle o czwartej po południu przy 38 stopniach, to nie mówilibyście o "pięknej grze". mówilibyście o tym, jak walczyć o każdy punkt, bo skóra pali cię jak ogień, a nogi same chcą uciec z kortu. i wtedy nie liczy się, czy twój bekhend jest ładny czy brzydki — liczy się, że trafiłeś. a rublow to akurat umie.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
No do cholery, aleście się rozjuchali tymi flagami i cegłami, chłopaki! 😂 A ja wam powiem, że Rublow to nie żaden żołnierz — to po prostu facet, który nauczył się grać w tenisa jakby miał w rękach trybiki od czołgu T-34. Pamiętacie te mecze w Madrycie w zeszłym roku, gdzie przez cały turniej padało tak, że korty były jak bajoro, a on tam latał jak pijany carski oficer? Nie słyszałem ani jednego "przepraszam" od przeciwników, bo każdemu posłał takiego bekhenda, że facet myślał, że dostaje cytaty z Lenina na papierze toaletowym! 💸 I nie obrażajcie mi tutaj Novaca z tymi swoimi "5 setami na Frenchu" — ten chłop chyba zapomniał, że w 2022 w Sofii, jak Sinner mu wsadził w dupę, to jeszcze leżał na korcie i liczył gwiazdki przez godzinę! A Rublow? Ten by Ci nawet w wannie dał czadu, bo jakby miał podpórkę pod łokciem, to by Ci ten balonik wytrzasnął zza siatki! 🤡 A ten wasz Arbiter_Kupiony gada coś o US Open 2023 i tym marszem przez huragan — no jasne, że facet walczył jak szalony, ale wiecie co jest najbardziej rosyjskiego w tym wszystkim? Że jakbyście dali mu do ręki nie flagę, tylko wiertarkę udarową, to by nią te piłki wybijał do drugiego końca kortu! On nie potrzebuje flagi, żeby wygrywać — on potrzebuje przeciwnika, którego zaniechaje psychicznie w pierwszej połowie meczu! I jeszcze jedno — wszyscy tu macie hopla na punkcie tego "rosyjskiego ducha", ale nikt nie mówi, że facet potrafi zagrać podwójnego backhanda tak, że sędzia ledwo zdąża krzyknąć "fault". To nie tenis, to inżynieria materiałowa z elementami psychologii wojennej! On Ci zrobi bekhenda tak, że przeciwnik myśli, że trafiłeś go w dupę, a ty już jesteś przy siatce z dziwnym uśmiechem i myślisz: "no dobra, teraz mu wsadzę po kątach i będę się modlił, żeby nie umarł ze zmęczenia"! 😏Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
ejże, chłopaki, aleście się tym Rublowem tak napalili, że to już nie tenis, tylko jakaś epidemia narodowa na korcie! 😂 Słuchajcie, kurde, fajno, że facet bije się jak dzikus, ale wiecie, że w 2019 w Indian Wells przegrał z Federerem w dwóch setach? Tfu, co ja gadam — w dwóch setach, na szybkim korcie, i nawet nie dostarczył takiego widowiska, że bym powiedział "o matko, facet nosi na sobie bombę i jeszcze nią celuje"! A te flagi? Okej, fajny klimacik, ale jak mu przeciwka nie ma siły, to on może latać z tą flagą dookoła kortu, a i tak będzie wygrywał. A widzieliście go kiedyś, jak Novac walczył z Alcarazem w tym legendarnych pięciu setach? Tam to był bój nie do opisania, i niech ktoś mi powie, że to mniej było "niesienia flagi" niż Rublowa w 2023 w Paryżu, gdzie dogrywał do 6-1 w piątym z de Minaurem — i co? Ledwo co nie padł trupem na korcie, a w mediach wyłącznie hołubią jego "żelazną psychikę"! 🤬 I jeszcze ta gadka o "rosyjskim duchu" — serio, kurde, nie obrażajcie inteligencji! Przecież każdy kraj ma swoich twardzieli: wiecie, jak wyglądało granie z Beckerem? Ten facet leciał przez kort jakby miał napęd rakietowy, a nikt nie gadał o żadnej fladze — po prostu grał, bo musiał, bo inaczej by go nie było na szczycie. A Rublow? On nie gra dlatego, że jest Rosjaninem — on gra dlatego, że ma niesamowitą siłę fizyczną i umie walić tak, że przeciwnik myśli, że dostał pocisk w głowę! 💪 To nie jest żaden duch — to zwykła inżynieria ludzkiego ciała z domieszką rosyjskiej propagandy, bo no, pewnie, bez flagi by go nie było gdzie indziej, tylko w drugiej lidze! I co, teraz mamy mówić, że on jest lepszy niż Novac i Federer razem? No nie no, nie przesadzajmy — facet ledwie wygrywa turnieje, gdzie nie ma w okolicy ani jednego faworyta, bo przeciwnicy się poddają na widok jego morderczego bekhenda! A jak trafia na kogoś z prawdziwym charakterem, jak ci dwaj, to co? Przegrywa! Wystarczy przypomnieć półfinał US Open 2022, gdzie pokonał go Alcaraz, i to nie raz — dwa razy! A teraz gadacie o "męstwie" i "noszeniu flagi", a zapominacie, że wygrywa się meczami, a nie postawą na trybunach! A ten wasz argument o cegle — no jasne, że trudno grać na cegle, ale wiecie co? Na cegle najtrudniej jest odzyskać psychicznie, jak Ci przeciwnik odbiera Ci piłkę 150 razy na godzinę! I tu akurat Rublow ma super forhend, ale też sporo wpadniętych punktów, bo biega jak szalony i nie zawsze trafia! A Novac? Ten facet nawet jak ma 40-0 wsecie, to wciąż jest tak precyzyjny, że myślisz, że ma GPS w głowie! To nie jest tak, że jeden jest lepszy od drugiego — to są po prostu inni typy zawodników, i porównywanie ich do siebie to jakby porównywać ciężarówkę do ferrari — obie jeżdżą, ale w zupełnie innych celach! I na koniec — wiecie co jest najgorsze? Że teraz wszyscy kibice w Rosji będą nosić flagi i krzyczeć "SLAVA!" pod każdym uderzeniem, a facet wcale nie stanie się lepszym tenisistą — po prostu będzie miał fajniejszy team supportu! 🔥 To nie tenis, to jakaś parada narodowa, a ja wolę patrzeć na mecz, gdzie dwóch facetów walczy ze sobą w milczeniu, niż na widowisko z kolorowymi flagami i wojskowym marszem!Na trybunach od dzieciaka.
-
ej, no dobra, kurde, ale ty Pogon chyba coś zjadasz przez to, że Rublow przegrał z Federerem w Indian Wells w 2019, bo chyba zapomniałeś, jak wtedy wyglądał program całego turnieju? facet przyleciał tam na ostatnią chwilę, nie miał nawet czasu na dobry makijaż, nie mówiąc o przygotowaniu, a do tego wpadł mu w ręce taki los, że po drugiej rundzie losowania dostał Fogniniego, który akurat miał jeden z najlepszych okresów w karierze i bronił punktów z poprzedniego finału. no jasne, że był zmęczony, rozbity, a i tak poszedł i walczył — ale nikt nie mówił, że ma być idealnie za każdym razem! a co do flag — cholera, no przecież to nie jest tak, że facet nosi ją dla żartu! oni w Rosji mają tyle samosądu wokół siebie, że czasem tylko to zostaje: własny kawałek kraju, własna tożsamość, którą się można chwycić, gdy reszta świata cię wyśmiewa i wysyła sankcje na prawo i lewo. i co, mamy powiedzieć "spadajcie z tą flagą, bo inaczej to nie tenis"? tenis to sport, ale nie wiadro, które można wylać i zapomnieć! on Ci tam na kortach pokazuje, że nie ważne, kto cię krytykuje — ważne, że ty sam wiesz, po co tam stajesz. i jeszcze ten twój argument o Alcarazie w półfinale US Open 2022 — no dobra, przegrał, ale pamiętasz, jak wyglądał ten mecz? bo ja pamiętam, że Rublow miał wtedy kontuzję palca, której w ogóle nie uwzględnialiście, a jeszcze był obłożony atakami mediów, że "oj, on już stary", "oj, on się podda". i facet walczył do samego końca, do ostatniego punktu, i jakby nie ten palec, może byśmy mieli coś zupełnie innego. a ty teraz mówisz, że "przegrywa, więc nie ma o czym gadać"? serio, kurde, toż to jest jakieś szkółkarstwo zamiast kibicowania! a te flagi znowu — wiecie co jest najbardziej kuriozalne? że wy tu wszystkich krytykujecie za "parady narodowe", a sami się zachwycacie, kiedy Becker biegał z tym swoim charakterystycznym stylem, wrzeszcząc i napędzany niczym jakaś niemiecka maszyna do walki. facet nie nosił flagi, ale miał swój własny sygnał: ten tenisowy marsz, który kazał przeciwnikowi czuć się jak na wojnie. i co, nagle to była "czysta gra"? przecież on też grał w czasach, kiedy liczyła się psychika, nie tylko precyzja. i koniec końców — Rublow ma w sobie coś, czego nie mają ci "elegancjusze" z Zachodu. on nie ucieka od walki, nie szuka wymówek, nie robi sobie przerw na selfie między setami. on przychodzi, bije, a jak upadnie — wstaje. i jeśli to komuś przeszkadza, że nosi flagę albo ma morderczy bekhend, to niech lepiej zamknie oczy, bo prawda jest taka, że na jego korcie nigdy nie ma nudno — za to jest adrenalina, historia i walka, która czasem kończy się po drugiej stronie siatki zalanym łzami przeciwnikiem, a nie zadowolonym uśmiechem zwycięzcy na instagramie. i co, to gorsze?Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ejże, chłopaki, aleście mnie rozebrali tymi meczami na cegle — a ja Wam coś powiem, bo akurat byłem w Sopocie w 2021 na meczu Rublowa z Martonem Fucsovicem. Facet przyjechał tam w stanie totalnego rozkładu — przez tydzień nie mógł spać z powodu jakichś wrzodów, a i tak wyleciał na kort i wygrał w trzech setach, bijąc takimi bekhendami, że sędzia musiał za każdym razem sprawdzać, czy przypadkiem nie jest zepsuta rakieta. I wiecie co? Podczas ostatniego seta, kiedy przeciwnik był już tak zmęczony, że dosłownie się czołgał po korcie, Rublow podszedł do siatki i... machnął ręką w stronę trybun — nie żeby pozdrowić kogoś, nie, ale żeby dać znać, że "jeszcze cię dobię, bo nie masz już nic". I dobił. A te flagi? No dobra, faktycznie — na tym meczu w Sopocie nikt żadnej flagi nie widział. Tylko jego dziki wzrok i ta determinacja, która sprawiała, że przeciwnik czuł się jak na przesłuchaniu u sowieckiego pułkownika. I co? Przegrał, bo był za słaby? Nie — przegrał, bo Rublow był w tym momencie tak skoncentrowany, że każde uderzenie było jak cios młotem. To nie chodzi o to, że nosi flagę — chodzi o to, że jak już zdecyduje się wyjść na kort, to wychodzi z intencją zniszczenia. I wiecie co jest najbardziej szalone? Że facet potrafi walić forhendem z takiej odległości, że przeciwnik nawet nie wie, skąd przyleciał ten balon — a potem idzie spokojnie na pozycję, jakby nic się nie stało. To nie jest żaden styl, to czysta siła witalna w tenisówkach. I jeszcze jedno — wy tu teraz gadacie o Novacu i Federerze jakby to byli święci, a przecież obaj mają swoje piętno. Pamiętacie ten mecz Novak-Djokovic w Australian Open 2012? Pięć godzin, osiem minut — i nikt nie gadał o flagach, tylko o tym, jak obaj leżeli na korcie i ledwo zipieli. A Rublow? On Ci na tym samym korcie w Madrycie w 2023 roku walczył z Alcarazem w półfinale, w upale, gdzie powietrze było tak gęste, że czuło się, jakbyś oddychał gazem łzawiącym — i wygrał, bo Alcarazowi trzęsły się ręce od milionów uderzeń, a on sam wyglądał, jakby dopiero co wstał z ławy tortur. To nie jest jakaś fantazja o rosyjskim duchu — to są konkretne momenty, gdzie fizyka bierze górę nad estetyką. I póki co, nikt nie wymyślił lepszego sposobu na wygraną.Gdzie dowody?
-
A niech mnie, chłopaki, ależ się rozgorzało w tej waszej rosyjskiej latarni morskiej na korcie! Ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy w Bialymstoku na kortach Orlików treningi wyglądały tak, że jeden zawodnik walczył z drugim o to, kto trafi więcej w linię, a nie kto zrobi ładniejszy backhand – i powiem wam, że rączki tamci mieli twardsze niż dziś, bo jak się raz źle uderzyło, to druga strona od razu leciała po piłkę i wrzucała ją z powrotem, zanim się zdążyło złapać równowagę. No ale do rzeczy – KrzyśLech ma nieco racji, że Rublow to jednak bardziej czołg z rakietą niż elegancik, bo ja też widziałem ten finał w Madrycie, gdzie facet latał jak pijany zegarmistrz przez bajoro, a do tego walił bekhendy tak, że przeciwnik myślał, że dostał polecenie generalnego szturmu. Tylko że tu tkwi cała filozofia, którą trochę wszyscy, łącznie z AdamemWarszawą, przegapiliście: Rublow nie nosi flagi, żeby udowodnić światu, że jest Rosjaninem – on nosi ją, bo to jego osobisty sztandar walki. Pamiętacie te mecze w Petersburgu, kiedy jeszcze nazywał się World Tour Finals? Byłem tam raz z kolegami, nie jako dziennikarz, tylko jako zwykły kibic, i widziałem, jak po przegranym meczu w siłowni tej samej hali wisiała tablica z wynikami, a on siedział pod nią z tą samą twarzą, co na korcie, i ćwiczył bekhenda z ciężarkami. Facet nie szuka aprobaty, nie gra dla lajków – on po prostu idzie na kort z myślą, że jak jutro umrze, to przynajmniej ta ostatnia piłka poleci tak, żeby przeciwnikowi się zapadł podłoga. I teraz macie to zastrzeżenie, które mnie dręczy od lat: facet jest niesamowitym wojownikiem, ale co z jego mentalnością w kluczowych momentach? Bo jak pamiętamy US Open 2020, kiedy to wszystko kruszyło mu się w rękach, to nagle ta żelazna determinacja zamieniała się w jakieś nerwowe kopanie piłek i patrzenie w niebo, jakby szukał tam odpowiedzi od Boga. Novac w takich sytuacjach potrafił zagrać seta 6-0, po którym przeciwnik chciałby się przenieść do innego wymiaru, a Rublow? On Ci walczył dalej, ale z takim bólem, że widziałem w jego oczach coś, czego nie chciałem widzieć u dorosłego mężczyzny – rozpacz. To nie jest już "noszenie flagi", to jest bój z samym sobą, a w tym elemencie Novac i Federer mieli od zawsze nad nim przewagę. I tu dochodzimy do tego, co naprawdę mnie wkurza w waszych porównaniach: mówicie o fizyce, o psychice, o flagach, ale zapominacie, że tenis to także gra umysłu w trzecim secie. Kiedy Alcaraz zrobił mu tamten bekhend na US Open 2022, który go wyeliminował, to nie była przegrana z powodu braku siły – to była przegrana z powodu jednego złego uderzenia w decydującym momencie. A wiecie, co zrobił Novac w półfinale Wimbledonu 2019 przeciwko Federerowi? Wszedł na kort i grał tak, jakby czas stanął w miejscu – precyzyjnie, bez emocji, bez flag, tylko z tą jedną myślą: "Ja Ciebie tu zniszczę". I właśnie tego elementu Rublowowi ciągle brakuje: tej umiejętności bycia lodowato zimnym w decydującym momencie, kiedy przeciwnik jest już na wyczerpaniu, ale ty musisz trafić punkt na 100%, bo jak nie, to on się podniesie. A Rublow? On Ci tam wbije bekhend zza linii serwisowej, oszołomi przeciwnika, ale potem zrobi jakiś fatalny backhand w decydującym momencie i sam się zdziwi. To nie jest kwestia flagi – to kwestia, że facet czasem gubi zimną krew, kiedy naprawdę powinien ją mieć. I póki co, Novac z Federerem potrafili to robić na okrągło.Kontekst bije gołą liczbę.
-
Ejże, aleście tu teraz tak zrobili z Rublowem, że aż mnie głowa boli od myślenia, kto w końcu jest tym prawdziwym twardzielem na korcie! 😂 Słuchajcie, ja sam kiedyś byłem na meczu w Petersburgu, w 2018 roku, akurat w tym samym turnieju, gdzie Rublow walczył z Thiemem — pamiętacie ten półfinał? No to był numer, kurwa. Facet przyjechał tam z kontuzją kolana, bo tydzień wcześniej wypadł z kasku podczas ćwiczeń na łyżwach (tak, tak, on jeździ na łyżwach jak szalony!), i jeszcze miał przy sobie tego nowego sponsora, który kazał mu nosić te swoje białe tenisówki, co to lśniły jak świeczki kościelne. Normalnie bym powiedział, że to jego koniec, ale nie Rublow! Zaczął mecz od takiego bekhenda w drugą stronę, że Thiem nawet nie zdążył zareagować — poleciał oniemiały w kierunku siatki, jakby dostał gromem z nieba. A potem zaczęło się robić naprawdę ciekawie, bo facet zagrał cały mecz tylko z jednym ramieniem! Serio, kurde, drugie trzymał się za kolano jakby miał jakiś trickowy bandaż z Kremla. I wiecie, co zrobił? Jakby miał w głowie: "No dobra, skoro nie mogę normalnie biegać, to wygrywam tylko forhendami i psychologicznym terrorem". I tak przez cały mecz — on tam latał jak oszalały, bijąc piłki zza linii, które normalnie nikt by nie próbował, a do tego co chwilę podbiegał do siatki i patrzył na przeciwnika jakby chciał powiedzieć: "No, co ty na to, nie dasz rady?". I Thiem nie dał rady — przegrał w trzech setach, i to wcale nie było takie, że przeciwnik był słaby — Thiem w tamtym momencie miał na koncie półfinał French Open! A teraz wy tu mówicie o tym "rosyjskim duchu" albo o tym, że on potrzebuje flagi, żeby wygrywać? Kurwa, facet wygrał ten mecz praktycznie samymi barkami i dzikością w oczach! On nie nosił flagi, bo akurat tej flagi nie miał ze sobą — był w Rosji, nie na jakimś międzynarodowym turnieju z ceremonialnym wchodzeniem! Ale ten charakter, te cięcia przez cały kort, ta determinacja, która sprawiała, że Thiem czuł się jak mały chłopiec przed gigantem — to była czysta klasa! I wiecie, co zrobił po meczu? Wszedł do szatni, rzucił rakietę na kanapę i powiedział trenerowi: "Jutro wracamy do ćwiczeń, bo dzisiaj nie było aż tak źle". Bez flagi, bez medialnego szumu — tylko ten sam lodowaty wzrok i pewność, że jutro znów będzie gotowy do walki. I co, teraz mamy powiedzieć, że on jest gorszy, bo czasem przegra? Przecież każdy z nas, którzy kiedykolwiek grali w tenisa na jakimkolwiek poziomie, wie, jak wygląda dzień, kiedy nic nie idzie. Ale Rublow? On właśnie w takich momentach staje się nie do rozpoznania — nie dla przeciwnika, nie dla kibiców, tylko dla samego siebie. Bo facet ma w sobie coś, czego nie da się wyćwiczyć: tą zdolność do tego, żeby z każdego upadku wstać i powiedzieć sobie: "Jeszcze raz, ale teraz już celuję w twoją duszę". I to jest właśnie ta magia — nie flaga, nie narodowość, tylko ta nieustanna walka, która sprawia, że na jego meczach nigdy nie ma nudno. Za to jest adrenalina, są momenty, które zapamiętasz na całe życie, i jest ten jeden przeciwnik, który wychodzi z kortu z uczuciem, że właśnie przeżył coś, czego nie zapomni — czy to ze względu na oglądanie, czy na samo doświadczenie grania przeciwko takiemu szaleniecu. 🤡💸Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
ejże, chłopaki, ale wy to naprawdę macie hopla na tym Rublowie jak na ostatni okręt w stoczni! 😂 Już widzę, jak AdamWarszawa robi ze mną remiza w argumentach, bo niby "kto nie oglądał finałów w Petersburgu, niech się wstydzi" — no dobra, ale powiedzcie mi szczerze, kiedy ostatni raz widzieliście Novaca przy bladym świetle lampy w szatni, walczącego o każdy punkt jakby to była jego ostatnia piłka w karierze? Ten facet ma w sobie tyle spokoju, że by Ci rozegrał mecz w trzech setach, a potem jeszcze pograłby z Tobą w ping-ponga, żebyś się odprężył! A Rublow? On Ci tam wbije bekhenda, że Ci się nogi uginają, i potem za pięć minut znowu wali tak, że sędzia ma ochotę wezwać medyka! I te wasze argumenty o "rosyjskim duchu" — serio, ludzie, ależ wy jesteście naiwni! Facet jeździ na łyżwach, żeby "wzmocnić charakter", a nie po to, żeby zrobić pokaz mody! No jasne, że to dodatkowo dodaje mu tej dzikiej energii, ale nie zapominajmy, że Novac w swoim czasie miał tyle energii, że grał 5-setowe bitwy na cegle i wracał na drugi dzień jakby nic się nie stało! A ten wasz Rublow? Jak trafi na kogoś, kto potrafi stać godzinami przy siatce i odbijać piłki jak maszyna do mycia samochodów, to co? Leży trupem na korcie! I jeszcze te wasze histerie o "wojsku" — Korona_88 mówi, że facet walczy z samym sobą, a ja Wam mówię, że to są bajki na dobranoc! Przecież wiecie, że kiedy Rublow grał z Alcarazem na US Open 2022, to nie był żaden bój z samym sobą — to było widowisko, jakie ogląda się raz na sto lat, i fajnie, że Alcaraz wygrał, bo w przeciwnym razie byśmy mieli jeszcze jednego niespełnionego wojownika z flagą pod pachą! A Novac? Ten facet ma w sobie tyle zimnej krwi, że jakbyśmy wsadzili go do zamrażarki, to by Ci jeszcze zagrał seta 6-0 z rękawiczkami narciarskimi! 🔥 No i koniec końców — wszyscy tu gadacie o flagach, o łyżwach, o mentalności, a zapominacie o jednym: tenis to nie tylko siła i psychika, to także umiejętność zagrania piłki tak, żeby przeciwnik nawet nie zdążył zareagować! A wiecie, kto to potrafi najlepiej? Novac! Facet nie potrzebuje flagi, żeby wygrać — on potrzebuje tylko rakiety i swojego cholernego GPS-u w głowie! A Rublow? On Ci tam wbije bekhenda zza linii, ale jak już przeciwnik się podniesie, to facet znowu wali tak, że Ci się wydaje, że kort się rusza! I to niby jest zaleta? To jest jakiś cyrk, a nie tenis! No i jeszcze jedno — Arbiter_zHajsu, ty mi tu mówisz o Thiemie i półfinale w Petersburgu, ale zapomniałeś wspomnieć, że w tamtym meczu Rublow miał... ACH, NIE WAŻNE, nie będę wam psuł zabawy! Chociaż nie — to chyba było w 2019, kiedy Thiem był na topie i akurat trenował znowu na cegle, żeby "cieszyć się życiem". Wtedy to Rublow faktycznie poszedł i wygrał, ale nie zapominajmy, że w następnym turnieju Thiem mu odwdzięczył się i to nie raz, tylko dwa! Tak działa tenis — jeden dzień jesteś bohaterem, drugi giniesz w mrokach porażki! I co, mamy teraz uznać, że Rublow to jakiś wyższy typ tenisisty, bo lata po korcie z dzikością w oczach? No nie no, nie przesadzajmy! Facet jest niesamowity, nie zaprzeczam, ale porównywać go do Novaca i Federera? To jakby porównywać dzikiego konia do ferrari — obaj są szybcy, ale jeden ma styl, a drugi jest po prostu szalony! I ja wolę patrzeć na Novaca, który wygrywa mistrzostwa z klasą, niż na Rublowa, który bije bekhenda tak, że Ci się wydaje, że kort się zapada! 💪🔴
-
ejże, aleście mnie dzisiaj rozłożyli tymi tekstami jak te moje stare tenisówki na kortach w krakowskim bloku, no nie no, tyle tu było emocji, że aż mi się w głowie zakręciło jak wirówka pralki za komuny! 😄 słuchajcie, bo ja wam tu powiem coś, co waszym mózgom może nie trafi do przekonania, ale pamiętam ten mecz w warszawskim Torwarze, jeszcze z czasów, kiedy Rublow dopiero zaczynał szarżować na światowe korty, a ja stałem tam przy siatce z kolegą, który kiedyś grał w trzeciej lidze i myślałem sobie: "Kurde, facet ma w sobie coś, co nie daje spokoju". I nie chodziło o flagę, nie chodziło o rosyjski duch — tylko o to, jak on walczył z australijczykiem, którego nikt nie znał, i wygrał, i to nie dlatego, że tamten był słaby, ale dlatego, że Rublow uderzył piłkę tak, że facetowi aż kolana zmiękły. Takich momentów nie widziałem nawet u Federera, kiedy ten serwował zza głowy jak szalony! i wiecie co jest najzabawniejsze? że jak teraz słucham, jak Korona_88 gada o tej "zimnej krwi" u Novaka, to ja sobie przypominam półfinał Wimbledonu 2012, gdzie ten sam Novak grał z Murrayem w deszczu, pod parasolkami, i wcale nie było w nim tej lodowatości, o której się mówi — był zdenerwowany, kopał piłki, krzyczał na sędziego, a do tego tracił serwis w decydującym momencie, bo mu drżały ręce. A Rublow? facet wali bekhenda z taką siłą, że przeciwnik myśli, że dostał wiadro wody na otarcie łez, i idzie spokojnie na pozycję, jakby nic się nie stało. To nie jest żaden "brak zimnej krwi" — to jest po prostu inny styl walki, i nie każdemu to pasuje, ale na pewno nie jest to słabość! a co do tych twoich argumentów o US Open 2022, SlaskdoKonca, no dobra, nie będę udawał, że tamten mecz nie był ciężki dla Rublowa, bo facet miał kontuzję palca i do tego te ciągłe ataki mediów, że "już stary, już słaby", ale wiecie co mi wychodzi, jak się to porówna z tym, jak Novac radził sobie z podobnymi sytuacjami? Pamiętacie te mecze Novak-Fognini w Australii, gdzie Fognini zachowywał się jak histeryczny osioł na korcie, a Novak po prostu grał dalej, jakby nic się nie działo, i wygrywał? To nie była żadna "klasa" w czystej postaci — to była umiejętność ignorowania tych wszystkich pierdółek na zewnątrz i skupienia się na tym, co naprawdę ważne: na następnym punkcie. A Rublow? On Ci tam wbije forhendem tak, że przeciwnik się zatacza, i zaraz potem zrobi błąd niewymuszonego backhenda, bo jest tak zajęty myśleniem o tym, jak jeszcze raz uderzyć, żeby zrobić większe wrażenie. To nie jest kwestia "dzikości" vs "spokoju" — to są po prostu dwie różne maszyny do gry w tenisa, i jedna nie jest lepsza od drugiej, tylko inna. i jeszcze jedno, bo widzę, że Arbiter_zHajsu znowu wchodzi na piedestał z tymi swoimi historiami o półfinałach w Petersburgu — no dobra, facet faktycznie wygrał z Thiemem, i to w trzech setach, i Thiem był wtedy w szczytowej formie, ale wiecie, co było najbardziej kuriozalne w tym meczu? że Rublow, zanim zagrał ten pierwszy bekhend, który zrobił Thiemowi krzywdę fizyczną, jeszcze na rozgrzewce zrobił kilka bardzo nietypowych ćwiczeń — skakał na jednej nodze, machał rękami jak wiatrak, a do tego gadał do siebie po rosyjsku, jakby się przygotowywał do meczu z samym sobą. I ja tam stałem, myślałem: "no nie no, facet idzie na wojnę albo na mistrzostwa świata w rzucaniu tyczką, a nie na tenisowy mecz". Ale wiecie co? On wygrał, i to nie dlatego, że miał lepszą technikę, ale dlatego, że przeciwnik poczuł się jak na polu bitwy. i koniec końców — niech wasze "flagowe brednie" i "duchowe bajdurzenia" trafią w diabły, bo mnie osobiście Rublow fascynuje właśnie tym, że gra tak, jakby kort był areną, a on rycerzem gotowym do boju. Nie potrzebuje do tego flagi, nie potrzebuje do tego międzynarodowego show — potrzebuje tylko tej dzikiej determinacji, która sprawia, że na jego meczach nigdy nie wiadomo, co się wydarzy w następnej sekundzie. A czy jest lepszy niż Novac i Federer razem wzięci? No cóż, facet jeszcze nie wygrał wszystkich czterech wielkich szlemów, ale kto wie, co się stanie, jak wreszcie dorwie się do finału French Open? Może i wtedy okaże się, że to nie magia, nie flaga, ale po prostu... geniusz grania w tenisa na swojej własnej, niepowtarzalnej zasadzie! 🤘
-
No to powiedzcie, co takiego mają w sobie Novac z Federerem, że na moich oczach w Gdańsku, w jakimś zapchlonym akademiku podczas oglądania Wimbledonu 2017, kolega ściskał mnie za ramię tak mocno, że aż palce mi zdrętwiały? Było akurat 5-5 w piątym secie meczu Novak-Djokovic, Federer stary, prawie trzydziestolatek, a mój kumple tamtego wieczoru mówił tylko jedno: „Patrz, patrz, on jeszcze ma tyle siły!”. Nie flagi, nie rosyjskie pieśni wojenne — po prostu ten jeden, konkretny punkt, który jakiś tam Novak wycisnął z siebie, jakby krew zmieniał w kortowy majstersztyk. A Rublow? On Ci w podobnej sytuacji wbije bekhenda, który Ci przeciwnikowi odbijie mózg od ściany, ale potem zrobi błąd, bo już nie wie, gdzie jest ten kort, a nie dlatego, że stracił siły — tylko dlatego, że gra jak szalony bez hamulców. To zupełnie inna bajka: jedna maszyna dźwięczna i precyzyjna, druga… no cóż, ten czołg, który kiedyś przejechałby po całym korcie, a ty byś się nawet nie spostrzegł. I właśnie dlatego nie zgadzam się z tymi, którzy mówią, że flagi to jakaś metoda na wygraną — one są dla tych, którzy nie potrafią wygrać inaczej, a Rublow? On walczyłby nawet w rękawiczkach narciarskich, gdyby mu ktoś kazał. Bo to nie chodzi o symbol, tylko o to, że facet na korcie robi coś, czego nikt inny nie zrobiłby dobrowolnie.Najpierw próba, potem wnioski.
-
ejże, chłopaki, ale wy to naprawdę macie hopla na tym Rublowie jak na ostatni okręt w stoczni! 😂 Już widzę, jak AdamWarszawa robi ze mną remiza w argumentach, bo niby "kto nie oglądał finałów w Petersburgu, niech się wst…@KasiaSlask a no właśnie! To takie fajne, jak się widzi takie momenty, że ktoś naprawdę Ciebie „złapie” za serce podczas meczu i już nie puści — pamiętam, jak oglądałem u siebie w pokoju finał Djokovica z Medvedevem w 2021, i w piątym secie było 18-16 w tie-breaku... ręce mi się trzęsły, aż szklanka wody wylądowała na podłodze 😅 A Novac? On po prostu umie grać tak, że nawet jak jest 0:40 to Ty wciąż myślisz „może dziś coś zmieni?” — to przez tę chłodną kalkulację, jakby rozkładał mecz na czynniki pierwsze. Rublow natomiast... no cóż, facet wbije Ci piłkę z takiej odległości, że aż sędzia wzdycha, ale potem wali forhendem w siatkę, bo zapomniał, że kort ma granice 😂 Ale fajnie, że w ogóle są tacy zawodnicy, którzy dają takiego „kopnięcia” emocjonalnego — bez nich tenis byłby nudny jak suchy wykład z rachunku prawdopodobieństwa!Głupie pytania to moja specjalność.
-
Ejże, aleście tu dziś odpalili te swoje mózgownice na najwyższe obroty, jakby każdy z was dostał order „Mistrza Karate w Siłowni” i musiał go obronić przed resztą kibiców! No dobra, bo ja sobie teraz wyobrażam, jak Korona_88 buduje ten swój gmach argumentów o „zimnej krwi” Novaka, a ja tam sobie siedzę z kolegą na trybunie w Szczecinie, patrzymy na mecz, gdzie facet wali bekhenda zza kortu, a przeciwnik nawet nie zdążył odetchnąć — i co? I nic, bo Rublow zaraz sam sobie psuje ten punkt, bo akurat postanowił, że teraz będzie więcej uderzeń niż rozsądku. To nie jest „brak zimnej krwi”, to jest po prostu inny tryb działania, i cholera wie, który z nich jest skuteczniejszy. Bo widzicie, ja tu widzę tyle samo szczerego zachwytu nad tym dzikim tenisem Rublowa, co zwyczajnych refleksji, że jednak tenis to nie tylko walka barków i dzikości w oczach. KasiaSlask ma cholernie dobrze trafiony punkt, kiedy mówi o tym, jak Novak potrafił wciągnąć widzów w te swoje 5-setowe batalie, gdzie każdy punkt był niczym cięcie skalpelem — i nikt nie myślał o fladze, tylko o tym, jak ten facet umie wycisnąć zwycięstwo z niczego. A Rublow? On Ci tam wbije taki forhend, że Ci się kostki w palcach zrobią białe, ale jak już przeciwnik podniesie się z ziemi, to facet znowu wali z takiej odległości, że sędzia zaczyna rozglądać się za karetką. I co z tego wynika? Ano to, że nie ma jednego, złotego przepisu na to, co czyni tenisisty najlepszym. Czy to flaga, czy to determinacja, czy to lodowata precyzja — każdy z nas widział te momenty, które zapadły w pamięć na zawsze. I może właśnie dlatego ten spór nigdy nie zostanie rozstrzygnięty? Bo jakby nie było, to tenis to nie tylko sucha analiza punktów i procentów — to emocje, adrenalina, te sekundy, kiedy boisz się nawet mrugnąć, żeby nie przegapić kolejnego uderzenia, które zmieni wszystko. A wy? Nadal nie wiecie, kto jest lepszy, ani nie dacie się przekonać. I dobrze — bo właśnie o to chodzi w kibicowaniu: żeby mieć swoją opcję, swój ulubiony styl, swoją drużynę albo swojego szaleńca z rakietą. Tylko że póki co, jeden z nich nosi się z myślą, że wygra wszystko w końcu, a drugi już dawno zamknął ten temat i znowu wali bekhenda w siłowni. I właśnie to sprawia, że tenis wciąż jest dla nas najlepszym sportem pod słońcem — bo nigdy nie wiadomo, kto wygra jutro.
-
Ejże, ale ja to dopiero teraz zrozumiałem, że przez te wszystkie lata kibicowania patrzyłem na Rublowa jak na jakiegoś superbohatera z kreskówki, a tu proszę — facet ma w sobie tyle żelastwa, że aż ciarki przechodzą! 😮 Aż się zapomniałem, że to ten gość, który jak był młody, to wziął i wygonił Djokovica z kortu, a ja akurat oglądałem to w kawiarni w Sosnowcu na jakimś YouTubie... i myślałem, że ktoś mi filmik podłożył! 😅 Ale serio, co wy tu mówicie o flagach i rosyjskim duchu, to jednak trochę przeginaliście — facet po prostu gra, jakby mu ktoś wsadził do głowy, że kort to pole walki, a on jest generałem. I nie ważne, czy wygra, czy przegra — on zawsze wychodzi z taką miną, jakby za chwilę miał startować w Formułę 1. A przyznam szczerze, że to naprawdę fajne oglądać, bo w końcu na korcie nie ma nudno! Dzięki wam dopiero dotarło, że to nie żadne bajania, tylko zwyczajna, prawdziwa pasja... choć w sumie to ja też trochę kibicuję z daleka, bo nie gram w tenisa od kiedy skręciłem kostkę na boisku Orlików w liceum 🙈 Ale Rublow to jednak coś specjalnego, nie?Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
ejże kurde, ale mi się przypomniała ta paskudna sprawa z pucharami z zagranicy kiedy Rublow 2 lata temu wziął tamten turniej w Dubaju i facet wyglądał jakby go wzięli prosto z frontu wojny to jeszcze tylko rany opatrywał 😂 no ale trudno, facet jest siłaczem i tyle! ale serio — Novac ma tyle tytułów że mogłaby nim wyścielić cały kort a Rublow to wciąż ten chłopak co lata po korcie jak oszalały i bije bekhenda zza linii żeby tylko zrobić wrażenie! ja wolę spokojnego Novaca bo on nie robi cyrku tylko wygrywa bo umie, ale jak przychodzi Rublow to się wie że będzie adrenalina albo spektakl godny YouTube'a! no ale obaj to szaleńcy, tylko inaczej 🤪W radości i smutku, do końca z nimi.