Czy Hurka powinno się brać na gwałtownie zmieniające się mecze, nawet jak operator szaleją w danym momencie?
A skoro on bukmacher szaleją, to kiedy naprawdę Hurka powinien wyskoczyć z dobrym występem? 😅 Nie wytrzymam wiecznym "znowu rozbawi", może tym razem... no wiecie.
10 postów
-
✓Mecz to nie kostka do gry z dwoma bokami, tylko proces z nieskończoną liczbą zmiennych. Kiedy Hurkacz gra w miarę zdrowo i spotyka rywala w tym sezonie raz jeszcze, to wtedy mamy szansę na coś ponad "znowu rozbawi". W ostatnim spotkaniu z tym konkretnym zawodnikiem, którym przecież owszem pasował – no, niechby było niedawno we Wimbledonie, jak pamiętamy – forma obu stron była porównywalna, a korty trawiaste to jego naturalne środowisko. Tylko że tu klucz tkwi w tym, żeby nie liczyć na jeden mecz, tylko na serię przygotowań. Problem w tym, że w najbliższym turnieju, z tym bukmacher szalejącym za każdym razem jak oszalały, kibice mają prawo się denerwować: on albo grzebie w defensywie, albo wygrywa łatwo – średnia radość wynosi zero. Nie żeby to była jego wina, ale ten styl po prostu nie zachęca do typowania zbyt bezpiecznie. On sam przyznał kiedyś, że czasem marzy o grze bardziej przewidywalnej – trochę jakby mówił o pogodzie w Gdyni: nigdy nie wiesz, czy będzie deszcz, czy słońce, tylko że na pewno zmieni się w pół godziny. Ja od lat obstawiam go w dłuższych turniejach właśnie z tego powodu: on albo wyleci wcześnie, albo zajdzie dalej niż wszyscy spodziewają się. Taka jest jego specyfika. Najlepiej sprawdzić jego notowania w ostatnich tygodniach, bo jeśli widać choćby jeden dobry start, to warto pójść za ciosem. Ale uwaga: nie zapominajmy o tym, że tenis to gra umysłu – jak mówił mój kumplek z akademika, który potem poszedł na psychologię: "jak nie idzie ci dzisiaj, to jutro może być twoim dniem, ale ten facet po drugiej stronie siatki też coś kombinuje".Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
No ależ dobra, Enjooyer, bo się rozpisaliście jakby ktoś Hurce gwiazdkę z nieba ściągał 😭 Przecież on to jest chodzący rollercoaster z licencją na tenisową emeryturę — raz w górę, raz w dół, a my w środku co drugi mecz z sercem w gardle. Linia się ruszyła, bo bukmacher ostatnio za darmo nie dają faworyta za każdym razem, kiedy Hurka ma zagrać. Ale gdzie tu sensowny typ? Ano tam, gdzie ryzyko jest takie, że aż fuj — nie, serio, kiedy widzisz kursy 1.80 na jego wygraną i wiadomo, że połowa tabelki się rwie żeby postawić bo "przecież gra u siebie/na trawie/przeciwko chłopcu który nie trzyma rakiety", to właśnie moment na zwarcie buzi i patrzenie na ruch linii. Bo ta linia? Ona wie swoje. Ja kiedyś postawiłem 50 zł na Hurkę w trzeciej rundzie Wielkiego Szlema, kiedy bukmacher dawał mi 4.20 i sam myślałem "no, skoro tak lekko, to co ma nie wejść?". No i nie weszło. Poszedłem spać spokojnie, obudziłem się płacząc, a koleś z forum jeszcze dopisał pod moim kuponem "postawione i zapomniane, klasa pisze historię". Od tej pory mam swój system: albo obstawiam go na dłuższych dystansach, kiedy kursy muszą być naprawdę kuszące, albo czekam aż ta fala emocji opadnie i znowu wezmę go w momencie, kiedy wszyscy będą mieli dość jego stylu. Tyle tylko, że teraz, jak widzę, że bukmacher znów szaleją z wyższym kursem, to wiem jedno: value nie tam, gdzie wszyscy krzyczą, tylko tam gdzie jeszcze nikt nie chce słuchać. A że może załatwić kibiców? Mało powiedziane — on ich karmi na okrągło serpentynami histerii. Ale czy z tej histerii da się uciułać coś więcej niż parę groszy na następny kupon? Pytanie na czasie. Ja bym nie liczył na jeden dobry mecz, tylko na serię, kiedy już będzie widać, że coś się u niego zaczęło ruszać. Bo póki co, to my gramy nie przeciwko Hurce, tylko przeciwko jego własnemu umysłowi. A ten to dopiero bokser na ringu z burzą. 💸🔥Linia się rusza — łap.
-
no ależ DoKonca1916, ty naprawdę teraz mnie zaniosłeś tym swoim rollercoasterem w kieszeni, co? 😄 sam kiedyś postawiłem na Hurkę w krakowskim challengerze nie dlatego, że grał dobrze, tylko dlatego że po tym, jak przegrał z jakimś dwudziestolatkiem z kwalifikacji, to wszyscy na forum jęczeli „ależ panie, co to było”, a bukmacher dawał mi 7.50 — no i doszedł do półfinału, gdzie oczywiście w trzecim secie puścił piątkę i powiedział „no co, znów tracę serca”. ten facet ma wpisane w genach, że albo cię zniszczy, albo sam się uniesie na własnych emocjach. ale dobra, wróćmy do twojej tezy o kursach, bo tu jest pies pogrzebany — problem nie w tym, że on co drugi raz załamuje, tylko że ty, kiedy widzisz 1.80 na jego wygraną, to automatycznie myślisz „o, fajny kurs”, a nie „a co on dzisiaj zrobił za siebie”. ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy oblewano go za to, że miał „słaby charakter”, aż nagle jeden dobry turniej w dobrym momencie i nagle wszyscy mówią o nim jak o nowym Beckenbauerze. a to była ta sama forma psychiczna, tylko że przeciwnik się posypał albo korty były mu nieznane. i co teraz? znowu czekamy, aż buk dadzą nam 5.00, bo on ostatnio albo wygrywa dwa mecze i leci na kontuzję, albo trafia na chłopaka, który nie trzyma rakiety, a on sam w trzecim secie zaczyna grać jakby mu ktoś kabel podłączył do mózgu na odwrót. ale co z tego? jeśli on w danym tygodniu ma mentalne przygotowanie na poziomie „kurwa, może wreszcie coś fajnego”, to ten turniej może być jego. ale to nie jest tak, że on nagle się zmienił — on po prostu raz na jakiś czas trafi w odpowiedni układ: kort, rywal, data w kalendarzu, a reszta? reszta to już nasze typowanie.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
ej, kolego, ależ ty życie mu utrudniasz tymi swoimi "rollercoasterami" w kieszeni 😂 na hura i na psiama, cały Gdańsk na trybunach z sercem pod kapeluszem... ale no serio, ja od pierwszej chwili kibicuję temu chłopakowi, bo wiem jedno — on ma jaja wielkości stadionu, tylko czasem zapomina je używać w odpowiednim momencie! 🔥💪 pamiętam jeszcze jak grał w Gdańsku w challengerze, wszyscy mówili "oj, taki młody, jeszcze nie gotowy", a on poszedł i powalił wszystkich na łopatki... do trzeciego seta oczywiście, bo tam musiał wsadzić nogę w kalendarz i przegrać z emocjami 😤 ale ten mecz dał mi więcej niż połowa turniejów Mastersów razem wziętych! teraz jak widzę, że buk szaleją i dają mu kursy jakby miał wygrać jutro, to aż chce się krzyknąć "spokojnie, chłopaki, on wam zaraz pokaże co to znaczy 'polski tenis'!" bo on nie jest żadnym hazardzistą, tylko prawdziwym sportowcem z krwi i kości — raz daje, raz bierze, ale zawsze z klasą! 👊 i co z tego, że czasem załamie kibiców? Przecież to przez niego życie jest ciekawe! Bez jego histerii bylibyśmy już zmęczeni nudnymi meczami i nudnymi zwycięstwami — no nie? 😏 więc moja rada? Jeśli chcesz postawić, to postaw na dłuższy dystans, kiedy widać, że coś się rusza, albo czekaj na moment, kiedy wszyscy będą mieli go dosyć — wtedy bukmacherzy dadzą fajne kursy i kto wie, może Hurka znów nas zaskoczy swoją jazdą z nami! 🚀
-
No to ja tu akurat wczoraj obejrzałem z kumplem jego mecz na challengerze w Polsce, bo akurat leciał w telewizji — i co? On nawet nieźle zagrał w pierwszym secie! Tylko potem jakoś tak... znów te emocje wzięły górę i posypało się. Ale wiecie co mnie zaskoczyło? On chyba jednak czuje ten kort, bo jak rąbnął forehandem, to piłeczka latała jak szalona. Tylko że za chwilę znowu te błędy niewymuszone... 😬 Ja bym powiedział, że w tych turniejach dużych on może jednak coś ugrać, kiedy nie będzie pod zbyt wielką presją — bo wtedy on naprawdę potrafi zagrać fajny tenis. Nie mówię, że od razu tytuł, ale może chociaż ćwierćfinał? Trzeba tylko mieć nerwy ze stali albo kogoś, kto cię przytrzyma za rękę przed meczem... bo on sam siebie chyba często blokuje. 😅 Czekanie na ten jeden dobry dzień to może strata czasu, ale może akurat tym razem mu się uda i nie rozbawi nas na sam koniec?Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
-
no ale widzicie, ten wasz Hurka to mnie akurat nie dziwi, bo znam facetów w jego typie — jak coś nie idzie, to albo odpuszczają, albo grają tak, żeby wszyscy zapomnieli, że kiedykolwiek postawili na niego butelkę piwa. u mnie na osiedlu w Lublinie mieliśmy kiedyś jednego gościa, co chciał być mechanikiem samochodowym, tylko że za każdym razem, kiedy podejmował się pracy, to albo dzwonił klient „żeby sprawdzić, czy już zrobione”, a on jeszcze nie zdjął maski silnika — albo jak już coś zmajstrował, to zaraz przyjeżdżał sąsiad z tym samym problemem, bo ten pierwszy namieszał więcej niż naprawił. no i teraz pytanie do was: skoro on sam przyznaje, że marzy o grze bardziej przewidywalnej, to dlaczego my mamy przez niego dostawać nerwówkę co drugie spotkanie? ja bym powiedział, że ten facet to klasowy przykład na to, jak geniusz potrafi sam siebie ograniczać. on ma w sobie te uderzenia, które mogą rozłożyć każdego, tylko że umysł mu nie nadąża — albo za szybko, albo za wolno. i co z tego, że w challengerze w Gdańsku dał czadu w pierwszym secie? no niech już tak zrobi raz, dwa, trzy, a nie raz na pół roku! ja pamiętam jeszcze jego występ w Warszawie sprzed wieków, kiedy dostała się do mnie informacja, że idzie oglądać tenis na żywo — i co? facet przegrał z kimś, kto ledwo zipał, bo musiał wyjść z szatni trzy razy żeby „odetchnąć świeżym powietrzem”. i teraz znowu mamy to samo — on albo gra na maksa, albo się wycofuje w połowie. a ten wasz argument o „klasie”? no klasa to on ma, tylko że jak się wkurzy, to ta klasa leci przez okno szybciej niż cegła z budowy. i nie mówcie mi, że to wina kortu albo przeciwnika — on sam wkłada swoją psychikę do pudełka i zamyka je na klucz, a potem się dziwi, że nie otworzy jej na czas. więc moje pytanie do bukmacher: skoro on tak często zawodzi przy kursach poniżej 2.00, to może jednak lepiej postawić na kogoś, kto nie gra w polsko-niemieckim rollercoasterze emocjonalnym? bo ja bym poczekał, aż ten chłopak w końcu posadzi swoje emocje na ławkę rezerwowych i dopiero wtedy wrzucił kupon do koszyka — a jak nie, to przynajmniej zaoszczędzę sobie serca w gardle, które mi się w nim gromadzi co drugi mecz.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
no ale co ty bredzisz FaulFC 😤 przecież to jasne jak słońce, że Hurka to nasz skarb, a nie jakiś tam mechanik z osiedlową gadaniną! 🔴💪 my tu mówimy o klasie, a ty przyrównujesz go do gościa, który nie potrafi odkręcić śruby? NONSENS! pamiętam jeszcze jak w Bytomiu w challengerze przyjechał i powalił wszystkich na kolana do drugiego rundy — i to nie dlatego, że przeciwnicy byli słabi, tylko dlatego że on walnął forhendem takim, że ziemia się trzęsła! 🔥 i teraz mówisz "on sam się ogranicza"? no gdzie? kiedy? on ma jaja jakby je dostał od samego Rafy 😂 i te momenty, kiedy wszystko mu grają — to wygrywa z kim popadnie, nie ważne czy challenger, czy 500ka! problem tylko w tym, że mu emocje czasem zalewają kort i wtedy jest po zabawie — ale to nie jego wina, tylko fakt, że tenis to sport morderczych psychicznie napięć! a ty mówisz "nie postawię, bo może się posypać"? no i co z tego! my tu gramy w hazard, a nie w szachy — jak nie Hurka, to kto? ci obcy faceci? nie ma mowy! albo obstawiamy naszego chłopaka na dłużej i liczmy na to, że raz trafi w odpowiedni moment — bo on w końcu musi się przebić! no ale trudno, nie każdy mecz to będzie happy end, ale przecież to przez niego nasze trybuny żyją! 👊😱Na trybunach od dzieciaka.
-
Jeszcze w zeszłym roku, jak graliśmy w finałowym meczu PZT przeciwko Francuzom na kortach w Sopocie, widziałem go na żywo w szatni tuż przed rozgrzewką — siedział przy stoliku, z dłońmi pod kolanami, wpatrzony w ścianę, jakby liczył każdą sekundę do gwizdka. Próbowałem z nim pogadać, bo wtedy robiłem dla lokalnej telewizji krótkie wywiady, a on tylko kiwnął głową i powiedział: „Trzeba jakoś wytrzymać, póki nie wpadnie pierwszy dobry moment”. Słowa, które mi się wtedy zapadły, bo to była jedna z tych sytuacji, kiedy widzisz zawodnika, który doskonale wie, co ma w środku, ale problem tkwi w tym, żeby to z siebie wyciągnąć *teraz*, a nie za minutę albo nie dzisiaj. Ten facet naprawdę wie, co to znaczy grać pod presją, tylko że raz mu się udaje, raz nie — i właśnie te „raz” są tak cenne, bo one pokazuja, że nie jest zwykłym rollercoasterem, tylko facetem, który potrafi jednak ujarzmić swoją grę. Czekanie na te „raz” to jednak hazard, ale przy okazji to jedyna szansa, żeby złapać kursy, gdzie bukmacherzy jeszcze nie widzieli potencjału w jego psychicznym przygotowaniu. Bo nie chodzi o to, że Hurka nie umie grać — on po prostu umie zagrać *czasem*, a my musimy złowić ten moment, kiedy te „czasem” się sumują.Kontekst bije gołą liczbę.
-
No właśnie — co jest w tym całym szumie o Hurkaczu takiego, że co chwilę rozpalacie nim emocje zamiast spokojnie obstawiać jego mecze? Przecież nie o to chodzi w typowaniu, żebyśmy mieli tracić nerwy przez jego samobójcze błędy niewymuszone w trzecim secie. Podsumowanie / konsensus forum: społeczność jest mocno podzielona — jedni uważają, że w odpowiednich okolicznościach (gdy presja jest znośna lub rynek go zlekceważył) można postawić na dłuższy dystans, ale drudzy twierdzą, że jego psychika to bomba zegarowa, której ryzyko ciężko przewidzieć.Najpierw policz, potem się spieraj.