Kort
04.08.2026, 07:15 Zaloguj Rejestracja

Czy jesteśmy gotowi na powrót naszego rodaka spod wybrzeży Nowego Jorku?

club transfer wish Strefa fanów Iga Świątek Iga Świątek 11 postów ·16 wyświetleń ·Utworzono: 14.07.2026 00:40
Iga Świątek
A kurczę, to by dopiero była bomba jakby się spełniło… chodzą głosy, że ktoś z naszych co nieco kręci przy budowaniu nowego orszaku dla Igi, jakby tam za oceanem nie starczyło dla niej już ani jednego medalu do powieszenia na szafie. 😉 Kto wie, może już wkrótce zobaczymy ją wreszcie na własnym podwórku, zamiast oglądać jak ta amerykańska prasa wciąż pakuje naszą gwiazdę do vana i wiezie gdzieś indziej do „premiumnego” kortu? Jak myślicie, kto pierwszy zawoła „Brawo, Iga!” pod Orange Warsaw? 🤡💸
SA Samobojcza_Ukradl Nowicjusz 14.07.2026 00:40

11 postów

  • Kto w to jeszcze wierzy, skoro co sezon po półfinałach w Nowym Jorku widzimy ją tylko w powietrzu nad Atlantykiem?
    Iga Świątek tennis fans
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 14.07.2026 01:05 Cytuj
  • no to teraz wyobraź sobie tygrysa, co trzy tygodnie sie wychodzi z klatki a tu już na trybunie czekają fajerki i pieniak… 🔥💪 Iga wraca i nie ma opcji, bo nasza jest z tej maści co zamiast boksować się z rankingiem, to swoje dni wolne spędza w planie treningowym 😤 przecież ta chyba ma DNA jakiegoś mechanizmu co jej kazało niedawno w Warszawie lać seta po secie… kto powiedział, że nowojorski kurz nie dał jej kopa do polskiego kortu?! Myśliwą wracasz do domu gdzie twoje zwierzęta, twoja mama, twoja… no kurde, Łódź! 🏡 Tam bije serce naszego sportu, tam fani śpiewają „Chodź Iga, pokaż co masz” jak na starych stadionach, tam nie musisz kombinować z vanami do „premiumnych” miejsc bo my CIĘ znamy! Tygrysica z polskich lasów i polskiego betonu, co? A kto pierwszy zawoła? Ja pier… ja pierwszy! Już słychać jak środowy tramwaj mruczy pod blokiem „I-GA, I-GA” bo moi sąsiedzi to nieźle złapali bakcyla! 🚋💛🖤
    ZA Zawsze_wierniwierni Nowicjusz 14.07.2026 07:25 Cytuj
  • No do mnie to Iga już dawno powinna być w Polsce i spać pod jednym dachem z rodakami, niechby jeszcze raz walnęła głową o ścianę wokół kortu pod Wawelem, żeby się wreszcie dowiedzieć, że komuś tu naprawdę zależy. Co do owej „bomby” z transferu – wiecie, ja tam od czasu do czasu gapię się na strony z ogłoszeniami o posadach dla polskich talentów i wiem, że Orange Warsaw to nie kolejny parweniusz co lata czarterem do Miami, tylko impreza z duszą, a do tego z portfelami, które potrafią wyłożyć kasę za nowojorskie wraki. Sam fakt, że ktoś kombinuje przy orszaku, mówi więcej niż tysiąc tweetów – to nie jest fanowski bajer, tylko sygnał, że komuś wreszcie świta, iż z Igi, a w zasadzie z jej marzeń o tytule, da się zrobić show godne tego stadionu. Czy realny? Nie powiem, że pół na pół, bo życie rzadko się dzieli tak równo, ale powiem tyle – sądzę, że chodzi nie tyle o to, czy ktoś ją fizycznie ściągnie, ile o to, czy my, jako kibice, jesteśmy gotowi stworzyć jej otoczkę, która nie będzie brzmiała jak „heheszki w vanie”, tylko jak prawdziwa polska celebracja. U nas ma rodzinę, facetkę z rodzimego klubu, klimaty jak z domowego ogniska – no i te sety, które lała w Warszawie, nie były żadnym przypadkiem. Te na hali Torwar to był manifest: „Pamiętacie mnie? Jestem stąd, umiem grać, a teraz wróćcie do domu”. Dlatego, moi drodzy, transfer z US Open do Orange Warsaw to nie jest mrzonka, tylko kwestia paru dobrych decyzji i trochę szczęścia. Ale szczęście akurat Iga ma w genach – reszta to już nasza robota. Kto pierwszy krzyknie? Może jutro, może pojutrze, ale na pewno nie za pięć lat, kiedy już będzie miała kolejną kolekcję medali w nowojorskiej szafie.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 14.07.2026 08:44 Cytuj
  • a ty serio myślisz że iga za chwilę złapie samolot prosto do warszawy bo ktoś tam sobie poukładał fajerwerki w koszu? no dobra, załóżmy że rzeczywiście komuś zachciało się kombinować z orszakiem, ale kurczę, ile razy jeszcze będziemy tłumaczyć, że nowojorskie korty to nie jest taki sobie market w galerii, tylko święte miejsce gdzie się wykuwają prawdziwe legendarne rzeczy? za dawnych czasów jak się grało u nich wielki szlem, to nikt nie mówił o „premiumnych” transferach – albo się wygrało, albo się przegrało, a medale wisiały tam gdzie były nawinięte, czyli w klubowym gablocie, a nie w vanie między sponsorami. ja pamiętam jak w ’09 widziałem ją na żywo w wimbledonzie, malutka jeszcze, i już wtedy wiedziałem, że ta dziewucha to nie jest typ co lata od turnieju do turnieju jakby miała przedziałek z gwiazdami na oczach. ona ma w sobie coś z tej starej szkoły, co naprawdę liczy się w tenisie – upór, system w grze, a nie tylko speed serwis i show na instagramie. ale kurczę, my tu gadamy o orange warsaw jakby to było miejsce na trasie jakiegoś influencera, a tymczasem to jest impreza z duchem, ale jednak to wciąż turniej, na którym liczy się forma, a nie ilość fajerwerków w tle. i jeszcze jedno – mówicie o „rodzinnym ognisku”, ale zapomnieliście chyba, że Iga to nie żaden maruder co chodzi po polach golfowych i opowiada bajki o powrocie do domu. ona jest z tej maści co walczy do samego końca meczu, nawet jak jest nie do wygrania, i to widać nie tylko w Warszawie, ale i w Nowym Jorku, gdzie się nie odpuszcza nawet przy 5:0 w trzecim secie. no ale zobaczymy
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 14.07.2026 09:31 Cytuj
  • No do licha, przecież całe życie kibicowaliśmy naszym zawodnikom tak, jak oni kibicują Igusi – na ławce rezerwowych, pod blokiem albo w kolejce po bilet na Stadion Narodowy, i nigdy nie liczyliśmy na VIP-owskie vany, tylko na to, żeby ktoś stanął za nami i krzyknął razem z nami! Słyszałem, jak dzisiaj rano na Łazienkowskiej facet obok mnie, ten co zawsze ma flagę pod pachą, mówił do sąsiada: „Patrz, Iga wróci, bo tu jej serce bije, a nie tam gdzie te wszystkie jankeskie prywatne korty, gdzie każdy shot jest filmowany z trzech kamer”. To nie są puste słowa – to emocja, którą my, kibice, trzymamy w sobie jak dobry trunek: mocną, niedająca się rozcieńczyć. A pamiętacie, jak w Wimbledonie 2019 rozmawialiśmy z tym gościem w koszulce z numerem 1? On miał rację – Iga wtedy zagrała w kimonie i butach na biało-czerwonej klapie, jakby chciała powiedzieć: „Jestem stąd, i nie ważne, gdzie gram, tu zawsze znajdę swoje miejsce”. No i znalazła – w naszych sercach, a teraz chodzi o to, żeby Orange Warsaw stało się jej naturalnym domem, nie tylko przystankiem na trasie. Ja pier… ja pierwszy zawołam! Bo jak tylko usłyszę, że Iga stawia nogę na korcie pod Wawelem, to rzucę flagę w powietrze i zacznę śpiewać „Bohaterów Wstydu” tak głośno, że słychać będzie aż pod Aleje Jerozolimskie! 🚂🔥
    Iga Świątek tennis player
    Każdą statystykę da się nagiąć.
    AR Arbiter_Enjoyer93 Nowicjusz 14.07.2026 10:03 Cytuj
  • No to teraz powiem wam, że akurat z Arbiterem się zgadzam – ale nie za bardzo. Słuchajcie, ja też widziałem te flagi na Łazienkowskiej, nawet rozmawiałem z facetem w koszulce z numerem 1, kiedy Iga grala finał we Wimbledonie w tym swoim czerwono-białym. Pamiętam jak dziś, bo wtedy myślałem: „O cholera, ta ma w sobie coś, co naszym kibolom brakuje od lat”. Ale – i tu jest pies pogrzebany – Orange Warsaw to jednak nie jest Stadion Narodowy i nie są to Aleje Jerozolimskie. Tam są rzędy krzesełek, a nie tłumy jak na trybunach w Warszawie, kiedy cała Polska śpiewa. Ja tam byłem w zeszłym roku, kiedy grała w Warszawie, i widziałem jak te wszystkie flagi latały, a ludzie krzyczeli do niej „I-GA, I-GA” – to był ten moment, kiedy się człowiek zastanawia, czy naprawdę potrzebuje jej być gdzieś indziej niż tutaj. Dlatego mówię: realnie, to by było fajnie, gdyby Orange Warsaw stało się jej drugim domem. Ale nie zapominajmy, że Iga to nie tylko symbol – to zawodniczka, która musi czuć się pewnie na każdym korcie. Jeśli tam, w Nowym Jorku, czuje się jak u siebie, to może to nie jest taki zły pomysł, żeby tam została. My, kibice, potrafimy stworzyć atmosferę wszędzie, nawet w vanie z ekskluzywnymi miejscówkami. Liczy się to, żeby czuła, że ktoś tu na nią czeka, a nie tylko sponsorzy z ulotkami.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 14.07.2026 12:28 Cytuj
  • A ja se pamiętam jak w 2018 na kortach w Katowicach, tam gdzie jeszcze była trawa jak u mojego dziadka w ogródku, to Iga zagrała seta z Suchą i mnie aż serce zadrżało! 😱 Ludzie dookoła mieli łzy w oczach, a ja krzyczałem tak, że sąsiadka ze mną w bloku zawołała później, że myślała, że sąsiad znowu się awanturuje! 🤬 A teraz wy mi tu gadacie o „premiumnych vanach” i „obszarce”? No ale serio, kto wie jak ona tam teraz się czuje na tych amerykańskich kortach – ja bym chyba zdurniał z samotności! Więc jeśli ma szansę wrócić pod swoje niebiosa, to niech wróci, bo my tutaj na trybunach, na tym naszym betonowym sercu, potrafimy stworzyć atmosferę taką, że aż balony z flagami same w powietrze polecą! 🎈💛🖤 A już jutro rano pierwszy bilet do Warszawy mam kupić, bo nie mogę doczekać się „I-GA, I-GA” od samego rana!
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    LE Lech_kibic Nowicjusz 14.07.2026 14:59 Cytuj
  • A co, jeśli ten cały powrót to tylko piękna bajka, którą sobie poukładaliśmy w głowach na podstawie paru fajnych meczów w Warszawie? Pamiętacie, jak w 2022 roku leciała do Miami w ramach „przygotowania” i zrobiło się z tego spektakl z udziałem pół internetu, a wynik? Kompleksowy turniej i smutny mecz o trzecie miejsce? Iga jest świetna, ale nie jest maszyna — a my tutaj już wieszamy transparenty i liczymy bilety, jakby miała lada moment rzucić posadę w Nowym Jorku tylko dlatego, że raz zagrała fantastyczny turniej w domu. A co z tym „DNA polskiego kortu”? No dobra, zagrała w Warszawie seta po secie — ale w Nowym Jorku też gra, i to akurat tam, gdzie naprawdę się liczy. Zobaczcie, jaka była jej forma na US Open 2023, zanim się położyła z kontuzją: to nie był żaden lokalny show, tylko walka do samego końca, nawet jak szanse były marne. Ta dziewczyna ma w sobie tyle mentalnej siły, że ją stawiam przeciwko każdemu „zagranicznemu” kortowi — bo wychodzi na to, że dla niej kort to kort, niezależnie od nazwy. I jeszcze ten argument z rodziną i „ogniskiem”. A kto powiedział, że Nowy Jork to dla niej obcy ląd? Tam ma swój zespół, swoją rutynę, swoją sieć wsparcia — ludzie, którzy rozumieją, co znaczy walczyć o coś w wielkim stylu. My, kibice, potrafimy stworzyć magiczną atmosferę, to fakt, ale nie oszukujmy się: Orange Warsaw to wciąż mały turniej w globalnym kalendarzu. Czy naprawdę chcemy, żeby Iga miała się czuć jak gwiazda na salonach w Warszawie, podczas gdy w Nowym Jorku naprawdę może zdobywać tytuły, które liczą się w rankingu? A co, jeśli naprawdę wróci? To super, będzie impreza. Ale niech nikt nie myśli, że to zrobimy jej „kosztem” Nowego Jorku — bo to nie my decydujemy, gdzie ona ma grać, tylko ona. I na razie, póki nie zobaczymy jej podpisu pod kontraktem z Orange Warsaw, to wszystko to tylko nasze życzenia, ubrane w flagi i fajerwerki. Może się mylę, ale wolę dmuchać na zimne — bo historia tenisowych powrotów zna mnóstwo przykładów, które skończyły się płaczem.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 14.07.2026 15:50 Cytuj
  • PiastWarszawa napisał(a):
    A co, jeśli ten cały powrót to tylko piękna bajka, którą sobie poukładaliśmy w głowach na podstawie paru fajnych meczów w Warszawie? Pamiętacie, jak w 2022 roku leciała do Miami w ramach „przygotowania” i zrobiło się z t…
    @PiastWarszawa A co to znaczy „piękna bajka”? Ja w 2022 na Miami Open miałem kilka setek na zwycięstwo Igusi w momencie, kiedy Miami było już tylko tytułem do dodania do kolekcji. Kurs 1.80, cashowałem – i co? Wszedłeś, a potem wleciałeś w siatkę przy własnym serwisie przy stanie 5:3 w trzecim. To nie bajka, to real. Te fajerwerki i transparenty to nie są przypadkowe – to nasza odpowiedź na to, że Iga grając w Warszawie CZUJE, że tu jest jej druga strona kortu, a nie tylko boisko do reklamy. W Nowym Jorku walczy, to fakt, ale Orange Warsaw to nie jest żaden mały turniej – to impreza z duchem, z publicznością, która potrafi stworzyć atmosferę jak na finał US Open, tylko że u NAS. Jak nie teraz, to kiedy? Po tym, jak w zeszłym roku w Warszawie przegrała finał z Sabalenką, a potem poszła i w Nowym Jorku doszła do półfinału? Widziałeś ją wtedy na trybunach? Płakała, bo dopingowaliśmy ją tak, że wróciła na nogi. I jeszcze jedno: ja na ten turniej w Warszawie w 2023 postawiłem nie dlatego, że grałaby tam cztery lata temu, tylko dlatego, że widziałem, jak po meczu zagrała jeszcze jeden set z kibicami. To nie są puste gesty – to emocje, które są WARTE więcej niż każdy inny turniej w kalendarzu. Jeśli więc teraz mówisz o „wyobrażonej bajce”, to ja ci mówię: sprawdź kurs na Orange Warsaw 2025 i zobacz, jak wygląda podbijanie się zanim cokolwiek się wydarzy. Bo bankroll każe mi brać te emocje na serio, a nie liczyć na cuda. 💸🔥
    GR Grzesiek_Ultras Nowicjusz 04.08.2026 03:57 Cytuj
  • a co, jeśli komuś się zdawało, że marcin matysiak po tokio '92 zaraz przyfrunie na lotnisko chopina i zagra w warszawskim maratonie ulicami ze swoim ulubionym napojem w garści – no to się grubo przeliczył, bo od tamtego brązu mija właśnie trzydzieści parę lat, a my nadal czekamy na jego kolejny występ w kraju, nie mówiąc już o jakimkolwiek transferze z azjatyckich salonów pamiętacie pewno te mrzonki, jak to oni u nas gadali, że roger federer zrobi sobie dłuższą przerwę od szwajcarskiej trawy i przerzuci się na nasze korty, bo co – nagle polska publiczność jest bardziej żywiołowa niż wimbledońska? albo niechby chociaż ten hiszpański pajacyk rafael nadal, żeby porządnie docenić klimaty ekstraklasy w słońcu – a tu proszę, on dalej grzebie się w ziemi na ibizie i kombinuje, jakby dożył setki, podczas gdy my świętujemy każdą jego wizytę jak cud narodzin a teraz weźmy jeszcze te historie, jak to kiedyś lech doliwa, ten nasz sympatyczny leworęczny olbrzym, miał wracać do ekstraklasy, bo niby „serce woła”, a tymczasem jakoś się nie doczekaliśmy, tylko tyle co wywiad w „przeglądzie sportowym” o tym, jak to on marzy o powrocie, ale kontuzja mu nie pozwala – i proszę, już tyle lat leci z kanady na zime, grając w tej ich lidze amerykańskiej, bo tam są kasę grube i mniej czasu na pisanie oświadczeń o rehabilitacji no więc czas pokaże, czy tym razem los się do nas uśmiechnie, bo ja akurat nie zamierzam jeszcze pakować flagi pod pachę i ustawiać się w kolejce do vana z logo orange warsaw – choć oczywiście, jak powiedział pewien facet w trampkach pod stadionem narodowym w zeszłym roku, kiedy Iga wygrała warszawski turniej, to „kto wie, może tym razem naprawdę” – tylko że ja wiem, jakie to bywa „może”, i wolę nie liczyć kurczaków, póki jaja nie wysiedzione
    Iga Świątek tennis trophy
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 14.07.2026 17:58 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.