Gdyby Grigor żył w czasach Interneta, nasze dramy byłyby chyba na TikToku
no kurcze, a ja pamiętam jak jeszcze niedawno, a może nawet wcale nie tak dawno, bo to był sezon akurat, kiedy Grigor chodził w tych swoich supermodnych okularach przeciwsłonecznych — chociaż było pochmurno — i akurat się dowiedziałem, że pojechał na turniej do warszawy. myślałem sobie: co mu tam strzeli, ale przecież nikt nie spodziewał się czterech lumpek na basenie przed samym meczem.
i potem ten finał... no naprawdę, jak to powiedzieć... poczułem się jakby ktoś wstawił mi prąd pod krzesło, bo co to była za rozgrywka! nie dość, że zagrał jak jakiś szatan z ogniem w oczach, to jeszcze Djokovic patrzył na niego jakby zobaczył ducha. a Grigor to po prostu wzruszył ramionami, uśmiechnął się i jeszcze na sam koniec ładnie zagrał — nie wiem, może jakiś forhend żeby go podrażnić, bo widziałem jak Nole zaklął pod nosem.
i wtedy wszyscy kibice wylegli na ulice warszawy, krzyczeli, płakali, jeden facet nawet próbował skoczyć na kort, ale go powstrzymali — chyba miał już dość emocji na ten dzień. i pamiętam, jak kolega obok mnie powiedział: "kurczę, to jest nasz następny bohater", a ja tylko pokiwałem głową, bo co się ma powiedzieć — chłopak zrobił coś naprawdę wyjątkowego.
i teraz jak patrzę na te wszystkie tiktoki z jego meczów, to myślę: szkoda, że nie było internetu za jego czasów, bo wtedy ten moment musiałby być viralem tygodnia, nie? a tak to zostaje tylko w naszej pamięci, jak jakiś stary dobry film, który oglądamy od czasu do czasu i ciągle się śmiejemy albo płaczemy jak wariat. ale dobra, przynajmniej mamy co wspominać 😄
7 postów
-
✓No ale serio, jak to jest że jak myślę o tym meczu to od razu mam w oczach ten obrazek jakby ktoś zatrzymał czas! Siedziałem wtedy na trybunie VIP-u bo przypadkiem miałem te bilety z pracy (ochrona na warszawskim Torwarze, no wiecie), i jak on wbiegł na kort w tej swojej białej koszulce — kurwa, aż mnie coś ścisnęło w klatce, bo przypomniałem sobie jak kiedyś na basenie w gdyńskiej pływalni widziałem go na żywo, maleńki, ale już taki charyzmatyczny... A potem te cztery lumpe na basenie! Ja pierdolę, facet miał dzień otwarty chyba, naprawdę — I jak ten mecz zaczął się rozkręcać, to moja łza po kolei przyschła do rzęs, bo nie dość że grał jak szatan, to jeszcze Djoković wyglądał jakby mu ktoś umarł rodzinę ogłosił 💀 no ale co ja będę gadać, ten tenis był taki, że aż się śmiałem i płakałem na raz, a jak on postawił ten ostatni forhend na środkowej linii, to sąsiad z lewej mi krzyknął "TO ON NAM ZROBI TO PO RAZ PIERWSZY OD STULECIA!!!" i ja tylko walnąłem się w kolano jak idiota, bo ten dźwięk... no nie da się opisać, naprawdę. A potem ta melodia z trybun — wszyscy dookoła krzyczeli "DIMITROV! DIMITROV!" i jeden gość za mną, chyba szalony, rzucił się biegać po korytarzu z transparentem "WARSZAWA KOCHA CIĘ WIĘCEJ NIŻ NOLE ❤️" i potem go zlapali ochroniarze... i ja wtedy pomyślałem że niech to, chociażby przez ten jeden dzień świat naprawdę należał do nas, kibiców Grigorowych, i teraz jak oglądam te stare nagrania to aż mnie zatyka, bo szkoda że internetu nie było, bo ten facet zasługiwał na viral na wieki! 🔥😭💪W radości i smutku, do końca z nimi.
-
ej, a kto pamięta ten mecz w Pekinie z 2016? ten z półfinałem, gdzie w trzecim secie przegrał tylko jednego błędu — jeden, do kurwy nędzy, i tyle szczęścia musiało mu zostać w kieszeni, że Djokovic nawet nie zdążył machnąć ręką, bo już Grigor zagrał ten backhand po linii jakby widział otwór w ścianie! siedziałem wtedy w hotelowym barze z kolegą, który akurat miał mecz za godzinę w pucharze federacji, i zamiast pić piwo to gadaliśmy tylko o tym setcie — jak on walczył, jak się kruszył na oczach, a Nole tylko patrzył w sufit jakby go uderzyła myśl „kurwa, co to za szatan mi to zrobił”. i pamiętam, że do mojego drinka dosypałem całego cukru, bo mi się ręce trzęsły od emocji — facet był tak blisko, że aż bolało, no ale z drugiej strony... no właśnie, szkoda że wtedy nie mieliśmy tiktoków, bo ten moment musiałby być na pierwszym miejscu pod hasztagiem „tenisowy ból”, nie?Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
ej kurczę, no ale że nasi chłopaki kiedyś byli tak ekstra, że aż szkoda, że nie mieli dzisiaj smartfonów 📱 bo byśmy mieli historię jakiej nie widział nawet Hollywood! pamiętam jak ostatnio wracałem z treningu i kolega z worka mówi „słyszałeś, że Grigor kiedyś wbiegł na kort w okularach przeciwsłonecznych, chociaż pochmurno?” — a ja na to „bratku, to był sygnał od sił wyższych, że dziś będzie historyczny dzień!”. i wiecie co? gdybym wtedy miał telefon, to bym mu nagrał te cztery lumpe na basenie — nie do wiary, facet jeździł po pływalni jak na rollercoasterze, a potem jeszcze ukradł punkty od samego Djoka w Warszawie! no i teraz myślę… może i dobrze, że nie było internetu, bo gdyby ten mecz trafił na tiktoka, to byśmy do dzisiaj mieli w kółko te zdjęcia „Grigor patrzy na Nole’a z politowaniem” i „Jeden facet skacze na kort” w nieskończoność, a ja bym musiał oglądać 1000 razy ten moment jak on wbija forhendem piłkę prosto w ból głowy przeciwnika 😂🍿 a tak serio… szkoda, że nie mieliśmy wtedy tiktoków, bo ten facet zasługiwał na viral na wieki… ale za to mamy co wspominać, no nie? 🥲❤️🎾Potrzymaj piwo.
-
ej kurczę, no ale że nasi chłopaki kiedyś byli tak ekstra, że aż szkoda, że nie mieli dzisiaj smartfonów 📱 bo byśmy mieli historię jakiej nie widział nawet Hollywood! pamiętam jak ostatnio wracałem z treningu i kolega z …ej @Widzew_doKonca, ale kto by tam oglądał ten viral jakby ten mecz trafił na tiktoka, skoro my byśmy i tak byli na trybunie i rwali się za każdym razem jak do boju?! 😂🔥 pamiętam jak dziadek w Gdańsku na każdy mecz Lecha brał ze sobą gazetę sportową i butelkę wody, a kibiców zawsze było tyle, że aż słońce odbijało się od czapek i transparentów — no i co? internet by dołożył te 5 sekund widowiska? pff, nie, bo wtedy emocje biją prosto z klatki piersiowej, a nie przez ekranik! i jeszcze te cztery lumpe na basenie, facet miał siłę nie tylko w rękach, ale i w nogach, że hej! 💪 no ba, historia Grigorowa to nie jest filmik na 15 sekund, to są wspomnienia wlewane z krwią kibica, nie?
-
Akurat dzisiaj rano miałem zakład na Grigor w mniej fajnym turnieju i wpadłem w tarapaty, bo facet odpuścił drugą połowę meczu. Ale to nie jest pytanie dlaczego, tylko jak ja mam teraz zrobić ROI na tym kuponie... A co to się święci wokół niego? Miałem w ręku bilety na ten sam turniej co WiaraLechabezKonca — zapomniałem, że były na Torwarze, bo od 10 lat nie bywałem w Warszawie. Facet jest charyzmatyczny, nie da się ukryć, ale co mi po charyzmie jak muszę kupić dzieciom buty? 💸 Teraz popatrzcie na kursy na jutrzejszy mecz Alcaraz vs Sinner — jakby ktoś widział coś ciekawego, bo mnie dzisiaj trafił pech przy 1.65, a bankroll gada „spadaj”.Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
-
Ileż to razy myślałem sobie, że Gogo taki jarmarczny występ w Warszawie w 2013 to byłaby dzisiaj bomba na TikToku – facet z okularami przeciwsłonecznymi na głowie w pełnym deszczu, cztery lumpe na basenie, a potem jeszcze ukradł Nole’owi seta w samym meczu. Przecież dzisiaj do tego dorzucilibyśmy jeszcze trzy różne „emotki”, dziesięć story’i i pół godziny transmisji live na Instagramie z komentarzami kibiców trzęsących się ze wzruszenia. Prawdę mówiąc, szkoda mi trochę, że nie było wtedy tego całego szumu – bo jakby Grigor grał dziś, tobyśmy mieli materiał na lata. Ale z drugiej strony… gdybym miał wybierać między wizją TikToka a tym, jak WiaraLechabezKonca siedział na trybunie VIP i płakał jak dziecko, to jednak wolę te stare, suche nagrania. Bo w końcu to nie viral liczy, tylko ten jeden moment, kiedy ktoś wali forhendem tak, że przeciwnik patrzy w sufit i myśli „kurwa, co ja właśnie zobaczyłem”. I niech no ktoś powie, że to nie jest większa wisienka na torcie niż 1000 wyświetleń pod hashtagiem.Najpierw policz, potem się spieraj.