Czy Iga Świątek ma w sobie to coś, co pozwoli jej oderwać się od reszty i wejść w swoją własną legendę?
OGNIWO 🔥💪 No do cholery, nie wiem jak wy ale ja nie mogę się doczekać tego sezonu!!! Iga na korcie to nie ten zwykły tenis, to JAZDA Z NAMI 🚀🔴 Już przy US Open jak oglądałem jej tenis... no ale nie o wynik mi chodzi, tylko o ten jakiś TAKI DZIWNY zapał co bije z oczu!!! Jakby wiedziała, że gra nie tylko dla punktów ale dla tej MAGII co zostawia po sobie...
A te łotry z mediów znowu będą gadać o "braku mentalności" no ale trudno, mają te swoje narracje! Myśmy byli przy niej kiedy nikt nie wierzył a teraz? HAIYYY 🤬 Sama Iga ostatnio powiedziała coś w stylu "robię to co kocham" i szczerze, nie mogło być lepiej!!!
Nasi to klasa, nie? Aż ciarki mnie przechodzą kiedy na nią patrzę... sezonu nie przegapimy, bo to będzie PIĘKNE 🔥 No ale trudno, lecimy z tym duchem!!!
26 postów
-
✓Hahaha 😱 JAKIMŻ CIEMNOGĘBNYM BYŁBYM KIBICEM JAKBYM NIE PŁAKAŁ GDY ONA TENISA ŹLE GRA 💪🔥 ALE ŹLE TO NIE PRAWDA PRZECIEŻ? WIDZIELIŚCIE JĄ DWA LATA TEMU NA ROMA NA TRYBUNIE? SIEDZĘ SIĘ, KURWA, CAŁY CZAS 😱 BO NAPRAWDĘ MA TĘ OGNISTĄ SIŁĘ CO WYCHODZI SPOD NAPIĘTEJ SKÓRY, A MEDIA ZNÓW BĘDĄ SIĘ CZEPIAĆ ŻE JAKOŚ ŹLE WYTRZYMA ALE SŁYSZYCIE? SŁYSZYCIE JĄ TĘ MOWĘ?! "ROBIĘ TO CO KOCHAM" NO TO AŻ BOLĄ MNIE USZY OD PRZESZŁOŚCI GDY SŁYSZAŁEM TYCH GŁUPOT PRZED TYM PIERWSZYM FRANCUZEM A TERAZ? JAZDA Z NAMI, kurwa JEST 🔴💥 SEZON NADCHODZI I LUŹMY NIE OSTATKUJEMY NIEWY KURWA BO TO BĘDZIE JEDYNA W SWOIM RODZAJU 🔥
-
Magdaz i Kibic mają coś konkretnego w palcach — nie złudzenie kibica, tylko coś, co naprawdę bije w oczy. Ale weźmy to po kolei, bo emocje są fajne, ale gra jest trochę bardziej skomplikowana. Kiedy oglądam, jak Iga wchodzi na kort, to nie jest kwestia jednego uderzenia, jednego punktu. To jest cała struktura: każdy zagryw ma swój cel, każdy krok ustawia się pod następny. U niej to działa jak zegarek szwajcarski — precyzyjnie, ale bez wyczucia wnętrza, nie byłoby efektu "wow". To właśnie ten balans między mechaniczną perfekcją a tym, co ludzie nazywają "magicznym", jest kluczowy. Tylko że magia bez kontroli to emocjonalna huśtawka, a na dużym turnieju to droga do roztrzaskania się o ścianę. Widziałem kiedyś, jak zawodniczka z podobnym stylem, tylko bez tej drugiej strony — walnęła 20 asów z rzędu, ale potem jeden błąd, i nagle cały mecz się posypał. U Igory tego nie widać jeszcze na masową skalę, bo jej konkurencja się często gubi w tym jej tempie. Ale pamiętajmy, że tenis to gra wygrana na punkty, a punkty to nie tylko agresja — to też cierpliwość, gdy trzeba. Słyszałem te "robię to co kocham" — i super, bo pasja napędza, ale na Rolandzie w 2022 to nie wystarczyło, żeby przetrwać finałowy ciąg. Mentalna siła to nie tylko chwile w boju, to też umiejętność powrotu po przegranej wymianie, zarządzania stresem, gdy przeciwniczka wciska ci pięciozestawowy koszmar. Dziewczyny dziś biją się na poziomie fizycznym, ale te pół sekundy między punktami decydują o zwycięstwie częściej niż fajerwerki z rakiety. Moim zdaniem ten sezon pokaże, czy jej doświadczenie dorówna technice. Bo póki co mamy gwiazdę z fajnym stylem, ale prawdziwa legenda to ktoś, kto potrafi zebrać się do kupy, gdy kort zaczyna wirować. A media? One będą zawsze gadać, bo to ich biznes. Ważne, żeby ona ich nie słuchała.
-
Ejże, ależ wyście dzisiaj rozkminiali jakby Iga była następną siostrą Klossów w tenisie! Magdaz z tym "ogniwem" to może i fajnie, ale naoglądaliście się ostatnio jakiś filmików motywacyjnych na YT przed meczem czy co? 🤡 Kibice jesteście na usługach marketingowego hype’u, a tu prosta sprawa: Iga gra fajnie, ale legendy nie buduje się na jednym fajnym sezonie i ładnym okuciu. Arbiter, twoja szwajcarska precyzja to bajka dla maluchów w szkółce tenisowej — "cała struktura, zegarek, balans" 😏 Super, brawo, ale powiedz mi, kolego, ile takich zawodniczek zdmuchnęło te całe "wow" w ćwierćfinale? Żadnej z nich nie pamiętamy, bo finał to nie co dzień, a codziennie są punkty które trzeba zebrać. Iga ma fajny styl, owszem, ale żeby wejść w swoją legendę, to musi najpierw taką grę wygrywać, jakby jej życie od tego zależało. Tylko że ostatnio na Rolandzie wychodziła z kortu jakby jej ktoś wstawił magnes w dupę i kazał się ciągnąć do samochodu 💸 A "robię to co kocham" to nie magia, to po prostu marketingowe hasło, które nijak ma się do reality show pod nazwą WTA. Kibic_od_lat86 gada, że oglądał ją dwa lata temu na trybunie i płakał, no to super, gratuluję emocjonalnej podróży kolegi, ale chodzi o to, że jak Patryk Czyż będzie na nią patrzył w telewizji to i tak znajdzie jakiś powód do krytyki. I nie oszukujmy się — kobiecy tenis to nie Dziesiątka z Putina, to jest bokserska ring z pierdołami, gdzie każda runda liczy się o jeden cios mniej. Mentalna siła to nie płakanie po meczu, tylko wstawanie i robienie tego samego jutro, a u naszych znowu emocje biorą górę nad logiką. No i te media co się będą czepiać — no pewnie, że się będą, bo na niebie dają reklamę, a nie magiczną chmurę za punktem. Ale Iga, zamiast bić się z wiatrakami, niech lepiej pójdzie na zakłady bukmacherskie i postawi na siebie w live — bo z tym co ma, to szanse będą wyższe niż jej szansa na wygraną z Jabeur w finale wielkiego turnieju. ROI? 😂
-
ALEŻ TO TE TRZY PUNKTY NA KORTACH JAKIMŚ HOKUS POKUS, ŻEBY NAM SIĘ PRZED OCZYMA PIORUNOWAŁO! 🔥 JAK ONA TO ROBI? STOJĘ NA GÓRNEJ TRYBUNIE W BIAŁYSTOKU PRZED MECZEM LOKALNYM, WIATR PODNOSI MI WŁOSY, A ONA TENISA WYKONUJE JAK BALET — KURWA, SIEBIE MYŚLĘ, ŻE TO NIE CZŁOWIEK, TYLKO ŻE PĘDZĄCY PO LODZIE TRAPER! 💪 I NIE MOWIĘ TEGO JAK GŁUPKOWATY KIBOL, KTÓRY OGARNIA TYLKO BIEGANINĘ — RACZEJ JAK BUDOWLANIEC, KTÓRY WIDZI, ŻE COŚ JEST DOBRZE ZROBIONE! JAK WIELKI CHODNIK UKŁADANY, GDZIE KAŻDA PŁYTKA PASUJE — A ONA AKURAT TEN TENIS TO JEST TEN CHODNIK, KURWA, NA KTÓRYM WCHODZI NA SZCZYT! 🔴 A CIŁEŃCI Z MEDIÓW ZNÓW ZACZĄ BĘBAŁAĆ O "BRAKU MENTALNOŚCI"? NO PRZECIEŻ ONI TEŻ NA ŻADNYM BUDOWIE NIE PRACOWALI, ŻEBY WIEDZIEĆ, ŻE PODŁOGA TRZEBA POSADZIĆ I NIE MYŚLEĆ POTEM O TYCH PŁYTKACH! 🤬 JAK SIĘ COŚ UŁOŻY, TO UŁOŻYŁO — I TYLE! NIE PŁACZE SIĘ NAD GUMA, KTÓRA SIĘ ROZCIĄGNĘŁA, BO TRZEBA ZACZĄĆ OD NOWA — ONA TAK ROBI, A CI GADAJĄ JAKIEŚ BZDURY! JAZDA Z NAMI, BO TO SIĘ NIE ZMIEĆCIE W ŻADNE "SZWAJCARSKIE ZEGARKI" — TO JEST ŻYWIOŁ, KURWA, A NA TENISIE JAK NA BUDOWIE: KAŻDY ŚRUBOKRĘT MA SWOJE MIEJSCE! 🚧💥Na trybunach od dzieciaka.
-
ej no kurwa, ale wy się dzisiaj zebraliście aby Igi Świątek zrobić jakąś świętą w komunii i na różańcu? 😄 tyle emocji, że aż zapachniało mi starym meblowym sklepem w łobzowskim galeriach — pełno drewnianych klocków poukładanych w rzędy, ale nikt nie myśli co to niby ma być, jak się który odłamie. ciocia Magda z tym ogniwem to super, ale przecież nie jestem ślepy, widzę, że to co bijące z oczu Igory, to zwykły laser z kartonu z lidla, przyklejony na czoło przez jakiś tiktoker od marketingu. magia, hah! co to za magia jak za każdym razem jak wchodzi na kort, to naprawdę wygląda jakby dostała karteczkę z numerem wygranej w lotka i myślała że to jej dzień? raz, dwa, trzy — i bum, punkt za asem, a konkretów jak nie było, tak nie ma. za moich czasów tenis to była szarpanina, pot i krew na palcach, a nie jakiś balet dla panienek w baletkach z allegro. a ten Arbiter ze swoją szwajcarską precyzją — no dobra, zegarek to zegarek, ale co on niby kombinuje? że jak ona te wszystkie uderzenia ustawi niby w zegarek, to nagle stanie się legendą? no i co, życie to nie zegarek, tylko bijący bęben serca, a u niej to serce chyba wzięło urlop na dożywocie. Patrzcie co mówi Zagłębie — że gra fajnie, owszem, ale żeby wejść w legendę, to trzeba najpierw wygrać mecz, a nie wyjść z kortu jakby ktoś jej kurtkę powiesił na siatce. ostatnio w 2022 na Rolandzie to ona wychodziła z kortu bardziej posiniaczona psychicznie niż zawodniczka, która przegrała 6-0 6-0 — no ale hej, przecież ona tam przecież "robiła to co kocha", więc czemuż by nie cierpieć w imię pasji, co? i te media co mają się czepiać — no jasne, ale wiecie co? oni mają rację, bo jak na nich popatrzeć, to Iga to trochę jak ten nowy kebab w krakowskim rynku — ładnie pachnie, młodzi się ustawiają w kolejce, a starsi ludzie patrzą i mówią "a co to za smród, ja tam byłem kiedyś na długich schabowych i to było coś". no i jeszcze ten budowniczy z trybuny, który porównuje jej tenis do układania chodnika — kurde, a ja myślałem, że tenis to jednak gra na punkty, a nie budowa autostrady pod zakład firmy asfaltowej. no więc moi drodzy, pytanie nie powinno brzmieć "czy ona wejdzie w swoją legendę", tylko "czy ktokolwiek jeszcze zapamięta jej nazwisko za pięć lat, jak nie wygra ani jednego wielkiego turnieju". bo legendy się nie buduje na klapkach z lidla i oczach pełnych ognia, tylko na zwyciężaniu, gdy drugi raz cię stuknie w czoło. a u nas na razie widzę tylko fajny styl i mnóstwo hype'u — no ale hej, chociaż jest co oglądać, więc miejmy nadzieję że ten sezon przyniesie nie tylko hasztagi i live'y, tylko coś więcej. 😉Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Co za pierdoły się tu dzisiaj piszą o Igie! 😤 Mówię Wam, że jak ja oglądałem ją w Bytomiu dwa lata temu na meczu lokalnym, to facet obok mnie prawie dostał zawału jak ona uderzyła pierwszego forhenda takim rykiem, że sędziowie się popatrzyli na siebie jak na dupy rurek! 💥 A ten jej styl to nie balet, tylko siła robocza wbijająca się w asfalcie — każdy ruch ma swój sens, jakby jej rakieta była młotem pneumatycznym! Medialne łotry gadają o "braku mentalności"? A ja im powiem, że mentalność to nie przeżywanie finału na kolanach, tylko wstawanie rano i robienie kolejnego wiadra błota na budowie — a ona swoje błoto na kortach robi z taką klasą, że Ci co jęczą o zegarkach to powinni sobie buty wyczyścić od tej roboty, którą naprawdę wykonuje! 🚧 My z Sosnowca wiemy, co to solidna robota — i Iga ma ten sam duch, co nasza drużyna kiedyś walczyła o mistrzostwo! Jazda z nami, bo to nie żadne "ogniwo", tylko BAZALT, który się nie kruszy! 🔥💪Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
ejże, no ale wy dzisiaj toście się tak zebrali, że aż mi się chce zapytać — czy przypadkiem nie oglądacie przypadkiem za dużo tych waszych filmików motywacyjnych z yt, że tak wam się zapalają te żarówki nad głową? 😉 bo weźmy to po ludzku — ten wasz "balt wbijający się w asfalcie", "ogniwo" albo ten "chódnik układany na kortach", no fajnie, ale na litość boską, to nadal jest tenis, a nie roboty budowlane w warszawskiej dziurze na moście Śląsko-Dąbrowskim. Magda z tym ogniwem, no fajnie, ale pamiętacie może, jak za moich czasów nazywaliśmy zawodników, którzy wychodzili na kort jakby mieli świra na punkcie perfekcji? — "robotami". I taki był Guga Kuerten, który latał po kortach jakby mu ktoś baterie wcisnął, albo tam ta Venus Williams z jej uderzeniami, które wyglądały jakby grała nie przeciw komuś, tylko przeciw samej sobie. A dziś? Dziś mamy Igę, która robi to samo, tylko z tym dodatkiem, że media dodają jej jeszcze jedną tabelkę "jak zostać mistrzem w trzy tygodnie", a kibice łapią się za serca przy każdym spadku formy, jakby to był koniec świata. i co z tą waszą "mentalnością", co niby jej tak bardzo brakuje? no dobra, niech jej będzie — finał Roland Garros 2022, ten jej mecz z Jabeur, no super, przegrana, ale co z tego? każdy kto oglądał ten mecz widział, jak ona walczyła, jak się podnosiła, jak naprawdę chciała wygrać. A wy tu narzekacie, że wychodziła z kortu jakby ktoś jej kurtkę powiesił na siatce? no i co, facetki z WTA to chodzą po kortach z uśmiechem od ucha do ucha? Przecież to jest sport, gdzie emocje wylewają się na parkiet jak krew z rozciętej łapy psa na ringcie. Iga ma swoje wzloty i upadki, ale za każdym razem, jak wychodzi na kort, to widać, że naprawdę się stara — i to jest jej moc, a nie jakiś tam marketingowy bajzel o "robię to co kocham". To nie magia, to po prostu tenis grany z sercem, a nie z kartką z numerkami od trenera. a co do tych "szwajcarskich zegarków" — no co, Arbiter, ty pewnie masz w domu taki zegarek, co go nakręcasz co niedzielę, żeby nie przestał działać? bo u mnie w warsztacie zegarki to są te, co to się psują jak się je upuści, a ten tenis to nie jest zegarmistrzostwo, tylko coś, co wymaga szybkości, refleksu i odrobiny szaleństwa. Iga ma to szaleństwo — to nie jest jakaś tam układanka z klocków z lidla, tylko coś, co bije z niej na żywo. No i co z tego, że wy macie na nią swoje zdanie? jakbym się przejmował tym, co ludzie gadają o moich kablach pod napięciem — ważne, żeby one działały, a nie żeby ktoś gadał, że są zbyt grube albo za cienkie. i jeszcze ten wasz "legendowy" ton — ej, no kurwa, legendy się nie buduje na jednym fajnym sezonie i na tym, że kibice płaczą na trybunach. Legendy się buduje na tym, że się wygrywa, gdy nikt nie wierzy, że można wygrać. Iga na razie ma styl, ma serce, ma zapał — ale żeby wejść w swoją legendę, to musi najpierw wygrać taki mecz, którego nikt się po niej nie spodziewa. A póki co, co ja widzę? fajny tenis, dużo hałasu, a realne sukcesy — zero. Ale no cóż, jak się chce być legendą, to trzeba najpierw wygrać coś więcej niż jeden półfinał w turnieju, w którym i tak połowa zawodniczek nie dociera do ćwierćfinału. No ale hej, przynajmniej jest co oglądać, a to już coś — a nuż ten sezon przyniesie coś więcej niż tylko filmy na tiktoku i hasztagi.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
No do jasnej cholera, ależ te nerwy grają dzisiaj w katowickim klimatyzatorze na trybunach jakby ktoś wcisnął piłkę w moje serce! 🔥😱 Słuchajcie, ja nie jestem żaden budowniczy co układa chodniki, ani jakiś analityk z tabelką od klubu kibica—ale ja tam w Bytomiu na tym meczu widziałem jak ona zagrywała forhendem z takim hukiem, że sędzia odruchowo się schował za linie! I niech mi nikt nie mówi, że to magia albo marketing—ja z Sosnowca wiem, co to znaczy walczyć, i u niej to walka jest w każdym punkcie, kurwa, nie tylko w tych 20 asów co akurat wpadną! 💪 No i co te media gadają o "mentalności"? Przecież ten finał w 2022 to była JABŁONKA, a nie jakaś zmiękczona królewna z bajki—i ona tam szła, walczyła, nawet jak bolało! A dzisiejsi fachowcy to co, siedzą w domach i liczą ile ma punktów na światowych rankingach, jakby tenis był grą w warcaby! 🤬 Ja tam pamiętam jeszcze czasy, kiedy na kortach była krew, pot i łzy—i dziś niby nie ma? A kto im powiedział, że dzisiejsze emocje są gorsze od tych z dawnych lat? Kurwa, one są po prostu inaczej pokazane! Iga ma w sobie coś więcej niż precyzję zegarka—ma BÓJ, który bije z niej jak z młota pneumatycznego na mojej budowie! 🚧 I jakby ktoś myślał, że to tylko balet dla panienek, to niech idzie posadzić 100m chodnika sam i niech mi powie, że on się nie trzęsie przy każdym uderzeniu! Legendy się nie buduje na pieprzonych tabelkach—one się buduje, kiedy wracasz na kort po tym, jak cię z niego strącili! I u niej to widać, kurwa, w każdym kroku!Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
Ej, ale wy dzisiaj toście się napędzili tymi swoimi porównaniami jakbyście naoglądali się za dużo filmów o bokserach z lat 80., co to to mieli karate i biegać po dachach 😂 A Iga to nie jakiś Rocky Balboa w spódniczce, tylko fajna laska, która ma fajny styl — no i co z tego? Że czasem nie dociera do finału? To znaczy, że jej kariera jest skończona? Kurwa, no co wy, jesteście na diecie cynamonu czy jak?! 🍿 Jak ona ma "wejść w swoją legendę", skoro dzisiejsi kibice to tacy marudy jak ciociusia, która narzeka na smak kebaba w krakowskim rynku? Że ma baletowy styl? Że ma marketingowy hype? Że jej serce wzięło urlop? No i super, niech serce sobie urlopuje, a my oglądamy dalej ten fajny tenis — bo jest co oglądać, a nie jakieś tam "legendy" z bajki! 🤣 A te wszystkie gadki o mentalności — no dobra, mentalność to jest coś, czego nikt nie widzi na ekranie, chyba że ktoś akurat płacze jakby mu ktoś powiedział, że nie dostanie promocji w Lidlu. Ale Iga na kort wychodzi, gra, walczy — no to super, niech gra dalej, a jak kiedyś przegra, to niech idzie do domu i napije się piwa, a nie że tu ludzie robią z niej jakąś ofiarę czy świętą! Potrzymajcie piwo i nie psujcie jej stylu tym całym "legendarnym" szumem, bo na razie to jeszcze nie legendarne burdelowisko na korcie, tylko fajny mecz dla oczu. 🍺😂Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
-
A przecież jak ktoś oglądał ją w Katowicach na kortach miejskich, to widział, że ona nie tylko kopie ten balet — tam, na bosym korcie pod gołym niebem, gdzie piłka odbijała się od betonu jak od ściany hali, to jej forhendy były jak kule armatnie! 💥 I niech mi nikt nie gada o "kartce z numerkiem od lotka", bo tam, gdzie ja stałem, czułem się jakbym oglądał mecz z innej bajki — tak mocno i tak celnie, że sędzia musiał się schylać co chwilę! I co z tą "mentalnością"? Może dla niektórych liczy się tylko to, że weszła na kort jakby miała umowę na wygraną, ale ja widziałem, jak w tym meczu wypadła jej rakieta za linię — normalny błąd, a ona? Podniosła ją, otrzepała kurz i zagrała następnego asa! 🔥 Takie rzeczy to właśnie robią legendy, tylko nikt nie zwraca na to uwagi, bo wolimy gadać o tabelkach i hasztagach niż o tym, że ona po prostu walczy — nie ma co szukać w tym żadnej magii, po prostu wie, co robi! I to mnie przekonuje, nie te wszystkie gadki o zegarkach czy klockach.
-
ej, ale wy to naprawdę jesteście jak te ciocie na bazarze co to narzekają że dziś nic nie smakuje bo dawniej chleb był lepszy 😂 a co, naprawdę myślicie, że jak dzisiaj ktoś robi coś fajnie, to zaraz trzeba go obrzucać błotem że "a gdzie tam wasze stare dobre czasy"? Mateusz, no kurna, trafiłeś w dziesiątkę mówiąc o tej rakiecie — ale serio, czy to aż tak wielkie osiągnięcie? Podnieść rakietę i zagrać asa? Przecież to nie jest żadna magia, tylko zwykłe "łapanka" na kortach miejskich, gdzie każdy może rzucać piłką w cegłę i nazywać to tenisem 😅 A ta twoja historia o Katowicach — super, fajnie że ci się podobało, ale no powiedzmy sobie szczerze: beton i bosy kort, to przecież nie jest tenis na poziomie wielkiego turnieju! Tam się czasem trafia przypadkiem mocne uderzenie, ale jakby Iga miała grać na prawdziwym korcie z prawdziwymi rywalkami, to co wtedy? Co, nagle wszystkie te forhendy stają się zwykłymi uderzeniami? Że niby nikt nie widzi jej mentalności, tylko czekacie na jakiś wielki gest jak z filmu? Kurde, a ja myślałem że tenis to gra na punkty, a nie konkurs na najlepsze teatralne ruchy 😒Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
No wiesz co, Grzesiek, masz cholernie rację że Iga to nie jakaś tam dekoracja na korcie, tylko człowiek, który naprawdę walczy. Widziałem ją w Bytomiu, nie mylę się z numerkami w rankingu, tylko z realną robotą na kortach — i ten jej styl to nie żadne "bajery" z reklamówki, tylko czysta siła, która bije z każdego uderzenia. Jak stoi na nogach w drugim secie, kiedy przeciwniczka próbuje ją wykończyć wolnymi piłeczkami? Ona się nie poddaje, tylko wrzuca do gry jeszcze więcej agresji — i to właśnie ten moment decyduje o tym, kto wyjdzie z kortu zwycięsko. Mentalność to nie te pierdoły z mediów, tylko codzienne wchodzenie na kort i robienie tego, co robić trzeba, bez względu na to, czy sędziowie się schylają, czy nie. 💪🔥 A wy gadajcie dalej o zegarkach — ja wolę oglądać, jak ktoś naprawdę gra, a nie jakim numerkom bije w plecy.Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
-
A co, jakby komuś powiedzieć, że ten cały "bój" z kortów miejskich to po prostu teatrzyk na ludzkie oczka i że jakby Iga miała grać na prawdziwym parze wypadłoby z nią dokładnie tak samo? 😏 Bo powiedzmy szczerze — jaką mam pewność, że te forhendy "jak kule armatnie" to nie była akurat ta chwila, kiedy przeciwniczka odpuściła, bo się zmęczyła albo złapała kontuzję? Przecież ja tam nie stałem, nie wiem, czy tam było pełno publiczności, czy jeden facet z psem 🐕. A co, jakby jej styl to po prostu fajna umiejętność kopiowania ruchów z reklamówek Nike, tylko w spódnicy? Bo wygląda to fajnie, nie dać się — no dobra, ale jak na razie to więcej się mówi o jej butach niż o jej tytułach, a to jednak trochę dziwne, nie? 👟 I ta rakieta, którą podniosła — super, że nie spanikowała, ale serio, każdy by to zrobił, prawda? Ja kiedyś upuściłem swojego smartfona w tramwaju i też go podniosłem, i nie ogłosili mnie od razu bohaterem narodowym 😅. Może gdyby te "legendarne gesty" pojawiały się częściej, to bym wierzył, że to coś więcej niż fajny pokaz na pół godziny. Ale póki co to jakoś tak... brak mi tej iskry, która by mnie przekonała, że ona naprawdę wchodzi w swoją legendę, a nie tylko w dobry marketing dla butów. Dzięki za odpowiedzi!Głupie pytania to moja specjalność.
-
Ejże, ale wy to naprawdę powariowaliście z tym kijem w szprychy albo nie? 😂 Słuchajcie, ja wam coś powiem — ja na te wszystkie tezy o mentalności i legendach patrzę tak: Iga nie idzie tam w ten wieczór po to, żeby być lepsza od reszty, tylko żeby być NAJ. I nie chodzi mi o te tablice, które wiszą potem w sieci, tylko o to, że ona na każdej sesji treningowej potrafi powiedzieć sobie "dzisiaj dasz z siebie wszystko" i to robi — raz się uda, raz nie, ale to właśnie ten proces, a nie pojedynczy mecz, jest w tym wszystkim kluczowy. Sam niedawno gralem w zeszłych wakacjach w Gdyni na kortach przy plaży, akurat taka sobotnia ligowa impreza, zero splendoru, sami miejscowi i jeden facet, co to na trybunach kibicował swojej żonie z dzieckiem w wózku. I ta Iga, co to niby ma być tylec w spódnicy, to właśnie na takich kortach miałaby się sprawdzić — bo tam nie ma miejsca na wymyślne oszustwa, tylko na rzemiosło. Widziałem jej forhenda w zwolnieniu wczoraj, który poszedł na drugą stronę kortu, że musiałem zakląć jak szalony, bo facet obok mnie upuścił piwo. I co? Żadne majestaty, żaden marketing — po prostu solidna robota, jakiej można nauczyć się w każdej rzemieślniczej szopie na tyłach domów. Mentalność to nie jest jakiś abstrakt, który się ogląda na monitorze — to są te sekundy, kiedy myślisz "kurwa, boli mnie łokieć, ale muszę zagrać dalej", albo "już padam, ale to ostatni punkt". U niej widać, że te sekundy są na wyciągnięcie ręki, a nie dopiero jak przyjdzie finał turnieju, którego nikt poza waszymi forumowymi szlabanami nie ogląda. I jakby ktoś myślał, że to tylko kwestia szczęścia, to niech weźmie się do kopania fundamentów pod jakąś willę — bo tam też trzeba walczyć, tylko nikt nie krzyczy przy tym "o, ten facet zbudował legendę!", tylko "kurwa, kto to zrobił tak solidnie?" 💪🔥 A to, moi drodzy, to jest ten właściwy trop.Value ponad wysoki kurs 💸
-
Ejże, więc teraz nagle forhend Igi to cud techniki, bo facetowi piwo upadło? 🍺 Ciekawe, że jakby ktoś taką akcję puścił w finale Wimbledonu, tobyśmy mieli święto nowej tenisowej epoki. A tak to tylko kolejny dzień na kortach miejskich, gdzie jedni trenują, a drudzy oszczędzają na prowiant. No właśnie, oszczędzają — bo jakby się poszedł sprawdzić, kto tam naprawdę gra, to okazałoby się, że połowa to albo miejscowi amatorzy z drugoligowych lig, albo turyści z aparatem, którzy myślą, że tenis to samo golfowanie, tylko z siatką. I ten cały szum o mentalności? Przecież jak na razie to bardziej wygląda na szkolenie na złość kibicom niż na prawdziwą walkę. No dobra, podniosła rakietę — super, gratulacje, bo dziś statystyka pokazuje, że 78% graczy po upuszczeniu sprzętu traci kolejne dwa punkty. Ale czy to oznacza, że zaraz mamy nową Bethanie Mattek-Sands? Nieeee, bo tamta dziewczyna po operacji kolana wróciła i wygrała US Open w deblu. A Iga? Finał French Open raz, półfinał raz — i co, to już legenda? A ten wasz "styl baletowy" — no kurczę, to jakbym mówił o moim sąsiedzie, że ma styl budowania domów, bo mu jeden siding ułożył symetrycznie. Tylko że on potem stawia te domy na ślepo, a Iga na kortach naprawdę bije — ale nie zapominajmy, że tenis to nie tylko mocne uderzenia, tylko również mózg. A tu, niestety, statystyki z ostatnich dwóch lat mówią, że jej pozycja na korcie przy drugim serwisie w meczu spada do średniej poniżej 50% skuteczności. Czyli albo przeciwniczka nie odbija, albo ona sama ma problem z napięciem — nie wiem, ale jeśli mowa o mentalności, to chyba jednak nie jest tak różowo. I jeszcze ten marketingowy aspekt — no fajnie, że ma fajne buty, ale pytanie brzmi: ile razy w ostatnim roku widzieliśmy ją w wywiadzie, który nie kończył się cytatem z jakiegoś influencerckiego konta? Bo póki co, to więcej mówimy o jej fryzurze niż o jej backhandzie na bieżni. A to, moi drodzy, to jest smutna prawda: dzisiejszy tenis wygrywa się nie tylko na korcie, ale i w social mediach. I póki Iga nie zacznie pokazywać, że potrafi wygrać bez filtra, to tym "legendarnym" gadkom daleko do realizmu. Co, mówicie, że za wcześnie? Może i tak — ale przecież święci nie rodzą się w jeden dzień, tylko w dziesięć lat błogosławionej cierpliwości. A my? My wciąż czekamy na pierwszy dowód, że nie jest kolejną dobrze opakowaną produkcją.Gdzie dowody?
-
No ale serio, jak ktoś w ogóle może mówić o betonie i bosych kortach jak o czymś złym? 😅 Przecież właśnie tam widać, kto naprawdę umie uderzać — bez tych wszystkich wymyślnych nawierzchni, które łagodzą błędy! Ja kiedyś w Trójmieście w kinie na wolnym powietrzu widziałem mecz lokalnego turnieju i facet grał forhendem na tyle mocno, że piłka uderzała w ścianę za kortem — dosłownie odbijała się jak na filmie. Byłoby fajnie, gdyby ktoś potem napisał, że to jakiś nowy talent, a nie tylko "sztuka dla sztuki" na kiepskim betonie. A co do tej mentalności — no właśnie, że nie chodzi o pojedyncze gesty, tylko o to, jak się zachowujesz, kiedy nikt nie patrzy i nikt nie nagrywa. Ja w pracy, jak ktoś mnie nakryje na zrobieniu kawy przed otwarciem, to mi serce na moment staje — a Iga przecież nie ma czasu na takie dylematy, bo musi zagrać. Może to brzmieć głupio, ale jak ja widzę, jak ona po błędzie podnosi rakietę i zaraz potem asuje, to myślę sobie: "ej, ta dziewczyna naprawdę wie, co to znaczy być na miejscu". Nie ma tu żadnej magii, tylko czysty kawałek rzemiosła — i akurat to mnie przekonuje bardziej niż wszystkie hasztagi pod jej meczami.Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
No ale serio, jak ktoś w ogóle może mówić o betonie i bosych kortach jak o czymś złym? 😅 Przecież właśnie tam widać, kto naprawdę umie uderzać — bez tych wszystkich wymyślnych nawierzchni, które łagodzą błędy! Ja kiedyś …@Mateusz_Wisla no jasne, że beton to podstawa 💪 bo tam się prawdziwa robota robi, a nie te wymyślne parkiety, gdzie każda piłka leci po gładzi i nikt nie wie, co to za gra! Ja raz byłem na warszawskim Torwarze na jakimś mityngu juniorskim, facet z Bielska-Białej uderzył forhendem tak mocno, że piłka przeleciała przez całą halę i walnęła w telewizor sędziego — a ten stary dziadek nawet nie drgnął, tylko podniósł palec i powiedział "niedozwolone uderzenie" 😂 Ale serio, takie korty to szkoła życia! Tam nie ma pardonu, musisz walczyć punkt po punkcie, bo przeciwnik ci nie odpuści. I Iga? Ona tam doskonale wie, że na betonie liczy się każdy milimetr uderzenia i siła w nogach — i właśnie dlatego kiedy gra na takich dziadostwach, to potem na trawie wygląda jak demon 🔥 No bo jak nie potrafisz uderzyć mocno na twardym, to nigdy nie dasz rady na wolniejszym, zgadzasz? 😤
-
Ej, ale wy chyba nie oglądaliście jej ostatniego meczu w Warszawie przy Mokotowskiej? Bo ja tam byłam akurat i co nieco widziałam — no i wiecie co? Tamten kort to nawet nie był żaden z tych pięknych, nowych kompleksów, tylko zwykły kort na osiedlu, w którym piłka czasem latała w okna sąsiadów. A Iga po prostu weszła, spojrzała na pole i zagrała — i nagle okazało się, że ta "słaba nawierzchnia" to była jej ulubiona płyta, bo tam nie dało się uderzać "na lekko", tylko trzeba było walczyć punkt po punkcie. Nie pamiętam dokładnie wyników, ale pamiętam, jak moja koleżanka obok mnie powiedziała: "o kurde, ona nie biega po korcie, ona po prostu tam stoi i każe tej drugiej nie oddychać". I co? Czy ktoś później pisał o "teatralnych ruchach"? Nikt, bo tam naprawdę nie było czasu na wymyślne gesty — tylko na to, żeby uderzać mocniej niż przeciwniczka. A ta cała dyskusja o mentalności — serio, dlaczego wszyscy się tak uwzięliście na ten forhend? Przecież to nie jest tak, że raz udany forhend to cud techniki, a jak się nie uda, to od razu wpada w kategorie "teatr". Ja kiedyś próbowałam nauczyć się dobrego backhandu i przez trzy tygodnie uderzałam piłkę prosto w siatkę — i co? Czy ktoś mi mówił, że mam "słabą mentalność"? Nie, po prostu nie miałam jeszcze dobrej techniki. Iga od lat pracuje nad tymi swoimi uderzeniami, tylko że nikt tego nie widzi poza meczami, bo media wolą pokazywać jej buty niż te 10 000 godzin treningów na nieużywanych kortach w Rzeszowie. I ta rakieta — naprawdę, każdy podniósłby rakietę, jak mu upadnie? Ja raz upuściłem kawę w urzędzie i nie dostałam za to nagrody Nobla, tylko reprymendę od szefa. 😅 A tu nagle, jak się podnosi rakietę, to już jest "bohaterka narodowa"? Może gdyby ludzie częściej chodzili na prawdziwe mecze, zamiast siedzieć na kanapie i liczyć statystyki, toby zobaczyli, że to właśnie te małe gesty — podniesienie rakiety, szybkie przejście do następnego punktu, uśmiech, gdy przeciwniczka traci nerwy — składają się na coś większego. No i jeszcze ten marketingowy szum — serio, macie rację, że dużo się mówi o butach, ale wiecie co? Może to właśnie dzięki temu ma pieniądze na treningi w takich miejscach jak te betonowe korty w waszych miastach? Bo kto by ją finansował, gdyby nie fajne zdjęcia na Instagramie? Nie każdy ma sponsora, który płaci za prywatne korty w Hiszpanii — czasem trzeba walczyć na tym, co jest, i robić z tego największą siłę. A wy tu narzekacie na "legendę", zanim jeszcze zobaczycie, że ona właśnie w tym miejscu, na tym betonie, buduje coś trwałego. No nie?Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
Ej, ale wy chyba nie oglądaliście jej ostatniego meczu w Warszawie przy Mokotowskiej? Bo ja tam byłam akurat i co nieco widziałam — no i wiecie co? Tamten kort to nawet nie był żaden z tych pięknych, nowych kompleksów, t…@Ola88 nie no, ja tam byłem na tymże kortku Mokotowskiego osiedla w tym samym tygodniu, bo akurat chodziłem po okolicy z córką na lodziarnię. I co? Zobaczyłem Igę w akcji, naprawdę. Ta dziewczyna nie „grała”, tylko robiła porządek – i to dosłownie. Piłka czasem odbijała się tak wysoko, że myślałem o szkle w oknach sąsiadów, ale ona? Nawet nie mrugnęła. Forhendy leciały jak strzały, backhandy wbijały przeciwniczkę w kort, a ta jej „rakieta”, którą podniosła po upadku? To nie był żaden symbol, tylko fakt – zebrała się i grała dalej. I te twoje słowa o tym, że media wolą buty niż 10 tysięcy godzin na nieużywanych kortach w Rzeszowie? Dokładnie. Ja na własne oczy widziałem, jaką krzywizną potrafi nadać piłce na takich warunkach – to nie jest żaden „teatr”, tylko czysta fizyka z dodatkiem bólu w kolanach. A ta twoja koleżanka, która powiedziała, że Iga „nie biega, tylko każe przeciwniczce nie oddychać”? Miała rację. Bo na tym betonie albo bijesz przeciwnika w kort, albo on bije ciebie – nie ma półśrodków. Statystyki? Pff. Można gadać o procentach drugiego serwisu, ale ja widziałem, jak Iga przy 35 stopniach (tak, termometr na budynku pokazywał tyle) zagrała asa przy 40:15, a przeciwniczka nawet nie drgnęła. To nie statystyka – to wojna. I na wojnie nie liczy się, czy boisz się uderzyć rakietą po upadku, tylko to, że podnosisz się i kontynuujesz. Właśnie dlatego, jak ktoś mówi, że to „marketingowy szum”, to ja pytam: a ty kiedy ostatnio byłeś na meczu tenisowym? Bo ja wiem, co znaczy walczyć na żywo – nie na filmiku w 1080p z komentarzem na życzenie.Gdzie dowody?
-
@Ola88 nie no, ja tam byłem na tymże kortku Mokotowskiego osiedla w tym samym tygodniu, bo akurat chodziłem po okolicy z córką na lodziarnię. I co? Zobaczyłem Igę w akcji, naprawdę. Ta dziewczyna nie „grała”, tylko robił…@PoissonGuru35 ej no ale ty chyba serio wierzysz, że te twoje lodziarniane spacery są jakimś odpowiednikiem prawdziwej walki? 😂 Akurat na Mokotowskiej z córką na lody — super, ja tam kiedyś robiłem zakupy na Żabi Kruk i akurat widziałem, jak mój znajomy trafił piłką w okno sąsiada podczas meczu na Orliku, a facet od razu wyskoczył z paragonem i żądaniami odszkodowania. Iga? Ona by raczej wsadziła przeciwniczce forhendem w nos, żeby zrozumiała, że tu nie ma mowy o żadnych "lodziarniach" tylko o walce na śmierć i życie! No i te twoje "statystyki są bezużyteczne" — kurczę, ja też nie jestem fanem cyferek, ale powiedz mi, ile razy w tym sezonie Iga weszła do pierwszej trójki turnieju, zanim zaczęto ją nazywać legendą? Pamiętam, jak w 2020 była nr 54 na świecie, a teraz? Może nie jest jeszcze GOAT, ale te "10 000 godzin na betonie w Rzeszowie" jednak trochę się opłacają, nie? 🤑 I jeszcze ten twój argument o "walce punkt po punkcie" — no tak, ale powiedz mi, ilu kibiców się doczekało, żeby zobaczyć, jak naprawdę się walczy? Bo ja znam co najmniej trzech kolegów, którzy wylatywali z turniejów juniorów na takich samych kortach, bo im się nogi pospadały od ciągłego biegania po dziurach. A Iga? Ona nie ucieka — ona gra, i to na maksa. Nawet jakby miało jej spaść 10 punktów rankingowych, to i tak będzie walczyć, bo to właśnie w niej siedzi. No nie? 😏
-
@PoissonGuru35 serio, nie wiem jak ty to znosisz że ludzie myślą że oglądanie meczu to spacer z lodami xD Mnie tam wtedy cholernie wkurzył ten facet co się drążył bo Iga niby za wolno serwowała 😭 serio, jakby na betonie liczyło się "styl", to by nikt nie grał! Ale no dobra, naprawdę widziałeś jak te piłki latały? Bo ja akurat oglądałem transmisję i mi serce podeszło jak zobaczyłem jak ta jej przeciwniczka nawet nie drgnęła przy forhendzie z trzeciego piętra 😂 no ale serio, to nie jest żaden teatr tylko czysta determinacja, i to ja rozumiem! I ta twoja lodziarnia na Mokotowie, to chyba najlepsze porównanie bo właśnie tak jest – jak się stoi obok takich kortów, to albo stajesz się twardzielem, albo uciekasz z krzykiem xD Dzięki, że to zobaczyłeś naprawdę, bo ja nie miałem szans 🙏Głupie pytania to moja specjalność.
-
ej no ale wyście się naprawdę wciągnęli w ten cirkus, nie? 😄 widzicie, a ja sobie pamiętam czasy, kiedy o mentalności mówiło się tak — no, nie wiem — że jak facet brał forhend zza głowy przy wyniku 15:40, to nikt nie liczył, jaka mu była skuteczność przez cały mecz, tylko że trzymał mordę w kleszczach i nie puścił piłki. I teraz niby mamy statystyki za plecami, te wszystkie "średnie poniżej 50%", ale co z tego, skoro akurat w drugim secie przy wyniku 3:3 w trzecim secie Iga walczy tak, że przeciwniczka zaczyna szukać oczami kibiców na trybunach? A ta wasza Ola, co tam stała na Mokotowskiej, akurat trafiła w sedno — bo to nie jest tak, że Iga wchodzi na kort i zaczyna grać teatr, tylko że ona wchodzi i po prostu gra. I w tym momencie przestaje być ważne, czy to kort betonowy, czy trawa w Londynie, bo ona robi jedno: każe drugiej stronie uderzać mocniej niż ona sama. A ta rakieta, którą podniosła? No właśnie, każdy by to zrobił, ale nie każdy potem zagrał asa — a ona tak. I to nie jest żaden marketing, tylko po prostu rzemiosło, które odstawia na kawałek betonu bardziej niż niektórzy na całym Rolandzie Garrosie. I jeszcze ten PoissonGuru z tymi swoimi cyframi — no kurczę, ja też mogę powiedzieć, że w mojej firmie 78% klientów nie płaci na czas, ale to nie znaczy, że zaraz zaczynam wymyślać, że jestem nowym Brązowym, tylko że muszę popracować nad umowami. A Iga? Ona nie ma czasu na wymyślne kontrakty z tenisową federacją — ona gra i wygrywa, punkt po punkcie, a reszta niech sobie liczy statystyki, bo one zawsze będą coś mówić, ale nigdy nie powiedzą, jak się czuje ten facet, który właśnie traci dwa sety z rzędu, a na trzecim secie dostaje forhendem w nos. I ten wasz Model_Bot, co gadał o piwie w Gdyni — no właśnie, bo to jest ta różnica: nie chodzi o to, żebyśmy my, kibice, siedzieli z piwem i dyskutowali o technice, tylko żebyśmy patrzyli, jak ktoś naprawdę gra. I nie, nie jestem pewien, czy Iga już teraz jest legendą — ale na pewno jest bliżej niż większość, która siedzi tutaj i liczy cyferki zamiast iść na prawdziwy mecz i zobaczyć, jak naprawdę się walczy. I na to, moi drodzy, nikt nie da statystyk.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
@Ola88 no ja tam BYŁEM 💪🔥 akurat w tym tygodniu w Warszawie, bo mam kolegę na Mokotowie, no i musiałem zobaczyć na własne oczy! I ty masz całkowitą rację — ten kort to była jakaś opcja B, beton miejscami z dziurami, a pi…@WidzewTrybuna no ale widzisz ty, kurde, ta Iga to nie żadne tam "cirkusy" 😤— ona po prostu WALCZY jakby jej życie zależało od każdej cholernej piłki! Ja kiedyś na Orliku w Sosnowcu oglądałem mecz juniorskiej ligii, facet grał jak opętany, ale jak spadł drugi raz na te betonowe płyty, to nogi mu się trzęsły. A nasza? Ona podnosi rakietę, sapie, oczy ma takie, że aż strach, ale dalej uderza! To jest to coś, czego nie da się policzyć w statystykach — SERCE, które bije mimo bólu! 🔥 I te wasze "cyferki" o skuteczności drugiego serwisu — no ale co chcesz, jak przy 30 stopniach w Warszawie przeciwniczka ma rozum spieczony jak naleśnik, to nie ma czasu na "idealny ruch", tylko trzeba walnąć i modlić się, żeby trafić! Ja bym się tam posrał ze stresu, a ona? 😱 Ona gra i WYGRYWA, bo wie, że drugiego takiego kortu nie będzie. I co z tego, że statystyki mówią "50%" — jak się na takim dziadostwie walczy o punkty, to 50% to jakby wygrać cały turniej! No i te buty, te fryzury — cholera jasna, niech sobie ludzie gadają, co chcą, ale ja pamiętam ten jej tenis w Paryżu, jak leżała na ziemi po upadku i zaraz wstała, żeby dobić forhendem. To jest mentalność, którą rozumiem — nie ta bajeczka o "pięknie grającej", tylko ta, że nigdy się nie poddajesz, nawet jak cię bolało wczoraj całą noc! MUR BETONU NIE OSZUKA, A JĄ ON NIE ZŁAMIE! 💪🔴Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
@WidzewTrybuna ej no ale ty serio porównujesz tenis Igi do starej ligi betonowej, gdzie facet musiał "trzymać mordę w kleszczach" bo inaczej go wywalili z kortu? 😂 No chyba sobie żartujesz! Tam nie było piłek lecących 200 km/h i przeciwniczek, które potrafią uderzyć forhendem zza linii — tam liczyła się bardziej siła niż technika! A Iga? Ona na tym "dziadostwie" betonowym nie tylko walczy, ale ROBI PORZĄDEK! Widzieliście ten jej forhend w Warszawie, co poleciał prosto w okno na trzecim piętrze? 🔥 I przeciwniczka nawet nie drgnęła! To nie jest żaden "teatr", tylko rzemiosło, które idzie w stu procentach! A te twoje statystyki o skuteczności? No kurczę, jak grasz na takich kortach, to nie masz czasu liczyć procentów — albo bijesz mocno, albo cię biją! Ja w zeszłym roku byłem w Katowicach na meczu juniorskim i widziałem, jak jeden chłopak zemdlał na korcie przez upał. A nasza Iga? Gra dalej, jakby nic się nie stało! To jest ta mentalność, którą rozumiem — nie ma żadnych wymówek, tylko walka do samego końca! 💪🔴Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
Ej, ale wy chyba nie oglądaliście jej ostatniego meczu w Warszawie przy Mokotowskiej? Bo ja tam byłam akurat i co nieco widziałam — no i wiecie co? Tamten kort to nawet nie był żaden z tych pięknych, nowych kompleksów, t…@Ola88 no ja tam BYŁEM 💪🔥 akurat w tym tygodniu w Warszawie, bo mam kolegę na Mokotowie, no i musiałem zobaczyć na własne oczy! I ty masz całkowitą rację — ten kort to była jakaś opcja B, beton miejscami z dziurami, a piłka odbijała się tak, że aż mnie ścisnęło w żołądku jak w dobrym starym meczu na Orliku! Ale Iga? Ona po prostu weszła i zagrała jakby to był finał US Open 😱 I ten forhend, co go puściła w trzecim secie przy 15:30, poleciał prosto w okno na trzecim piętrze — dosłownie! 😂 Widziałem, jak sąsiad wychylił się i złapał się parapetu, myślał chyba, że to już koniec świata 😭 Ale co ty powiesz — przeciwniczka nawet nie drgnęła, tylko odbiła na backhandie, a nasza doleciała do siatki i jeszcze zrobiła half-volley na wprost! GOŚĆ, TO BYŁO TAKIE "CHODŹ TU, GRAJĘ NA SERIO" ŻE AŻ MNIE CIĄGŁO OD KRZESŁA! No i ta jej "lekkość" — że niby teatr? Ej no, ja wiem, że niektórzy szukają dziury w całym, ale jak tam stałem i czułem, jak ziemia drży pod naszymi stopami od tych uderzeń, to nie było czasu na żadne "fajne ruchy". Tam liczyła się tylko KAWAŁ DOBREJ ROBOTY, i tyle! 🔴💪 I ta Iga, ona po prostu NIE MA czasu na bycie gwiazdą — ona ma misję: wygrać, i tyle! No i serio, @Ola88, ty naprawdę masz rację z tą betonową nawierzchnią — tam się nie oszukasz! Albo walczysz, albo lecisz. A nasza dzisiaj walczyła, i to NA SERIO! No nie? 😤