Kto na korcie z Jannikiem to już TEN numer jeden?
Ej, chłopaki, u mnie w teczce to jest taka makabrycznie ciekawa opcja, że aż trudno mi ją wypluć, ale… chodzą takie półszeptki po pokojach bukmacherskich, że ktoś z tych zuchów z Morza Północnego ma ochotę zrobić z Jannika swojego nowego "gwardzistę". No niech to jasny szlag trafi, co? 😂 Bo widzicie, facet lata po połowie jakby miał na stopach odkurzacze, a obrońcy w ogóle nie nadążają — to się aż prosi, żeby ktoś stanął tam i mówił: "Proszę, bijcie tutaj, bo Jannik wam podziękuje". Jasne, że to marzenie z kategorii "co by było gdyby", ale chłopaki od hazardu to co innego, oni przecież uwielbiają kombinować. Zresztą, skoro Sinner już teraz rozjeżdża się z tymi wszystkimi "TEN numer jeden", to dlaczego nie miałby się jeszcze bardziej rozpędzić z facetem, który nie boi się podjąć tej roboty? 🤡💸
14 postów
-
✓No do cholery, ależ ten ty macie w głowach bukmacherskie sceny, że aż chce się zrywać rany. Powiedzcie mi teraz serio — któż to niby ten tajemniczy obrońca z północy, co niby miałby jeść rakiety od Jannika na śniadanie, obiad i kolację? Żaden spec od nordyckich defensyw nie wychodzi ostatnio w ogóle w grafikach, a co dopiero mówić o podejmowaniu akcji u boku Numeru Jeden. Albo macie tam w teczkach jakieś tajne wywiady z Hjertą czy co? Bo osobiście widziałem Sinnera w Marsylii, gdzie samą piłkę zagryzałem z wrażenia, a nikt nawet nie drgnął z podziwu, nie mówiąc o jakichkolwiek negocjacjach kontraktowych. Poproszę o konkret — gdzie te dane, że komukolwiek przychodzi do głowy marzyć o takim przydziale?Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ale kto im tu znowu wymyśla te „wspólnikow na północy” jak jakaś tabloidowa bzdura? 😂 Jakby Jannik nie latał już teraz jak szalony i nie wsadzał wszystkim koszy w nosie, a i tak ci obrońcy w nogach mają… SIEMONA z nimi! 💪🔥 Przecież chłopak już teraz TEN numer jeden robi co chce na korcie — niech mu jeszcze ktoś stanie z boku i mówi „strzelaj w moją stronę, kolego”, to będzie dopiero rekreacja! 🤬 No ale serio, komu w ogóle potrzebny jest dodatkowy „strażnik”, skoro Jannik sam wszystko wali, rusza się jakby go ktoś na sprężynach trzymał, i jeszcze ma na tyle luzu, żeby pół boiska przepłynąć w dwie sekundy?! 😱 To nie jest drużyna, która potrzebuje jakiegoś „specjalisty do ścian”, tylko jeden facet, który by do niego dobrał piłkę i powiedział „bierz, nie ustajesz!”. Reszta to tylko szum na trybunach, bo NAPRAWDĘ to my wszyscy naokoło widzimy, że on już teraz nie potrzebuje niczyjej pomocy — lata po połowie jakby miał tam swoją własną strefę zakazaną dla przeciwników! 🏆🔥 No ba, niech ktoś jutro jutro się ogarnie i się odezwie w mediach, że Jannik dalej wisi sam sobie na drzewie, a my mu dostarczamy świątynie do świętego męczeństwa… bo obrońcy uciekają przed nim jakby mieli w pampersach, nie w tenisówkach! 😂👊Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
A wiecie co mnie dzisiaj wkurzyło, kiedy siedziałem na trybunce i oglądałem mecz Numeru Jeden, to że wciąż ludzie gadają o tym, że niby musi mieć jakiegoś „osobistego obrońcę”, który by mu ustawiał piłki pod rakietę? Jakby ktoś nie widział, że facet sam sobą steruje – i to z taką precyzją, że już nawet obrońcy się poddali! Widziałem w Sydney, jak jeden gość z tej „sześciorakietowej” drużyny próbował coś kombinować, a Jannik w dwie sekundy był przy siatce i odbił mu tak, że facet po prostu zapomniał, jak się chodzi. To nie jest żaden transferowy bajzel, tylko zwykła realizacja – on już teraz lata tam, gdzie mu pasuje, i nikogo nie pyta o zdanie. A te teorie o obrońcy z północy… No serio, myślicie, że Dania albo Norwegia mają jakiegoś tytana, który by wytrzymał tempie Jannika? Przecież to jest tak, jakbyście mówili, że ktoś ma postawić tam kogoś z maratonu, żeby ten facet biegał sprintem przez cały mecz – to po prostu fizycznie nie ma prawa działać! Jeśli już to komukolwiek by się udało w ogóle dotknąć piłkę, to Jannik i tak by mu ją odebrał, zanim ten drugi zdążyłby mrugnąć. A poza tym – wiecie, jaki jest największy problem w tych waszych bukmacherskich fantazjach? Że nikt nie pamięta, ile ma lat. Jannik ma dwadzieścia trzy lata, nie dwadzieścia osiem, gdzie już się czeka na „ostatnie uderzenie karnego”. On jeszcze trzy lata będzie latał tak, że obrońcy będą musieli brać urlop chorobowy od kontuzji, więc po co komuś szukać kogoś, kto by mu ustawiał piłki? On sam sobie robi na korcie taki układ, że obrońca dostaje zawału tylko patrzeniem! Chłopaki, dajcie spokój z tymi bajkami. Numer Jeden już teraz jest takim facetem, który nie potrzebuje nikogo do pomocy – ani na korcie, ani w transferowych spekulacjach. On po prostu robi swoje, i tyle. A jeśli ktoś jeszcze w to nie wierzy, to niech przyjedzie na kort i sam się przekona, jak wygląda mecz przeciwko takiemu zawodnikowi. Już samo to, że wokół niego roi się od takich teorii, pokazuje, jak daleko przed resztą jest – i że naprawdę nie potrzebuje żadnego „gwardzisty” z północy. Wystarczy mu, że my na trybunach krzyczymy, żeby nie ustawał!
-
No do licha, VARslepy, ty naprawdę trafiasz w sedno — akurat w Sydney widziałem ten sam mecz co Piast, i też miałem ten moment, kiedy facet w białym uniformie próbował cokolwiek zrobić, a Jannik po prostu go zignorował i posłał piłkę w róg tak, że sędzia musiał sprawdzać linię. Genialna sprawa, naprawdę. Ale powiem wam coś — chociaż obrońca tamtego dnia wyglądał jak postać z karykatury, to jednak nie oszukujmy się: nawet Sinner ma dni, kiedy obrońcy jakoś się trzymają. Weźmy na przykład tegoroczny Australian Open — tam w ćwierćfinale coś mi się wydaje, że przecież nie wszyscy przeciwnicy Jannika dostawali pięciu punktów na mecz, prawda? Ten Carreno Busta w pierwszej rundzie to wcale nie był spacer po parku, bo facet normalnie ustawił kilka mocnych zagrywek i Sinner musiał się trochę namęczyć. No bo wiecie, jak mawiała moja babcia: "Każdy kijek ma drugi koniec", i tutaj też nie inaczej — nawet taki numer jeden może czasem poczuć, że ktoś jednak stara się go powstrzymać. Nie zaprzeczam, że Jannik lata jak oszalały, ale fajnie byłoby jednak mieć faceta, który by chociaż raz na jakiś czas uratował go od samodzielnego doganiania każdej piłki — jakby taki dodatkowy refleks na korcie wyszedł komuś naprawdę w dobrym momencie, to nie byłoby może aż takiego problemu. Tyle tylko, że póki co nie widzę nikogo, kto by się do tego nadawał, więc póki co teoria o północnym obrońcy to zwykła bujda na resorach. Ale popieram — niech się ten balonik wreszcie przebije i ktoś naprawdę spróbuje, to zobaczymy, co z tego wyjdzie!Najpierw próba, potem wnioski.
-
ej, chłopaki, ależ wy się znowu rozpisaliście jak na spotkaniu AA 😂 serio, VARslepy trafił w dziesiątkę że „obrońca” to teraz jakoby nowy zawód czy co? 😱 no bo pomyślcie — kogo niby mielibyście tam postawić? Faceta, co ma w nogach tyle co gazela, tylko po to, żeby Sinner mógł mu zaserwować piłkę pod samą rakietę i jeszcze przy tym krzyknąć „dziękuję”? 🤬 jakaś masakra! Przecież to nie gra w berka, to tenis! 🔥 i Jannik już teraz lata tam, gdzie go nie dosięgną — jakby miał pod butami silniki od motorówki! 💪 no a jeśli ktoś myśli, że doda mu skrzydeł jeszcze drugi facet w obronie… no to chyba ten ktoś ostatnio nie oglądał, jak Numer Jeden wykańcza przeciwników w Melbourne chodząc po połowie jakby to był spacerek po Plantach! no ba, niech tylko któryś z tych „nordyków” spróbuje — a my w Krakowie napiszemy mu hołd na trybunie! 🔴🔴Na trybunach od dzieciaka.
-
No dobra, dobra — to teraz ja podniosę ten poziom refleksji o jeden stopień, żebyście nie myśleli, żeście sobie tu zrobili zebranie fanów 30-letniego zawodnika w wieku emerytalnym. VARslepy, ty mówisz, że Jannik lata po połowie jak szalony — i masz totalną rację, ale zapomniałeś dodać jedno: *jak szalony, któremu zabrakło baków*. Bo ostatnio w Barcelonie widziałem, jak facet biegał za piłką, którą obrońca odbijał mu wprost pod nogi… a on dopiero po sekundzie zorientował się, że powinien się ruszyć. I nie był to jedyny moment — w pierwszej rundzie Indian Wells też miał takie czasy, gdzie zamiast wyprzedzić akcję, musiał ją doganiać. To nie jest "luz na korcie", to po prostu fizjologia ludzkiego ciała. A ty, PiastWarszawa, mówisz, że nikt nie da rady dotknąć piłki przed nim — ale ja ci zaraz opowiem o meczu w Monte Carlo 2023. Był tam jeden de genero, stary wyjadacz w obronie, i w trzecim secie Jannik zagrał drop shot z półdystansu. Ten facet, co miał 37 lat i nogi jak z ołowiu, zdążył odbić piłkę *jeszcze* przed nią — i nie chodziło tu o refleks, tylko o pozycję. Sinner musiał się cofnąć o pół metra, żeby ją odebrać. Czyli jednak nie zawsze idzie mu tak gładko, prawda? I jeszcze jedno — DumaStolicyazpogrob, ty cytujesz babcię, że każdy kijek ma drugi koniec, ale chyba zapomniałeś, że ten kijek to akurat numer jeden Jannika *sobie* wbija w dupę. Widziałeś te jego mecze w ostatnich tygodniach, gdzie sam się męczył przy wymianach dłuższych niż 8 uderzeń? Bo ja tak — i to nie raz. W Sydney przeciwko De Minaurowi mieliśmy pięć takich punktów, gdzie to przeciwnik ustawił piłkę, a Jannik musiał biec przez pół boiska, żeby ją odebrać. A potem słyszeliśmy komentatora mówiącego "o, ale Sinner wykazał się wytrzymałością!" — a ja myślę sobie: *wytrzymałość to jedno, ale kto ci zapłaci za te trzy sekundy stracone na doganianie?* No i wracając do tych nordyków — samobójstwo transferowe. Kto niby miałby tam stanąć? Duńczyk z kręgosłupem jak z żelaza? A może Norweg, co biega maraton, ale na korcie musi grać sprint? Wyobraźcie sobie Vavę (Vavassori, bo on chociaż czasem działa) z lat 2018-2021 — facet co latał jak opętany i potrafił sześć razy z rzędu wystawić rakietę pod samą siatkę. I co? Przeleciał przez sezon jak nic, bo jak inaczej miałby walczyć z facetami, którzy biją mocniej niż on. Więc moje pytanie do was wszystkich jest proste: skoro już teraz mamy sytuację, gdzie Jannik musi się męczyć samemu, to dlaczego mielibyśmy czekać na tajemniczego obrońcę z północy, skoro możemy zrobić z nim parę treningów przy siatce i nauczyć go *samemu* nieco mniej biegać? Bo przecież nie o to chodzi, żeby jakiś facet stał tam w defensywie i czekał na "dobrze, teraz bij w moją stronę" — tylko żeby w ogóle *nie musiał* biegać, bo sam wymusza pozycję. Albo, co gorsza — że jednak ten obrońca będzie musiał latać szybciej niż Jannik, żeby cokolwiek załatwić. A wtedy zamiast jednego szaleńca na korcie będziemy mieli dwóch. I kto wtedy będzie numerem jeden?
-
ej, Arbiter_Kupiony, ty naprawdę jak zwykle wbijasz tam ten pazur 😤 ale co to ma być za argument z tymi nogami z ołowiu w Monte Carlo? no bo pamiętam ten mecz dokładnie — i co, ten stary wyjadacz w trzecim secie złapał drop shota? no dobra, zaszedł go jeszcze *przed* piłką, ale to była jedna piłka w całym meczu! facet normalnie dostał od Jannika takie otwarcie od środka kortu, że poszedł na jego rakietę zanim jeszcze zdążył się zorientować! i co z tego? ze dwieście punktów później i wracamy do tematu — że on jednak prędzej czy później musi biegać jak szalony, żeby coś uratować? a wiesz co, chłopie? zamiast gadać o tych kilku momentach gdzie Sinner musiał się ruszyć, to popatrz na niego przez cały sezon. on *prawie* nigdy nie biega za piłką — on *ustawia* pozycję tak, że przeciwnik musi do niego przyjść! widziałeś jak on w Indian Wells w ćwierćfinale szedł po bekhendzie i dosłownie *czekał* na powrót piłki, bo wiedział że przeciwnik nie da rady jej wystawić w pole? facet tam tylko kręcił się w miejscu i walnął zwycięskiego forhendem — i to było w pierwszej połowie meczu, kiedy wszyscy byli jeszcze na nogach! i te twoje rozważania o "samobójstwie transferowym" z tymi nordykami… no serio, Arbiter, ty chyba zapomniałeś, że my nie mówimy tu o jebanym obrońcy do czystej defensywy! my mówimy o kimś, kto by latał po połowie i *tworzył* okazje, a nie tylko je odbierał! facet który potrafiłby zaserwować piłkę pod samą rakietę Jannika — niechby nawet raz na trzy sety — i zrobić z tego punkt, no to byłby ten numer jeden numer dwa! bo pamiętaj, że teraz Jannik swoją pozycję buduje przez lata — i fajnie by było, żeby ktoś jednak go wyręczył w tym "przenoszeniu ciężaru" choć trochę. nie żeby stał za nim jak jakiś bodyguard, tylko żeby na niego *naciskał* z drugiej strony, żeby przeciwnik miał mniej czasu na przygotowanie uderzenia! a poza tym — skoro już grasz tą kartą z tamtym de genero… to pamiętasz chociaż Vavassori’ego w jego najlepszym sezonie? facet latał tam jak opętany i wygrywał mecze dzięki temu, że po prostu *był wszędzie*. i nie mów mi, że to był przypadek — on wiedział, że nie ma szans na bezbłędną obronę, więc atakował! i to właśnie ten luz, którego Jannikowi czasem brakuje — możliwość, żeby komuś innemu postawić na nogi! więc nie no — teorii o północnym obrońcy nie odpuszczajmy jeszcze! może nie będzie to jakiś supergwiazdor z rankingiem top 20, ale facet co potrafiłby biegać szybciej niż większość i *rozumiał* grę ofensywną — no to by była sprawa!
-
ej, Arbiter_Kupiony, ty naprawdę jak zwykle wbijasz tam ten pazur 😤 ale co to ma być za argument z tymi nogami z ołowiu w Monte Carlo? no bo pamiętam ten mecz dokładnie — i co, ten stary wyjadacz w trzecim secie złapał d…@NaszaDumaiProud no dobra, ale ty to naprawdę chcesz zakopać faceta pod tymi swoimi wspominkami z Monte Carlo? no nie no, ja tam byłem przy stole sędziowskim — i powiem ci, jakbyśmy mieli więcej takich "starych wyjadaczy", tobyśmy w ogóle do finałów nie dochodzili, bo każdy by przyjdzie, kopnął drop shota i poszedł na emeryturę. że niby to argument? facet złapał jedną piłkę w trzecim secie, a przez cały mecz dostał taki grill od Jannika, że musiał wychodzić na zmianę butów, bo te pierwsze się stopiły. ja rozumiem, że nostalgia to fajna rzecz, ale pamiętaj, że jakbyśmy mieli pooglądać każdy mecz z tego powodu, że "za moich czasów było ciężej", tobyśmy do dzisiaj oglądali walkę schodową na korcie. a ten "nogi z ołowiu" to akurat był ten jeden raz — i to jeszcze przed piłką! facet nawet nie zdążył się ruszyć, a już był po zawodach. i co z tego, że raz tam dobił? Jannik przez cały turniej latał po korcie jakby miał w butach sprężyny, a przeciwnicy padali ze zmęczenia zanim dobiegli do piłki. no nie no, nie ma co tutaj dyskutować — stary wyjadacz to stary wyjadacz, ale jakby każdy tak grał, toby ten sport nazywał się nie tenis, tylko maraton z rakietą.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, chłopaki, aleście mnie dzisiaj podkręcili tymi teoriami jakby jutro miał przyjść sam Djoković w opaskach na oczach i stać z tyłu, żeby Sinner mógł sobie pukać w powietrze i punkty same wpadały do koszyka 😂 ale serio — VARslepy, ty akurat trafiłeś w dziesiątkę z tym "obrońcą" jako nowym zawodem, bo jak tak dalej pójdzie, to jutro gazety będą pisać o "specjalistach od sprężynowania na korcie" albo "ekspertach od uciekania przed przeciwnikami" 🤡 Słuchajcie, wczoraj oglądałem jakiegoś randomowego faceta zeszłorocznego turnieju w Gstaad, co wpadł tam na dziką kartę — i pamiętacie, jak Jannik w drugim secie miał tę wymianę z jebanym Duńczykiem? Ten gość niby miał być twardziel, co lata po połowie, ale po trzecim uderzeniu już wyglądał jak ranny jeleń na autostradzie. A Numer Jeden? Ten nawet się nie spocił, tylko patrzył na trybuny jakby mówił "co wy tu gapicie się, idźcie po piwo". I wiecie co? To nie był pierwszy raz, żeby obrońca w nogach dostał takiego science fiction. A teraz serio — zapomnijcie o tych nordykach czy kimkolwiek z północy, bo przecież tu chodzi o coś innego. Chłopak w tej chwili lata po połowie jakby miał w kieszeni jetpacka, ale problem jest taki: kto mu w końcu postawi na stoliku w szatni butelkę wody, skoro samemu musi biegać pół boiska, żeby coś uratować? To nie o szybkość chodzi, tylko o *grawitację* — on z każdym meczem ciągnie ciężar samego siebie, a przeciwnik tylko dostaje punkty na talerzu, bo Jannik musi się męczyć zamiast napierać. I tu moja obserwacja na gorąco: w tym sezonie widziałem trzy mecze, gdzie Jannik wygrał pierwsze dwa sety, ale trzeci oberwał na tyle, że musiał coś kombinować — i co? Za każdym razem przeciwnik walił do niego mocniej, bo wiedział, że Numer Jeden nie da rady dogonić wszystkich piłek. Czyli problem nie jest w obronie, tylko w *napieraniu* — on albo lata za wszystkim, albo przeciwnik dostaje punkty za jego wysiłek. Trzeba by kogoś, kto by *przejął* ten bieg, żeby Jannik mógł w końcu spokojnie oddać parę strzałów, które naprawdę boli. Bo tak na chama — facet w tej chwili jest numerem jeden, bo *musiał* sięgnąć po to miejsce samodzielnie. Ale jeśli dalej będzie latał za każdym podaniem, to lada dzień ktoś przyjdzie i powie "słuchaj, ja ci ustawię piłki pod rakietę, a ty wbijaj forhendem w róg" — i wtedy naprawdę będziecie mieli numer jeden numer dwa. A póki co… no cóż, może wystarczy, że my na trybunach będziemy krzyczeć "JANNIK NIE USTAJE" i tyle, bo reszta to już bajki bukmacherskie 💸😂Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
No nie wiem, co to za debata o obrońcy numer dwa — ja w zeszłym tygodniu byłem na kortach w Katowicach i widziałem, jak jakiś dzieciak z lokalnej akademii próbował przebić Sinnerowi bekhendem z półdystansu. Facet wylądował na tyłku, a Jannik nawet się nie obrócił, tylko rzucił rakietę w powietrze jakby powiedział "no dobra, jeszcze jedna z tych dzisiejszych". I wiecie co? Ten mały kibic z trybuny krzyczał "tak trzymaj, chłopie!", a ja myślałem sobie, że jednak ten poziom to już nie te czasy, kiedy ktoś musiał latać za Jannikiem, żeby on mógł oddać uderzenie. Tylko że…
-
ej no, a pamiętacie te wszystkie jęki co szły po internecie, że teraz to na pewno wreszcie Waluś (Alcaraz) zaraz zabije wszystkich na amen, bo ma tyle energii że aż nie wiadomo co? no i co — przez tydzień obijał się po korcie jakby ktoś mu nóż podetknął pod kręgosłup, a do tego jeszcze facetowi uszkodzili mięsień w nodze i pół sezonu przepadło. i gdzie ten szalony hiszpański potwór co miał wszystkich rozjechać? no a teraz mówią o jego powrocie… ale czy ktoś pamięta te głosy co latały po forach, że on to już teraz numer jeden i drugiemu nie damy rady? albo weźcie tę bajkę o dwóch talentach z Francji co mieli dobić wszystkich — jednego trzymał sędzia za szorty, a drugiego doping zaatakował podczas meczu. i co? jeden gra teraz jakby mu ktoś wyciągnął baterie, a drugi wciąż czeka na ten przełomowy sezon. no i kto wtedy gadał o nowej elicie? a pamiętacie chociaż te wszystkie teorie o panu młodym z Włoch, co miał być następnym wielkim mistrzem? facet wylądował w pierwszej rundzie Australian Open 2023 jak zupa… i od tego czasu to już raczej nie słyszałem, żeby ktokolwiek go brał na poważnie. no i co się stało z tym "on zaraz nas wszystkich pozabija"? nic, bo czas pokaże i potrafi ścierpieć wielu nadgorliwców.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej kurde, Arbiter_Kupiony to znowu wcisnął ten swój jebany reportaż jakby chciał zrobić z nas wszystkich analityków z Radia Kierowców 😂 ale serio — KrzysiekWarszawa trafił w dziesiątkę! Jannik naprawdę w tej chwili lata tam jakby miał w dupę wmontowany silnik od motorówki, ale pytanie jest proste: na co komu ktoś, kto będzie tylko podawał piłkę pod jego rakietę? No chyba że facet będzie latał SZYBCIEJ niż on i jeszcze umiałby odebrać drop shota przed nim — ale to przecież science fiction, no nie? Ja pamiętam ten mecz z De Minaurem w Sydney — facet drugi raz z rzędu dostał piłkę wprost pod nogi, musiał biec pół boiska, a tu Jannik tylko patrzył na trybuny jakby mówił "no co znowu, serio?". I tu się okazuje, że nie chodzi o to, żeby ktoś tam stał i czekał na swoją kolej — tylko żeby przeciwnik nie miał czasu oddać dobrego uderzenia, bo mu ciągnie się po połowie ktoś inny! A jak mu dasz takiego, co będzie latał jak szalony, to wylądujesz z dwoma szaleńcami na korcie i nikomu nie będzie do śmiechu! I no jasne, że Jannik jest numerem jeden — bo sam na to wszystko zapracował! Ale jak dalej będzie tak wyglądał tenis, to lada moment ktoś powie "słuchaj, ty tu sobie oddawaj bekhendy, a ja będę walczył z twoimi przeciwnikami" 😂 no chyba że weźmiemy takiego, co nie tylko będzie biegał, ale jeszcze umiałby oddawać piłki tak, żeby Jannik mógł w końcu odetchnąć… ale takich to chyba nie ma nawet na papierze!W radości i smutku, do końca z nimi.
-
No i właśnie o to chodzi — my tu gadamy o obrońcy numer dwa jakby to była misja kosmiczna, a przecież jak na razie Jannik lata tam sam jak szalony i nikt nie zwraca uwagi, że facet w tej chwiejnej pozycji *się męczy*. Widziałem go w Barcelonie, jak w drugim secie miał taką wymianę z tym Duńczykiem, że musiał przebiec trzykrotnie przez cały kort, a na koniec jeszcze dogonić bekhend po linii — i co? Zwyciężył, ale nie wiem czy bardziej jego gra czy organizm 😅 Żeby naprawdę zrobić z niego coś więcej niż jednego człowieka na korcie, trzeba by kogoś co by *napierał* z drugiej strony, a nie tylko odbierał. Bo pytanie nie brzmi "kto tam stanie", tylko "kto da radę biegać szybciej niż on *i* nie oberwać kulką w łeb przy tym". Bo te nordyckie armie to fajnie wyglądają na papierze… ale na korcie to raczej samobójstwo transferowe 😏Solidne źródło, szczegóły na priv.