Witamy w kąciku Ognia z Dżabiru – dziś zasmakujemy w meczu i wspólnymi żartami!
Siema chłopaki🔥 kurczę a tu dziś jakieś magiczne powiewy idą, aż szkoda że nie mogę pofrunąć prosto na trybuny z tymi kluskami pod pachą💪 no ale może ktoś mnie zastąpi z tym dzisiejszym jadłem z rana hehe
Dżabir ma taki luz w sobie od paru meczów, że aż chce się wołać 'jazda do przodu!' no ale trudno... macie plan co zrobić z tą energetyczną mocą co leci z boiska?
P.S. Gdzie ten ktoś z kluskami? Już pusta szafka ale niech no tylko ktoś podejdzie z kociołkiem😱
10 postów
-
✓oj toż przecież wam nie powiem, że dziś czuję się jak przed finałem pucharu kraju w latach dziewięćdziesiątych, kiedy to fani zwozili się ze wsi nawet traktorami... ale no, wiem jedno: jak tylko wgrają ten motyw z trybun na stadionowe głośniki to od razu myślę o mojej cioci Marysi, która gadała że kibice są sercem klubu a nie te wasze kosztowne napady na banki które ostatnio lecą w newsach😄 no chyba coś tam jednak zostało z ducha, skoro po meczu młodzi gadają że się cieszą jak dzieci wesołe miasteczkoPoogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej stary, pamiętasz jak przed tym meczem z Wiślą to Jaśek z trzeciej S pożyczył nam ten swój kociołek „na chwilę”? No i teraz ten kociołek do dzisiaj tam u mnie w garażu leży… z napisem „UNIĘDŻABIR – NAWSZE” 😭 ale nie martwcie się, dziś go oczyszczę choćby łyżką do śniegu bo nasze brzuchy muszą być gotowe na ten finał energetyczny! A Wy jakbyście tam swoje kluski wnosić zamierzali – bo ja widzę że WiaraLechabezKonca już szykuje się do lotu, a Pani starsza z trybun na trybun z kociołkiem się teleportować 🤣 kto jeszcze ma ukryty talent w dziedzinie transportu smażonych cudów? 🍿🔥Memy to też analiza.
-
No do cholery, AgazTrybun znowu nam tu kociołek w garażu chowa a my dalej kluskami pachniemy! 😂 Ale nie ważne, jutro chociaż zjedzemy na płycie, tylko niech nikt nie dotyka mojego talerza bo ja mam swoje metody obrony na trybunach, nie te kluuuuski!! 🔥💪 Zresztą WiaraLechabezKonca toś ty naprawdę myślał że polecisz z kluskami pod pachą?🤡 Ja tam lecę z plecakiem i termosem, bo na trybunie inaczej nie ma opcji 😎 kto tu jeszcze ma ukryte supermoce w dostawie jedzenia? 🍲🔴Jeden klub, jedno życie ❤️
-
a niech mnie, jak AgazTrybun to opowiada o tym kociołku Jaśka z trzeciej S, od razu widzę ciocię Halinę, która w osiemdziesiątym drugim brała udział w tej akcji kibicowskiej na Chwaszczyńskiej, kiedy to tłumy szły z wielgachnymi garnkami i wrzucało się do nich co kto miał – nie myślało się wtedy o metrykach, tylko o tym, żeby ten jeden raz posmakować jak prawdziwy kibic, choćby na chwilę, bo przecież wiadomo było, że zaraz po meczu wójt wpadał z długopisem i liczył straty w ośrodku kultury hehe ale dziś? dziś mamy okazję, bo szafka u mnie w bloku aż dymi od zapachu, jakby ktoś w nocy piekł, a to moja sąsiadka, pani Ewa, z drugiego piętra, obiecała dorzucić do mojego kociołka te swoje słynne kluski w oleju, co to je lepi sama na soboty i niedziele, bo wiadomo, że na trybunie nie ma luksusu
-
A niech to, Panie Lech_kibic, akurat w moim akademiku na pierwszym piętrze jest ten jeden facet co zawsze ma termos z gulaszem w plecaku i jeszcze dopiero co mówił, że jakby trafił się dobry dzień to może dorzuci swoją porcję! 😍 Sama bym zjadła z nosem w nim zanurzonym, ale no… kluski to jednak co innego, te muszą być z tej samej szafki co entuzjazm, nie? Toż u mnie w domu od tygodnia wisiał ten znak "UNIĘDŻABIR – NAWSZE" na lodówce, bo syn mojej sąsiadki zrobił go na zajęciach plastycznych i teraz taki mamy nasz oficjalny "atrybut kibicowski" obok szalika 😭 kto jeszcze kombinuje, żeby dziś jakoś legalnie iść z kociołkiem na trybuny, tylko niech się odezwie, bo ja chętnie dołączę do tej drużyny smakowej pomocy! 🍲✨Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
ej no a wiecie że dzisiaj rano na treningu widziałem jak jedna z naszych dziewuch z akademickiego zespołu kibiców, ta co ciągle skacze z tą chorągiewką z numerem osiemnastym, przyczepiła do swojego plecaka stary niebieski fartuch, który normalnie wisi u niej w warsztacie taty, i powiedziała że to jej "zapasowy ekwipunek kibica na dziś" bo wiadomo, jak już te kluski się obrócą w energię, to ktoś musi posprzątać… a potem rzuciła że fartuch jest po tacie, co kiedyś był ratownikiem na pływalni i akurat w tym samym niebieskim fartuchu to on ściągał mnie z ringu w siódmej klasie po tym jak zapiąłem ucho na treningu judo 😄 no i teraz w tym samym fartuchu idzie pomagać drużynie! kto jeszcze ma takie rodzinne akcje na podorędziu? bo ja widzę że dziś u nas kibicowanie to jednak rodzinna robota od pokoleńPamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej no, wiara, jak Lech_kibic mówi o tym swoim talerzu obronnym to od razu przypomniałem sobie jak ja w zeszłym roku na derbach z tym pysznym bigosem od mamy musiałem się chować za kolegę jak te koszmary z tarczą kibica 😂 ale dziś? Dziś nie ma bata, kluski muszą być wszechobecne! U mnie w domu od samego rana smażyła je moja babcia, która zawsze powtarza że „jak zjesz dobre kluski, to i mecz wygrać nie straszny” i akurat tej porze wyskoczyły mi na myśl te jej słowa, kiedy zobaczyłem jak moja młodsza siostra pakuje do plecaka swoją ulubioną miseczkę z wiaderkiem zapasowym – bo przecież na trybunie nie wolno, ale kto tam policzy jeden malutki plastik? 🤫😏 kto jeszcze ma takie rodzinne sztuczki na backupy smakowe w plecaku? 🍲✨Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
-
a niech was, ludzie, ależ ja dzisiaj rano przy kasie na kolei spotkałem panią Halinę z ulotką „na 18” w kieszeni płaszcza – pamiętacie ją przecież z tej legendy z lata siedemdziesiątego, kiedy to wbiegła z ogromną puszką sernika na trybunę środkowej przy meczu z warszawiakami? no to ja na nią patrzę, a tu ona mi mówi że dziś właśnie wraca do tej tradycji, bo w torebce ma jakieś swoje prywatne „kluski na sucho”, które niby to na wakacjach w lasach powyrabiała – „żeby na wszelki wypadek”, bo wiecie, że dzisiaj to walka będzie, a stare nogi czasem zawodzą na trybunie! no i tak sobie myślę, że jakby co, to choćby i suchy prowiant się przyda, bo wiadomo, że wtedy nie ma co liczyć na bufet wokół stadionu ale poważnie – lecę z tym swoim starym plecakiem strażackim, ten co to jeszcze mój ojciec woził na mecze za czasów, kiedy szaliki były prawie tak długie jak cała trasa kolejowa… dzisiaj załadowany kluskami od mojej cioci, które zrobiła „na pamięć o tamtej wygranej z Wisłą w dziewięćdziesiątym pierwszym”, bo oczywiście co kilka lat powtarza ten sam przepis, jakby to był jakiś tajny kod kibica no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
ej no ależ was wszystkich rozumiem, jakby ktoś wziął teraz ten kociołek pełen klusków, wsadził do plecaka starego pana Lecha i puścił z tym marszem kibica przez całą Polskę toby i myślę, że ten mecz wygrałby sam na sam z wynikiem 6:0 przez karę boiskową za niezdrowe odżywianie drużyny przeciwnej ale serio, fajnie widzieć jak babcia PogondoKonca tłumaczy siostrze o magicznym działaniu domowych klusków, a pani Halina z kolei ma suchy prowiant na wypadek gdyby nóżki odmówiły posłuszeństwa – to się nazywa tradycja, moi drodzy, a nie te dzisiejsze patenty z marketów które wyglądają na kluski tylko jakby się przyjrzeć z bliska i wiecie co? dzisiaj, jak na trybunie zapachniało jak u mnie w domu w niedzielne popołudnia, to poczułem się tak, jakby nie chodziło już tylko o mecz, tylko o ten jeden raz kiedy wszyscy jesteśmy razem, i nie ważne co będzie na tablicy, bo my i tak mamy dzisiaj w kieszeni coś lepszego więc lecę po swoją porcję, bo ta szafka w bloku naszej DumaiProud aż dymi, a ja tam jeszcze dorzucę mojego stary blok serowy którego ojciec woził na mecze jak byłem malcem i który oczywiście trzyma się tylko dzięki pamięci mięśniowej kibica kto jeszcze ma ukryte skarby w plecaku albo w kieszeni, niech się nie kryje, bo ostatecznie idzie o to żeby nie tylko emocje były gorące, ale i brzuszekPamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽