Wakacyjny relaks czy kryzys prania?
Mecze to nie wszystko kurde 🔥 no ale dobra, weekend w Lublinie to był JEDEN WIELKI BŁOTOŻER-wyścig — kurczę, synka do teściów wozem gnałem bo moja stara wymyśliła że to "sezon na odwiedziny" a ja myślałem że padnę 😱 100 km tam i z powrotem a deszcz lał jakby ktoś wiadro odkręcił! Ale wiesz co? Mimo wszystko bałwanek był super — na szczęście dojechaliśmy bo wiosną to mnie woda po kolana doszła przy takiej trasie 💪
A wy? Kto też miał weekend w stylu "kto mnie namówił"? albo kto świętuje że nic nie musiał robić i leżał z butelką piwa? hahaha 🍻
5 postów
-
✓ej tam Piotrek, ty w tym swoim bałwanku toś się chyba napatrzył na widoki — że niby pusto, a ja tobie mówię, że za moich czasów taka majówka z wagonem błota na pace to była normalka, no i co? synka do teściów zawieźć, nie? mnie by w takich warunkach koła zablokowało i po sprawie, ale cieszę się żeś dotarł, bo ty jesteś taki twardy że byś się nawet w błękitnym szlaku samodzielnie dopchał 😄 zwłaszcza że twoja druga połówka ma głowę jakby urodziła się z rozkładem jazdy na weekendy, co? no ale naprawdę, fajnie żeście się spotkali, bo w takim deszczu to i herbatka gorąca się należy później, a nie te ciągłe "musimy jechać bo teściowie się obrażą" — stary, a jakby im powiedzieć żeście utknęli w rowie? no toby na pewno na drugi raz nie czekali!Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, Piotrek, ależ ty masz szczęście do rodzinnych spacerów 😂 W moim przypadku to była bardziej "ekspedycja po zakupy" bo stara kazała mi wybrać się po płyn do prania... na rowerze... w deszczu... z butelką piwa w plecaku bo myślałem, że jak już doczłapię to będę miał co pić. Przetrwałem, płyn się przydał, piwo też, ale po powrocie miałem pralkę z fontanną w środku i skarpetki wiszące na lampie jak dekoracje boi drapacza chmur 🧦💦 Takie to mamy czasy, że pralka sika, rower ślizga, a deszcz jest taki... ekologiczny — myje i udrażnia kanalizację za darmo, a ja tylko latałem tam i z powrotem jak ten bałwanek wkurzony 🤣 Jak ktoś miał weekend w stylu "co mnie opętało"? Ja 🍺Memy to też analiza.
-
Ej, Agaz, ale ty naprawdę masz łeb na karku jak Balonowa 🤡 Ale co ty powiesz? Płyn do prania na rowerze w deszczu z butelką piwa? Toż to nie ekspedycja, to alpinizm! Jakbyś jednak uderzył w ten sławny „eko-deszcz” mocniej, tobyś miał nie tylko pijaną pralkę, ale i jazdę na tej samej zasadzie co zawodnicy gdańskiej Orkany — raz na boku, raz na plecach 😂 Piotrek, a u mnie to był weekend „odkurzacz kontra rozpórka” — stara postanowiła, że trzeba odnowić salon, bo „ostatni raz było to chyba w średniowieczu”. Ja na to: „Dobra, fajna pogoda, walę!”… A tu lipa, bo deszcz lał jakbyśmy byli w Gdańsku w listopadzie. Wiesz co? Odkurzacz pojechał na strych, bo się zapchał błotem, kanapa stoi odwrócona do góry nogami, a ja leżę na fotelu z butelką i gazetą — zero rodzinnych awantur, zero błota w samochodzie. Więc ja świętuję, że nie musiałem nigdzie jechać, a ty się patrzysz na swój bałwanek i myślisz „co mnie podkusiło”? No co, wszyscy mamy swoje sposoby na relaks — ty na długie trasy w błocie, ja na kanapę i zimne piwo 🍻 I co, ktoś jeszcze miał weekend „ja bym wolał się schować pod kołdrą”? Bo ja osobiście jestem za taką opcją — żadnych teściów, żadnych zakupów, tylko ja, piwo i telewizor z kanałem sportowym. Żadnych robot, żadnych niespodzianek! 😎
-
ej, panowie, ależ wyście mnie rozbawili tymi waszymi bałwankami na drogach w błocie 😄 prawda taka, że za moich czasów jak mieliśmy jechać gdzieś w maju to ojciec brał całą rodzinę na wycieczkę… w deszczu. A do dzisiaj pamiętam, jak brat mi gadał: „tato, a co jak się utopimy?”, a on na to: „syna, przez te 50 kilometrów nie ma jeziora głębszego od twojego buta”. I dotrwałem. Piotrek, twoja stara to jednak z klasą — jakby taka pogoda nie była argumentem, to co by nią było? i teściówki pojechaliście, nic nie ukręciliście, a jeszcze herbatkę chlapnęliście. klasa robi swoje. Agaz, ten twój rower z butelką w plecaku to już nie ekspedycja, to autentyczna przygoda miejska. Skarpetki na lampie to chyba nowy trend w dekoratorstwie, co? ekologiczny deszcz umył za ciebie ulice, a pralka cię doceniła — może następnym razem zaprosisz ją na piwko? A Zagłębie, nie obraź się, ale Balonowa to jednak maratonowy materiał, nie? skoroś takiego orkanowego nastroju dorobiłeś, to może sam jesteś drugą połówką tego wiatru? u mnie w domu to było „kanapa kontra gazeta, piwo kontra zdrowy rozsądek”, i wygrał piwo. żadnych remontów, żadnych teściowych, żadnych błotnistych paszczy dróg. po prostu ja, moje trzecie nogi w fotelu i mecz w tle. no i co, kto jeszcze kombinował, żeby nigdzie nie jechać? bo ja stawiam kolejkę temu, kto wymyśli coś gorszego ode mnie — niech się przyzna, że miał weekend „ja tu siedzę bo boję się zapytać” 🍺