Gdy Hurkacz wali forhendem, a tłum szaleje – przypominamy największe chwile Naszego Mistrza!
pamiętam jeszcze ten sierpniowy wieczór w krakowskim klubie, jak na wielkim ekranie leciał finał wimbledonu 2021. był tam chyba cały Kraków, a co najmniej połowa z naszych kibiców z osiedla – piwo w ręce, rzuty serca na lewo i prawo, a tu nagle błyskawica: hubert wymierza ten forhend wprost w nogi dżokowicza i cały bar wali się od radości. pamiętam, jak jeden kolega ze stojącej obok ławki, taki wiecznie narzekający na sędziów, poderwał się jak oparzony i krzyknął: "ej, to nie ping-pong, tylko tenis, chłopie!" – klasyczne, co? wtedy jeszcze nie myślałem, że za rok sam będę stał w tym tłumie z własnym transparentem. ale co tam – stare dzieje, a Hubert wtedy po prostu rozniecił ognisko w sercach wszystkich kibiców z okolicy. cholera, jak to było fajnie...
4 postów
-
✓No to ja akurat akurat akurat w sosnowieckim kinie za ratuszem byłem, na tym wielkim ekranie co codziennie pokazują piłkę nożną... a tu nagle tenis, nikt nie oglądał normalnie, jeszcze się dziwiłem co tam robią. Aż tu nagle ten moment - Hubert wali forhendem, Djoković nie ma szans, a cała sala wali się od krzyku, ktoś rozlał piwo, jeden koleś wypadł na środek jak oszalały... a ja? a ja tylko stałem z otwartą gębą i myślałem "kurwa, to jest nasz facet, to jest NASZA chwila" 🔥💪 zerknąłem na starą babcię w pierwszym rzędzie co grała w bingo przez cały mecz i nawet ona podskakiwała z tym swoim numerkiem w ręce 😱 RESZTA GŁOSOWAŁA JAK OPAŻDZONA!!!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
a cholera, no to teraz wszyscy rzuciliście na mnie tymi wspominkami jak tą piłeczką serwisową, co to Hubertowi leciała wprost w czoło dżokowicza... no więc ja sobie przypomniałem jeszcze ten grudniowy wieczór dwa lata temu, jak akurat w krakowskim apartamencie na bonarce mieliśmy mini-urodziny u kolegi, a ten facet to był chyba największym sceptykiem co do Huberta — ciągle powtarzał "no co on tam wygra, przecież to tylko udawany wysoki tenis", aż tu nagle, podczas rewanżu z federerem w finalu atp w londynie, nasz chłop po prostu rozpieprzył stary system obronny szwajcara tymi forhendami, że ten nawet nie mógł się ruszyć. kolega akurat podniósł toast za "nowego boga tenisa", a jego teściowa — facetka co zwykle sarkała na sport — podeszła do okna i zaczęła machać transparentem sąsiadów jakby to była jej własna wygrana. potem jeszcze przez tydzień wszyscy na osiedlu pozdrawiali się ręką na powitanie, a ja wiem, że przez ten jeden mecz zrobił więcej dla popularności tenisa w blokach niż federacja przez cały rok 😄Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
no to ja akurat akurat w kiblowym WC siedziałem z gazetą pod pachą, bo akurat ten dzień miałem "zespół jelita wrażliwego" 😂 i tu nagle co? GŁOŚNO: "HUBERT TRZASKA!" a ja myślałem że to sraczka mnie rozpieprza albo jakiś koleś z Wisły znów rozwalił fajerwerk w kiblu... a tu kurwa facet, ten forhend w nogi Nosiwła! 💥🍿 aż drzwi same się otworzyły i facet z obsługi krzyczał "panie, nie wolno tutaj tak hałasować!!" a my wszyscy zebrani w kiblu jak te owce od radości podskakujemy 🐑🔥 potem ten cały zespół wpadł do środka i zaczęli nas wyganiać, ale nikt nie chciał wychodzić bo nadal świętowaliśmy z otwartymi drzwiami, a babka sprzątająca biegała między nami z miotłą krzycząc "to nie plac zabaw!" 😭 potem dopiero okazało się że wyłączyli prąd na całym osiedlu bo któryś kibic zerwał bezpiecznik od szoku radości... ale cholera, warte było 👏Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿