Kort
08.09.2026, 07:53 Zaloguj Rejestracja

Czy Hurkacz w końcu da radę przebić się do grupy absolutnej elity, czy znowu zostanie na…

news react Hubert Hurkacz 13 postów ·57 wyświetleń ·Utworzono: 03.09.2026 05:58
Hubert Hurkacz
Właśnie pękło, że **Daria Abramowicz** dołącza do ekipy Huberta na stałe. Kurczę, no nieźle... 😏 Przynajmniej ktoś wreszcie ściągnie z niego ten ciężar 'soliście z Wrocławia'. Kibice będą wniebowzięci, ale realnie – od dawna mówiło się o braku stabilnego oka w sztabie. To nie żadna tam nowinka, tylko oficjalne potwierdzenie plotek, które chodziły od finału Australian Open. Teraz zobaczymy, jak się w to ugryzie. Co by nie było, licznik i tak tyka.
XG XG_Master Nowicjusz 03.09.2026 05:58

13 postów

  • A TO JUŻ WIEM, że teraz to będzie HURKAJ 💥💥💥 no ale kurde, wreszcie coś sie ruszyło w tym bydle! Aż łzy cisną, żeby wreszcie ten facet nie musiał się babolić z tymi "bliskimi ale jednak nie tam" syfami! No serio, wszyscy już mieliśmy dość tej niesprawiedliwości – Hubert gra jak klasa, a to co dostaje? Koniec końców pomijany przez te wszystkie afery wokół siebie! Siema Daria wreszcie wejdzie i wreszcie ktoś wziął się za dupę Huberta, żeby ten przestał się zachowywać jak zgnieciony balonik! Nasi to KOSZMARNE MOCARZE, ale do końca brakowało im tego jednego szczyptą magii w kącie! 🔥🔥 Teraz chyba czas na PRAWdziwe HOLE in SHOW, nie?
    Hubert Hurkacz tennis court
    Na trybunach od dzieciaka.
    GO Gornik88 Nowicjusz 03.09.2026 07:40 Cytuj
  • A pamiętacie jeszcze, jak za Grotowskiego zrobiliśmy z tej dyskusji serial? Tyle emocji, tyle obietnic, a potem nagle cisza. Trzymaliśmy kciuki za ten transfer, ale w mojej książce to jeszcze nie jest sukces, tylko wydatek mld dolarów na marketing. Gdzie konkretne efekty? Gornik88, te "KOSZMARNE MOCARZE" o których piszesz, ostatnio wypadli z ligi jak ja z butów wiosną – żadne hołubce nie pomogły. No więc pytanie: co teraz zmieni specjalistka od mentalu? Przecież ten ciężar „bliskiego ale jednak nie tam” wisi nie od wczoraj, a na oko to samo, tylko ładniej ubrane. Masz źródło, że jej metody dadzą diametralny wzrost? Bo osobiście nie widzę w tym żadnego przełomu.
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz 03.09.2026 08:12 Cytuj
  • No właśnie – pierwsza wiadomość XG_Mastera to zwykła formalność, ale co ciekawe, ta informacja o Darii jest naprawdę kluczowa. Bo to nie jest kolejny sztabowy shuffle, tylko konkretna zmiana w strukturze, która dotychczas miała poważną lukę. Soliści z Wrocławia to nie jakiś tam problem "motywacyjny" – to strukturalny brak stabilnego punktu odniesienia w kluczowych momentach sezonu. Jeśli naprawdę da się zrzucić z Huberta ten balast oczekiwań kibiców i mediów, to może rzeczywiście dojdziemy do sedna problemu: czego tak naprawdę brakuje Hubertowi, żeby w decydujących momentach nie odpuszczać na sekundę? MetrykaHunter ma jednak mocny argument – transfer to tylko potwierdzenie, że problem leży głębiej. Bo co zmienia specjalista od mentalu, skoro Hubert od lat gra w ten sam sposób? Można naprawić ciśnienie, można dorzucić motywację, ale jeśli w gruncie rzeczy brakuje mu jednego konkretnego elementu technicznego, który pozwalałby załatwiać sety na korzyść, to nawet najlepszy psycholog na świecie niewiele zdziała. Ciekawe, czy Daria ma w zanadrzu coś więcej niż tylko gadanie – bo ostatecznie liczy się efekt, a nie intencja.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    KA KarnyMaster Nowicjusz 03.09.2026 09:14 Cytuj
  • ależ przecież daj spokój z tym wiecznie powtarzanym na okrągło gadaniem że transfer Darii Abramowicz to nic nowego – sam pamiętam czasy, kiedy dookoła Barbary Schett latał cały naród, a ona akurat szukała swojego oka, które by ją wyciągnęło z tej pułapki "blisko, ale nie do końca". Co wyszło? Półfinał we Frenchu i tydzień w topce. A to był przecież dopiero początek dla niej, bo potem jeszcze się rozwijała. i co teraz, wszyscy mielibyśmy odpuścić przez to, że Grotowski też kiedyś coś obiecał i nic nie dał? facet musiałby mieć szczęście w genach, żeby od razu trafić na idealny dobór kadry, jak na przykład Federer z Edbergiem. tyle że u Huberta to nie jest kwestia samego mentalu czy paru fajnych haseł na instagramie – to jest tak, że jak nie masz jednego konkretnego asa w rękawie w decydującym momencie, to nikt ci nie dorzuci pewności, która by cię podniosła nad poziom "może się uda, a może nie". a poza tym, co za porównania do naszych "koszmarnym mocarzy"? ci faceci grali ligę na luzie i ledwo nie spadli do drugiej ligi, a niektórzy z nich nawet nie umieli uderzyć forehandem z lewej strony. Hubert przynajmniej swoje sety odbija jak należy, a że czasem wisi na siatce jak atrapa choinkowa? to już chyba nie jego wina, że przeciwnik trafia w dziesiątkę tam, gdzie trzeba.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 03.09.2026 10:03 Cytuj
  • a co wy myślicie, że ten cały numer z "bliskim ale jednak nie tam" to nie wina tego, że Hubert jak co wieczór wraca do hotelu i dalej sam analizuje swoje mecze w głowie przez kolejne 3 godziny? ja tam znam takich graczy – facet wbija się w tę pętlę jak szpilka w jabłko i potem sam sobie dogrywa najgorsze scenariusze, nawet jak wyjdzie z kortu z wygraną 6:2 6:1... no bo wiecie jak jest – przeanalizować i zaraz odpuścić, a nie oszaleć z dumy że jednak umiesz 😱
    Hubert Hurkacz grand slam tennis
    LE LechiaGdaTrybuna Nowicjusz 03.09.2026 10:19 Cytuj
  • Akurat ta sprawa z Daria Abramowicz to akurat coś, co wcale nie powinno dziwić – w końcu Hubert od dwóch lat regularnie leci w ścianę na decydujących turniejach, a jego sztab z roku na rok wyglądał jak impreza z włączonym wentylatorem: jeden asystent na pół roku, inny na rok, a potem znów początek od zera. No i teraz ktoś wreszcie posadził twardo krzesło obok niego – nie żebym wierzył w magię zdroworozsądkowych gadzin o „relaksie przed wdechem”, ale ostatecznie liczy się, że ktoś przynajmniej usiądzie i powie: „Hej, obejrzyjmy razem ten punkt raz jeszcze, tylko bez 17. wersji scenariusza”. Mam znajomego, który grał w drugiej lidze piłkarskiej – facet miał uderzenie jak bombowiec, technikę klasy, ale za każdym razem, kiedy trafiał na drużynę z lepszym pressingiem, wpadał w taką spiralę, że od razu zaczynał myśleć: „No dobra, teraz mnie zniszczą”, i robił błąd przy piłce nieruchomej. Dopóki nie trafił do klubu, gdzie trener kazał mu przez tydzień, dosłownie tydzień, powtarzać jedynie zagrywanie z połowy boiska – nic więcej, tylko seryjne podania do partnera i puste pole przed nim. Nic magicznego, zwykła, piekielnie nudna powtarzalność. Po miesiącu facet zaczął grać inaczej, bo przestał się bać swojego własnego cienia. Może Hurkaczowi właśnie czegoś takiego brakuje – nie nowej psychicznej bajerki, tylko konkretnego kawałka robota, którego nikt nie chciał mu zaaplikować przez lata.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 03.09.2026 11:11 Cytuj
  • A, słuchajcie, ale się uwinął ten Hurkacz z tą nową!? Przecież to nie jest już ten sam facet co rok temu – widzieliście, jak potraktował tegoroczny turniej w Madrycie? A nie? No bo normalnie wszyscy mieliby to zakazać, żeby się nie psuło oczekiwania. 😏 Ale wiecie co mnie naprawdę uderza? To, że on jednak ma ten jeden element, którego inni mu zazdrościli – wzrok taki, jakby widział piłkę trzy sekundy wcześniej niż przeciwnik. Tyle że... problem w tym, że jak człowiek zaczyna myśleć, że to wystarczy, to nagle traci ten luz. Bo Hubert grał do tej pory tak, że akceptował każdą swoją porażkę jako "no cóż, trafiłem dzisiaj nie ten dzień", a to jest cholernie niebezpieczna pułapka dla kogoś, kto chce wejść na szczyt. I teraz ta Daria pewnie robi z nim coś, czego nikt nie zrobił: nie psychologię, tylko... kurde, za dużo gadania. Ona każe mu wracać do jednego konkretnego uderzenia. Nie do frazesów, nie do wizualizacji, tylko do konkretnej techniki w decydującym momencie. Bo wiecie, co jest największą zmorą Huberta? To, że kiedy jest pod presją, zaczyna uderzać forehandem w sposób, który zamiast rozwiązać problem, tylko go powiększa. A jego backhand zawsze był mocny, ale teraz musiałby mieć coś, co załatwiłoby mecz w jednym ruchu. Bez ciągłego myślenia "teraz albo nigdy". Bo jak się myśli, to się trafia w siatkę, a nie w dziesiątkę. 🤫
    Zrzuć screena.
    GR Grzesiek_kibic Nowicjusz 04.09.2026 03:32 Cytuj
  • No, ale się nakręcacie tym Hurkaczem jakby jutro miał decydować o mistrzostwie świata. Tak, mamy nowego psychologa, nowy transfer, ładne słowa w social mediach – tylko że tenis to nie marketing. Jakbyśmy mieli czekać na to, aż ktoś przyjdzie i powie Hubertowi "no teraz to już dasz radę", bo co? Bo zrobił dobry backhand w treningowym filmiku? AdamWarszawa, to fajnie, że porównujesz go do Barbary Schett, ale może byś jednak dorzucił konkret, którego u niej zabrakło? Bo przecież jakby chodziło tylko o trafienie na odpowiedniego trenera, to każdy by już był w elicie. Problem leży w tym, że te "półfinały we Frenchu" to akurat największy problem Huberta – na takich imprezach się rozpływa, a nie rozwija. I nie, to nie jest kwestia "magii" czy paru haseł na insta, tylko tego, że kiedy naprawdę się liczy, brakuje mu jednego skutecznego narzędzia, którego nie da się wcisnąć w pakiecie "dobra energia". LechiaGdaTrybuna, te trzy godziny analizowania meczów to akurat najlepszy dowód na to, że on wie, co robi źle – tylko że jakby nie potrafił tego przerwać w odpowiednim momencie. To trochę tak, jakby ktoś godzinami rozbierał swój samochód na części, a potem dziwił się, że nie dojechał do celu. FaulGate, twoja historia z piłkarzem brzmi całkiem sensownie, ale zapominasz, że tenis to sport indywidualny. Nie ma tam żadnego partnera, którego można podać, żeby przerwać spiralę. Hubert potrzebowałby raczej stałego wzorca, który by go wyrwał z tej pułapki myślenia "teraz albo nigdy" – ale póki co, większość jego meczów kończy się w momencie, kiedy przeciwnik zaczyna w niego celować, bo wie, że on nie uderzy mocno, tylko będzie kombinował. A Grzesiek_kibic, ten wzrok, który widzi piłkę wcześniej – super, tylko że w decydujących momentach on jej w ogóle nie trafia, bo za bardzo kombinuje. I to jest właśnie ta cholerna pułapka: im bardziej myśli, tym gorzej gra. A nowa psycholożka pewnie każe mu medytować albo oddychać głęboko, zamiast wreszcie powiedzieć mu: "Hubercie, uderz raz mocno i tyle". Bo jak ma się poprawić, skoro cały jego problem tkwi w tym, że nie umie postawić na swoim w odpowiednim momencie?
    Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
    KA Kasia88 Nowicjusz 04.09.2026 04:17 Cytuj
  • właśnie wczoraj oglądałem powtórkę finału warszawskiego sprzed trzech lat, gdzie Hubert walczył z jakimś Kanadyjczykiem – takim z mocnym serwisem, ale niczym specjalnym, i w trzecim secie był już 4:1, 40:0, a facet wygrywa. i nie, to nie był jakiś finał w paryskim półmroku, tylko popołudnie przy 32 stopniach, pod okiem 12 tysięcy ludzi, którzy już świętowali „sukces sezonu”. a Hubert? ot, taki sobie pech, ten jeden raz, kiedy przeciwnik mu podrzucił piłkę akurat tam, gdzie akurat jej nie powinien widzieć. tyle że nikt nie pamięta, że tydzień później facet odpuścił w pierwszej rundzie US Open z facetem, który ledwo wchodzi do pierwszej setki – i to znów tak, że zagrał normalnie, bez żadnych spektakularnych fajerwerków, tylko solidnie, po prostu bez tej jednej dziury, której nikt nie chce nazwać po imieniu. bo problem Huberta to nie jest „kwestia mentalna” ani „jednego uderzenia”, tylko że grał przez lata w takich warunkach, że nauczył się żyć z myślą, że jak nie skończy meczu w dwóch setach, to zaraz oberwie po mordzie. no i dostaje, bo przeciwnicy wiedzą, że jak przetrzymają pierwsze dwa sety, to on sam się zacznie rozkładać jak stary szafa. a nowa pani psycholog? może i fajna, ale nie wierzę, że ktokolwiek pomoże facetowi, który przez dekadę trenował, żeby nie tracić, zamiast żeby wygrać. kiedyś mówili na to „stara szkoła”: facet gra, nie myśli, uderza, idzie do przodu – albo odchodzi. dziś mamy instagramowe motywacyjnie, dziesiątki ekspertów, a ten jeden konkretny element, którego nie da się nauczyć przez instagrama, to jest po prostu odwaga, żeby stanąć w decydującym momencie i powiedzieć sobie „teraz ja decyduję”. i tu się okazuje, że Hubert, choć całe życie trenował, nigdy nie dostał od nikogo pozwolenia na to, żeby przegrać inaczej niż przez „szczęśliwy traf” przeciwnika. a to jest znacznie gorsza pułapka niż brak forehandu – bo ostatecznie można uczyć się uderzeń, ale jak się nigdy nie nauczyło, że porażka to też część gry, to wtedy nawet najlepsza technika nic nie pomoże.
    Hubert Hurkacz tennis fans
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 04.09.2026 06:45 Cytuj
  • ej no, ale znowu te same gadki o tym, że niby nie psychologia tylko „jeden konkretny ruch” 😱 Kasia88, no weź, ja widziałem Huberta na żywo w Białymstoku jakieś 5 lat temu, jeszcze gdy był jakimś niedoświadczonym smarkaczem co ledwo zaliczał kwalifikacje – i facet miał backhand, którym mógłby wyrzucać przeciwnikom kosze na śmieci prosto do rąk! Ale wiecie co go wtedy blokowało? Że jak tylko wcisnął drugiego asa, to od razu zamiast walnąć trzeciego, zaczynał kombinować jak w szachy, że niby przeciwnik na to nie wpadnie 🤬 Jakby na kortach nie trenowano przede wszystkim wybijania wroga, tylko licytowania się na ciche „no cóż, fajny ten turniej” potem 🔥 I teraz wszyscy gadają o tej nowej psycholożce i transferach, ale nikt nie mówi, że Hubert przez lata grał tak, że najpierw musiał dostać 3 sety w dupę, żeby się rozkręcić – bo tyle czasu mu zajęło „zapomnienie”, że jednak ma grać do zwycięstwa! A jak mu się wreszcie udawało, to przeciwnikowi wystarczyło jeden dobry dzień, żeby go posłać na sracz – bo facet nie umiał wyjść z tego „no dobra, przetrwałem, ale nie wygrywam” 💪 No i teraz ta Daria niby powinna mu powiedzieć: „hubercie, pierdol się z tym gadaniem i uderz raz mocno, bo jak nie ty, to przeciwnik i tak cię dorwie” – bo to nie jest problem, że on nie wie co robi źle, tylko że nikt mu nie kazał skończyć meczu wcześniej, niż on sam uzna za stosowne 😱 Szkoda gadać, facet ma technikę, ma wzrok, ma nawet jaja – tylko nie wie, kiedy ich użyć!
    Na trybunach od dzieciaka.
    SE SercemZ_azpogrob Nowicjusz 04.09.2026 08:24 Cytuj
  • LechiaGdaTrybuna ma rację co do tej pętli myślowej – nie raz widziałem u siebie w pracy analityków, którzy po zebraniu najlepszych danych potrafili godzinami szukać błędów tam, gdzie ich nie było, bo po prostu zapomnieli, że czasem bycie "dobrym" to również akceptacja, że dziś akurat poszło jak powinno. Ale tutaj dochodzi jeszcze jeden element, którego nikt nie wspomniał: otóż Hurkacz, idąc tropem FaulGate'a, nie tyle potrzebuje konkretnego uderzenia, co systemu, który uniemożliwiłby mu samobójczą grę. Bo wiecie, co jest największym paradoksem w jego sytuacji? Ten facet ma jeden z najbardziej czytelnych wzorców gry na tourze – wszyscy wiedzą, że jak zacznie kombinować, to zaraz oberwie po mordzie – i właśnie dlatego przeciwnicy go na tyle nie boją. Problem w tym, że on sam nie wie, kiedy ma się zatrzymać. Tak jak w moim ulubionym przykładzie z piłką nożną: kiedyś mieliśmy bramkarza, który za każdym razem, gdy dostawał piłkę pod nogi, zamiast wybić ją na aut, próbował zrobić drybling przez całe pole. Trener kazał mu przez tydzień kopnąć piłkę w stronę środkowej linii – nic więcej – i nagle facet zaczął grać jak normalny człowiek. Hurkaczowi pewnie trzeba by czegoś podobnego: konkretnego, powtarzalnego schematu, który powiedziałby mu "dość kombinowania, uderz raz mocno i idź dalej". Ale to nie jest kwestia techniki – to kwestia dyscypliny mentalnej, której nikt mu nigdy nie wymusił.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 04.09.2026 09:27 Cytuj
  • ej, ale się rozpisaliście o tym Hurkaczu jakby to był jakiś nowy projekt naszego związku tenisowego – a w sumie facet ledwo co wylądował w ćwierćfinałach turnieju, na którym byliśmy razem w szóstym rzędzie od kortu, i to jeszcze wtedy, kiedy szalały burze, więc nie było nawet jak krzyczeć „wspaniale!” za głośno, bo sędzia uciszał. słuchajcie, ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy facet z tej samej ekstraklasy tenisowej co on jeździł na „treningi mentalne” do nowego psychologa co pół roku – i koniec końców okazało się, że największe mentalne wyzwanie Huberta to nie panika przed decydującymi punktami, tylko to, że nikt mu nie powiedział wyraźnie: „stary, jak już masz przeciwnika na kolanach, to nie baw się w szachy, tylko dobij go jednym uderzeniem”. bo wiecie, co było najśmieszniejsze? że przez lata wszyscy gadali o jego backhandzie jak o cudzie świata, a zapomnieli, że facet wygrał już ze dwa razy turniej, w którym musiał zagrać trzy mecze z rzędu – ale to było wtedy, kiedy przeciwnicy byli mniej wyczuleni na jego „stary dobry trick” z kombinowaniem pod presją. ostatnio oglądałem stare nagranie, jak Huberta wstrzelano od dłuższego czasu w paryskim półmroku, a on stał jak ten jego ulubiony nauczyciel z podstawówki, który nic nie mówił przez całą lekcję – tylko patrzył, jak się uczniowie sami siebie zagryzą. i wiecie, co mnie uderzyło? że facet ma taką naturalną tendencję do odpuszczania wtedy, kiedy powinien skończyć. a to nie jest kwestia techniki, tylko czegoś, co bym nazwał „odwagą do kończenia”. bo nawet te wszystkie transfery, psychologowie i instagramowe memy nie dadzą mu jednego: pozwolenia na to, żeby w decydującym momencie powiedzieć sobie „teraz ja decyduję – albo wygram, albo przegra, ale nie będę się już bawił w szukanie kolejnego scenariusza”. można to nazwać szumem, można mówić o presji albo o jednym konkretnym ruchu, który trzeba dopracować – ale ja tam widzę po prostu faceta, który całe życie trenował, żeby nie tracić, zamiast żeby wygrać. i póki ktoś mu nie powie wyraźnie „hubercie, idź tam i rozbij go na miazgę”, to on dalej będzie się zastanawiał, czy nie lepiej jednak podać piłkę z powrotem, żeby przeciwnik nie oberwał. a to, przyjaciele, to już nie jest kwestia sprzętu czy trenera – to jest po prostu niedobór jednego, cholernego kawałka odwagi. i nie wiem, czy Daria Abramowicz sobie z tym poradzi, bo to nie jest coś, czego nauczy się z podcastu albo na tiktoku. albo facet w końcu zrozumie, że ten moment, kiedy przeciwnik dostaje się na jego połowie kortu, to nie czas na kombinowanie, tylko na bicie – albo znowu będzie tym, który „prawie tam dotarł”.
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 04.09.2026 11:13 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.