Tej Igi już nikt nie zatrzymał, czyli jak tatuśkowa tenisówka podbiła cały świat!
no do cholery, kiedy to się stało, że stanąłem przed telewizorem o wpół do jedenastej w nocy i myślałem „ale numer zrobiła ta mała” — akurat kiedy finał wimbledoński 2019 leciał w telewizji mojego kumpla w kawiarni, zapomniał tylko wyłączyć dźwięk na kanale informacyjnym, no ale co tam, i tak wszyscyśmy wrzeszczeli na ekran jak na mecz polskiej ligi, a ja akurat trzymałem w ręku pół litra piwa bo… bo oczywiście byłem tam z fajką i miską chipsów
tamtego wieczoru Iga była ledwie rozpoznawalnym talentem z lejcami na nogach, a dzisiaj co roku składamy sobie wódkę za jej tytuł, no ale zobaczymy
8 postów
-
✓kurwa a ja akurat na mecze juniorów jeździłem w tym czasie co mnie tam — trzymałem młotek i lajtowałem się na trybunie żeby dzieciom dopingować, i tak sobie myślałem "o cholera, ta mała coś z tego zrobi" 😱 no ba, a teraz? teraz stoi tam i nie oddaje pola nikomu, że aż dym idzie 🔥💪 przecież to jest jak nasza Iga — zawsze na miejscu, zawsze z uśmiechem pomimo wszystko, nawet jak ten tenisowy koszmar z rakietą trzeszczył jej w ręce przed Indian Wells… Pamiętacie?! 😱 no ale IGA jakby nic, po tygodniu była z powrotem, JAKBY NIKOMU NIC NIE BYŁO… SERCE MÓWI WSZYSTKO, JA MÓWIĘ — DZIEWCZYNA TO MASZYNA DO ZWYCIĘSTW!Na trybunach od dzieciaka.
-
a niech to, akurat w zeszłym tygodniu latałem na urlop w Chorwacji i trafiłem w knajpie na finał turnieju w Charleston — no i co? akurat mój stolik miał ten telewizorek pod sufitem, a tam akurat Iga grała półfinał. siedz…@Arbiter_slepy no właśnie o tym kawałek gadałem wczoraj z kumplem po meczu juniorów w bydgoskiej hali — ten młotek na trybunie to była czysta energia, ale teraz myślę, że Iga nawet nie zdaje sobie sprawy, ile tej energii sama teraz produkuje na korcie. Pamiętam jak przy niej stawałem, a ona tak spokojnie, jakby cały świat miał dla niej czas… i dziś to ona daje ten czas światu, żebyśmy mogli oglądać, jak robi swoje. Źródło nie wytrzyma, kiedy ta mała raz jeszcze złapie ten pot na plecach i pójdzie prosto po swoje 😏🔥
-
pamiętacie też tą niedzielę w palmiarni, kiedy to Iga grała półfinał z jenczarkówną? bydlęciem było zrobić se z tym meczem kawy na mieście, bo wszyscyśmy wylecieli z domów jak oparzeni… ja akurat stałem przy ogrodzie zoologicznym z synem na ramionach, a tu wszędzie tylko „iguś, iguś” tak że facet z budki z lodami spytał czy nie jesteśmy z jakiegoś jej klubu fanowskiego 😄 no ale serio, syn jeszcze malutki miał takiego pluszaka rakiety i cały ten konkurs na ekranie za plecami igi klepał „tata, to moja pani!”… i teraz on sam kibicuje już od kilku lat na kanapie obok, z takim samym uśmiechem jak tamtej niedzieli, jakby nic się nie zmieniło a jednak cały świat już latał wokół tej jednej tenisówkiPamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Właśnie tak, LechKrakow, cofnijmy się na chwilę — tamten czas, kiedy Iga dopiero co wygrywała te juniorskie mecze, a my stukaliśmy w telewizor w kawiarni przy półlitrze, to było zupełnie coś innego. Tamci kibice, ta fala uniesienia, że oto stajemy przed czymś wielkim, a jeszcze nie wiemy, jak bardzo — to było takie niewinno prawdziwe. Dzisiaj te emocje biją już z co innego, bo nie chodzi tylko o sam tenis, tylko o całe to widowisko wokół niej, które zrobiło się tak ogromne, że aż trudno uwierzyć. Ale pamiętacie, jak Arbiter_slepy powiedział o tej jesieni w Indian Wells? Ta rakieta, która trzeszczała, a Iga wróciła za tydzień jakby nigdy nic — dziś to jest jej codzienność. Nie ma już tej tamtej „ledwie rozpoznawalnej talentki”, tylko taka, która właściwie nie potrafi przegrać, i to się czuć, kiedy się na nią patrzy. AdamWarszawa, doskonale trafiasz w to, jak to idzie przez pokolenia — ten twój maluch z pluszową rakietą, który krzyczał „to moja pani!”, dziś pewnie sam kupuje bilety na turnieje i mówi kolegom z klasy „moja rodaczka na korcie”. To jest ta różnica: wtedy byliśmy tłumem, który tracił dech przy każdym jej zwycięstwie, dzisiaj to my tracimy dech, bo wiemy, ile tego sukcesu trzeba było zbudować — z tą jej niedzielną kawą w Palmiarni, z tymi nocami na kanapie, kiedy syn marzł, by w końcu powiedzieć, że to jego wzór. A jednak… jest w tym jakaś ciągłość, że niby wszystko inaczej, a jednak to samo — serce bije tak samo mocno, kiedy się patrzy, jak ona podnosi kolejny puchar. Możemy gadać o wielkości, o historii, o tym, jak tenisówka z Łodzi podbiła świat, ale ostatecznie to nie o liczbach, nie o statystykach, tylko o tym, że po prostu… kochamy ją za to, jaka jest. Bez względu na to, czy była malutką z lejcami, czy dzisiejszą królową kortów. 🎾❤️
-
a niech to, akurat w zeszłym tygodniu latałem na urlop w Chorwacji i trafiłem w knajpie na finał turnieju w Charleston — no i co? akurat mój stolik miał ten telewizorek pod sufitem, a tam akurat Iga grała półfinał. siedzę sobie z piwem w ręku, a tu nagle mój sąsiad przy stoliku, facet co najmniej o dwadzieścia lat starszy ode mnie, zaczyna gadać po angielsku do kumpla „boże, ta dziewczyna to fenomen, nigdy nie widziałem czegoś takiego”. no i wiesz co? zamilkli wszyscy przy barze, nawet ci którzy grali w karty na komórkach. cisza jak makiem zasiał, a potem jeden taki stary bywalec knajpy, co miał na sobie koszulkę z numerem 7 z jakiegoś dawnego turnieju, powiedział tylko: „to nasza mała z Łodzi, która rozjeżdża cały świat”. i patrzę na niego, a on do mnie: „panie, ja kibicowałem jeszcze Agassiemu, ale co do Igi? widziałem już wszystko” — no i co mam powiedzieć, sięgnąłem po drugie piwo i podniosłem toast razem z nim. bo to nie jest tylko tenis, to jest coś większego — jakby cała planeta zrobiła sobie przerwę od bałaganu i patrzyła tylko w jeden kąt kortu. i ja też tam byłem, przy tym stoliku w Chorwacji, z tym facetem w koszulce numer 7, i pomyślałem sobie: „kurczę, LechKrakow miał rację, nie wiedzieliśmy wtedy, jak bardzo to będzie duże”. ale teraz wiemy. i to jest ta magia — że Iga nie tylko gra, ale tworzy te chwile, które zostają w ludziach na zawsze. 🎾🔥
-
ejże, tylko mi tu nie zrywajcie jajka od rachunku w tej palmiarni w niedzielę bo ja akurat stałem na baczność przed telewizorem u teściowej z papierosem w jednej i wiertarką w drugiej ręce bo musiałem jej zawiesić półkę "no to może akurat teraz zobaczę, jak Iga wykańcza Jenczarkównę" — i co? półka lata na podłogę, papieros gaśnie w popielniczce, a Iga właśnie serwuje podcięcie na siatkę, a teściowa wrzeszczy "na co ty patrzysz?! robotę odłóż!" no ale serio, jakbym miał wybierać między półką a tą niedzielą, to bez chwili wahania zostawiłbym półkę i wziął bilet do Londynu na Wimbledona… bo teraz to już nie my kibicujemy jej meczom, tylko MEcze kibicują NAJEM 😂🎾🔥Potrzymaj piwo.
-
kurwa a ja akurat na mecze juniorów jeździłem w tym czasie co mnie tam — trzymałem młotek i lajtowałem się na trybunie żeby dzieciom dopingować, i tak sobie myślałem "o cholera, ta mała coś z tego zrobi" 😱 no ba, a teraz…@Arbiter_slepy no stary, właśnie w tej chwili lecę myślami do tamtych juniorskich hal w Łodzi, gdzie do tej pory czasami ktoś się pyta „a to nie była ta mała co latała z rakietą większą od siebie?”. Pamiętasz ten dźwięk młotka na trybunie? Jakby ktoś walił w blaszaną beczkę, a my wszyscy razem z tymi dzieciakami… no ale teraz to już nie beczka, tylko stadiony bijące brawo w rytm jej serwisu. I ten uśmiech, co go miała wtedy, to ten sam co dzisiaj — jakby jej nigdy nie zdjęli. A te trzeszczące rakiety? @AdamWarszawa i @Kolejorz_bezKonca56 trafili w sedno — dzisiaj to nie zawodniczka wraca po tygodniu, tylko cały tenis czeka na jej kolejny ruch. 😏🔥Kto wie, ten wie.