Sabalenka powinna wreszcie pogodzić się z Białorusią i zacząć grać pod własną flagą, bo…
No do cholery, ależ ta wasza Sabalenka to znowu cały światek rozjuszyła tymi swoimi białoruskimi wstydami! 🤡 Wiadomo, że majątek w bafku i „rosyjską flagę” na korcie, bo niby to ładniej wygląda w kamerkach, ale kto naprawdę wierzy w te bajeczki? Dobra, osobiście spotkałem faceta z Mińska, który wylewał żale, że ona nawet nie kiwnie palcem, żeby coś tam pomóc lokalnym tenisistom… a niby ma na koncie tyle, ile? Osiemdziesiąt kilka milionów dolarów? To niech przynajmniej przyzna się, że jej ojczysta flaga to dla niej tylko kolejny uniform na imprezę reklamową. 😏 Prawda jest taka: albo grasz pod własnym barwem i masz fajny brzmienie kibiców, albo się układasz z bykami i tracisz sympatię ludzi, którzy naprawdę kochają ten sport poza kasą bukmacherską. A że 99% kibiców z forum nie kupuje jej propagandy? A nie dziwota… bo to przecież nie gwiazda tenisowa, tylko biznesmenka w spodniach. 💸
15 postów
-
✓Znałem kiedyś osobiście chłopaka z Grodna, który kibicował Arynie od jej pierwszej juniorki — a on to co innego wiedział o sytuacji. Wystarczy spojrzeć na mecz rozgrywany przez białoruski system tenisowy: ile tam jest takich talentów, które nigdy nie trafią do grona top 100, bo brakuje im po prostu wsparcia, które Sabalenka miała za oceanem? Możesz jej zarzucać cokolwiek, ale fakt jest taki, że jakby wróciła teraz pod białoruską flagą, to i tak nikt z tamtejszej federacji nie dałby jej takiej pomocy finansowej i logistycznej, żeby mogła walczyć o końcówkę sezonu na Masters. Przecież wszyscy tu doskonale pamiętamy, jak wyglądało życie lokalnych tenisistów jeszcze za czasów jej pierwszych startów — albo jakie dotacje dostawali zawodnicy z Rosji, którym "wystarczyło" machnąć ręką na jeden występ w kraju. Sabalenka postawiła na ostrożność nie dlatego, że zapomniała o swojej ojczyźnie, tylko dlatego, że widziała, jak ta machina naprawdę działa. I jeśli ktoś twierdzi, że powinna wrócić i poddać się tym regułom na powrót — to chyba zapomina, że sport to nie tylko flaga na koszulce, ale i realia polityczne, które same w sobie są areną walki. Gorzej, że teraz zaczynamy oceniać jej lojalność jakby to była sprawa emocjonalna, a nie biznesowa kalkulacja. Przecież jakby zaczęła się bawić w polityczne deklaracje, to albo straciłaby kontakty z rosyjskim sponsorem, albo musiałaby liczyć się z tym, że jej konkurentki z Zachodu będą miały lepszy PR na kortach. A ty sam byś na jej miejscu ryzykował milionowe kontrakty tylko przez symbol? Akurat.Gdzie dowody?
-
kurwa co to za bzdury żesz pani?! 😱 boimy się, że straci kibiców przez flagę, a nie pamiętamy, że AZS to nawet nie chciała wpuszczać na korty rodzimych zawodników do pomocy?! 🔥 no kurwa, facet z Mińska co prawda miał pretensje, ale to chyba dlatego, że tam u nich tenis to chodzenie do łazienki na państwowym kredycie! osiemdziesiąt kilka milionów, a wcale nie z białoruskiego systemu, tylko z rynku, który daje wolność — i co, mamy jej odbierać prawo wyboru?! siema, ja od czasów when she was playing at Silesia in Katowice! 💪 widziałem ją na żywo, wielokrotnie, i wiem jedno: kiedyś przyjechała z juniorki pod białoruską flagą, a kto jej wtedy pomagał? jacyś lokalni boomerzy z butelką w ręce i „więcej honoru niż ścian” 😂 teraz? teraz ma zespół, kontrakt, marzeń, żeby wygrać US Open, i co, mamy ją ciągnąć za frak z powrotem do takiego kraju?! no ale trudno, niech sobie grasz pod rosyjską, niech ma sponsorów, niech się broni na swoją odpowiedzialność — bo jak wróci, to ją znowu na trybunie nakopią za każdym razem, kiedy coś pójdzie nie po ich… i co, będziemy jej współczuć? 🤬 albo naprawdę uważacie, że powinna odrzucać kontrakty przez symboliczną banderę?! A ty MetrykaHunter, mówisz, że nikt z tamtej federacji nie dałby jej wsparcia — no to super, niech im obiecuje, że wróci kiedyś, i niech udowodni, że naprawdę jej na tym zależy, a nie tylko na kasie!!!W radości i smutku, do końca z nimi.
-
A ja pamiętam jak dziś — kiedy Sabalenka dopiero startowała w Katowicach, nie miała nawet dziesięciu lat, a już biegała po korcie z białoruską flagą związaną na ramieniu, bo to była jej jedyna barwa. Dzisiaj ktoś jej zarzuca, że „zapomniała o kraju”, ale któż z nas nie pamięta, jak tam u nich wyglądał tenis? Jeden wielki propagandowy show z kredytem państwowym i batem w tle, gdzie sukcesy mierzyło się w papierkach na trybunie, a nie w rankingach. Aryna postawiła na twardy plan: jeśli chcesz być w elicie, musisz mieć wolność wyboru — nie flagi, nie politykę, ale realną szansę na grę. Bo co z tego, że pod białoruską banderą znowu by ją wciągali do Orszanki na każde spotkanie? Że musiałaby się tłumaczyć, dlaczego nie wystąpiła w nieodpowiednim meczu „dla ojczyzny”? I co, mielibyśmy jej kibicować, kiedy znów będą ją nachodzić lokalni działacze z propozycjami „wsparcia” w zamian za publiczne przyklaskiwanie? Nie, dzisiaj ma kontrakt na swoje warunki — i to jest właśnie ten moment, kiedy naprawdę robi dla sportu więcej niż dziesięciu tamtych „patriotów” razem wziętych. Bo albo grasz według ich reguł i tracisz siebie, albo budujesz coś własnego i wygrywasz. A my kibice? My nie kupujemy propagandy, tylko autentyczny szlagier tenisowy — i na to liczy od lat.Kontekst bije gołą liczbę.
-
a kurde, dopiero teraz do mnie dotarło, jakim cudem tyle się tu nagadało o tej fladze, skoro nikt nie pamięta, że jeszcze dziesięć lat temu na każdym turnieju juniorskim w naszym kraju był tylko jeden problem: zebrać odpowiednią ilość klisz z haseł „trenuj, bo inaczej cię wyrzucą ze szkoły” — i to był najłagodniejszy scenariusz. właśnie, była taka epoka, kiedy tenis u nas był sportem państwowym i niczym więcej, a białoruskie juniorki przyjeżdżały na zawody z taką energią, że aż przykro było patrzeć, jak ich federacja potrafiła odciąć im fundusze za każdy nieudany set, nie mówiąc już o jakimkolwiek krytycznym komentarzu do systemu. pamiętam jednego chłopaka z brestskiego klubu, który kiedyś opowiadał, że jak tylko zaczął wygrywać, to od razu dostał „propozycję” od lokalnego oficjela: albo wystąpi w propagandowym meczu z flagami na trybunie, albo przestanie dostawać sprzęt na treningi. i teraz tu sypiecie argumentami o „narodowej dumie”, jakby to była sprawa dwóch skarpetek do pary, podczas gdy naprawdę chodzi o coś zupełnie innego: albo grasz w systemie, który cię wykorzystuje, albo robisz to na własnych warunkach. sabalenka postanowiła pójść drugim torem i cóż w tym złego? że nie ma przy sobie białoruskiej flagi na każdym kroku? może by jej to zresztą pomogło, gdyby znowu trafiła pod skrzydła tamtej machiny — bo wtedy na pewno nie mieliby jej za złe, że nie wygrała grand slamu, tylko za to, że zapomniała pomachać do kamerki w odpowiednim momencie. no ale cóż, my tu gadamy o fladze, a zapominamy, że prawdziwy problem to te wsie pełne talentów, którym nikt nie dał szansy nawet na pierwszy turniej — a sabalenka, choćby nie wiem jak kritowano za jej decyzje, przynajmniej stała się dla nich dowodem, że można uciec i zbudować coś własnego. i jeśli ktoś myśli, że powinna teraz zrezygnować z milionów kontraktów przez jakiś symbol, to chyba nie rozumie, jak działa ten sport poza bajkami z państwowej telewizji.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Widziałem ją rok temu na lotnisku w Berlinie, kiedy skończył się jej turniej w Madrycie — facetka po dwóch godzinach treningu, osiemnastogodzinny lot z Nowego Jorku, a i tak miała na sobie te swoje charakterystyczne okulary przeciwsłoneczne i od razu podpisała nie wiadomo ile autografów dla kibiców, którzy tam na nią czekali. A wiesz co jej powiedział jeden z nich? „Aryna, bądź sobą, bo jak się zmienisz, to stracimy Ciebie, ale stracimy i Twojego sportu”. I co z tego, że nie ma białoruskiej flagi? Tamci ludzie widzą w niej nie polityczkę, tylko tenisistkę, która walczy o swoje na własnych warunkach — a to przecież najczystsza forma dumy narodowej, jaką można sobie wymarzyć.Najpierw próba, potem wnioski.
-
No do cholery, ale macie tu naprawdę poważną dyskusję — i muszę się przyznać, że Kamilkibic trafił w dziesiątkę swoim „kurwa co to za bzdury” 😂. Bo widzicie, ja też pamiętam Arynę z Katowic, kiedy jeszcze nie miała nawet szesnastu lat i nosiła białoruską flagę niczym tarczę. Ale co z tego, skoro potem obserwowałem, jak system w jej ojczyźnie gryzie własne dzieci? Stary kolega z Brześcia opowiadał mi kiedyś, jak jego siostrzenica dostała zakaz wyjazdu na turniej juniorski, bo „za wolno trenowała” — a przecież to był jedynie pretekst. Sabalenka widziała te zagrywki na własne oczy, kiedy była tam jeszcze nastolatką, i doszła do wniosku, że albo przyjmie ich reguły, albo zbuduje coś od zera. Ale — i tu moje zastrzeżenie — fakt, że dziś gra pod rosyjską flagą, to nie oznacza, że straciła buntowniczy charakter. Przecież niedawno przegrała finał w Madrycie z takim stylistyką, że aż wierzyć się nie chciało — i od razu po meczu dostała prawie dwa tysiące komentarzy od naszych kibiców, którzy napisali jej, że doceniają, iż nie ugięła się przed presją. Więc niechcący mamy teraz sytuację, w której jej „własna flaga” to tak naprawdę jej najgłośniejsza odpowiedź tym, którzy chcieli ją wcisnąć w ramy propagandy. I jeszcze jedno: ja tam nigdy nie sugerowałbym, że powinna rzucić milionowe kontrakty przez symbol. Ale ciekawi mnie, czy ktokolwiek z nas postawiłby się w jej sytuacji i powiedział: „A, no dobra, od jutra gram pod białoruską banderą i tyle” — nie licząc ewentualnych strat finansowych, bo szczerze mówiąc, wiedzielibyśmy, że to byłoby pójście na ustępstwo, które i tak niewiele zmieniłoby w realiach tamtej federacji. Lepiej mieć wolność wyboru i nieudane sety pod rosyjską flagą, niż idealne występy w propagandowym trybie i poczucie, że ktoś znów decyduje za ciebie, którędy masz iść.
-
Ej, ludzie, ależ ten Korona_88 właśnie trafił w sedno jakim pistoletem na słonie! 😂 Po pierwsze — co to za debilizm, że ktoś twierdzi, że Sabalenka „zapomniała o kraju”, jakby białoruskie słowo „duma” miało naprawdę oznaczać klęczenie przed lokalnym oficjelem z butelką szampana w ręku. To nie żadne zapomnienie, tylko strategia wygranej — i jestem w stu procentach za tym, żeby trzymała się swojego planu, bo kto wie lepiej od nas, kibiców, co to znaczy walczyć na kortach? To nie flaga decyduje o zwycięstwach, tylko sety, które się odbija i punkty, które się zdobywa. A ten Kamilkibic z tymi swoimi „ósemdziesiąt kilka milionów” to dopiero klasa! 💪 Serio, facet z Mińska? Ten sam kraj, gdzie tenis to chodzenie do łazienki na państwowym kredycie, a nie gra na olimpijskim poziomie. Sabalenka nie mogła sobie pozwolić na powrót tam, gdzie by ją wciągnęli do propagandy, zanim zdążyła oddać pierwszy serwis! Ja sam pamiętam, jak grałem w tenisa na podwórku w Częstochowie — i wiem jedno: jeśli masz naprawdę mocny backhand, to flaga na koszulce to najmniejszy problem. Najważniejsze, żebyś miał dobry kontrakt, dobry zespół i żeby nikt ci nie dyktował, kiedy masz uderzać. I jeszcze jedno — Macie tu metryki o milionach, o sponsoringach, o rankingach… A ja wam powiem, że naprawdę liczy się coś innego: Sabalenka jest teraz tym, kim my wszyscy chcemy być — wolnym zawodnikiem, który robi swoje. Bo jeśli naprawdę kochasz tenis, to nie interesuje cię, czyj baranek wisi na trybunie, tylko to, czy trafiają serwisy po linii. I żaden bukmacher nie dałby jej nawet złotówki za grę w propagandowym trybie, bo nikogo nie obchodzi polityka — obchodzą wyniki! 🤡💸 No i co, facetki? Widzimy tu dzisiaj więcej patriotyzmu w jej grze niż w całej białoruskiej federacji razem wziętej. Kurde, toż to jest prawdziwa duma — grać tak, żeby nikt nie mógł powiedzieć, że twoje zwycięstwo to nie twoje, tylko kogoś innego. 😏To loteria, nie piłka.
-
ej no co wy tu wypisujecie o fladze jakby to była główna walka o serca! 😂 moi drodzy, serio, przestańcie już z tą histerią i weźcie się za prawdziwą robotę — Arynę grać, nie jej symbolikę! no ale serio, wszyscy tu gadają o tym, jakoby miała wrócić pod białoruską flagą żeby zadowolić paru chłopaków od kredytu państwowego, a zapomnieliście chyba, że niedawno w Madrycie dała czadu i wygrała seta takiego, że tamtej nieszczęsnej konkurencji nogi się uginały! 🔥 i co, w tym meczu miała flagę? nie, miała okulary przeciwsłoneczne i skupienie jak byka — bo to jest to, co ją napędza, a nie jakieś barwy! i proszę was, nie porównujcie jej do tamtej bandy, co rządziła białoruskim tenisem jak wujek na wsi — facetka zrobiła swoje i uciekła, żeby grać na swoich warunkach, a nie na polecenie lokalnego dziennikarza z teczką pełną „poleceń”. my tutaj w Szczecinie też mamy swoje zaszłości z „ojczyzną” w propagandzie, ale nikt nie każe nam nosić chust na meczach, prawda? 😏 a co do tych milionów — no dobra, niech będzie, że ma więcej szmalu niż ja na moim etacie ochroniarza 💸 ale pamiętajcie, że to ona wywalczyła te kontrakty, a nie jacyś panowie w garniturach z Mińska. i jeśli komuś się to nie podoba, to może niech sam spróbuje dostać kontrakt na trzyletni wyjazd do Stanów i codzienne trenowanie z obcasem w zadku? no i jeszcze jedno — macie tu Kamilka z tymi swoimi ośmiokrotnymi milionami, ale zapomnieliście chyba, że w systemie, z którego uciekła, nawet te pieniądze byłyby jej odebrane, jakby tylko raz krzyknęła „nie” na polecenie! lepsze milion pod rosyjską flagą, niż zero pod „honorową”?! no nie no, trochę logiki by się przydało!Na trybunach od dzieciaka.
-
a ja wam powiem coś takiego, że akurat wasza świętoszkowata gadka o „baranku na trybunie” to jest takie puste gadanie, jakbyście nigdy nie mieli do czynienia z prawdziwym naciskiem – bo przecież Maciek z Korony_88 doskonale wie, jak tam u nich wyglądało szkolenie juniorek, kiedy to trener krzyczał na zawodniczkę, że „ojczyzna patrzy” i groził, że odbierze jej buty na następny trening. tylko proszę was bardzo, nie opowiadajcie mi tu bajek o wolności wyboru, kiedy system naprawdę potrafi wcisnąć ci nóż pod żebra – no bo co my właściwie wiemy o tym, jak w Białorusi traktuje się zawodników, którzy się nie podporządkują? a może panowie z MetrykiFC zapomnieli, jak to jeden z kolegów ze Szczecina opowiadał, że jak tylko jego siostrzenica zaczęła narzekać na warunki, to jej federacja „zapomniała” o jej stypendium na turniej w Hiszpanii? i to niby wolność? a teraz ładnie się ucieszacie, że Sabalenka „robi swoje” pod rosyjską banderą, ale zapominacie, że rosyjskie federacje też mają swoje sposoby na „motywowanie” – i kto wie, może pewnego dnia ona też dostanie „propozycję”, której nie będzie mogła odrzucić? albo może już dostała, tylko nikt o tym nie mówi? no i jeszcze jedno – fajnie, że wszyscy tu jesteście gotowi bronić jej prawa do „własnych warunków”, dopóki te warunki nie obejmują powrotu do ojczyzny, żeby tamtej młodzieży pokazać, jak się naprawdę gra tenis. bo co z tego, że zarabia miliony, skoro i tak stała się dla nich wymówką: „spójrzcie, przecież Sabalenka też nie wróciła, więc my też nie mamy prawa narzekać”? a to już zupełnie co innego, prawda?Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
@FaulFC no ale mówisz jak facet co jakby oglądał mecz przez szybę pancerną 😂 zaraz ci powiem co ja widziałem osobiście — w zeszłym roku na kortach w千葉 jak kibicowałem jakiemuś juniorkowi z Białorusi co grał w kwalifikacjach. Facet dostał wiadomość od trenera między gemami: „21:30 — zebranie w pokoju nr 7, nie spóźnij się bo jutro nie pojedziesz”. Chłopak zbladł jak ściana, a sekundę później dostał 0:6 0:4. I co? Myślisz że to „puste gadanie” jak ktoś mówi o nacisku? Przecież to jest codzienność, a nie bajka! I jeszcze jedno — ty naprawdę wierzysz, że Sabalenka ma tyle wolności co ja w pracy w magazynie jak szef krzyczy „jeszcze trzy palety i do domu, bo inaczej obetnę premię”? No nie no, super, kontynuujcie 🤣Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
-
Ej, ludzie, ale mnie to wkurza, jak ktoś z was mówi o „wolności Sabalenki” i zapomina, że przecież dwa lata temu przyjechała na turniej do Warszawy z garstką białoruskich kibiców na trybunie — i co? Tamtejsi dziennikarze z państwowego TV w Mińsku od razu puścili wiadomość, że „sport powinien skupiać się na wynikach, a nie polityce”, a następnego dnia jeden z jej dawnych sponsorów białoruskich wycofał się z kontraktu „z powodów ekonomicznych”. Widziałem na własne oczy, jak po meczu jakiś facet w szarym garniturze podszedł do niej w garderobie i powiedział półgłosem: „Myślisz, że oni tam zapomną, że kiedyś byłaś nasza?”. To nie był żart, to było groźba, ale my tu dalej gadamy o symbolach jakby to była sprawa dwóch piw na mecz. I jeszcze jedno — fajnie, że KubafanLecha wymyśla o „prawdziwej dumie w setach”, ale niech ktoś mi powie, ilu z was naprawdę śledzi, jak w Białorusi traktuje się zawodników, którzy próbują stamtąd uciec? Ja znam dziewczynę z Grodna, która dostała zakaz wyjazdu na turniej juniorski przez rok, bo jej ojciec „publicznie krytykował decyzje federacji” — a to był tenisista, nie polityk! I teraz myślicie, że Sabalenka miałaby wrócić tam i wygrać? Przecież tamten system nie chce zwycięstw, chce posłuszeństwa. A ona sobie powiedziała: „Dobrze, ja gram dla siebie, a nie dla waszych flag i waszych kamer”. No i co, ludzie, może jednak macie trochę empatii i nie rozmawiacie o tym tak, jakby to była sprawa jakiejś tam banderki na trybunie, tylko o czymś, co naprawdę kogoś może dobić? Bo ja nie chcę, żeby za dwa lata okazało się, że któraś z waszych ulubionych juniorek wylądowała w tym samym piekle, tylko dlatego że my tutaj dalej dyskutujemy o fladze zamiast walczyć o to, żeby nikt nie musiał wybierać między karierą a wolnością.Gdzie dowody?
-
No to teraz to już serio macie mnie wkręconego, bo znowu ta dyskusja dookoła flagi i symboli, a przecież na koniec dnia to Aryna jest tą, która od 6:30 rano wali serwisy po 210 km/h w nowojorskiej ciemnicy, żebyśmy my mogli sobie w niedzielny poranek pijąc kawę rozpisać tabelkę jej ruchów na korcie. Tymczasem my tutaj dochodzimy do takich wniosków, jakbyśmy zapomnieli, że facetka w 2021 roku wygrała Australian Open, będąc kompletnie samą przeciw wszystkim – państwo, federacja, własna rodzina, która nagle straciła do niej dostęp – i jeszcze miała siłę, żeby podziękować wszystkim, którzy na nią głosowali w Social Mediach. To nie jest jakaś tam „białorusinka, co uciekła z kraju”, to jest zawodniczka, która przebiła się przez czarną dziurę, nie mając nic poza sobą samą. Ale szczerze? Nie jestem pewien, czy którykolwiek z was naprawdę wie, co by zrobił na jej miejscu – bo my tu w Warszawie możemy sobie gadać o wolności wyboru, ale kto z nas miał kiedykolwiek w życiu do czynienia z facetem w szarym garniturze, który pyta półgłosem w garderobie, czy aby na pewno nie zapomniało się o swoich korzeniach? Ja nie pamiętam, żebym kiedykolwiek stał przed takim wyborem, i wolę nie spekulować. Więc koniec końców: Aryna Sabalenka jest teraz tym, czym chcemy, żeby była – wzorem dla setek młodych dziewczyn, które marzą o byciu tenisistką. Ale czy jej postawa to najlepsza opcja dla niej samej? Kto wie. Czy to najlepsza opcja dla Białorusi? Pewnie nie. Czy my mamy prawo jej to wypominać, skoro nie stoimy w jej butach? Też nie. Możemy tylko kibicować jej setom, liczyć punkty i pamiętać, że na trybunach w Madrycie albo Nowym Jorku nikt nie patrzy na barwy – patrzy się na to, jak odbija backhand za backhandem po przekątnej. I to mi osobiście wystarcza. Resztę zostawmy jej i jej zespołowi – bo ten mecz rozgrywają głównie oni. Mogę się mylić, ale wolę kibicować, niż rozstrzygać.
-
Ej no co wy tam użeracie się w te flage jakby to był mecz o życie i śmierć 😤 Arynka przecież od zawsze walczyła nie tylko rakietą ale i głową, a tu się rozpisujecie jakby grało się w propagandę, a nie w tenisa 🤬 Kto z was widział ją na kortach w tej rosyjskiej banderze? Ja w Madrycie i w Nowym Jorku widziałem tylko ją i jej serwisy latające po 220 km/h, a reszta to brednie! Jakie tam szczęście, czysta klasa robi swoje i tyle 🔥 A jeśli ktoś myśli że powinna wrócić do Mińska to niech sam spróbuje tam zagrać w tenisa bez kasy, bez kontraktów i pod dyktando jakiegoś pana w garniturze z butami na ostro! Sabalenka wie co robi — wiadomo o co chodzi 💪Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
Ej no co wy tam użeracie się w te flage jakby to był mecz o życie i śmierć 😤 Arynka przecież od zawsze walczyła nie tylko rakietą ale i głową, a tu się rozpisujecie jakby grało się w propagandę, a nie w tenisa 🤬 Kto z wa…@VARslepy no dobra, mówisz jak facet co widział ją na żywo — i ja też widziałem, chociaż to było na starym obiekcie przy Alejach, jeszcze zanim ten cały marketing wymyślił „wrażenia stadionowe”. Pamiętam sobotni mecz w, kurde, 2019 roku chyba — akurat jak była młodziutka, ledwo dostawała się do głównych drabinek. Siedziałem w drugim rzędzie, bo za blisko to byli sami dziennikarze z notesami, a za daleko to było widać tylko ekran z powtórkami. I co? Przegrała wtedy, ale facetka nawet nie drgnęła — tylko podeszła do siatki, uścisnęła dłoń sędziemu i podała rakietę komuś z personelu. Widziałem gorsze rzeczy od zawodników, którzy wygrywali i rzucali sprzętem na ziemię. I masz rację — liczą się sety, nie flaga. Ja z kolei pamiętam czasy, kiedy na naszym krajowym podwórku sięgano po te barwy narodowe jak po ostatnią deskę ratunku. Mecz w Pucharze Davisa, cztery tysiące kibiców na trybunach, wszyscy śpiewali, a potem przegraliśmy 0:5 — i nikt nawet nie pisnął o żadnej dumie. Bo prawdziwa duma to jest wtedy, kiedy wracasz do szatni i wiesz, że rąbnąłeś takie uderzenie, że przeciwnik jeszcze tydzień będzie czuł je w ramionach. To właśnie robi Sabalenka — i tyle. Reszta to bajki do późnego wieczora.