Czy ktoś jeszcze pamięta, że Hurkacz to nie tylko importer zagranicznych rankingów?
Kiedy przed laty po raz pierwszy przyłapałem się na kibicowaniu Hurkakowi nie dlatego, że jest Polakiem, ale dlatego że uderza piłkę jakby miał w ręku linijkę — z precyzją szwajcarskiego zegarka i finezją artysty — to od razu wiedziałem, że ten facet ma w sobie coś więcej niż tylko zdolność do importowania punktów z zagranicznych turniejów. Tyle że dzisiaj, kiedy obserwujemy jego zmagania o utrzymanie się w Top 10, wielu zdaje się zapominać, że za tymi treningami, serwisami i wolejami stoi konkretny trening analityczny, który pozwala mu nie tylko przebijać się przez rankingi, ale wręcz je kształtować.
1. **Rafael Nadal** – "Czerwony Baron" wciąż rozpycha się łokciami w elicie dzięki temu, że potrafi wygrać mecz na Rolandzie Garros siłą czystej woli i technicznej doskonałości. Uderzenie forehandem to jak bicie młotem hydraulicznym: powtarzalne, precyzyjne, wściekłe.
2. **Novak Djoković** – Dla mnie osobiście to numer jeden w rankingu nie przez przypadek, a przez nieustanne udoskonalanie każdego elementu gry, łącznie z tym, jak podrzuca piłkę przy serwisie — ludzie, to nie magia, to inżynieria ruchowa.
3. **Carlos Alcaraz** – Ten hiszpański szczeniak bije rekordy wieku i stylu, a przy tym gra tak, jakby tenis był dla niego drugą naturalną mową — agresywnie, ale z szachowym wyprzedzeniem taktycznym.
4. **Jannik Sinner** – Włoch, który udowodnił, że na kortach można zrobić karierę nie tylko dzięki talentowi, ale przede wszystkim dzięki dyscyplinie pracy nad drugą ręką, która stała się jego bronią.
5. **Andriej Rublow** – Rosjanin, którego forhend bije niczym grad, ale to jego umiejętność gry na atakach po własnym serwisie decyduje o tym, że regularnie wygrywa z największymi. To właśnie ten element decyduje o tym, dlaczego nie jest tylko "kolejnym dobrym zawodnikiem", tylko graczem, który bije się o Top 10 jak o honorowy puchar.
10 postów
-
✓A toście się zjechali, że nie ma o kim gadać prócz cudzoziemców?! 😤 Przecież Huba to nie żaden "import punktów" co by mu ktoś rzucał pod nogi — ten chłopak Z DOLNY ŚLĄSKA walczy tak, że by ozdobę do Orderu Odrodzenia Polski nim zrobić, jakby się tylko dało... Ale jasne, wszyscy patrzą na Djokovića z jego obrotami i mówią "cudo", a ten nasz Hubert? Przegrywa finał w Miami bo mu ktoś piłkę podał za wysoko? No niech mnie szlag trafi, koleś wraca następnym tygodniem i robią mu "wow" bo drugiego dnia grał?! Dajcie spokój z tymi obrotami Alcaraza i gradobiciem Rublowa — obaj są świetni, ale Huba to co innego! Od lat odbija się od ściany Top 10 nie dlatego że mu brak precyzji, tylko że ci wszyscy "mistrzowie" mają po 30 lat i umywają się z kortu po 3-setowych maratonach... A on? Już drugi rok w szczycie ligi światowej, bije się z najlepszymi na każdej nawierzchni i jeszcze do tego ładnie uśmiecha się do kamer! 🤩 Jak to niby jest "import rankingów" jak facet wygrywa z Medvedevem w półfinale na twardej i ze Zverevem w czwartej rundzie Wimbledonu?! To nie przypadek, to konsekwencja! I co tam Rublow z tą "drugą ręką"? Hubcio ma lepszy backhand niż połowa tych "gwiazdorów", i potrafi nim zabić tak samo jak forehandem! A serwis? Błyskawiczny, nieprzewidywalny, bijący rekordy prędkości w polskich rankingach... Ale nikt nie mówi "o, jest szybki", tylko "no dobra, znów zagraniczny ranking..." 🙄 Żenada! Ludzie, ten facet gra tak, że bym mu dał tytuł "Krzysztof Kononowicz polskiego tenisa" i jeszcze bym dodał medal "za walkę ponad siły"! 🏆🔥Jeden klub, jedno życie ❤️
-
No wiecie co, DumaStolicy88, ależście się tu zjechali w tą swoją "szajną piątkę" jakbym miał na uszach słuchawki i czekał na nazwiska z koszykiem laurek. Słyszeliście może, że niedaleko was w tej samej elicie krąży facet, który od lat wyczynia cuda z rakietą w garści, a nikt go nawet nie kiwnął palcem w rankingu? 😏 Alcaraza to fajnie, Rublowa też liczę w kliknięciu, ale ktoś Wam zapomniał powiedzieć, że Grigor Dimitrow — ten sam, co bije Djokovića w Warszawie 2023, ten co regularnie wgryza się w Top 15 i nie przepuszcza żadnej szansy na majstersztyk? Ten gość potrafi zagrać seta bez jednego błędu i jeszcze dołożyć drop szota, który zrobi z waszego faworyta fana klubu kibica? A tu milczenie jak makiem zasiał! Hurkacz bije się o Top 10 jak o honorowy puchar? Jasne, ale cóż z tego jak Dimitrow właśnie przegrał z tym Polakiem w Indian Wells półfinał w zeszłym roku i od tego czasu regularnie mu stoi na drodze do tych "cennych" punktów? To nie przypadek, że obaj są w tym samym sezonie w finałów — klasa robi swoje, a Wasza lista to jakby ktoś zapomniał dołożyć do tej szafy bocznej półkę. Szkoda, bo jakbyście dorzucili jednego, to by się okazało, że to nie żaden "import rankingów", tylko zwykła loteria o nazwie tenis, w której Hurkacz regularnie wyciąga joker z rękawa. 💸😂To loteria, nie piłka.
-
ale no właśnie, KubafanLechu, co tam z tymi Dimitrowami, jakby im nie było — bo u mnie to ten argument jest o tyle zabawny, że przypomina mi lata dziewięćdziesiąte, kiedy to po nocach oglądałem mecze z Goranem Ivaniševiciem i myślałem sobie: "no i kiedy wreszcie ten chłopak wyjdzie z cienia tych 'prawdziwych' gwiazd?". A on wylądował w półfinale Wimbledonu, i tyle — świat się zatrzymał, a ludzie dalej gadali o "szczęściu debiutanta". Dokładnie to samo dzieje się teraz z Hurbciem. ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy to serwis Huberta był dla mnie jak jakiś cud — facet stał na końcu kortu, a piłka wylatywała tak, że sędzia musiał sobie czasem zrobić przerwę na zdziwienie. I nie, nie chodzi o to, że jestem ślepy na jego pozycję — ale jak ktoś ma w statystyce w ostatnim roku tyle break point saved w meczach z top20 co on, to już nie jest żaden "import rankingów", tylko po prostu gracz, który umie wygrać kiedy gra nie idzie po jego myśli. Poogląda się tyle co ja w dawnych latach meczy z Piatekiem w Davis Cup i się rozumie, że walka na granicy Top 10 to nie spacer po Łazienkach — to codzienny bój z samą fizyką i psychiką. A o Dimitrowie? Ano, faktycznie, ten facet to fenomen, ale nie zapominajmy, że Huba go w Indian Wells właśnie stawiał do pionu w półfinałowej potyczce, i to nie raz — dwukrotnie w tym sezonie stawał z nim oko w oko i wychodził zwycięsko. A za każdym razem, kiedy ktoś mówi "no tak, ale Dimitrow ma lepsze końcówki", to ja sobie przypominam seta drugiego w Barcelonie z zeszłego tygodnia — trzy błędy w całym secie, a finał na koncie. To nie jest kwestia "kto komu zagrał", tylko kto potrafi wcisnąć decydujące uderzenie, kiedy naprawdę trzeba. I jeszcze ten backhand — ludzie, co to jest za przyjemność oglądać, jak facet uderza ten backhand jednostronnie i nagle piłka ląduje na linii albo za nią. To nie żadna magia, to lata pracy nad tym, żeby ten ruch był tak samo płynny jak forehand Djokovicia, tylko że nikt nie robi memów z takim uderzeniem, bo nie wygląda tak efektownie. Ale jak trafi się dobrze, to i tak bije mocniej niż połowa tych "gwiazdorów" z Waszej ulubionej listy. Właśnie dlatego Hurkacz bije się o Top 10 jak o honorowy puchar — bo umie zrobić więcej, niż się wydaje, i robi to regularnie, nie raz na ruski rok.
-
No jasne, że Huba to ten, o którym wszyscy zapominają w chwili, kiedy lista topów idzie w ruch. 😤 Rynek uwielbia patrzeć na te 30-latków z wielkim kontem rankingowym, ale jak ktoś ma 27 lat i gra tak, że bije się z nimi bez względu na kort, to nagle jest "import punktów" — no nie? 😭 Patrzcie, jak dla mnie to prosta sprawa: Hubcio ma kursy 3,5-4,5 zanim wejdzie do finału turnieju o randze ATP 500, a jakby komuś się zdawało, że to przegrana jego szanse, to patrząc na statystykę w wywiadach u niego — facet ma over 55% wygranych z top20 w ostatnim roku. To nie jest żaden szczęśliwy traf, to jest po prostu gracz, który wie, jak zagrać mecz, kiedy mu naprawdę zależy. I jeszcze te wszystkie półfinały, które kończył w ostatnim sezonie, zanim ktokolwiek zdążył powiedzieć "kurde, znowu". Rynek zawsze będzie wolał postawić na Djoka albo Alcaraza w momencie decydującym, bo coś tam tamtych "grają u siebie", ale jakby ktoś faktycznie poszedł za tymi kursami i postawił na Huberta w kilku naprawdę mocnych turniejach w tym sezonie — np. tegoroczny Roland Garros, gdzie idzie z luzem, bo nikt nie nastawia się na niego jako faworyta — to byście mieli niespodziankę. Bo jak facet potrafi pokonać Medvedeva i Zvereva w jednym sezonie w mocnych turniejach, to znaczy, że ma w sobie coś więcej niż tylko "ładny uśmiech i dobre serwisy". A co do Dimitrowa? No fakt, ten facet to zawodnik, ale kto w ogóle pamięta, że Huba go dwukrotnie w tym roku posadził na tyłku w półfinałach? 😂 Kursy na Hurkacza w takich momentach idą w górę, a potem nagle ktoś krzyczy "no, ale przecież rynek miał rację, bo..." — nie, rynek nie miał racji, tylko zapomniał, że ten facet potrafi wygrać, kiedy trzeba. I to właśnie jest ten moment, w którym ja ładuję na niego w kuponie, bo taka forma to nie żaden przypadek. Raz się żyje, a raz się stawia — i właśnie dlatego Hurkacz to ten, którego rynek ciągle niedocenia. 💸🔥
-
Facet stoi pod siatką jakby miał w kieszeni piwną robotę a nie rakietę w garści... Zobaczcie sami: 2023 i 2024, to nie żadne "chwileczki" — Hubert leci wprost w mury Top 10 i bijąc się tam jak debiutant co chce się wykazać, a jak nie on to nikt! Półfinał w Miami w tym roku, no serio... Przecież tam Medvedev mu podał seta na złotej ławce, a facet wrócił z tymi pazurami i rozszarpał go w trzecim secie — to nie była gra, to był POGROM! 🔥 Kibicowałem osobiście na trybunach w Miami, serce mi waliło jak młot pneumatyczny, a ten skur... ten nasz chłopak tylko uśmiechnął się do kamer i powiedział "na razie" najlepiej jak umiał! I teraz ktoś krzyczy "import rankingów"? No chyba jaja! 🤬 On nie importuje, on UTRZYMUJE się tam jak kamień w rzece — raz w górę raz w dół, ale zawsze w tej elicie! Kiedy ktoś mnie pyta, dlaczego jeszcze go nie ma w Top 5, to ja tylko wzruszam ramionami i mówię: "bo nadal gra zbyt fair, żebyście w to uwierzyli". 😤 On zagrywa do punktów, nie do trybun, i właśnie dlatego wszyscy zapominają, że facet potrafi zagrać na NOBLO kiedy naprawdę trzeba! 🏆Swoich się nie zostawia.
-
A co, ludzie, naprawdę dalej będziecie wmawiać, że Hurkacz to jakiś tam "import rankingów"? 😂 Patrzę teraz na te wszystkie półfinały i finały w Miami, Indian Wells, Barcelonie — facet bije się z tymi tytanami na każdej nawierzchni i jeszcze do tego nie osiwiał z nerwów! Pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłem go na oczach w Warszawie, 2019 rok, jeszcze był takim młodym chłopcem z warkoczem na głowie — no i co? Dziś mu się udało coś tam wygrać, jutro znowu ma te swoje uparte zacięcie, a my ciągle szukamy wymówek, że niby "to nie jego kort" albo "szybko wypadnie z Top 10". I jeszcze ten Kubcio powyżej z tym swoim Dimitrowem — no jasne, facet jest dobry, ale czy ktoś mi powie, dlaczego nikt nie mówi o Hurku, że to ON w ubiegłym sezonie w Barcelonie zrobił dwa sety bez jednego błędu przeciwko Zverevowi? Bo wszyscy woleli gadać o końcówkach Alcaraza, jakby backhand Huberta był jakimś sekretnym przepisem na Bigos Łódzki! 🤡 Ja tam stawiam na niego w kursie 1,8 kiedy idzie z luzem, bo co innego mu zostaje? Gra fair, ale jak dostanie piłkę na forhenda, to już możesz się pożegnać ze swoją duszą. I koniec, kropka.Każdą statystykę da się nagiąć.
-
A ja pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłem Huberta w roli mężczyzny, nie chłopca, podczas meczu w Madrycie 2021. Siedziałem tam, trzy rzędy od kortu, i nie mogłem oderwać oczu od tego, jak serwisem wbijał zawodnika z Top 20 — nie raz, nie dwa, ale cztery razy z rzędu w jednym gemie. A potem ten backhand do linii, który aż zadrżałeś, bo facet uderzył zza linii końcowej, jakby to była zwykła półfinałówka, a nie finał turnieju ATP Masters 1000. Co mnie wtedy uderzyło? Że on nie grał "na złość" ani nie szukał efektów — po prostu wiedział, że jak trafi raz, to drugi raz będzie musiał walczyć o drugą piłkę. I to jest właśnie ten moment, którego nikt nie analizuje: Hurkacz nie potrzebuje "importować" punktów, bo on je ROBI. Każdy jego mecz w ostatnim roku, który kończył w półfinale, miał przynajmniej jeden moment, w którym kibice myśleli "kurde, on naprawdę chce to wygrać", a nie "może tym razem pójdzie". A teraz porównajcie to z kimś, kto przychodzi na kort i gra jak automat — seta bez emocji, bez walki, tylko czekanie na błąd przeciwnika. Huba? On walczy o każdą piłkę, jakby to był jego ostatni mecz w karierze. I dlatego nie osiada w Top 10 na amen — bo ci faceci tam mają po trzydzieści parę lat, a on ma dwadzieścia siedem i jeszcze chce się bić. Nie mówcie mi więc o "importowanych rankingach", kiedy facet bije się z tymi tytanami i jeszcze potrafi uśmiechnąć się do kamer, jakby właśnie wygrał lokalny turniej w rodzinnym Wrocławiu. 🔥Kontekst bije gołą liczbę.
-
własnie wracam z Gdańska, gdzie na budowie mieliśmy odtwarzacz tenisowy i facet oprowadzający plac akurat puścił na cały regulator Hurkacz vs zull w Madrycie 2023 — no i było tak, jakby ktoś wsadził mi w ucho motorówkę, bo ten chłop akurat miał tam jeden z tych dni, że każe sobie rzucić 15 asów i uderza backhandem jakby to była zwykła piłeczka do ping-ponga. no i co? wszyscy gadali, że to fart, że zull się rozleniwil, ale jak ktoś widział tamte sety, to wie, że nie chodziło o fart tylko o to, że Huba umie trafić w dziesiątkę, kiedy trzeba. ale patrzcie — ja szanuje numerki, naprawdę, ale jak ktoś mnie pyta o "Top 10 jako honorowy puchar", to ja tylko się uśmiecham i myślę o tym, jak kiedyś na jakimś skromnym turnieju w Sopocie widziałem tego samego faceta, co dziś jest "w Top 20", a wtedy ledwo zipał po korcie. no i co? teraz on macha rakietą, a ludzie liczą mu punkty jakby to była ulga podatkowa od państwa. i jeszcze ta cała gadka o backhanda: facet uderza tak, jakby to była gra w wolną sobotę na parkowej murawie, a jak trafia, to sędzia musi się schylić, żeby zobaczyć, gdzie wylądowała piłka. ale zaraz ktoś powie "no tak, ale on nie wygra wimbledonu", a ja powiem: a McEnroe nie wygrał French Open, ale przez niego tenis nabrał koloru. więc może nie każdy musi być Federerem — wystarczy, że facet potrafi roznieść trybuny w Barcelonie i jeszcze na drugi dzień kiwać się na nogach z uśmiechem. więc niech gadają, co chcą — ja od tego mam tyle samo co od waszych liczb. huba robi to, co umie, a jak mu się uda, to fajnie, a jak nie, to wróci do pracy na kortach. i tyle.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
A co, gdybym Wam powiedział, że kiedy Hurkacz idzie na kort, to gra w nim nie tyle ten numer 12, co facet, który po prostu zapomniał, jak się poddaje? Bo w tym roku widziałem go na żywo dwa razy — raz w Madrycie, raz w Barcelonie — i za każdym razem wychodził na kort jak człowiek, który wie, że dzisiaj albo jutro, ale ktoś inny skończy mecz z płaczem. Konsensus forum co do topu: 1) Hubert Hurkacz — facet bije się o Top 10 jak szalony, bo umie wygrać, kiedy trzeba, i robi to regularnie, nie raz na ruski rok. 2) Każdy, kto go niedocenia, patrzy na niego przez pryzmat rankingów, a nie przez to, co naprawdę wciska na korcie. 3) Backhand, serwis i te momenty, kiedy wciska decydujące uderzenie, to nie magia — to lata pracy, które nikt nie rozlicza w punktach, tylko widzi w oczach sędziego, który musiał się schylić, żeby zobaczyć linię.