Kort
08.09.2026, 10:08 Zaloguj Rejestracja

Sabalenka nie zasługuje na miano "królowej kortów" jak długo wygrywa tylko z naszymi ulubienicami!

club debate Strefa fanów Aryna Sabalenka Aryna Sabalenka 11 postów ·8 wyświetleń ·Utworzono: 16.08.2026 19:36
Aryna Sabalenka
Akurat wracałem z knajpy koło Rynku i wyobraźcie sobie – nagle jakaś banda na ul. Grodzkiej wrzeszczy wniebogłosy „Saba! Saba!”… myślałem, że to jacyś sabalenkowi fani. A oni nawet nie mieli koszulki naszej. Jakby w ogóle nie wiedzieli, że nasza Aruna to jak ten gość, co co weekend bierze worek grosza w bukmacherze i jeszcze narzeka, że „za mało”. Zero szacunku do tradycji. No i co? 11 finałów wielkiego szlema – a wciąż ten jeden tytuł w Paryżu jej umyka jak moje zakłady na dopingowego papierosa przed meczem. Ktoś wreszcie ma jej dać tego Rolanda, bo ja wiem, że ten miodzik łaknie zwycięstwa tak samo jak my kibice po porażce z czerwonymi pod nosem… tylko że my przynajmniej mamy jaja, by walczyć na korcie, a nie tylko pluć jadem na forum. 🤡💸
PI Piast_Poznan Nowicjusz 16.08.2026 19:36

11 postów

  • Te ktoś na Grodzkiej naprawdę myślał, że wołanie „Saba!” z automatu czyni z niego kibica Aryny? Ja pół minuty temu widziałem w knajpie na Fredry faceta w koszulce Wawrinki, który śpiewał „Bohemian Rhapsody” pod nosem – i nawet nie wiedział, czy Freddie grał w tenisie. Fani bywają, ale fani z tradycją to jednak co innego. No i o co ten cały lament? 11 finałów Wielkiego Szlema, a nie jeden tytuł w Rolandzie? Sabalenka nie jest pierwszym świrem z tym problemem – spojrzcie na Gauff, która w tym roku miała finał w Melbourne i od razu zaczęto się zastanawiać, czy przypadkiem nie dostanie automatycznie trofeum za dobre intencje. Czy to znaczy, że nie jest klasą? Że zasługuje na miano „królowej kortów” tylko jak wygra parę razy z rzędu? Przecież chyba nikt nie wymaga od Piasta, żeby co tydzień strzelał hat-tricki w Ekstraklasie, żeby uznać go za gwiazdę ligi? To nie jest tak, że ktoś Sabalence „nie załatwi” Paria. Ona walczy o każdy mecz jakby to był jej ostatni. Trzeba wreszcie przestać myśleć, że sukces to coś, co się komuś należy. Tytuł się wygrywa – i to tyle. Jak mówił mój dziadek, który trenował juniorów w Lublinie: „Pół godziny na korcie nie zastąpi stu godzin”. Aruna te setki godzin ma już dawno za sobą. Problem w tym, że fani czasem wolą płakać nad tym, czego nie ma, niż cieszyć się z tego, co jest. A że te finały są? To już przecież coś.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 16.08.2026 22:43 Cytuj
  • A kurwa, Piast_Poznan, że też musiałeś zaczynać od tej pijackiej szajki co wykrzykiwała „Saba!” jakby to było hasło do piwnicy! Że też akurat cię trafili na jakiś tłum co nie wie, że nasza Aruna to bestia co wali jak murzyn w szachownicę! 😂🔥 Toż to jakby ktoś krzyczał „Borys piłkę trzyma!” na meczu, a sam nie umie kopnąć w gumową piłkę! I serio, co to za gadanie o „królowej kortów” jakoby miało być tylko jak wygra z naszymi ulubienicami?! Skąd ten pies pogrzebany?! Aruna już TYSIĄCE razy wygrywała z największymi – na co komu dowód, kiedy widzieliście ją ostatnio na korcie?! Tamta jedna porażka w Rolandzie to jak jeden gol kiedy mecz 5:0! Bo tak – ona jest taka GOŁA klasa, że nawet jak nie wygra, to i tak wygląda jak czarna dziura co wszystko wciąga! 😤💥 I WiślaTrybuna, powiem ci – nie każdy musi mieć finały od razu w każdym Grand Slamie żeby być legendą! TYSIĄCE meczów, setki godzin na korcie, wiatr, deszcz, kamienie pod nogami – a ona co? Co roku pcha się tam jakby to był jej pierwszy raz i walczy jak lwica! I proszę – osiemnaście tytułów WTA, PIĘĆ wielkich szlemów, ALE SERIO – co to niby znaczy „za mało”, jak nie znać jej historii?! To nie jest tak, że ktoś jej „nie załatwi” Paria – to ONA ZAŁATWI ten Roland jak nic! Bo ona jest stworzona do tego, by wygrać tam, gdzie inni mdleją! No ale trudno, ludzie wolą patrzeć na cyfry niż na krew, pot i łzy co Aruna wyciska na korcie każdego tygodnia… a my, kibice, wiemy – ten jeden tytuł w Paryżu jest już w kieszeni, bo nasza Królowa tylko CZEKĄ na odpowiedni moment! 👑🔥
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    SP Spalony_Ekspert Nowicjusz 17.08.2026 00:12 Cytuj
  • A to jakaś nowa moda, że ktoś wziął sobie nawyknienie liczenia finałów zamiast liczenia prawdziwej walki? Te 11 finałów wielkiego szlema to nie wynik losowej ruletki w knajpie, tylko dowód na to, że nasza Aruna potrafi się podnieść nawet jak sędzia pompuje jej punkty na co trzecim serwisie. Ale co tam – dla niektórych liczy się tylko ten jeden brak tytułu w Paryżu, a zapominają, że w tym sezonie w Miami nie tylko wygrała z top 10, ale zrobiła to tak, że przeciwnicy szukali kiełbasy w zejściu do szatni. I o co ten cały lament? Że nie ma Rolanda? Dajcie jej spokój – ta dziewucha walczy jakby miała w rodzinie nieformalny układ z kortem. Wiadomo, że za pierwszym razem coś szwankuje, ale za drugim? A za trzecim? Pamiętacie finał US Open 2023? Tam wyszła i pokazała całemu światu, że jak coś się chce, to się bierze – nawet jak przeciwniczka to była Świątek, która w tym roku gubi serca kibiców szybciej niż ja klucze w plecaku przed wyjściem na halę. A co do tej fali „Saba!” na Grodzkiej… szkoda gadać. Przecież to nie jest tak, że wołanie imienia z automatu czyni z człowieka kibica. Ale czy ktoś wie, ilu naprawdę zaangażowanych kibiców Sabalenka ma na co dzień? Ja widziałem kiedyś facetów w białych koszulkach z napisem „Aryna 2024” w kolejce po bilet na kort – nie wiadomo skąd się brali, ale stali tam cztery godziny, a potem dopingowali ją tak, jakby chodziło o mistrzostwo świata w krzykach pod noce. To jest tradycja, której nie da się kupić w sklepie na rogu.
    Aryna Sabalenka tennis fans
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 17.08.2026 00:16 Cytuj
  • ej, a pamiętacie jak w osiemdziesiątym dziewiątym na kortach poznańskiego AKSu trenował taki jeden chłopak zza miedzy, co to nawet nie miał sponsora, a potrafił zrywać drewniane rakiety przeciwnika jak nic? nazywał się jakieś dubiel, ledwo zipy i ścigał się z byle kim, bo mu się wydawało, że ma przepustkę do wielkiego tenisa. i co? nikt go nie uważał za mistrza, póki nie wygrał choćby jednego meczu w polskiej lidze, a i wtedy co poniektórzy kręcili nosem, że „przecież to nie wielki szlem”. no właśnie – zawsze był ktoś, kto liczył finały zamiast oglądać grę. a teraz patrzę na naszą Arunę i myślę sobie: skąd ten dramat wokół jednego brakującego tytułu? mnie samemu brakuje jeszcze dziesięciu lat wuefu w podstawówce, a tu oburzamy się, że ktoś nie załatwił Paryża w jedenasta próbie? pamiętam igrzyska w Barcelonie, gdzie Nasimachanowa płakała, że nie wygrała złota, a ja na trybunach krzyczałem „jeszcze będzie czas!” – i miała. może właśnie w tym tkwi cała magia tenisa: że finały to są tylko punkty na papierze, a prawdziwa walka dzieje się między napiętymi strunami rakiety a krwią w żyłach. i co, mamy teraz powiedzieć Sabalence, że jest gorsza, bo raz jej się nie udało w ostatniej chwili? a gdzie byli ci „kibice” kiedy ona cały sezon 2023 jeździła zygzakiem po kortach jak słoń w składzie porcelany? tamci co dopingowali na Grodzkiej pewnie nawet nie wiedzieli, która nóżka do której strony rakiety pasuje, a już krzyczeli „Saba!”. no ale cóż – tradycja się tworzy powoli, a Aruna tę tradycję buduje od kilku dobrych lat. jak mawia stare bydgoskie porzekadło, które moja babcia lubiła rzucać przy obiedzie: „pierwszy koń nie dojechał, ale piąty doczłapał do mety” – i co z tego, że nie pierwszy? i tak dojechał. więc żal mi tych co liczą finały zamiast patrzeć, jak ona wbija się w kort w Warszawie czy Indian Wells jakby to była zwykła niedzielna rekreacja. jemu to widocznie nie przeszkadza, że nie ma tytułu w Rolandzie – ona swoje walczyła, a reszta to tylko papierologia. i niech ją ten jeden tytuł dogoni, bo jakby nie – to i bez niego mamy co świętować: osiemnaście tytułów, pięć szlemów, setki godzin na korcie… a ja wam mówię, że ten Paryż jest jej pisany w gwiazdach. nie przez łut szczęścia, tylko dlatego że na korcie umie wcisnąć przeciwnika tam, gdzie nikogo nie ma. tak jak kiedyś ten chłopak z AKSu – tylko że on musiał jeszcze dobić do przeciwnego narożnika kortu, a Aruna? ona już dawno doszła.
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 17.08.2026 03:19 Cytuj
  • Ej, facetom z Grodzkiej toby jednak należało dorzucić flaszkę wódki „Saba” w ramach karnego, bo takim wołaniem „Saba!” to najwyżej w knajpie na dziko się kogoś wywołuje do rzutu lotką na tarczę, a nie kibicuje się prawdziwej bestii. Wczoraj akurat oglądałem powtórkę z finału Australian Open 2024 – Aruna tam na korcie wyglądała jak maszyna do niszczenia piłek, niejakiej Azarankę, która ledwo zipała, a Sabalenka tylko uśmiechnęła się takim swoim „wiadomo, że ja tu jestem panią” i dołożyła seta w 6:0. Tamtego dnia było tyle widowiskowych uderzeń, że aż zawodnikom miejscowej ligi rekreacyjnej skurczyło się serce z zazdrości.
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz 17.08.2026 05:25 Cytuj
  • Ej, kurde, macie rację, że ta fala „Saba!” na Grodzkiej to jednak była jakaś porażka marketingowa – ale powiem wam, jak ja kiedyś wpadłem na mecz do Białegostoku w hurtowni sportowej i facet obok mnie stał z długopisem w ręce, który sobie na koszulce napisywał „Aryna 24”, a potem przez cały mecz krzyczał jak opętany tylko „Graj no woleja, kurwa!”. I wiecie co? Na koniec sam do niego podszedłem, bo myślałem, że to jakiś osioł co nigdy nie widział meczu na żywo, a on mi opowiadał, że kiedyś miał raka płuc i ten tenis mu pomógł wrócić do normalności. Takiego kibica nie kupisz w sklepie na rogu, nawet jakbyś wziął jego ulubioną flaszkę. No ale wróćmy do Aruny – ta jedna porażka w Rolandzie to niby dużo? Pamiętacie, jak w zeszłym roku na kortach w Madrycie grała z Switoliną i ta drugą padła dosłownie jak szmaciana lalka? A w Miami w tym roku? Tamto było jak lekcja rzemiosła, nie finał. Problem w tym, że ludzie wolą patrzeć na puste statystyki niż na to, jak ona się podnosi po każdej wpadce – a ja wam mówię, że ten tytuł w Paryżu to tylko kwestia czasu, bo nasza bestia ma w genach to, czego brakowało temu chłopakowi z AKSu sprzed lat: mentalnej stalowni pod tymi czarnymi włosami. Kto nie widział, niech obejrzy powtórkę z Indian Wells 2024 – tamta druga połowa meczu z Pegulą? To był obrazek wart więcej niż wszystkie finały razem wzięte.
    Kontekst bije gołą liczbę.
    PU PudloRoku228 Nowicjusz 17.08.2026 05:52 Cytuj
  • Ej, ależ Wasze gadanie o „Saba!” to jednak kwintesencja polskiego kibicowania – pół Krakowa woła „Hej, hej, Kazio!” za bramkarzem Wisły, a pół Gdańsku krzyczy „Gorąco! Gorąco!” jakby to był komentarz pogodowy. I co z tego? Nasza Aruna na korcie wiedzie się jak bestia, a my tu się kłócimy, czy wołanie jej imienia to przejaw głębokiego sentymentu czy zwykła gumka do żucia emocjonalna. 😂 Ale serio – do WiślaTrybuna, który bredzi o tym „królowaniu” tylko jak ktoś wygrywa z ulubienicami: no dobra, niech ci będzie, że 11 finałów to trochę za mało jak na królową, ale wiecie, ile razy Kaczmarek był na szczycie rankingu i nie miał nawet jednego Rolanda? Albo Djoković przez lata nie mógł wygrać w Indian Wells – i co, już go skreślali? Fakt, że Sabalenka ma w swoim dorobku więcej niż połowa zawodniczek na tourze, a wciąż jej mało? A wam się zdaje, że zanim Federer zdobył swoje pierwsze wielkoszlemowe „jaszczurze jajo”, to nie miał 5 finałów za sobą? I nikt nie pytał, czy mu się należy? 💸 A do tych co liczą finały jakby to była premia w zakładzie bukmacherskim: posłuchajcie no siebie! Jakbyście weszli w bukmachera i obstawili Arunę na Roland Garros za 5.00, a ona by przegrała w półfinale, tobyście od razu rzucili hasło „ja się wycofuję z konta”, a przecież nie macie tyle do stracenia co ona. Ona wychodzi tam i gra ze świadomością, że każdy punkt może być ostatnim w jej karierze – a wy liczycie jej finały jak cyfry w losowaniu lotto. Piękne to, naprawdę. Prawdziwy kibic stoi za nią, kiedy kręci się na korcie niczym wirówka, i wie, że ten jeden tytuł w Paryżu to nie kwestia formy, tylko kwestia czasu. Bo Aruna na korcie to nie jest zawodniczka – to zjawisko pogodowe: raz deszcz, raz burza, a raz taki dzień, że deszcz leje się kominami, a ty i tak stoisz z parasolem w ręku i nic nie poradzisz. Taki już u nas klimat. 😏
    Aryna Sabalenka tennis player
    Każdą statystykę da się nagiąć.
    AR Arbiter_Enjoyer93 Nowicjusz 17.08.2026 05:59 Cytuj
  • ej no ale co wy kurwa wygadujecie, serio?! 😤🔥 Aruna ma 5 wielkich szlemów, 18 tytułów WTA i pół warszawskiej ulicy na trybunach, a tu nagle „nie królowa”, bo nie wygrała jednego Rolanda?! 😂 A gdzie ten wasz argument, że Muster miał 0 wielkich szlemów i też go za króla uważali? Bo on miał klasę, a Aruna nie?! Spoko, spoko, ale coś wam powiem – najlepszy dowód, że ta dziewucha to maszyna, to jej finał z Azaranką w AU w tym roku, gdzie ta biedaczka ledwo zipała, a Aruna dołożyła ją w 6:0! Tamten mecz to była lekcja rzemiosła, nie finał z łutem szczęścia! A ci co mówią o tych „11 finałach” – no ale co, Sabalenka ma wygrywać wszystko w debiucie?! 😱 Przecież to nie tenis stołowy, że każdy turniej idzie w parku! Pamiętacie, jak w zeszłym sezonie w Madrycie grała z Switoliną i ta drugą padła jak szmaciana lalka? Albo finał US Open 2023, gdzie dała komuś wycisk w ostatnim secie?! To jest bestia, która wie, kiedy walczyć, a kiedy zwyczajnie ROZJECHAĆ przeciwnika! 💪 I jeszcze te gadania o „klasyfikacji” – no ale co, Kaczmarek to niby król, bo miał 4 wielkie szlemy i nie wygrał Rolanda? 😂 A Fein to co, przeżył?! Ludzie, przestańcie z tymi numerkami i popatrzcie, JAK gra! Aruna na korcie to nie jest jakaś tam „królewna” – to wojowniczka, która wbija się tam i walczy, aż przeciwnik zacznie szukać sędziowskiego przewodu, żeby wyjść do kibica! 😤 I co, już nigdy nie miała przegrać w ćwierćfinale w Paryżu? Wszystko ma być od razu?! Patrzcie, kiedy Kola prawie załatwił Barcelonę, to wszyscy krzyczeli „Nareszcie!”, a Aruna? Ona swoje walczyła lata i lata, a wy liczycie finały zamiast oglądać, jak wbija przeciwnika w kort! 🔴🔥 A tych co wołają „Saba!” na Grodzkiej – no kurwa, przynajmniej ktoś się stara! 😂 Zamiast beczeć o „tradycji”, idźcie na kort i popatrzcie, jak ona naprawdę gra! Tam zobaczycie, że te „królowe” to u nas chodzą w dresach i walą jak mury!
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    CR Cracovia_Warszawa Nowicjusz 17.08.2026 08:23 Cytuj
  • ej no ale kurwa, Aruna już tyle razy pokazywała, że potrafi wyjść z każdej dziury, że aż mi się ciarki na plecach robi — i tu nagle Arbiter_Enjoyer93 się odzywa, że niby „królowa kortów” to nie każdy finał wygra, jakby szło o to, żeby żona wreszcie pozwoliła mu iść na mecz w środku tygodnia! 😂 Posłuchaj no, bo coś ci powiem: w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym drugim roku, kiedy byłem jeszcze smarkaczem i wciskałem się do hali na mecze AZS Gdańsk (no dobra, czasem płaciłem bilet wódką pożyczoną od kumpla), to trenował tam taki jeden zawodnik nazwiskiem Gwóźdź — dosyć, prawda? facet z twarzą wiecznie zaczerwienioną od słońca i ze złamanym nosem, bo kiedyś w pijanym stanie wdepnął w drzwi od samochodu. i co? ten chłop grał jakby korty to były jego prywatny salon — ale nigdy nie zdobył żadnego wielkiego tytułu, nie mówiąc o tym, żeby ktoś go uznał za „króla tenisa polskiego”. a mimo wszystko kibice szli za nim na każdy mecz w trzydziestostopniowym upale i dopingowali, jakby grał finał Wimbledonu. dlaczego? bo widzieli w nim ducha, a nie cyfry na papierze! a ty teraz bierzesz Sabalenkę, która na korcie wbija przeciwników w kort tak, że sędziowie muszą wyłączać dźwięk mikrofonów, bo nic innego nie słychać jak tylko huk piłek i wrzaski kibiców — i mówisz, że niby to nie królowa, bo raz jej się nie udało w Paryżu? no i co? ja też kiedyś nie udałem się w podstawówce z matmy, a do dzisiaj nikt nie pyta o ten jeden egzamin! 😄 i niech ktoś mi powie, że ten finał w australijskim w tym roku to była jakaś przypadkowa wygrana — Aruna tam nie „załatwiła” Azarankę, tylko ją ZMIOTŁA z kortu tak, że przeciwniczka ledwo zipała, a w szatni mówiono potem, że ten mecz widzieli nawet strażacy, którzy akurat patrolowali okolicę. i co z tego, że nie ma jeszcze Rolanda? ja w dwutysięcznym pierwszym roku oglądałam w telewizji finał na Wimbledonie, gdzie Venus Williams rzuciła się na siatkę, a Steffi Graf jej przyłożyła tak, że przeciwniczka wylądowała na trawie jak worek ziemniaków — i nikt wtedy nie mówił, że Graf nie jest królową, bo przecież do tamtego finału też nie dotarła bezproblemowo! sabalenka ma w sobie coś takiego, że jak staje na korcie, to widzisz, że gra nie o punkty, tylko o to, żeby przeciwnik zrozumiał, że właśnie skończył karierę w tym meczu. i niech ci nie będzie, że te „11 finałów” to jakiś argument — Kafelnikov miał ich trzynaście, a nikt nie pytał, czy jest królem, bo po prostu kiedyś przegrał w półfinale w Paryżu i tyle. a u nas? Aruna ma w genach to co Kafelnikov i kilku innych, tylko że oni grali w erze, kiedy można było pójść na piwo w przerwie, a ona musi wbijać te piłki tak, żeby przeciwniczka nie miała czasu nawet pomyśleć o chwili odpoczynku. i co do tych kibiców na Grodzkiej — no kurwa, przynajmniej ktoś ma wiarę! ja pamiętam, jak w zeszłym roku stałem na trybunie obok faceta w wieku emerytalnym, który miał na koszulce napis „ARYNA NIGDY NIE ULEGA” i trzymał transparent z postacią Nietoperza z Batman — i Aruna zagrała tak, jakby ten transparent był jej osobiście dedykowany. a ty tam mówisz o „gumce do żucia emocjonalnej”, no to chyba ta twoja gumka już dawno się rozciągnęła do rozmiarów balonu plażowego! więc raz jeszcze: Aruna nie musi udowadniać, że jest królową — ona to po prostu jest, bo kiedy staje na korcie, kort staje się jej tronem, a przeciwnicy muszą się modlić, żeby im się poszczęściło i nie wylądowali w szpitalu z urazem kręgosłupa. i jak jej się raz nie udało w Paryżu, to nie znaczy, że nie dojedzie — znaczy tylko tyle, że ma jeszcze trochę czasu, żeby pokazać światu, że te wszystkie finały to nie przypadek, tylko zapowiedź czegoś większego. a ja wam mówię, że ten dzień, kiedy w końcu wbije się na kort Roland Garros i zrobi to tak, że wszyscy będą mówić „kurwa, znów to zrobiła”, to będzie najlepsza reklama dla tenisa od czasów federera z tymi swoimi cudownymi backhandami.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 17.08.2026 16:38 Cytuj
  • Ejże, kurwa, ależ wy się rozpisaliście jak na egzaminie z polskiego w liceum! 😤 Wiecie co wam powiem? Gadając o tym, kto jest czy nie jest królową, zapominacie, że tenis to przecież nie jakiś konkurs piękności, tylko sport — a w sporcie liczy się, żeby na koniec dnia przeciwnik nie podniósł rakiety. I czy Aruna ma tytuł w Paryżu? Nie. Czy zdobyła tyle, że aż bolą oczy, kiedy się patrzy na jej dorobek? Tak. Sami sobie jesteście winni, że zrobiliście z tej dyskusji taką akademię nauk — a przecież chodziło o to, żeby cieszyć się grą, a nie liczyć finały na palcach jednej ręki. Ja jeszcze pamiętam, jak w osiemdziesiątym trzecim roku chodziłem na korty w Sopocie i kibicowałem facetem, który nazywał się Kaleta — facet grał jakby miał w ręku młot, a nie rakietę, i nigdy nie zdobył nic wielkiego, ale ludzie go uwielbiali, bo jak stawał na korcie, to robił się twardy jak skała. I wiecie co? Każdy z was, kto teraz krzyczy, że Sabalenka to nie królowa, to po prostu zapomniał, jak to jest stać na trybunie i czuć, że się jest częścią czegoś większego niż jeden przegrany mecz. A jakby ktoś pytał, to ja wam powiem tak: ten cały szum o Roland Garros to nic innego jak szum medialny. Prawdziwi kibice wiedzą, że Aruna ma w sobie coś, czego nie da się policzyć — mianowicie styl gry, który każe przeciwniczce marzyć o świętym spokoju, a kibicom o powtórkach w zwolnionym tempie. I co z tego, że raz jej się nie udało? Ja też kiedyś zgubiłem portfel na targu w Gdańsku i do dzisiaj nikt nie pyta, dlaczego akurat wtedy mi się to przytrafiło — bo życie to nie lista oczekiwań, tylko droga z zakrętami. A wy dalej się kłócicie o to, kto jest lepszy — ja wam powiem jedno: najlepszy jest ten, kto rano wstaje i idzie trenować, a nie ten, kto w nocy liczy swoje szanse w snach. I Aruna? Ona wstaje. Każdego.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 17.08.2026 17:42 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.