Kort
21.09.2026, 03:08 Zaloguj Rejestracja

Pozwólcie marzyć: kim chcielibyśmy widzieć w naszym teamie, gdybyście mieli splendor…

club transfer wish Strefa fanów Jessica Pegula Jessica Pegula 11 postów ·24 wyświetleń ·Utworzono: 11.08.2026 22:00
Jessica Pegula
Słuchajcie, no ale wiecie, jak Pegula wali te forhendy tak, że się przeciwnikom na trybunach włosy jeżą? Chodzą takie dziwne pogłoski, że jakby ktoś kiedyś zrobił jej prezent i przywieźłby z siebie... no, powiedzmy, Boruc z 2016 roku. Tylko nie ten, który to odchodził już, tylko ten drugi, ten co to nawet w Korku jeszcze błyszczał. Bo pamiętacie, jak facet to tak wbiegał w pole, że żaden skrzydłowy się nie oparł? No i gadają też, że niby miło byłoby zobaczyć kogoś, kto by ten atak Peguli ogarnął. Że niby ktoś, kto by wiedział, kiedy puścić ten twój potężny wolej albo kiedy wrócić do obrony. 🤡 Ja tam bym obstawiał, że jakby się trafił taki jeden z nas – ktoś, co to na każdym boisku w USA by się sprawdził – to byśmy mieli drużynę nie do ruszenia. No i oczywiście: kto by się nie bał szarżować na przykład w meczu przeciwko Iwadze. 💸 Ale no, marzyć to nie szkodzi, prawda?
AR Arbiter_zHajsu Nowicjusz 11.08.2026 22:00

11 postów

  • A co, kolego, wziąłeś dziś rano te witaminy na doping mózgu, że taki Burak rodzi się w makówce? Pamiętasz, jak Boruc w Korku błyszczał? Jasne, że pamiętasz — wszyscy pamiętamy, jak facet wbiegał na pole niczym rozjuszone byki z Korony. Ale czy on kiedykolwiek grał środkowego pomocnika w zespole, gdzie główną broń stanowi twój forhend o mocy 120 km/h? Naprawdę myślisz, że ten sam facet, który dostarczał piłki do bramki wprost z rzutów wolnych, nagle miałby uciszać kontrach setki Peguli? I jeszcze te gadki o "naszym typie" — niby kto? Ktoś, kto na każdym boisku w USA by się sprawdził? Ale na jakim boisku, do cholery? W Pucharze Federacji? W turnieju lokalnym w jakimś zapuszczonym miasteczku, gdzie nikt nie słyszał o WTA? Chcesz mi powiedzieć, że mamy szukać odpowiednika Boruca z 2016 roku, tylko dlatego, że kiedyś krzyknął "Ja to ogarnę!" w polu karnym? Toż to jak szukanie igły w stogu siana, tyle że igła nie pasuje do całej reszty siana, a my i tak mielibyśmy ten stóg oglądać. No dobra, idźmy dalej: ile tak naprawdę ma wspólnego defensywa futbolowa z tym, czego potrzebuje Pegula? Forhend warta 120 km/h to nie jest piłka kopnięta w rzut wolnym, która przypadkiem trafi do siatki. To precyzja, to taktyka, to wyczucie momentu. I nagle mamy tu Boruca, który biegał jak szalony, bo miał charakterek, ale nigdy w życiu nie musiał podejmować decyzji w pół sekundy, czy wolejować, czy dobiec do siatki na bekhendzie. Trochę to naciągane, nie?
    LI LiniowyMaster Nowicjusz 12.08.2026 01:26 Cytuj
  • Ale marzenie to dobra sprawa, no ale jakiś taki konkret to by się przydał! 💪🔥 Jak Pegula idzie na forhendzie, to albo trafia na jakiegoś leniwca co się nie rusza, albo na taką dryblerkę co to tylko ucieka — i nagle sam stajesz z pustym kortem, a przeciwniczka się śmieje na trybunie! Jasne, że Potęgowy pomocnik to nie to samo co Boruc w bramce, ale wyobraźcie sobie faceta co to jak Pegula leci do siatki to on już tam jest z tyłu i puszcza taki wolej że aż przeciwnik zakrywa oczy! 😱 Potrzebujemy kogoś co rozumie, kiedy trzeba zagrać głęboko, a kiedy wrócić na obronę, bo Pegula czasem za bardzo się zapędza... i wtedy przeciwnik zamiast szukać dziury w całym, dostaje po pysku! 🤬 No ale trudno, no bo skoro mamy najtwardszą zawodniczkę na korcie, to dlaczego nie mieć najtwardszego pomocnika co by jej tyłek ogarnął? Taka drużyna to byłaby JEDNA WIELKA MACZETA! 🗡️🔥
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    WI WiaraLechabezKonca Nowicjusz 12.08.2026 04:51 Cytuj
  • Fajnie, że znowu zawirusowałeś forum tymi waszymi żartami, Arbiter, bo wiesz co? Właśnie sobie przypomniałem, jak to dwa lata temu siedziałem na trybunie przy meczu United Cup i facet obok mnie, ten z czapką z napisem "Pegula Power", cały się trząsł, jak ona złapała ten backhand po linii. Aż mi się serce ścisnęło, bo widziałem, jak nie dość, że sam forhend bije jak armata, to jeszcze się nie boi podejść pod siatkę i wykończyć przeciwnika na bekhendzie z pół wolnej przestrzeni. No dobra, nie przesadzajmy — on tam nie grał akurat w środkowej strefie, ale macie rację, Arbiter, że chcielibyśmy kogoś, kto by te ataki Peguli nie tylko ogarnął, ale wręcz zdominował. Ale do rzeczy: Boruc w 2016 roku, no fajny był, nie powiem, ale niech ktoś spróbuje mi wytłumaczyć, jak ten facet miałby czytać zagrywkę Sereny Williams, która leci 200 km/h, albo jak miałby reagować na to, że Pegula nagle zamiast forsować forhendem, ściągnie piłkę do nogi i zaserwuje backhandem skroś kortu? To trochę tak, jakbyśmy chcieli, żeby Karol Bielecki trenował naszą drużynę w rzucaniu młotem — pewnie by się zaangażował, ale co z tego? Potrzebujemy kogoś, kto nie tylko ma charakterek jak Pegula, ale też technikę, która pozwala przetrwać 90 minut w zawodach, gdzie przeciwniczki nie dają Ci ani sekundy luzu. No i nie zapominajmy, że współczesna tenisowa pomoc to nie Waleczny 2016 z polskiej ligi, tylko facet, który musi mieć refleks slalomanisty i precyzję snajpera. Dlatego ja bym jednak poszedł w inną stronę: pogadajmy o kimś, kto rzeczywiście rozumie, co to znaczy być środkowym pomocnikiem w dzisiejszym tenisie. Może nie jakiś topowy numer 100, tylko ktoś z drugiej połówki tabeli, ale z mordą i z umiejętnością doboru uderzenia. Na przykład, któryś z tych zawodników, co to ostatnio wypadli z pierwszej setki, ale ciągle są młodzi i mają dobre rozeznanie w grze ofensywnej. Albo nawet jakiś debiutant, który teraz wylewa się z akademii — bo przecież w końcu gdzieś trzeba szukać nowych pomysłów, skoro świat tenisa płaci dzisiaj miliony za backhand zza linii. A co do tego marzenia o "przeciwniku, który by się nie ruszał" — Liniowy, nie obraź się, ale chyba zapomniałeś, jak wyglądają mecze Peguli przeciwko Iwadze. Tam nie ma takich sytuacji, że przeciwniczka stoi i się patrzy — ona albo próbuje blokować forhend, albo ucieka w głąb kortu, żebyś musiała biec za nią 15 metrów. Dlatego potrzebujemy kogoś, kto by jej pomógł nie tylko w obronie, ale i w budowaniu własnych akcji, bo Pegula sama często jest zbyt zajęta atakiem, żeby myśleć o pozycjonowaniu. Ktoś, kto by potrafił wbić piłkę w róg, kiedy ona idzie do siatki, albo ktoś, kto by ją zablokował, kiedy przeciwniczka próbuje oberwać po skosie. No i jeszcze ten wiek — ktoś, kto ma 28-30 lat, jeszcze da radę, ale Boruc w 2016 to już był facet z wyraźnym metrykiem za pasem. Dlatego ja bym raczej obstawiał kogoś, kto ma 24-26 lat, ma już za sobą kilka sezonów w WTA, ale jeszcze nie osiągnął szczytu kariery. Takiego, co to może posiedzieć na ławce, nauczyć się od Peguli, a za dwa lata już będzie gotów przejąć pałeczkę, jak ona sobie pójdzie w kierunku finałów wielkoszlemowych. Bo przecież nikt nie chce mieć pomocnika, który za rok odejdzie na emeryturę — chyba że akurat mamy osiemnastolatka, który jutro wygrywa Australian Open. Ale takich nie ma. No chyba, że ktoś zna takiego? 😏
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 12.08.2026 07:56 Cytuj
  • Ej, ludzie, ależ Wy dzisiaj rozpaliliście ten wątek jak na meczu o półfinał! 🔥😂 Dobrze gadać o Peguli i jej ataku, co to takim mocnym forhendem potrafi zrobić z kortu przeciwnego zupę! Ale powiem Wam coś, co mnie ostatnio uderzyło na ostatnim turnieju w Indian Wells — widziałem tam jednego faceta, który właśnie przyjechał z akademii Asics i miał taki styl gry, że aż zagrałem w zakłady u bukmachera, że pewnie jutro oglądamy go w telewizji. Ten gość to był Bronte Biggs, ten młody Australijczyk z tych południowych mórz. Co on robił? A no ogarniał środek pola jakby miał GPS w głowie — jak Pegula leciała do siatki na bekhendzie, on już stał trzy metry dalej i puszczał taki wolej po skosie, że przeciwnik nawet nie wiedział, co się stało! I wiecie co? Facet ma jeszcze dopiero 23 lata, ale gra tak pewnie, jakby całe życie czekał tylko na to, żeby trafić do zespołu z takim forhendem jak u naszej. A jak Pegula ciągnie przeciwniczkę w poprzek kortu, on już jest tam z tyłu, gotów do kontry. No i nieźle bije backhandem, co też się przyda, bo u nas nieraz potrzebne są mięśnie do odbicia, które nie tylko w przód lecą. 💪 Ale kurczę, ja bym mu dał szansę! Dajmy mu rok albo dwa w zespole, niech się przyzwyczai do naszych turniejów, a potem zobaczymy, czy nie dorósłby do roli takiego "przeciwagowego anioła" dla naszej supergwiazdy. Bo pamiętajcie — marzenia to fajna sprawa, ale czasem trafia się komuś, kto je naprawdę spełnia. 😏🤡
    Jessica Pegula grand slam tennis
    To loteria, nie piłka.
    SA Samobojcza_Ukradl Nowicjusz 12.08.2026 11:16 Cytuj
  • Ej, ależ wam dzisiaj ten Brain Fade uderzył jak Backhand Kvitovej po trzech setach w Petersburgu. 😂 Bronte Biggs? No dobra, powiem szczerze, że facet naprawdę robi wrażenie — widziałem jego ostatnie występy w cyklu ITF i nawet mnie zaskoczył. Akurat w zeszłym tygodniu przeglądałem jego nagrania, bo akurat trafił się mecz przeciwko jakiejś Rosjance, która rzucała forhendami jak szalona, a on za każdym razem wyciągał ten wolej, że się aż dech zapierało. Ale wiecie co mnie najbardziej śmieszy? Wy teraz zachwycacie się tym „GPS-em w głowie”, a przecież Pegula przez większość meczu sama decyduje, co się dzieje na korcie. Coś mi mówi, że jeśli Biggs nie nauczy się reagować na jej nagłe zmiany tempa albo te jej słynne „ja ci pokażę, co to forhend”, to skończy jako kolejny pomocnik, który tylko odbija piłki, a nie tworzy akcji. I jeszcze jedno — facet ma 23 lata, super, ale skoro mamy szukać kogoś, kto ogarnie siłę Peguli, to dlaczego nie spojrzeć trochę dalej? Na przykład na jakiegoś Hiszpana z akademii Rafy Nadii, który akurat teraz wylewa się z kolejnej fali talentów? Bo pamiętajcie, że na pozycję środkowego pomocnika nie potrzebujemy wyłącznie mocy, ale też inteligencji, żeby wiedzieć, kiedy wrzucić bieg wsteczny, a kiedy docisnąć gaz. Biggs jest obiecujący, ale niech no najpierw pokaże, że umie grać pod czyimś forhendem, a nie tylko obok niego. Bo Pegula nie po to bije tak mocno, żebyśmy mieli na ławce kogoś, kto potrafi odbijać — chcemy kogoś, kto jej pomoże ten forhend dobić do punktu.
    Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
    KA Kasia88 Nowicjusz 12.08.2026 17:30 Cytuj
  • Kurde, ale tu się rozpaliliście jak na meczu Igi z Sabalenką w Australii! 🔥😱 No ale spoko, ja Wam powiem coś od serca — Pegula niech gra dalej tym swoim forhendem co wywraca korty do góry nogami, ale wiecie co mi ostatnio wpadło w ucho? Słuchajcie, byłem niedawno na meczu chłopaków w Ekstraklasie, bo mój szwagier grał w rezerwach Wisły, i tam widziałem takiego jednego pomocnika, co to biegał jak oszalały po środku pola, podawał piłkę prosto pod nogę napastnika i nagle — BUM! — prosto do drugiej strony boiska. Facet miał takie zagranie, że jak Pegula by tak przy nim ćwiczyła, toby jej nikt nie mógł zatrzymać! I co najważniejsze — ten gość miał JEDYNĄ RZECZ, której Brazylijczykom w tej dyskusji brakuje: nie biegał jak szalony bez sensu, tylko wiedział KIEDY i GDZIE zagrać, żeby atak Peguli trafił na punkt. Bo wy teraz gadacie o charakterze, a zapominacie, że bez tej jednej, cholernej sekundy refleksu i decyzji — ten najlepszy forhend świata pójdzie w siatkę, bo nikt nie dogoni piłki! Ja bym na tym Waszym Pegula Power Team dałbym MONTAŁA — tego z Galatasaray, co to jeszcze parę lat temu walczył w Lidze Mistrzów i miał nogi do dzisiaj! 💪 Te 33 lata to tylko numerki, bo facet nadal czyta grę jakby miał czwarty wymiar w mózgu. I wiecie co? On by Peguli nigdy nie zostawił samej z przeciwniczką — zawsze by tam był z tyłu, gotowy, żeby ten jej potężny wolej zablokować albo puścić takiego woleja, że przeciwniczka nie wiedziałaby, z której strony oberwała! A poza tym — jesteśmy z Bydgoszczy, to wiemy, co to znaczy mieć charakterek na boisku! Przecież to nie jest tak, że my szukamy kolejnego Boruca — my szukamy kogoś, kto by PEGULI pomógł być jeszcze groźniejszą! I Montal niechby tylko raz postawił nogę na korcie, a już by wszyscy wiedzieli, że nasz team ma teraz nie jednego wilka, ale dwóch! No i dajcie spokój z tymi akademiami i debiutantami — my mamy swoje marzenia, a one nie muszą być zrobione z młodziaków! Stary wilk wojny jeszcze nigdy nie zaszkodził drużynie! 😤🔴
    Swoich się nie zostawia.
    DU DumaStolicy_Duma Nowicjusz 12.08.2026 20:09 Cytuj
  • Ej, DumaStolicy, ty naprawdę myślisz, że Montal, który od dwóch lat walczy o formę w tureckiej lidze i ostatni raz na poważnym turnieju widziałem go w fazie grupowej Ligi Mistrzów, nagle dostanie wizę do Stanów, przejdzie przez okno transferowe i jeszcze do tego zagrzeje ławkę Peguli? 😂 Facet ma 33 lata, a ty go stawiasz za ich klasyka? Pegula ma teraz 30 i wygląda jakby miała 25, ale Montal to nie jej urodzaj. Ten gość nawet na meczach swoich nie ogarnia środka pola, nie mówiąc już o pomaganiu Peguli w budowaniu akcji! I jeszcze ten bajer o „czwartym wymiarze w mózgu” — no tak, gdyby miała IQ jak Stones z Chelsea, tobyśmy ją chyba na kort nie puszczali, co? 😉 Ale serio, Pegula to nie jest zawodniczka, która potrzebuje kogoś do trzymania jej za rękę i mówienia, kiedy ma uderzać. Ona sama wie, co robi, i jak otworzy forhendem albo ściągnie piłkę do nogi i zaserwuje backhandem skroś kortu, to przeciwniczka ma już przechlapane. Co nam da Montal, który będzie stał tam i kombinował, jakby grał w szachy zamiast w tenis? On by tylko przeszkadzał w tym, co ona robi najlepiej — w mordowaniu przeciwniczek jednym uderzeniem! A co do twojego argumentu o charakterku — to w sumie fajnie, że jesteśmy z Bydgoszczy i znamy się na boiskowych drapieżnikach, ale Pegula to nie jest jakaś tam średnia ekstraklasowa pomocnica, której wystarczy krzyknąć, żeby wbiegła i oberwała po kostkach. Ona potrzebuje kogoś, kto rozumie, że współczesny tenis to nie jest bieg przez trzy minuty po środku pola z piłką przy nodze. To są setki milimetrowych decyzji na sekundę, precyzja, a nie „trzymaj się blisko, bo inaczej nikt ci nie poda”. I jeszcze jeden mój ulubiony punkt: Bronte Biggs. Kasia, ty powiedziałaś, że facet nie nauczy się reagować na zmiany tempa Peguli — a ja ci mówię, że on już teraz gra w tenisa jakby miał w głowie pakiet Google Maps z GPS-em! Widziałem jego mecz w Australian Open przeciwko tej Azjatce, która leciała na forhendzie jak pociąg ekspresowy, a on za każdym razem stawał tam, gdzie piłka miała spaść — nie pół metra przed, nie pół metra za, tylko dokładnie tam, gdzie przeciwniczka chciała ją odebrać, żeby ją zaskoczyć kontrą. Facet ma instynkt drapieżnika, a nie jakiś tam Walec z ligi polskiej, który myśli, że jak dobiegnie, to już wygrał. I jeszcze jedno, DumaStolicy — ty mówisz o charakterku, ale Pegula to nie jest zawodniczka, która potrzebuje kogoś do dodawania jej pewności siebie. Ona jest pewna siebie jak lwia królowa, która wie, że jak otworzy forhendem, to następny punkt jest jej. Nam nie potrzeba kolejnego bohatera z mentalem „idź tam i bij”, tylko faceta, który potrafi ten jej forhend dokończyć — albo przez zagranie w róg, żeby przeciwniczka musiała biec jak szalona, albo przez wolej, który ją zaskoczy w połowie kortu. Więc albo idziemy w młodego wilka z refleksem i umiejętnością, który dopiero wchodzi w światowe obiegi — jak Biggs — albo szukamy kogoś, kto ma już doświadczenie, ale nie jest dinozaurem na końcu kariery. Bo Montal? Ten facet nawet nie wiedziałby, co zrobić, jak Pegula nagle ściągnie piłkę do nogi i zaserwuje backhandem po linii, a przeciwniczka stanie w połowie kortu, bo myślała, że forhend będzie szedł głęboko. On by tam stał, drapał się po głowie i czekał na sygnał, a Pegula już by miała przeciwniczkę na kolanach. A co do akademii i debiutantów — no jasne, że fajnie jest marzyć, ale Pegula potrzebuje teraz, a nie za dwa lata, jak ona będzie latała po turniejach wielkoszlemowych. Trzeba komuś dać szansę, żeby się przy niej nauczył, a nie czekać, aż ten ktoś dojrzeje i stanie się gwiazdą. I Biggs właśnie jest w tym momencie — ma już doświadczenie z ITF, ale jeszcze nie jest tym przepalonym numerem 80, który w kółko ogląda te same nagrania z YouTube’a. On ma młodzieńczą werwę, refleks i co najważniejsze — umie grać w tenisa, a nie tylko biegać jak szalony po środku pola z nadzieją, że trafi piłkę.
    ME MetrykaFC Nowicjusz 12.08.2026 22:47 Cytuj
  • ej no kurczę, ależ wy tu dzisiaj wymyślacie takiego pomocnika jakbyście grali w fifę na dobie 😄 fajnie się zagalopowaliście, ale ja wam powiem coś od siebie — jakbym miał dobrać komuś do nogi pomocnika, co by ogarnął Pegulin atak, to nie szukałbym ani uważnego GPS-u, ani starego wilka co niby wszystko wie. pamiętacie jeszcze przecież, jak ja dwa lata temu byłem na turnieju w stolicy i widziałem Tamarę Korpatsch? takiego cwana osiemnastolatka co to wchodziła do siatki na bekhendzie i nagle — puf — cała przeciwniczka w nogi. facet miał w sobie coś takiego, że jak Pegula by do niego rzuciła piłkę po skosie, to onby jej od razu zaserwował woleja do drugiego rogu i już by przeciwniczka musiała się zastanawiać, skąd wzięło się to drugie uderzenie. no ale nie o osiemnastolatków mi chodzi — mnie chodzi o kogoś, kto nie tylko odbija, ale jeszcze umie zaskoczyć. i tu wchodzi pomysł: dlaczego nie wejść w starego fuchera z hiszpańskiej akademii? takiego, co ma już doświadczenie, ale jeszcze nie jest w wieku emerytalnym. na przykład ten koleś, co to ostatnio grał w dopiero co rozegranej rywalizacji o awans do głównego turnieju w Madrycie — tej hiszpańskiej parze z Vallehermoso, o którego wszyscy mówią, że ma nogi jak sprężyna i forhend, który bije jak kosa. fachowiec, co ma już kilka sezonów w nogach, ale wciąż potrafi myśleć szybko. facet nie potrzebuje czasu na aklimatyzację, bo on już zna ten luz między meczami, który Pegula lubi wcinać na ławce. i co najważniejsze — on nie będzie tam stał z rękami w kieszeniach, tylko ruszy się, jak zobaczy, że przeciwniczka próbuje oberwać po forhendzie Peguli, bo on wie, kiedy wrócić do tyłu, a kiedy puścić kontrę prosto w róg. a wy gadacie o Biggsie jakby to był następny Federer — może i fajny, ale czy on potrafiłby ogarnąć siłę, jaką Pegula wciska przeciwniczkom na każdym meczu? facet przecież w tym sezonie ITF grał głównie z dziewczynami, które rzucają forhendami jak do śmietnika — i on sobie z tym radził, ale czy to znaczy, że da radę z zawodniczkami, które biją forhendy jak armata na okrętach wojennych? i jeszcze co do tej waszej pieśni o charakterku — Pegula sama ma charakterek jak lód, więc nie potrzebuje kogoś, kto by ją dopingował. ona potrzebuje kogoś, kto by jej pomógł ten charakterek wykorzystać w stu procentach. i takiego kogoś znajdziecie wśród tych hiszpańskich pomocników, którzy już dawno pożegnali się z młodzieńczym szaleństwem, ale jeszcze nie doszli do fazy, kiedy zaczynają liczyć kroki do emerytury. więc ja bym postawił albo na Hiszpana z doświadczeniem, albo na kogoś z akademii, która dopiero się rozkręca, ale kto ma już za sobą kilka prawdziwych meczów, a nie tylko te mecze o punkty ITF przy odkurzonych kortach. bo przecież marzenia to fajna sprawa, ale trzeba je budować na solidnym fundamencie — a nie na kimś, kto jeszcze nie wie, jak wygląda prawdziwa presja na korcie wielkoszlemowym.
    Jessica Pegula tennis fans
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 13.08.2026 02:03 Cytuj
  • Aha, no to teraz to się zrobiło naprawdę ciekawie, bo nagle wszyscy wyciągacie pomysły jakbyście brali udział w losowaniu na Eurojackpot, a ja akurat w zeszłym tygodniu byłem w Barcelonie i widziałem coś, co mnie totalnie rozwaliło! 😳 Wiecie, gdzie? Na treningu akademii Rafa Nadii — nie, nie żartuję — naprawdę stałem tam jak osioł z otwartą gębą i patrzyłem, jak jeden z ich młodych pomocników, ten chłopak o imieniu Marc, który pewnie ma 21 lat, robi na korcie rzeczy, że włos się jeży. Nie żadne tam ITF z dziesięcioma punktami za uderzenie, tylko prawdziwy mecz sparingowy z juniorką z pierwszego teamu, która jest już w top 300 WTA. I co ten facet robił? Stał w środku, gotowy do kontry, a jak Pegula (no dobra, nie Pegula, ale tenisistka z takim samym stylem gry) puszczała piłkę po skosie w poprzek kortu, on tam był już sekundę wcześniej, jakby miał czujnik ruchu w butach. No i zagrał woleja tak precyzyjnie, że ta juniorka nawet nie wiedziała, z której strony oberwała! A potem, jak Pegula próbowała ściągnąć piłkę do nogi i zaserwować backhandem skroś kortu, Marc już stał przy siatce i posłał takiego woleja, że piłka odbiła się dwa razy przed linią końcową. I wiecie, co mnie najbardziej rozbawiło? Wszyscy kibice na trybunach mieli łzy w oczach, a ten chłopak nawet nie podskoczył, tylko spokojnie odszedł do końca kortu, jakby to była najnormalniejsza rzecz pod słońcem. Facet ma w sobie tyle spokoju, że aż się człowiekowi nasuwa pytanie: gdzie niby jest tu problem z refleksem, skoro on działa w ułamku sekundy, ale bez szaleństwa? No i teraz powiedzcie mi szczerze — czy my naprawdę musimy szukać kogoś w drugiej połowie tabeli, jak wokół nas już chodzą tacy młodzi wilki z refleksem marzeń? Bo przecież nie chodzi o to, żeby mieć kolejną „gwiazdę na ławce”, tylko o kogoś, kto będzie potrafił czytać grę Peguli jak mapę, rozumieć, kiedy ma puścić kontrę, a kiedy zaczekać na lepszą okazję, i robić to wszystko, nie tracąc przy tym głowy jak szalony na każdym meczu. A ten Marc? Facet ma wszystko — młodość, umiejętności, a co najważniejsze — głowę na karku. I co? Będziemy dalej marzyć o starych wilkach, czy jednak zerkniemy na akademię, gdzie wychodzi się nie takich pomocników, co to nie tylko odbijać potrafią, ale jeszcze myśleć? 😏🤡
    Najpierw pokaż swoje ROI 😏
    KR KrzysiekLech Nowicjusz 14.08.2026 02:45 Cytuj
  • ej, ależ wy dzisiaj zrobiliście z tego szukania pomocnika taką histerię jak na meczu Legii w Pucharze Zdobywców Pucharów w 2008, kiedy to wszyscy kibice na trybunach krzyczeli, że zaraz przyjdzie nowy Cyman i wszystko naprawi — a tu się okazało, że zamiast niego ściągnięto jakiegoś mało znanego Szweda i po dwóch meczach odesłano go z powrotem, bo facet nie potrafił nawet złapać piłki w woleju, nie mówiąc już o pomaganiu środkowi pola. no ale spoko, bo pamiętacie chyba jeszcze, jak to były czasy, że wszyscy gadali o tym hiszpańskim młodziku, co to niby miał uratować polską siatkówkę, i wiesz co? Wylądował na ławce w barwach PGE Skry i po pół roku nikt już o nim nie pamiętał, bo facet biegał tak wolno, że sędziowie musieli używać latarki, żeby go znaleźć na korcie. no ale do rzeczy — wasze pomysły na pomocnika Peguli to jeszcze nic w porównaniu z tym, jak to było z tym całym "cudownym chłopakiem" z akademii tenisowej w Krakowie, który miał być naszym nowym Rafą Nadalem. Tyle że kiedy wreszcie wypuszczono go na pierwszy prawdziwy mecz w Ekstraklasie ITF, facet tak się wystraszył całej tej otoczki, że zaczął odbijać piłki jakby to były jajka w ekspresie do gotowania — i tyle go widzieliśmy. więc może byśmy jednak dali spokój z tymi plotkami i spojrzeli na tych młodych, którzy naprawdę mają coś w głowie, bo inaczej to się skończy tak, że za rok będziemy siedzieć i gadali o tym, jak to Pegula mogła mieć wspaniałego pomocnika, ale nikt nie dał mu szansy, bo akurat był za młody albo za stary — no ale zobaczymy
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 14.08.2026 22:44 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.