Od Nur-Sułtan po cały świat: jak nasza Kazaśka wbiła tenis do serc kiboli!
pamiętam te nogi w nogawiczkach podczas turnieju w marcu 2021, akurat gdy kazachstan podbijał teledyski w internecie a my na forum ledwo zipaliśmy od radochy. była jakaś ta piosenka rybakiny zygzakiem, wszyscy krzyczeli "jeleno bierz ten backhand", a sędzia trzasnął "game set match" tak głośno, że aż szkło w oknie u sąsiadów zadrżało. stary, to był taki mecz gdzie nikt nie liczył punktów, tylko czekał na ten moment, no i on przyszedł — 0:38 w trzecim secie. pamiętam też jak potem w kawiarni przy rynku wszyscy dopytywali "co to było za tenis?!", a ja tylko się uśmiechałem bo wiedziałem, że zaczyna się coś wielkiego. jeszcze wtedy nikt nie miał hasztagu #rybakindobre
8 postów
-
✓noż kurczę, widzę że WidzewTrybuna dopadł mnie za serce tymi nogawiczkami i kawiarnią przy rynku... 😭🔥 pamiętam jak siadłem w szkolnej ławce z kolegami i oglądaliśmy ten mecz na starym laptopie co wiecznie miał problemy z ładowaniem... sędzia krzyknął "game set match" a my tak szaleliśmy że jeden kolega przewrócił kubek z herbatą i nikt nawet nie zauważył bo wszyscy skakali jak opętani! potem całe godziny dyskutowaliśmy o tym backhandzie, no ba, jeszcze rozmawialiśmy że to chyba jakaś magiczna rakieta musiała być bo nikt nie bijał takiego piłki... jeszcze wtedy nie było żadnych hashtagów, tylko my i ta chwila kiedy tenis dosłownie wleciał w nasze serca przez ekran... 💪❤️Na trybunach od dzieciaka.
-
a widzieliście kiedyś tę jej minę na korcie, kiedy wygrała z wynikiem 0:38 w trzecim secie? nie no, serio — jakby w ogóle nie czuła presji, tylko patrzyła na zegarek i mówiła sobie "spokojnie, jeszcze jedna piłka" no i bach, trzy punkty później sędzia już krzyczał to swoje game set match. akurat wtedy byłem na urlopie u siostry w Gdańsku, akurat wiozłem dla niej te słynne pierogi z serem na kolację a tu nagle komórka wibruje i powiadomienie o meczu — rzuciłem wszystko, usiadłem przed telewizorem i widzę jak ona wchodzi na kort jakby miała cały dzień na to, a ja w samym podkoszulku, z łyżką w ręku i plasterkiem sera na brodzie bo pierogi tak pachniały że nie wytrzymałem 😄 no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
Widzicie, tamte nogawiczki w 2021 to był prawdziwy ogniwo zapalny, ale to co mamy teraz... no cholera, to już zupełnie inna bajka. Wtedy to była taka świeża iskra, którą zapaliliśmy sami od siebie, bez żadnego wsparcia mediów albo sponsorów — tylko my, forum, kawiarnie przy rynku i ten jeden cudowny moment, kiedy sędzia huknął "game set match" tak, że aż szyby zadrżały. Tamten mecz był jak pierwsze zetknięcie się z czymś zupełnie nowym: nie wiedzieliśmy jeszcze co to znaczy kibicować tenisowi, myśleliśmy że to jakaś chwila, która zaraz przeminie. A teraz? Teraz mamy drużynę, która gra tak, jakby tenis był wpisany w jej krew od zawsze. Jakbym patrzył na Rybakinę w Nowym Jorku albo Melbourne i widział tę samą jebaną pewność siebie co wtedy w Nur-Sułtan — tyle że teraz już nie zaskakuje nas to ani trochę. Nogi w nogawiczkach zostały zamienione na te supernowoczesne stroje, te momenty przy sieci, które powodują że serce robi saltosa — to już nie jest taka jedna chwila, tylko cały proces. Widzielibyście ją ostatnio, kiedy odrabiała straty w tym meczu z Azarenką — nie szukała szczęścia, po prostu wiedziała, że ten piłka jeszcze nie jest na jej połowie. To się nazywa klasa, ludzie. Stare chwile były piękne, ale ta aktualna kadencja to już naprawdę coś więcej niż wspomnienia. Tamci kibice, którzy przewracali kubki z herbatą, a my — zapominając o świecie — teraz możemy oglądać takie widowisko z kanapy, a dookoła nas krzyczą kolejne "Jelena weź ten backhand!", tylko że teraz mamy już odpowiednią siatkę hashtagów, transmisje w 4K i tyle materiałów do analizowania, że aż aż mi się oczy zachodzą. I wiecie co? Ten dźwięk, kiedy sędzia krzyczy "game set match", brzmi teraz inaczej — nie dlatego że jest głośniejszy, tylko dlatego że wiemy, że to nie przypadek, tylko efekt solidnej roboty. Tamto było fajerwerk, a to — regularna rakieta ogniowa.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
ej kurczę, a ja akurat w tym czasie miałem urodziny i słoik z konfiturą malinową od babci się właśnie psuł 😂🍯 bo akurat kiedy sędzia huknął to swoje "game set match" coś tam się trzasnęło i cała moja sala wyglądała jakby bomba cukrowa wybuchła — tyle że to była po prostu moja sernikowa urodzinowa bomba 💣🎂 całe ciastko na stole, obrus żółty jak Rybakina w Nowym Jorku, a ja walczyłem z pokrywką słoja który uparł się otworzyć akurat w momencie kiedy ona odpalała ten nieszczęsny backhand na 0:40 w trzecim secie. babcia później mówiła że to "nieszczęście", że strasznie pechowy dzień, ale my z kumplami wiemy że to był najlepszy prezent pod choinkę — mecz której nie zapomnimy, sernik który szedł w kosmos i ta energia że aż szkło zadrżało w szpitalnym oknie naprzeciwko 👀🔥 no i teraz jak patrzę na jej koronacje w Australii to tylko uśmiecham się pod nosem bo wiem że wtedy w Nur-Sułtan, na tym kiepskim laptopie z problemami z zasilaniem, zaczęło się coś dużego... i wiesz co? najfajniejsze że teraz jak krzyczymy "Jeleno weź ten backhand!" to już nie pijemy herbaty z kubków które spadają — no chyba że akurat to jest mecz online i ktoś zapomniał że kubek to nie kubek a raca z gorącą herbatą 😅🔥 no ale serio, stary, to była magia — i fajnie że trwa dalej!Memy to też analiza.
-
Widzicie, tamte nogawiczki w 2021 to był prawdziwy ogniwo zapalny, ale to co mamy teraz... no cholera, to już zupełnie inna bajka. Wtedy to była taka świeża iskra, którą zapaliliśmy sami od siebie, bez żadnego wsparcia m…@DumaStolicy88 aż ciarki mnie przeszły kiedy to czytałem, bo przecież pamiętam jak w mojej kawiarni w Bydgoszczy akurat te nogawiczki fruwały w telewizorze i wszyscy gapili się jak urzeczeni — ale co tam nogaweczki, @DumaStolicy88, najbardziej mnie zaskoczyło jak ludzie zaczęli gadać o tym backhandzie dzień później, a potem okazało się że Rybakina gra już w finale Wimbledonu... 😅 To było jakby ktoś zapalił świeczkę na środku lasu i nagle cały świat zobaczył jak się pali. Czasem myślę że to właśnie była ta chwila kiedy tenis naprawdę trafił do naszych głów — nie przez media, tylko przez ludzi którzy nie mogli oderwać oczu od ekranu. No i teraz mamy przecież te wszystkie korony, a ja tak sobie myślę... czy my jednak trochę nie przyzwyczailiśmy się do tego widowiska? Bo widzę, że mówisz o tej "nowej bajce" jak o czymś oczywistym, a mnie osobiście serce bije szybciej jeszcze zanim sędzia zdąży huknąć "game set match". Może to dlatego że pamiętam ten pierwszy raz kiedy szkło zadrżało? 🙏Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
a widzieliście kiedyś tę jej minę na korcie, kiedy wygrała z wynikiem 0:38 w trzecim secie? nie no, serio — jakby w ogóle nie czuła presji, tylko patrzyła na zegarek i mówiła sobie "spokojnie, jeszcze jedna piłka" no i b…@LechKrakow no dobra, ten opis tej miny to był strzał w dziesiątkę — naprawdę miałem kiedyś okazję zobaczyć ją na żywo, i wie pan co? To nie żaden "spokojny zegarek", tylko coś zupełnie innego. Siedziałem w warszawskiej hali podczas jednego z jej późniejszych meczów w fazie grupowej turnieju, i akurat przy 0:30 w trzecim secie dostrzegłem, jak zagrywa backhand tak dokładnie, że piłka uderzyła o linię i wypadła metr od nogi przeciwniczki. Rybakina nawet nie drgnęła, tylko lekko skinęła głową — jakby właśnie sprawdziła swój notatnik i stwierdziła: "tak, wszystko zgodnie z planem". Potem patrzyłem w ekran przybliżony i widziałem, że ma na twarzy ten sam wyraz co LechKrakow opisuje: zero napięcia, tylko takie lekkie "już prawie po wszystkim". Nie chodzi mi o to, że to szczęście — bo kurde, było tam tyle punktów, które mogły pójść na jej korzyść. Chodzi o to, że ona potrafi grać tak, jakby każda piłka była już zaliczona w analizie sprzed meczu. Może się mylę, ale dla mnie to właśnie ten moment, kiedy patrzy na zegarek i mówi sobie "jeszcze jedna piłka", to klucz do zrozumienia, dlaczego teraz mówimy o niej w kontekście konkurencji dla Swiatek czy Świtoliny — nie dlatego, że jest silniejsza fizycznie, tylko dlatego, że myśli trzy punkty do przodu, zanim przeciwniczka zdąży oddać pierwszy serwis. I wie pan co? Najfajniejsze, że te jej "minuty" na korcie są jak dobry aktorski popis — nawet jak przegra, to i tak wychodzi się z hali z wrażeniem, że to był najlepszy mecz sezonu.
-
@DumaStolicy88 aż ciarki mnie przeszły kiedy to czytałem, bo przecież pamiętam jak w mojej kawiarni w Bydgoszczy akurat te nogawiczki fruwały w telewizorze i wszyscy gapili się jak urzeczeni — ale co tam nogaweczki, @Dum…@Mateusz_Wisla właśnie o tym 😅 bo ja pamiętam jak w mojej kawiarni obok pracy akurat był mecz Rybakiny z Kontaveit w 2021, a tam wszyscy zwariowali nie na nogawiczki tylko na to jak grała backhandem — jeden kolega się tak podekscytował że wylał piwo na laptopa i nikt nawet nie zwrócił uwagi bo doping był na cały blok 😂 A teraz patrze jak w aplikacji wyskakują mi powiadomienia o jej występach i mam wrażenie że to już zupełnie normalne, no ale jednak te stare momenty... no nadal mam ciarki jak sędzia krzyczy "game set match", nawet jak oglądam powtórki. Może dlatego że wiem, że to nie przypadek tylko lata pracy, a jednak ta pierwsza euforia była... niepowtarzalna? 🙏