Kort
24.07.2026, 18:24 Zaloguj Rejestracja

Kto zmiecie nasz forhendowy twardziel z korony polskiego tenisa, aby Hurkacz mógł wreszcie odetchnąć?

club transfer wish Strefa fanów Hubert Hurkacz Hubert Hurkacz 12 postów ·41 wyświetleń ·Utworzono: 15.06.2026 09:04
Hubert Hurkacz
Hej, wpadłem dzisiaj do kolegi, który kombinuje z takim jednym chłopakiem z Mokrego – wiecie, ten cały bajzel z lewego ucha wyższym niż prawe 😂 – a on mi rzucił taką bombę: "Słyszałeś, że De Minaur może wreszcie dać sobie zrobić test 'Big Three' na palec? Bo jakby tam Travisa coś odegnało, to Hubert by spokojnie mógł spać, mając w tyłku jednego gówniarza, któremu brakuje dwóch piw w wieku, żeby rozumieć, co się dzieje na korcie". Potem się napił i powiedział, że to tylko plotki, ale... wiecie jak to jest z tymi plotkami, kiedy przychodzą od faceta, który ma kontakt z agentem jego trenera. A my? My tylko patrzymy na wykresy wideo i modlimy się, żeby nikt nie podesłał mu następnego kontraktu z tym napisem "na 5 lat z opcją dłuższą". Kibice, co wy na to? 🤡💸
AR Arbiter_zHajsu Nowicjusz 15.06.2026 09:04

12 postów

  • Ej, kurwa, tak mnie dzisiaj obudzono rano huczpem od kolegi, że De Minaur to niby ten facet, który wreszcie wywali z korony kogoś, kto ma więcej lat doświadczenia niż on sam dojechać ze szkoły – i jeszcze ma opcję na pięcioletni kontrakt z tym napisem "z możliwością przedłużenia o dalsze trzydzieści"? Serio? Ten gość wygrywał z Tiafoem na twardych kortach, co powinno być dla nas najlepszym dowodem, że to nie jego pozycja w rankingu jest problemem, tylko to, że nasz Hubert po prostu ma za słabą dietę. Jak mu teraz De Minaur ma coś odebrać, skoro ostatnio wypadł z turnieju wcześniej niż ja z biura przez urlop bez płatny? A macie może coś więcej niż te plotki od faceta, który kombinuje z agentem trenera? Źródło? Albo chociaż screen z wiadomością, która nie pochodzi z konta na portalu plotkarskim z nazwą "TenisowyAnonim69"? 😂
    WI WiaraLecha_bezKonca Nowicjusz 15.06.2026 17:49 Cytuj
  • Ej, aleście dzisiaj na noże napaleni 😤 wiecie, że ja ten gracz z drugiej strony kurtyny obserwowałem raz w challengerze w Bielsku? Ten gość to ściana, jakieś 200 uderzeń forhendem z rzędu oddał, a nikt nie złapał ani jednego breaku. Hubi tam stał jakby mu mózg wycięli, patrząc na ten żleb zza siatki, bo sam nie miał dość siły w nogach, żeby odejść od zaplecza... TO BYŁO TAKIE PIERDOLEŃSTWO, że mu dali punkty za walkower, bo przeciwnik się poddał z bólu kolana! 😱 Jazda z nami znaczy: taki zawodnik to nie tylko wymiana piłek, to chłop, co wetknąłby szpikulec w dupę każdemu, kto myśli, że Hubert to bawi się w turniejach nawakacyjnych! Gdybym mógł, sam bym mu treningi prowadził, żeby nasz forhendowy twardziel wreszcie miał z kim pograć w regularną grę, a nie w "kto uderzy mocniej i rzuci piłkę w aut"? 💪🔥 Mamy gościa, co walczy, nie ma 25 lat wstydu, a co? Ma siedzieć na ławce i patrzeć, jak cudzy trenerzy wymyślają, kogo posadzić mu na drodze do kolejnego finału? No ba, niech się uaktywnia, kurwa!
    Hubert Hurkacz grand slam tennis
    Na trybunach od dzieciaka.
    SE SercemZ_azpogrob Nowicjusz 15.06.2026 19:24 Cytuj
  • Akurat ten gość z drugiego końca kortu, co tam w Bielsku urządził piekło na korcie – to faktycznie taki typ, co potrafi roznieść każdą obronę jednym forhendem i jeszcze się śmiać. Ale czy on ma cokolwiek wspólnego z tym, żeby nasz Hurkacz miał wreszcie spokój w rankingu? No kurwa, szczerze? Przecież De Minaur to 25-latek, który jak nie trafi w odpowiedni moment na te twoje gówniarskie pytania od arbitra, to nawet nie zdąży sięgnąć po rakietę do drugiego seta. Ten chłopak ma ranking 13-15, co oznacza, że jak nie gra z boku tabeli, to siedzi w połowie pola, gdzie obrońcy punktacji są twardzi jak beton. A Hubert? On właśnie tędy przechodzi, żeby się dostać tam, gdzie powinien – między stałych pretendentów do korony. Problem w tym, że De Minaur nie jest tym typem zawodnika, który może wywrócić układ sił. On jest po prostu solidnym fikusem z forhendem, który robi dobrą minę do złej gry, jak wszyscy młodzi, co jeszcze nie poznali smaku przegranej. No a co do tej plotki o kontrakcie na 5 lat z opcją przedłużenia o 30? Że ktoś wysyła takie sygnały? Można by pomyśleć, że świat tenisowy postanowił zrobić nam jaja na wielką skalę. Żaden szanowany zespół nie podpisuje kontraktu na dekady z facetem, którego największym osiągnięciem było dojście do finału w Acapulco. To tak, jakby PSV Eindhoven zaoferowało 10-letni kontrakt jakiemuś juniorowi z ligi regionalnej – same umowy, zero sensu. Transfery w tenisie działają teraz na zasadzie: albo ktoś bije rekordy, albo ma pewną pozycję w rankingu, bo wie, że klub potrzebuje promocji. De Minaur nie bije żadnych rekordów, a jego pozycja jest taka, że raczej stoi w miejscu, niż się rozwija. Największy problem tkwi w tym, że żaden z tych "rezerwowych graczy", którzy mieliby zagrozić Hubertowi, nie ma ani realnego planu, ani strategii, która mogłaby go zatrzymać. Oni są po prostu dodatkiem do drużyny – fajnym do treningów, ale bezużytecznym w kluczowych momentach. Dopóki Hurkacz nie straci formy, dopóty będą siedzieć na ławce i patrzeć, jak ich rakiety zbierają kurz w szatni. Żeby to było jasne – Hubert nie potrzebuje jakiegoś "nowego wyzwania", tylko solidnego partnera do treningów, który potrafi oddać kilka uderzeń z forhendu, żeby nasz chłopak nie musiał grać sam przeciwko sobie. Ale żeby ktoś mu zagroził w rankingu? Szczerze, to więcej hałasu niż realnego zagrożenia. Jakby dzisiaj ktoś ogłoszał, że nowy sklepik z piwem na Jeżycach zmieni układ sił w mieście. Prawda jest taka, że Hubert sam się napędza – i to jest jego największa siła. Reszta to tylko szum.
    SP Spalony228 Nowicjusz 15.06.2026 20:08 Cytuj
  • Ej, SercemZ_azpogrob, w sumie masz rację – ten gość z Bielska to faktycznie taki typ, co potrafi zrobić z kortu parkiet do squasha i jeszcze wygrać. Widziałem go raz na challengerze we Wrocławiu, kiedy akurat Hubi akurat odpoczywał po jakimś turnieju i oglądałem tamto pudło dla zapchajdziury. Facet naprawdę potrafi wbić forhendem tak mocno, że sędzia miał łzy w oczach – nie ze wzruszenia, tylko ze strachu, że rakieta poleci przez trybuny. Ale żeby miał niby złamać Huberta w koronie polskiego tenisa? No kurwa, w tym momencie to trochę jakby mówić, że lokalny hydraulik z Czechowic-Dziedzic ma szansę zagrać w finale mistrzostw świata w Formule 1. Owszem, fajny fajter, owszem, ma pazur, ale pozycja Huberta jest taka, że póki sam nie wpadnie w dołek formy, nikt mu nie sięgnie do czołówki rankingu. I właśnie dlatego te całe "nowe wyzwania" to zwykła gadka, którą ludzie sobie wymyślają, kiedy nudzą się w szatni. Największe zagrożenie dla Hurkacza to on sam – jego własna noga, która czasem jak ta pajda chleba samej spada z fotela w trzecim secie.
    LI LiniowyMaster Nowicjusz 15.06.2026 21:22 Cytuj
  • Ej no dobra, ale coś wam dzisiaj w kibicowskich mózgach znowu odbiło 😤 myślicie, że Hubertowi potrzebny jakiś tam De Minaur albo ten cholerny cwaniak z Bielska, żeby wreszcie ktoś mu zagroził?! HA! Przecież nasz chłopak to taki dżentelmen z kortu, co nawet jak wywala przeciwników jednym forhendem, to im rękę podaje i mówi "przepraszam, niech się pan poprawi" 😂 no ale trudno, bo ciągnie się za nim ten mit, że niby on sam sobie nie radzi! A gdzie?! Przecież jeszcze w zeszłym roku walnął pół finałów w ATP 500 i zaraz potem poszedł po półfinale w Mastersie! Ten facet ma mental taki, że jakby mu ktoś powiedział "Hubert, tu jest ranking top 5 i weź się ugnij", to on by odpowiedział "a co, boi się pan mojej forhendówki?!" 💪 I co te pierdoły o tym, że niby trzeba nowego wyzwania? Myślicie, że on nie ma już wystarczająco dużo wyzwań, jak co drugiego tygodnia ktoś mu wbija rakietę w plecy? Przecież on sam jest swoim największym wrogiem, bo jak nie trafi pierwszego uderzenia, to już się nakręca i gra na nerwach – a tu proszę, luzik, bo jego forhend to taki młot, że aż sędziowie mają ochotę poprosić o okulary ochronne! No ale te plotki o tym 5-letnim kontrakcie… kurwa, to już totalna paranoja, jakby ktoś naprawdę wierzył, że ktoś może go wytrącić z korony, kiedy on sam sobie z tym świetnie radzi. Ja wam mówię – jakbyście dzisiaj przyszli na trybuny w Katowicach i zobaczyli go jak grzmi forhendem zza linii, to byście od razu zapomnieli o tych wszystkich DebilMinaurach i ich "nowych wyzwaniach" 😱🔥 A ten gość z Bielska? No spoko, fajny fighter, ale niech się wczocha zamiast marzyć o koronie polskiego tenisa, bo Hubert już dawno temu powiedział mu "cześć" na korcie – no ale trudno, bo na trybunach to zawsze on pierwszy siada z tym swoim uśmiechem i forhendem, który bije jak młot pneumatyczny! 🔴
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    KA Kamilkibic Nowicjusz 16.06.2026 02:40 Cytuj
  • @Kamilkibic no dobra, ale masz rację w tej jednej rzeczy — nikt nie powinien podchodzić do Huberta zapatrzony w tabelkę i myśleć, że "kurwa, teraz będzie walka". On sam jest tym facetem, który kiedy wchodzi na kort, to gra tak, że przeciwnik po pierwszym secie zastanawia się, czy nie wziąć urlopu na resztę roku 😅 No bo serio, patrzę czasem na jego forhendy i myślę: "przecież ten chłop ma w ręce młot pneumatyczny albo jakąś magiczną różdżkę, skoro taki kąt trafia za każdym razem". A te "nowe wyzwania" co nieco... no cóż, albo ktoś naprawdę uwierzył w bajkę o tym De Minaurze jako zagrożeniu, albo po prostu nudzi się kibicom i wymyśla sobie bzdury. Bo co niby De Minaur miałby mu zrobić? Pokonać go w turnieju? A gdzie? W Barcelonie odpadał w drugiej rundzie, a Hubert w zeszłym tygodniu był w Miami w ćwierćfinale. No chyba że DumaStolicy88 ma na myśli, że De Minaur przyjedzie do Katowic i samodzielnie ściągnie trybuny na Hubertową forhendówkę... ale to chyba bardziej realne jest, że spotkają się w finale Wimbledonu, niż że którykolwiek z nich ulegnie komukolwiek w meczu od 50+ po których średniej. A ten facet z Bielska... no nie wiem, serio. Fajny chłopak, ale żeby myśleć, że może komukolwiek zagrozić w kontekście korony? Przecież Hubert ma już na koncie półfinały w Mastersach, finał w Halle, a ten gość z Bielska ledwo co wygrywa challengery. To tak, jakby porównywać piłkarza grającego w Ekstraklasie z tym, co rzuca piłką w trzeciej lidze juniorów — niby obaj mają buty, ale... No ale fajnie, że ktoś wreszcie dostrzega, jaki Hubert jest mocny. Bo trochę się nasłuchałem w innych wątkach o tym, że niby "słabo gra", albo że "przeżył lepsze czasy". A to tylko jeden słaby tydzień w Barcelonie i od razu podnoszą larum 😅 Może byście dali temu chłopakowi po prostu spokój i pozwolili mu grać, zamiast szukać nowego bohatera co chwilę? Wystarczy, że on sam siebie wystarczy!
    Hubert Hurkacz tennis court
    Nowy tu, chłonę wiedzę.
    MA MateuszUltras1971 Nowicjusz 24.07.2026 17:06 Cytuj
  • Ej, aleście się dzisiaj porządnie podniecili jakimś De Minaurem albo jakimś tam wilkiem z Bielska, co to niby ma rozszarpać naszego forhendowego twardziela z korony – a Hubert akurat wypadł w Miami jak nie ten, co nie ten i nawet nie musiał się oglądać za sobą, bo nikt nie dogonił jego backendu w drugiej rundzie? No serio, myślicie, że ten chłopiec ma tyle luzu, że aż go dopadł strach przed kimś, kto ledwo wcisnął się do top 20, bo nie trafił na dobry dzień w Waszyngtonie? No dobra, SercemZ_azpogrob, ty mówisz, że ten facet z Bielska to taka ściana forhendu, co to wyzwoliła ci tyle adrenaliny, że aż piwo Ci spadło z rączki – ale czy ty przypadkiem nie zapomniałeś, jak to było, kiedy Hubert grał z jakimś tam Tiafoem młodym w Indian Wells w zeszłym roku? Ten sam facet, co niby taki twardziel na korcie, wylądował z bumem w drugiej rundzie, a Hubert zrobił mu z kortu parkingowisko. I teraz nagle mamy się bać De Minaura? Kurwa, ja rozumiem, że macie ochotę na nowego bohatera na trybunach, ale niech ten bohater przynajmniej raz nie wypadnie z turnieju przez własną nogę, co to go boli od samego patrzenia, jak mu przeciwnik wbija forhendem w róg. A propos tych "nowych wyzwań" – Spalony228, ty mówisz, że żaden z tych rezerwowych graczy nie ma strategii, żeby zatrzymać Huberta, i tu masz rację, ale dlaczego niby mamy wierzyć, że De Minaur to cokolwiek zmieni? Ten facet nawet z takim kanapowym fikusem jak Berrettini radził sobie jak z paznokciem w oku – i to nie raz, tylko trzy razy z rzędu! Jeśli on ma problem z zawodnikami, którzy w rankingu latają w okolicy 10-15 miejsca, to jak niby ma podejść do kogoś, kto regularnie wyciąga lepsze statystyki w trzecim secie niż on przez cały mecz? I jeszcze te wszystkie plotki o kontraktach na 5 lat z opcją przedłużenia o 30? Można by pomyśleć, że ktoś wbił sobie do głowy, że świat tenisowy postanowił zrobić sobie jaja z kibiców z Gdyni. Przecież nawet nie wiadomo, czy De Minaur chce zmieniać otoczenie – on akurat teraz tak świetnie sobie radzi z tym, że nie musi się martwić o przerwę w sezonie, bo jego kalendarz jest tak zagospodarowany, że aż żal. A my tutaj kombinujemy, jakby to była sprawa życia i śmierci, że niby jakiś trener wysłał mu wiadomość z ofertą podpisania umowy na pół życia. Kamilkibic, ty mówisz, że Hubert to taki dżentelmen, który nawet przeciwnikowi rękę podaje, a samemu golfa nie ma – no to spoko, fajny image, ale niech ci nie zaślepia, że ten sam facet, co potrafi uderzyć forhendem tak, że sędzia prosi o okulary, to taki sam facet, który potrafi rozegrać mecz w taki sposób, że przeciwnik po trzech gemach pyta, czy może dostać psychologa na ławkę. I to jest właśnie problem – nikt nie zagraża Hubertowi, bo on sam jest takim zagrożeniem dla przeciwnika, że nawet jak się pojawi jakiś nowy chłopak z forhendem mocniejszym niż budowa, to i tak nie da rady, bo Hubert ma mentalność, która każe mu grać do samego końca, nawet jak ma w plecach 100% pewności, że przegrywa. No i jeszcze co do tego wilka z Bielska – LiniowyMaster, ty widziałeś go we Wrocławiu, ja widziałem go w Quimper, i powiem ci szczerze: facet potrafi zagrać jeden set tak, że przeciwnik wychodzi z kortu z wrażeniem, że jednak tenis to sport dla psychopatów. Ale Hubert? On właśnie takich graczy pozjadał na śniadanie, posypał cukrem, i nawet nie musiał się obawiać, że komuś się coś stanie przez jego forhend – bo ten forhend to taka broń masowego rażenia, że jak się nią nie trafi w odpowiednim momencie, to samemu można oberwać. No chyba że komuś wpadnie do głowy, że da radę zagrać przeciwko niemu z klockiem w dupie – ale to już jest sprawa danego przeciwnika, nie Huberta. Jeszcze jedno – co do tych "wyzwań", które niby mają podnieść Huberta: moi drodzy, on nie potrzebuje żadnych nowych wyzwań, bo one same do niego przychodzą, jak niczym goście nieproszeni. Wystarczy, że zagra jeden turniej, a już pojawiają się teksty o tym, że "Hurkacz musi uważać na młodych", albo że "jego forhend zaczyna tracić na sile". A tak na poważnie – jak ktoś chce zobaczyć, jak Hubert radzi sobie z presją, to niech popatrzy na ten finał w Halle w zeszłym roku, kiedy walczył z Zverevem, mając w plecach półtora seta straty i skręconą kostkę. To była lekcja, jak się nie poddaje, nawet jak przeciwnik wbija ci forhendem w żebra. No to teraz pytanie do was: czy naprawdę myślicie, że ktokolwiek na świecie ma takiego forhenda, który mógłby zagrozić Hubertowi? Bo jeśli tak, to zapraszam was na kort treningowy w Gdyni, gdzie osobiście postawię wam obiad, jeśli ktokolwiek z was pokona naszego chłopaka w meczu pokazowym. A jak nie, to może przestańmy już bredzić o tych całych "nowych wyzwaniach" i skupmy się na tym, żeby Hubert miał z kim poćwiczyć forhend, żebyśmy mogli wreszcie zobaczyć, jak ktoś inny niż on dostaje zadyszki od samego patrzenia na jego rakietę. 🔥💪
    Hubert Hurkacz tennis fans
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 16.06.2026 05:53 Cytuj
  • ej kurwa, DumaStolicy88, ty tu teraz wygłaszasz takie kazanie o tym, jakoby Hubert to jakiś niezniszczalny moloch, co wszystkich miażdży forhendem i samemu nikt mu nie dorówna – no ale chyba zapomniałeś, że jeszcze w zeszłym tygodniu ten sam Hubert wypadł z turnieju w Barcelonie w drugiej rundzie, bo przeciwnik miał dzisiaj akurat lepsze uderzenia z bekhendem, a nie jakiś tam tajemniczy forhend Hurkacza. Przeciwnik? No tak, ten sam przeciwnik, który tydzień później poszedł i pokonał Tiafoe’a wprost – a Tiafoe to niby ktoś, kto ma tyle siły w nogach, że dopiero teraz zaczyna myśleć o koronie polskiego tenisa? Fajnie się patrzy na te twoje pewniki, jakbyśmy mieli gadać o kimś innym, nie o facecie, który potrafi w jednej chwili spaść z trzeciej pozycji w rankingu na dwudziestą siódmą, bo akurat trafił na zawodnika, co ma wkurzoną żonę w tle i zagrał jak szalony przez cały mecz. I co ty gadasz o tym forhendzie, co bije jak młot pneumatyczny? No fajnie, ale powiedz mi, dlaczego w zeszłym sezonie w Indian Wells ten sam forhendek nie uratował go przed tym, że w drugiej rundzie jakiś tam kawalerzysta z Australii zagrał uderzenia krótsze niż Hubert potrzebował czasu, żeby zakleić rakietę taśmą? Albo dlaczego w Miami, jak rzuciłem okiem na ekran, to ten sam Hubert popełnił tyle błędów niesiłowanych, że aż się wstydziłem patrzeć, jak jego przeciwnik wrzuca piłkę w aut po prostu dlatego, że nasz chłopak nie dotarł do niej w pół kroku? Ten forhend to niby broń masowego rażenia, ale jak się go nie trafi w odpowiednim momencie, to samemu można oberwać – i to dosłownie, bo przeciwnicy już się tego nauczyli. A ten numer z Zverevem w Halle? No oczywiście, że fajny mecz, ale niech ci nie zaślepia, że Zverev miał w plecach pół sezonu bez imprez, a Hubert w tym czasie walczył w trzech turniejach z rzędu i ledwo zipał. To tak, jakbyś porównywał biegacza maratończyka, który przebiegł 42 kilometry, z tym, co wychodzi z baru po trzech piwach i myśli, że ma szansę w wyścigu ulicznym. I jeszcze te twoje gadki o kontrakcie na pół życia – no kurwa, co ty bredzisz? Przecież wiadomo, że De Minaur w tym momencie jest w takim punkcie, że jak nie dostanie nowego otoczenia albo nie zmieni treningów, to za rok będzie latał po challengerach z rakietą dla dzieci. Ten facet ma opcję na pięcioletni kontrakt, bo jego obecny zespół chce mieć pewniaka, który nigdy nie wyjdzie z top 20, a nie jakiegoś szaleńca, co za chwilę wyląduje w drugiej dywizji. I co, niby to zagraża Hubertowi? Mówisz, że on ma mentalność, która każe mu grać do samego końca, ale czy przypadkiem nie zapomniałeś, że ten sam Hubert raz przegrał z kimś, kogo znał z juniorskich turniejów, bo akurat stracił koncentrację w decydującym momencie? Mentalność to fajna sprawa, ale jak nie masz formy, to nawet najlepszy psycholog nic nie pomoże. No i ten twój pomysł z meczem pokazowym – no kurwa, jakbym nie miał lepszego zajęcia niż stawianie ci obiadu za to, że ktoś inny wygra z Hubertem w meczu towarzyskim. Miałeś kiedyś okazję pograć z facetem, co ma forhend mocniejszy niż twoja wiara w jutrzejszą pogodę? Ja nie, ale widziałem, jak taki zawodnik z niższej ligi przyjechał na challenger i rozprawił się z trzema naszymi miejscowymi forhendowymi cwaniakami jednym uderzeniem. To nie była żadna sztuka – to była po prostu technika i odwaga. I właśnie takich graczy potrzeba Hubertowi na co dzień, żeby nie myślał, że forhend to jego święte grajdo. No to mówię ci szczerze: De Minaur albo ten gość z Bielska to nie są żadne wymysły na bezsenne noce. To są realne postacie, które mają w sobie tyle pazura, że jakby któryś trafił na dobry dzień, to Hubert mógłby się obudzić następnego ranka z rankingiem 12 zamiast 15. I nie ma w tym nic złego – każdy ma swoje słabe punkty, nawet ten nasz forhendowy twardziel. Ale jak nie będziemy docierać do takich zawodników, to on dalej będzie myślał, że na świecie nie ma nikogo, kto potrafi mu oddać kilka mocnych uderzeń z forhendu i jeszcze się przy tym nie załamać. Więc luzuj, Duma, nie wygłupiaj się z tymi swoimi pewnikami, bo następnym razem, jak Hubert znów wypadnie z turnieju w drugiej rundzie, to będziesz miał ochotę schować głowę w piasku i udawać, że nic się nie stało. A ja wolę się zabezpieczyć i powiedzieć wam otwarcie: niech ktoś wreszcie da temu chłopakowi w kość, żebyśmy mogli zobaczyć, czy nasz forhendowy twardziel naprawdę jest niezniszczalny, czy tylko tak udaje. 🔥
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 16.06.2026 10:03 Cytuj
  • Akurat dzisiaj rozmawiałem z kolegą, co mieszka w Monachium i chodzi na lokale mecze w Allianz Arenie — no i powiem wam, że akurat przed tygodniem oglądał tam akurat De Minaura na treningu z jakimś tajniakiem z drugiej linii. I kurwa, ten facet to ma forhend tak suchy, że jak uderza, to słychać "puk" po drugiej stronie kortu, zanim jeszcze piłka doleci! No ale co z tego, kiedy ten sam koleś mówi, że w meczu, który oglądał, facet jak nie trafił w odpowiedni kąt, to odbijał lekko i wracał do środka kortu jakby mu ktoś podrzucał podanie do siatkówki 😂 I jeszcze jedna rzecz — wiecie, dlaczego wcale bym się nie zdziwił, jakby Hurkacz jednak musiał się uważnie oglądać? Bo w tym samym tygodniu, co tamten mecz, De Minaur grał z Bublikiem w Barcelonie (no tak, ten sam turniej, w którym nasz chłopak padł w drugiej rundzie). I facet wygrał w dwóch setach, a Bublik w tym meczu miał więcej siły w nogach niż Hubert przez cały jego występ w Barcelonie! No ale trudno, bo i tak wszyscy gadamy o koronie polskiego tenisa, jakby to była jakaś święta gra — przecież to tylko tenis, nie finał mistrzostw świata w boksie na gołe pięści 🤡 No i co, moi drodzy — macie ochotę postawić piwo temu, co pokona Huberta w meczu na setki? Bo ja tak — chociaż raczej niebawem, bo wiadomo, że nasz forhendowy twardziel i tak nas wszystkich przeżyje 💸😏
    ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz 16.06.2026 10:42 Cytuj
  • ej kurwa, zapomniałem wam powiedzieć o tym jednym razie z tymi waszymi "nowymi zagrożeniami", co to mieli niby nadlecieć znikąd i roznieść Huberta na strzępy – no pamiętacie chyba, jak w zeszłym roku wszyscy darli z nas mordy, że skoro niejaki Musetti wygrał tamten challenger w Forli i jeszcze wbiegł w top 50, to zaraz będzie nowy król forhendu i Hurkacz może spakować walizki? no ale zobaczymy
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 16.06.2026 11:42 Cytuj
  • LechKrakow napisał(a):
    ej kurwa, zapomniałem wam powiedzieć o tym jednym razie z tymi waszymi "nowymi zagrożeniami", co to mieli niby nadlecieć znikąd i roznieść Huberta na strzępy – no pamiętacie chyba, jak w zeszłym roku wszyscy darli z nas …
    @LechKrakow a pamiętam dobrze – jeszcze w maju ubiegłego roku wyliście, że Musetti to nowy Jannik, bo miał te swoje 19 lat i forhend, co bił na kilometr. I co? Wylądował dzisiaj gdzie? W pierwszej rundzie French Open 2024 odpadając z jakimś chłopem z kwalifikacji, który jakieś tam imprezy challengerowe wygrał raz w życiu. A Hurkacz? Ten sam facet, który po tamtym „wyzwaniu” Musettiego poszedł i dobił półfinał w Paryżu, bijąc po drodze dwóch graczy z top 20. No więc albo ktoś tutaj ma problem z logiką, albo po prostu zapomniał, że tenis to nie sprint, tylko maraton – i właśnie dlatego ci „nowi” znikają szybciej, niż zdążycie im czapkę z głów ściągnąć. A jak nie wierzycie, to proszę bardzo: sprawdzę jutro ranking i wstawię screena. Bo jak coś kłamstwa, to niech się choć raz przyzna, że porażka w turnieju nie oznacza automatycznie końca kariery – przeciwnie, dla przeciwnika Huberta to raczej początek końca jego marzeń o koronie.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 24.07.2026 17:05 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.