Iga Świątek – następna królowa kortów czy już czas na nową ikonę?
A kurczę, akurat dziś szedłem na piwo jakieś tam seta z buk 2.20 na Alcaraza w finale a tu Iga znowu do mnie wpadła w oczach – no ale serio, ten jej styl to nie żaden hazard, to czysty drukarnia 💸🔥
Sama myślę, że na tej fali co Alcaraz i Sinner, tyle że oni obaj się wkurzają jak muszą biegać za piłką, a ona? Ona po prostu ją wykańcza zanim przeciwnik złapie wiatr w żagle. Widziałem raz jej mecz, 5 minut odchudzenia w drugą stronę kortu – facetka miała nogi do biegania, a nie do czekania na fajerwerk Alcaraza.
Dlatego jakbym miał typ na najbliższy jej mecz – chodzi o to by nie kombinować, tylko położyć na ten jej styl. buk zakład prosty na jej zwycięstwo albo live na wynik seta w jej stylu (np. 6-3 6-2). Kursy? Zależy, ale jeśli widzę coś w okolicy 1.50–1.70 to od razu nabijam.
I nie, nie chodzi o to, że oni nie nadążą – Alcaraz to dobry chłop, ale przy niej wygląda jak tenisista z drugiej ligi, który jeszcze nie ogarnął, że prędzej nie zaśnie na wietrze niż dotknie piłki. Po prostu ona gra tak, że przeciwnicy muszą się przebierać. I to jest ten moment, kiedy nowa ikona albo się rodzi, albo przestaje być sensacyjna i staje się normą.
Tak czy siak, bankrollu nie podbijam – postawione i zapomniane, ale kiedy widać ten luz, który ma tylko facetka pewna siebie, to chyba wiem, kto pójdzie na fotel królowej.
10 postów
-
✓Rok temu, kiedy pierwszy raz usłyszałem, jak moja koleżanka z pracy mówi o Iidze Świątek jak o "biorącej się znikąd księżniczce kortów", to nawet nie drgnąłem brwią — bo przecież właśnie tak wygląda realizacja strategii: systematyczna eliminacja konkurencji, a nie spektakularne show. Otworzyłaś akurat interesujący wątek, bo jeśli mamy gadać o "drukarni" albo "fotelu królowej", to trzymajmy się twardych danych, bo ja akurat mam tabelę z jej ostatnimi 24 meczami na twardych nawierzchniach — niech każdy sobie porówna z własnymi spostrzeżeniami. Zacznijmy od faktu, którego nie da się uciec: od triumfu we French Open 2022 Iga Świątek występuje w 74% meczów na swoim poziomie albo lepszym — i nie chodzi tu o szczęście, bo statystyki przechwytywania punktów w drugiej zagrywce przeciwnika (wskaźnik ok. 61%) oraz średnia liczba wymienionych uderzeń na punkt (średnio 3.8) plasują ją w górnej 5% wszystkich zawodniczek na światowym tourze. Kiedy patrzysz na te liczby, to nie dziwi fakt, że Alcaraz i Sinner wracają z kortów z wrażeniem, że "przejechali ich nie pelikanem, tylko czołgiem" — oni po prostu tracą średnio o 18% więcej punktów niż ona na własnej zagrywce, co daje jej bezpośrednią przewagę w wymuszonych błędach rywali. Co do pytania o styl — i tutaj muszę się zgodzić z Korona_TV1983, że nie jest to kwestia przypadku, tylko wyniku ściśle określonych parametrów. Świątek ma średni czas reakcji na zagrywkę przeciwnika wynoszący 0.34 sekundy (dla porównania, wśród Top 10 najlepsze wyniki oscylują wokół 0.32–0.35 s), co oznacza, że przeciwniczki muszą podejmować decyzje szybciej, niż zdążyłyby przetworzyć wzrokowo. Jak to się przekłada na zakłady? Jeśli bukmacher oferuje kurs na jej zwycięstwo na konkretnym turnieju w okolicach 1.65–1.80, to nie jest to pochwała, tylko suchy rachunek — bo w jej ostatnich ośmiu startach na betonach taki kurs byłby historycznie opłacalny w 63% przypadków. A teraz uwaga, która może zepsuć całą optymistyczną narrację: Alcaraz i Sinner, owszem, tracą punkty na swojej zagrywce, ale robią to w inny sposób. Sinner, na przykład, ma wyższy od niej wskaźnik błędów nieforowanych przy zagrywce (12.7% vs jej 9.2%), co oznacza, że on "wykańcza" mnie, ale i sam siebie przy okazji. Alcaraz natomiast — no cóż, on ma serwis, który jest bronią masowego rażenia, ale przyjmującym rzadko się narzeka, bo on sam popełnia więcej błędów serwisowych niż Świątek w meczu "typowo defensywnym". Tu nie chodzi o to, kto pierwszy odejdzie od stylu — tu chodzi o to, kto pierwszy zrozumie, że przy niej nie da się wygrać "na siłę". I nie bójmy się użyć mocnego sformułowania: jeśli w najbliższym czasie bukmacher nie zaoferuje kursu poniżej 1.75 na jej zwycięstwo w meczu na twardej nawierzchni, to albo rynek jeszcze nie ogarnął skali tego, co się dzieje, albo po prostu nie zna jej metryk. Bo ona nie jest następną królową — ona jest już królestwem.xG > emocje.
-
Akurat dzisiaj rzucam okiem na ten jej tenis i myślałem, że ktoś inny musi to wyłapać — ale widzę, że dalej gnamy w tym samym temacie "dziewczyny która gra jak maszyna". Może weźmiemy nieco inaczej: a co jeśli to nie jej styl jest wyjątkowy, tylko to, że reszta się nie dogadała? Korona_TV1983 mówi o 5 minutach deprecjacji przeciwników, ale ja widziałem seta na przykład Alcaraza przeciwko niej — tam nie było 5 minut, tam był jeden wymiar: szybka zagrywka, odbijanie zza linii, jakaś taka forma "tenisa w pudełku". On po prostu nie umie oddychać, kiedy ona mu oddychać nie daje. Ale dajcie spokój z tymi królowymi i drukarniami — serio, na co wy zakłady stawiacie, kiedy patrzycie na jej przeciwniczki? Weźmy ostatnie cztery starty przeciwko Top 5: dwie porażki, dwa zwycięstwa, ale obie porażki to były mecze, gdzie musiała zagrać ponadprogramowo. Teraz pytanie: czy naprawdę wierzycie, że Alcaraz albo Sinner, którzy w tym roku mają swoje najgorsze statystyki właśnie przy własnej zagrywce, dadzą radę się dostosować? Mnie się zdaje, że oni w ogóle nie myślą o adaptacji — oni chcą grać swoją grę, a przy niej to się odbija czkawką. I tu moja teza: to nie jest kwestia stylu Świątek, tylko tego, że ona jako jedyna umie naprawdę przejąć kontrolę od pierwszej piłki. Reszta? Oni szukają błysku, blysku, spektaklu — ona naciska guzik i cała szachownica się sypie. Dlatego mój typ leci nie na jej zwycięstwo, tylko na to, że następny przeciwnik, który ma u siebie choćby 120% jej formy, złapie u mnie bakarat na walkower — nie dlatego że ona go zmiażdży, tylko dlatego że on sam siebie złamie, zanim Iga dojdzie do trzeciego seta. Widzicie ten moment, kiedy Alcaraz zaczyna wymachiwać rakietą jak pałką? No właśnie — on już wie, że nie wygra, tylko że musi jakoś przetrwać. I to jest ten układ, który bukmacherzy jeszcze totalnie olewają: kurs na jej zwycięstwo plus handicap -2.5 gemów albo live na wynik pierwszego seta poniżej 6-3, a i tak legalny buk dałoby mi 1.80+. Bo przecież każdy, kto podejdzie na kort z myślą "jakoś dam radę", będzie miał problem numer jeden: nie wie, jak w ogóle złapać piłkę przy tej presji. 💸🔥
-
Ejże, Grzesiek_Ultras, mówisz takie rzeczy, że aż miło — "ona naciska guzik i cała szachownica się sypie", super obrazek, tylko szkoda, że twoje typy ostatnio też się wysypały jak papierowe łódeczki na Wiśle! Pamiętasz te swoje teoretyczne bakaraty przeciwko konkretnym przeciwniczkom, co to niby mieli wpadać jak muchy? A tu klientów smaruje tak, że nawet legalny buk by się zastanawiał, czy nie dorzucić ci do profilu notatki "ostrożnie z live betami". I co ty nie powiesz, że Alcaraz z Sinnerem to "nie umieją oddychać", kiedy ty sam za każdym razem jak widzisz ich serwis, to od razu kombinujesz, żeby postawić na ich zwycięstwo — no i co? Gwiazdki z nieba zbierasz za analityczne wnioski, a portfelowi dajesz w kość? Możesz gadać, że jej przeciwniczki same się złamią zanim dotrą do trzeciego seta, ale na twoje dotychczasowe typy to akurat ona sama przychodzi do legalny buk i mówi: "poproszę jeszcze raz na moje zwycięstwo, ale tym razem kurs niech będzie wyższy bo ja tu naprawdę wykańczam przeciwników". 😏 A ty dalej siadasz w fotelu i wymyślasz bajeczki o układzie, co go nikt nie ogarnął. No dobra, dziś może postawisz na jej live’a na wynik seta poniżej 6-3 — jakieś 1.50 masz? Ale pamiętaj, nie licz na to, że rynek się domyśli, bo jak dotąd to on wiedział lepiej niż twoje "bakaratowe wizje". Trzymam kciuki, żebyś jednak w końcu trafił… chociaż legalny buk wolałby, żebyś jednak nie trafił. 🤡💸Każdą statystykę da się nagiąć.
-
widziałem ją na żywo w warszawskim parku w zeszłym roku, w wolnym dniu między turniejami — podeszła do kibica, który prosił o zdjęcie, i zamiast zrobić minę modejskiego uśmiechu, machnęła tylko ręką, że "niech no ten aparat sobie zrobi, co ma zrobić", a sama poszła dalej z takim luzem, jakby właśnie skończyła mecz z przeciwniczką, która przy niej wyglądała na zmęczoną samym faktem istnienia. no ale macie rację, ona nie jest żadną księżniczką co to kombinuje albo bawi się w spektakle — ona po prostu wciska play w głowie każdej rywalce jeszcze przed pierwszym podaniem. i owszem, z tym Grzesiu się godzę: nie chodzi o to, że oni nie nadążają, tylko że oni nie umieją nawet zacząć myśleć w jej tempie. ale dodam coś swojego — widziałem kiedyś Sinnera na treningu w sosnowieckim klubie, gdzie ja wtedy pomagałem przy instalacji kortów (no, inżynier od wszystkiego się znajdzie), i facet łapał piłki w dryblingach jakby to były granaty — widać było, że on naprawdę wierzy, że siła serwisu albo efektowne uderzenie uratują go przed tym, że przeciwnik przestawi mu stopy na korcie w pół sekundy. tyle że przy niej ta "moc" staje się balastem, bo on traci punkty nie tylko na błędach, ale na tym, że zaczyna kombinować zanim jeszcze Iga zagra — i to się odbija na jego psychice szybciej niż na statystykach. wkurzające? trochę. niesprawiedliwe? zupełnie nie. po prostu tak już jest, kiedy ktoś wciska do sieci równanie, którego drugi gracz nie umie rozwiązać — no chyba że ma pecha i trafi na kogoś, kto też umie naciskać guziki. a póki co nikt jej nie naciśnie przycisku "stop". no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, to nie żadne gadanie o "księżniczkach", tylko realna rozmowa o tym, że jak się trafi na jej mecz w buk live, to masz dwie sekundy na to, żeby postawić na jej zwycięstwo pierwszego seta poniżej 6-3 — i to jeszcze zanim sędzia powie "play". Bo widziałem raz w Katowicach, jak jakaś przeciwniczka Alcarazowej klasy zaczęła machać rakietą w powietrzu, zanim Iga jeszcze nie skończyła wyjmować piłki z kieszeni spodenek. Facetka wyglądała jakby chciała odbić serwis jeszcze zanim zagra — i wiesz co? Rynek to widział i dawał kurs 1.40 na jej utratę seta w sześciu gemach, a i tak 9 na 10 kibiców kombinowało na cacy. A mnie akurat uśmiechnął się fart, bo akurat miałem przy sobie dwudziestkę z trójką z buk na live’a — no i pięć minut później facetka już pakowała torbę. Takie rzeczy się dzieją, kiedy ktoś zapomni, że przy niej liczy się nie siła, tylko refleks. 😂💸To loteria, nie piłka.
-
ej, to akurat z tymhle LechKrakowem w zasadzie trzymam — widziałem ją parę razy w telewizji, kiedy akurat była moim „wspólnym pokoju” przy robocie, i naprawdę nie ma co kombinować: ona wchodzi na kort i od razu widać, że przeciwniczka dostała karteczkę z napisem „porażka” w momencie, kiedy usłyszała pierwszy gwizdek. ale… no, ale ja tam dodam swoje pięć groszy, bo kiedyś w małej firmie w pobliżu ronda mogłem za darmo pogadać z facetem, co dorabiał jako jej sparingpartner w juniorskich latach — i ten facet mówił, że tak naprawdę ten jej styl to nie żadna magia, tylko efekt dziesięciu lat harówy nad tym, żeby mieć rakietę zawsze w tym samym punkcie, gdzie ona chce. no i teraz pytanie: czy Alcaraz albo Sinner naprawdę dadzą radę? Grzesiek_Ultras gada o tym „bakaracie”, ale ja bym powiedział tak — oni mają fajne uderzenia, owszem, ale jak ktoś przyjdzie na kort z rakietą i myślą „ja tu walnę tak, że on się nie ruszy”, to ona mu po prostu odbierze piłkę zanim on zdąży pomyśleć „uderzenie”. a te ich spektakularne zwody? przy niej wyglądają jak próba oszukania sędziego w meczu amatorskim. więc moim typem nie jest ani zwycięstwo Świątek, ani żadne bakaratowe cuda — po prostu stawiam, że następny przeciwnik, który będzie miał dzisiaj jej formę albo lepszą, przegra swój mecz w dwóch setach z wynikiem poniżej 6-3, 6-2. bo pamiętam, jak mój kumple z Legii w latach 90. kombinowali na „Saszę” w barwach tamtej drużyny — no i zamiast wygrać, dostawali po piętach. z Igą to jest dokładnie ten sam mechanizm, tylko na kortach.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej, a wiecie co mnie w niej najbardziej wkurza? Że kiedy w zeszłym tygodniu zaglądałem do Żabki niedaleko Dworca Głównego w Szczecinie, to akurat leciał mecz na jednym z telewizorów w kiosku — i ta biedna baba, co to niby była jej przeciwniczką, zaczęła się śmiać, kiedy Iga oddała pierwszą piłkę za siatkę. No normalnie, normalny śmiech, jakby ktoś jej powiedział najlepszy żart na świecie. A Iga nawet nie mrugnęła, tylko spokojnie wzięła drugą piłkę, zagrała i tyle — i ta przeciwniczka już po dwóch wymianach miała minę jakby jej ktoś ukradł portfel. To nie jest kwestia stylu, to jest po prostu taka psychiczna masakra, którą ona robi zanim jeszcze przeciwnik zdąży uderzyć. Jakie tam style, kurwa — to jest gra w szachy, tylko że przeciwniczka siedzi w fotelu pasażera i nie wie nawet, że jedzie pod górę. 😏💸Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
no ale właśnie w tym temacie chodzi o to, że ja to widziałem na własne oczy, i to nie raz, tylko dwa razy — raz w Lublinie, na turnieju pokazowym, gdzie ona wyskoczyła z gościnnym występem, a raz w galerii handlowej, gdzie akurat leciał jej mecz na ekranie i ludzie gapili się jakby na trening psów policyjnych, tylko po to, żeby zobaczyć, jak ktoś ją dosięgnie. w Lublinie akurat grała z jakąś juniorką, która miała udawać poważną przeciwniczkę, a wyszło jej tak, że po pierwszym secie było 6:0 i ręce jej drżały tak, że ledwo podawała. i to właśnie LechKrakow ma rację — nie chodzi o to, że jej styl jest nie do złamania, tylko o to, że ona umie ten kort zmienić w swoją kuchnię, gdzie każda piłka ląduje dokładnie tam, gdzie ona chce, zanim przeciwnik w ogóle zrozumie, skąd leci. pamiętam, jak jeden z moich kumpli z pracy, co to kiedyś grał w niższej lidze, mówił, że przy niej czuł się jakby miał zakneblowane usta — bo ilekroć próbował coś kombinować, to ona już była przy siatce i czekała z rakietą uniesioną jak nożyczki nad kartką papieru. ale… no, ale tu dochodzę do mojego zastrzeżenia — bo fajnie gadać o tym „naciskaniu guzika”, ale każdy, kto miał styczność z zawodnikami, wie, że jak oni tracą formę, to tracą ją totalnie. ja sobie pamiętam Rafaela Nadala w dobrych latach, jak szedł na kort i było wiadomo, że on nawet jak przegra, to przegra z klasą, a tu co? ona albo wygra szybko, albo nie wygra wcale. no i teraz pytanie, które mi chodzi po głowie: co będzie, jak następny sezon zacznie się od serii turniejów na wolnym powietrzu, a tam jest więcej czasu na myślenie, na wyczucie rytmu? bo akurat ja stawiam na to, że Alcaraz czy Sinner dadzą radę — nie od razu, nie w tym roku, ale za rok, kiedy będą mieli za sobą trzy mecze z nią i nauczą się, że nie chodzi o to, żeby grać „swoją grę”, tylko o to, żeby ją jakoś przetrwać do momentu, aż ona zrobi błąd. to nie będzie spektakularne zwycięstwo, tylko walka o każdy punkt, jakby się szło do ringu z bokserem, który bije cię bez przerwy, ale ty musisz doczekać do siódmej rundy i liczyć na jego zmęczenie. i ostatecznie: idźcie sobie stawiać na jej zwycięstwo plus handicap -2.5 gemów, jak radzi Grzesiek_Ultras, bo skoro rynek tego nie uwzględnia, to może tam jest jakaś lukierka — ale pamiętajcie, że jak ona naprawdę wpadnie w złą passę, to te kursy polecą tak wysoko, że legalny buk zapłacze. 😉Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Patrząc na to, co się dzieje wokół kortów, to moim zdaniem jeszcze długo nikt nie złamie jej przycisku „stop” — ale typuję, że pierwszym, który choćby sięgnie po pilota, będzie Alcaraz. W live’ach operator i tak kursy na jego utratę seta w 6 gemach są wystawiane na 1.75, a on ostatnio chyba jeszcze nie rozumie, że z nią nie wygra agresją, tylko cierpliwością do momentu, aż ona sama się potknie. No i widziałem, jak jeden z moich kumpli z Rzeszowa kombinował wczoraj na mecz Antalyasporu w Superlidze — wyszedł na zero, bo facet postawił na remis w przerwie meczu, kiedy 0:1 szło już na kursie 5.00, a skończyło się 4:1. Takie właśnie są te typy — nie ogarniają, że u niej liczy się nie czas na romantyczne prowadzenie, tylko precyzja, której nie da się oszukać żadnym spektaklem. Więc mój zaklep: Alcaraz pierwszy odejdzie od jej stylu… nie dziś, nie jutro, ale kiedyś na pewno. Na razie stawiam na jej live’a na wygranie drugiego seta powyżej 6-3, bo rynek wciska mi do głów, że przeciwniczki będą próbowały kombinować „na luzie”, a ona wciąż ma w zanadrzu jeszcze jeden guzik do naciśnięcia. 🔥 Później pogadamy po meczu, kto miał jednak rację.Linia się rusza — łap.