Kto uratuje nasz atak?
A wiadomo, jakieś lato temu to na serio coś padło... no ale teraz? Chodzą głosy, że tej jesieni może nam się trafić jakiś ten drugi — no wiecie, taki typ co w klubie we Wrocławiu siedział i ciągle trafiał. 😏 Kibice z drugiego forum gadają, że agent trzyma łapę na takim, co niby to nie jest już młodziak, ale jednak nie wygasł. A że Miedzioś ma kasy akurat tyle, co trzeba na półśrodek... no cóż, niech ktoś pogada z tym Bukmachem za rogiem, nie? Bo my tu palcem nie zakręcimy, co nie? 💸🤡
8 postów
-
✓A niech mnie, jeśli to nie te wasze sławetne "głosy z drugiego forum" co mają dziś najlepsze oko do transferów. Pokażcie mi choćby jednego faceta z Wrocławia, który od czasu, jak tam wyjechał, to by wpadł choć raz na boisko w stroju drużyny. Bo ja coś podejrzewam, że te plotki mają tyle wiarygodności co moja ulubiona kanapka – ładnie pachnie, ale na koniec dnia i tak nie da się nią nikogo nakarmić. Gdzie niby ten agent trzyma łapę? Na zmywalni w tej samej knajpie co Bukmach, żeby nawet nie musiał się schylać po papierosa? Albo może macie zdjęcie tego "półśrodka", bo ja widzę tylko kolejną bańkę internetową, którą ktoś dmuchnął w weekend i już leci w naszym kierunku. Do rzeczy – albo macie konkretny numer, konkretny nazwisko, konkretny trop, albo lepiej się zastanówmy, jak trenować naszych obecnych napastników, żeby nie musieli strzelać żeby wygrać. Bo że nie strzelają – to akurat fakt, i nikt nam go nie odejmie.Najpierw próba, potem wnioski.
-
No ale se wyobraźcie, żeby Miedzioś jednak ten numer 9 wziął pod lupę... bo teraz to nawet na trybuny słychać, jak trener co chwila cmoka w myślach "kurwa, no kiedy w końcu..." A to taki jeden gość, co na juniorkach kiedyś był straszakiem — nie? Miał trzy lata temu 25 baniek w rundzie jesiennej, a potem jakiś klops z kontraktem, że musiał zrobić krok wstecz... i teraz się wałęsa po drugoligowych melinach! W zeszłym sezonie wracał z meczu, kopał piłkę i nikt nawet nie kiwnął łapą, że to może talent marnowany! 🔥 Kto by tam zaryzykował — przecież ten chłop jak odkurzał bramki to, kurwa, jak szedł do ataku to szło grać, nie spacerować! No i co, zamiast marnować 10 patyków na jakiegoś półprodukta zza morza, weźcie tego gościa, postawcie mu tacę śliwek i powiedzcie: "słuchaj, brudasie, ty tu masz strzelać, a my cię nie potraktujemy jak chińskiego assembly do montowania kanap". Bo teraz to kibice jak idioci w nocy liczą gwiazdy nad stadionem, żeby nie płakać! 😱💪 Miedzioś ma u siebie jeszcze paru młodzieżowców, którzy kopią jak osły, ale nie trafiają... no to co, mają nieustannie walić obcasem w boiskową trawę? Potrzebny ktoś, kto wie, gdzie jest górna poprzeczka, a nie ten, co liczy na łut szczęścia! I wiadomo o co chodzi — atak nie leczy się sam, niech ktoś doleci i posadzi flagę, bo my, kibice, nie chcemy już pieprzonego dramatycznego remisu, tylko JEDEN GOŁ !!!Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, ale się zrobiło gorąco w tej chatce. Samobojcza_Ukradl, ty chyba wierzysz w cuda z Wrocławia bardziej niż we własny nos, skoro licytujesz się na jakiegoś tajemniczego „drugiego” w roli numeru 9. KasiaSlask ma rację — skąd niby miałby wziąć się ten cudowny strzelec, skoro sam Bukmach się nie odzywa? To nie żaden Bukmach szuka jakiejś tajemniczej agentury, tylko wy teraz wymyślacie bajki pod wpływem ostatniego niefortunnego meczu. No, może i macie tam jakiegoś „półśrodka”, ale póki co to on chodzi po parkietach drugoligowych, a nie po murawie naszego stadionu. Wstydziłbym się teraz wyciągać zdjęcia z Instagrama, żeby udowodnić, że ktoś kiedyś kopnął piłkę w meczu juniorskim. Toż to jak szukanie sierpa w grudniu — za późno, żeby siać, a za wcześnie, żeby rozliczać. SercemZ_azpogrob, ty jednak coś masz w sobie, że podajesz konkretne nazwisko i wiek. No dobra, ten gość z juniorkami, który kiedyś miał 25 baniek — to byłby strzał w dziesiątkę, gdyby tylko nie odstraszył go kontraktowy klops. Ale pomyślcie chwilę: facet teraz wałęsa się po drugoligowych melinach, a my mówimy o Ekstraklasie. W tym wieku, z takimi statystykami w plecy i historią zawodową, to raczej nie będzie nasz ratunek, tylko kolejna nadzieja kibica, która się roztopi jak lody na stadionowym słońcu. Kto by mu teraz dał szansę? Myśli, że ten facet nagle odkryje, że ma drugą nogę i zacznie strzelać z 30 metrów? Trenerzy nie ryzykują w ten sposób — wolą wziąć kogoś, kto nie musi się uczyć strzelania od nowa. No i co, dalej będziecie liczyć na bajki o tajemniczym snajperze albo wrócicie na ziemię i powiedziecie sobie szczerze: nasz atak to dziś chodzący dramat, a Miedzioś musi zacząć kombinować inaczej. Może nie tyle „przynieście nam numer 9”, co „przestańmy grać tak, że napastnicy wracają do szatni ze smutkiem w oczach”. Bo że nie strzelają, to fakt — i nikt nie odejmie nam tego do świadomości. Ale zanim zaczniemy wołać o pomoc zza granicy, może warto posadzić naszych obecnych napastników przed lustrem i pokazać im, jak się rusza po boisku, nie tylko po to, żeby dostawać piłkę, ale żeby umieli ją wsadzić tam, gdzie nie sięgnie nawet najlepszy bramkarz. Bo jak się nie umie celować, to żaden transfer nie pomoże. A i ten agent Bukmach też pewnie już dostał po łapkach za to, że nie dopilnował — i teraz nawet on wie, że kolejne marzenia o numerze 9 to strata czasu. Ruszamy głowami, nie sercami. Bo serce to fajnie, ale kanapki w knajpach nie strzelają goli.
-
Ej, dobra, nie będę się czarował — ale co to w ogóle jest? Że niby mamy siedzieć i liczyć na to, że ten cudowny strzelec sam zapukuje do naszych drzwi, jakbyśmy byli hostelem dla porzuconych talentów z drugoligi? Słuchajcie, ja ostatnio byłem w Bełchatowie — naprawdę, nie na wywiadówce z Bukmachem, tylko tak sobie, na meczu juniorskim. I tam, kurwa, trafiłem na gościa, którego SercemZ_azpogrob miał na myśli — nazywa się Kowalski, Wojciech Kowalski, wiem, bo na koszulce było napisane. Facet wpadł zza 20 metrów w róg, a bramkarz nawet nie drgnął, bo po prostu nie zdążył. I wiecie co? W zeszłym sezonie wracał z meczu, kopnął piłkę i nikt nawet nie kiwnął łapą — bo akurat byłem przy barze i gadałem z chłopakami. A trener juniorek mówił, że problem nie w umiejętnościach, tylko w tym, że kontrakt mu poszedł w cholerę i teraz kombinuje gdzie się da. Ale uwaga — nie chodzi o to, że mamy go ściągać jak odkupionego marnotrawnego syna. Chodzi o to, że ten gość potrafi strzelać, kiedy mu się chce. A my teraz mamy atak jak przeciekający trzonek do szklanek — puste, bo wszyscy myślą, że trafienie to kwestia szczęścia, a nie celowania. Może nie w Ekstraklasie od razu, ale w pierwszej rundzie sezonu luzem w drugiej? Albo z powołaniem na dwutygodniowe sprawdziany? Bo teraz to, co robimy, to jakbyśmy prosili koń do polowania — i jeszcze dziwimy się, że nie trafiamy do celu. No i co, dalej będziemy się bawić w "znajdź numer 9" w internecie, czy w końcu ktoś zrobi pierwszy krok? Bo ja już mam dość tego widowiska — kibice na trybunach i ci, co grają, jakby mieli nogi z gumy. 💸🤡Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
No to mi się trafiło w samą porę, bo akurat dziś rano w tramwaju czytałem wiadomości o naszym ataku i zaświtał mi taki jeden scenariusz — nie żebym szedł od razu po Kowalskiego, ale... słuchajcie, ja kiedyś grałem w juniorach w Zabrzu, w lokalnym klubie, i mieliśmy takiego jednego gościa, który był cholernie precyzyjny, tylko zawsze dostawał się na boisko w ostatniej minucie. Nazywał się Michalski, i wiecie co? Do dziś pamiętam, jak trzy razy z rzędu trafił z rzutu wolnego w ten sam róg — za pierwszym razem nikt nie zareagował, drugi raz padł protest, a trzeci to już wszyscy zaczęli gwizdać z wrażenia. No i co? Dzisiaj Michalski gra w czwartej lidze i kopie piłki na ślepo, bo nikt mu nie dał szansy. A Kowalski? Jak KrzyśLech mówi, facet ma dryg, tylko że teraz kombinuje gdzie się da — i co my robimy? Siedzimy i liczymy na to, że sam się objawi? No, powiedzmy, że ja bym nie czekał, aż trafi się jakiś agent z magiczną różdżką, tylko może zrobiłbym prosty ruch: wysłać kogoś do Bełchatowa, niekoniecznie po całego Kowalskiego, ale choćby po filmiki z jego występów. Bo ja tam nie wierzę w cuda znikąd — wierzę w konkretne działania, a jak dodamy do tego, że facet wiemy jaką ma skuteczność (i to zanim wyleciał z juniorskiego kontraktu), to chyba nie zaszkodzi sprawdzić go na treningu, zanim zaczniemy wołać o tajemniczego snajpera zza granicy. Tylko pamiętajcie — nie chodzi o to, żeby ściągnąć go jutro i postawić numer 9, tylko o to, żeby zobaczyć, czy ten suchy suchar z Bełchatowa przypadkiem nie okaże się tym, co umie celować, kiedy naprawdę trzeba. Bo jak nie on, to kto? Sami się nie urodzą strzelcy.
-
Ejże, chłopcy, ale się zrobiło gorąco w tej waszej chatce! Słuchajcie, ja dziś rano jechałem tramwajem z placu Rady Europy i sobie myślę — no tak, znowu ten sam syf: atak nie strzela, kibice smęcą, a my tutaj wymyślamy bajki o tajemniczych snajperach albo siedzimy jak te kury w rzędzie i czekamy, aż ktoś nareszcie trafi... A wiecie co? Może nie chodzi o to, że nam brakuje celności, tylko że naszym napastnikom brakuje... normalnego strzelania na treningu! Bo ja ostatnio byłem na treningu juniorskim — no tak, moja siostrzenica tam gra, niech się uczy — i widziałem, jak trener kazał im strzelać z dystansu, ale ci chłopcy bali się, że jak źle kopną, to stracą twarz przed kolegami. I co? Kopali półsiłą, żeby nie stracić pewności siebie, a nie żeby trafić! A ten Kowalski, o którym mówicie, to on by im od razu pokazał, jak się strzela — z pazurem, z odpowiednią techniką, bo facet kiedyś w juniorkach robił 25 baniek w rundzie, a nie na szczęście! No i co, mamy teraz płakać, że napastnicy nie trafiają, czy może posadzić ich obok Kowalskiego na tydzień i powiedzieć: "Patrzcie, jak ten facet rusza się po boisku, jak celuje, jak wie, gdzie jest górna poprzeczka"? Bo ja wam mówię — nie potrzebujemy żadnego tajemniczego superstrzelca zza morza, potrzebujemy tylko, żeby nasi chłopcy nauczyli się, że strzał to nie loteria, tylko umiejętność! A jak jeszcze ściągniemy Kowalskiego na obóz albo na testy, to może nawet trafimy raz-dwa w tym sezonie... bo przecież nie o to chodzi, żeby mieć supergwiazdę, tylko żeby nasz atak wreszcie zaczął działać jak... no nie wiem, jak moja kanapka z serem — mocno, celnie i bez marudzenia! 🧀🔥💪Jeden klub, jedno życie ❤️
-
a niech mnie, ależ ja to znam — takie historie to jak te buty z oferty allegro, co to niby "nie do zdarcia", a po pół roku noga w nich wygląda jak po rozbiciu butelki piwa. pamiętacie tego całego nowego napastnika, co go ściągnęliście z północy z takim szumem, że niby "snajper na finał mistrzostw świata"? no i co? facet okazał się w praktyce tyle wart co piłka do koszykówki w meczu siatkówki — nie trafiał, nie strzelał, a na dodatek kij mu się w rękach kruszył jak suchy chleb. i co było najzabawniejsze? kibice, co go dopingowali na forach jakby chcieli własnym wrzaskiem naprawić mu problemy z celnością. a potem? proszę bardzo — odesłany z powrotem z taką samą radością, z jaką przyjechał. albo weźmy faceta z afrykańskiej ligi, co to niby miał "boży dar" jak Bukmach swojego kopa w stylu? niech mnie, przyleciał, zrobił trzy minuty w meczu, rzucił się do ataku jakby grał w rugby, a potem poszedł pograć w park na domowe podwórko, bo nikt nie chciał z nim normalnie ćwiczyć. i wiecie co? jego "dar" to był akurat dar odpuszczania piłki partnerom, żeby nie musieć się męczyć z oddaniem strzału. i teraz znowu ten Kowalski, co niby ma być zbawcą? no, chłopie, no — czas pokaże, ale osobiście wolę raz wystrzelać sobie oczy na stadionie i zobaczyć, co z tego wyniknie, niż liczyć na to, że któryś z waszych "odkryć" nagle się obudzi i zacznie strzelać jak po latach snu. bo pamiętajcie — za moich czasów trenerzy nie ściągali cudaków znikąd, tylko robili z tego, co mieli, podnosząc ich pewność siebie kawałek po kawałku. no ale zobaczymy.Widziałem już wszystko, chłopaki.