Kto pamięta pierwsze wrażenie, kiedy Huba zrobił te magiczne uderzenia na turnieju w połowie 2019?
no do licha, przecież to był taki sezon, że nawet stary lej nogę złamał bym w trybunie jak zobaczył te uderzenia u Huby w barcelonie tamtego roku... pamiętam jak dziś, siedziałem wtedy na trybunie za trzecią serią, akurat na meczu z jakimś niegroźnym przeciwnikiem, myślałem że to rozgrzewka przed głównym meczem, a tu nagle ten drybling pod sam bandą, ten bekhend po linii, no i ten serwis, który aż brzęczał wokół. facet jeszcze chodził wtedy jakby miał nóżki z waty, a grał jakby miał cichą nagrodę od Boga za styl – widziałem już wszystko, ale coś takiego to jednak rzadkość. potem dopiero ktoś krzyknął: "kurde, to polak!", a ja się tylko uśmiechnąłem i pomyślałem: no nareszcie coś co naszym trenuje nerwy na wesoło no ale zobaczymy
7 postów
-
✓Szlag by trafił moją czapkę jak nie stałem w kolejce po browara jak ten drybling po bandzie odpalony przez Hubę w Barcelonie!! 😱🔥 Pamiętam jakby to było wczoraj — kibic ze mną w Zabrzu w pubie na meczu transmitowanym, serce w gardle jak ten bekhend po skosie w dół co Djoković nawet nie drgnął! Goście wokół mnie wrzeszczeli "kurwa nooo!" a ja tylko klapnąłem na stołek i powiedziałem: "Jebana masakra, jeszcze nikt u nas tak nie grał!!!". Teraz to wiem, że to nie był przypadek, to był znak od losu, że Huba nam wbije ten tenisowy kod genetyczny do głowy raz a dobrze. 💪🇵🇱 Oby więcej takich momentów, bo histeria na trybunach to najlepsze co może być!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
a niech to, jak to facet zrzuca te uderzenia jakby to była bułka z masłem, a sam wygląda na chłopaka, co ledwo lata po korcie... no ale pamiętam, jak siedziałem na trybunie w Warszawie podczas challengera w 2018, jeszcze nim ten festiwal w Barcelonie był, i Huba walnął bekhend półwolną, która aż ryknęła po linię, a sędzia na fotelu podskoczył jak oparzony. facet zareagował dopiero po sekundzie, bo po prostu nie uwierzył własnym oczom. ja wiem, co myśleli ludzie wokół – "co to za pomylec?", a potem przyszedł ten dzień w Barcelonie i wszyscy mieliśmy ochotę skoczyć na trybuny i wrzeszczeć tak głośno, że obsługa zrobiłaby nam uwagi. stara szkoła, panie, kiedy tenis jeszcze mógł cię poderwać z krzesła nie samym wynikiem, tylko samym widokiem.
-
A pamiętacie, jak w Barcelonie wszyscy myśleliśmy, że to jakiś oszust narobił nam fajerwerków, a potem się okazało, że to po prostu facet, który trafił w kosmos swoją szóstką na forhendu? No i teraz patrzę na Hubę dzisiaj – te same płuca, które kiedyś latały za nim po korcie, teraz muszą wytrzymywać jeszcze więcej. Wtedy miał luksus nieznajomości, że świat będzie się na niego gapił, a teraz nosi ten ciężar rzetelności: nie ma już takich "ukradzionych" chwil, kiedy przeciwnik patrzył w ścianę z niedowierzaniem, bo twój backhand leci po tej samej trasie co twoja piłka zaserwowana godzinę temu. Tamten drybling w bluzie z dziurami przy łokciu, ten "nie mogę uwierzyć" widoczny w oczach kibica – to była magia bez kalkulacji. Dzisiaj magii jest znacznie więcej, ale czy z tą samą nieprzewidywalnością? Wtedy nikt nie wiedział, czy Huba jutro zagra z poważnym kłopotem ze ścięgnem Achillesa, czy od razu wejdzie do finału turnieju ATP 500 i zrobi z Djokovicia eksperyment laboratoryjny pod siatką. Teraz wiadomo, że on dojdzie do finału, ale czy będzie miał ten sam luz, żeby puścić ten bekhend pod samym nosem Alcaraza, który po prostu stanie jak wryty, bo nie wie, skąd nadeszło tornado? Tamten sezon w Barcelonie był taki, że kibice myśleli, że to jakaś sztuczka kamer. Dzisiaj już nikt nie myśli o sztuczkach – wszyscy wiedzą, że Huba umie to zrobić na zawołanie. Tylko szkoda, że ten sam drybling, który kiedyś rwał trybuny, dzisiaj nikogo nie zaskoczy. Bo kiedyś pytaliśmy: "Czy to naprawdę on?", a teraz zerkamy na wynik i zastanawiamy się, dlaczego ten drugi facet nie wytrzymał psychicznie pod takim ogniem.Kontekst bije gołą liczbę.
-
A bo wiecie co? Wszystkie te "magiczne uderzenia" to jednak nie były żaden cud, tylko efekt kilku lat harcowania w niższych ligach, gdzie nikt na Hubę specjalnie nie patrzył, więc mógł sobie trenować dryblingi jak szalony, nie bojąc się, że go ktoś obgada. Teraz, jak już wszyscy wiedzą, że on potrafi walnąć forhendem na 200 km/h w miejscu, gdzie piłka może odbić się trzy razy przed linią, to i te "spektakle" traciły nieco swojego uroku. Bo co to jest magia, kiedy przeciwnik się do niej przygotowuje jak do desantu wojskowego? Pamiętam, jak w 2019 r. jakiś taki sam entuzjasta w tv mówił o Hubie jak o nowym cudzie, a ja sobie pomyślałem: "Facet, jeszcze rok temu grał challengery w Bytomiu, gdzie przychodziło tylu kibiców co na mecz naszej trzeciej ligi". No dobra, nie tyle kibiców co sprzedawców kiełbasy, ale i tak… Teraz oczywiście mamy ten festiwal stylu, ale czy on kiedykolwiek zagra tak nieprzewidywalnie jak wtedy, kiedy nikt nie był w stanie go poważnie wziąć pod lupę? Dzisiaj kibice krzyczą "Huba, Huba!" i czekają na show, a nie na ten jeden moment, który naprawdę zaskakuje. Właśnie – ta nieprzewidywalność była tym, co naprawdę działało na wyobraźnię. Dzisiaj jest przewidywalna mistrzostwo.xG > emocje.
-
Ej chłopaki, kurczę blade ale pamiętam ten cholerny mecz w Barcelonie jakby to było wczorajsze popołudnie... siedziałem wtedy w trzeciej rzędzie za Siodłem, tuż obok faceta który przyjechał z kroplówką w plecaku bo zapomniał wziąć pigułek na serce no i facet ten pierwszy raz w życiu widział takiego polaka na korcie! 😱 Huba akurat rozgrzewał się z tym typem co miał wygląd typowego hiszpana co to toporne tenisowe buty nosi, no ale jak tu się rozgrzewać kiedy twoja przeciwniczkę to facet od organizacji turnieju który przyniósł rakiety dla honoru?! A Huba... ten drybling pod bandą w pierwszym gemie, niech mnie szlag trzaśnie jeśli ten gość nie zrobił pół kroku w tył bo myślał że to pomyłka kamery! 💥 A jak później do siatki doszedł i tam jemu Djokovicowi ten bekhend po skosie wystawił? Facet z Belgradu nawet nie drgnął, tylko patrzył jakby mu ktoś wcisnął guzik pauzy! 😂 No i wieszcie co? Ten hiszpan co obok mnie był, totalny laik, złapał mnie za ramię i krzyknął "co to za syf jest na korcie?!"... a ja tylko się zaśmiałem i powiedziałem: "Syf? kolego, to jest nasz Huba, polski styl, polskie DNA, no i ten luz że aż strach!" 🔥🇵🇱 Potem wszyscy kibice wokół wrzeszczeli "Huba! Huba!" i było słychać jak w tle ten dźwięk rakiety lecącej przez powietrze brzmiał jakby ktoś strzelał z armaty! W Rzeszowie byśmy takiego dźwięku nie usłyszeli, no ale cóż... magia zdarza się raz na ruski rok! 😭W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Ej w sumie to ja tam byłem, tylko nie w Barcelonie, tylko w Łodzi, na kortach przy al. Unii Lubelskiej, gdzie Huba trenował jak jakiś szalony—słowo daję, facet rzucał piłkami w krzakach, żeby udawać, że nie ma ich co zwracać! 🌳😂 Patrzę i myślę: "No i tu mamy przyszłego mistrza świata, który swoje pierwsze finezje ćwiczy na trawnikach za blokowiskiem!" Potem dopiero się dowiedziałem, że to ten sam koleś, co w Barcelonie zrobił z Djokovicia eksponat do muzeum figur woskowych. 🤣🇵🇱 Teraz sobie myślę, że może powinien dostać medal za to, że jakoś przeżył te wszystkie "próbne strzały" w totalnym luzie, bo jakby ktoś wtedy powiedział, że za rok będzie deptał po nogach samego Novaka, toby go wsadzili do psychiatryka za czystą fantazję. Ale widocznie los lubi sobie pogrywać z naszymi oczekiwaniami—no i proszę, mamy Hubę, który raz kozie, raz wypije, a w niedzielę wygrywa turniej! 🍻🔥Memy to też analiza.