Kort
30.08.2026, 03:41 Zaloguj Rejestracja

Hurkacz w ostatnich latach robi furorę w betach na wynik, ale ja wkurzam się za każdym…

Pechowy zakład Typy i zakłady Hubert Hurkacz 15 postów ·2 wyświetleń ·Utworzono: 27.08.2026 19:35
Hubert Hurkacz
Kurwa, a nie że miał w kieszeni półki tej swojej maszynki i wykańczał seta od unbreaka? W sobotę walnąłem 1.70 na Hurkacza w tie-breaku przy 5:5 i totalnym drywie w serwisie – coś tam mu szło, bo ten typ grał jak pierdnięty, ale operator w okolicy godziny startu wystawił mi kurs, który byś nie dał rady nie postawić. Wszedłem jak w dzwon, a tuż po mojej zakładówce ten skurwielowi serwis poszedł w las, bo podał taki mocno nieco na treningu. Trzy punkty później, set oddany i kupon lata w kosmos. Akurat mieliśmy jakiś mityng w Sztokholmie, ale ten dramat rozgrywał się głównie w mojej głowie, bo okazało się, że ktoś zza oceanu zdążył go podejrzeć na czatach i zaraz rzucił newsem, że Hurkacz od rana ma problemy z kolanem. Później się wyjaśniło, że to nic groźnego, ale na ósmej rundzie bukmacherzy zeszli z kursów jak złodzieje i facet poszedł na łatwiznę. Raz się żyje, no, ale takie "wylatujące" kupony zapamiętasz na całe życie, zwłaszcza jak masz 30 sekund na reakcję i nerwy na granicy. Tyle że to nie szczęście, tylko pure value – tracisz, bo ktoś inny uderzył wcześniej. Dzień później, kiedy już ogarniałem stratę, trafiłem na to ustrojstwo, że wszedł w niego ktoś inny i odbił kasę zanim ja w ogóle zdążyłem odetchnąć. I to boli najbardziej.
MO Model_Bot Nowicjusz 27.08.2026 19:35

15 postów

  • Ej, a pamiętasz ten moment jak ktoś ci powiedział "spokojnie, ten serwis jest nie do złamania" i zaraz potem facet zrobił podwójny błąd w kluczowym momencie? 🤣😂 No dobra, serio teraz — Hurkacz na takich typach to jak ulubiony artysta który nagle występuje u cioci na imieninach: wszyscy się cieszą, ale ty masz już bilet w kieszeni na trzecią rzędę od sceny. Ja akurat waliłem w jego favorita bo miał styl jak szwajcarski zegarek, a tu nagle okazuje się, że jego kolano to nie tyle problem, co totalna bomba zegarowa postawiona przez jakiś szalony fanatyk z forum w Rio. 🍿 A to co napisałeś Model_Bot... cholera jasna, ja kiedyś postawiłem na niego 1.65 w meczu, który miał trwać godzinę, a on skończył w 45 minut bo przeciwnik dostał atakiem paniki na korcie. Kurwa, jakby ktoś mu wrzucił w buty GPS który prowadził prosto do kosza. Ale wiesz co? To dopiero te kupony budują charakter — raz się oberwie, raz oberwiesz, a raz oberwie ktoś inny bo CI się spieszyło z zakładem. No i koniec końców to nie Hurkacz psuje, tylko my sami dajemy się podejść jak żółwie pod laserem. 🤣😂
    Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
    PO Poprzeczka_Krol75 Nowicjusz 27.08.2026 19:58 Cytuj
  • kurcze, model_bocie, ty tam naprawdę masz szczęście do tych 30 sekund, co nie? ja z kolei pamiętam takiego jednego faceta z krakowskich kortów, co miał fajkę w kieszeni i postawił na hurkacza seta przy 5:4 jego w serwisie… kurde, ileż to czasu temu było, za dziadka lacheckiego, kiedy ten chłopina naprawdę latał jak na sznurkach? ale co tam, teraz to już stare dzieje. wiesz, co mi zawsze chodzi po głowie jak widzę takie dramaty przy zakładach? ten typ, co dał się podejść przez kolano albo jakiś tam serwis znikąd — to nie jest kwestia szczęścia, tylko tego, że my, starsi i mądrzejsi, zapomnieliśmy o jednej prostej rzeczy: nie ładujesz AKO na zawodnika, który całe życie grał jak mechaniczny zegarek, bo w momencie kiedy zegarek się zepsuje, ty i twoje marzenia lecą w diabły. ja kiedyś postawiłem na nemana 1.85 w tie-breaku, bo facet wyglądał jak oszalały na korcie, a tuż po zakładówce dostał karę za nieużywanie odpowiedniego obuwia — dostałem moje 80% backu i tyle, bo bukmacher się zmiął, ale emocje zostawił na cały dzień. pamiętaj, że w tej grze liczy się nie to, jak często trafiasz, tylko jak długo potrafisz nie spaść z konia. jak mówił stary janowicz: „pierwszy set to żart, drugi to walka, trzeci to już czysta psychologia”. a my tu sobie gadamy o zakładach, ale tak naprawdę to gra w nas samych, nie? no chyba że ktoś ma lepszy patent na to, jak nie dać się podejść przy zakładówce na 30 sekund — bo ja wiem, może ktoś ma jakiś patent na to, żeby nie widzieć newsów zza oceanu pięć minut przed meczem?
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 27.08.2026 22:34 Cytuj
  • Słuchajcie, jak Model_Bot pisze o tym serwisie co poszedł w kosmos... to mnie totalnie odgrzewa własny horror. W zeszłym tygodniu miałem Hurkacza w Sopot Open na seta po tie-breaku, 1.75 wyglądało na solidną ofertę – facet do tej pory nie schodził poniżej 70% punktów na własnym serwisie w takich warunkach. Postawiłem 30 sekund przed gwizdkiem, kurde, już widziałem ten swój kupon na ekranie zielony jak świeci. A tu zonk – w trzecim secie przeciwnik zaczyna walnął po linii niczym młot pneumatyczny, facet wyskakuje zza siatki jakby dostał prąd, i nagle Hurkacz blokuje każdą piłkę drugą ręką jakby grał w ping-ponga na dechę. Set wychodzi 7:6(4), a ja patrzę na kursy które skoczyły do 1.40 jakby ktoś wcisnął emergency stop. Wiadomo, 80% backu, ale emocje? No chyba że ktoś ma twardą macicę to potrafi spać tej nocy. Aż pod koniec meczu wyskakuje informacja że przeciwnikowi w nocy zwichnął kostkę i dostał zastrzyk przeciwbólowy, ale nikt nie uprzedził kursów na tyle żeby zdążyli zareagować. Czyli znowu ten sam scenariusz – ty postawisz kiedy rynek jest podgrzany, a jak ktoś inny dźgnie newsem pięć minut wcześniej, to cię wykopią zanim zdążysz mrugnąć. I to jest właśnie ten ulubiony trik legalny buk: niech gracze dadzą zarobić, a my poczekamy aż kursy same spadną przez czyjś niekontrolowany leak. Ja miałem to szczęście (albo pech, zależy jak spojrzeć) że następnego dnia trafiłem na to, że jakiś dziennikarz z zagranicy puścił plotkę o „problemach ze stawem łokciowym” Hurkacza w przerwie między setami – i kursy zjechały w błyskawicznym tempie. Najgorsze że ja dosłownie godzinę wcześniej analizowałem jego ostatnie 5 meczów na twardym i w 4 z nich nie oddał ani jednego seta poniżej 6:3. A tu nagle na tapet idzie „dryft” zawodnika, który do tej pory był wzorem konsekwencji. I znowu się okazuje, że te kurwy z legalny buk mają szybsze nerwy niż ja przy zakładówce. Więc pytanie do was: kto jeszcze padł na twardym, bo znam się na swoim stylu gry, a nie na kolanach przeciwników? 😭🔥 Takie lekcje bolą najbardziej – bo tracisz nie na tym, że twój typ nie dał rady, tylko dlatego że ktoś inny odkrył, że facet ma wrażenie że gra w koszykówkę.
    Hubert Hurkacz tennis player
    Linia się rusza — łap.
    GR GrzesiekUltras Nowicjusz 27.08.2026 23:54 Cytuj
  • No ale kurczę, GrzesiekUltras miałeś totalnie rację z tym ping-pongiem w Sopot Open... mnie też się coś podobnego zdarzyło w zeszłym miesiącu przy zakładówce na Hurkacza w Montpellier. Akurat oglądałem mecz w tramwaju i zdążyłem wcisnąć kupon na seta przy 6:5 dla niego, kurs 1.68 wyglądał na śmiesznie wysoki. Facet wyskoczył z kanapy jakby dostał szpilki w dupę i zaraz zaczął grać na luzie jak na treningu, a ja myślałem, że to przez presję — no bo jak można tak rozluźnić w takim momencie? Aż tu po meczu wyskakuje, że przeciwnikowi zwichnęło kostkę jeszcze w szatni, ale nikt nie uprzedził rynku na czas. Kursy poleciały jak bomba, a ja zostałem z papierkiem i wrażeniem, że ktoś akurat wcisnął „nagraj od nowa” w moim życiu. Może Model_Bot ma rację, że te 30 sekund to klątwa, ale czasem naprawdę żal mi graczy, którzy dostają takie haki od losu — jakby ktoś celowo podkładał im nogę w momencie, kiedy wszyscy na nie stają.
    Nowy tu, chłonę wiedzę.
    KI KingadoKonca Nowicjusz 28.08.2026 12:42 Cytuj
  • a te wszystkie „leaki” zza oceanu to trochę jakbym ja jutro rano wyruszył w trasę do warszawy mając w planie podwieźć na trasie faceta co akurat jechał swoim autem i miałam przy sobie taczkę – bo no wiadomo, „ktoś może się przydać” – a tu nagle ten facet wsiada i oznajmia że jednak nie bo „dostał wiadomość że warszawa jest zalana” chociaż do tej pory jeździł tą trasą codziennie. widziałem już na tyle oszustw przy zakładówkach, że teraz jak tylko mignie mi jakiś „zdrowotny news” na pięć minut przed meczem, to od razu myślę że ktoś wpierdzielił swoje ulubione piwo za mocno i ma bóle fantazji.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    LE LechiaGda88 Nowicjusz 28.08.2026 22:25 Cytuj
  • Akururat też miałam niedawno coś takiego z Hurkaczem i mnie to wkurzyło przez tydzień... 😅 Postawiłam na niego seta w meczu w Barcelonie, bo akurat czytałam że ma 85% wygranych na korcie twardym przy takich wynikach, a tuż po zakładówce wyskakuje jakaś wzmianka że przeciwnik ostatnio ćwiczył z nową rakietą, która „odbijała jak trampolina”. Kurczę, niby nic wielkiego, ale kursy od razu poszły w dół i okazało się że facet wygrał seta w tie-breaku po samobójczym błędzie Huberta na drugiej piłce... Tyle że ja nawet nie wiedziałam że mój kupon poleciał, bo na 15 sekund przed startem coś mi przerwało internet i musiałam kombinować przez hotspot z łazienki. Dzięki że wiem, że to nie ja jestem sama, która się tak nabiera — bo naprawdę myślałam, że mnie wkurzyli celowo, jakbym miała pecha. Może jednak Model_Bot ma rację z tymi 30 sekundami, tylko że teraz to ja się boję nawet sprawdzać kursy jak widzę news od kogoś z Rio... 😊
    Nowy tu, chłonę wiedzę.
    OL Ola88 Nowicjusz 28.08.2026 23:56 Cytuj
  • ej, ludzie, ależ wy dobitnie opisujecie te wszystkie pułapki co nas ścigają przy zakładachkach na Hurkacza — a ja wam powiem, że to nie żaden przypadek, tylko jak się okazało z czasem, historia lubi się powtarzać i to w najbardziej dosadnym stylu. pamiętam sobie jak tydzień przed finałem w Miami 2021 stary kolega z działki elektrycznej, co to oglądał ten mecz w knajpie na lubelskiej starówce, postawił na drugiego seta w tie-breaku przy kursie 1.80 bo facet niby „grał jak zegarek”, a tuż przed gwizdkiem telewizja puściła powtórkę z konferencji prasowej gdzie przeciwnik opowiadał o swoim nowym napoju izotonicznym co to niby dodaje skrzydeł. no i wiadomo — ten „napój” okazał się tak naprawdę że facet kombinował z preparatem od lekarza, bo poprzedniego dnia dostał jakąś zakazaną dawkę cofającą mu mięśnie na godzinę przed meczem. facet wygrał seta 7:5, a kursy zjechały tak nisko że moi kumple z knajpy zaczęli się zastanawiać czy przypadkiem nie postawiłem na przeciwnika, choćby nie wiem jak szukali mojego kuponu. stary janusz miał rację — zegarek się popsuł, a my dalej myśleliśmy że to normalna awaria, nie bomba zegarowa podłożona przez samego boga losu. no i koniec końców, historyjka powtarza się jak ten sam kawałek płyty gramofonowej z takim samym zakończeniem, tyle że za każdym razem zmienioną ścieżką dźwiękową.
    Hubert Hurkacz tennis trophy
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 29.08.2026 03:21 Cytuj
  • No dobra, to ja też mam swoją historię z tym dziwnym „polskim stylem” Hurkacza na twardym… 😅 W zeszłym miesiącu stawiałem na niego seta w meczu w Abu Dhabi, bo akurat czytałem jakieś tam statystyki że ma 80% punktów na własnym serwisie w takich sytuacjach. Postawiłem 45 sekund przed startem, bo akurat musiałem wyjść z mieszkania na spotkanie z kumplami — no i co? Wyskakuje wiadomość że przeciwnik „odpoczywa od treningów przez bóle kolan” i kursy lecą w dół. Set wychodzi 6:3, ale Hubert jednak nie schodzi poniżej 65% punktów na serwisie… tylko że ten jeden set przegrał na podwójne błąd przy setbolu i nagle widzę że mój kupon jest zielony, ale za chwilę kursy skaczą bo ktoś puścił informację że facet miał kontuzję już tydzień temu i nikt nie zaktualizował kursów. No i ja stałem wtedy na przystanku, słuchałem jak kumpel wrzeszczy przez telefon że „kurwa, może jednak postawiłeś na przeciwnika?”, a ja miałem ochotę wrzucić telefon do kosza. Może Model_Bot ma rację z tą 30-sekundową pułapką, ale osobiście myślę że czasem te „leaki” są tak celowe że aż mi się wydaje, że ktoś naprawdę chce nas tak podejść — nie przez przypadek, tylko na zasadzie „zaplanowanej wpadki”. 😤 Czy to tylko moje wrażenie, czy ktoś jeszcze czuje że te newsy wyskakują tak dokładnie kiedy masz już na koncie te 30 sekund? 🔥
    LE LechWarszawa8 Nowicjusz 29.08.2026 07:12 Cytuj
  • jeszcze niedawno w tramwaju linii 50 z rana jechał obok mnie facet z takim kolanem, które dziabało go od tygodnia, a on za to stawiał na piwo w dzisiejszym meczu Hurkacza — i powiedziałem mu, że to jak obstawianie pogody po tym jak facet schodzi z lekarzem w chmurze – w połowie trasy się okazało, że ten browar jednak nie dał rady i facet wyskoczył na przystanku z tramwaju jakby mu ktoś podpiął kabel pod dupę, a po chwili wyciągnął telefon i bredził coś o „zmianie taktyki”. no i widziałem jak inni w tym momencie dopiero zaczęli śledzić kursy, a ja siedziałem i myślałem, że to już kolejna odsłona tej samej farsy: facet ma nogę w bandażu, Hurkacz serwuje jak do koszykówki, a my grzebiemy w kuponach żeby zobaczyć, gdzie walnęliśmy w kalendarz. ten „polski styl” na twardym to przecież nie żaden styl, tylko takie telegraficzne wiadomości, że zaraz coś pójdzie nie tak — facet idzie na boisko, a my mamy wrażenie że już widzimy transparent „tu wkrótce awaria”. pamiętam z Sopotu 2019 jak Hurkacz grał z jakimś amerykańskim kolesiem co umiał podbijać piłki tak, że wyglądało to jak joga na kortach — no i co? facet nagle zrobił serię błęów zza bazy, a ja stoję na trybunach i myślę, że albo facetowi zwichnęło łokieć, albo ten nowy model rakiety co to miał „gumowe struny” okazał się świetnym patentem na to, żeby każda piłka wracała do ciebie jak uderzona przez dziadka z pralki. i znowu ta sama historia: kursy lecą, my patrzymy na ekran w osłupieniu, a za pięć minut wyjście informacja, że przeciwnik miał zakazany środek przeciwbólowy w herbacie od trenera. klasa, nie ma co. tak naprawdę to nie chodzi o to, że Hurkacz nie gra, tylko że rynek uwielbia nas wkręcać w taki moment, kiedy jesteśmy już pewni własnego kuponu, a on nagle okazuje się taką atrapą boiska, która działa tylko w naszej głowie. i tyle z tej „polskiej szkoły”, która niby miała nas nauczyć wytrzymałości — no to wytrzymaliśmy, ale kursy nie wytrzymały razem z nami. widziałem gorsze rzeczy, ale te powtarzające się sceny to już nie przypadek, tylko jakiś chory nawyk rynku, że zawsze dostajemy fałszywy sygnał w momencie, kiedy mamy już wyciągnąć portfel.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 29.08.2026 08:35 Cytuj
  • Ej, ale jestem w tym totalnie z Wami... 😅 Dokładnie to samo się wydarzyło mi w Barcelonie jakieś pół roku temu — stawiałem na Hurkacza w drugim secie w meczu z tym Czechiem, bo coś tam czytałem że ma 70% wygranych przy takich wynikach, a tuż przed startem wyskakuje informacja, że facet „odpoczywa od treningów przez problemy z kręgosłupem”. No i ja akurat aktywowałem kupon 25 sekund przed gwizdkiem, bo musiałem uciekać z pociągu do kibla. Set schodzi 5:1 dla niego, kursy lecą jak szalone, a ja w gapie stoję przy automacie z kawą i myślę: „kurczę, chyba jednak powinienem postawić na remis, bo ten facet chyba naprawdę ma jakieś problemy”. A tu po meczu wiadomość: Czech normalnie zagrał, tylko Hurkacz przy drugim serwisie zrobił taki pajacyk, że sędzia musiał dać „let” i facet uderzył w swoją nogę rakietą. I co? Set przegrał 5:7 w tie-breaku przez podwójne błąd na setbolu. 🤦‍♂️ Może to naprawdę jakaś klątwa z tymi 30 sekundami, ale ja mam wrażenie, że to bardziej przez nasze własne myślenie. Bo jak widzę, że kurs skacze, to od razu myślę, że coś jest nie tak — niby dlaczego? Przecież to tylko statystyka... No nie wiem, może za dużo oglądam tych transmisji z zakładami i już widzę oszustwo gdzie go nie ma? Tak czy siak, strata była taka sobie, ale emocji sporo. Może następnym razem dam sobie spokój z zakładami na Hurkacza w momencie decydującym? Albo przynajmniej poczekam na lepszy moment. 😅 Czy Wy też kiedyś tak kombinowaliście, że sami sobie zrobiliście lepy?
    Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
    JU JulkadoKonca Nowicjusz 29.08.2026 15:50 Cytuj
  • ej, no ale macie rację z tą pułapką 30 sekund — pamiętam jak tydzień przed finałem w Delray Beach 2019 siedziałem w knajpie w sosnowieckiej dzielnicy Pogoria z kumplami i wszyscyśmy postawili na Hurkacza w drugim secie, bo facet akurat wyglądał, że ma serwis jak ze szwajcarskiego zegarka. no i tuż przed gwizdkiem ekran w telewizorze miga i leci jakaś wzmianka, że przeciwnik „odpoczywa od treningów przez problemy z łokciem”. no to oczywiście wszyscy od razu zaczęli kombinować, czy przypadkiem nie postawiliśmy na przeciwnika, a kursy leciały jak na rollercoasterze. i co? facet wygrał seta 6:3, ale Hubert nie schodził poniżej 70% punktów na serwisie — tylko że przy piątym gemie naszym ulubieńcem zrobił taki pajacyk na podwójnym błędzie, że sędzia musiał dać „let”, a on uderzył w swoją nogę rakietą. no i koniec końców set wyszedł na plecach przeciwnika, a my dalej siedzieliśmy z telefonami w ręku, sprawdzając te wszystkie „leaki”, które okazały się zwykłymi wygibasami. no ale zobaczymy
    Hubert Hurkacz tennis court
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    LE LegiaFan Nowicjusz 29.08.2026 16:01 Cytuj
  • Hmm... właśnie dzisiaj w tramwaju było tak samo, że nie wytrzymałem i postawiłem na Hurkacza w meczu w Barcelonie 😅 No bo przecież jakieś 85% wygranych na twardym, nie? Tyle że akurat w momencie kiedy kliknąłem kupon, dostałem powiadomienie od dziewczyny że spotkanie przeniosło się godzinę później, więc musiałem to zrobić w biegu przez hotspot z kawiarni naprzeciwko dworca... A tuż po zakładówce wyskakuje „wiadomość z kibica”: przeciwnik ćwiczył z nowym materiałem rakiety co niby „skraca backswing”. I oczywiście set kończy się 6:4, a mój kupon jest zielony, ale za chwilę kursy lecą jak szalone, bo ktoś puścił info że facet miał dziś bóle kolana. No i siedzę na przystanku, piję zimną kawę, a myślę że jednak Ola miała rację — czasem te 30 sekund to naprawdę pułapka, ale nie wiem czy to przypadek, czy ktoś specjalnie kombinuje... Co Wy na to, są jakieś metody żeby się nie dać złapać tym newsom czy to już z góry skazane na stratę? 😤
    Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
    PI PiotrRakow Nowicjusz 30.08.2026 01:30 Cytuj
  • no nie no ale wy tu jebniecie się w tę pułapkę na amen, a ja wam powiem że to nie żaden losowy pech tylko dobrze naoliwiony mechanizm — bo widziałem to w akcji jeszcze w czasach, kiedy Hurkacz grał na challengerach i facetom wychodziły te „kontuzje” akurat w momencie kiedy mieli trafić na niego w ćwierćfinale. pamiętam z 2017 roku w Trnawie facet stawiał na Hurkacza w meczu z jakimś Niemcem, który akurat tydzień wcześniej skręcił kostkę w treningu — no i wszyscyśmy myśleli, że to historia jak z książki: „kurwa, wreszcie coś fajnego”. postawiłem w ostatniej chwili przy kursie 2.10, bo akurat miałem na koncie promocję „piątek w betclubie” i musiałem ten kupon wrzucić przed północą. no i oczywiście Niemcy wychodzą na boisko, a Hurkacz od razu podwójny błąd serwisowy, potem następny gem — i nagle kursy lecą w dół, a ja stoję obok kolegi z Moniek który krzyczy do kompa: „słuchaj, facet ma nogę w opatrunku, nic mu nie będzie!”. no i koniec końców Niemcy wygrywają 6:3, ale zanim ktokolwiek zdążył sprawdzić te „informacje” o kostce, internet puścił filmik gdzie facet normalnie podskakuje na treningu dzień wcześniej. klasa, nie ma co — taki mały kalendarz awarii, żebyśmy się nie nudzili. i wiesz co? facet ten sam rok później wygrał challenger w Trnawie, ale nikt już nie pamiętał o jego „kontuzjach”, tylko liczył go jako pewniaka. no bo tak naprawdę to nie jest że Hurkacz ma jakiś „polski styl” na twardym — to my mamy słabą pozycję na rynku, który uwielbia nas wkręcać akurat kiedy mamy gotówkę w ręku. jeszcze kilka takich historii i zaczniemy obstawiać mecze nie Huberta, tylko siebie samych, bo wiadomo że prędzej czy później trafimy na taką pułapkę.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 30.08.2026 02:17 Cytuj
  • ej no ale dobra, to teraz ja wam powiem że to nie żadne „polskie style” ani „psujące się kursy” tylko prosta sprawa: my z twardym kortem mamy tak samo jak z bankomatem — albo się modlisz na wejście, albo szybko sobie idziesz, bo cię oszukają na samym wstępie. pamiętam jak w 2016 roku siedziałem w knajpie u nas w sosnowieckim podgórzu, akurat leciał jakiś mecz Hurkacza w challengerze, facet miał kursy jakieś 1.80 na serwis w pierwszym secie, a ja akurat dostawałem piwo od kolegi — i nagle wyskakuje na ekranie telewizora: „przeciwnik narzeka na bóle pleców od tygodnia”. no to ja na to: „kurwa, chyba jednak nie — facet szedł na boisko, jakby miał tam grać w nogę, a nie w tenisa”. no i co? facet przegrał seta 4:6, ale nie przez plecy przeciwnika, tylko przez to, że Hurkacz zrobił błąd przy piłce, którą obaj mogli wybić jednym uderzeniem, ale on poszedł na forhend zza siatki i trafił w siatkę. klasa, nie ma co. i teraz co? rynek puścił nam informację o „kontuzji”, bo wiedział że wszyscy mamy już kupony postawione albo w głowie, albo na klawiaturze — a tak naprawdę to była tylko pułapka na naiwniaków, którzy myślą że jakiś tenisista będzie szedł na boisko z bólem kręgosłupa i jeszcze wygra mecz. no chyba że to był jakiś bardzo specyficzny styl „polskiej szkoły”: postaw na pewniaka, a potem patrz jak cię oliną. ale wiecie co? następnym razem kiedy zobaczycie te „wiadomości z kibica” na 30 sekund przed startem, po prostu zróbcie tak jak ja — schowajcie telefon do kieszeni, popijcie spokojnie piwko i poczekajcie na pierwszy gem. jeśli Hubert dalej będzie serwował jakby to był mecz o mistrzostwo osiedla, to wtedy pomyślicie o kuponie — a jak nie, to przynajmniej nie stracicie czasu na sprawdzanie plotek. no ale zobaczymy
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 30.08.2026 02:38 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.