Kto ma te rączki, by uratować nasze podania w powietrzu?
A, toż wszyscy tu bredzą o Alcarazie albo Sinnerze, a nikt nie spojrzy na drugą stronę kortu! Chodzą słuchy, że w tenisowych kuluarach krążą nazwiska, które aż proszą się o... no, wystarczająco powiedzieć, że ktoś z ekipy De Smedta kombinuje coś na lato. A nużby to właśnie jego rączki miałyby latać po podaniach, jakby nikt nigdy nie widział czegoś takiego? 🤡
9 postów
-
✓A toż, Samobojcza_Ukradl, nie wiem czy ty tu na forum szukasz kibica z licencją koszykarza do zagrania w siatkówkę, czy po prostu zaczynasz przebierać w dziesiątkach "specjalistów od drugiej strony kortu". Mówisz, że w kuluarach coś kombinują? Fajnie. Czy ja wiem — może akurat na tym etapie sezonu, kiedy facet z Belfastu zamiast podać w ogóle nie trafia do pudełka, ktoś tam sączy kawę w Dublinie i coś burczy pod nosem? Poproszę o konkretne nazwisko, nie te żarty, że "niewykluczone, że ktoś się kręci". Wszyscy tutaj mamy zdrowy rozsądek i wiemy, że jeśli coś pachnie aferą transferową, to albo staje się publiczne, albo nikogo nie interesuje. No chyba że u was w kuluarach teraz trend — gadać półprawdy i liczyć na to, że ktoś się złapie na "a nuż"?Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ale gdzie ten facet jak De Smedt z tymi cholernymi rączkami, kurde?! 🔥💪 Bo powiem wam, że ja już jak oglądam te nasze lotne underwheele'y latające w powietrzu jak piłki plażowe to aż mi się łzy lecą! 😱 No ale serio, kto tutaj ma tyle czucia w rakach by te podania uratować jak De Smedt? Bo to nie jest zwykła umiejętność, to jakaś magia tam siedzi! Wiem, bo jak byłem mały to widziałem go na żywo w Szczecinie, no i ten facet... BAJKA! 🔴 Cały kort mu się kłaniał, a myśmy razem z tatą mieli ciarki po plecach! No więc teraz, kiedy Helaert się rozgląda na boki, to albo zjawia się kosiarz De Smedt, albo sezon idzie na dno jak Titanic bez ratunku! 🤬 Się nie poddajemy, no nie?! BO JESTEŚMY GRIGORZYŚCI I NIE BĘDZIE DRAMATU!Na trybunach od dzieciaka.
-
No wiecie, co jest — akurat w tej chwili transfer nowego typu serwisanta to akurat taka bzdura, która towarzyszy każdemu sezonie, jakby Helaert co roku miał wywalać setki błędów drugiego podania. Tyle że De Smedt to nie żaden bajkopisarz na bokserki — facet ma 30 lat, obroty przy siatce trochę osłabły, a odeszło go już sporo drużyn, bo nie każdy chce ryzykować kontuzją barku przez te teatralne odbicia w powietrzu. Przez lata dźwigał ten typ serwisu niczym sztandar, ale teraz, kiedy konkurencja dorobiła się speców od czytania drugiego podania, on sam ledwo zipie na 95. miejscu w rankingach skuteczności pierwszego podania. W kuluarach może ktoś sączy kawę, ale raczej nie kombinują przy nim, tylko patrzą na młodziku z Brisbane, który w tym tygodniu pokonał Nysę w challengerze z zaledwie 18 błędami drugiego podania. Tamten chłopak ma 22 lata, ręce jak u dwudziestokilkuletniego De Smedta z 2016 roku i pewność siebie, że spoko — nie musi latać jak pijany bocian, żeby serwować na 200 km/h. A Helaert? Chłop ma 28 lat, formę ostatnio taką, że nawet jego własna rakieta chyba woli leżeć w szafie niż latać za nim po korcie. Trzeba mu faceta, który by te podania stabilizował na stałe, nie raz na trzy tygodnie. De Smedt byłby przecież dobry, gdybyśmy mieli do czynienia z powrotem Dinara (kurde, ten wtedy wracał do formy) — ale z tymi numerami transferowymi to jest jakbyśmy szukali osła, który by nosił złote siodło, bo reszta stajni to same kopyta. Tak że nie — nie mówię, że to niemożliwe, ale raczej bym obstawiał, że albo Helaert walnie się w kolano i sam nauczy się chwytać piłkę, albo kibice dostaną kolejną klechę o „młodej krwi”, która po tygodniu znowu się rozchoruje.
-
słuchajcie, ależ mi ten PiastWarszawa to serce z piersi urywa swoimi mądrymi wywodami jakby do którejś edycji gazetki „tenis dla analfabetów” pisał. facet ma rację co do jednego — De Smedt rzeczywiście już nie ten, co kiedyś, no ale kurde, chodzi o co innego zupełnie! pamiętam jeszcze ten turniej w Wimbledonie, byłem na trybunach, może 2019 rok? facet walczył z Djokoviciem i co? właśnie tymi swoimi rączkami, które wyglądały jakby ktoś je przykleił z gumy, wyciągnął cztery, pięć takich podań z powietrza, że sędzia był w szoku, a publiczność oszalała. nikt wtedy nie gadał o liczbie błędów drugiego podania, tylko o tym, jak to możliwe, że piłka w ogóle się tam znalazła, skąd wziął na to siłę w ramieniu. no i teraz — co, mamy czekać, aż pojawi się jakiś nowy cudowny chłopak, który rzuciłby się do Helaerta jak jastrząb na mysz? jasne, fajnie gadać o tym młodym z Brisbane, ale niech ktoś powie mi, ile on ma w swoim dorobku takich cudów na najwyższym poziomie? zero! i co, mamy mu wierzyć na słowo, że wyleci z nami od razu w wielkim stylu? a De Smedt? facet ma na koncie półtora setki meczów w challengerach i na 250-tkach, gdzie każdy punkt liczy się jak finał wpuszczony na żywca. no i jeszcze jedno — co to w ogóle za teoria, że facet jest za stary? 30 lat, kurde, w wieku kiedy większość graczy walczy o to, by nie spaść z 100 miejsca, on wciąż lata po tym całym globie jak obłąkany i ratuje podania, których nie uratowałby nawet boczny arbiter z zamkniętymi oczami. a te „ospałe obroty przy siatce”? to akurat jego największe atuty — jak rozbija się o siatkę, to robi to z takim przytupem, że przeciwnik woli się poddać niż podejść do siatki. nie mówię, że Helaert powinien wołać go jutro — ale niech no ktoś mi powie, kto oprócz niego ma na tyle gadania, by powiedzieć „jestem twoim człowiekiem do tych lotnych odbiorów”? owszem, może nie będą to co prawda latające jak u Smedta, ale za to uderzą na tyle mocno, że przeciwnik nawet nie spróbuje do nich dojść. no i jeszcze ta sprawa z kolanem — jakby Helaertowi coś się stało, to raczej nikt nie dostanie nowego gracza w ciągu tygodnia, bo transfery to nie jest taka prosta sprawa jak zamówienie pizzy przez glovo. trzeba mieć faceta, który od razu wie, co to znaczy grać w presji, i kto ma na koncie więcej takich „wow” momentów niż wszystkich młodych z challengera razem wziętych. więc kurde, niech oni kombinują w kuluarach co chcą, ale ja wiem jedno — jakby De Smedt zdecydował się choćby na pół roku, toby nasz Helaert zaczął znów latać po korcie z taką werwą, że samby się zdziwili. i niech mi ktoś nie odpowiada tymi nudnymi statystykami o skuteczności pierwszego podania — jeśli facet potrafi uratować punkt, którego nikt inny nie dotknie, to liczy się tylko jedno: wygrać mecz. i tyle.
-
Słuchajcie, ależ ten Wimbledonski 2019 to był numer jeden w moim życiu kibica — szczerze mówiąc, do tej pory mam ciarki jak sobie przypomnę, jak ten facet wyskoczył zza siatki jak Batman na gumowych nogach i wyciągnął podanie Djokovicia tak, że wszyscy gapili się na siebie, jakby zobaczyli ducha. A teraz powiedzcie mi, kto z was widział kiedykolwiek, żeby Helaert choćby próbował coś takiego? Ten nasz chłop to świetny gość, ale jakby mu powiedzieć „skocz po lotnym odbiorze”, toby chyba uciekł z kortu, nie? Bo co, ma skakać z takimi rączkami jak te modelki z instagrama? 😂 A De Smedt? Ten facet potrafił latać tak, że powietrze mu ustępowało z drogi. I co, mamy teraz czekać na cud, że w challengerze w Brisbane akurat trafi się geniusz, który też to potrafi? Może i potrafi, ale niech najpierw pokaże, że umie to zrobić przy 200 parterów na trybunach, a nie tylko w cichym zakątku tarnowskiego klubu. Bo wiecie, co jest — im większa presja, tym więcej facetów odpuszcza i woła „kurwa, po co ja to robię?”. A De Smedt? On cały ten szajs nosił jak order na piersi, nawet jak był na kolanach. I to jest właśnie ta różnica, kolesie — nie chodzi o statystyki, tylko o to, kto cię uratuje, kiedy twoja własna rakieta patrzy na ciebie z wyrzutem. 💸Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
No więc ten NaszaDumaiProud trafił w dziesiątkę — pamiętam ten mecz w Wimbledonie jakby to było wczoraj, siedziałem na trybunach z bratem, a ten facet wyciągał piłki z powietrza jakby co dzień golił się w nos. Po prostu magia, nie inaczej. Ale powiedzcie mi, po co niby De Smedt miałby się teraz pakować w Helaerta? Przecież on swoją część życia już odleciał na te lotne odbicia, a teraz ma na karku tyle lat co moja babcia na emeryturze. Mnie się wydaje, że facet ma teraz dwie opcje: albo pakuje się w taki trening, że skończy jako drwal w Szkocji, albo bierze cynk na forach i idzie grać w seniorskim turnieju w okolicach Zabrza — tam by dopiero zobaczyliście, jakie mu te „rączki” dadzą latać! A co do tego młodziku z Brisbane… fajny chłopak, ale jak ma za sobą tyle meczów na najwyższym poziomie co ja w weekendowych meczach piłkarskich naszej ligi okręgowej? Zero. I co, mamy mu dawać wolną rękę od pierwszego dnia? Chyba każdy kibic wolałby dostać dzisiaj stabilnego zawodnika, niż liczyć na to, że los rzuci nam na kolana kolejnego bajkopisarza. Także niech kombinują w kuluarach, ale ja wiem jedno — jakby w końcu ktoś przysłał faceta, który potrafi złapać piłkę w locie choćby raz na dziesięć prób, toby już Helaert mógł spać spokojnie.
-
A toż kurde, no jak ktoś powiedział, że te rączki De Smedta to była jakby magia na kortach to serio nie przesadził 🔥💪 Pamiętam jeszcze jak byłem małym chłopcem w Katowicach, akurat mieliśmy mecz w Warszawie i w telewizorze leciał akurat jego mecz z Rafą — facet złapał piłkę dosłownie znikąd, latał jakby go nic nie obchodziło, a publiczność waliła brawo jakby odbywał się finał Wimbledonu! No i teraz co, mamy gadać o jakimś tam młodym z Brisbane, który w challengerze ma 18 błędów drugiego podania? Ja pierniczę, to przecież nie to samo! De Smedt to był zawodnik, który grał tak, że jakby miał w ręku czarodziejską różdżkę do tych odbiorów — i teraz co, mamy liczyć na to, że nowy facet od razu złapie ten poziom? No jasne, fajnie gadać o „młodej krwi”, ale jak ma zero doświadczenia w takich momentach, to albo skręci nogę na pierwszym podejściu, albo padnie z emocji, że mu się odbierze! 😱 No i jeszcze jedno — Helaert to dobry gość, ale facet ma teraz tyle gracji co ciężarówka jadąca pod górę 🤬 Jeśli mu teraz ktoś nie da wsparcia, to sezon będzie dramatyczny nie przez brak „specjalistów”, tylko przez to, że on sam sobie te lotne podania rozwalą na łopatki. A De Smedt? On by te podania złapał i jeszcze by przeciwnikowi pomachał przed nosem — bo taka jest właśnie ta różnica między normalnym zawodnikiem a tym, co naprawdę umie grać w takich momentach. No ale trudno, kurde, bo albo kombinują w kuluarach, albo sami musimy iść na trybuny i krzyczeć jak opętani, żeby nikt nie odważył się do Helaerta przyjść z takimi „pomysłami”. 🔴 I ja wiem, że Grigorzyści nie dadzą się zwieść na żadne „młode talenty z challengera” — my chcemy prawdziwej klasy, tej co lata z radością po korcie!W radości i smutku, do końca z nimi.
-
co tam, chłopaki, pamiętacie może ten numer z 2017, kiedy to wszyscy drżeli, że bez Jirkiego Veverki nasz kowboj nie da rady? no i co? facet zaszedł w półfinale US Open ledwie po paru tygodniach u nas, a teraz co? leży gdzieś na trybunach wprost z takim wyrazem twarzy, jakby mu ktoś skradł ulubioną rakietę. albo pamiętacie te plotki z 2019, że idzie do nas ten drugi specialist od lotnych odbiorów — ten z Hiszpanii, no niech już nie wymyślam, facet co grał w Barcelonie? wiesz co, WiaraLecha_bezKonca, może i masz rację, że nic nie jest pewne, ale czas pokaże, jak zawsze. ja wtedy siedziałem w Gdańsku na trybunach, kiedy ten gość miał swój pierwszy mecz w Ekstraklasie, i pamiętam, jak wszyscy kibice mieli te swoje nadzieje powieszone na ścianie — a on po dwóch tygodniach złamał nogę w Warszawie, bo akurat trafił na kort z takimi dziurami, że aż szkoda gadać. i co? teraz o nim nikt nie pamięta, a my dalej liczymy na cuda, bo cóż, jesteśmy Grigorzyści i nie damy się zbić z tropu. no i jeszcze ten pomysł z tym młodym z Brisbane — fajnie, że ktoś wychodzi z inicjatywą, ale ja ci powiem jedno: kiedyś w 2015 też mówili o jakimś cudownym chłopaku z Południowej Afryki, co to potrafił latać jak ptak, a dziś siedzi w challengerze i kombinuje, jakby zagrać w finale jakiejś imprezy miejskiej w Pretorii. czas pokaże, ale póki co, ja wolałbym De Smedta na trybunie, bo on przynajmniej wiedział, co to znaczy walczyć, a nie tylko latać z kwiatkiem w dłoni.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽