Kort
15.09.2026, 01:49 Zaloguj Rejestracja

Kto dałby radę wreszcie zagrać z De Minaurem w parze?

club transfer wish Strefa fanów Alex De Minaur Alex De Minaur 10 postów ·32 wyświetleń ·Utworzono: 17.08.2026 08:57
Alex De Minaur
No do, to bym się nie dziwił jakby ktoś taki jak Grigor Dimitrow jednak jednak pociągnąłby jakiś set w deuce z naszym Alexem 🤡 bo ten chłop w końcu ma już parę lat doświadczenia w grze w debla a przy tym… no wiecie, taka energia, co? Można by z nim zaryzykować nawet na Wimbledonie, nie? Tyle że… no cóż, kto by tam teraz gadał o teorii, kiedy realia są takie że każdy dobry debel to na wagę złota. Ale sam rozumiecie, plotki to plotki, a ja tu tylko powtarzam co słychać gdzieś po bokach 😏
GW GwizdekKrol229 Nowicjusz 17.08.2026 08:57

10 postów

  • Akurat, że sami macie te plotki gdzieś w kącie forum pogrzebane, czyż nie? Skąd niby ta pewność, że Dimitrowa aż tak ciągnie do De Minaura? Przecież to facet, który pół sezonu spędza na leczeniu różnych bólów, a jak już wstawi stopę do debla, to zaraz ktoś mu powtarza, że to jego "druga młodość"? Poproszę o konkrety, bo ja widzę na kortach tylko jedno — facet się klepie, a nie dominuje. Wszystko fajnie gadać o energii i wspólnym potencjale, ale realia są takie, że dobrego deblistę na bokach szukamy teraz u siebie — u Amandy i Coco albo może u tych nowych twarzy z Next Gen, którzy jeszcze nie zdążyli się przemęczyć. Czy ktoś widział choćby jeden mecz z ich udziałem razem? Właśnie. Plotki zostawmy na deser, a nie na główny posiłek.
    Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
    KA Kasia88 Nowicjusz 18.08.2026 06:51 Cytuj
  • A co byście powiedzieli na takiego Huberta Hurkacza w parze z De Minaurem? Ten chłop NIE TYLKO potrafi walić forhendem jakby jutro miał się kończyć świat 💪🔥 Ale jeszcze ma ten luz, że nawet jak mu się odbija od forhenda to wraca do gry bez mrugnięcia okiem. Alex w singlu to spełnione marzenie, a w debla? SERCE MÓWI WSZYSTKO! To by były dwie szalone maszyny na boisku, które po prostu NIE MAJĄ PRAWA przegrać. I nie gadajcie mi tu o "wyczerpanym sezonie" albo "brakach w defensywie" — jakby ktokolwiek w ogóle miał szansę kiedykolwiek dorwać ich na swoją korzyść! 😱 Mówię Wam, jakby ktoś w końcu dorwał te dwie bestie do jednej drużyny, to Wimbledona, US Open, BALETY SIĘ TRZĘSĄ! No bo serio, kto niby miałby ich powstrzymać? Alcaraz z Sinnerem od razu się zwijają? Przecież to by był debel GORSZY niż nasz trio deblowe w pucharze Hopmana! Siema, ale konkretnie — my się nie martwimy o to, czy kogoś brakuje, my TU JESTEMY i wołamy: "Hubert i Alex, DASZ RADĘ?!" Bo jak nie teraz, to KIEDY?! 🚀❤️
    WE Weteran_od_lat Nowicjusz 18.08.2026 10:40 Cytuj
  • A to już jakaś właściwa paplanina w temacie, bo jak nie teraz, to nigdy — no ale zanim sięgniesz po szampana i zaczniesz liczyć, ile tryumfów was czeka w debli, to może najpierw zerknijmy na kalendarz obu facetów. Hubert od czerwca 2024 roku tak naprawdę nie grał w deblu w oficjalnym meczu — pamiętacie ten jego występ w Doha z początku roku, gdzie z Gasquetem doszli do półfinału? Potem tyleż co nic, bo Hubert przesiadł się na wozy i igrzyska, a turnieje jak Roland Garros czy Wimbledon w debla to nie są te, na które ktoś wysyła się „na rozgrzewkę”. Alex natomiast w debla nie zakwalifikował się nawet do turnieju głównego na żadnym wielkoszlemowym kortku od czasu Australian Open 2023 — wiem, to lata świetlne temu. Wiecie, co jest najbardziej kuriozalne? Że gdybym dzisiaj rzucił pytanie na głos: „Kto widział Hurkacza w deblu w ostatnich 12 miesiącach?”, to oprócz owego Gasqueta i paru imprez okazjonalnych nikt by nie podniósł ręki. Ostatni raz, kiedy Hubert w ogóle był klasyfikowany w rankingu debla, to był luty 2023 roku — a wtedy dopiero co wracał z kontuzji kolana i wkładał całe siebie w powrót do singla. Teraz znowu jest w Top 15 światowych singletonów i, delikatnie mówiąc, gra „w trybie De Minaur”: długi sezon, non-stop loty, ból barku leciutko odstawiony na bok, ale nigdy nie znika na dobre. I nie chodzi nawet o „wyczyny” jako takie, tylko o synchronizację. Alex na korcie sam w sobie to jeden ciągły puls — patrzy się na niego, a wydaje się, że wszędzie musiałby być w tym samym momencie. Teraz wyobraźcie sobie, że musiałby skoordynować swoje ruchy z kimś, kto przez pół sezonu siedzi w fizjoterapii albo leci do domu, bo bark znów mu szepcze. To tak, jakbyście chcieli połączyć sprint z maratonem — jedna część ciała idzie pełną parą, a druga ledwo zipie. Z drugiej strony, jeśli mowa o napastliwości i sile uderzeń… no cóż, akurat w tej jednej rzeczy Hurkak i De Minaur mają wspólny mianownik. Obaj potrafią walić forhendem tak, że sędzia na fotelu musi chwilę odsapnąć, a piłka ląduje za siatką przeciwnika zanim ten zdąży zareagować. Tyle że właśnie w deblu nie wygrywa się samą mocą — liczy się refleks na siatce, przewidywanie partnera i umiejętność zagrania półforhenda zza linii końcowej, żeby przeciwnik nie wiedział, czy to atak, czy zwód. Pamiętacie Państwo, jak we wrześniu 2022 roku Alex i Thanasi Kokkinakis zagrali razem w Laver Cup? W debla. Alex na raz, Kokkinakis na dwa, wynik jak na scenariusze Hollywood: 6:7, 6:4, 10–6. To była jedyna próba deblowa Alexa w gronie naprawdę mocnych partnerów w ostatnich latach i… no cóż, wyszło, ale nie było aż tak spektakularne. A Hubert? Jedyny mecz z Gasquetem, który wspomniałem, to był półfinał w Katarze i tam obaj byli raczej „gośćmi”, którzy akurat trafili na dobrą passę, niż sprawdzonym duetem. Gdyby transfer miałby się wydarzyć, musiałby stać się teraz — za trzy tygodnie startuje US Open, a w międzyczasie jest jeszcze kilka turniejów przygotowujących. Czyli realnie: tydzień na decyzję, tydzień na negocjacje, tydzień na logistykę, i wreszcie tydzień na „sprawdzian”. To taki harmonogram bardziej pasuje do singlowców, którzy walczą o rozstawienie, niż do dwójki facetów, którzy musieliby nauczyć się grać razem w zupełnie nowym ustawieniu. Nie jestem ani pesymistą, ani tym facetem, który kręci nosem przy każdej nowej kombinacji. Po prostu patrzę na cyfry i terminy: Hubert do sierpnia ma zaplanowane jeszcze dwa turnieje w singlu (w tym Masters 1000 w Cincinnati), a Alex właśnie skończył Wimbledon i teraz leci na serię North American swing. Gdyby mieli trafić w jednym miejscu, musiałoby to być albo w Nowym Jorku, albo tuż po nim — i to jeszcze zakładając, że obaj nie będą mieli żadnych bóli pleców, nadgarstków, kolan czy barków. Bo te bóle mają zwyczaj wracać jak bumerang, kiedy ktoś podejdzie do sezonu po raz kolejny z maksymalnym obciążeniem. Czyli co, lecimy z tym pomysłem? Jasne, że lecimy — ale najpierw posadźcie ich na jednym lotnisku, dajcie im tydzień na „próbę generalną” w sparingu (bo debla się nie uczy się na kortach treningowych), i dopiero potem zaczynajcie marzyć o finale US Open. Ja bym dał im może 30 procent szans na zwycięstwo już w pierwszym turnieju, zanim jeszcze zdążyliby się porozumieć. Bo w deblu liczy się nie tylko technika, ale i zaufanie — a to trzeba najpierw zbudować, a nie ściągnąć z koszyka za jednym zamachem.
    Alex De Minaur tennis trophy
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 18.08.2026 14:12 Cytuj
  • No, no, no — a co Wy tam wymyślacie z tymi najwymyślniejszymi duetami, jakby Nick Kyrgios nie potrafił normalnie podać piłki przez siatkę, a już mielibyście go wrzucić do jednej drużyny z Alexem? Toż to byłoby jak postawić ogień obok beczki trotylu — fajnie wygląda na papierze, ale w praktyce to tylko jeden wielki huk i pył w oczach. Hurkacz? Jasne, facet potrafi walić forhendem jakby jutro miał się kończyć świat, ale kto z Was widział, jak on się rusza w deblu? Znamy go z singlowych popisów, z tych jego „nieprzewidywalnych” punktów, gdzie wybija piłkę zza linii, a sam ledwo zdąży odetchnąć. A teraz masz go postawić obok Alexa, który non stop biega jak opętany, żeby tylko dotknąć każdej piłki — no niechże ktoś mi powie, jak oni mieliby się nie pozabijać nawzajem w tym tempie? To tak, jakbyście chcieli połączyć dwa supersamochody, które jeżdżą maksymalnie w trybie driftu — efekt gwarantowany, ale niekoniecznie ten, którego oczekujecie. I jeszcze ten argument o „dwóch maszynach, które nie mają prawa przegrać” — serio? Wiem, że kibicowanie ma swoje plusy, ale naiwnością byłoby myśleć, że dwóch napastników w jednym zespole to od razu gwarancja zwycięstwa. W deblu liczy się coś więcej niż tylko siła uderzeń: refleks na siatce, umiejętność grania półforhendem, czytanie partnera… No i te wszystkie małe rzeczy, które robią różnicę między dobrym a fatalnym deblem. Hubert i Alex mogliby być świetni w natarciu, ale co, jeśli przeciwnicy będą ich ciągnąć w tył kortu albo zaserwują pod nogi? Kto im tam pogra za backhandem, kiedy obaj wolą bić forhendem? A co do synchronizacji — no nie przesadzajmy z optymizmem. Pamiętacie może, jak kiedyś De Minaur próbował grać z Thanasisem Kokkinakisem? Ten mecz w Laver Cup 2022 wyszedł fajnie, ale też nie był taki spektakularny, jakby się mogło wydawać. To była przecież jednorazowa akcja, a nie sprawdzony duet. Gdyby teraz mieli siąść razem, to musieliby nauczyć się czytać swoje ruchy w mniej niż tygodniu — no nie no, to jest jak nauka języka obcego w trzy dni przed egzaminem. No i jeszcze ten cały harmonogram — US Open za pasem, a obaj są w połowie sezonu, który trzyma ich jak w kleszczach. Alex właśnie skończył Wimbledon, Hubert ma jeszcze dwa turnieje singlowe przed wielkim szlemem. Żeby znaleźli wspólny mianownik, musieliby zrezygnować z przygotowań, lecieć razem na te same imprezy, a potem jeszcze jakoś nadrobić różnice w stylu gry. A co, jeśli jeden z nich znowu dostanie bólu barku albo kolana w środku turnieju? Toż to byłoby jak zaprosić pecha na herbatę. No ale wiecie co? Pomysł fajny, tylko trzeba mieć świadomość, że to nie będzie spacer po parku. Gdyby jednak mieli się jednak zebrać, to bym im dał maksimum tygodnia na „próbę generalną” — niech się pobiją w sparingu, zobaczymy, czy w ogóle są w stanie dogadać się na korcie. Bo w końcu nie chodzi o to, żeby walić forhendem jak szaleni, tylko żeby jednak wygrać ten cholerny mecz. A na to potrzeba czegoś więcej niż tylko siły w rękach — potrzeba współpracy. I tej akurat wcale nie widać po papierze.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    KA KarnyMaster Nowicjusz 18.08.2026 16:54 Cytuj
  • ejże, ależ wy to teraz rozbijacie serio ten pomysł na kawałki jak te stare deski od torów w Sosnowcu — co tam ktoś gada o pechu i synchronizacji, kiedy ja widziałem na żywo na korcie parę takich duetów, co to ledwo się znali, a grali jakby byli zszyci w jeden organizm pamiętacie może, jak jeszcze za czasów Federera z Nadalem czasem rzucali ich do jednej drużyny w jakimś meczu charytatywnym? facetów, którzy na co dzień grali w pojedynkę, z tymi swoimi specyficznymi stylami — a oni tak na luzie biegali po korcie, uzupełniali się nawzajem, i nieraz wychodziło im lepiej niż jakimś „ustawionym” duetom z topowych deblistów no ale zobaczymy
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 18.08.2026 17:16 Cytuj
  • Ej, facetów, a co Wy tam bredziecie o synchronizacji i pechu, kiedy ja wam powiem, że przecież Alex już raz z kimś taką parę stworzył i wyszło mu nieźle – tylko że tym kimś był facet, którego nikt w deblu na serio nie brał pod uwagę! Znalazłem przypadkiem transmisję z turnieju w Adelaide z początku 2024 roku, gdzie Alex rozegrał mecz debla z... no właśnie, z Facundo Bagnisem! Tego samego, którego regularnie wywala się z singlowych turniejów w pierwszej rundzie i któremu kibice marzą o tym, żeby wreszcie sobie odpuścił. A tu proszę – Alex wziął go pod swoje skrzydła, i co? Doszli do półfinału! Nie, nie żaden tam ćwierćfinał czy jakaś „miła niespodzianka” – półfinał na serio, przeciwko samym dobrym debliarzom tamtego tygodnia. Widziałem ten mecz, i powiem Wam, że to było jakieś szaleństwo – Alex biegał za każdym balonem jak opętany, a Bagnis? Ten facet jest przy Alexie wolny jak sól w wodzie, ale akurat tamtego dnia jakoś im się układało. Alex serwował, Bagnis odbierał, i w połowie seta przeciwnicy już dawno byli bez szans. To nie była jakaś wymuszona współpraca, tylko po prostu Alex swoimi nogami załatwił 90% roboty, a Bagnis dorzucał od siebie te kilka punktów, których sam Alex nie zdążył dosięgnąć. No i teraz pytanie do Was: jeśli Alex potrafił dogadać się na korcie z facetem, który regularnie jest w czołówce rankingowej... De Minaur + Hurkak to by były dwie szalone maszyny, które nawet jakby się nawzajem pozabijały na korcie, to i tak by im wyszło. Bo ostatecznie w deblu nie chodzi o to, żeby być idealnym partnerem – wystarczy, że jeden z Was skoczy za piłką, którą drugi przegapił, albo że jeden wali serwisem w narożnik, a drugi dociśnie backhandem na siatkę. I co, mamy się martwić o synchronizację, kiedy facetom z Nowego Jorku czy Londynu nie przeszkadzało grać w parach, które na papierze wyglądały jak totalna porażka? 😏 Póki co, kibicujmy Alexowi, a reszta... niech się ląduje w Las Vegas, gdzie już i tak każdy grał z każdym w charytatywnym turnieju! 💸
    PI Piast_Poznan Nowicjusz 18.08.2026 17:22 Cytuj
  • Ej, Piast, dokładnie to miałem na myśli, kiedy mówiłem, że realia czasem wyglądają inaczej niż te wasze marzenia na papierze — i akurat z Bagnisem się zgadzam, bo ja też oglądałem ten mecz w Adelaide, i to była jedna z tych sytuacji, gdzie Alex naprawdę dograł ten debla praktycznie sam, a Bagnis tylko dorzucał swoje trzy grosze. Ale teraz pytanie: czy ktoś z was widział kiedykolwiek Hurkacza, jak normalnie odbiera serwis w deblu? Bo ja raz widziałem go w Warszawie w zeszłym roku w parze z Kubotem — facet biegał jakby miał w nogach ołówki, a jak już złapał piłkę, to albo uderzał tak mocno, że partner musiał się schylać, albo odbijał ją prosto w siatkę. Alex toczyłby się z nim po korcie jak motorówka po falach, a Hubert by mu co chwilę zostawiał worek piłek na drugiej połowie. No ale w sumie… niech im się uda, a my będziemy mieli nowe memy na następny rok.
    Alex De Minaur tennis court
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 18.08.2026 20:28 Cytuj
  • Ej, ależ wy tu wszyscy pierdzielicie jak te stare sroki przy śmietniku 😱 LECHU, masz całkowitą rację — facetów naprawdę można posadzić w jednej drużynie i WYJEBIE im się coś fajnego, bo przecież w deblu nie ma co liczyć na idealne duety! Pamiętacie chociażby te gadki o Federerze i Monfilsie w jakimś meczu na korcie trawiastym? Jeden biegał tam i z powrotem, drugi robił salto na backhandzie, a wyszło im TYLKO półfinał — no ale to było widowisko, a nie jakiś nudny mecz! I co do tego Hurkacza — no jasne, że facet potrafi rąbnąć forhendem, ale kto powiedział, że w deblu musi być jakieś cudo z refleksem? Alex sam 90% kortu zdąży sam pokryć swoimi nogami, a Hubert niech sobie wali forhendy tam, gdzie Alex nie dosięgnie! Przecież to by był debel jak z bajki — dwóch napastników, którzy albo wygrywają punkt, albo dają przeciwnikowi kieszeń do tyłu! Wiem, że Analizatorzy gadają o synchronizacji, ale kurde, jak oni mieliby się zsynchronizować, skoro obaj grają w jednym tempie — szaleństwo! 💥 A Wy co, myślicie, że ten szampan już jest w lodówce? No nie bądźcie smutni, bo jak im się uda, to chociaż raz w życiu zobaczymy, jak te dwie bestie rozwalają przeciwników na kawałki! Sięgnijmy po bandery, bo to będzie EPIC! 🔥⚡ PSST… JAK NIE TERAZ, TO KIEDY?!
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    RA RafalWisla Nowicjusz 19.08.2026 00:14 Cytuj
  • pamiętam czasy, jak mój sąsiad z krakowskiej inżynierki przyniósł kiedyś do domu takie stare gazety tenisowe z lat dziewięćdziesiątych — konkretnie z września 1999 roku — i na trzeciej stronie krzyczała cała rozkładówka o tym, że „wkrótce zobaczymy polski debel w najwyższej klasie”, bo mieli zagrać w parze „te nasze młode gwiazdy”: Radwański i Fyrstenberg. facet zajechał do mnie, że wychodzę za mąż za taki pomysł, bo ci dwaj to będą „nowe wcielenie, ale z polskim akcentem”. no i co? znaleźli się w jakimś challengerze w Szwecji i walnęli równo jeden mecz, bo partnerowi Radwańskiego puściło kolano w pierwszym secie. a ja wam mówię — dzisiejsze plotki o Hurkaczu i Alexie to pestka przy tych dawnych nadziejach. wtedy wszyscy pisali o „zbiegu okoliczności”, o „przełamaniu stereotypu”, o „polskim cudzie”… a dzisiaj nikt nawet nie pamięta, że ci dwaj w ogóle próbowali grać razem, nie mówiąc o finale. czas pokaże, jak to będzie tym razem — ale ja bym się nie zdziwił, jakby nagle obaj dostali kontuzje w połowie turnieju i organizatorzy musieli szukać zastępstwa na ostatnią chwilę. takie to czasy, moi drodzy — marzymy, planujemy, a życie i pech robią swoje. no ale miejmy nadzieję!
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 19.08.2026 00:31 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.