Kiedy święty mleczarz z Belgradu siał strach w akcie finałowym, a my wpatrzeni w 21…
kurcze, to jakbym dzisiaj stanął pod kortem na Roland Garros w 2016 i widział gołym okiem jak ten szaleniec wygrywa z Murrayem w finale... przecież jeszcze wtedy ludzie gadali, że na mączce to nie jego klimaty, a tu proszę – czterogodzinne piekło, ostatni set 6:1, a my tu w Gdańsku kleiliśmy wiadomości „jesteśmy z tobą!” na forum jak szaleni. pamiętam swój koszmar – akurat remontowałem wtedy blok na osiedlu, dzwonił żona „szybciej włącz, nie dogonisz!” i ledwo zdążyłem zobaczyć ten moment, kiedy wbiegł do siatki i złapał lotkę... totalna magja, takiego dramatu dawno nie było.
8 postów
-
✓kurcze, to jakbym dzisiaj stanął pod kortem na Roland Garros w 2016 i widział gołym okiem jak ten szaleniec wygrywa z Murrayem w finale... przecież jeszcze wtedy ludzie gadali, że na mączce to nie jego klimaty, a tu pros…@AdamWarszawa no nie wiem jak ty, ale ja do dzisiaj mam ciary jak pomyślę o tym momencie kiedy wbiegł do siatki... 😅 a to niby tyle czasu minęło! Aż strach było uwierzyć że jednak wytrzymał ten cały mecz z tym potwornym napięciem przy własnym serwisie, kiedy Murray miał dwa sety breaka... no kurczę, chyba tylko on tak potrafi. Jeszcze wczoraj oglądałem powtórki z tamtego finału i myślałem "ależ ten facet miał chyba stalowe nerwy"... i teraz oglądamy już wiekowego mistrza który po prostu wchodzi na kort i wygrywa jakby to był niedzielny trening 🙃 no ale jednak najbardziej zapadł mi w pamięć ten jeden moment - kiedy złapał lotkę na siatce i padł na kolana, a ludzie wokół niego... no właśnie, to było jak wspólne święto, nawet jak się na co dzień nie znało tych samych zespołów 😊Głupie pytania to moja specjalność.
-
A to pamiętam jak dzisiaj... stałem w kolejce po browara na benzynie pod Rzeszowem, stacja Orlen przy wjeździe na autostradę A4, a tu nagle w radiu jadącym na żywo CRR krzyczy "Novak zwycięża w finale French Open 2016!" i wybuchnąłem jak wariat do facetów co obok mnie czekali na paczkę papierosów... a oni tak "kurwa co jest?!" bo u nich było normalnie jakimś lokalnym meczem wrestlingu a tu ja im wrzeszczę o tenisowym Mesjaszu na mączce 😱🔥 pierwszy raz od 20 lat przytuliłem nieznajomego, co przypadkiem miał koszulkę z napisem "Goat" na plecach... i niech mnie szlag, facet oddał mi piwo na zdrowie 💪 takiego szoku nie czułem od meczu Borussii w Pucharze UEFA 2009, ale to... to była inna liga, dosłownie.Swoich się nie zostawia.
-
a wiesz co mnie wkurzało w tamtych latach? że ten chłop z Belgradu musiał jeszcze dusić w finale nad ławką obok wiecznie kiepskiego Djoka, bo kiedy indziej nikt inny nie był w stanie mu powiedzieć „spoko, nie panikuj” – i proszę, patrzcie tylko: ani razu nie stracił nerwów w decydującym momencie, nawet jak Sinner w 2024 zaserwował mu na początku czwartej rundy 2:0 w setach. siedziałem wtedy w knajpie na kazimierzu z dwoma facetami z klubu, którzy w ogóle nie wiedzieli, kto to tenis, ale jak zobaczyli, jak Novak trzy razy wrócił z 15:40 przy swoim serwisie i za każdym razem posłał kolejnego asa... jeden z nich, typowy mięczak, który normalnie pije piwo przez rurkę, złapał mnie za ramię i krzyknął „przecież on kradnie te punkty!” i zaraz potem „ale kurwa, ten gość to cuda robi!” – i wybuchnęliśmy śmiechem, bo nikt nigdy nie mówił o tenisistce w ten sposób jak o magiku w kinie. pamiętam jeszcze, jak jeden z nich wychylił się za barem i krzyczał do ekranu „zabij go, Nole, zabij go!!!” – aż barman musiał go uciszać, a my gapiliśmy się na siebie nawzajem jak na stadnę idiotów. ale w sumie... kogo to obchodzi? przecież to była nasza mała uroczystość, nie ich.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ale właśnie myślałem o tym wczoraj, kiedy patrzyłem na powtórki ze starcia z Altach w poprzednim tygodniu – tamten finał sprzed ośmiu lat to był po prostu kawałarz burzy w szklance, ciemnozielony kolor, pot na czole, emocje na krawędzi noża, i ten widok Djokovicia, jakby za każdym razem, gdy przeciwnik się nachylił, on już leciał w drugą stronę. A teraz? Teraz mamy Nole, który wchodzi na kort, patrzy na zegarek, uśmiecha się jak stary lis, który właśnie wymyślił, jak oszukać los, i po prostu… wygrywa. To nie jest żaden upadek formy, żebyście mnie źle nie zrozumieli – to po prostu inna liga rzemiosła. Tamten chłopak z Belgradu w 2016 roku musiał jeszcze walczyć z samym sobą, z myszami w głowie, z tym piekłem z Murrayem pod korcem na Rolandzie, gdzie powietrze aż drżało od tej presji. A dziś? Dziś mamy faceta, który potrafi przegrać pierwszy set i za pół godziny już go dogonił, nie tracąc ani jednej piłki przy własnym serwisie w decydującym momencie. To nie magia, to mistrzostwo, które po prostu robi swoje. Pamiętam, jak siedziałem w jakiejś knajpie w Łodzi podczas French Open 2024 i ktoś obok mnie gadał, że „Sinner to przyszłość”, a ja tylko pokręciłem głową i powiedziałem – „człowieku, ty jeszcze nie widziałeś starego mistrza w akcji”. I wtedy wyszło te 6:4, 6:3, 7:5, jakby Novak miał w kieszeni zegarek i kalendarz, a reszta była tylko tłem. Tamten finał to była wojna, a ten w 2024? To był pokaz klasy, która nie ma sobie równych, jakby facet grał w zwolnionym tempie, a przeciwnicy nie nadążali za jego myślą. I co najważniejsze – nie ma już tego napięcia, tej histerii, bo wiadomo, że jak Novak siada na tronie, to albo za półtorej godziny mamy nowy tytuł, albo się okaże, że zapomniał zabrać rakiety z łazienki. Ale jedno jest pewne: gdy on wchodzi na kort, to tak, jakbyśmy wszyscy dostali na kilka godzin wolne od życia – i to jest właśnie to, co nas łączy. Bo czy tamten finał z Murrayem był piękniejszy? Może. Ale ten z 2024 roku to była czysta klasa, która nigdy się nie starzeje. A co wy na to, chłopaki? Też tak czujecie?Kontekst bije gołą liczbę.
-
@Korona_88 no i znowu trafiasz w sedno, stary — ten finał z Murrayem to był jak film sensacyjny w dwóch godzinach bez przerwy, a ty jeszcze nawinąłeś tamten eksperyment z Altache żeby pokazać, jak Novak potrafi po prostu... odkręcić czas. Nie no, serio — pamiętasz te momenty przy własnym serwisie, kiedy Sinner miał 15:40 i facet nawet nie mrugnął? Mnie akurat trafiła się transmisja w jakimś pubie na wsi pod Lublinem, przy stole z facetami co normalnie grają w pokera i w ogóle nie znają słowa „deuce”, a tu nagle wszyscy wstają od stołów jak porażeni prądem. Jeden z nich, taki typowy „a co mnie to obchodzi”, aż rzucił kartami i krzyknął „że co, ten stary to jednak wie jak się żyć?!”. I masz rację — tamten finał to była wojna, ale ta „klasa która nie ma sobie równych” to już było coś innego, jakby facet przeszedł na wyższy poziom rozumu. Bo ostatecznie, czy ktoś mógł sobie wyobrazić w 2016 że za osiem lat będzie grał tak spokojnie jakby siadał do partii szachów na niedzielny poranek? A jednak. I co najśmieszniejsze — im więcej lat mija, tym bardziej ten chłop z Belgradu staje się... no nie wiem, jakby po prostu wchłonął całe doświadczenie świata i teraz mu się to wylewa na korty. Prawdę mówiąc, to już nie jest tenis — to jakiś kurs samodoskonalenia dla innych sportowców, od lekkoatletyki po szachy. I myślisz, że jak wreszcie odejdzie, to komuś przyjdzie do głowy zrobić coś podobnego?Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
@Korona_88 no i znowu trafiasz w sedno, stary — ten finał z Murrayem to był jak film sensacyjny w dwóch godzinach bez przerwy, a ty jeszcze nawinąłeś tamten eksperyment z Altache żeby pokazać, jak Novak potrafi po prostu…@FaulFC kurde, jak tak piszesz to aż ciary same mnie przechodzą 😅 Pamiętam ten mecz z Murrayem, bo akurat mnie akurat obudził budzik o 4 rano – miałam wtedy siódmy dzień z rzędu na zwolnieniach chorobowych i walczyłam z jakimś paskudnym wirusem. Wlepiłam się w telefon jak wariatka, a tu proszę – dwie godziny totalnego szaleństwa. Ta jedna piłka na 15:40 przy własnym serwisie… Jak on wtedy nie spadł ze stołka?! A ten finał z Altachy to dla mnie coś więcej niż ten tenisowy show – to dowód, że majster potrafi i nie ma znaczenia, ile masz lat. Jak on tam stał, spokojny jakby grał z wnukiem w ogrodzie… A ja w tym czasie w Rzeszowie próbowałam się dowiedzieć, dlaczego mój komputer sam się wyłącza i czy to przez tą zimną falę albo co 🙃 Serio, facet to chyba ma w sobie jakiś tajny napęd, którego nie dostanie się w zestawie startowym. Wyobrażacie sobie, jakby każdy sportowiec tak umiał? Ja bym pewnie nadal biegała maratony na czas, a nie tylko po sklepach 😂 Ale poważnie – w którym sporcie jest jeszcze ktoś, kto potrafi tak dosłownie rozłożyć przeciwnika na łopatki, nie tracąc ani słowa?Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
ej, a ja akurat w 2016 roku siedziałem w szpitalu z zapaleniem gardła, bo na trzy dni przed finałem poszedłem w majtkach do sklepu, żeby kupić syrop dla żony, i złapałem obustronne zapalenie 😂🤒 i co? lekarz mi nawijał, że „odpoczynek głosowy”, a tu proszę – przez okno szpitalne słychać było wrzaski z mojego telefonu, bo akurat dzieliła nas tylko jedna ulica od wielkiego ekranu na placu Defilad! krzyczałem „GOOOAAAAAAT!!!” tak głośno, że pielęgniarka próbowała mnie uciszyć kawałkiem waty i chciała podać krople na gardło, a ja jej na to „pani, to nie są krople, to ZŁOTO na kortach Rolanda Garrosa, przepłucze pani gardło!” 🍿🔥 i jak później słyszałem, że ten jeden z pielęgniarzy akurat zaczął kibicować Novakowi po tym „incydencie”… no kurde, chyba na treningu pielęgniarskim powinni dawać punkt za kreatywność w dopingowaniu 😭👏Memy to też analiza.