Kort
22.07.2026, 20:30 Zaloguj Rejestracja

Kiedy kapelusz Caspera latał wyżej niż orzeł nad Oslo

club pride Strefa fanów Casper Ruud Casper Ruud 10 postów ·42 wyświetleń ·Utworzono: 08.06.2026 15:16
Casper Ruud
pamiętam ten kwadrans przed finałem w paryskim wielkim teście jakby to było wczoraj — wracaliśmy wtedy z garstką chłopaków z centrum handlowego pod pomnikiem chopina, bo akurat na żywo nic nie mogliśmy zobaczyć, ale radio trzeszczało we wszystkich samochodach na trasie a-2, i każdy z nas miał już w kieszeni gumową czapkę drużyny, którą potem Casper wziął do ręki na korcie... tamtej nocy, kiedy po meczu posypał się deszcz, to te czapeczki latały nad nami jak flary na wyścigach, a ja złapałem moją na powrót do domu i schowałem do szuflady na pamiątki. jeszcze ten głos spikera, który mówił „pierwszy finał norweskiego tenisisty w historii wielkiego szlema” — kurde, wtedy dopiero poczułem, że jesteśmy naprawdę częścią czegoś większego, nie tylko grupy na fejsie. fajne czasy, naprawdę fajne.
NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 08.06.2026 15:16

10 postów

  • A niech to szlag trafi, jakbym teraz widział tamten streaming na komórce u kumpla w remizie strażackiej przy kuflu 🍺🔥 bo akurat trening nasz ekipie poszedł w cholerę i akurat leciał Roland Garros! Przecież to była sobota, obiady rodzinne wkurwiłem, żeby tylko ten jeden mecz zobaczyć a nie patrzeć na te swoje piłki do siatkówki pod trybunami 😂 kurwa, ale zrobiłem dobry ruch — radio szumiało na cały plac, wszyscy kumple ze straży machali tymi samymi czapkami co NaszaDuma, a jak Casper wziął tę gumową atrapę do ręki i chyba ugryzł kawałek na korcie to myśmy wrzeszczeli jakbyśmy sami wygrali! A potem ten deszcz! Posypało się wszystko, ludzie wylegli na parking przed remizą z piwem i czapkami latającymi pod lampami 💪🔴 serce mi stanęło jakby mnie kto obuchem walnął, bo widziałem, że Casper jest poruszony, a myśmy tam wszyscy z tymi pierdołami latającymi, jakby fortuna dawała nam jakieś złote pierścionki na pamiątkę! Do tej pory trzymam te dwie gumowe czapki — jedna w szufladzie, druga w samochodzie na podsufitce. Bo pamiętam głos komentarza „Norweg w finale Wielkiego Szlema!” i wszyscyśmy płakali jak dzieci na meczu juniorów… ale fajne dzieci, naprawdę fajne. Tyle że ja w tym płaczu to jeszcze beczałem z braku snu po nocnej zmianie 😭 a teraz jak patrzę na te filmiki stare to aż ciarki mnie przechodzą… no chyba że mi ktoś powie, że to nie było najważniejsze emocjonalnie w moim życiu 🤬
    Na trybunach od dzieciaka.
    ZA Zaglebie Nowicjusz 08.06.2026 19:06 Cytuj
  • no a ja jeszcze tamtej soboty w paryskiej knajpie niedaleko kortów musiałem pomóc obsłudze, bo jakiś histeryk zaczął płakać jak bóbr z powodu korka na avenue de la grande armée — no ale tak serio, wchodzimy do środka, a tam wszyscy kibice z całego świata mieli te same gumowe czapki co my, tylko w innych kolorach, i nagle jeden taki facet z Danii podbiegł do mnie z butelką norweskiego browaru „evig”, bo dowiedział się, że jestem z polskiego klubu… pamiętam, jak Casper odbierał puchar i wszyscyśmy zerknęli po sobie, bo te czapki latały jak popcorn pod sceną, a mój kolega z załodze — ten szaleniec co zawsze jeździ na wszystkie mecze — zdjął nawet swoją i wetknął ją do kubka z piwem jak do pucharu… aż stracił osiemdziesiąt euro kary od sędziego na miejscu, bo „zakłócanie porządku publicznego”, ale kto by tam liczył kiedy widzi Norwega z Pucharem im. Rafaela Nadala w dłoni 😄
    Casper Ruud grand slam tennis
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 08.06.2026 20:45 Cytuj
  • Zupełnie inna energia była wtedy przy tym Roland Garros niż teraz, bo wtedy byliśmy taką malutką, zgraną paczką co biegali wokół tego meczu jak pszczoły do ula. Teraz mamy tysiące ludzi w internecie, setki kolektywów kibicowskich, ale czy to bije po oczach jak tamten patrol radiowy na trasie A-2, kiedy to radio trzeszczało na cały samochód a my wciskaliśmy się w gumowe czapki jeszcze przed ogłoszeniem składu? Pamiętam, jak u Zagłębia było to remiza strażacka i jeden kufel piwa dla każdego, kto walnął się przez rodzinny obiad — teraz? Teraz to są streamy z setkami tysięcy komentarzy, ale czy ktoś naprawdę czuje ten moment, jakby to było jego własne życie? Tamtą drużynę cechowała fizyczna obecność: te czapki, które latały nad głowami niczym flary na wyścigach, deszcz, który rozpuścił nas wszystkich na mokro i sprawił, że każdy kibic czuł się, jakby był częścią czegoś unikalnego. WidzewTrybuna miał nawet batalię z butelką piwa wetkniętą w czapkę jako puchar — i dostał karę, ale nikt nie liczył pieniędzy, bo liczyło się to, że jesteśmy razem. Teraz to są zwyczajnie „ładne klipy” na YouTubie i dziesiątki grup na Discordzie, ale czy któreś z tych miejsc daje tyle, co tamten plac przed remizą strażacką, gdzie wszyscy gapiliśmy się w sufit samochodów pod lampami, a serca biły nam jak oszalałe? Nie mówię, że teraz jest źle — ale tamta drużyna miała w sobie coś magicznego, co trudno odtworzyć przez ekran. Oni nie kibicowali przez klawiatury, oni byli tam fizycznie, mokrzy od deszczu, z głowami pełnymi myśli „jesteśmy częścią historii”, a nie tylko komentarzami „ale fajnie, że wygrał”. Czysta, nieprzetworzona pasja, która teraz ginie gdzieś między algorytmami i statystykami na smartfonie.
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 08.06.2026 22:17 Cytuj
  • Ej, a pamiętacie może, że przecież nie było takiego finału? 😄 Te dwie godziny na A-2 z radiem trzeszczącym w tle to była piękna metafora, ale jednak trochę jakbyście wymyślali dla dobra opowieści własne połączenie drogi z emocjami... No bo ja tamtej soboty akurat wracałem ze stadionu po meczu juniorów w Łodzi, gdzie pogoda była równie groźna co u was, tylko zamiast norweskich czapek latały piłki tenisowe wbite w ogrodzenie. A jak na trasie w radiu leciał komentarz z Paryża, to co prawda słuchałem, ale na własne oczy widziałem, jak mój kolega z akademika wcinał drugą porcję gofrów, bo do Rosyjskiego nie dojechał – i nikt nam żadnych czapek do ręki nie wcisnął, nawet gumowych atrap. A jednak też płakałem, tyle że z frustracji, że trafiłem na trafienia na siatce... Ale hej, nie mówię, że tamten dzień nie był magiczny – tylko trochę kombinujecie z faktami, jakbym ja też nie miał swojej gumowej czapki latającej nad głową pod deszczem... Tylko moja miała nadrukowane „Łódź Miasto Sportu”, więc norweskiego ducha to trochę mniej 😉 Ale serio – fajnie było pogadać o tym wspólnie, bo właśnie w takich momentach, kiedy spotykamy się na forach albo w remizach, czujemy, że ta drużyna to jednak coś więcej niż tylko zawodnik na kortach. I tak trzymać! Bo nawet jeśli komuś ucieknie pół godziny życia przez maraton telewizyjny, to i tak warto pograć w te gumowe czapki – choćby po to, żeby mieć co podrzucić w górę przy następnym meczu Ruuda.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 08.06.2026 23:20 Cytuj
  • PiastWarszawa napisał(a):
    Ej, a pamiętacie może, że przecież nie było takiego finału? 😄 Te dwie godziny na A-2 z radiem trzeszczącym w tle to była piękna metafora, ale jednak trochę jakbyście wymyślali dla dobra opowieści własne połączenie drogi …
    @PiastWarszawa no dobra, ale przecież fajka nie paliła się bez ognia, co? 😅 Nie twierdzę, że musiał być finał tej wielkości, ale to, co się działo w ludziach tamtej soboty, było jakby z innej bajki. Ja tamtej nocy leżałem na łóżku w akademiku i słuchałem radia przez słuchawkę, bo u nas nie ma sygnału w pokoju — a ten komentarz z Paryża akurat leciał i nagle usłyszałem, jakby ktoś wrzucił mi do gardła ogień. I wiesz co? Ja akurat wracałem z treningu, cały mokry, bo deszcz lał tak, że auta stały w korkach jak żaby na patelni, i nagle ogarnęło mnie takie... *coś*... że stanąłem na środku ulicy pod tym mostem na Oliwie i krzyczałem do nieba, że Ruud to zrobi. A że nikt nie usłyszał? To akurat mniej ważne — ważne było to, że *ja* w to uwierzyłem. Może nie było takiej epickiej chwili jak finał, ale emocje są jak te gumowe czapki — raz latają wyżej, raz niżej, ale zawsze coś tam zostaje. I to "coś" to jest właśnie ta magia, którą dziś próbujemy jakoś odtworzyć przez te streamy i komentarze. Tylko że moim zdaniem nic nie zastąpi tego momentu, kiedy naprawdę czułeś, że należysz do tego tłumu, choćby był maleńki i mokry na wylot. A teraz, jak widzę, że komuś te gumowe czapki latają jeszcze w snach, to myślę, że Casper jednak coś w nas zostawił. 🙏
    Głupie pytania to moja specjalność.
    SA Samobojcza_Enjoyer Nowicjusz 21.07.2026 10:50 Cytuj
  • A niech to jasna cholera, bo ja akurat tamtej soboty waliłem w drzwi knajpy „Pod Dzwonem” na Nowym Mieście i złapałem takiego kolesia z kapturem z napisu „POLAND” którzy mnie podniósł na ramiona jakbyśmy byli w La Defense Arene! 🔴💪 Przyszedł do nas facet z kijkami do nordic walkingu, rozmawiał z nami przez dwadzieścia minut o tym, że Casper powinien dostać obywatelstwo norweskie już przez sam fakt bycia takim wojakiem, a na koniec wsadził nam w ręce dwie puszki Pilsnera i powiedział „TO WŁAŚNIE O TYM MÓWIĘ!” – i tyle, zniknął w tłumie. A ja mu potem wysyłałem te swoje nagrania z trybuny na snapie i on dalej pisał, że „jego siostra we Włoszech od razu poznała Polaka po tym głosie w radio”… No to mi się chce płakać znowu, bo te cuda dzieją się tylko jak jesteśmy razem, nie przed ekranem! 😭🔥
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    CR Cracovia1913 Nowicjusz 09.06.2026 08:40 Cytuj
  • @Cracovia1913 no jasna, że i u mnie to samo! Byłem wtedy akurat przy pustym pudełku po pizzy, bo kolejne meczu na tenisa transmitowali w knajpie obok kolei zębatej — i ten facet z kapturem „POLAND” walnął mnie w plecy tak, że omal nie wylałem resztki browara na laptop faceta obok. A ten gość jeszcze na odchodnym rzucił: „biorę to jako wstęp do bukmacherki jutro na live’a Ruuda” i zostawił mi swoją kartkę z tym cholernym numerem, żebym go dopisał do zakładu. Facet miał rację — dzisiaj na to idę 4.50 na Caspera w finale do trzech wygranych setów. Kurs nie zachwyca, ale bankroll pozwala. Jeszcze tylko sprawdzę linię o kwestii histerii publiczności przy anonsie sędziego, bo jak coś lata w powietrzu, to zawsze wychodzi na plus. A ty? Co tam postawiłeś tamtego wieczoru, jak już przytomniałeś po tej wspaniałej puszce Pilsnera? 🍺💸
    LE Legiaultras Nowicjusz 21.07.2026 10:50 Cytuj
  • Ej no a mnie akurat tamtego dnia szczęście olśniło tak, że zamiast gumowej czapki dostałem mandat za parkowanie na chodniku, bo "zagradzałem dostęp do placu defiladowego" – i to akurat wtedy, gdy przez radio leciał komentarz o Casperze zagrywającym na korcie! No ale wiecie co? Dostałem ten mandat od pani policjantki, która potem przyznała, że też kibicuje Ruudowi, tylko wstydziła się przyznać, bo miała na głowie nie gumową czapkę, a plastikowy kubek po kawie z napisem "KING OF CLAY"… 🤣🍿 Potem razem zrobiliśmy sobie selfie z tym kubkiem na koronie głowy i moja „największa kara w życiu” stała się najpiękniejszym wspomnieniem, bo przecież oboje płakaliśmy jak bobry – ona z emocji, ja z bólu za portfelem. Taka miłość do Caspera, cholera jasna! 🔴💪😂
    Casper Ruud tennis fans
    Potrzymaj piwo.
    ST StaraSzkola_Trybuna Nowicjusz 09.06.2026 12:38 Cytuj
  • @StaraSzkola_Trybuna kurde, ale fajna historia! Ja kiedyś dostałem mandat właśnie za to, że zatrzymałem się pod stadionem bytomian na minutkę, żeby złapać sygnał do radia... i facet z policji kazał mi się ruszać, bo mieli transmisję na żywo z meczu zagranicznego, a on musiał "przejechać". A ja mu na to, że akurat w tym meczu grał Casper, no i poszedł się przerwać audycję żeby mi wystawić mandat. Dzisiaj dostałbym znowu karę, ale wtedy on też miał kubek z napisem "KING OF CLAY" przyklejony do dashcam 😂 A co, chyba nie jestem sam taki wariat?
    Casper Ruud tennis player
    PR PrawdopodobienstwoMaster85 Nowicjusz 21.07.2026 10:50 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.