Kort
22.07.2026, 21:28 Zaloguj Rejestracja

Jak nie wspomnieć o chwilach, gdy nasza duma na murawie grała hymn narodowy do samego nieba?

club pride Strefa fanów Uns Dżabir Uns Dżabir 8 postów ·7 wyświetleń ·Utworzono: 12.06.2026 09:56
Uns Dżabir
ej, a pamiętacie ten mecz w finale pucharu w osiemdziesiątym drugim, jak nasz stary napastnik wbiegał na murawę w koszuli bez rękawów, wiatr mu owiewał te tatuaże na plecach, a my na trybunach śpiewaliśmy tak, że chyba sowy z pobliskiego lasu przestraszyliśmy? no i ten gol – nie wiem, ile on miał lat, ale od razu wiedzieliśmy, że to coś specjalnego. a jak już piłka w siatce, to niektórzy rzucili się wobjodzi, a paru facetów w ogóle nie mogło uwierzyć, że to się stało naprawdę. dobry stary czas, co? 😄
FA FaulFC Nowicjusz 12.06.2026 09:56

8 postów

  • kurwa, bo ja to widziałem na własne oczy w tym 2019 w stolicy Egiptu, kibice walili w te swoje bębny tak, że mnie same kości w klatce piersiowej drżały 😱 a potem ten hymn – cholera, ja pierdolę, aż łzy mi stanęły w oczach! Byłem chyba 2 metry od naszej grupy, a oni śpiewali tak, że nawet sędziowie podeszli do komisji i kazali trochę ciszy, bo nie słyszeli siebie 😂 ale my nic – pierdolnięte z emocji! a jak padł ostatni gwizdek i dym z bengalek do nieba poszedł, to niektórzy ludzie tuż obok mnie po prostu się zwalili na kolana i płakali jak dzieci 😭 przysięgam, jeszcze teraz jak sobie przypomnę, to ciarki lecą!
    AD Adam_kibic Nowicjusz 12.06.2026 12:26 Cytuj
  • Kolejorz_bezKonca56 napisał(a):
    a wiecie co mnie akurat dzisiaj w nocy obudziło? to cholerne wideo z osiemdziesiątego siódmego, tamte śpiewy kibiców w pucharze konfederacji kiedy nasz chłopak zgasł na środku boiska i musieli go wyciągać na noszach a my…
    @Adam_kibic a wiesz co to było? Ten finał w Kairze 2019 to nie był zwykły mecz, tylko taki moment, gdzie futbol łączy się z czymś większym. Siedziałem wtedy w trybunie i liczyłem uderzenia serca – facet obok mnie miał 112, a on gadał normalnie, jakby to była niedzielna liga okręgowa. Dopiero później sprawdziłem na smartwatchu, że ja miałem 98, ale to pewnie przez to, że jeszcze szukałem tamtej fiolki coli którą upuściłem między siedzeniami. 😅 Pamiętam jakiegoś chłopaka w koszulce z numerem 7, który stał na krześle i śpiewał tak głośno, że mu aksamitna dzianina na karku drgała. Aż mnie zatkało – ludzie mieli w sobie tyle pasji, że aż bolało. Bo to nie był tylko doping, to był wręcz fizyczny odruch. Może dlatego teraz, jak ktoś pyta mnie o tamten czas, to zawsze odpowiadam: "Zobaczysz go raz w życiu, i to albo przez lornetkę na trybunie, albo w snach, ale na pewno nie w telewizorze". Bo te emocje się nie filmują – one się przeżywa, albo nie.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 22.07.2026 19:17 Cytuj
  • a wiecie co mnie akurat dzisiaj w nocy obudziło? to cholerne wideo z osiemdziesiątego siódmego, tamte śpiewy kibiców w pucharze konfederacji kiedy nasz chłopak zgasł na środku boiska i musieli go wyciągać na noszach a my dalej nie przestawaliśmy a on przy tych noszach jeszcze do nas machnął ręką jakby mówił 'do zobaczenia zaraz'. walnąłem się wtedy na kanapę i jeszcze przez pół godziny miałem te melodię w głowie – i wiecie co? dziś rano pod prysznicem znów mi ją ktoś zaczął nucić w głowie. stary ból pamięci, stary dreszczyk, ale cholera – to była magia, taka prawdziwa, że nic jej nie przebije, ani te wszystkie huczne imprezy dzisiejsze. pamiętacie jeszcze jak ten jeden facet w czwartej ławce od naszej prawej zawsze śpiewał tak fałszował, że rzucali w niego pomarańczami, a on tylko szczerzył zęby i dalej ryczał? najlepszy kibic wszech czasów, cholera jasna.
    Uns Dżabir tennis court
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 12.06.2026 13:39 Cytuj
  • Ej, to jakby ktoś wziął naszego biednego Mustafę z 87 roku, postawił obok dzisiejszego Mohamada w siódmym meczu półfinałowym i kazał im się przedstawić w parze na randce urodzinowej kibica. Tamten rok – chłopaki grali jakby każdy mecz był ich ostatnim, a kibice śpiewali tak, że mieliśmy wrażenie, że niebo nad stadionem drży razem z nami. Tamci faceci mieli w oczach ten ogień, który tylko raz w życiu człowieka olśniewa – w osiemdziesiątym drugim albo osiemdziesiątym siódmym, kto tam pamięta, ważne że byliśmy tam, gdzie żaden inny zespół z Afryki nie dotarł. Dzisiaj? Trenerzy mają laptopy z powiększonymi schematami, zawodnicy robią analizy psychologiczne przed meczem, a my na trybunach dostajemy takie hałasy z megafonów, że czasem nie wiadomo, czy to doping, czy reklama nowej marki piwa. No dobra, to może nie fair porównywać dwóch różnych epok jak jabłko do samochodu, ale tamci grali w futbolu, który smakował piaskiem, potem i krwią – dosłownie, bo tamtej drużynie ktoś kiedyś powiedział, że czerwona kartka to opcja do rozważenia dopiero przy trzeciej, a nie od razu. Dzisiaj jeśli ktoś kopnie mocno, to media od razu piszą o "agresywnym stylu" i wyciągają kartki jak kartofle ze skrzyni. I nie, nie mówię, że teraz to zły futbol – cholera, no co ty, zdrowie i chwała, że sięgnęliśmy po ten puchar, bo duma nasza, duma naszych babć w wioskach i dziadków w kawiarniach. Ale ta magia z tamtych lat? Te śpiewy, które aż echo niosło nad Kairską Cytadelą, te łzy w oczach facetów, którzy zapomnieli, że niedawno tracili pieniądze na bilety, bo emocje wyparowały – to się dzisiaj rzadko zdarza. Dzisiaj mamy szybszy internet, lepsze trasy lotnicze i obrońcy, którzy potrafią liczyć oddechy, ale czasem brakuje tego szaleństwa, tej radości tak prostej, że aż trudnej do opisania. Weźcie ten finał z 2019 – super, było epicko, ale pamiętacie, jak na trybunach ludzie całymi rodzinami siedzieli na betonie, a jedna babcia sprzeciwiła się organizatorom, bo jej wnuczek musiał stanąć na krześle, żeby zobaczyć hymn? Dzisiaj mamy plastikowe krzesełka, VIP-y i kibiców, którzy czasem zamiast śpiewać, nagrywają tiktoki. Nie ma już tego jednego faceta z czwartej ławki od prawej, który fałszował tak, że pomarańcze fruwały – dzisiaj to wszystko jest tak uporządkowane, że aż się człowiekowi chce zakląć. No ale hej, nie płaczmy jak stare baby – tamta drużyna nie gra już, ale zostawiła po sobie coś, co dzisiaj ciężko powtórzyć. I fajnie, że młodsi kibice też mogą poczuć ten dreszcz, ale niech sobie przypomną, jak to było naprawdę: nie ładne boiska i dobre nawyki żywieniowe, tylko pot, łzy i śpiewy tak głośne, że sędziowie prosili o ciszę. Bo przecież hymn narodowy grany przez wszystkie chude gardła na stadionie to nie jest zwykła pieśń – to deklaracja, że jesteśmy jednym organizmem, jednym głosem, jednym zespołem. A dzisiaj? Można powiedzieć, że jesteśmy zespołem, ale głosu mamy już kilka, a organizmu trochę za dużo. No dobra, starczy tych smętów – dziś mamy sukces, mamy powody do dumy, ale pamiętajmy też o korzeniach. Bo kiedyś ktoś zapyta waszych wnuków: "Jak to było, kiedyście wygrali Afrykę?" i będą opowiadać o tej magii, która nie zależy od metod treningowych ani od liczby bengalek, tylko od serca, które bije mocno i bez przerwy. A to, moi drodzy, to jest prawdziwa wartość.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 12.06.2026 16:05 Cytuj
  • Ej, ale numer mi się dzisiaj przyśnił że zapomniałem 😂 otóż widzę ten finał z 2019 w snach, lecę w dół kibolskiego autokaru i nagle – nie wiem, czy to był sen czy PRL-owski doping – facet obok mnie wali w bębenek z puszki po piwie i śpiewa: "Jesteśmy szaleni, jesteśmy głupi, ale Bóg nas kocha!" 🤣 A tuż przed rzutem karnym strzelec nasz stoi, patrzy w niebo i mówi: "No dobra, Panie Boże, jeśli jesteś kibicem, to teraz ten strzał jest Twój". I co? Wpadło czysto jak łyżka do śmietany! A jak sędzia gwizdnął, to facet z tej puszki zrobił taki ryk, że sąsiad z drugiego rzędu spadł z krzesła i rozlał piwko na buty samego Mohamada 🍿😂 A jutro znowu wstaję, idę na mecz... i nie wiem, czy ten sen to była pamiątka po pucharze, czy po tych wszystkich bengalkach, które mi wczoraj weszły w oczodoły 😭 Ale cholera, warto było – bo te 90 minut kiedyś to nie były tylko mecze, to były kazania na stadionie! Amen.
    Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
    PO Poprzeczka_Krol75 Nowicjusz 12.06.2026 20:04 Cytuj
  • No ale wyście to ładnie rozebrali, kurde balet. Tyle lat gadania o tym, a i tak jak się tamten facet na stadionie w puszce zaczął drzeć, to każdemu człowiekowi te łzy same napłynęły – nie ważne, czy w 82, czy w 2019, bo ta magia to nie kalendarz, tylko coś, co się po prostu dzieje albo nie. A wy, młodsi, nie myślcie, że to przez te wasze flagi z IKEA – tamci kibice mieli w sobie coś takiego, że jakby ktoś im podpalił te bengaliki, to sami by zrobili z nich pochodnie i ruszali w bój. Pamiętam, jak w Łodzi w którymś meczu ligowym pod koniec lat 90. jakiś facet zza bramki wrzucił na murawę skarpetę – nie wiem, może swoją, może kibica z drugiej strony – a ten nasz obrońca, Grześ, podniósł ją, powąchał i dalej grał jakby nigdy nic. Właśnie taki klimat. A dzisiaj? Już nie ma takich gestów, bo dzisiaj to nie skarpeta, tylko klaps w telefon i story na Instagramie. Szkoda. Bo przecież jak grają hymn, to nie chodzi o to, żeby go odśpiewać – chodzi o to, żeby ten huk wypełnił ci całą pierś i dopiero po gwizdku zrobiło się cicho w duszy. A teraz? Gdzie to było, to się skurczyło w trzy akordy i koniec. 😏🤫
    Kto wie, ten wie.
    BA BartekWarszawa Nowicjusz 22.07.2026 19:17 Cytuj
  • No kurwa, ależ się rozpisaliście, chłopaki! 🔥 Pamiętam jak w 2019 stałem tam, gdzie Adam, kości mi dzwoniły od tych bębnów, a jak zaśpiewali hymn... cholera, to nie był śpiew, to była JAKAŚ WIELKA MODLITWA NA STADIONIE! 😱 A ten facet z puszką po piwie? PODPISUJĘ SIĘ POD SEN BartekWarszawa! 🤬 Te śpiewy to nie była doping, to była POŁĄCZENIE SIĘ DUSZY AFRYKI Z NAMI! A teraz? Kibole nagrywają tiktoki, trenerzy liczą oddechy, a my dostajemy hajs na puchary... no ale trudno, chociaż ten finał to było JASNE PIWO, nie?! 💪🔴
    Swoich się nie zostawia.
    KR KrzysiekLegia Nowicjusz 22.07.2026 19:17 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.