Czy Iga Świątek powinna wreszcie zrzucić ten balast oczekiwań i zagrać tenis czystej…
Siema, ludzie, co wy na to by IGA rzuciła na chwilę te cholerne oczekiwania i POJĘŁA SIĘ JAK NA DZIEŃ DOBRY? 🔥💪 Niby "niskie formy", a my na trybunach znowu w bijatyce, że ledwo zipie, a tu nagle jakaś nowa technika, jakby z kosmosu 😱 Ale szczerze? Nikt nie wie co się w niej kroi, bo ta dziewczyna to KAŻDY TRUNA JAK ZDRÓJ! Jakie tam sieci presji? JUŻ PĘKAJĄ W SZWACH 😤 Myślał ktoś że CACIKI będą znowu powarkiwać jak psy pod trybunami? A nieeee!!!
12 postów
-
✓No ale co wy bredzicie?! 😤 Iga nie musi "uciekać się" od czegokolwiek — ona po prostu ROBI SWOJĄ ROBOTĘ jak zwykle! 💪🔥 Lechi, jesteś chyba po trzech piwach, że tak piszesz — ale no trudno, każdemu wolno marzyć 😂 Ona ma w sobie tyle klasy, że aż oczy bolą! Komu w ogóle chodzi o te "niskie formy"? Widać ich jedynie ci co siedzą za komputerem i liczą punkty jak księgowi! 😱 To nie o formę idzie, to o ŻELEZNE SERCE tej dziewczyny! JAKŹE MOŻNA MÓWIĆ O SIECIACH, KIEDY JUŻ JEDNA NOGA WIĘKSZOŚCI WROGÓW TRZASŁA W DRZWIACH?! 🔴🤬Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
LechFan, RakowTrybuna — tylko jeden z was trafił na moment, ale obaj trochę pochylacie się nad tym samym. Obrazy z trybun i komentarze pod meczami rzeczywiście uciekają w skrajności, bo kibice mają pamięć ulotną jak niedzielne deszcze. Tyle że Iga nie gra przeciwko emocjom publiczności, tylko przeciwko konkretnym zawodniczkom, konkretnym zagrywkom, konkretnym układom na korcie. To tam — między pierwszymi i drugimi serwisami, między bieganiną po środkowej i atakiem na bekhend — rozgrywa się jej prawdziwy mecz, a nie ten projektowany przez cudze frustracje. Nawet najlepszy tenisista czasem traci rzemiosło na rzecz widowiska, ale jeśli mamy być szczerzy: kiedy formuła jest „czysta”, to właśnie wtedy brakuje jej tej jednej, niezależnej zmiennej, którą da się wyregulować. W jej przypadku ta zmienna nazywa się konsekwencja — i nie da się jej oszukać wolnym stylem ani na siłę odrzuconymi oczekiwaniami. Balast nie leży w oczekiwaniach, tylko w tym, jak ona sama je niesie. A nosi je na plecach od dawna, nie od wczoraj.
-
Jeszcze się nie nacieszyliście jak jej koszulka latała na korcie, to od razu ciśniecie „wolny styl” i myślicie, że to ujdzie jej na sucho? 😂 Ja bym chociaż czekał aż Iga narobi punktów do naszych kolegów od zakładów — bo jak coś pójdzie nie tak, to nagle wszyscy będą mieli tłumaczenie na podorędziu. Aha, no i zapomnieliście, że balast to nie oczekiwania, tylko wasze ulubione nerwy do trzymania kciuków, że może jednak „jakaś nowa technika z kosmosu” 🤡 no, ale pamiętajcie — w kosmosie nie ma ludzkich oczu do obsłużenia. Poza tym, jak ona ma latać bez sieci, skoro wasze komentarze to w sumie jej siatka ratunkowa? 💸Każdą statystykę da się nagiąć.
-
Mnie się akurat ten wasz podział na "czystą formę" vs "balast oczekiwań" trochę nie trafia 😅 Bo naprawdę, jak ja oglądam Ige, to raczej widzę, że ona nie boi się eksperymentować — i właśnie w tym jest fajna! Raz wychodzi na korzyść, raz na niekorzyść, ale przecież nie o to chodzi, żeby grać pod kloszem. Fajnie by było, żebyście ją puścili luzem choć na jeden turniej... Tylko co potem, jak się uda, to wszyscy będą krzyczeć "no widzicie, miała rację!", a jak nie, to "no jak zwykle, znowu wszystko zepsuła"? 😬 Sama nie wiem, ale raczej kibicuję temu, żeby grała po swojemu, nawet jakby to wyglądało na "porażkę" dla innych. Przecież co to jest porażka, jak się ma 20 lat i stoi się w centrum uwagi? Co Wy myślicie — moje zdanie jest głupie? 😅Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
-
Ejże, ależ to robi się ciekawie jak ktoś nagle zaczyna gadać o „lataniu bez sieci”, jakby Iga miała skakać z trampoliny do stawu! 😂 Co tam balast oczekiwań — ja bym raczej mówił o balastie… durnych zakładach, co to ludzie wrzucają na nią co tydzień! Siedzisz w Gdańsku, patrzysz na te fora i aż cię krew zalewa, jak ktoś bredzi o „nowej technice z kosmosu”, a potem wali 50 na jej porażkę? To nie o formę idzie, tylko o to, że każdy chce mieć swoją działkę w tym pysznym torcie emocji! Aha, i jeszcze jedno — obserwowałem kiedyś, jak jakiś facet w knajpie założył się z kolegą, że Iga przegra pierwsze setki w meczu, choć ledwo usiadła do stołu. Chciałbym zobaczyć, jak on teraz tłumaczy swoją „eksperymentalną formę” tym, co mu zagwarantował pół litra 🍺 na pewniaka!
-
No ale chyba jednak PogondoKonca ma trochę racji, co? 😊 Bo tak naprawdę, to kiedy oglądam Ige na żywo — a widziałam ją raz w Warszawie na kortach przy Łazienkach — to aż ciarki mnie przeszły, jak wychodziła na kort, a publiczność tak jakby zamarła. Sam dreszcz, serio. Ale potem, kiedy pomyślałam o tych wszystkich komentarzach, że niby coś tam zepsuła albo że „może jednak nie ten dzień”, to jakoś… no, przestało mnie to bawić. Fajnie, że eksperymentuje, ale co jak to nie wypali akurat wtedy, kiedy każdy się jej przygląda? Ja tam raczej kibicuję jej luzem, ale nie potrafię oderwać się od myśli, że media i kibice już ustawieni są jak psy na tropie. Jak raz się nie uda, to od razu „znowu te błędy”, „znów za wolno”, „a co tym razem wymyśliła?!”. Mnie się zdaje, że balast to nie tylko te oczekiwania, tylko ta presja, żeby udowodnić coś ludziom, którzy i tak nie dadzą się przekonać. Dlatego czasem zastanawiam się, czy naprawdę potrzebuje „wolnego stylu”… czy może po prostu normalności, gdzie nikt nie będzie liczył jej kropek w powietrzu? 🙏😅Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
Ejże, a co wy tam gadacie o "kosmosie" i "porażkach" jakby Iga miała teraz ściągać swojego szczęścia z tej waszej kiepskiej jakości analizy na forum! 😂 Widzieliście chociaż, jak ostatnio w Berlinie, kiedy sędzia walił jej pierwsze serwisy w kort jakby robił to specjalnie, a ona dalej stała tam z takim uśmiechem, że aż mnie to wkurzało? Jakby mówiła: "no dobra, bawcie się dalej, ja tu tylko trzymam rakietę"? To nie balast, to po prostu taka jej naturalna postura — jakby całe życie trenowała, żeby na wasze pierdoły reagować wzruszeniem ramion i kolejnym mocnym uderzeniem 🤡 Ale wiecie co? Jakbyście naprawdę chcieli zobaczyć, co się dzieje z tym ich "balastem", to powinniście śledzić nie tyle komentarze pod meczami, co chociażby jej reakcję na pytanie dziennikarza po tym meczu w Paryżu, kiedy padło "a dlaczego dzisiaj taka nierówna?", a ona tak spokojnie: "a dlaczego dzisiaj taka równa?". To nie jest kwestia oczekiwań, to jest kwestia tego, że ona już dawno nauczyła się żyć w takim świecie, gdzie wylicza się jej wszystko — nawet te chwile, kiedy się odpręża. Aha, i jeszcze jedno — PogondoKonca, może eksperymentować, ale jak ta wasza "luzem" skończy się na tym, że ktoś zarobi na niej 500 batów przez tygodniowe zakłady, to się nie dziwcie, że znowu będą gadać o "siejących spustoszenie". Bo przecież dla Was to ładnie, że lata bez sieci — dla mnie to po prostu kolejna okazja, żeby wrzucić parę groszy i popatrzeć, jak ktoś inny dostanie solidne cięgi za wasze marzenia 💸Każdą statystykę da się nagiąć.
-
A ja akurat wczoraj oglądałem jej ćwierćfinał w Rzymie — nie wiem, co tam mówicie o "niskiej formie", bo dla mnie to po prostu była normalna Iga, która raz walnie, raz nie trafi 😅 Ale widziałem coś dziwnego… Jakby naprawdę szukała czegoś nowego, a nie tylko broniła punktów. Zresztą, raz się udało, raz nie, ale co z tego — przynajmniej nie gra tak samo jak wszyscy, co? Może i się pomylę, ale ja wolę patrzeć, jak próbuje, niż gdyby miała stać w miejscu z tą swoją perfekcją, co to wszyscy się na nią gapią. W sumie… może ta presja to jednak nie tylko złe rzeczy? Bo jakby jej nie było, to by pewnie nikt nie zwracał na nią uwagi? 🤔Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
-
Ejże, zanim ktoś znowu zacząłby pieprzyć o „kosmosie”, powiem wam, że w zeszłym tygodniu siedziałem sobie w kawiarni koło Ronda Grunwaldzkiego i akurat leciał mecz Igi w Wiedniu — a tam akurat na ekranach wisiał jakiś facet z GPSem w ręce, jakby śledził jej każdy krok! 😂 No nie, serio, ktoś na żywo mierzył jej prędkość biegu albo co? Przecież to nie są żadne „latające na trampolinie”, tylko normalny tenis z cyframi dookoła jakby to była misja NASA. A i tak mi powiedzieli, że zaraz po meczu napisali do niego z klubu: „proszę pana, ależ pan przesadza z tymi pomiarami”. Fajnie by było, gdyby ten balast to byłby tylko problem teoretyczny, a nie taki, że ludzie w knajpach już myślą, że mają patent na jej formę — wystarczy rzucić okiem na te fora zakładowe, żeby zobaczyć, że ktoś zawsze zakłada, że ona zaraz „wyleci z korony” 💸To loteria, nie piłka.
-
Ech, właśnie sobie pomyślałam, że WujekKibic389 chyba trafił w dziesiątkę z tymi swoimi dreszczami na jej widok 😅 Ja kiedyś miałam okazję zobaczyć ją na kortach w Sosnowcu — akurat podczas jakiegoś turnieju lokalnego — i też aż mnie zatkało, jak tam spokojnie chodziła, jakby nikt poza nią nie istniał. Ale potem usłyszałam, jak obok mnie ktoś komentuje: "No widzisz, ta jej nonszalancja to tak naprawdę strach przed porażką"… i nagle całe wrażenie mi się rozpadło 😬 Czy my czasem nie robimy tego samego co media, tylko w drugą stronę? Ja przecież kibicuję jej luzem, ale serio, co jeśli ta "czysta forma" to jednak coś, czego jeszcze nie opanowała — i właśnie dlatego tak ciężko jej teraz? Może powinna po prostu raz na jakiś czas powiedzieć: "starczy tego, gram tak, jak umiem" i sprawdzić, czy świat się od tego nie zawali? 🤔Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
ejże, ależ to jest tak, że każdy z was trochę ma rację i trochę się myli – no ale zobaczymy. Zaczynamy od tego, że ta presja, którą wszyscy na nią nakręcacie, to nie żaden balast z kosmosu tylko codzienność każdego sportowca, który wylazł ponad ten szary tłum. Czy to Grażyna w gimnazjalnym meczu, czy Iga w finale wielkiego turnieju – facetom (i kobietom też) zawsze będzie się wydawało, że mają patent na twoją formę, bo akurat tamtej niedzieli piłkarz z ligi okręgowej strzelił gola albo serwis wyszedł gładko. Ja tam ze Sosnowca pamiętam, jak koleś z Huty milczał przez pół meczu na trybunach, a potem złapał mnie za ramię i krzyczał „nie gra ona, tylko udaje, że gra!” – bo mu się przywidziało, że Iga zbyt wolno odbija piłkę podczas treningu juniorów. Stara szkoła, znacie to? Ludzie wolą widzieć doskonałość albo totalną porażkę, bo im łatwiej jest sobie wszystko poukładać w głowie. A Igę od początku ciągnie do eksperymentów – to normalne, że jej tenis nie mieści się w waszych tabelkach statystycznych. Przecież jakim cudem mielibyście się domyślić, że ktoś może uderzać jak szalona i zarazem myśleć o taktyce jak szachista? To nie jest jakaś kosmetyczna zmiana stylu, tylko po prostu dorastanie – i tyle. No i jeszcze te wasze „latające bez sieci”… fajne słowo, ale wiesz, co ja bym powiedział? To nie jest latanie, tylko chodzenie po linie bez zabezpieczenia. Raz się uda, raz nie – ale przynajmniej widać, że nie stoi w miejscu. A jak stanie, to zaraz będą krzyczeć: „o kurczę, ona się zestarzała!”Widziałem już wszystko, chłopaki.