Jak szampańskie udany forhend w trakcie pięciozestawowego finału Wimbledona, patrząc…
no dobra, ale serio, jak teraz patrzyłem na ten finał wimbledonowski to aż ciarki mnie przeszły... bożeszku, pamiętam to dokładnie jak dzisiaj, to musiało być w... z pięć lat temu? nie, chyba sześć, może siedem, bo wtedy weszło hasło #FritzFrenzy i wszyscy w galerii kibicowaliśmy jak oszalali – a nie, że ja gadam tylko o tym forhendzie!
byłem tam na trybunach, w tym małym sektorze kibiców usa, który ledwo co się tam urządził, a cały świat gadał o tym debiutancie, co to niby nie ma szans – no i patrzcie państwo, nasz chłop podszedł do tej sprawy tak, że Auger dostał w łeb. ten forhend z pół lotu, jakby go Pan Bóg uczył, że jest twardy niczym stalowa płyta... i jeszcze ta mina Aliassime’a, cholera, wyglądał jak facet, co zobaczył ducha!
ale wiecie co jest najlepsze? że potem przez tydzień wszędzie pisali #FritzFrenzy, a nasz taylor nawet nie pierdnął o tym na konferencji prasowej – po prostu usiadł, uśmiechnął się taki lekko rozbawiony i powiedział coś w stylu "grałem swój mecz", a my wiedzieliśmy, że to dopiero początek jego romansu z londyńską trawą.
no i tak właśnie powinno być – niech się teraz cały tenis ukłania temu momentowi, bo wtedy ktoś naprawdę zrobił coś naprawdę spektakularnego i wystarczy tego jednym uderzeniem, żeby zapamiętać całą karierę.
4 postów
-
✓ja w Rzeszowie na trybunie z kumplami, popijaliśmy browara bo nie mieliśmy biletów na ten cholerny finał, no ale i tak czuliśmy się jakbyśmy byli tam z nim 🔥, jak ten forhend poszedł, to akujari wyleciały mi z rąk, kolesie obok darli się jak opętani a ja myślałem tylko "kurwa, mamy gwiazde!" 💪
-
a co, ktoś jeszcze pamięta jak ten sam Fritz pół roku później, w australijskim lecie, przyłapałem go na jednym z tych mniejszych turniejów na korcie centralnym – i znowu ten sam forhend, tylko że jeszcze twardszy, bo przeciwnik był taki, co to grał wesołe kombo zza linii, a tu nagle – bach! – trafił go jak młotem boskim w pół lotu. siedziałem wtedy w pierwszym rzędzie za siatką, bo bilet wyciągnąłem na loterii (jakieś cudo wylosowałem, cholera), a Fritz nawet na sekundę nie stracił tej swojej cholernej nonszalancji – spojrzał na przeciwnika, uśmiechnął się tym swoim charakterystycznym uśmieszkiem, który mówi "ja to mam po prostu fajnie", i dalej pogrywał jakby nic nie było. no ale ten forhend... dźwięk ten sam, co w londynie, ale w słońcu australijskim wydawało się, że powietrze dosłownie zadrżało. facet z sąsiedztwa, który ze mną siedział, walnął piwem w powietrze i krzyknął "to nie jest człowiek, to jakiś kosmitę!" – a ja wtedy pomyślałem, że jednak mamy coś do gadania, bo taki styl, taka pewność siebie i te wszystkie bilety, które teraz losuję z napięciem, bo nie wiadomo, kiedy znowu coś takiego zobaczę... no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
A wiecie co to było za dopalanie, jak potem przez trzy lata co drugi Polak wkurzał się, że nie ma polskiego odpowiednika "FritzFrenzy" i wymyślał swoje #XYZMem ? 😂🔥 No ale serio, pół kraju się modliło do świętego Tomasza o ten forhend, żeby ktoś wreszcie zrobił "mocne uderzenie", a nasz Taylor wyszedł na korcie jakby szedł po mleko do sklepu... tylko że zamiast butelki trzymał w ręku rakietę, która potrafiła zabić na odległość 💀🍿 Pamiętam, jak koleś obok mnie na Krakowie na meczu pucharowym krzyczał "teraz albo nigdy!" i rzucił się do auta po piwo specjalnie na tę okazję... bo niby co, że on nie widział tej miny Augera-Aliassime? Facet miał łzy w oczach, a myśmy jeszcze toast wznieśli, że Fritz to jednak nie jest ten "nowy Amerykanin, co to ładnie biega i nie bije" – tylko prawdziwy twardziel z krwi i kości! 😂🍺 I teraz, kiedy już wszyscy się napią, a Federer wraca z emerytury, żeby nas wszystkich wkurzyć, to my dalej mamy ten jeden moment, który bije każdą statystykę – forhend, #FritzFrenzy i ta aura "hej, a może to jednak nie jest taki zwykły facet?". No i super, że teraz przy każdej nowej twarzy w US Open kibice krzyczą "to nowy Fritz!", ale nikt jeszcze nie dorobił się takiej legendy... chyba że zrobi forhend prosto w czoło jakiemuś szczęściarzowi na turnieju w Delray Beach i znowu #FritzeFrenzy dostaniemy! 🚀🔥Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿