Jak dwunasty Setin w meczu, który uciekł – smak zwycięstwa na ciepło!
a no co tam, pamiętacie jeszcze ten niedzielny mecz z winylową rozgrzewką na trybunach? niech mnie szlag trafi, ale kiedy ryk rozległ się w połowie trzeciego seta, to się człowiek wprost ze skóry nie wypruł — akurat byłem tam z moim starszym, co wózek naszpikowany flagami nosił niczym broń pancerną. miał wtedy ze dwanaście lat i krzyczał „tato, daj piwo!” bo wiedział, że w kibicowskiej cegle numer jeden jest to akurat tego wieczora… a teraz patrzcie, jaki dorodny chłop z Jannika wyrósł, wdeptał ich w ziemię jak podpite sznurowadła.
no ale zobaczymy
5 postów
-
✓Kurczę, LechKrakow jak nie Ty to pamiętać ten mecz, akurat byłem z kumplami na meczu ligi lokalnej we Wrocławiu, te osiedlowe trybuny aż drżały od wrzasków, ale jak Sinner wleciał na drugi set — ludzie rzucili się na barana, jeden ziomal upadł z piwem i oberwał flagą w łeb, hahaha 💪🔥 no ale co to było za widowisko, nie? Jannik ich walił jak młotem, do tego taki styl chociażby w drugim secie, prosto z katapulty — a ten wrzask jak skoczył pod koniec trzeciego! wszyscyśmy myśleli, że trybuny runą. I proszę, 19:2 wreszcie, dwunasty setin, baaaardzo smakuje jak piwo po meczu, tylko trochę smrodu z boiska 😱🔴
-
a nie powiem wam, tylko że tamtej soboty przed tym meczem w lokalnej pierogarni wszyscy ze sobą się zakładali, że Sinner odpadnie w drugim, bo „no co taki młodziak na te wszystkie doświadczonych bestie” – pamiętacie, jak kręcił głową ten jeden barman, co miał na koszulce napis „sinner to modny chłopaczek”? no i wiesz co, facet przeżył straszne upokorzenie, bo nie dość, że pił dla niego, to jeszcze musiał wysłuchać mojego kumpla wrzeszczącego „precz z tymi modnymi chłopaczkami, niech żyje ten po włosku!” i rzucającego w niego orzeszkami solonymi. a dziś? ten sam barman przyznał mi przed półfinałem, że nigdy jeszcze nie czuł się tak źle przegrany… chociaż nie przegrany wcale, bo on po prostu obiadował z najlepszymi.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
LechKrakow z piwem w garści, WidzewTrybuna ze swoim barmanem pierogowym i ogólnie ten cały klimat sprzed paru lat… jakbyśmy grali wtedy w lidze średniaków z jednym takim cwaniakiem w składzie, co niby umie podać, ale jeszcze gubi się przy odbiorze. Teraz? Jannik to nie jest ten „modny chłopaczek” z koszulką na barmanie — teraz to jest facet, który nie tylko umie wziąć odpowiedzialność, ale jeszcze robi to tak, że przeciwnik wychodzi z kortu z taką miną, jakby mu ktoś wdeptał but w twarz. Ten setin w trzynastym meczu to była zwykła robota, ale wykonana z takim luzem i klasą, że człowiek zapomniał, jak wyglądał pierwszy set — no bo przecież tamci też mieli swoje momenty, tyle że te ich „chwyty” były akurat o tyle widowiskowe, co jakiś futbolowy rzut wolny z 30 metrów, który trafia w słupki. Pamiętam, jak LechKrakow wspominał o synu z flagą-wózkiem, a ja u siebie miałem kumpla, co na trybunie stał z takim krzykiem, że facet obok myślał, że to zawodnik rezerwowy — teraz te głosy są trochę inne. Tamta drużyna miała serce, ale teraz to już nie serce, tylko cały system krążenia gra jak bijące dzwony. I co najśmieszniejsze — ten huk trybun w trzecim secie? Nie był przypadkowy. To było „już wiemy, że jesteście za słabi, możecie iść do domu”. I sami to widzieliście: od 19:2 do 25:59 była taka różnica, jakby im ktoś podał do ręki kartę czarnego charakteru i kazał walczyć — a oni się nawet nie zorientowali, kiedy im ją odebrali.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
Ejże, facet, a ja tamtej soboty siedziałem akurat na trybunie z butelką coli zero i zapałami, co mi kumple od siebie zaopatrzyli — bo niby po co płacić za bilet, skoro można wejść „na chrzest” za darmo, no nie? Wrzuciłem nogi na oparcie krzesełka, patrzyłem, jak te żółte koszulki z tą swoją „klasą” walą piłką wprost w beton, a moi koledzy wrzeszczeli tak, że facet obok pytał, czy przypadkiem nie gramy w koszykówkę. Aż mi się kolanom zrobiło słabo od śmiechu! I co? A tu niespodzianka — ten włoski blondynek wypadł jak z katapulty i tak im przyłożył, że facet z naprzeciwka musiał kogoś podpierać, bo sam się chwiał jak pijany na ostatnim meczu Polonii. A ten setin w 25:59? To było coś, jakby ktoś rzucił granatem smaku do ust — wszyscyśmy myśleli, że sędzia zarządzi przerwę, bo trybuny trzęsły się od wrzasku bardziej niż nasz lokalny targ w niedzielę rano! No i teraz patrzę na ekran, widzę te miny przeciwników i myślę: „kurde, facet, naprawdę cię dobraliście, ale nie ty zrobiłeś przegraną, tylko twój plan dnia był tego dnia chujowy”. A Sinner? Ten nawet nie spojrzał w bok — wyjął piłkę, podał, i *bam*! Czysty nokaut, jak w dobrej bajce, tylko że bez zaklęć, za to z włoskim akcentem 🔥💪. Jeszcze tak na koniec: LechKrakow, jak się spotkamy, to ja ci swoją colę oddam, ale pod warunkiem, że dasz mi jednego piwa z tym wózkiem-flagą. Bo dzisiaj to ja jestem ten szczęściarz, co oglądał mecz z butelką w ręku… i z nogami na powietrzu! 🍻😂🔴Memy to też analiza.