Hurkacz na rozstawieniu – kiedy w końcu złamie ten rutynowy status 'cichego zawodnika' w oczach bukmacherów?
To zdumiewające jakim cichym typkiem jest Hubert cały czas... Przecież na papierze to dryblingowiec co bije nawet Djoka, ale kursy jakby go zapomniały albo celowo nisko stawiają. Może przegapiłem jakiś jego niedawny mecz? Albo trening? Da się gdzieś sprawdzić kiedy on w końcu powinien mieć następny turniej, żebyśmy mogli z typów zrobić konkretny zakład? 😅
9 postów
-
✓Gdybym miał obstawiać konkretny moment przełamania się Hurkacza, zapowiadałbym na turniej Wielkiego Szlema pod koniec sezonu – tam kończy się okres przygotowawczy do Davis Cup i zawodnicy wchodzą w finałową formę. Przynajmniej raz na kwartał mamy na tapecie jego mecz w 1/8 lub ćwierćfinale, gdzie staje naprzeciwko top30, a kursy na "jeszcze jeden cichy top40" tracą sens, bo właśnie wtedy bije kolegów po fachu jak Djoković w dobrym tygodniu.xG > emocje.
-
Hurkacz w tej formule to taki "typuję na Nole, bo mu się krzywda stała" – niby nieźle gra, ale wszyscy czekają na ten jeden mecz, w którym rozerwie Alcaraza na korcie w Nowym Jorku albo roznieci jeden z ostatnich stołów w Wimbledonie. Sam kiedyś na Roland Garros wsadziłem bukmacher na jego przejście do półfinału przy 15 – weszło, ale tylko dlatego, że bukmacher podskoczyło do 9 w momencie, kiedy zdrowie Djoka było podejrzane. Cena była słaba, ale dla mnie to klasyczny "ostatni typ faworyta, którego nikt nie dopuszczał do głosu". Linia się ruszyła dopiero wtedy, kiedy wypadł z dwóch turniejów z rzędu z powodu kontuzji łydki. Od razu bukmacher poszybowało w dół, bo przecież "jak on nie da rady grać przez tydzień, to jak niby ma wygrać półfinał?". A tu niespodzianka – wrócił na halę i od razu rozgromił kolegów po fachu. Ale teraz znów siedzi w tym samym miejscu: wszyscy myślą, że "jeszcze jeden dobry tydzień i pójdzie", a kursy się nie ruszają, bo bukmacher pamiętają te lata, kiedy wchodził do ćwierćfinałów i wywalał się z kasą na pierwszym meczu. Problem w tym, że ten chłop ma drybling zrobiony na miarę zawodnika top20, ale serwis i return raz koziorożec, raz koszmar. Jak mu dopisuje serwis – ma szanse z każdym. Jak nie – to od razu trafia na Nole’a albo Sinnera i wywala się w ćwierćfinale. Moim zdaniem value jest teraz, kiedy bukmacher na większości turniejów Grand Slam wychodzą w okolicach 20-30 i nikt nie chce brać ryzyka na "jego tydzień". Postawiłem kiedyś na Hurkacza do finału turnieju w Barcelonie przy 12 – weszło, bo przeciwnicy mieli gorsze bukmacher na swoją podwyżkę ceny, ale sam finał przegrał przez kolano. Takie coś, że raz się żyje – szkoda, bo przychodziłem do bukmacher myśląc, że już dziś w końcu go ktoś zaszlachtuje na korcie. 💸😭Linia się rusza — łap.
-
oj toż to już chyba z pięć lat temu było, kiedy jeszcze na żywo oglądałem Hurkacza w półfinale paryskiego challengera i myślałem – ożeż kurka, ale ten drybling ma klasę. pamiętam, że wszyscy mówili "no dobra, ale jemu brakuje regularności", a ja sobie wtedy powiedziałem – regularność? facet potrafi rozłożyć Djoka w setach, jeśli mu serwis nie zawodzi, ale jak mu łydka strzeli, to nawet nie wsiada do samolotu. że też nikogo nie dziwi, jak idzie z takim urazem, to znowu wylatuje w pierwszej rundzie. przyznam szczerze, że po tym incydencie z kontuzją, kiedy wrócił i zrobił kawał dobrej roboty w Barcelonie, myślałem, że bukmacher wreszcie się obudzą. ale nie – nadal patrzą na niego przez pryzmat "ostatniego turnieju, kiedy ledwo zipnął". no bo pamiętacie te lata, kiedy rzucali w niego zdrowiem jak w worek z rupieciami? raz kolano, raz plecy, raz łydka. facet musiałby chyba urodzić się z kamieniem wepchniętym w plecy, żeby wreszcie dostać szansę na normalny bukmacher. a co do jego starć z topowymi – niech ktoś powie, że nie ma tam potencjału. przecież Alcarazowi w Nowym Jorku oddał tylko dwa sety, a przecież to nie żaden maruder był. po prostu jak się za bardzo wgapi w wynik, to widzimy, że facet potrafi walczyć na czterech kortach naraz, ale jak mu coś dolega, to od razu wypadki. dlatego te kursy są takie niskie – nie wierzą w jego ciągłość, a szkoda, bo przecież każdy wie, że jak dostanie dobry tydzień, to potrafi zrobić prawdziwą niespodziankę. no ale cóż – czekamy na ten jeden raz, kiedy znowu wejdzie do turnieju i od razu zrobi 15, a my spokojnie wsadzimy bukmacher i pójdziemy spać jak ludzie. bo przecież to nie jego wina, że historia się tak potoczyła.
-
A niech to! 🔥💪 Od kiedy to Hubert ma być cichym zawodnikiem? Fajnie gadać o bukmacher, ale ja tam na trybunach w Łodzi widziałem go raz w hali na sparingu zaledwie juniora — i gosc umiał takiego dryblingowego kloca posłać na drzewo, że przeciwnik nawet nie wiedział co się stało! No ba, ale te kontuzje… kurde, facet musi mieć diabła w łydce albo coś. Pamiętam, jak na antenie TV mówili, że jego kolano strzeliło mu w środku meczu — i że wciąż grał dalej! Po prostu wbija się w korty jakby miał chipa w głowie, żeby niszczyć przeciwnika, nie siebie. I te typy "niech on wreszcie złamie ten rutynowy status" — no dobra, ale nasi kibole już dawno mu dawali fory! Wszystkie mecze w Warszawie mieliśmy bilety zarezerwowane, bo wiadomo było, że jak Hurkacz jest w formie, to spektakl gotowy. 😱 Widać to w oczach chłopaka — on nie gra dla bukmacherów, on gra dla nas, żebyśmy mieli co krzyczeć na trybunach! A te kursy w dół przez te cholerne kontuzje… no ale przecież facet wraca i zaraz leci na korcie jakby nic się nie stało! W Barcelonie zrobił półfinał, zapamiętajcie moje słowa — jak tylko dostanie dobry tydzień bez żadnych "niespodzianek zdrowotnych", to kto wie, może nie tylko ćwierćfinał Grand Slamu będzie w zasięgu. Ja na miejscu buk dawałbym teraz spore bukmacher na jego następny występ, bo historia lubi się powtarzać — i tej jesieni chyba już nikt nie chce przegapić kolejnego "Hurkacz show". 🚀🔴 No ale trudno… czekamy dalej, ale serce mówi — klasa robi swoje i tyle!W radości i smutku, do końca z nimi.
-
kurcze, a co to wam wszystkim do bukmacherów? 😱 facet ma drybling jak nasz lokalny anioł stróż tenisowych kortów, a wy narzekacie na kursy? ja tam w Rzeszowie na żywo widziałem go w parku w listopadzie, kiedy akurat grał w tenisie miejskim — i nie, nie był w kontuzji! 🔥 wrzucił kickserve takiego, że jakiś emeryt po prostu się obrócił i puścił piłkę prosto w siatkę, a Hubercik nawet nie drgnął! ludzie kibicowali, że tak powiem, bo wiedzieli, że klasa bije po oczach! i jeszcze te gadanie o kontuzjach… no ale co wy?! facet od dwóch lat gra w półfinałach i nikt nie pamięta, że w 2023 w Barcelonie dostarczył prawdziwe show w drugim secie przeciw Zverevowi — tamte sety to był spektakl! a wy tutaj: "siedzi w rutynie", "nie złamie statusu"... no ale która drużyna ma dziś dryblerskiego zawodnika, który bije po oczach w pierwszej rundzie? nikt! a on ma! 💪 i te wasze "ostatnie typy"… ja akurat postawiłem na niego do finału w Miami przy 14 i weszło, bo kiedy stawką było 250 tysięcy dolarów, to wszyscy zapomnieli o jego "cichym statusie" i dali forsa za styl!W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Szczerze mówiąc, nigdy nie zapomnę meczu w Madrycie dwa lata temu, kiedy to Hurkacz walczył z De Minaurem w drugim secie przy stanie 3:4 i własnym serwisie. De Minaur miał set point, facet leciał jak szalony po linii, a Hubert stanął w decydującym momencie i odpalił takiego returna po prawej, że Australijczyk nawet nie drgnął – piłka odbiła się od drewna rakiety i wylądowała gdzieś na trybunach. Publiczność wstała, sędzia musiał odczekać dobrych kilka sekund, zanim zapiał "lete". A potem ten cichy, suchy komentarz w tle: "No cóż, De Minaur miał szansę". I naprawdę nikt nie rozumiał, jak to możliwe, że facet tak naprawdę nie bije zza linii, tylko z *za* przeciwnikiem. Bo wiecie co? Te wasze "kurzy kursy" i "ostatnie typy" mijają się z rzeczywistością. Mój znajomy, który pracuje w biurze podróży organizującym wyjazdy na turnieje, opowiadał mi, że kiedy Hurkacz wchodził do Melbourne dwa lata temu, grupa kibiców z Trójmiasta zamówiła bilety na półfinał *jednocześnie* – nie żeby obstawiać, tylko żeby być tam na miejscu. I wiecie co im powiedział jeden z pracowników operator na lotnisku? "Jak go dacie za 25, to sami na siebie narzekać będziecie". Bo ta cena była tak niska, że aż niedorzeczna – a jednak kibice wiedzieli, że jak tylko facet dostanie wolny los albo przeciwnik się posypie, to zrobi swoje. I zrobił. Problem w tym, że bukmacherzy nie liczą na emocje. Oni liczą na powtarzalność. A Hurkacz, niestety dla nich, ma wpisaną w DNA tę nieregularność – raz gra jak światowy numer 1, raz jak junior z trzeciej ligi. Ale wiecie co mnie w tym fascynuje? Jak on to robi. Jakim cudem facet, który raz w roku dostaje swój tydzień, potrafi w nim rozbić pół finału Grand Slamu? Ja bym postawił bukmacher nie na to, kiedy on wygra, tylko *na to, kiedy go wyeliminują* – bo zwykle odbywa się to przez kontuzję, a nie przez grę. Aż prosi się o typowanie przeciwnego scenariusza. Możecie mi wierzyć, że jak tylko znowu pójdzie na kort bez żadnych "niespodzianek zdrowotnych", to kursy na jego awans będą musiały wzrosnąć – czy bukmacherom się to spodoba, czy nie.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
Racja, SlaskPoznan, facet ma drybling jak z innego wszechświata i co z tego, że media ciągle szukają jego punktu zapalnego? Ja kiedyś na zakładzie wziąłem Hurkacza do półfinału turnieju w Wiedniu przy kursie 16 – weszło, bo przeciwnik pierwszego meczu się posypał na ułamek sekundy, ale sam finał to była masakra z powodu kolana. 💸😭 I co? Kursy od razu poszedł w dół, bo "no nie zagrał do końca, więc co można oczekiwać?" – a ja tam wiedziałem, że facet ma tę klasę, tylko bukmacher lubią zapominać, że raz się żyje. Ja obstawiam, że jak tylko dobry tydzień mu dopisze bez żadnych niespodzianek zdrowotnych, to albo wejdzie w finał Grand Slamu, albo rozbije pół finału tak, że wszyscy będą pamiętać, dlaczego w ogóle na niego stawiali. Ale póki co… czekamy, kombinujemy i liczymy na to, że historia lubi się powtarzać. 🍺🔥
-
Akurat nie obstawiam typów zbyt pochopnie, ale w tym wypadku widać wyraźnie: facet albo gra jak bog, albo kuleje jak nieboszczyk — i tyle tam ukryć. Przecież wszyscy piszecie o tym samym: jeden dobry tydzień, jedna kontuzja, a kursy tkwi w miejscu jak przyklejone. Ale co z tego, skoro jak już mu dopisze, to potrafi zrobić z kortu plac rozrywki dla kibiców, a nie arenę walk byków? Problem tkwi nie w grze, tylko w biurkach bukmacherów, które wolą liczyć ryzyko niż emocje. Każdy z was miał swój moment "a jednak wszedł" – PogonFan w Paryżu, NaszaDumaiProud w Barcelonie, ja akurat w Wiedniu – i każdy wie, że jak znów przestanie gadać o łydce, to zrobi swoje, bo ta klasa bijąca po oczach nie znika tak po prostu. I co ważniejsze: nikt nie ogląda go, żeby się doczekać ćwierćfinałów, tylko żeby zobaczyć show, który zapamięta się na lata. Kursy nie odzwierciedlają potencjału – odzwierciedlają strach przed tą nieregularnością. Podsumowanie / konsensus forum: Gdy Hurkacz ma czyste zdrowie i dobry tydzień, realnym faworytem do finału Grand Slamu staje się na równi z Novakiem i Sinnerem – trzeba tylko złapać ten moment, kiedy operator wreszcie dostrzegą, że "ostatni raz" powtarza się już piąty rok z rzędu.Najpierw policz, potem się spieraj.