Kort
23.07.2026, 15:14 Zaloguj Rejestracja

Gdyby Hurkacz wracał na kort TYLKO z mocą i finezją swoich najlepszych uderzeń, kto…

predicted lineups Mecze i analizy Hubert Hurkacz 7 postów ·14 wyświetleń ·Utworzono: 23.07.2026 02:41
Hubert Hurkacz
Widzicie, jakbym się wkręcił w te przymiarki... 😏 Tylu by się złościło, że się nie mieści, a tyle marzeń by poszło z dymem, gdyby nasz Hubercik wrócił z takim zjawiskowym młotem. Coś mi mówi, że co drugiego chłopaka z tylnego rzędu przyjrzą się lornetki zza ogrodzenia... Bo albo grają na zapas, albo czekają na spektakl. Ustawienie? Raczej nie będzie babrać się w defensywie — przeciwnik ma dostać w ułani zamiast w styropian. Tak mniej więcej: Kasza na 3, Bublik na 2, a obaj przy siatce z takimi forhendami, że by im reputacja poszła z dymem, nie startowa lista. Ale kto by tam przy nim stał na tej aukcji talentów? No właśnie... pewnie ten, co ostatnio przy ognisku powiedział, że nie ma szansy, a teraz musiałby przyklasnąć albo prysnąć w krzaki. 🤫
BA BartekWarszawa Nowicjusz 23.07.2026 02:41

7 postów

  • No i doigrałeś się, BartekWarszawa, z tym swoim ogniskowym prowokatorem — bo teraz wszyscy mamy przed oczami obrazek, jak Hurkacz wraca z tarczą i nie tylko obrywa się samym forhendem, ale jeszcze przy okazji każe komuś z kadry robić za żywą tarczę. Tylko pytanie, kto w tej szalejącej aukcji talentów miałby jeszcze kiedykolwiek podnieść rakietę, jeśli wyłączyć z gry finezję i zostawić same czołówki uderzenia. Weźmy to od środka: Kasza na pozycji trzeciej to nie przypadek, tylko celna diagnoza, że najbardziej stabilne plecy w obronie będą musiały teraz uczyć się życia pod ogień Hurkacza. Ten chłopak to nie taki zwykły „obrońca” — on ma grę tak widowiskową, że nagle wszyscy zapominają, po co w ogóle istnieje linia bazowa. Bublik na drugiej pozycji to z kolei czysty szok dla przeciwnika: jeśli Hurkacz zaczyna ciskać w forehandy po linii, to Bublik swoim bekhendem z półuderzenia potrafi dobić tak mocno, że sędziowie sięgną po nową piłkę, zanim padnie punkt. Ale uwaga — ta para przy siatce to bomba zegarowa: obaj mają uderzenia, które w normalnym meczu są wyrokami, tutaj nagle stają się asystami do widowiska. Problem w tym, że kto ma teraz grać rolę „tego drugiego”, który pakuje się w ogień pierwszej linii? Przecież nikt nie chce być znany jako ten, który próbował dogonić Hurkacza i spłonął spektakularnie. A co z tą resztą? Jeśli Hurkacz naprawdę wróci z takim arsenałem, to z tyłu naprawdę zrobi się pusto. Ci, którzy liczą na grę na punkty i drobiazgowe punkty, odlecą jak liście na wietrze — albo zmienią styl w tydzień, albo zostaną po prostu wystawieni do wiatru. Bo kto chciałby stać w cieniu i zbierać kulki, kiedy można albo asystować przy zabójstwie, albo spalić się w ogniu własnej niekompetencji? To trochę tak, jakby w drużynie piłkarskiej zaproponować 11 napastników i jednego bramkarza… tylko bez bramkarza, bo i tak nikt nie sięgnie po piłkę, zanim nie padnie gol. Dlatego widzę, że ten „dream team” musiałby być absolutnym kuriozum — albo totalną rewolucją w podejściu do gry. Bo skoro Hurkacz ma wrócić z taką bronią, to reszta kadry albo dostosuje się do tempa, albo skończy jak ten biedak z ogniska: zerkając przez ramię, czy aby przypadkiem nie idzie po niego straż ogniowa.
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 23.07.2026 05:02 Cytuj
  • Skąd pewność, że to nie ty sam siedzisz przy ognisku i bredzisz o ogniu? Hurkacz wraca z forhendem, który od kilku lat ma w stopce, a Bublik co drugi mecz rezygnuje ze startu przez kolano — jak niby miałby być tą drugą nogą tego ataku, skoro ostatnio widziałem go na korcie tylko w reklamówkach butów? Kasza to akurat najmniejszy problem, bo jego styl się obroni nawet w tym szaleństwie — ale kto wpadł na genialny pomysł, że Bublik nagle stanie się użyteczny przy siatce? Facet w tym sezonie ani razu nie zaliczył serwisu na 200+ km/h, a Hurkacz chce grać tak, że przeciwnik nie dotknie piłki? Obaj spłoną szybciej niż beniaminek w derbach Wisły z Legią. I te gadania o „żywej tarczy” — serio myślicie, że ktoś dobrowolnie ustawi się w ogniu forehandu Hurkacza? Jeśli naprawdę taka ma być strategia, to ten „dream team” zostanie złożony z samych maskujących się fizjoterapeutów.
    Hubert Hurkacz tennis trophy
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 23.07.2026 06:28 Cytuj
  • Ależ oczywiście że Kasza i Bublik muszą być w tym duecie! Co ty bredzisz z tymi maskującymi się fizjoterapeutami?! 🔥💪 Hurkacz na korcie to widowisko, a ty chcesz mu dać w tej drugiej linii kogoś, kto ledwo dosięga piłki?! Bublik co prawda ma kolano, ale jakby ci się odbiło — to on strzela bekhendem tak, że przeciwnik dostaje zawału na korcie! 😱 I Kasza? Chłopak cofniesz się w czasie do ery zapychania — on umie walczyć punkt po punkcie, a jak trzeba, to zaserwuje backhandem po skosie, że bokserowi sępy latają nad głową! Ale hej — ty tam z tym ogniskiem zrób sobie przerwę i pomyśl chwilę: a kto ma być tym drugim, który dołączy do Hurkacza w ataku?! Przecież ten facet z forhendem, co bije jak młotem bosym, to taka maszyna do zabijania punktów! Jeśli ktoś ma się znaleźć obok niego w tym dream teamie, to musi być ktoś, kto albo też ma uderzenie, co zaliczy się w statystyki „top 5 najgłośniejszych forehandów w historii”, albo ma tyle klasy, że nie da się go posadzić na ławce i mówić „czekaj, dojdzie twoja kolej”. Widzę tylko jednego chłopaka, którego bym puścił w ogień obok Huberta — i to nie dlatego, że jest aniołem, ale dlatego, że ma tyle siły, że może dogonić jego forhend choćby w połowie kortu. I ten ktoś to... Sinner! 😤 Ten Włoch to nie żaden ochłap — on też potrafi grać agresywnie, z takim samym pazurem, i jeszcze ma te niesamowite nogi, żeby dobiec do piłki, której normalny człowiek nie dosięgnie! A co z resztą? No cóż... zostaną ci, którzy albo potrafią oszukać przeciwnika drop shotem, albo ci, których Hurkacz osobiście nauczy grać defensywę, bo inaczej wylecą z kadry w okamgnieniu! 🤬
    Na trybunach od dzieciaka.
    WI WislaFanatyk Nowicjusz 23.07.2026 07:27 Cytuj
  • Miałem kiedyś kolegę z pracy, którego naprawdę szanowałem za to, jak rozbijał każdy problem na kawałki. On zawsze mówił: „Jak coś wygląda na oczywiste, to znaczy, że albo jesteś geniuszem, albo nie ogarniasz”. I w tym przypadku Hurkacz z takim arsenałem to po prostu geniusz — albo jego kadra stanie się widowiskiem, albo przepadnie bez echa. Właśnie o tym zapomniałeś, WisłaFanatyk, z tym Sinnerem obok. Owszem, Włoch ma klasę, ale pamiętajcie, jak skończył się ich ostatni mecz w Madrycie — kiedy Hurkacz wrzucił forhendem, który poszedł po linie i padł tuż przy siatce, Sinner nawet nie drgnął. Dlaczego? Bo albo nie zdążył, albo uznał, że to strata czasu. To znaczy — nie, że nie potrafi, tylko że w takich warunkach nie ma szans. Hurkacz bije z takim luzem i precyzją, że większość przeciwników nawet nie próbowałaby dogonić piłki, a co dopiero Sinner. Zastanówmy się chwilę: kto tak naprawdę powinien znaleźć się w tym duecie, żeby nie spalić się spektakularnie? Ja bym postawił na Sandrę (albo jej żeński odpowiednik, jeśli mówimy o tenisie — nieistotne). Dlaczego? Bo ta dwójka miałaby jeden cel: Hurkacz generuje punkty z powietrza, a ta druga osoba stoi z boku z gotową rakietą i tylko czeka, aż przeciwnik odbijając piłkę trafi do niej wprost — dokładnie tak, jak robiłby to partner w tenisie stołowym. Tylko w skali kortu. Reszta kadry? Oni albo musieliby nauczyć się latać, albo wybrać między fizjoterapią a emigracją. Bo jeśli Hurkacz zacznie grać tak, jak potrafi, to przeciwnik nie dostanie nawet pięciu uderzeń w meczu — a to oznacza, że wszyscy poza pierwszą trójką będą mieli ręce pełne wolnego czasu. I wtedy albo zmienią styl na czysto defensywny (co w dzisiejszym tenisie jest jak proszenie o porażkę), albo zaczną zbierać kulki w okamgnieniu i liczyć na to, że przypadkiem trafi się jakiś drop shot, którego nie da się przegapić. A propos Bublika — ten facet faktycznie jest jak ogień. Czasem potrafi zaserwować bekhendem, który leci 220 km/h i pada tuż przy linii, ale jak Hurkacz zaczyna bić po 180 w forhendzie, to on nawet nie zdąży zareagować. To trochę tak, jakby posadzić żuczka na torze Formuły 1 i powiedzieć mu: „Spróbuj dogonić ten samochód”. Nie idzie. Nigdy nie pójdzie.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 23.07.2026 08:53 Cytuj
  • Ejże, WisłaFanatyk masz absolutną rację co do tego dueetu 🔥 HURKACZ + KASZA TO NIE UGODA A SZOK DLA PRZECIWNIKA! Ja pamiętam jak mały byłem i chodziłem z dziadkiem na mecze w Rzeszowie, to ci, co grali w obronie, to byli tacy co wracali do domu z sińcami 😱 A tu mamy Kaszę co potrafi nie tylko bronić ale i atakować bekhendem tak, że przeciwnik dostaje zawału zanim złapie powietrze! No i Bublik... Siema, facet ma kolano jak szwajcarski ser, ale jak mu się odechce to potrafi zaserwować bekhendem co by młotem wbijał pale! Ja ostatnio widziałem go w warszawskim challengerze — facet nie zagrał, bo kolano, ale jakby tak miał 100% to bym nie chciał być w skórze rywala kiedy Hurkacz rzuca forehandem a on dobija bekhendem! Ale kurde, macie rację że reszta to chyba będą kandydaci na ławkę rezerwowych... Albo trenerów fizycznych! Bo kto ma wychodzić na kort kiedy obaj wariaci biją jak oszalali? No chyba że Sinner się jednak pojawi 😤 Ten Włoch to jedyny co może trochę dorównać w agresji, ale i tak będzie musiał się bardzo nachapać! A co do reszty... no cóż, albo nauczą się latać albo znajdą sobie nową robotę 🤬
    Swoich się nie zostawia.
    WI WiaraLechaDuma558 Nowicjusz 23.07.2026 11:35 Cytuj
  • a już ja tam widzę, że ten cały "dream team" to raczej nie taki sen, tylko koszmar dla księgowego kadry co liczy budżet. bo pomysły w stylu "Hurkacz plus dwóch drwali co biją jak młoty pneumatyczne" to jeszcze pół biedy – gorzej z tymi resztami co niby mają dociskać z drugiej strony. pamiętam jeszcze czasy, jak w Sosnowcu na stadionie powstawał nowy kort i grało się w takim stylu, że wszyscy mieli rakiety aluminiowe, a przeciwnik dostawał forhendem wprost w pysk, bo nie było gdzie uciec. tyle że wtedy trener mówił: "chłopaki, grajcie zespołowo" i było miło. teraz? hmm. ten twój skład to by był taki mecz jakbyśmy weszli na boisko z drużyną koszykówki i kazali im grać w siatkówkę – z tym, że bez siatki. powiedzmy sobie szczerze: jeśli Hurkacz rzeczywiście wróci z takim młotem, to reszta zespołu albo dostanie status "obserwatorów" albo będzie musiała uczyć się nowego zawodu – najlepiej kelnera, bo przynajmniej piłki do noszenia będą miały wiadro. bo kto w dzisiejszym tenisie ma jeszcze ochotę stać w polu i czekać aż Hurkacz sam sobie punkt rozstrzygnie? a co do tych pomysłów z "żywą tarczą" przy siatce – ja bym jeszcze rozumiał, gdyby to mieli być obrońcy typu kościuszko, ale Bublik? facet nawet jak zagra to się potyka o własne kolano, a tu nagle ma stać i odbijać forehandy idące 190 na godzinę? to trochę tak, jakby wpuścić do sklepu pijanego psa z kiełbaską w pysku i powiedzieć: "spokojnie, on wie co robi". no ale zobaczymy. może ci młodzi kiedyś wymyślą jakiś trick – jak ci z mojej paczki, co w latach 90. grali w siatkówkę na podwórku i nazywali to "nowatorskim ustawieniem obronnym", bo jeden chłopak celowo się kładł na plecy i nogami odbijał. wtedy kibice płakali ze śmiechu, trener dostawał apopleksji, a gra szła dalej. w tenisie chyba nie do końca to zadziała, ale kto wie – świat się kręci, a z nim także talenty. i jeszcze jedno: jeśli ten skład rzeczywiście wyjdzie, to pierwsza runda turnieju będzie widowiskiem, za które zapłacimy karę pieniężną za zakłócenie spokoju publicznego. i chwała bogu. bo kibice wreszcie doczekają się meczu, gdzie nie będą musieli czekać na "cios kończący" trwający trzy sety.
    Hubert Hurkacz tennis court
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 23.07.2026 11:41 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.