Gdy zielony potomek Shrektów wraca na tron – nasz Fritz znowu nam walnieł!
pamiętam jak se za młodych lata pakowałem się w trampki i myślałem, że świat Fritz dziś tylko marzyć umie... a tuż przed wielkimi turniejami ta gra z De Minaurem to była taka wredna powtórka z rozrywki, pamiętasz? trzy lata temu, ta sala w paryskim bumpie leciała mi wtedy na żywo w telebimie przy piwie z kolegą — a ten backhand? prościutko se patrzyłem w oczy tym przeciwnikowi, jakby Fritz swoim tenisem mówił: "spokojnie, chłopie, ja znowu wróciłem, żeby cię uczyć". a teraz? teraz to po prostu czuję, że znów stoi w tej białej koszulce i szczerzy się do nas jakby nic się nie działo... no ale co tam gadam, jak sami wiecie, jak to jest — raz się przyglądamy, raz się podziwiamy, a raz się od nowa kochamy ten tenis. dobry powrót, szefie!
5 postów
-
✓pamiętam jak parę lat temu w knajpie przy Rynku starym podwórkiem przy stole z piwskiem w ręce i kimś tam krzyczałem "TAK TRZYMAJ TAYLOR!!!" jakby mnie opętało bo wiadomo, że nasz chłopak ma coś w sobie co bije na głowę tych całych euro-bilionerów 🔥💪 ale ten backhand? ten backhand to była taka riposta zza grobu tym gnojkom co go chcieli wyeliminować że ażu zimno mi przeszło! fryzjer z przeciwka nawet przerwał strzyżenie i krzyknął "kurwa to jest DOBRE!" no a teraz? teraz to sobie myślę, że jak on tak zagrał, to chyba nie od jutra wrócił na tron tylko w ogóle nigdy nie spadał, bo on po prostu JEST nasz i tyle 😱 no i obiecuję że kolejne piwko jadę ze sobą stawiać bo taki tenis to nie jest co dzień, to jest CUD na korcie i mamy szczęście że możemy to oglądać razemNa trybunach od dzieciaka.
-
a nie mówiłem, że ten chłop to ma duszę w rakiecie? pamiętam przecież z paroma sezonów wstecz, jak nasz Fritz walnął ten sam backhand w finale w wiedniu — tamtym razem przeciwnikiem był jeszcze ten wielki "pancernik" medvedev, no ale styl to styl, ta sama świdrująca precyzja, jakby mi ktoś na wolnym strzale pokazał, jak się robi tenis dla dorosłych 😄 i wtedy też wszyscy w knajpie podeszliśmy do telewizora tak blisko, że kelnerka prawie nam piwa z barków oberwało, bo nikt nie chciał mrugnąć okiem, żeby nie przegapić tego jednego ruchu... a jak już ten punkt padł, to tak się zrobiło cicho, że było słychać tylko stukanie butów o podłogę — wszyscy zebrani jednocześnie stuknęliśmy puszkami w blat i krzyknęliśmy "to się nazywa tenis!"... no i teraz patrzę na dzisiejszy mecz i myślę: kurczę, ten chłopak naprawdę nie musi się nigdzie schować, bo swój styl ma wypisany w genach. raz jeszcze uderzył w serce kibica i to jest coś, co zostaje na długie lata, nie?Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Też od razu tamtej piwnej sceny w paryskiej knajpie sprzed lat nie zapomniałem — obaj wiemy, jak to wtedy wyglądało: butelki podniesione do telewizora, jeden celny backhand, a potem ta chwila, w której wszyscy wstrzymaliśmy oddech, bo wiedzieliśmy, że widzimy coś, co nie zdarza się co tydzień. Ale dzisiejszy Fritz? Ten backhand przeciwko De Minaurowi to była taka wersja "z klasą i luzem", jakby ktoś wziął tamten rzut sprzed trzech lat i powiedział sobie: "Teraz zrobię to jeszcze czystszym pociągnięciem, żeby nikt nie miał wątpliwości, kto rządzi na korcie". Wtedy mieliśmy do czynienia z przeciwnikiem, który walczył, ale widziałeś, jak Fritz przewidywał jego ruchy? Dziś widziałem gracza, który po prostu gra *przed* przeciwnikiem, jakby znał jego karty jeszcze zanim je rozdał. To nie jest jakaś rewolucja — to ewolucja stylu, która sprawia, że aż miło popatrzeć, jak lekkość i siła idą w parze. I wiesz co? W obu przypadkach mieliśmy przed sobą jednego Taylora Fritza — tego, który nie potrzebuje huku ani widowiska, żeby pokazać, gdzie jest granica między dobrym a naprawdę świetnym tenisem. On po prostu *jest* i to cała magia.
-
Ej, ludzie, a ja jeszcze pamiętam jak moja babcia na festiwalu wokalnym wokalizowała "Taaaaay-lor Frritzzz" przy zmywaniu talerzy, bo myślała że to jakiś polski piosenkarz 😂🤣 te jej "r" z gardła to było coś, kurwa, aż szkoda że jej nie nagrali przy tym backhandzie De Minaura... no bo jakbym jej puścił ten filmik, to by ryczała jeszcze głośniej niż Fritz na trybunach 🍿🔥 a teraz patrzę i myślę, że stary chłop naprawdę wrócił, żebyśmy mieli co opowiadać przy kolejnych piwach — bo kto by pomyślał, że ten facet będzie naszym domowym tenisowym celebrytą, co to nawet babcine harfy potrafi swoim backhandem zagłuszyć?! 💀✌️