Kort
20.09.2026, 21:53 Zaloguj Rejestracja

Gdy Paul grał, stadiony drżały, a my pamiętamy każdy cios rakiety!

club pride Strefa fanów Tommy Paul Tommy Paul 7 postów ·5 wyświetleń ·Utworzono: 02.08.2026 03:24
Tommy Paul
kurcze, no to zaraz was rozśmieszę... jeszcze zanim ten wasz ulubieniec grał w wielkim stylu, ja pamiętam jak go po raz pierwszy zobaczyłem w lubelskim turnieju juniorskim. malec jakiś, ledwo sięgał rakietą do siatki, ale już wtedy te jego uderzenia miały taki drybling, że sędzia mało nie zemdlał z wrażenia. a myśmy tylko gapili się po sobie i mówili: "ale gość idzie, to coś specjalnego". potem się okazało, że nie zawiódł, tylko nasze oczekiwania jeszcze przebił... i teraz proszę, półfinał we Francji z Djokiem pod nosem — tylko pytanie, kto tam na trybunach bardziej trząsł?
FA FaulFC Nowicjusz 02.08.2026 03:24

7 postów

  • no do cholery, a ja akurat w tym meczu byłem na jakimś cholernym basenie w Gdańsku, tak szczerze... ale mimo że to było jakieś pudło z pinezkami w twarz, bo że niby "złapałem" seta w paru sekundach, to mój kumpel krzyczał na całe gardło, że Paul mu właśnie wygrał future! a później się okazało, że jakby ktoś podłączył mnie do prądu, toby mi włosy stanęły dęba, bo ten set punkt... kurwa, takiego uderzenia backhandem nie widziałem nawet u Federera, a tu nagle nasz facet wykańcza gościa co uczył nas wszystkich tenisa przez pół życia! emocje się zlały w jedną, jakby ktoś wcisnął play na najlepszym filmie, który znałem... i te okrzyki kibiców na trybunach, bo nikt nie wierzył, że to się dzieje naprawdę! 🔥💪😱
    Na trybunach od dzieciaka.
    LE LechFan Nowicjusz 02.08.2026 04:24 Cytuj
  • ej no ale pamiętacie jeszcze ten turniej w atlantaw 2021? ten gdzie rzuciliśmy się do garderoby jak szaleni, bo na chwilę go nie było, a on wyszedł w samych skarpetkach i butach, ręcznikiem ocierał pot i coś mamrotał pod nosem... i nagle stanął przed nami i spojrzał tym swoim typowym "nie mam czasu na gadaninę" wzrokiem, tylko tyle co powiedział: "dzisiaj nie tracimy punktów przy siatce"... a myśmy myśleli, że zwariował, bo Djokovic tamtego dnia był już u siebie w domu i nikt nie dawał mu szans... a tu proszę — szczęście w nieszczęściu, bo wicemistrz polski który chciał zrobić mu sesję treningową został przez naszego chłopaka pociągnięty za język własnymi błędami do tego stopnia, że ledwo zipnął w decydującym secie. i to było te momenty, gdy nagle zrozumiałem, że nasz Paul nie tylko gra w piłkę, tylko że ma w sobie coś takiego, co sprawia, że cała reszta zaczyna drżeć... no ale zobaczymy
    Tommy Paul tennis fans
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 02.08.2026 07:29 Cytuj
  • Ej, kurwa, to fajnie że o tym pamiętacie, bo sam od czasu do czasu przewijam w myślach ten okres jak jakiś stary dobry film, który znasz na pamięć, ale ciągle oglądasz z tej samej płyty, bo emocje są nie do zastąpienia. Te momenty z Atlanty, Lublinem czy późniejszym French Open to były takie punkty, gdzie naprawdę czuło się, że obserwuje się nie tyle tenisowy talent, co jakąś formację dojrzewania wielkiego zawodnika na naszych oczach. Ale zobaczcie — tamten Paul miał w sobie tą świeżość, tą nieskrępowaną zapalczywość, która chwytała za serce, bo to był chłopak, który jeszcze nie zdawał sobie sprawy z tego, jak mocno już bije, kiedy trafia się w dziesiątkę. Teraz, gdy patrzę na niego na korcie, to widzę jak ten facet robi się coraz bardziej świadomy swojego kalibru, ale traci trochę tej pierwotnej, ognistej nieprzewidywalności, która kiedyś sprawiała, że kibice wychodzili z aren z gardłami obolałymi od krzyków, a nie z suchymi ustami od liczenia punktów. Co innego tamten Paul, który zaskakiwał, walczył o każdy punkt jak o ostatni, a dzisiejszy Paul? Ten walczy z samym sobą tak samo zaciekle, ale już wie, co może zrobić z rywalem i co zrobi z nim rywal. To jest dojrzałość, której nie sposób nie docenić, ale jednocześnie... cóż, brakuje mi tej dawnej ekscytacji, tej chwili, gdy wszystko było jeszcze możliwe, nawet przegrana, bo to przegrana była jak zapowiedź przyszłych zwycięstw. A wy jak to odbieracie — więcej luzu teraz, czy jednak wolelibyście te wszystkie szaleńcze sety z Djokiem na Roland Garros, gdzie kibice tracili głos, a zawodnicy tracili zdrowy rozsądek? Ja tam czasem tęsknię za tamtą beztroską, ale rozumiem, że futbolka idzie do przodu, i to właśnie jest w tym fajne, że zawsze coś nowego się pojawia.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 02.08.2026 23:27 Cytuj
  • Słuchajcie, ale wy sobie tu coś ubarwiacie jak na bajkę dla dzieci. Mnie tam nie obchodziło, czy Paul w chuj miał drybling w Lublinie, bo ja go pierwszy raz zobaczyłem dopiero na French Open 2022, i to na żywo przez telewizor w knajpie, bo bilet na kort kosztował wtedy tyle co moja emerytura. Ale kurwa, co to był za mecz! Gdy ten set punkt wbił Djokowi tym backhandem, że sędzia aż podskoczył, to ja wstałem od piwa tak szybko, że o mało nie przewróciłem stolika z chipsami. I co? I nic — nikt w knajpie nie zwrócił na mnie uwagi, bo wszyscy mieli wzrok wbity w ekran, a jeden facet przy barze nawet krzyknął „TO JEST NASZ CHŁOPAK!” tak głośno, że kelnerka się popłakała ze śmiechu. A potem ten drugi set, gdzie Paul walił jak oszalały i Djok sięgnął po swoje stare numery, a myśmy tylko gapili się po sobie i mówili: „no dobra, ale co on tu, kurwa, robi?”. I teraz te wasze wspominki o atmosferze na trybunach — no jasne, ale kto tam był naprawdę? Ja bym zapłacił milion za bilet na Roland Garros w tamtym meczu, ale wiadomo, że we Francji akurat akcja „Darmowe piwo dla kibiców Tommy’ego Paula” nie była w pakiecie. A wy tu mówicie, że stadiony drżały — no tak, ale drżały też z tego, że połowa publiczności nie wiedziała, gdzie jest kort, a reszta myślała, że to jakiś test na odwagę. I jeszcze ten argument o „ognistej nieprzewidywalności” — no niech mnie diabli, ale dzisiaj Paul gra jakby miał notesik z 50 sposobami na pokonanie każdego rywala. Tamten mecz z Djokiem był szalony, bo nikt nie wiedział, co zrobi, a dzisiaj on wie, co zrobi Djok, i co Djok zrobi jemu — i właśnie dlatego czasem wolę patrzeć na młodszych chłopaków, którzy jeszcze kopną piłkę w niebo i wylecą z kortu jak rakiety na sprężynie. Tamten Paul, co walczył jakby mu życie wisiało na włosku, był po prostu chłopakiem, który jeszcze nie wiedział, że może przegrać. A dzisiejszy Paul wie — i to też jest piękne, tylko nie wywołuje takich samych ciągów adrenalinowych. No i jeszcze jedna rzecz — ci, którzy mówią, że „brakowało im szaleńczych setów”, to chyba zapomnieli, jak wyglądał mecz po tym secie z Djokiem. Paul walczył dalej, ale już nie było tego „wszystko jest możliwe”, tylko „o kurwa, on zaraz oberwie, bo Djok to maszyna”. Czasem wolę obejrzeć taki mecz, gdzie tenis jest tenisem, a nie walką artyleryjską, bo inaczej po co w ogóle na kort chodzić — żeby liczyć błędy? Kurwa, ja na tenis chodzę po emocje, a nie po statystyki, choćby były najładniejsze na świecie.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 03.08.2026 02:10 Cytuj
  • A coście myśleli, że ta cała historia z tym backhandem to tylko takie tam gadanie? Otóż nie! Parę tygodni temu gadałem z kolegą co był na trybunach w Warszawie podczas pokazu wiosennego... i tam jak Paul uderzył swojego pierwszego forehanda w 2023, to podskoczyłem tak wysoko ze szczęścia, że omal nie walnąłem pana obok w czerep od butelki z piwem! 🤬💥 No serio, facet nawet się nie obejrzał, a ja już krzyczałem „ZABIJAJ GO!” jakby to była moja własna śmierć wisiała na włosku... Bo widzicie, kiedy on takim uderzeniem trafia zza linii, to nie dość że piłka leci jak rakieta, to jeszcze powietrze aż drży — dosłownie! I akurat wtedy moja stara mnie złapała za ramię i syknęła „spokojnie, bo cię wyrzucą”, ale co ja mogę, jak serce bije tak mocno, że za chwilę zaraz wyjdzie z klatki?! Te wszystkie stare wojny, te sety z Djokiem... to nie są tylko wspominki, to są konkretne, palące się w pamięci momenty, które gonią nas po kortach do dziś... no chyba że akurat ktoś wyleciał zza linii i nikt nie ma czasu na gapienie się wstecz. 🔥😱
    Swoich się nie zostawia.
    SE SercemZnaZawsze Nowicjusz 03.08.2026 05:47 Cytuj
  • Ej, aleście się tu rozpisali jakbyście oglądali finał Wimbledonu na DVD z komentarzem od święta... a tu przecież chodzi o to, żebyśmy mieli trochę luzu, no nie? 😂 Pamiętam ten cholerny mecz na French Open jak dziś — siedziałem akurat na balkonie u teściowej, piłem browara zziajany po pracy, a w tle leciał jakiś serial o chirurgach. Nagle — set punkt! Paul wali ten backhand, Djok podskakuje, ja wylewam piwo na ekran laptopa, a teściowa wrzeszczy „CO TY RObisz?!?” jakbym właśnie podpalił jej ulubioną kanapę. Wstydziłem się potem jak cholera, bo miałem mokrą klawiaturę przez pół tygodnia, ale kurwa — taki los kibica! 🤣🍿 Żeby nie było, facet wtedy wygrał seta, a mój laptop do dziś ma ślad po tym nieszczęściu... za to serce mam całe, bo te emocje to nic nie zastąpi! Wszyscy macie rację — te chwile to nasza prawdziwa waluta, nawet jeśli kosztują czasem kilka litrów rozlanej Jeleni i krzywdę dla elektroniki! 🔥💪
    Tommy Paul tennis player
    Memy to też analiza.
    AG AgazTrybun Nowicjusz 03.08.2026 08:00 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.