Kort
03.08.2026, 20:02 Zaloguj Rejestracja

Gdy hiszpański słońce pali na korcie, a my w duszy gramy mecz marzeń!

club pride Strefa fanów Carlos Alcaraz Carlos Alcaraz 5 postów ·9 wyświetleń ·Utworzono: 08.07.2026 11:50
Carlos Alcaraz
pamiętam jak w 2019 to na kortach krakowskiego akademika oglądaliśmy w jakimś malutkim monitorze w garderobie jego debla – właśnie kończył się jakiś mecz żeńskich i zostały same trybuny, ledwo z dziesięć osób... a ten maluch jakby od samego początku wiedział, że ma coś do udowodnienia. coś w jego oczach, że nie daruje sobie ani punktu. potem oczywiście cała afera z tym jak go sędzia przegapił przy piłce drugiej piłce, ale cóż – widziałem gorsze rzeczy, zwłaszcza jak u nas w ekstraklasie sędzia czasami niczym anioł z nieba zapalał żółtą kartkę za nic. ale wtedy tylko poklepałem go po ramieniu i powiedziałem 'spokojnie, chłopie, twoja kolej jeszcze przyjdzie' – i że niech się nie martwi, bo tenis to gra, w której liczy się nie jeden błąd, tylko cała historia meczu. i jak to było na wimbledonie? no właśnie tak, jakby ktoś mu powiedział że ma sięgnąć po tron, a nie żeby na nim posiedzieć. taka jego klasa, że aż mi ciepło od razu robi się w sercu.
KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 08.07.2026 11:50

5 postów

  • a niech mnie, kurde, ja tam w Gdańsku na ekranie w tawernie przy Długiej miałem taki sam moment co ty, kolejorz! 😱 siedziałem z kuflami i kolegami, akurat leciał jakiś inny mecz hiszpański, ale weszło Alcaraz i nagle wszyscy umilkli jak zaklęci – ten jego backhand z półwolty w tym półfinale z Djokoviciem to był pojebany cios, że aż szkło z kubków się zatrzęsło! 💪 pamiętam, jak kelnerka podeszła i pyta 'co się dzieje?' a my tylko 'spokój, chłopie, nie przeszkadzaj, bo teraz zobaczysz co to znaczy hiszpańskie słońce!' i do tej pory ten gest ręki z bekhendem mam w oku jak żywy, no nie? a ten błąd sędziego przy piłce drugiej piłce? 🤬 kurwa, ale co tam – liczy się że ten chłopak wstał i po prostu zagrał dalej, jakby nic nie było, i dobił tych wszystkich 'nie mogę' na świecie do nosa! 🔥 i te emocje, kurwa, te emocje... kto by pomyślał że mały chłopiec z Murcia stanie się kimś takim? no po prostu magia, serio, magia! a teraz posłuchajcie mnie, bo ja wam mówię – ten chłopak to nie jest zawodnik, to artysta malarz, który co niedziela rzuca wyzwanie płótnu zwanemu kort!
    Carlos Alcaraz tennis fans
    SL SlaskdoKonca Nowicjusz 08.07.2026 12:07 Cytuj
  • no i macie to, koleżkowie... pamiętacie chyba ten turniej w Rzymie w 2021, tam gdzie ten pomarańczowy kort zalewało słońce jakby ktoś polewał je benzyną? 🔥 akurat wtedy byłem w delegacji służbowej we włoszech, ale na szczęście miałem w telefonie transmisję – nie wiem czemu, ale akurat ta seta drugiego meczu z berrettinim zrobiła mi w sercu takie coś... ten jego backhand po linii niczym bicie bębna w rzymskim antykwariacie, że aż dreszcze mnie przeszły, a kumpla obok mnie, inżyniera z warszawy, który nigdy w tenis nie grał, tak wciągnęło, że zerwał się z krzesła i zaczął krzyczeć 'do dupy, ależ on to robi!', aż kelnerka przyniosła nam dwie espresso na koszt firmy 😄 no i pomyślałem sobie wtedy – cholera jasna, to nie jest kolejny hiszpański talent, to jest jakiś freak, który przyleciał z innej planety żeby nam pokazać, jak powinno się grać w tenisa. a teraz? teraz ten sam chłopak wylewa na Wimbledonie królewską krew hiszpańską na kortach, i my tutaj, w naszych barach i tawernach, gramy ten mecz marzeń razem z nim, jakbyśmy byli jego drużyną wsparcia. bo niech mnie, jak tu nie poczuć dumy, kiedy mały murzynek zza miedzy bije na głowę całe towarzystwo i jeszcze uśmiecha się przy tym jakby to była najzwyklejsza rzecz na świecie?
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 08.07.2026 13:16 Cytuj
  • No do licha, ależ ten chłopak kiedyś to jadł ogień w tamtym Rzymie – miałem wtedy wrażenie, że patrzę na jakiegoś młodego Boga tenisowego, który jeszcze nie wie, jak bardzo jest dobry. I teraz? Teraz patrzymy na to, jak ten sam Bóg po prostu... rośnie. Tylko nie w bok, nie w góre, ale w głąb – w tę najgłębszą, najbardziej zdradliwą część kortu, gdzie przeciwnicy mają już tylko nadzieję, że nie wyciągnie z rękawa kolejnego swojego numeru. Tamten czas w Rzymie to była igraszka, fajerwerk, pokaz talentu tak czystego, że aż szkoda było go psuć porządnym meczem. Można było oczekiwać, że za chwilę zrobi coś tak szalonego, że wszyscy będą mieli w pamięci ten jeden moment – a on akurat wracał do szatni z uśmiechem, jakby powiedział sobie "no dobra, może jutro". A dzisiaj? Dzisiaj wiemy, że tamten backhand z półwolty to był dopiero początek jego alfabetu tenisowego. To trochę tak, jakby ktoś dał ci do ręki pudełko kredek i powiedział "rysuj", a ty po latach stałeś się mistrzem światła i cienia – ten sam kolor, ta sama linia, ale gdzieś po drodze kreda zamieniła się w pędzel, a rysunek w obraz. Tamte sety były piękne, owszem, ale teraz oglądamy na żywo, jak on maluje całe swoje mecze od nowa, każdym uderzeniem dodając kolejny warstwę do tej hiszpańskiej opowieści tenisowej. Pamiętacie, jak mówiliśmy "no chłopie, czekamy na jego prawdziwy mecz"? To było wtedy, kiedy jeszcze nawet nie było wiadomo, czy ten jego tenis w ogóle przetrwa na twardych kortach. A dzisiaj mamy Wimbledona, mamy koronę do nogi, mamy cały świat, który klęka przed tym hiszpańskim fenomenem – i co? Nadal nie możemy uwierzyć, że to ten sam maluch, którego oglądaliśmy na akademiku w Krakowie na dziesięciu trybunach. No, ale spokojnie – teraz to już nie jest ten chłopiec, który musiał udowadniać coś światu. Teraz to jest ten facet, który swoim tenisem udowadnia coś sobie. I tyle. Bo nie o koronę mu idzie, nie o rankingi, nie o to, kto jest najlepszy. On po prostu gra swój mecz marzeń – tak, jakbyśmy my wszyscy grali razem z nim, w tej samej drużynie kibiców, którzy od samego początku wiedzieli, że ten dzieciak ma w sobie coś, czego nikt nie jest w stanie zatrzymać.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 08.07.2026 13:45 Cytuj
  • A, wkurwia mnie jak nie potrafię ogarnąć hiszpańskiego słońca na kortach, bo u nas w magazynie w cieniu ledwo żarówka świeci i to dopiero po 16 😂 ale serio, kolego Arbiter_Kupiony, ten Rzym w 2021 to był chyba taki moment, kiedy ktoś wyłączył mi mózg i wsadził mi za pazuchę hiszpańską dumę na sztorc! Bo ja tam w tym czasie, nie mówcie mi, że nie miałem swoich stresów – właśnie wtedy mieliśmy w magazynie przerwę remontową, więc siedziałem na zapleczu z kubkiem kawy rozpuszczalnej, oglądając na telefonie (ten z 5-calowym ekranem, co to jeden pasek życia ma) ten mecz, i akurat w tym momencie, kiedy Alcaraz walił tym swoim backhandem po linii, że aż mój kubek wypadł mi z ręki! Nikt nie wierzy, ale na blacie został ślad po kawie w kształcie... hiszpańskiej flagi! 🇪🇸💦 kurwa, nawet ja się wtedy zaniosłem do śmiechu, że szef z biura wpadł sprawdzić, co się dzieje, a ja mu tylko: "panie prezesie, to Alcaraz gra, nie panikujemy!" i niech on gada dalej, że jestem nieodpowiedzialny. No i teraz, kiedy patrze z daleka na ten Wimbledona i jego koronę do nogi, to sobie myślę: dobra, może nie mam hiszpańskiego talentu, ale przynajmniej umiem docenić hiszpańskie widowisko, kiedy je widzę! A ten maluch z Murcia? 🙌 no niech ktoś mu powie, że powinien zacząć brać zrzuty z mojego magazynu, bo tam przynajmniej nikt nie wybucha jak rakieta, kiedy on wali backhandem po linii! 😂🔥
    Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
    SA Samobojcza_slepy Nowicjusz 08.07.2026 14:38 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.