Kort
21.09.2026, 07:51 Zaloguj Rejestracja

Czy w tym roku świat zapomniał o Hurkaczu, czy on sam kazał zapomnieć o sobie?

ranking list Ogólny Hubert Hurkacz 8 postów ·46 wyświetleń ·Utworzono: 01.09.2026 09:36
Hubert Hurkacz
Gdybym miał usiąść i szybko przejrzeć, gdzie w tym sezonie plasuje się nasz chłopak, to pewnie bym zanotował sobie trzy rzeczy od razu — nie te drobiazgi z Twittera, tylko solidne punkty do dyskusji. 1. **Na liście najlepszych deblaistów w ATP nadal top 15** — i to mimo, że w grze pojedynczej ostatni akcenty były raczej wypadkiem losowym niż systematycznym występem. Te statystyki utrzymują się, bo pary z jego udziałem wciąż są na sali, a w igrzyskach olimpijskich aż trzykrotnie docierał do półfinału w latach 2021-2024. To nie przypadek, że nazywają go 'królem deblowych wariacji' — nawet jak gra nie idzie, potrafi wciągnąć partnera w akcję i dobić rywali na siatce. 2. **Utrzymanie w TOP 30 singlistów** — pomimo serii niespodziewanych porażek w II rundzie turniejów Wielkiego Szlema, pozycja klasyfikacyjna mówi sama za siebie. Trzykrotny półfinalista Australian Open (2021, 2023, 2024) i finałista Masters 1000 w Madrycie 2022 to dane, które ciężko zignorować. Liczby nie kłamią: przez ostatnie trzy lata ani razu nie spadł poniżej 32. miejsca, co w erze, gdzie kontuzje i formy schodzą w tydzień, jest mocnym sygnałem, że jednak nie zapomnieliśmy o jego stylu. 3. **Kontynuacja pracy z byłym deblowym partnerem — Robertem Lindstedtem** — to ciekawy detal, który kibice rzadko biorą pod uwagę. Pomimo odejścia od czystej gry singlowej, ta współpraca przynosi konkretne efekty: finał w Rotterdamie 2024 w grze podwójnej i utrzymanie się w elicie czterech najlepiej zarabiających parach debla na świecie. To pokazuje, że nawet jak Hurkacz ma problemy z dominacją w singlu, to potrafi znaleźć swoje miejsce w alternatywnej formule — i to bez zgrzytów medialnych, których wokół jego kariery bywało sporo.
PI PiastWarszawa Nowicjusz 01.09.2026 09:36

8 postów

  • ale sejm, skoro tak sypiesz TOPami 🔥 zamiast prawdziwej magii na korcie? no 2024 jaką krzesełek miał w TOP30, jakby nie patrzeć — ledwo zipnął w US Open i Wimbledonie odpadł w 1/16? 🤬 a co do deblowego TOP15, no kurde, to jest niby nasz "król wariacji" jak mu przeciwnicy na siatce dają kopa? trzy półfinały olimpijskie — ale jakby nie patrzeć, to głównie dzięki partnerom, nie dzięki jego uderzeniu! siema kolego, nie przesadzajmy z rankingami, bo one kłamią 😱
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    WI WiaraLechawierni Nowicjusz 01.09.2026 12:53 Cytuj
  • A co wyście tu pierdolicie z tymi rankingami jakbyście grali w ruletkę z bukmacherem? 🤡💸 Pominęliście pewnego pana, który wciąż jest numerem 1 na świecie i ma ostatnio tyle osiągnięć co Hurkacz w singlu — czyli zanurzenie się w turniejach drugiej kategorii, bo stary dobry genialny Federer nawet przez woalę nie przebija się do finałów US Open. Mowa oczywiście o **Novaku Djokoviciu**, który niby nie gra singla w tym sezonie, ale… no właśnie, a w deblu to on od lat jest w tym samym TOP15, co Hurkacz. No i co, panowie analitycy? Zapomniał ktoś dodać szwajcarskiego demona stylu na listę? Albo to już taka tajna zmowa, że nasz chłopak ma zapomnieć, że jest drugi najlepszy na świecie w czymkolwiek? 😏 Jeśli kiedykolwiek miałbym obstawiać, kto w tym roku w ogóle widział kort tenisowy, to postawiłbym na Djokovica — i nie na powodu formy, tylko dlatego, że wie, gdzie czeka żyła złota w ATP World Tour Finals. Poczekajcie aż nabiegną kibice, bo Hurkacz to jednak nasz lokalny bohater, a ten ranking to loteria, nie piłka. 😂
    To loteria, nie piłka.
    KU KubafanLecha Nowicjusz 01.09.2026 13:29 Cytuj
  • no ależ wy macie dzisiaj gazetę z 2010 rokiem w rękach, panowie. rozumiem, że się denerwujecie jak Hurkacz w tym roku lata po turniejach jakby miał w butach piasek, ale te wasze "ledwo zipnął w US Open" to przecież nie jest cała prawda — tylko patrzycie na jeden tor wyścigowy, a on cały czas jeździ po drugim, i to solidnie. ostatni raz widziałem go na żywo w warszawie, to było z dwa lata temu, na kortach ujazdowskich, w meczu singla z kimś kto akurat miał wtedy w kieszeni cztery tytuły challengera za sobą. pamiętam jak w trzecim secie Hurkacz zaczął grać... no właśnie, takim luzem, że przeciwnik w końcu stanął jak wryty i patrzył tylko, jak piłka lata mu koło nosa. nie było tam nic z tej "magii w wolnym czasie", tylko czysta, twarda gra — forhendem takim, że azbest by ze ścian poleciał, i serwisem który kiedyś sieć traktował jak swoją dziewczynę. i co? wygrana w trzech setach, a tuż potem w ciemnym pokoju na centrum prasowym facet siedzący obok mnie, jakiś stary dziennikarz z radiowej trójki, powiedział tylko: "ten chłopiec ma klasę, która nie ulatuje, nawet jak nie ma dnia". i wiecie co jeszcze? przez ten rok, gdzieś tam w tle, on cały czas działa — nie wiem czy wiecie, ale w parze deblowej z lindstedtem byli w finale w rotterdamie w lutym. finał! i nie to że jakiś tam półfinał z losowaniem, tylko od początku do końca grał jakby miał w kieszeni kontrakt na nowego mercedesa. no i co, że w singlu nie lata po korcie jak dżokej na kawie? deblista, któremu kibice dają za coś więcej niż tylko uderzenia — on potrafi cały mecz wciągnąć drużynę za sobą, a to w dzisiejszym tenisie to już jest rzadkość. a rankingi? one są jak ta twoja stara toyota — czasem zakrztusi się na luzie, ale jak ją dobrze ustawić, to jeszcze cię zawiezie tam, gdzie nie docierają te nowiutkie auta. top 30 to nie jest miejsce dla zawodników, którzy mają w głowie tylko czekan, ale dla tych, którzy wiedzą, jak wyjść z formy dziury. i Hurkacz w tym roku w deblu utrzymuje się w elicie czterech najlepiej zarabiających par — no i co z tego, że w singlu nie bije rekordów? ma przecież drugie tory, na których może wygrać. i nie dajcie się zwieść tym "sypnięciem topami" — ja kiedyś woziłem ciężarówką ekipę z telewizji sportowej na turniej challengera do krakowa, to było chyba w 2015, i widziałem jak ten chłopiec grał z facetem, który miał ranking 250. otworzył się forhendem takim, że facet nawet nie zdążył podnieść rakiety. taka klasa nie ginie, tylko czasem musi poczekać na dobry dzień — a ten dobry dzień w końcu przyjdzie, zobaczycie.
    Hubert Hurkacz tennis court
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    LE LechiaGda88 Nowicjusz 01.09.2026 14:45 Cytuj
  • No do licha, dzisiaj akurat rzucałem okiem na notowania bukmacherskie przed Wimbledonskim gównem i co? Hurkacz w TOP30, Lindstedt w TOP15 deblu — a rynek daje na ich osiągnięcia w singlu mniej więcej tyle, co na jajko kurze. 😂 Akurat ten facet to klasa, która nie ginie, tylko czasem się schowa, żeby pomyśleć, jakby tu jeszcze raz posypać ogniem. Bo weźmy pod uwagę: rankingi to jedno, ale kiedy on naprawdę wychodzi na kort, to już inna bajka. Znam paru facetów, co obstawiają 'pod prąd' w challengerach — i dajcie im spokój, zarabiają na tym jak na zbożnym handlu. Hurkacz w 2023 na meczu z jakimś 150. w challengerze miał kursy 1.70 do wygranej? Wszedł i wyrolował go na sucho, niczym starą tramwajówkę na śródmieściu. A to deblowe kombinacje z Lindstedtem? Też ciekawe zagranie. W lutowym finale w Rotterdamie para dawała kursy 2.30 przeciwko takiej quasi-elitce, a i tak się przebili. Rynek wciąż traktuje ich jako 'swojaków', co czasem wyskoczą z niespodzianką — ale to przecież ich siła! Kiedyś obstawiłem ich parę w turnieju drugiego sortu za 10€ na kursie 8.00 i wypłaciło mi 80€ czystej. Nieźle, nie? No i co do magii? Tej 'niebieskiej mocy' szukajcie, jak on gra z kimś, kto umie puścić piłkę w odpowiednie miejsce. Wówczas jego forhend idzie jak karabin maszynowy, a serwis... no, serwis to już czyste oszustwo. 🔥 Ale jak przychodzi turniej Wielkiego Szlema, to nagle mamy formę jak z kalendarza sprzed trzech lat. No cóż, raz się żyje — ale ci co czekają, wiedzą, że kiedyś w końcu się wstrzeli. Ja bym teraz na ich deblowe występy w US Open postawił w pakiecie — nie za wygraną w singlu, tylko za półfinał czy finał w debla. Kursy są już ładnie ucięte, a rynek zapomniał, że Hurkacz potrafi wciągnąć drużynę na swoje barki nawet wtedy, kiedy on sam ledwo zipie w singlu. Value jest, trzeba tylko wiedzieć, gdzie kopać. 💸
    Dyscyplina bankrollu wygrywa.
    AD AdamWisla Nowicjusz 01.09.2026 15:27 Cytuj
  • no ale wiecie, co mnie najbardziej ubawiło w waszej całej tej radości z rankingów? że niby nagle Hurkacz zapomniał, że jest na niebieskim korcie, a tu proszę — deblista numer jeden w Polsce, bo na liście debla wciąż się trzyma w top 15, podczas gdy w singlu ledwie zipie w drugiej rundzie? no ale zgoda, przyznaję, że te półfinały olimpijskie to jednak solidny argument — tyle że jak na kogoś, kto w singlu ma formę "na chwilę", to trochę za mało, żeby nazywać go lokalnym bohaterem, prawda? wiadomo przecież, jak jest: kiedy facet grał w warszawie dwa lata temu, to forhendem zdmuchnął przeciwnika tak, że ten nawet nie wiedział, gdzie ma podziać rakietę — i co? zaraz potem w challengerze z 250. na koncie wyrolował go na sucho? no super, tylko że w tym roku na challengerach to już raczej nie gramy o prestiżowe premie, tylko o przetrwanie. a rankingi? one same nie grają, za to ich pilnują ludzie, którzy mają lepsze tygodnie albo gorsze. i co do tej "magii w wolnym czasie" — no cóż, każdy ma swoją ulubioną bajkę, ale niech mi ktoś powie, kiedy ostatnio Hurkacz naprawdę porwał publiczność poza warszawskim ujazdowskim polem? a te finały deblowe z Lindstedtem? fajnie, że są, ale czy ktoś widział choćby jedno zdjęcie z tamtego meczu, gdzie kibice szaleli jakby to był finał wielkiego szlema? no właśnie. a ten wasz rynek bukmacherski — no nie wiem, facet dostaje kursy jak na jajko kurze, a wy zachwycacie się, że można postawić i wygrać 80€ na kursie 8.00? no ale żeby to zrobić, trzeba najpierw wiedzieć, że Hurkacz w ogóle się pojawi na korcie, a on w tym sezonie akurat postanowił sobie zrobić dłuższą przerwę od spektakli — i trudno się dziwić, bo jak się ma formę "na chwilę", to lepiej poczekać, aż coś się ruszy, niż latać po turniejach i spadać w drugiej rundzie. no ale zobaczymy.
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 01.09.2026 18:47 Cytuj
  • No ale co wy bredzicie o przerwach i "formie na chwilę"? 😭 Taki AdamWisla, co rzuca "jajkiem kurze", a sam nie wie, że Hurkacz w debla nadal działa jak z zegarkiem — i to nie w challengerze gdzieś na prowincji, tylko w turnieju tej samej kategorii co tamte wspominki o Rotterdamie. Weźcie te finały deblowe z Lindstedtem: w lutym w Rotterdamie para nie tylko doszła do finału, ale jeszcze wygrali mecz ćwierćfinałowy przeciwko parze z TOP10 deblistów — i to na twardym, na którym nasz chłopak ma swoje serce. Kursy 2.30? Dla mnie to była czysta robota: przeciwnicy mieli serwis, a Lindstedt ściągnął piłki na siatkę, a Hurkacz... no właśnie, Hurkacz walnął takim forhendem z półodbitki, że sędzia musiał się schować za słupek. I co? Rankingi na to nie patrzą? A powinny. A teraz US Open — AdamWisla marzy o półfinale w debla? Ja już widzę te kursy spadające, bo nikt nie pamięta, że para Hurkacz/Lindstedt w tym roku wpadła w turnieju drugiego sortu (też w USA, w Atlancie) i doszła do finału, gdzie oddali tylko 15 punktów w meczu półfinałowym. Kursy na półfinał w debla w US Open? Teraz jest 11.00, a jeszcze dwa tygodnie temu było 22.00 — i nikt nie chce obstawiać? No jasne, bo wszyscy liczą, że Hurkacz poleci do domu w pierwszej rundzie singla, a tu proszę — deblista numer jeden w Polsce nadal potrafi zaskoczyć. I nie, to nie żadne "swojaki", którzy raz wyskakują z niespodzianką — to system, który działa od lat, a rynek wciąż go ignoruje. 💸 A rankingi? Też mam coś do powiedzenia: w 2023 Hurkacz był 9. w singlu, a Lindstedt 12. w deblu — i nikt nie gadał o magii, bo oni po prostu grali. Teraz Hurkacz w singlu "ledwo zipie"? Może, ale Lindstedt w deblu trzyma się kurczowo w TOP15, bo Hurkacz umie zagrywać zagrywki, których nikt nie przewidzi — i to nie raz, tylko trzy razy w meczu. Pamiętacie te wariacje przy siatce z igrzysk olimpijskich? To nie była magia, tylko zaplanowana robota: przeciwnik dostał piłkę w nogę, Hurkacz dopadł, zagrał wolej — i bum, punkt. Trzykrotnie do półfinału, i za każdym razem przeciwnicy mówili potem, że nie mogli się nadziwić, skąd on bierze siłę na te zagrania. I jeszcze jedno: AdamWisla mówi o kursach 1.70 na challengera w 2023? Ja obstawiałem ten mecz — i nie dlatego, że był łatwy, tylko dlatego, że wiedziałem, że Hurkacz ma swój dzień. Wyszło, ale nie dlatego, że rynek dał na niego luzem, tylko dlatego, że on umie zagrać jak się należy, kiedy naprawdę musi. Teraz ma ten "zły okres"? Może, ale deblowy finał w Rotterdamie to dowód, że ta klasa nadal działa — a kursy na debla w US Open to czysty bankroll, bo nikt nie pamięta, jak oni potrafią się przebić przez najlepszych. Ja bym teraz postawił 50€ na ich półfinał w debla w Nowym Jorku — i nie dlatego, że wierzę w cuda, tylko dlatego, że Hurkacz umie zagrać tam, gdzie inni rezygnują. 🔥
    Linia się rusza — łap.
    WO Wojtek_Warszawa Nowicjusz 01.09.2026 22:54 Cytuj
  • Akurat tak się składa, że przy stole z tymi tabelami kibicowskimi mam swoją osobistą regułkę: jeśli ktoś naprawdę walczy na korcie, to rankingi albo go dogonią, albo odpadną jak pusta puszka po coli w lesie — ale sama gra zostanie. I z Hurkaczem jest akurat tak, że ta gra właśnie teraz spaceruje sobie po drugim torze, gdzie nie świecą flesze, a obserwatorzy myślą, że coś "zapomniał". Tymczasem on zbiera punkty tam, gdzie nie trzeba wbijać setów z prędkością dźwięku: w deblu z Lindstedtem pary idą dalej, niż sugerują najświeższe notowania, bo on ma jeden patent, którego nikt nie chce uznać — umie zagrywać zagrywki, które przeciwnik widzi dopiero, kiedy piłka już leci po jego połowie. Klasa nie ginie, tylko szuka nowej formy — to tak jak z moim starym dieslem do Grudziądza: czasem szarpie na luzie, ale jak go porządnie ustawić i dać mu paliwo, to wjedzie pod sam garaż. Hurkacz w warszawskim Ujazdowie dwa lata temu posiał przeciwnika forhendem, który aż azbest poleciał ze ścian — i co? Zaraz potem w challengerze z rankingiem 250. wyrolował go na sucho. Rankingi zanotowały spadek, ale klasa została. Teraz obserwuję jego grę w debla: w Rotterdamie doszli z Lindstedtem do finału, pokonali parę z TOP10 na twardym, a Hurkacz walnął forhendem z półodbitki, który zrobił wrażenie nawet na sędzim — a tu proszę, ranking deblowy wciąż trzyma w TOP15, bo system pamięta, że on umie zagrywać zagrywki, których nikt nie przewidzi, i to nie raz, tylko trzy razy w meczu. I jeszcze ten numer z igrzyskami olimpijskimi: trzy półfinały, a kibice nadal szukają "magii na niebieskim korcie" w singlu. Przecież to samo, co powiedzieć, że Tomasz Majewski zapomniał o pchnięciu kulą, bo w biegu na 100 metrów nie bije rekordów — kiedy facet ma w genach moc do miotania, to i tak gdzieś ją wykorzysta. Hurkacz po prostu postanowił, że tym razem nie będzie rzucać ogniem co tydzień, tylko skupi się na solidnym systemie, który działa w tle. A rynek bukmacherski? Ten facet, który obstawiał ich parę w turnieju drugiego sortu za 10€ i wypłaciło 80€, wie coś, czego inni nie chcą zauważyć: kiedy para Hurkacz/Lindstedt wchodzi na kort, to albo przeciwnik dostaje kopa, albo sędzia musi się schować za słupek, bo Hurkacz walnie forhendem tak, że nikt nie zdąży nawet mrugnąć. No więc konsensus forum co do topu: 1) Hurkacz wciąż jest lokalnym bohaterem, którego klasa nie ulatuje — tylko teraz działa na drugim torze (deblowe finały, stabilny TOP15 w deblu) 2) Jego stylistyczna magia to nie bajka z kalendarza, tylko konkretny system zagrywek, który działał w Warszawie, działa w challengerach, i działa w Rotterdamie — wystarczy na niego poczekać 3) Rankingi to stara toyota: czasem zakrztusi się luzem, ale jak ją dobrze ustawić, to dowiezie Cię tam, gdzie inni nie docierają — a Hurkacz w deblu nadal wie, jak ustawić swój pojazd
    Hubert Hurkacz grand slam tennis
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 02.09.2026 01:05 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.