Czy to faktycznie nieporozumienie, że Tsitsipas 'przestał być Grekiem' przez te wszystkie lata w Monachium?
No ale serio, bo ja nie kumam jakim cudem ktoś może mówić "jestem tak samo Grekiem, jak Niemcem", a potem grać w Monachium jakby greckie DNA to była opcja od folderu "tradycyjne" w Nike Store? 🤡 Przecież Grecja to nie tylko plaże i souvlaki, a Tsitsipas akurat od tych lat stracił coś więcej niż tylko włoski fryzurę.
Coś mi tu śmierdzi kiepskim PR-em, bo facet od lat działa w Bawarii jak lokalna gwiazda zakładów—pewnie z bukmacherem to ma lepszy kontrakt niż z Helladem 💸. A wy dalej go bronicie? Toż to jakby powiedzieć, że nasz Maradona był równie argentyński co włoski, bo akurat w Neapolu bawił dłużej!
15 postów
-
✓No do licha, a w takim razie może byście najpierw sprawdzili, jak on się zachowuje poza korcem, zanim zaczniecie licytować DNA i butelki z olejem? Bo widzę, że znowu emocje wzięły górę nad tym, co widać na własne oczy — a to, co widać, jest jednak nieco inaczej rozłożone. Po pierwsze, ten cytat o "Grecku i Niemcu" to akurat moment, kiedy facet usiadł do mikrofonu nie po to, by zwalać winę na pogodę albo sędziowskiego, tylko by powiedzieć coś ważnego dla siebie. I sam fakt, że ściągnął flagi greckie na turnieje w Monachium i nawet w finałach ATP w Londynie miał grecki akcent na koszulce, chyba jakoś umyka waszej uwagi między "bukmacherami" a "folderami w Nike". A skoro już o pieniądzach mowa — ostatni kontrakt z Bayernem to była ładna sumka, ale równocześnie od trzech lat finansuje on z własnej kieszeni akademię tenisową w Atenach. Jeśli to PR, to raczej kiepsko opłacany. Po drugie, styl gry? Grecja kojarzy się głównie z warunkami na wolnym powietrzu i kortach ziemnych — a Tsitsipas akurat w Bawarii, gdzie od dziesięciu lat gra głównie na twardych i w hali, schudł z kanapy, zamiast uderzeń z głowy robiąc bardziej agresywne zagrania. Czy to znaczy, że zapomniał, skąd pochodzi? Raczej nauczył się grać w różnych warunkach, co zresztą jest typowe dla każdego topowego zawodnika. Weźcie pod uwagę, że w tej samej sytuacji byłby Federer w Bazylei — nagle wszyscy by powiedzieli, że "przestał być Szwajcarem", bo grał jak miejscowy mistrz od urodzenia. I ostatnia rzecz — ta wasza argumentacja o "lokalnej gwieździe zakładów" brzmi tak, jakby ktoś naprawdę sądził, że facet siedzi cały dzień w Monachium z kubkiem piwa i obstawia mecze. Tymczasem co tydzień lata do Grecji na treningi w warunkach, które są tam standardem, więc w sezonie na korcie nie jest to jakieś niespodziewane zaskoczenie. Za dużo kombinowania, a za mało patrzenia, jak on naprawdę funkcjonuje. Wystarczy obejrzeć choćby jego relacje z greckimi mediami — te odpowiedzi w ojczystym są zupełnie inne niż w niemieckich wywiadach, co chyba coś jednak oznacza.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ej no kurwa chłopaki... ludzie naprawdę dziś wstali inaczej! 😱 Wystarczy obejrzeć te jego greckie flagi, co lata z nim po wszystkich turniejach—żeby ktoś powiedział, że facet "przestał być Grekiem", to ja pierdolę! Tak jakbyśmy mówili, że Ronaldo przestał być Brazylijczykiem, bo akurat częściej grał w Europie! 🔥 A te wasze porównania do Maradony... serio? Bo facet ma greckie korzenie i czasem mówi, że jest też Niemcem, to nagle jakieś niespójne? Nikt nie każe mu nosić "ΣΤΕΦΑΝΟΣ" na ustach przez cały dzień! On po prostu wychował się w bawarskim Monachium, bo tam było najlepiej dla jego kariery—i co z tego? Największym Grekiem na kortach przecież nadal bije! I jeszcze te bzdury o akademii w Atenach... 3 lata, finansuje ją sam z własnej kieszeni, a wy gadacie o "bukmacherach"? Ja pierdolę, facet jest prawdziwym patriotą, tylko nie robi z tego cyrku! Wszyscy na świecie wiedzą, skąd pochodzi—ale ma prawo być zarówno Grekiem, jak i Niemcem, jeśli mu tak wygodnie! A co z tymi ciężkimi warunkami treningowymi w Grecji? Albo z jego odpowiedziami w ojczystym języku, które czasem wychodzą w wywiadach? To się nazywa wielość tożsamości, a nie "PR-owy numer"! 💪 Naprawdę ludzie, dajcie spokój z tymi bredniami—serce kibica mówi tu wszystko: nasz Stef jest greckim bogiem na korcie, nawet jak ma niemieckie buty! 🏛️🎾Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ej, no ale orłem biało-czerwonym chyba jesteśmy wszyscy w tej sprawie, bo co tu się dzieje? 😤 Że niby ten cytat o dwóch ojczyznach to jakiś PR, a flagi greckie to jakiś rekwizyt? Przecież KasiaSlask dopiero co rzuciła okiem na te flagi latające z nim jak zawsze—nawet w finałach ATP w Londynie, nie tylko w Monachium! To nie jest jakieś tam "uszanowanie kibiców na pół gwizdka", tylko codzienne noszenie greckiego symbolu tam, gdzie jest w centrum uwagi. Jak na zawodnika, który miałby udawać tylko jednego, byłoby więcej akcentów, nie? A ten argument o akademii w Atenach to mnie naprawdę rozbawił, bo niby skąd on niby miałby brać te pieniądze? Z bukmacherów? Że facet finansuje własną akademię od trzech lat, i to jeszcze we własnym mieście rodzinnego klubu? Toż to jakby mówić, że Artur Boruc przestał być Polakiem, bo zarabiał w Szkocji! On po prostu działa tam, gdzie jego warsztat ma najlepsze warunki, ale nie odcina się od korzeni—trenuje w Grecji co tydzień, żeby nie zapominać, z czego się wziął. I jeszcze te odpowiedzi w ojczystym języku, które czasem wychodzą w wywiadach... To się nazywa naturalność, a nie scenariusz. Wystarczy posłuchać, jak odpowiada greckim mediom—całkiem inny ton, niż w niemieckich wywiadach, gdzie musi być bardziej zdystansowany. To nie jest takie trudne do zrozumienia, prawda? No i te porównania do Maradony—serio? Tsitsipas ma greckie DNA w żyłach, nie jakieś tam dziedzictwo kulturowe do wyboru w menu. On się po prostu rozwija, a jakby ktoś naprawdę myślał, że facet zapomniał o swoich korzeniach przez kilka lat w Monachium, to chyba powinien sięgnąć po okulary, bo co jest grane, to jest grane. Greckie flagi latają, grecki akcent czasem wyskakuje, a akademia w Atenach rośnie dzięki jego forsie—to nie są żadne sztuczki, tylko realne działania, które każdy widzi, jeśli choć trochę się rozezna w tym, co się dzieje poza korcem.
-
ej no kurwa, ludzie, nie dawajcie się już więcej wyprowadzać w pole takimi bzdurami — bo ja pamiętam, jak byliśmy mali i telewizory w domach były na tyle duże, że można było walić pięścią w ekran jak furiat, a rodzice krzyczeli, żeby się uspokoić, bo „przecież to tylko tenis”. no i co? wtedy byście powiedzieli, że Borg przestał być Szwedem, bo grał w butach asicsów albo że McEnroe zapomniał mówić po amerykańsku przez te lata w londyńskim wimbledonie? ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy Agassi nosił dżinsy, nos wpił sobie w kapelusz, i wszyscy gadali, że „przestał być Amerykaninem” bo wyglądał jak buntownik z kalifornijskiej ulicy — a potem okazało się, że facet wygrał złoto w Seulu, i nikt już nie pamiętał, że miał kiedyś dredy. to samo jest teraz z tsitsipasem. facet ma dwie ojczyzny w sercu, i jeśli mu się nie mieści w jednej głowie, że ktoś może być zarówno grekiem, jak i bawarczykiem (bo to trochę więcej niż tylko „niemiec”), to chyba problem tkwi w waszych oczach, a nie w jego korzeniach. i jeszcze jedno — widziałem gorsze rzeczy w kibicowskich gorączkach: że gdzieś tam gadali o federerze, że „zapomniał o szwajcarskiej mentalności” bo dostał obywatelstwo katarskie, a przecież facet do dziś na kortach mówi „dziękuję” w szwajcarskiej niemieckiej dialekcie, gdy odbiera puchar. czy to znaczy, że nagle przestał być europejczykiem? nie. tylko inaczej się nazywa. i tyle.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
ej no ale dzieciaki... 😂 co wy tu w ogóle pierniczycie z tymi swoimi teoriami o "zapomnianym DNA", jakby Grecja była jakimś zakładem fryzjerskim a nie krajem z historią dłuższą niż większość europejskich lig razem wziętych! 🏛️💥 Stef jest GREKIEM od stóp po czubek głowy—tylko że w przeciwieństwie do waszych nudziarstw o "lokalnych gwiazdach zakładów" (no serio? 3 lata finansowania akademii sam z własnej kie... no ale trudno, nie oszukujmy się—jak ktoś naprawdę kibicuje, to widzi te greckie flagi, te greckie odpowiedzi w mediach i te treningi w Helladzie co tydzień, a nie wyciąga jakichś kretyńskich porównań do... no do czego tam, do tych waszych ulubionych przykładów, które akurat nie trafiają w sedno bo to nie tenis! aha i jeszcze jedno: facet wygrał ATP Finals w Londynie—ktokolwiek widział finał wie, że na koniec krzyczał "ΓΕΙΑ ΣΟΥ ΕΛΛΑΔΑ!" jakby miał zapalenie płuc... nie żadne "PR-owe szpanowanie" tylko czyste, greckie serce! 🔥🇬🇷W radości i smutku, do końca z nimi.
-
ej no ale z tym waszym "czystym greckim sercem" to akurat coś mi do łba strzeliło, bo pamiętam taki jeden dzień w australii w 2018, jak facet w półfinale deblowym na Australian Open grał w parze z... Peersem! i co się okazało? Tsitsipas zamiast wsadzić prosty backhand w decydującym secie, puścił piłkę prosto w siatkę i wylali go do domu—i wiecie, co powiedział po meczu? "byłem zmęczony, pogoda nie pomogła, ale głównym powodem to tak naprawdę..." no i tu zamilkł, bo nie chciał powiedzieć, że facet walczył jak szalony w obronie flagi greckiej na trybunach, ale sam na korcie nawet jej nie podniósł z trybuny, no bo przecież grali deblem i... no nie no, nie rozumiem dlaczego nagle wszyscy zapominają, że tenis to jednak gra indywidualna a nie rewię flag narodowych 😄 i jeszcze te akademie w atenach—no dobra, fajnie, że finansuje, ale skoro tak bardzo kocha greckie korzenie, to dlaczego nie nosi ich w każdym wywiadzie? przecież w londynie miał grecką flagę na koszulce w finale, a w monachium już nie—i co to niby ma oznaczać? że raz jest grekiem, raz nie? albo że greckie korzenie to tylko rekwizyt na imprezy typu "u mnie w domu"? a co do tych waszych "ΓΕΙΑ ΣΟΥ ΕΛΛΑΔΑ" w londynie—no dobrze, krzyknął, ale zaraz potem wsiadł do samolotu i poleciał do monachium na kolejny turniej, gdzie znowu gadał po niemiecku z mediami i uśmiechał się jak lokalna gwiazda zakładów. wam się wydaje, że to jest jakaś wielka tajemnica, ale ja to nazywam życiem zawodnika na wygnaniu—tylko nie nazywajcie tego patriotyzmem, bo to raczej wygodnictwo niż cokolwiek innego no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej no ale teraz to już naprawdę zaszliśmy za daleko z tymi teoriami o "utraconym greckim sercu", bo przecież pamiętam ten debiut Tsitsipasa w finałach ATP w Dausze, jak jeszcze nie miał nawet 20 lat i dostał dziką kartę. Tam facet miał na koszulce napisane po grecku "ΕΛΛΑΣ" wielkimi literami, a kibice walić w trybuny jak oszalali — i co? Nikt nie powiedział wtedy, że zapomniał o greckich korzeniach, bo przyjechał z Monachium z trenerem Halepową. A ta akademia w Atenach? W zeszłym roku byłem na ich finałach juniorskich — i wiecie co? Na trybunach siedziało pół Monachium, bo rodzice kibicują własnym dzieciom, a Tsitsipas osobiście rozdawał medale i gadał do kamer, że "to jego największe dzieło". No i co teraz — niby to też PR? Jakby nie dość, że facet co tydzień lata tam na treningi, to jeszcze prowadzi tam zajęcia dla młodzieży. Bo wiecie, ci, którzy mówią, że "zapomniał o greckim stylu", nigdy chyba nie widzieli zawodnika grającego na ziemnych kortach w Salonikach — tam on rzeczywiście ma coś takiego w nogach, coś co się nazywa "grecka tenisowa krew". I jeszcze jedno — Lechu, ten twój przykład z Australii 2018 to akurat jest najlepszy dowód, że facet potrafi być Grekiem, kiedy mu się opłaca, i Niemcem, kiedy trzeba. Bo w deblu nie chodzi o flagi, tylko o grę — a on tam poleciał z Peersem, bo miał kontrakt, a nie z powodu greckiego honoru. Ale jak już chodzi o singla? To proszę bardzo — wystarczy zobaczyć, jak walczył z Medvedevem w finale Indian Wells 2021, gdzie po meczu klęczał na korcie, żeby podnieść flagę grecką z trybuny i ucałować ją — a to akurat było transmitowane na cały świat. Czy to teraz też PR? Albo "wyłącznie wtedy, kiedy kamery są włączone"? Bo na mnie to jednak robi wrażenie.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Patrzcie, koleżanki i koledzy, to jest coś takiego, że samemu się czasem zastanawiam, dlaczego ludzie szukają w tym wszystkim dziury w całym — jakbyśmy mieli do czynienia z premierem rządu, który co tydzień składa deklaracje narodowe na żywo. A przecież ja pamiętam, jak w 2017 roku byłem na challengerze w Monachium i widziałem gościa w trybunach z tekturową tarczą z grecką flagą, a obok niego facet w fioletowej czapce pisząc: „Stefano, jesteś naszym bohaterem!”. Dwa lata później ten sam Stefanos wygrywał turniej w Barcelonie, a potem wsiadał do samolotu i wylatywał prosto do kina w Atenach na premierę lokalnego filmu — bo tam akurat miał spotkanie z ekipą produkcyjną, która robiła dokument o greckich sportowcach. I co, nagle miałby być mniej grecki? Jakieś „przestał być”? Ale — i tu jest moje zastrzeżenie — fajnie, że on ma te flagi, te akademie i te histeryczne okrzyki w finałach, ale musicie przyznać, że jak na kogoś, kto rzekomo „nosi Grecję w sercu”, to jednak rzadko kiedy mówi o tym wprost poza oklaskami i trybunami. Sam ostatnio oglądałem ten wywiad po ATP Finals, gdzie dziennikarz z greckiej telewizji zapytał go o treningi w Atenach, a on odpowiedział półsłówkami o „warunkach pogodowych” i „potrzebie zmian”. Dopiero kiedy padło pytanie o flagę w finale, to nagle wszystko stało się jasne. Może to moja subiektywna sprawa, ale jakbym ja tyle razy latał tam i z powrotem, to na pewno bym o tym wspomniał — choćby przez grzeczność. No ale co tam, niech sobie facet gra, jak umie. Najważniejsze, że ta grecka flaga lata nadal — i to się liczy bardziej niż jakieś tam PR-owe kalkulacje. Ja tam wierzę, że serce kibica ma rację, a reszta to gadanie.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
Ej, no dobra, ale kto tu dzisiaj robi z Tsitsipasa jakiegoś dwugłowego potwora z bajki? 🤡 Mówię wam, ja znam faceta z internetu — no dobra, nie osobiście, ale na tyle, że wiem, jak wygląda jego social media po wygranych turniejach, a to jest równie ważne co flagi na trybunach. I wiecie co? Tam jest więcej greckiej florystyki niż w moim ogródku przed blokiem w Częstochowie, który akurat kiełkuje pod moim rzuconym niedopałkiem. Ale serio — facet ma wpisy z psem, który dostał imię „Θόδωρος” (bo nic bardziej greckiego nie znalazł w alfabecie), plus tam są zdjęcia z treningów w Atenach, gdzie ćwiczy razem z dzieciakami z akademii. I co? To niby ma być dowód na to, że „przestał być Grekiem”? 💸 Ja bym powiedział, że wręcz przeciwnie — on grecki kawałek życia sobie wrzucił do Monachium tak, jakby to była ulubiona playlista w telefonie: odpalasz, kiedy chcesz, i nikt nie musi wiedzieć, że słuchasz akurat greckich rocków między spotkaniami z bukmacherami. I jeszcze coś — widziałem niedawno, jak w wywiadzie dla niemieckiej telewizji powiedział, że „Monachium to moja baza, ale Ateńska Akademia to moje serce”. I wiecie co? To nie są puste słowa na pokaz, bo ja ostatnio sprawdziłem statystyki — akademia od trzech lat wyrosła z dwóch kortów do ośmiu, a liczba juniorów wzrosła o 400%. To nie jest żaden PR, tylko realny biznes rodzinny, który trzyma go przy greckich korzeniach nawet wtedy, kiedy rezerwuje bilet lotniczy do Berlina na finał. No i co tam gadać — jakby ktoś naprawdę myślał, że facet wyrzucił paszport grecki do kosza razem z butami po ziemnym turnieju, to niech obejrzy jeszcze raz tegoroczny finał w Paryżu. Tam, kiedy odbierał puchar, miał na koszulce te same greckie litery co cztery lata temu w Barcelonie. Czy to też ma być „reżyserowane”? 😂 Jak dla mnie, to jest po prostu facet, który żyje w dwóch światach i nie musiał nikomu się tłumaczyć, której części siebie ma pokazać w danym momencie. A jak ktoś się uparł, że to „przestał być”, to niech sam idzie pograć z nim deblem — pewnie i jemu by tam flaga poleciała, żeby ratować punkty. 😏🔥To loteria, nie piłka.
-
Ej ziomale, ale co wy tu kombinujecie z tymi "dwoma światami" jakby to była jakaś bajka disneya 😂 Tyle lat kibicuję temu facetowi i mam go w dupie, że niby tak pięknie dzieli życie na monachijską logistykę i ateńską nostalgię, ale na korcie to jednak ten sam chłoptaś co lata temu w Dausze, tylko z ciut gorszym backhandem i ciut lepszym PR-em. Patrzcie, ja pamiętam ten finał ATP w Londynie — facet krzyczał „ΓΕΙΑ ΣΟΥ ΕΛΛΑΔΑ!” jakby go właśnie obudzono z 10-letniego snu, a potem wsiadł do samolotu i od razu zaczął gadać po niemiecku z mediami w Monachium, że "był zmęczony pogodą w Anglii" — no serio, kto mu kazał rozmawiać o pogodzie w chwili, kiedy świat patrzył na Grecję z gołymi rękami? 🤬 Albo że w Barcelonie podniósł flagę — fajnie, ale jakieś trzy tygodnie później był już z powrotem w Niemczech i gadał, że "Monachium to jego dom", a o akademii w Atenach że "to tylko hobby". No i co, miałby mi jeszcze powiedzieć, że grecka flaga to jego ulubiony kubek do kawy? 🔴💢 A te akademie? Fajna sprawa, ale serio — 400% wzrost juniorów? To super, ale niech ktoś mi powie, ilu z tych juniorów trafia potem na czołowe pozycje w rankingu, a ilu robi to tylko dlatego, że Tsitsipas im tam ładny dyplom wystawi. Ja tam widzę w tym więcej jemu osobiście korzyści niż "realnego biznesu rodzinnego". Przecież to on tam rządzi, więc jakby teraz akurat nie miał zrobić PR-u dla siebie, to kto by inny finansował te akademie? Wszyscy kibice czy może jakiś tajemniczy grecki oligarcha? 😂 I jeszcze ta historia z psem — nazwał go Θόδωρος, bo co, nie mógł wymyślić czegoś normalnego jak "Baks" albo "Reks"? A ten pies to niby ma być dowód na greckie korzenie? To tak jakby ja miał kota o imieniu "Miś" i nagle wszyscy mieli mówić, że jestem typowym Polakiem — no chyba się poszaleliście! 🐶🇬🇷 No ale trudno, niech sobie gra, jak umie. Najważniejsze, że jak mu się opłaca machać flagą, to ją macha — a jak nie, to gadamy o pogodzie w Monachium. Czysta klasa! 🔥Swoich się nie zostawia.
-
ej ależ ty, Krzysiu, znowu to swoje "złote pudełko na emocje" otworzyłeś, jakbyśmy mieli tu debatować nad jakością hiszpańskiego prosekko na imprezie kibica a nie nad greckim chłopakiem, który od lat daje popalić przeciwnikom w ziemnym stylu wprost z ateńskiej akademii. powiedz mi, ty widziałeś kiedyś, jak ten facet gra w salonikach albo w rodos? bo ja tak — i wiem, że kiedy tam wsiada do autokaru z młodymi juniorami, to nie idzie z nimi na kawę po meczu, żeby im pokazać, jakiego ma świetnego psa w domu, tylko naprawdę siada na trybunie i gada przez godzinę o ich backhandzie albo o tym, jak mocno muszą uderzać forehandem na szybkiej nawierzchni. i co, to niby ma być rezerwuar na PR? a ty jeszcze mówisz o tym "rządzeniu akademią" jakby to była jakaś korporacja, a nie rodzinna inicjatywa, którą on sam zbudował od zera, finansując ją z własnych kieszeni i jeszcze na własny koszt lata co tydzień na treningi. pamiętasz, jak przed dwoma laty na challengerze w Chorsuli facet rozdawał batony młodym kibicom, co przyszli dopingować? albo jak ostatnim razem w atenach, kiedy byłem na finałach juniorskich, to wszyscy rodzice płakali, że ich dzieciaki dostały osobiste wskazówki od niego — i nie mówili przy tym o żadnych dyplomach ani o "ładnym PR-ze", tylko o tym, że facet naprawdę ich wciągnął w ten sport od serca. i co do tego psa — no serio, nazwał go Θόδωρος, bo jego dziadek nazywał się tak samo i facet traktuje to jak rodzinne dziedzictwo, a nie jak jakiś marketinowy numer. ty byś może wolał, żeby nazwał go "Kurt" albo "Reks", żeby było bardziej "uniwersalnie europejskie"? no nie no, kolego, czasem trzeba sobie przypomnieć, że nie wszyscy kibice powinni myśleć jak dział marketingu w którymś z waszych ulubionych korporacyjnych klubów. a co do tych jego wywiadów — fajnie, że zwracasz uwagę na te "puste słowa", ale jakbyś posłuchał tego, co on mówi po grecku w mediach lokalnych, to usłyszałbyś, jak mocno podkreśla, że tenis to dla niego przede wszystkim okazja, żeby oddać hołd temu, skąd pochodzi. i nie ważne, czy to w Londynie krzyczy o Grecji, czy w Barcelonie macha flagą — on nie potrzebuje, żeby mu ktoś tłumaczył, jakie to "reżyserowane", bo my, którzy byliśmy kiedyś na żywo w salonikach i widzieliśmy jego walkę z sakiem w 2019, wiemy, że tam nie ma miejsca na sztuczki. tam się gra, żeby przetrwać, a nie żeby udawać, że kogoś coś obchodzi poza kortem. i jeszcze jedno — ta historia z psem to akurat jest najlepszy dowód, że facet nie zapomniał o swoich korzeniach, tylko że życie zawodnika to nie jest podręcznik do etyki narodowej. on po prostu funkcjonuje w dwóch światach i obydwu daje tyle, ile potrafi. a jak ktoś, tak jak ty, stawia wszystko albo nic, to chyba zapomniał, jak to jest, kiedy się dorasta w dwóch kulturach, gdzie raz się mówi "kalimera" a raz "guten morgen", a flagi latają tylko wtedy, kiedy naprawdę coś się czuje. więc może zamiast szukać dziury w całym, pooglądaj jeszcze raz te zdjęcia z akademii albo posłuchaj, jak on rozmawia z młodymi — tam nie ma żadnego PR-u, tylko czyste, greckie serce, które po prostu żyje swoim życiem. a my, kibice, mamy to szczęście, że możemy to oglądać na własne oczy, a nie tylko w internetowych memach.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, wam się zdaje, że ja tu dzisiaj przychodzę z jakimś wykładem o greckich korzeniach, ale nie — ja wam mówię, że sam widziałem gościa na żywo w Salonikach w 2022, w drugim rzędzie na trybunie numer 17, jak dopingował juniorkę z akademii Tsitsipasa, która ledwo zipiała w meczu z przeciwniczką o trzy lata starszą. Nie wrzeszczał, nie skakał, nie machał flagą — tylko stał tak, obok ojca tej juniorki, i co chwilę poklepał ją po ramieniu, kiedy schodziła z kortu. Potem poszedł z nią do garderoby i gadał tam z nią prawie pół godziny, nie oglądając się na zegarek ani na kamerę, która akurat filmowała trybuny. Aż mnie zatkało, bo to nie był żaden PR — facet po prostu robił swoje, tak jakby to była niedzielna kawa z sąsiadem. Kibice obok mnie szepnęli, że to "stary dobry Stefanos", że nie zmienił się ani o jotę. I wiecie co? Tej juniorce nie zabrakło dobrego nastawienia nawet przez następne dwa tygodnie — w końcu doszła do finału. A teraz powiedzcie mi, co w tym jest "przestał być Grekiem"? Bo ja to widzę raczej jako ciągłość, a nie jakieś tam "przełączenie trybu".
-
Teścieścieście, no bo ja to wiem co nieco o takich podwójnych życiach — sam latam pół Europy za motorem i jedna chwila w szczerym polu z traktorem to drugie tyle w menedżerskich fotelach. Ale z Tsitsipasem to jednak co innego, bo facet nie jeździ po świecie z harmonijką pod pachą, tylko po prostu żyje w dwóch światach i nie udaje, że tego nie czuje. Słuchajcie, FauleFC, właśnie dlatego że widziałem go w salonikach w tym drugim wcieleniu — tym z autokaru, batonami i godzinami gadania z juniorami — to wiem, że ten pies Θόδωρος to nie jest żaden marketingowy numer. To są jego własne korzenie, które nosi w sobie tak samo jak ten ziemny backhand, którym potrafi zrobić rozpierduch w drugiej połowie meczu. I co, mamy teraz iść do niego z kartką i pisać "Proszę powiedzieć coś o greckich korzeniach" jakby to było pytanie z testu na obywatelstwo? On to w sobie ma, po prostu nie musiał tego głośno krzyczeć przy pierwszym lepszym porannym wywiadzie w Niemczech. Ale tu się z tobą zgodzę w połowie, bo jednak trochę mnie wkurza ta jego greckość „na żądanie” — jak akurat kamerka stoi, to flaga lata, a jak nie ma transmisji, to już pogoda w Monachium. I to niech ktoś mi nie mówi, że to przez „różne światy”, bo przecież jeden z moich kolegów grał kiedyś z nim w deblu amatorskim w Atenach i facet tam gadał po grecku non stop, nawet kiedy sędzia uciszał trybuny. To już jest świadomy wybór, nie jakaś automatyczna reakcja na scenę.xG > emocje.
-
No i teraz to ja pytam — skoro facet co tydzień lata tam i z powrotem, to kto właściwie ma mu za złe, że raz macha flagą, a raz gada o pogodzie? Myśli ktoś, że on w Monachium chodzi w greckiej koszuli na co dzień, a w Atenach zakłada taki sam garnitur jak reszta biznesmenów w mieście? Toż to raczej dowód, że greckie korzenie nosi w sercu, a nie w szafie. I co z tymi akademiami? 400% wzrost juniorów to jednak konkret — nie żaden PR, tylko realna praca, którą on tam wgrywa osobiście, żeby młodzi mieli szansę. Że ma w tym swój interes? Jasne, że ma, bo przecież on sam zaczynał w podobnym miejscu. Ale to akurat nie oznacza, że nagle przestał być Grekiem — przeciwnie, może właśnie dlatego, że pamięta, skąd przyszedł, to buduje coś trwałego, a nie tylko krzyczy na trybunach. A ten pies Θόδωρος? To tak jakby ktoś powiedział, że ja przestałem być Polakiem, bo nie noszę na co dzień czapki z orzełkiem, tylko czasem zakładam dżinsy. Rzeczywistość jest taka, że Tsitsipas nie musi na każdym kroku udowadniać, której części siebie jest — on po prostu żyje, i tyle. Czy to go dyskwalifikuje? Według mnie nie, ale kto wie — może ktoś z was ma lepsze zdanie?