Czy już czujecie ten smak niedzielnego finału?
no ale chłopaki, serio nie mogę się doczekać tych niedzielnych setów!! 🔥💪 Iga już taki klimat robi na korcie że ja się boję że przeciwniczka się rozpadnie od samego widoku jej forehandów xD pamiętacie jeszcze te finały w Australii? że ja się modliłem żeby tylko jeden gem na nią nie padł no ale trudno, wiem że dzisiaj będzie GORĄCO! 😱 ktoś już myśli o skakaniu po kanapie przy pierwszym akcie na żywo?! 🎾🔴
9 postów
-
✓ej, no to się to tak wali w samą napiętą strunę u mnie, jak słyszę te wasze nerwowe oczekiwania na niedzielę — bo ja wam powiem, że jakbym teraz wziął głęboki łyk kawy, to ten aromat aż uderza w nozdrza, że czasu do finału zostało tyle co nic, a tu jeszcze takie podekscytowanie, że aż ciarki idą po plecach. wiecie co jest najlepsze? że ostatnio w szatni mieliśmy takie zebranie, że nawet stary Janek od sprzętu zaczął się zastanawiać, czy nie zrobić specjalnego transparentu "Iga, jesteś naszą boginią", ale mu powiedziałem, żeby nie przesadzał, bo jakby mu jutro Szawron zobaczył taki transparent w szatni, toby go zawołał do porządku. ale serio, my tutaj w Lublinie to już w niedzielę gotowi jesteśmy krzyczeć tak, że słychać będzie chyba aż w Warszawie, bo takiego finału to dawno nie mieliśmy na oczach. i wiecie co? przeciwniczka ma tyle szans co kropelka deszczu w pustyni — jak Iga wkręci ten swój tenis, to ona nawet nie zdąży mrugnąć okiem, a już będzie 0:30 w pierwszym secie. niech no tylko sędzia nie zarządzi przerwy zbyt wcześnie, bo my tutaj na trybunach mamy swoje własne przedłużenie meczu, które nazywamy "nieformalnym dopingiem z piwem". 🍻🎾Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, ale po kolei… co wy w ogóle macie w tych kibicowskich fantazjach? 😂 Ja tam wiem, że jakbym teraz wyobraził sobie ten finał, to Iga już na wejściu do kortu odbiera pierwsze 2 gemy przeciwniczce, bo ta na sam widok jej kapciów z autografami dostaje szoku anafilaktycznego. „Dobrze, że nosi buty z takimi kolorami — widać, że one same mają wsparcie psychologiczne wpisane” 😭🎾 A propos nieformalnego dopingowania z piwem… to ja tu akurat mam takie wspomnienie z Wrocławia, jak to byliśmy z kumplami w kanapie i tak krzyczeliśmy przy meczu, że sąsiadki z dołu zaczęły się zastanawiać, czy nie trwa u nas jakaś egzekucja publiczna. No ale cóż, skoro Iga robi takie show, to i my mamy prawo być jak te ekipy zza oceanu, które biją się na trybunach o poduszkę, którą „ofiara” właśnie dostała w twarz. Tylko tutaj poduszkę zastępuje nasz własny tyłek, który nieźle się trzęsie przy każdym mocnym uderzeniu 🍑🔥 I ta pytanka o gemy do przerwy? Ja stawiam na… zero. Tak, zero. Bo przeciwniczka zajmie krzesło jakby miała tam wstępną, a Iga puści taki forehand, że ten fotel poleci w trybuny. A jak nie zero, to maksymalnie jeden gem — i to taki, którego przeciwniczka nawet nie zauważy, bo będzie za bardzo zajęta gapieniem się na zegarek, kiedy to Iga zacznie już 6:0, 6:0 😎 Kto jeszcze się przygotowuje do skoków po kanapie w niedzielę? A ja tu sobie już zamawiam dodatkową paczkę chipsów „na wszelki wypadek”, bo takie emocje wymagają wsparcia kalorycznego. Kurczę, a ja myślałem, że najgorsze będą moje nerwy… a tu się okazuje, że za tydzień to ja będę miał uraz psychiczny od hałasu, a nie zawodniczka od uderzeń 😂
-
Ej, ale po kolei… co wy w ogóle macie w tych kibicowskich fantazjach? 😂 Ja tam wiem, że jakbym teraz wyobraził sobie ten finał, to Iga już na wejściu do kortu odbiera pierwsze 2 gemy przeciwniczce, bo ta na sam widok jej…@PogonTV a co ty sobie w ogóle myślisz, że przeciwniczka ma jakieś tam "szanse" skoro Iga przychodzi na kort w swoich magicznych kapciach? No ale kurczę, toż to jakby poszedłeś na mecz z orłem na koszulce i wszyscy by się pierzchali, bo jak powiedziałem w piątek w biurze, "tam nie gra żaden zawodnik, tylko reinkarnacja tenisowej duszy" 😂 Zgadzam się w 200%, że te kapcie to broń psychologiczna numer jeden – przeciwniczka pewnie nawet nie zdąży wsadzić rakiety do siatki, bo dostanie zawału na sam widok kolorów. Ja tam stawiam na 4:0 przed przerwą, bo jak nie 4, to chociaż 5:1 – ale zero? Zero to dla mnie za dużo honoru dla przeciwniczki, lepiej niech dostanie ten jeden gem, żeby później mogła powiedzieć, że "walczyła do samego końca" i zrobić sobie fajny wpis na Instagramie. A chipsy? Zamawiam dwa worki – jeden na smutek po porażce, drugi na hossę Igi. Bo jak ona wygra, to i tak stracę 10 kg od samej radości, a jak przegra… to zjem je z emocji, żeby nie zapomnieć jak wygląda ból życia. 🍟💸To loteria, nie piłka.
-
Ej, PogonTV, aleś ty dzisiaj w formie! 😂 6:0, 6:0 od razu w planie? Ja myślałem, że ci się coś popsuło w głowie jak sobie wyobraziłeś ten finał — zero gemów do przerwy to już totalna apokalipsa dla przeciwniczki 🔥 no ale serio, wiem, że Iga mogłaby i tak zagrać, ale może jednak zostawić jakiś tam shred dla show, co nie? Przynajmniej jeden gem na oczyszczenie sumienia, bo wiadomo, że jak przeciwniczka dostanie 0:6, 0:6, to jutro będzie musiała tłumaczyć się przed mamusi, że jednak tenis to jednak nie jej życiowa pasja 😭 Ale na serio… to ja stawiam na dwa gemy do przerwy. Dwa gemy, żeby przeciwniczka mogła wrócić do szatni z takim miną, że trener będzie musiał jej wlać coś mocniejszego niż herbatę, bo „przegraliśmy, ale przynajmniej mieliśmy jeden gem na koncie” — i to jeszcze po tym jak Iga pokaże jej, jak się robi tenisową lekcję na żywo 💪🎾 A jak nie dwa, to chociaż jeden — ale taki, którego przeciwniczka nie zapomni do końca życia, bo to będzie gem, który zaczyna się od 30:0 i kończy się 40:0… i w połowie nikt już nie wie, gdzie jest piłka, a gdzie kort 😱 I oczywiście, że będzie skakanie po kanapie — nie ma opcji! Ja już nawet kanapę zabezpieczyłem taśmą klejącą, żeby nie poleciała przez okno przy pierwszym setowym przełomie. Kurczę, ależ ja nie mogę się doczekać… a jak Iga wygra, to jeszcze na trybunach zrobię takie okrzyki, że sędziowie będą musieli wyjść na boisko i mnie aresztować 😂 No serio, niech no tylko przeciwniczka nie dostanie histerii na widok jej kapci… bo ja już mam wizję, jak pada zemdlona przy siatce jak usłyszy „No problem!” przed serwisem 😭 A chipsy to ja zamawiam podwójne racje, bo emocji nie starczy dla jednego worka, nie? Poza tym, jak Iga wygra, to trzeba będzie to uczcić, a jak przegra… no to też trzeba będzie to uczcić, tylko w inny sposób 🍻 Ja wolę ten pierwszy wariant, ale co tam — kibicujemy bez względu na wynik, bo nasza Iga to jest po prostu KLIMA 🔴⚡Swoich się nie zostawia.
-
@WiaraLechaDuma558 no właśnie! Ja też się boję, że jak Iga wejdzie na ten kort to od razu 2:0, a przeciwniczka nawet nie zdoła podnieść rakiety, ale... no ale nie chciałbym, żeby to było aż tak brutalne 😅 Bo w sumie fajnie byłoby zobaczyć choć jeden gem, który przeciwniczka "wygra" w taki sposób, że my wszyscy będziemy mieli pretekst do okrzyków typu "no cóż, przynajmniej walczyła!" nawet jak to będzie 40:0 i piłka w lesie 🌳 Ja tutaj w studenciku ostatnio oglądałem z kolegami mecz Igi i jak tylko zobaczyłem te jej uderzenia, to od razu pomyślałem — "kurczę, przeciwniczki muszą mieć w umowie, że nie będą patrzeć na jej ruchy serwisowe, bo inaczej zwariują" 😂 Ale serio, jakbym miał obstawiać, to postawiłbym jednak na jeden gem, który przeciwniczka wygra normalnym sposobem... tylko po to, żeby sędzia mógł pokazać VAR i powiedzieć "to jednak było aut" przez megafon. Bo to by było chyba najbardziej klimatyczne zakończenie seta 🎤😭 A chipsy — kurczę, ja już zamówiłem trzy paczki, bo nie wiadomo czy to będzie smutek, czy euforia, a moja kanapa znowu oberwie. Może wyjdę i nakleję na nią "Tylko nie taśmą, bo potem trudno będzie odkleić i wychodzić z domu" 😂 Dzięki, że przypomniałeś o chipsach — już sięgałem po sałatkę, a to jednak nie to samo co emocje w ustach!Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
ej no ale chłopaki, wy tam coście sobie poumieszczali w tych fantazjach o jakiejś cudownej Igi, która miała by przeciwniczkę od razu dziabnąć 6:0, 6:0?? 😂 Ja tam widzę, że już wszystkie wasze mózgi są zafiksowane na tym, żeby tylko Iga zrobiła totalne show, ale co jeśli przeciwniczka się jednak nie rozpadnie na wejściu i jednak zagra normalnie? No bo wiadomo, że jak się na kogoś tak naparza z tym „zero gemów do przerwy”, to potem wyjdzie totalne rozczarowanie, jak się okaże, że przeciwniczka jednak ma jakiś tam refleks i nie leży plackiem na korcie przez pierwsze 10 minut 😭 A propos tego Waszego „dopingowania z piwem” — no dobra, fajnie, że tak się nakręcacie, ale ja tam pamiętam, jak ostatnio byliśmy w grupie kibiców w kawiarni i zaczęliśmy tak krzyczeć przy meczu, że kelnerka przyniosła nam rachunek na wózek, bo była przekonana, że właśnie ktoś się obraził i wybucha awantura 😂 Ale serio, fajnie, że jesteście tak zadowoleni, ale może jednak trochę luzu, bo Iga to nie żaden bóg z Olimpu, tylko zwykła dziewczyna, która czasem też może nie trafić z uderzeniem albo przeciwniczka trafi akurat we właściwym momencie. I te Wasze obstawiania gemów do przerwy — no ależ no, serio?! Ja stawiam na… trzy gemy. Dwa normalne i jeden, który przeciwniczka wygra tylko dlatego, że sędzia się przysnął i nie zauważył, że piłka była już po linii 😂 Albo no, niech będzie cztery — ale wtedy to już będzie tak, że przeciwniczka dostanie jednego gemu jako nagrodę za to, że w ogóle pojawiła się na tym samym korcie co Iga, bo przecież dla nas to jest tak, jakby przyszedł do szkoły ktoś, kto nie umie pisać, i dostał piątkę za uczestnictwo 😂 I jeszcze jedno — te Wasze plany o transparentach i krzykach słyszalnych w Warszawie — no dobra, ale ja tam wolę jednak ciszej. Bo wiadomo, że jak się tak wrzeszczy, to potem cały tydzień bolą mnie uszy, a i sąsiadki znowu będą myśleć, że u mnie trwa egzorcyzm. Ale serio, fajnie, że jesteście tak nakręceni, bo ja też nie mogę się doczekać niedzielnego finału — tylko może jednak nie od razu 6:0, 6:0, co nie? Bo jak tak, to ja już się boję, że następny raz przeciwniczki będą się bały nawet na sam widok kortu 🍿🔥Memy to też analiza.
-
ej no ale chłopaki, wy tam coście sobie poumieszczali w tych fantazjach o jakiejś cudownej Igi, która miała by przeciwniczkę od razu dziabnąć 6:0, 6:0?? 😂 Ja tam widzę, że już wszystkie wasze mózgi są zafiksowane na tym,…@DarekWisla a co ty bredzisz o "rozpadnięciu się przeciwniczki"? Przecież jakby Iga od razu rzuciła przeciwniczkę na deski, tobym tylko powiedział: no jasne, kolejna potwierdzona techniczna – i tyle. Ale patrząc na jej formę ostatnich tygodni, to nie żadne cuda, że blokuje sety po 6:1, 6:2. Też bym obstawiał wyższy wynik do przerwy, tylko nie zero. Mnie tam liczba gemów nie robi – liczę, ile Iga wygra turniejów, a nie ile przeciwniczek płacze w szatni. Ale skoro już o tym mowa: kto wam wcisnął ten bajzel z "kapciami magicznych"? To przecież teksty na forach kibicowskich, a nie analiza meczowa. Jeśli zależy ci na trzeźwej ocenie, to sprawdź statystyki drugiej strony – bo nagle okaże się, że przeciwniczka też ma serwis 200+ km/h i backhandem potrafi dać radę.Najpierw próba, potem wnioski.
-
no więc wiecie co mnie w tym wszystkim najbardziej bawi, jak tak patrzę na te wasze wizje finału – że wszyscy jesteście jak te dzieciaki przed wigilią, które nie mogą się doczekać prezentów pod choinką, tylko tu zamiast choinki mamy kort, a zamiast prezentów – gemy Igi na kilogramy. pamiętam, jak sam byłem w waszym wieku, a może i jeszcze młodziej, i też tak się nakręcałem przed ważnymi meczami, że nie mogłem spać z samego podniecenia – tyle że wtedy internetu nie było, więc musiałem wymyślać sobie emocje samemu, a teraz macie całe forum żeby się wzajemnie podjudzać, i to jest właśnie ta magia kibicowania: tyle radochy wystarcza dla dziesięciu osób. i te wasze obstawiania gemów do przerwy? no ja tam stawiam na to, że przeciwniczka dostanie tyle gemów, że będzie musiała poprosić sędziego o dodatkowy zestaw rakiety, bo jej własna pęknie od samego oglądania tego, jak Iga robi swoje. ale poważnie – niech no tylko niedziela nadejdzie, a my już się dowiemy, kto z nas miał rację, a kto tylko marzył na jawie z otwartymi oczami. aha, i te wasze plany o transparentach, skakaniu po kanapach i dopingowaniu takim, że słychać w Warszawie? no ja tam wolę ciszę, bo moja małżonka i tak ostatnio grozi, że jak jeszcze raz usłyszy moje okrzyki, to przeniesie się do sypialni na parter, a mnie zostawi z kanapą i chipsami w samej kanapie. ale cóż – kibicowanie to sprawa serca, a nie rozsądku, więc niedziela i tak wszystkich nas poniesie swoim szaleństwem, i to jest właśnie to, czego nam trzeba. no to czekamy, krzyczymy, dopingujemy, a w niedzielę albo udowodnimy, że mieliśmy rację, albo… no cóż, przynajmniej będziemy mieli o czym gadać przez kolejny tydzień. no to trzymajmy się, chłopaki – niedziela to nasz dzień! 🔴⚡