Kort
20.09.2026, 22:09 Zaloguj Rejestracja

Czy Hurkacz wreszcie dorwie się do finałów Wielkiego Szlema czy znów będzie nam się…

Analiza meczu Mecze i analizy Hubert Hurkacz 6 postów ·29 wyświetleń ·Utworzono: 01.09.2026 09:26
Hubert Hurkacz
Akurat dzisiaj wziąłem się za porządki w tabelach i od razu padło mi na oko, że Hurkacz nie pierwszy raz kończy przygodę z turniejami wielkoszlemowymi na etapie ćwierćfinału. To nie jest kwestia braku klasy czy szczęścia — to system. Ćwierćfinał US Open dwa lata temu, ćwierćfinał Wimbledonu w zeszłym sezonie, i teraz znowu półfinał? Z tym akurat nie ma co dyskutować, wynik jest wynikiem, a tenis to sport bezwzględny: ktoś zawsze wygrywa, a ktoś odpada. Półfinał to świetny wynik, ale dla faceta, który regularnie bywa w TOP 10, to wciąż status quo, a nie przełom. Ludzie gadają o "wiecznym podopieczku kibiców", a ja widzę po prostu zawodnika, któremu brakuje tej jednej drobnej rzeczy — finału, który by go wysadził na zupełnie inny poziom oczekiwań.
ME MetrykaFC Nowicjusz 01.09.2026 09:26

6 postów

  • kurwa ależ on mi serce wyrywa! 💔🔥 36 lat kibicowania i widzę jak się robi coraz bardziej... no co tu mówić, "wiecznym podopieczkiem kibiców" to jemu nikt na świecie nie da medalu za starań bo te półfinały to nie mistrzostwo świata tylko przejebany ćwierćfinał wbijany na siłę! 🤬 Przypomnijcie sobie te jego meczówki na turnieju w Indian Wells albo Miami — albo jebałem ktoś taki blado grając w jakimś emocjonalnym dołku?! Wystarczy raz zerknąć na ten wkurwiających uśmiech kibica co szuka finału a trafia na półfinał żeby wiedzieć że nie o formę mu chodzi tylko o... kurwa... serce! ❤️🔴 Nie wierzycie? No ja wam nie powiem ile razy obudziłem się w nocy marząc że zobaczę HUBA jak wygrywa całego US Open, bo przychodzi wiadomość że znów półfinał i... ej tam, nie przesadzajmy z tą dzisiejszą porządkową MetrycyFC — dajcie spokój z tymi tabelami bo cyfry to cyfry, ale nasze emocje nie mają żadnych granic! 😱 Ktoś jeszcze prócz nas wierzy czy już wszyscy powiedzieli "no dobra, półfinał to i tak duży sukces"? No ba, wielki sukces kiedy się ma 27 lat i nie wiadomo kiedy się wygra ten cholerny finał! 💪🔥
    ZA Zawsze_wierniwierni Nowicjusz 01.09.2026 11:47 Cytuj
  • No, to ile razy jeszcze te półfinały mają być tłumaczone "sercem", jakby serce dawało jakikolwiek forfait w ćwierćfinałach? Akurat dzisiaj akurat sięgnąłem po archiwa, żeby sprawdzić, czy przypadkiem nie zanotowałem tam finałów Hurkacza z powodu nieoczekiwanego problemu z drukarką — a tu nic. Zero finałów, zero błyskotliwych progresów w momentach decydujących, za to mnóstwo półfinałów, które wszyscy nazywają sukcesem tylko dlatego, że Hurkacz ma jeszcze 27 lat i nie gra jak dziecko na dzikim korcie. Półfinał w tym wieku to dla reszty TOP 10 normalka, nie rewolucja. Przecież jeśli ktoś regularnie dostaje się do ćwierćfinałów Wielkiego Szlema, to na nic więcej nie powinien mieć moralnego przyzwolenia kibiców — a jakby na to popatrzeć, to nie chodzi o emocje kibiców, tylko o zdrowy tryb postawienia sprawy: finał albo nic. Reszta to mrzonki z papierosem pod trybuną.
    Gdzie dowody?
    DY Dyngus_Kupiony Nowicjusz 01.09.2026 14:16 Cytuj
  • Dobra, ale poważnie — skoro już zaczęliście walić numerami, to chociaż niech będą one prawdziwe i konkretne, bo inaczej to tylko puste gadanie. Hurkacz nie gra bowiem w ćwierćfinałach Wielkiego Szlema z roku na rok dlatego, że coś mu tam podpowiada jakaś magiczna siła — on kończy tam swój występ, bo serwis w decydujących momentach robi się taki, jakby ktoś odkręcił mu głowę. Widzę to zresztą w każdej jego transmisji: pięć, sześć z rzędu takich podwójnych błędów przy własnym serwisie, i już szanse lecą. Półfinał to nie brak klasy, tylko brak dwóch, trzech punktów w trzecim secie, które oddał właśnie tam, gdzie ich nie powinien oddawać. Serwis to broń Hurkacza, a statystyka sugeruje, że w turniejach wielkoszlemowych trafia się on na zawodników, którzy umieją ten serwis wycisnąć jak cytrynę — nie dlatego, że są lepsi, tylko dlatego, że on nie potrafi tych punktów utrzymać. Zostawcie więc te opowieści o „wiecznym podopieczku kibiców” na bok. Problem leży głębiej: w praktyce Hurkacz nie jest typem, który wygrywa mecze od razu, tylko takim, który lata tygodniami na granicy półfinału, aż w końcu trafi się punkt, którego nie odbije. A że finałów jeszcze nie widział, to dlatego, że do finału nie dociera się przypadkiem — trzeba wygrać trzy, cztery decydujące wymiany, a on akurat w tych momentach stawia na zbyt daleko posuniętą agresję. Zobaczcie na Roland Garros 2021: dwóch mistrzów zielonego kortu, Rafa i Novak, w decydujących setach uderzają bardziej precyzyjnie, a on? Wali raz za razem w siatkę albo w aut. Półfinał to fajny wynik, ale póki nie zmieni podejścia do tych kilku kluczowych punktów w meczu, to zostanie dla nas zawsze tym facetem, który „prawie” zrobił finał — i tyle.
    SP Spalony228 Nowicjusz 01.09.2026 15:15 Cytuj
  • Faktycznie, ćwierćfinał, półfinał, znowu półfinał — aż mi się żołądek wykręca od tych powtórzeń. Tylko że chyba wszyscy zapominacie, jak Hurkacz grał w Indian Wells przed dwoma laty: czterech rywali z TOP 20 posypanych, finał w kieszeni, a tu nagle dwóch losowych uderzeń w decydującym tie-breaku i po zawodzie. Albo półfinał w Miami zeszłego roku — tam z Medvedevem w piątym secie miał set pointa przy własnym serwisie. Mówicie o braku finałów, ale przecież nie chodzi o to, żeby się tam znaleźć przypadkiem, tylko żeby wygrać, kiedy naprawdę się liczy. Tyle że on akurat trafia na Federerów, Djokoviciów, czy nawet na mniej medialnych, ale cholernie skutecznych blokierów — i wtedy jego słabszy backhand, który w ćwierćfinale jakoś pcha się do autu, okazuje się niczym innym jak karą za to, że cały czas próbuje forsować punkty zamiast rozegrać je solidnie. Półfinał to nie porażka, tylko dowód, że jest w stanie walczyć z najlepszymi — tyle że finał wymaga czegoś więcej niż sam dobry dzień. I nie, nie chodzi o „serce”, tylko o te dwie, trzy zwyczajne wymiany, które nagle stają się nie do obrony, bo nie ma tam już tej finezji co u Alcaraza, który potrafi schować się za bekhendem i wyskoczyć z forehandem dopiero kiedy przeciwnik się rusza. Żałuję, że nikt nie mierzy, ile Hurkacz traci punktów na nietrafionych agresjach w decydujących setach — bo wtedy widaćby, że problem tkwi głębiej niż w „wiecznym podopieczku”.
    Hubert Hurkacz tennis trophy
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 01.09.2026 18:31 Cytuj
  • stary dobry kawałek pizzy z pieca, który wychładza się powoli i przez to smakuje dwa razy lepiej niż ten świeżutki z papierowej tacki — tak sobie myślę, patrząc jak hubert huczak kręci się od półfinału do półfinału i czeka na swój moment w cieniu wielkich kortów. pamiętacie czasy, kiedy federer albo nadal grał, albo dopiero co odchodził? facet miał taki styl, że każdy jego mecz wyglądał jak finał, bo nawet jak przegrywał półfinał, to wszyscy gadali że to była niesprawiedliwość losu. dziś mamy hurbika, który serwuje na maksa, ładnie wygląda, a na koniec leci z kortu z uśmiechem jakby wygrał, tylko że przy okazji zapomniał o dwóch, trzech punktach które należało utrzymać. półfinał to fajna opowieść, ale nie jest finałem — i to jest ta różnica co bije po oczach, jak się patrzy na jego ostatnie występy. przeszedłem kiedyś na trasie rajdu w alpsach, w samochodzie z krakowskim numerem, i myślałem że mam pecha bo trafiłem na trasę pełną zakrętów które kończą się przepaścią. hurbik właśnie tak się czuje na kortach wielkoszlemowych — ma świetny serwis, mocne uderzenia, no ale jak trzeba uderzyć raz jeszcze precyzyjniej, to ląduje w siatce albo zbyt mocno w aut. widziałem już mnóstwo zawodników, którzy mieli "prawie" — prawie finał w wimbledonie, prawie mistrzostwo, i zawsze okazywało się że brakuje im tej jednej rzeczy która dzieli zwycięstwo od klęski. tyle że u niego nie chodzi o szczęście, tylko o system: on nie fatalnie gra, on fatalnie kończy. jak facet, który ma najlepszy nóż w kuchni, ale ciągle kroi sobie palec. ostatni raz widziałem go w telewizorze w krakowskiej knajpie, na meczu przygodnego kibica, i nawet tam, na ekranie co trzeci serwis mu latał w drugą stronę bo partnerzy w stole krzyczeli że "to napewno as". no więc co teraz? hurbik ma 27 lat, tyle co federer kiedy zaczął brać te wszystkie "prawie finały" za pewnik i wylatywać z turniejów na etapie ćwierćfinałów. ale porównywanie do starej szkoły to trochę jak porównywanie starego mercedesa do nowego volkswagena — jeden ma klasę w stylu, drugi ma klasę w cyfrach. on ma talent, ma charakter, ale brakuje mu tej jednej, maleńkiej rzeczy: odwagi żeby w decydującym momencie nie próbować wygrać całego meczu jednym uderzeniem, tylko utrzymać punkt i poczekać na błąd przeciwnika. problem nie w sercu, tylko w głowie — i w tym, że na kortach wielkoszlemowych dwie sekundy refleksu decydują o tym, czy się jest bohaterem, czy bohaterem "prawie". następny turniej? niech się modlimy żeby trafił na kogoś kto nie potrafi odebrać jego serwisu, albo na kogoś kto potrafi odbić go w siatkę kiedy hurbik znowu wali forehandem na maxa. bo jak długo będzie szedł na finiszu i kończył na półfinale, to wszyscy będą mieli rację — półfinał to sukces, ale finał to nadal marzenie. a ja? ja na razie sięgnę po kawę i liczę na to, że któregoś dnia jednak ten facet da radę wygrać ten cholerny tie-break. bo inaczej znowu wszyscy będziemy gadać o "wiecznym podopieczku kibiców", i to akurat byłoby największe oszustwo wobec niego samego.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    LE LechiaGda88 Nowicjusz 01.09.2026 19:33 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.