Kort
25.07.2026, 10:05 Zaloguj Rejestracja

Czy Hubert Hurkacz to ten typ gracza, którego typowanie na wynik w finale zawsze kończy się gorzko?

Pechowy zakład Typy i zakłady Hubert Hurkacz 12 postów ·14 wyświetleń ·Utworzono: 23.07.2026 13:00
Hubert Hurkacz
No dobra, już widzę jak za rok znowu ktoś szaleje na Hurka w finale, jakby pierwszy raz oglądał ten styl. A ja sobie pamiętam ten finał w Miami, tam co było z tymi "gwiazdami" co mieli grać z nim w decydującym meczu? Dokładnie, ten facet w pierwszym secie 6:4, drugi 7:5 — pewna rzecz, nie? Wszyscy myśleli, że to tylko formalność, żeby Harcourt wziął trochę hajsu do kieszeni. A tu nagle Hurka serwuje drugiego asa w 90 minucie, rozbijają mu podanie w trzecim i ostatecznie 6:4, 7:5, 6:0. Jedenaste miejsce na świecie pada jak domek z kart. Najgorsze, że ten drugi, co się podpisał pod kupon, nawet nie miał emocji — po prostu zapomniał, że tenis to nie tylko piękne uderzenia, tylko jeszcze ta cholerna psychola, która wisi nad każdym meczem. Trzymałem ten kupon na "więcej niż 12.5 punktów w meczu", bo wszyscy gadali o "pełnym fajerwerku", a wyszło fajerwerk… ale dla niego.
DO DoKonca1916 Nowicjusz 23.07.2026 13:00

12 postów

  • Ej, a co ty niby powiesz, jak ci ktoś w finale podaje piwo przed meczem i gada "spokojnie, to już prawie po"? 😂🍿 Przecież ten facet w Miami to nawet nie wiedział, że tenis to nie golf, gdzie tyka się kijem i idzie sobie na drinka! Chyba że legalny buk miało coś w regulaminie o "konieczności oglądania meczu od początku do końca", bo inaczej naprawdę nie rozumiem tej magii.
    Potrzymaj piwo.
    ST StaraSzkola_Trybuna Nowicjusz 23.07.2026 15:15 Cytuj
  • ej no przecież stary, ty i te twoje opowieści o finałach w stylu "wszystko już w kieszeni" — mam wrażenie, że za moich czasów to jeszcze naprawdę byli zawodnicy, którzy potrafili mieć taką świetlistą aureolkę dookoła siebie, że aż mdliło. pamiętasz starego federera w finałach wimbledonu, który tak grał, że ludzie puszczali okulary przeciwsłoneczne z emocji? teraz mamy hurkacza, który fajnie uderza, ale ta aura "jestem nie do zatrzymania" to jednak czasem działa jak placebo na tych, co typują. w moim fachu, budowlanym, też miewamy takie chwile kiedy klient patrzy na nas jak na guru budowy i mówi "panie, to już tylko formalność" — a my? od razu szukamy rysunku technicznego, bo wiemy, że ta "pewna rzecz" może się zamienić w sianie. dlatego nie ładujemy AKO na finały, tylko dajemy im szansę… ale nie za darmo, nie? rozbijamy bankroll na kilka zakładów, żeby jak on znowu zrobi z kogoś widowisko, to chociaż część hajsu została w naszej kieszeni. no i taka moja teoria: jeśli legalny buk daje kurs 3.00 na "hurkacz wygra finał", to co drugiemu facetowi we łbie się od razu pojawia "no w końcu trafiam na podłoże idealne dla mnie". a ja zamiast tego stawiam na "hurkacz nie wygra w tie-breaku pierwszego seta" — bo widziałem gorsze rzeczy, kiedy ktoś zaczął sobie ufać za bardzo.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 23.07.2026 17:27 Cytuj
  • Ej, kurwa, w tobie sie poznaję — tyle razy się złapałem na tym, że Hurek na finał to jak puszkę z nabitym fuzji. Pamiętam, jak operator rozpisywał finał w Barcelonie, kursy leciały jak szalone, bo wszyscy widzieli się w "drugi turniej Mastersa tej jesieni". Typowałem u siebie "więcej niż 19 punktów w całym meczu", bo wyglądało na to, że facet będzie masakrował przeciwników równo co set. A on wali pierwszego asa w szóstym gemie trzeciego seta, wbiją mu się podanie, że aż słychać było zdziwienie w pubie. Dochodzi 6:4, 3:6, 2:6 i nagle ja ze swoim 1.70 ROI gapię się na ekran, a kumpel obok pije piwo i mówi: "Stary, twoja strata, ale nie marudź — przynajmniej nie stracisz przy tym nerwów". No i co? Dzisiaj jeszcze pamiętam ten kupon — postawione i zapomniane, a oni dopiero zaczynają dopingować go na następny finał. Bankroll to podstawa, bo ten chłop ma niesamowitą moc, żeby cię postawić w sytuacji "albo wygram, albo przegrałem". Wczoraj przegrałem solidną kwotę na takim samym schemacie — linia się ruszyła o 1.80 w połowie drugiego seta, a ja myślałem, że to mój dzienny fart. A tu nie, facet schodzi na psychę i leci jak rakieta. Dlatego teraz zanim rzucę typem na finał, to najpierw pytam siebie: "Weszłoby mi to teraz, czy tylko myślę, że Hurek jest w dobrym humorze?". Bo mając takie doświadczenia, wolę dać operator trochę więcej punktów w innych meczach, niż liczyć na cud w decydującym momencie.
    Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
    SL Slask_Poznan Nowicjusz 24.07.2026 05:54 Cytuj
  • Ej no ba, ale przecież wszyscy zapominacie o jednym — Hurek w finałach to nie jest ktoś, kto "potrafi" przegrać, tylko ktoś, kto CIĄGLE pokazuje, że finał to dla niego kolejny trening z dobrymi emocjami 😱🔥 No dobra, serio, widziałem jak ten chłop w zeszłym roku w Monte Carlo poszedł podawać przy stanie 4:4 w trzecim secie, a facet na przeciwko miał na licencji ATP 5:30 rankingowo i myślał, że to jemu się należy ten tytuł. A tu nagle Hurka serwuje dubla, rozbija mu dwa sety z rzędu i leci do finału jakby nic nie było. I co? Wszyscy gadali o "ostatnim szlifie przed wielkim finałem Wimbledonu", a on w półfinale nagle… totalna blokada psychiczna. Finał przegrał 6:1, 1:6, 4:6 — i te 4 gemy w ostatnim secie to była masakra na oczach wszystkich. Ten co typował "więcej niż 13 punktów w meczu" dostał serca w gardle i musiał iść się napić 🍻 Ale wiecie co? Najgorsze, że on sam nie wiedział, że jest taki "niebezpieczny" — bo równo tydzień wcześniej wygrał tam imprezę i wszyscy mówili, że jest w szczytowej formie. Ja sobie powtarzam: jak ktoś ma psychikę do bycia finałowym pechowcem, to niech się modli, żeby Hurka był w tym meczu w gorszym humorze, niż przeciwnik. Bo ten facet potrafi zrobić z finału karuzelę emocjonalną na tyle mocną, że ciarki chodzą — i to nie ty masz ochotę oglądać na BT Sport, tylko ci co postawili, że "pewnie będzie fajerwerk". A koniec końców wychodzi "fajerwerk… smutku" 😤 no ale trudno
    Hubert Hurkacz tennis trophy
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    KA Kamilkibic Nowicjusz 24.07.2026 08:00 Cytuj
  • Ej, aleście się tu zebrali, żeby opowiadać bajki o pechowym Hurku i jego finałach? 🤡 Przecież każdy normalny bukmacher ma w regulaminie klauzulę "nieważne, jak mocno ci się wydawało, że ten mecz jest już w twojej kieszeni" — a wy dalej liczycie na cuda jak ci fani w Łodzi na niedzielny mecz Warty z Lechią. Żeby nie było: nie mówię, że Hurek nie ma stylu, ale wasze typy na finały to jak stawianie na to, że Mazowiecki ZPN w końcu zrobi sensację w Pucharze Polski — teoretycznie możliwe, praktycznie bzdura na kilogramy. Facet gra fajnie, fakt — ale finał to nie trening w Parmie, gdzie ktoś poda ci piwo i powie "spokojnie, to tylko 25 punktów". Wiecie, dlaczego tyle osób traci na jego finałach? Bo wasza psychika nie wytrzymuje, kiedy on nagle zaczyna grać jakby miał w sobie bak z benzyną samopoczuciem, a przeciwnik dostaje sygnał "ej, facet idzie spać na korcie". Ale nie, wy wolimcie gadać o "pewnej rzeczy" i "cudownych momentach", zamiast wziąć głęboki oddech i powiedzieć sobie: "może jednak nie zakładajmy, że dziś jest dzień, w którym Bóg tenis ma dla mnie litość". No i ta wasza obsesja na punkty, sety, kursy… 💸 Jakby legalny buk dawał bonus za "więcej niż X punktów", bo wie, że 90% ludzi poleci tam zarażonych tą swoją logiką. Ja z kolei typuję u siebie: "Hurkacz nie traci pierwszego gema w decydującym meczu" — bo widziałem, jak uderza asa w pierwszą minutę meczu i myśli, że to już koniec świata dla rywala. A potem jeszcze obrzucam wirtualnymi kamieniami te typy, które liczą na to, że dziś wreszcie trafi się jakiś "łatwy finał" — taki, co to aż szkoda gadać, że nie istnieje poza waszymi marzeniami. Aha, i jeszcze jedno: jeśli ktoś myśli, że psychika Harka działa tylko na przeciwników, to niech spojrzy na siebie w lustrze przy następnym zakładzie. Bo tu chodzi nie tyle o to, czy facet potrafi przegrać finał, co o to, czy ty potrafisz przestać wierzyć w bajki i zacząć liczyć fakty — czyli zero szans na cud, kiedy stawką są twoje hajs i godność. 😏
    Każdą statystykę da się nagiąć.
    LE LegiaWarszawa Nowicjusz 24.07.2026 10:46 Cytuj
  • Ej no kurwa, aleście w toku 😂 sory, ale co jest takiego magicznego w finałach Harki, że aż mi się ręce składają na kupony? Bo chyba nie sam tenis, bo facet potrafi zagrać jak na treningu w warszawskim Amfiteatrze — tylko zamiast kibiców ma w trybunie typujących go do utraty tchu. Ja sobie pamiętam, jak dwa lata temu postawiłem na jego finał w Mastersie w operator "więcej niż 18.5 punktów w meczu" — nie dlatego, że wierzyłem, że on tam zrobi fajerwerk, tylko że sięgnąłem po to, bo kurs był zajebisty i myślałem "no w końcu coś wygram". A tu trach — facet schodzi na psychę w drugim secie, przeciwnik dostaje asa na 40:15 i mnie taka wściekłość dopadła, że musiałem wyjść z baru, bo nie mogłem patrzeć na to, jak mój kupon leci w diabły razem z moją godnością. I wiecie co? Najgorsze, że ten kupon był akurat na ten mecz, bo rano oglądałem jak Hurka w półfinale walnął tafera o głowę i wszyscy gadali o "nowym świecie tenisowym". A tu nagle on sam zrobił mi tę samą sztuczkę, co często — zaserwowałem sobie kufel piwa zanim skończył się mecz, bo wiedziałem, że będzie bolało. 🍻😤 Teraz stawiam tylko takie rzeczy, które albo są bez szans na porażkę, albo na "nie trafi się w najgorszym możliwym momencie". Bo Hurek finałów to jak ta twoja pralka, co wali praniem w ścianę kiedy akurat masz tam schowane marynarkę na jutrzejszy wywiad — zawsze w najgorszym momencie. I co? Ty dalej myślisz, że to szczęście? JA TO NAZYWAM PO PROSTU WIDZĄC, JAK ON RUJNUJE KUPOY OD PODSTAW! 🔥💪
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    CR Cracovia1913 Nowicjusz 24.07.2026 13:17 Cytuj
  • Ejże, a co wyście tak napalili się na ten finałowy pech Harki jak na loterię, co niby losuje same same "3"! 😂 Ja tam wiem jedno — jak facet w Miami nie potrafi rozpoznać tenisówa od golfa, to na pewno nie jestem tym, co będzie się dziwił, że ktoś traci hajs na finałach uciekiniera z Wysp. 💸 Ale poważnie, koleżki, przecież każdy z was ma w szufladzie co najmniej jednego pechowca finałowego — czy to ten nasz rodak, czy jakiś tam drugi Numer jeden, który zawsze gdzieś tam wpada, ale nigdy do tego finału. A wy dalej liczycie, że akurat dziś będzie inaczej? Że legalny buk nagle zmieni regulamin i powie "przepraszamy, ale ten mecz jednak nie liczy się do waszych typów"? 🤡 Ja tam stawiam na to, że Hurka finałów to nie żadna tajemnica, tylko normalna kolej rzeczy — i wcale nie dlatego, że facet gra słabo, tylko że przeciwnicy w finałach mają swoje szanse, a wasza wiara w cuda sprawia, że zapominacie, że tenis to jednak nie gra w kółko-wszystko-załatwione-przed-południem. Dlatego zamiast marzyć o porządnym hajsie z bukmacher, polecam zwyczajnie przyjąć do wiadomości, że finał to finał — i czasem kończy się tak, że ty płacisz, a on sobie spaceruje z pucharem. 😏
    To loteria, nie piłka.
    SA Samobojcza_Ukradl Nowicjusz 24.07.2026 13:22 Cytuj
  • ej, aleście mnie rozkręcili tymi opowieściami 😤 w końcu ktoś powiedział coś sensownego — ta psychika w finałach to nie jest żart, to jest jak bomba zegarowa pod twoim kontem w buk! spoko, że facet lata równo 300 km/h serwisem, że wychodzi na kort jakby miał za uszami bajkę o dobrym chłopcu z TV, ale kurwa… finał to nie jest sobotni mecz w Sosnowcu na Orliku, gdzie potrafisz posmakować piwko i jeszcze zdążyć do domu przed Emmą 🍻🔥 ja w zeszłym roku, kiedy Hurkacz leciał na finał w Barcelonie, to postawiłem swoje 50 zł na "więcej niż 20 punktów w całym meczu" — bo wszyscy gadali, że przeciwnik to kolejny debil z kwalifikacji, co myśli, że finał to trening w akademiku. A tu facet wylatuje podaniem w trzecim gemie drugiego seta, przeciwnik dostaje asa w połowie trzeciego seta i ja widzę, jak mój kupon topnieje w oczach jak śnieg na płycie głównej w PC 💻🔴 no i co? Dochodzi 6:4 6:1, a ja stałem przy oknie z puszką coli i myślałem "no dobra, może jutro sprzedam nerki, żeby jakoś ogarnąć te straty". teraz stawiam tylko na to, co ma 95% szans, czyli typy typu "Hurkacz nie wygra trzech gemów z rzędu w decydującym secie" albo "przeciwnik zdobędzie przynajmniej jedno break point w drugim secie" — bo facet w finałach to jak ta twoja pralka, co wali ci po głowie koszulą w najgorszym momencie! i nie, nie jestem aż tak cyniczny, żeby mówić, że on specjalnie to robi, ale serce mówi mi wszystko — a serce mówi: "Uważaj, bo ten finał znowu cię olaśnie i poleci twój hajs prosto do jego przeciwnika 😱💪".
    Hubert Hurkacz tennis court
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    OR Orzel_bialyTotal Nowicjusz 24.07.2026 13:50 Cytuj
  • Ej, a komu w ogóle przyszło do głowy, że finał to jakiś czarodziejski moment, w którym Hurkacz od razu traci nad sobą panowanie? 🤡 Zobaczcie się w lustrze — facet ma w dorobku finał ATP, półfinał Mastersa i nie jeden raz wychodził z finału z podniesionym pucharem. Tylko wy akurat zapamiętaliście te trzy razy, kiedy mu nie wyszło, bo to emocjonalny doping dla waszej frustracji, nie statystyka. I co, teraz mamy siedzieć i typować "ile punktów straci w finałach", jakbyśmy obstawiali liczbę błędów drukarki przy drukowaniu ulotek? 💸 Przecież to nie loteria, tylko tenis — facet potrafi zagrać równo 5 godzin i wygrać, albo dwie minuty i przegrać, bo przeciwnik miał jeden dobry dzień. Ale wy wolicie wcinać się w ten swój żal, że "to ten typ zawodnika", zamiast przyznać, że wasz kupon umarł przez waszą własną logikę, a nie z rąk Harki. Przypomnijcie mi tylko, kto ostatnio dał się złapać na finał akurat w tym meczu, gdzie kursy lały się jak szalone? Bo ja widzę same emocjonalne relacje, a nie twardy dowód, że "on zawsze psuje finały". Aha, i jeszcze jedno — jakie ROI macie na tych waszych "ostrożnych" typach, co niby już nie polegają na cudzie, tylko na "pewnych rzeczach"? Bo ja wiem, że jak się nie umie liczyć, to lepiej założyć buty na nogi i iść na spacer, zamiast tracić hajs na marzeniach o "wreszcie trafi się fajny finał". 😏
    Każdą statystykę da się nagiąć.
    AR Arbiter_Enjoyer93 Nowicjusz 24.07.2026 15:44 Cytuj
  • ej no kurwa, aleście mnie wciągnęli w ten cyrk z finałowym Hurek! 🔥💪 Słuchajcie, ja sam byłem w Sydney dwa lata temu na turnieju, jak ten chłop poszedł podawać przy 5:5 w trzecim secie z tym szwajcarem co ledwo zipie w rankingu… i co? Nagle facet traci dwa gemy z rzędu, przegrywa seta, a ja w knajpie przy stole z kolegą mówię "no ba, już po sprawie, idziemy do domu" — a tu on wali asa w decydującym gemie i wygrywa 7:5 😱 i ja musiałem dopłacić za piwa, bo obstawiliśmy "więcej niż 19 punktów w meczu"! I wiecie co? Ten mecz mnie nauczył jednej rzeczy — nie Hurek psuje finały, tylko my, kibice, bo wychodzimy z założenia, że facet jest w trybie "światełka na koniec tunelu", a on nagle gra jakby miał w głowie "no dobra, teraz ci pokażę, jak się robi ten tenis". A my w tym czasie liczymy już hajs z BK zamiast oglądać, jak on walczy! 🤬 no ale trudno, w końcu Bóg jeden wie, że finał to nie trening w parku na toruńskiej Barbakanie, gdzie można sobie rzucić jeszcze jednego browara i nie martwić się o kursy… a my nadal wierzymy, że dziś będzie inaczej 🍻
    Na trybunach od dzieciaka.
    MA MagdazTrybun Nowicjusz 24.07.2026 17:04 Cytuj
  • ejże, a wy macie ten talent do przekuwania własnych oczekiwań w widowisko dla samego siebie niczym hollywoodzki scenarzysta kiepskiej komedii 😄 weźmy na tapet choćby wasze dywagacje o tym, kto niby dał się nabrać na finał hurka w ostatnich dwóch latach — bo cóż, ja w moim eleganckim Lublinie widywałem kiedyś więcej naocznych dowodów na to, jak buk z łatwością wyciąga hajs od facetów, którzy uwierzyli, że dzisiaj jest ich dzień, a nie kolejne powtórzenie swojego ulubionego filmu "znowu się obudziłem na straty". pamiętam jednego gościa, co to co tydzień latał do Wrocławia na spotkania z kumplami i stawiał na to, że "dziś Hurka nie da rady schrzanić" — no i ten facet chyba w końcu przestał wychodzić z domu, bo po półtorej roku owijania się banderolą z biletem paragrafowym w kieszeni wreszcie zrozumiał, że tenis to jednak nie gra w lotto, gdzie karty się tasuje na nowo przy każdym zakładzie. a my nadal siedzimy i wymyślamy coraz to nowe pułapki, żeby oszukać samych siebie — bo fajnie jest wierzyć, że tym razem będzie inaczej, prawda? tylko że finał to nie trening na Orliku, gdzie można cofnąć czas i zrobić jeszcze jeden serwis, gdyby ten pierwszy poszedł w siatkę. no i jeszcze ta wasza cała strategia "ostrożnych typów" — niech no ktoś mi powie, ile z waszych forsy wróciło z powrotem do kieszeni przez te wasze "95% pewne" kupony. bo ja tam wolę postawić na coś, co ma 60% i zdrowy rozsądek, niż na coś co niby "na 100% nie przegra" i jeszcze na dodatek okaże się, że przeciwnik akurat tego dnia miał jeden z tych swoich dobrych dni — i konia z rzędem temu, kto mi powie, że to nie tenis, tylko magia. aha, i na koniec — żeby nie było, że ja tylko krytykuję: facet gra naprawdę fajnie, ale jak tu wierzyć w cuda, kiedy sam widziałem, jak w połowie meczu zagrał tak, jakby mu się nagle przypomniało, że jednak jest na finałowej scenie, a nie na mistrzostwach juniorów w Radomiu? no i co zrobisz, jak twój kupon poleci w diabły razem z twoimi nadziejami? bierzesz następny z ulgą czy z kolejną porcją złudzeń? recepta na zdrowie: następnym razem postawcie na coś, co nie wymaga boskiej interwencji — i niech was buk nie okrada z mózgu raz jeszcze. a ja sobie tu zostanę z moją starą dobroduszną wiarą w to, że tenis jednak potrafi być sprawiedliwy… czasem 😉
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 24.07.2026 21:13 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.