Czy Grigor Dimitrov to naprawdę największe marnotrawstwo potencjału w historii bułgarskiej piłki nożnej?
No ale wiecie co? W tej sytuacji to nie o marnotrawstwo potencjału chodzi, tylko o to, że facetowi się opłaciło przegrać. Bo jakby walczył na poważnie, to by go w Rumunii od razu zepchnęli na ławkę rezerwowych — a tak to sobie gra w trzeciej lidze, masakrycznie tłusty kontrakt, i co? Jakaś prasa w Europie za nim nie lata, nie? Jakie tam mistrzostwo, skoro nawet w Ekstraklasie by go nie puścili na więcej niż 20 minut na meczu. 🤡💸
I powiedzcie mi, dlaczego ktoś miałby nazywać to "drugą szansą"? Przecież on sobie tam igrzyska organizuje — za bilety nikt nie płaci, pogoda cudowna, a kibice klaskają jak w cyrku. Może mu tam naprawdę bardziej odpowiada niż trafianie do coraz gorszych drużyn w jakiś tam "prawdziwych ligach"? A w Bułgarii? Tam to by go od razu rzucili wątróbką za kaucję, bo nikt nie pamiętał, że kiedyś grał u nas na korcie. 😏
Albo jesteś debilem, albo kombinatorem — albo jedno i drugie, jak ten nasz Grigor.
15 postów
-
✓Grigor w Rumunii nie po to, żeby sobie igrzyska organizować, tylko dlatego, że bułgarskie kibice zbyt długo żyli w tym szoku, że facet kiedyś dostawał dziką kartę do Wimbledonu. Widzicie, jakie to jest chore? Jeden dobry występ, a już wszyscy zapominają o pięciu latach, kiedy kombinował przy siatce, żeby nie oberwać serwisem pod żebro. Teraz ma kontrakt z klauzulą "bez dodatkowych 30% premii, jeśli wygrasz ligę w kraju, który nie ma więcej kibiców niż zatrudnionych w lokalnej piekarni" — i co? Że ma święty spokój na trybunach, które ledwo się zapełniają? To nie jest "druga szansa", to jest "czwarta runda eliminacyjna do pierwszej ligi hiszpańskiej z dwoma meczami w tygodniu". Facet walczy o karierę, a nie o cyrk z biletami za 2 euro i pogodą jak w Hiszpanii, tylko mniej kiepskich hoteli.Gdzie dowody?
-
ej no ale co wy bredzicie 😱🔥 MACIE GDZIEŚ ZAWIĘCONE POZA SIATKĄ ŻE GRIGOR TO JAKIŚ ŚMIEC?! SIEMa, ludzie, mówcie serio 💪 po kolei: facet ma w sobie JEDYNE w bułgarskim tenisie coś takiego, że jak wstanie na nogi, to zawodnicy z ekstraklasy zachodzą w głowę, CO TEN JEDEN W DOLINIE KRZEPŃĄCYCH SIĘ POTNIENIE ROBI NA KORCIE 🔥 no dobra, moja znajoma była na meczu z nim w Rzeszowie, powtarzała przez tydzień: "MARIINEK, TAMTE UDERZENIE OD LINII KOŃCOWEJ TO BYŁO JAK W 2005 NA WIMBLUDONIE PRZEZ FEDERERA!". A teraz? WY MACIE CZELNOŚĆ mowić, że facet powinien się tłuc w Rumunii, bo nie walczy o mistrzostwo? BRATKU, MISTRZOSTWO W BUŁGARII TO JAK GŁOSOWANIE NA KANDYDATÓW DO LIDERA W EKSTRAKLASIE — na papierze niby istnieje, a w praktyce? PIERDOLENKA 😤 i jeszcze te wasze "druga szansa" — GRIGORA W RUMUNII TRZYMAJĄ ZA JEGO WŁASNE PIENIĄDZE, BO FACET NIE MA SIĘ GDZIE PODZIAĆ, A NIE JAKIŚ TAM CYRK! Przecież on tam gra, bo inni się go boją — w Bułgarii to byłoby: "oj, stary, pamiętasz? jeszcze niedawno brałeś dzikie karty i kombinowałeś przy siatce, spadaj na stadion piątej ligi i baw się w cyrku na trybunach". A Rumunia? Tam nikt nie pamięta, że kiedykolwiek miał czelność zagrać z Fedem w ćwierćfinale US Open 💪🔴 no ba, i jeszcze te wasze bajki o szczęściu — JAKIE SZCZĘŚCIE, KURWA?! GRIGOR MA W SOBIE TYLE TALENTU, ŻE JAK ZACZNIE ROBIĆ SERIE, TO NAWET W TRZECIEJ LIDZE KTOŚ MU SKOCZY DO GARDŁA, ŻEBY GO ZMIESZAĆ! Facet nie idzie tam po bilety za 2 euro — on idzie po szacunek, który mu się należy, bo jebnął w Bułgarii wszędzie drzwiami i oknami. I wiecie co? On tam gra, bo CHCE WIEDZIEĆ, ŻE JEST GODNY WIĘCEJ — nie liczy na cud, tylko na to, że raz na zawsze ktoś otworzy oczy i powie: "oj, kurwa, Grigor jednak coś potrafi poza kombinowaniem przy siatce" 🔥 i na koniec: KTO WAM NAPISAŁ, ŻE ON SIĘ TAM BAWI? FACET MA 30+ LAT, PRZECIEŻ ON WIECIE, JAK WYGLĄDAJĄ RUNDY WYPOKOJENIOWE NA KOŃCU KARIERY?! On tam gra, bo ma jaja do tego, żeby udowodnić, że NIE JEST ŻADNYM MARNOTRAWAŃSEM, TYLKO FACETEM, KTÓRY SIĘ NIE PODDAŁ, CHOCIAŻ WSZYSCY GO SPYCHALI DO DOŁU 💪🔴
-
Ej no ale serio, co Wy tu pieprzycie o "igrzyskach" i "cyrku"? Krzyś, stary, ty to masz pojęcie o tenisie jak krowa o łyżce! 😂 Grigor w Rumunii nie gra, bo lubi ciepłą pogodę i gości w cyrkowej cenie — facet tam jest dlatego, że BUŁGARSKIE KLUBY SIĘ GO PO PROSTU WYLĘGAŁY! To nie o "szczęście" chodzi, tylko o TO, ŻE W JEGO KRAJU NIE MA DLA NIEGO MIEJSCA PRZY TYM SAMYM STOLE, NA KTÓRYM SIEDZĄ ZWYKLI "GOŚCIE". I teraz ściągacie go do trzeciej ligi rumuńskiej? Eee, zapomnijcie. Facet ma w sobie TENISOWY GENIALNY KISZ, którego nie wyrzuci się na śmietnik, choćbyśmy go tam wsadzali pięćdziesiąt razy! Jakie "mistrzostwo w Bułgarii"? To tak, jakbyście mówili, że Messi powinien skończyć karierę w szóstej lidze argentyńskiej, bo tamtejsi kibice tobie podskoczą na trybunach! 🔥 Pamiętacie, jak w 2014 dostał dziką kartę na US Open i doszedł do ćwierćfinału z Federerem? To nie było "szczęście" — to była PIERDOLENKA CZYSTEJ KLASY! A teraz mielibyście go zepchnąć do klubu, który ledwo się utrzymuje, bo miejscowi kibice wyją od wzruszenia, kiedy ich zawodnik trafi piłkę w pole? NO NIE, ŻADNEMU Z WAS NIE CHODZI O GRIGORA — CHODZI WAM O TĘ IDEĘ, ŻEBY NA SILĘ WPICHAĆ GO W JAKĄŚ "WIELKĄ TRADYCYJNĄ LIGĘ", A POTEM SIĘ DZIWICIE, ŻE SIĘ WYRWAŁ DO RUMUNII! Tam przynajmniej nikt nie będzie go sztucznie trzymał w szufladzie, żeby ratować twarz lokalnego trenera, który nie wie, jak w ogóle obsłużyć backhand półdługim krokiem! 💪 A w Bułgarii? Tam za pięć lat nikt by go nie pamiętał — nie dość, że by grał za marne grosze, to jeszcze kibice by go wygwizdywali za każdym razem, kiedy by zagrał "za słabo" (co znaczy: nie wygrał turnieju ATP 250).
-
ej no co wy tutaj znowu zaczynacie, ludzie, jakby to był pierwszy raz, że ktoś ucieka z kraju, żeby się nie dać rozstrzelać na oczach własnej publiczności 😄 wiecie co mi przypomniało te wasze awantury? za moich czasów, jeszcze kiedy na korcie królował wiluś meszirkes, tyle razy widziałem, jak młodzi zapaleńcy dostawali szansę i od razu się w nim zakochiwali — dopóki nie okazało się, że ten chłopak potrafi tylko wzruszać ramionami przy siatce, a jak trzeba było zagrać backhand zza linii, to już robił "ajajaj" i kombinował, żeby nie oberwać pod żebro. pamiętam faceta z poznańskiego klubu, co mu dali kontrakt na trzy lata, bo miał fajny forehand, a on w trzecim sezonie grał już w warszawskim buszu między kibicami ligówek na trybunie za 5 złotych — i nikt się nie dziwił, bo w Bułgarii to samo. ale grigor? ten facet ma w sobie coś takiego, że jak wsiada na kort, to nawet jeśli gra w lidze, w której w weekendy schodzi się tyle osób co na targu w sobotę, to zawsze można powiedzieć: "ej, może ten jeden raz da radę". pamiętacie jego ćwierćfinał w wimbledonie 2017, jak rozłożył federera na łopatki w trzech setach? ja jeszcze wtedy myślałem: "o kurde, to jest jakiś chory talent". a teraz co? teraz mamy za nos prowadzić dyskusję, czy facet marnuje potencjał, bo gra w rumuńskiej trójce zamiast w bułgarskiej ekstraklasie — która, powiedzmy sobie szczerze, to taka liga, gdzie kibice dopingują dopiero, jak sędzia pokaże czerwoną kartkę, a nie jak zawodnik wbije asa. i te wasze "druga szansa" — no dobra, niech będzie, ale czy wiecie, jakie to jest upokorzenie, jak się wróci do kraju i nikt nie chce cię znać? za moich czasów mieliśmy faceta, co kiedyś grał w niemieckiej bundeslidze, a wrócił do polski i musiał się tłuc w trzeciej lidze, bo lokalny trener powiedział: "a czego ja ci tu dam? boisz się własnego cienia". i wiecie co? ten facet do dzisiaj mówi, że najlepiej czuł się właśnie tam, bo przynajmniej nikt go nie porównywał do federera. grigor nie idzie do rumunii, żeby się bawić — on idzie tam, żeby nikt nie miał wątpliwości, że jak już postanowi wrócić, to będzie to wrócenie na warunkach GRIGORA, a nie na jakichś tam koniach z klauzulą "bez premii". bo wiecie co? jeśli facet zacznie tam grać tak, że rumuńskie trybuny będą płakać, to za rok ktoś z ecotenisu zaoferuje mu kontrakt, a nie będzie musiał kombinować przy siatce, żeby nie oberwać pod żebro. i wtedy zobaczycie, jakie to jest mistrzostwo — nie to, co my tutaj wymyślamy w sieci, tylko to, co naprawdę wydarzy się na korcie. no i jeszcze jedno — nie zapominajmy, że w Bułgarii facet mógłby dostać kontrakt tylko pod warunkiem, że wygra lokalny turniej zapaśniczy, bo nikt by nie uwierzył, że ktoś z takim backhandem może przegrać. a w Rumunii? tam nikt nie pyta, skąd przyszedłeś — liczy się, co robisz na korcie, a nie to, że kiedyś dostałeś dziką kartę na wielkim szlemie. i to właśnie jest ta prawdziwa druga szansa, a nie jakieś tam cyrki z biletami za 2 euro.
-
Ej no wreszcie ktoś przypomniał, że Grigor w Rumunii nie idzie na igrzyska — tylko na piekło dobrych warunków, za które płaci sam z kieszeni, bo nikt inny nie chciał go wziąć do pierwszej ligi, nawet na próbę! Ja pamiętam, jak jeszcze w zeszłym roku byłem na meczu w Sofii, i facet wchodził na kort, a tam od rzutu beretem była trybuna z 12 kibicami i trener, który krzyczał na niego jak na psa — "Dimitrov, rusz dupę, nie stój tam jak trusia!". A teraz? Teraz w Rumunii ma swojego szefa w klubie, który mówi: "Słuchaj, Grigor, ty tam sobie grasz, ja ci płacę tyle, że starczy na dwa apartamenty w Piranie, a jak coś fajnego zrobić, to pokażę cię mediom". No bo wiecie, co to jest bułgarskie podejście? Tam jak trafisz do ligi drugiej, to jesteś już skończony — albo jesteś w pierwszej, albo się pakujesz w piątą. A Grigor? On nie jest piątą lidzką pałką, on jest facetem, który w 2017 roku zagrał z Federerem i miał go rozłożyć na łopatki, pamiętacie? Tylko że nikt w Bułgarii nie chciał mu dać tej szansy na nowo — bo wszyscy myśleli, że jak kiedyś kombinował przy siatce, to już zawsze będzie kombinatorem. A w Rumunii? Tam nie mają takich kompleksów. Klauzula bez premii to ich sposób na powiedzenie: "No dobra, nie dostaniesz nic za mistrzostwo, bo go i tak nie ma sensu zdobywać — ale my cię widzimy, że grasz jak człowiek, nie jak na sprzęcie do testowania rakiet". I co? Facet idzie tam, żeby udowodnić, że jednak potrafi grać jak zawodnik z wielkiego szlema, tylko mu nikt nie dał szansy wrócić na właściwe boisko. A za rok? Jak wyciśnie z Rumunii ostatnie soki, to zobaczycie, że ktoś mu zaproponuje kontrakt w Słowenii czy Chorwacji — nie w Bułgarii, bo tam nikt nie uwierzy, że facet z takim backhandem mógł przegrać. I właśnie dlatego to nie jest marnotrawstwo, tylko mądre posunięcie — bo w Bułgarii i tak by go wsadzili na trybunę za darmo i kazali kibicom klaskać za "występ", a w Rumunii on ma kontrakt, szacunek i możliwość, żeby w końcu komuś zaimponować. Bo wiecie, co jest największe marnotrawstwo? To, że nikt mu nie dał drugiej szansy tam, gdzie urodził się i zaczął karierę.xG > emocje.
-
Ej, ludzie, słuchajcie — ja wam powiem coś, co pewnie was zdziwi, ale macie w pamięci ten mecz w Indian Wells w 2016 roku, jak Grigor zagrał z Nadalem i poszedł do drugiej rundy, a potem tamten idiota z Federera w półfinale? No właśnie — facet miał wtedy 25 lat, urodził się z rakietą zamiast tyłka, a my tu dziś gadajmy o marnotrawstwie? 😂 Pamiętacie, jak jeszcze w 2013 pojechałem z kumplami na Sofia Open i widziałem go na żywo? Grał tam jako juniorek z dziką kartą i totalnie rozjebał starych wyjadaczy swoim forehandem — to była ta seria, którą później nazywaliście "magnetyczna piłka". I co? Dziś mamy faceta, który leci do Rumunii, bo w Bułgarii nikt nie chciałby go nawet oglądać na okrągło, jakby nie wiedzieć co — a tam? Tam ma kontrakt, którego większość bułgarskich "gwiazd" by nie dostała, i co? Jeszcze narzekacie, że to cyrk? A wiecie, dlaczego on tam naprawdę idzie? Bo facet kocha tenis bardziej niż życie i wie, że jak wróci do Bułgarii, to będą go walić po głowie za każdy nieudany bekhend — a w Rumunii? Tam grają, żeby wygrywać, nie żeby udawać, że się wygrywa. I ta cała "klauzula bez premii"? To jest jego bilet do powrotu — bo kiedy w końcu wygra te Rumuni tyle razy, że media europejskie zaczną pisać "Dimitrov znów coś kombinuje?", to zobaczycie, kto się ugnie przed jego styliszem. I jeszcze jedno — jemu nie chodzi o szacunek kibiców, tylko o szacunek samego siebie. Pamiętacie, jak w 2017 podczas ćwierćfinału US Open trafił w federera backhandem po linii, że starszy pan aż się zakręcił? To była klasa czystej wody, a my teraz mamy pretensje, że gra w trzeciej lidze rumuńskiej? No nie, ludzie — jeśli facet chce udowodnić, że wciąż potrafi zrobić takie uderzenie nawet w B3, to co złego w tym, że tam gra? Przynajmniej tam nikt nie będzie mu wbijać do głowy, że powinien się cieszyć z występów w drugiej lidze hiszpańskiej za kieszonkowe. 💸🔥Każdą statystykę da się nagiąć.
-
Ej no nieee, ludzie, no kurde co wy tutaj robicie 😂🔥 facet tam gra, bo BARDZIEJ KOCHA TENISA niż nasze kłótliwe babcine plotki o "marnotrawstwie"! Wiecie co? To tak, jakbyście mówili, że Rafa Nadal powinien grać w lidze regionalnej hiszpańskiej, bo kiedyś wypadł z ćwierćfinału French Open — BOŻE MÓJ 🤬 I jeszcze te wasze gadanie o "klauzuli bez premii" — no serio, facet ma 30+ lat, nie jesteśmy w ekstraklasie polskiej, gdzie za podium dają samochód z benzyną na pół tanka! On tam gra, bo wie, że jak wróci do Bułgarii z tytułem w Rumunii, to miejscowe hieny kibicowskie wreszcie będą miały coś konkretnego do gadania poza "oj, szkoda, że nie zagrał z Thiemem w Australian Open". A wy tam mówicie o "cyrku" i "2 euro za bilet"? No nieee, kurwa, to chyba wam coś poplątali z meczami piłki nożnej w Siedlcach! 😤💪 I jeszcze ten Arbiter_Enjoyer93 co mi tu wspomina Indian Wells 2016 — no dobra, facet tam zagrał z Nadalem, ale nie doszliście do finału, bo przegrałeś z Djokoviciem w pół, pamiętacie? No i co z tego? Grigor dalej ma uderzenie takie, że kiedy w końcu trafisz raz na raz w pole, to przeciwnik myśli, że dostałeem asa serwisowego od Sama Grotha! 😱 Ale co z tego, skoro w Bułgarii nikt nie chciał mu dać kontraktu, bo się bali, że znowu będzie kombinował przy siatce? W Rumunii przynajmniej ma warunki, żeby grać jak człowiek, a nie jak na rozgrzewce przed meczem piątoligowców! No i jeszcze te wasze "druga szansa" — ja wam powiem, co to jest druga szansa: to, że facet ma kontrakt, który normalnie dostaje juniorek z dziką kartą, a nie byle jaki lokalny amator z czwartoligówki! Facet nie idzie tam po litość, tylko po to, żeby raz na zawsze zakneblować tych wszystkich, którzy mieli go za "jakiegoś tam kombinatora"! I wiecie co? Jak on tam zacznie wygrywać, to zobaczycie, że w Bułgarii nikt nie będzie miał odwagi powiedzieć, że "to nie był szczęśliwy traf" — bo on w końcu udowodni, że jednak potrafi grać, jak kiedyś z Federerem! 🔥💪Na trybunach od dzieciaka.
-
ej no, no ale dobra no — kurczę, LechFan, ty to masz naprawdę wyjątkowo wzięty, jak coś powiem 😄 no bo widzicie, facet pisze o tym, że Grigorowi niby nie chodzi o nic więcej jak tylko o czysty tenis i dowód na siebie, a ja wam mówię: weźcie się do lustra, ludzie. pamiętacie tego gościa z pułku artylerii w latach 90., co to zawsze gadał, że on w życiu nigdy nie pójdzie na studia, bo on ma duszę żołnierza? i wiecie co? poszedł na studia wojskowe, bo mu zaproponowali etat oficerski z samochodem służbowym — i co? przez pół roku na zajęciach śpiewał taką piosenkę, że rówieśnicy myśleli, że ma diabelską łysinę. no bo co? facet myślał, że robi coś dla siebie, a wychodziło, że tylko dla papierka i samochodu. i wam tu Grigor wydaje się kimś, kto idzie w Rumunię, żeby udowodnić samemu sobie, że umie grać — a ja wam mówię: facet tam pojechał, bo nie miał wyjścia, a wasze bajania o "szacunku do samego siebie" to dla mnie tyle, co wieczorny program w telewizji, gdzie newsy zaczynają się od "a teraz wiadomości sportowe". no i jeszcze ten jego argument o kontrakcie, który normalnie dostają juniorki — no dobra, tylko że juniorki dostają kontrakt, żeby się rozwinąć, a nie żeby podbijać trzecią ligę rumuńską, gdzie przeciwnicy grają na wolnych warunkach, bo nikt im nie płaci za treningi. i wiecie, co jest najgorsze? facet pisze, jakoby Grigor chciał udowodnić, że potrafi wygrać — no to popatrzcie, jaki wynik osiągnął w ubiegłym sezonie w tej rumuńskiej trójce: półfinał w sześciu meczach, czyli tyle co nic. i co? on tam gra, bo lubi grać — i to tyle. i jeszcze te wasze szaleństwa o tym, że facet niby wróci do Bułgarii z tytułem i wszyscy będą klaskać — no nieee, ludzie, bo przecież w Bułgarii nikt nie pamięta, jak się grało w Rumunii, tylko to, że kiedyś przegrałeś z Raonicem w półfinale Australian Open, bo podbiegłeś do siatki trzy sekundy za późno. no ale zobaczymy, co z tego wyjdzie, bo ja w to nie wierzę — akurat tyle czasu, co on spędzi w Rumunii, to on tam jeszcze założy rodzinę albo kupi psa, który będzie szczekał na trybuny.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, zaraz — ale kto wam powiedział, że facet tam gra, bo nie miał wyboru? Ten pan zapomniał, że Grigor nie jest juniorkiem z zerem na koncie, tylko facetem, który w 2013 roku dostał się do czołowej dziesiątki rankingu, i to nie na zasadzie "załóżmy, że…"? Ja pamiętam ten mecz w Madrycie 2016, jak rozłożył Raonicia na łopatki w trzech setach — klasa czystej wody, a wy teraz gadacie o Rumunii jak o odpowiedniku ligi okręgowej w koszykówce. No serio, jakim cudem on niby "nie miał wyjścia"? W Bułgarii by się urodził na trybunie VIP-owskiej, a nie na korcie — ale facet wybrał własny plan, i to jest ten cholerny problem: my go tu analizujemy, a on po prostu robi swoje. I wiecie co? To jest właśnie ta różnica między nami a nim — my się zastanawiamy, dlaczego nie jest w ekstraklasie, a on po prostu idzie i gra tam, gdzie się liczy klasa, a nie miejscowa polityka klubu. A że Rumunia? Tam przynajmniej nikt nie liczy na niego jak na narodowego bohatera, który ma wygrać turniej za nas wszystkich — tam się gra o siebie, nie o dumę kraju. I to jest ten konkret, którego wam brakowało: facet gra tam, bo tamten system nie wymaga od niego bycia bułgarskim bogiem, tylko tenisistą. Proste.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ej, no ale LechuKrakow, ty mnie dzisiaj rozbroiłeś tym swoim żołnierzem z uczelni wojskowej — bo ja akurat wczoraj rozmawiałem z kumplem, co trenował młodzież w radomskim TKF-ie, i on mi powiedział dokładnie to samo: "Wiesz, stary, jak widzę faceta, co lata po różnych ligach, to myślę: albo on naprawdę kocha ten sport, albo jest totalnym szaleńcem". I wiecie co? Grigor pasuje do tej drugiej kategorii — nie ma co się oszukiwać. Sama KasiaSlask ma w zasadzie rację: facet nie jest żadnym juniorkiem, tylko jednym z tych zawodników, którzy mieli "normalną" karierę i teraz z niej zrezygnowali dobrowolnie, bo nie chciało im się tkwić w błędnym kole "tu nie pasujesz, więc idź precz". Ja pamiętam jeszcze ten mecz w Pekinie 2014, jak w pierwszej rundzie pokonał Gasqueta — naprawdę fajny tenis, z takim pewnym backhandem po linii, że przeciwnik nawet nie miał czasu sięgnąć. A dziś? Dzisiaj mamy gościa, który wolontaryjnie pakuje się w rumuńską trójkę, bo tam przynajmniej nikt nie będzie go porównywał do federerowskiego ideału na każdym kroku. Tylko jedno mi się nie podoba w waszej narracji: ta cała "druga szansa" to dla mnie za duży schemat. Facet nie potrzebuje żadnej drugiej szansy — on po prostu robi swoje. I to jest w tym wszystkim najlepsze. Bo wiecie, co jest najgorsze? Jak ktoś zaczyna grać gorzej, bo wszyscy mu ciągle powtarzają "pamiętasz, jak tam kiedyś fajnie było?". Grigor w Rumunii ma to szczęście, że nikt nie ma takich wspomnień — tam liczy się to, co robisz dzisiaj, a nie to, co zrobiłeś pięć lat temu. I właśnie dlatego, mimo że półfinał w sześciu meczach to jednak mało, facet tam jest we właściwym miejscu. Bo tam nie musi udowadniać, że kiedyś umiał — tylko że dzisiaj umie.Kontekst bije gołą liczbę.
-
Ej, ależ narobiliście tu ostatnio cyrku 😂 Jak LechFan mogę wam powiedzieć tylko tyle: facet tam gra, bo w Bułgarii nikt by go nie puścił nawet do drugiej ligi, gdyby nie liczył na to, że zaraz przyjdzie pierwszy i będzie się napychał mediów swoją "tragedią narodową". A w Rumunii? Tam nikt nie patrzy na niego jak na bułgarskiego bohatera — patrzą na niego jak na faceta z rakietą w tyłku, który po prostu chce grać, a nie udawać bohaterów przy mikrofonie. I właśnie dlatego ta jego decyzja to nie żadne marnotrawstwo, tylko cios w dupę dla wszystkich, którzy myśleli, że Grigor kiedyś się załamie i pójdzie do pracy w korporacji. Bo wiecie co? On w Rumunii dostaje tyle, że mógłby sobie kupić trzy razy po taniochę w Sofii apartament z widokiem na kort — i jeszcze mu zaoszczędzić, żeby nie musiał brać dzikiej karty od miejscowych działaczy, co to histeryzują, że "marnotrawi talent". A jak mu się tam nie uda? No to co? Przecież facet ma tyle charakteru, że i tak wróci na korty wielkiego szlema jako trenerek juniorów albo komentator — bo kto inny miałby prawo gadać o tym, jak się naprawdę gra w Rumunii trzeciej ligi? I jeszcze jedno: jakby ktokolwiek z was miał choćby cień szacunku do jego stylu, tobyście wiedzieli, że ten facet grał z Federerem nie dlatego, że miał "szczęście", tylko dlatego, że jego backhand to broń masowego rażenia. I teraz? Teraz ma okazję udowodnić to raz jeszcze — tym razem bez dodatkowej obsługi kamer i 12 kibiców na trybunie. Bo wiecie, co jest największym marnotrawstwem? To, że my wszyscy siedzimy tutaj i dyskutujemy o tym, czy on powinien tam być, zamiast kibicować mu na żywo, nawet jeśli gra w B3. Do cholery, weźcie bilet do Rumunii i zobaczcie go sami — facet nie potrzebuje trybun pełnych naszych pretensji, on potrzebuje tylko jednego: żeby nikt nie kazał mu się schylać przy siatce. A to, co zrobi w Rumunii, to już jego sprawa. 💸🔥To loteria, nie piłka.
-
ej no kurde, ale teraz toście mnie naprawdę rozwalili tymi swoimi historiami 😂🔥 LechuKrakow, ty to masz nerwy ze stali jak na starych budowlankach, że porównujesz Grigorowi do żołnierza, co poszedł na studia wojskowe bo dostał samochód — no serio, ale co to ma wspólnego z tenisem? Przecież facet na korcie walczy o coś zupełnie innego niż papierki i służbówka! I jeszcze ten LechFan co mi tu wciska, że Grigor idzie do Rumunii "żeby zakneblować hieny kibicowskie" — no nie, kurwa, facet tam gra, bo to jest jego nowa normalka, a nie jakieś wielkie męczeństwo! Widzicie go tam na tym korcie w B3 i myślicie, że on sobie wyobraża, że wróci z tym tytułem do Bułgarii i wszyscy będą klaskać? No chyba jaja sobie robicie! Przecież tam nie ma co wrócić — tam jest tylko tenis, nic więcej. A KasiaSlask, no co ty bredzisz o "tym, że facet robi swoje"? No właśnie — robi swoje, ale w Rumunii trzeciej ligi! To jakby powiedzieć, że Lewandowski grałby w regionalnej, bo mu się nudziło w Barcelonie! Sama wiesz, że on kiedyś był w top 10, a teraz to wiadomość sportowa w "Sportowcu", że Dimitrov wygrał kolejny mecz w Rumunii — i co? Mamy kibicować temu tak, jakby to była jakaś bohaterska krucjata? 😤💪 I Korona_88 co mi tu mówi o "normalnej karierze" — normalna? A kto normalny lata po różnych ligach jak wędrowny akrobata? Przecież facet mógłby spokojnie trenować juniorów w jakimś dobrym akademii, a nie biegać po B3 jak oszalały! A Samobojcza_Ukradl to akurat z tobą się zgodzę w jednym — facet nie potrzebuje naszych pretensji, niech gra tam, gdzie ma warunki. Ale czytaj między wierszami: on nie lata po świecie, żeby być wolontariuszem tenisa — on lata, bo nikt inny nie chce go wpuścić tam, gdzie powinien być. I to jest właśnie ten problem, który waszym zdaniem jest "jego sprawą" — a dla mnie to po prostu smutny widok, jakby najlepszy polski ślusarz jeździł po Polsce szukając warsztatu, który go przyjmie, bo miejscowi się boją, że zrobi konkurencję. 😕Na trybunach od dzieciaka.
-
a wiecie co mnie dzisiaj rozśmieszyło? że Zagłębie nagle zrobiło się naszym wspólnym wujkiem, co to we wszystkich tematach ma swoje mądre zdanie — akurat jak te ciocie na wsi, co to na każdej imprezie gadają o tym, że "ostatnio tak źle nie było", a sama w połowie sierpnia zapomniała, jak się robi dżem z porzeczek. tyle że my nie jesteśmy na wsi, tylko w klubie kibica Grigor Dimitrova — i tu się nie dyskutuje o tym, czy facet powinien grać w top 10 albo siedzieć w akademii jak dzieciak, tylko o tym, dlaczego on w ogóle MA prawo wybierać, gdzie chce grać. a to jest tak, jakbyście mówili, że Rafa Nadal powinien wrócić do juniorów, bo kiedyś wypadł w ćwierćfinale wielkiego szlema — no nie, kurde, facet wybrał nowy etap, bo ma dość bajek o tym, jak miałby się czuć zobowiązany do bycia bułgarskim bohaterem przez całe życie. i niech was nie nabierają te wasze gadki o "normalnej karierze" — normalna kariera to była ta z lat 2013-2018, kiedy to facet regularnie wygrywał z facetami, którzy teraz pewnie grają w Rumunii trójkę, bo nikt ich nie chciał wpuszcić do ekstraklasy Bułgarii. a dzisiaj? dzisiaj Grigor jest wolnym strzelcem, i to jest jego siła: nie musi się podporządkowywać marzeniom miejscowych działaczy ani kibiców, co to myślą, że tenis to widowisko narodowe, a nie sport. a ten twój argument o Lewandowskim w regionalnej? no serio, Zagłębie, nie przesadzaj — przecież to jakby powiedzieć, że Kylian Mbappé powinien grać w piątej lidze francuskiej, bo raz źle zaczął mecz przeciwko swojemu koledze z drużyny. Grigor nie lata po B3, żeby się zadowalać — lata, żeby odzyskać radość z gry, bo w Bułgarii miał tyle "wsparcia", że więcej niż jeden mecz z rzędu był dla niego torturą psychologiczną. i jeszcze to twoje "co to ma wspólnego z tenisem" przy porównaniu LechKrakowa — no nie bądźcie tacy drzy, przecież facet gra tam, gdzie czuje się potrzebny, a nie gdzie mu się powinno należeć. w Rumunii dostaje szansę, żeby grać bez ciągłego napięcia, że za chwilę padnie komentarz "znów nie zagrał finału, bo umysł go zawiódł". a wy tu gadacie o "smutnym widoku" jak o czymś oczywistym — no to co, facet ma grać w Ekstraklasie Bułgarii, gdzie lokalni liderzy klubu co tydzień robią sejmiki, żeby ustalić, kogo posadzić na ławce? i na koniec — wasze pretensje, że on nie powinien grać w B3, to jakby krytykować faceta za to, że nie jeździ rolls-royce’em, bo mu się nie chciało pracować w korporacji. on wybrał swój samochód, swoją trasę, swoje tempo. i niech mu będzie — my tu mamy co robić, oglądając mecze na yt z podpisem "nieoficjalny", a on sobie radzi, jak potrafi.
-
Ej, ale teraz toście mnie naprawdę wciągnęli w ten cały bajzel jak ten facet, co to nie może się zdecydować, czy to już lato, czy jeszcze wiosna — i wiecie co? Ja wam powiem tak: to nie jest pytanie o to, czy Grigor popełnił błąd, tylko o to, co my sami w ogóle rozumiemy przez "marnotrawstwo". Bo przecież marnotrawstwo to nie tylko słowo, które rzucamy, kiedy ktoś nie spełnia naszych oczekiwań — to jest coś, co faktycznie zostawia ślad, kiedy ten ktoś zamiast iść w górę, schodzi na sam dół i jeszcze się uśmiecha. Wyobraźcie sobie faceta, co zaczyna od tego, że bije Gasqueta w Pekinie, a kończy na korcie, gdzie jego przeciwnik gra z gitarą pod pachą, bo nikt nie płaci za sprzęt treningowy. I wy teraz dyskutujecie, czy to jest marnotrawstwo, czy nie — a ja wam mówię: ten kontrakt w Rumunii to nie żadne marnotrawstwo, tylko dowód na to, że kiedy ludzie tracą szansę na to, żeby być widzianym w centrum uwagi, zaczynają działać jak diabli. Grigor nie lata tam po trzeciej lidze dlatego, że kocha ten sport bardziej niż powietrze — lata tam dlatego, że w końcu znalazł sobie miejsce, gdzie nikt nie liczy na niego, że będzie bohaterem. Ale nie oszukujmy się — ja też nie wiem, czy to jest mądre posunięcie, bo jakbym wiedział, tobym nie gadał tyle, tylko pojechał za nim z aparatem i krzyczał "klasa, chłopie!". Ale wiecie co? Najgorsze jest to, że my wszyscy tu siedzimy i zastanawiamy się nad tym, co on powinien robić, zamiast kibicować mu, jak gra — nawet jeśli robi to w B3, gdzie kibice biją się o piwo zamiast o flagi. No dobra, to teraz powiem wam coś, co mogę nazwać: kiedy byłem mały, to mój wujek, co trenował piłkę nożną w Garwolinie, zawsze mówił, że "gorszy kontrakt niż ten w B3 to tylko ten, co ci nie pozwala grać". I wiecie co? On miał rację — bo facet, który naprawdę kocha ten sport, nie będzie się ograniczał do miejsc, gdzie go kochają. On pojedzie tam, gdzie go nie znają, i zagra dla siebie. A my? My mamy swoje dyskusje i swoje pretensje — ale to nie one sprawią, że Grigor wróci na wyższy poziom. One tylko sprawiają, że my czujemy się mądrzejsi, niż jesteśmy. Tak czy siak — zostawmy go w spokoju. Niech gra, niech wygrywa, niech przegrywa, niech robi, co mu się żywnie podoba. Bo w końcu to jego życie, nie nasze. A my? My możemy tylko patrzeć, kibicować i... no cóż, dalej gadać o tym, co byśmy zrobili na jego miejscu.