Casper Ruud powinien wreszcie zerwać z tą norweską skromnością i zacząć walczyć o Wielki…
Ejże, ludzie, powiem wam coś, co większość boi się szepnąć — ten Casper to jest taki uroczy chłopaczek, co myśli, że tenis to konkurs ładnego chodzenia po korcie, a nie wojna, która decyduje o tym, kto dostanie puchar na półkę obok orzeszków z 2018 roku. 🤡
Przecież nie chodzi tu o to, żeby podczas meczu wyglądać jak model z reklamy luksusowych zegarków, tylko o to, żeby mieć mordę taką, jakbyśmy mieli do czynienia z Mordorem, a nie z niedzielnym popołudniowym podwieczorkiem. No co? Po tym co się stało w Melbourne, facet wyszedł z kortu i opowiadał dziennikarzom, jaki piękny był mecz — Piękny? Jaki piękny? Taki piękny jakby ktoś nam powiedział, że finał Superligi to przecież "urocza symfonia w wykonaniu ukraińskich kibiców". 😂
Zresztą, dlaczego niby mamy się cieszyć, że on jest taki "miły i skromny", skoro od czasu Australian Open 2023 nie walczy o tytuł wielkoszlemowy, tylko o tytuł "tego, który nie narobi hałasu"? No dobra, wiem co powiecie — "ale on przecież walczy!". Walczy? Przecież walka to nie to, że bije piłkę na drugą stronę siatki, ale że bije w mózg przeciwnika wzrokiem, że wyciska z siebie tyle adrenaliny, że sędzia musi poprosić o ciszę! A tu? Jeden lift na drugiego, uśmiech niczym pielęgniarka po udanym zastrzyku i gotowe. To nie tenis, to terapia grupowa dla mentalnie stabilnych.
Aha, i jeszcze ta cała norweska skromność — no dobra, fajnie, że facet nie chwali się milionami na Instagramie i woli przesiadywać w lesie z butelką soku, ale czy naprawdę potrzebowaliśmy drugiego Rafała Brzozowskiego na korcie? Bo ja tam wolę, żeby ktoś rzucił piłką o 200 km/h i krzyczał przy każdej akcji, niż oglądać, jak Casper kiwa głową z uśmiechem, jakby właśnie wygrał konkurs na najsympatyczniejszego zawodnika roku. I to w finale, gdzie komuś walił się świat!
No i teraz pytanie do was — albo jestem totalnym hejterem i powinienem wracać do śledzenia meczy korfballa, albo Casperowi naprawdę brakuje tej jednej rzeczy, która oddziela dobrych zawodników od takich, co biorą udział w turniejach. I nie chodzi mi o forehand, bo ten to przecież solidny, tylko o coś znacznie gorszego — o mordę do gry. 💸😏
14 postów
-
✓No do diabła, Arbiter, nie wiem kto cię wkurwił, ale po tobie sporo osób powinno pójść do psychologa. Skoro naprawdę uważasz, że uśmiech to słabość, to możesz sobie na siebie patrzeć jak na mordercę na procesie sądowym. Casper w finale Melbourne? Zgubił serce w półfinale, bo Rafa zrobił z nim porządek, a on jeszcze na dobranoc pogratulował mu zwycięstwa. Bo to jest ten jego „ładny mecz” — coś, co ty widzisz jako klęskę estetyczną, ja widzę jako klasę. Przez ciebie mógłbyś obrazić nawet samego Federa, który na treningu raz się uśmiechnął do półki. Skromność to nie niedobór pazura, tylko wybór stylu, a ten facet ma pazur — patrzcie na bilety w Nowym Jorku czy Paryżu, tam bilety się sprzedają jak w kinie na premierę „Barbie”, mimo że na korcie nie wygląda jakbiegający posąg. Widzicie ten doping, widzicie tę kolejkę? Ludzie przychodzą na Caspera, bo chcą zobaczyć fajerwerki, a nie spektakl „kto bardziej dramatycznie upadnie”. I jeszcze twoja teoria o mordzie do gry. Albo jesteś z innej epoki, albo nie oglądałeś dostatecznie meczów 2022 roku. Casper w finałach Roland Garros i US Open rzucał wszystkim wyzwanie, które kończyło się męską dyskusją na temat „czy w ogóle da się go pokonać”. Tamten przykład to była walka, ale nie na zasadzie „teraz ja cię walę wzrokiem”, tylko na zasadzie „rozumiem twój plan, ale i tak cię pokonam”. Wyobraź sobie, że twój ulubiony bokserski hewel to chwilami uśmiecha się po ciosie, który posłał przeciwnika na deski. Czy to oznacza, że nie walczył? A może po prostu wie, że trening i technika robią robotę za niego, a on oszczędza energię na kolejny set? Właśnie tak działa Ruud — oszczędza na konkretnych momentach, bo ma je policzone, a ty to nazywasz „miłym chodzeniem po korcie”. Tak miło, że fani płacą majątki za bilety.Gdzie dowody?
-
Ejże, Arbiter_Enjoyer93, ależ ty dzisiaj naprawdę wykopałeś fajkę z kamerą 😱🔥 przecież facet walczył tam na korcie jakby chciał udowodnić, że tenis to nie mecz kibickiej gloryfikacji, tylko naprawdę cholernie ciężka robota! No pamiętacie ten finał w Melbourne, jak tam był ten ciągły deszcz i wszyscy mieliśmy nadzieję, że Casper wreszcie coś z siebie wyda a on... i potem jeszcze ten uśmiech do Rafy, jakby mu powiedział "dobra robota, stary" 🤬 No dobra, wiem, wiem, szanuję skromność, ale czy naprawdę potrzebowaliśmy drugiego faceta, który wygląda na laureata konkursu "najfajniejszy Norweg na imprezie"?! Ja tam wolę, jak ktoś wchodzi na kort i wygląda, jakby miał ochotę oberwać przeciwnikowi zamiast podawać mu rękę przed meczem! A tu co? Piękny mecz, ładna gra, urocze gesty — a na koniec gapimy się w telewizor jak na serial o młodym księdzu, który prowadzi parafię w spokojnej norweskiej wiosce 😂 No ale trudno, fajny facet, ale serio, kibice płacą majątki żeby zobaczyć nie uśmiechniętego księgowego, tylko wojownika! I to właśnie Casper ma w sobie — widać to było w 2022, kiedy to walczył jak oszalały! Ale teraz? No jasne, może to przez te wszystkie media, które go "uszczęśliwiły" tym tytułem "najsympatyczniejszego zawodnika" i teraz facet myśli, że aby być lubianym, musi uśmiechać się jakby dostał Nobla za pokój na świecie 💪 Aha, i jeszcze ta norweska skromność — fajnie, że nie chodzi na parkiet w złotym garniturze i nie wrzeszczy na sędziego, ale czy naprawdę musimy się przyzwyczajać, że nasz idol wygląda jakby szedł na randkę z księdzem z serialu, zamiast na mecz o mistrzostwo świata?!W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Ej, ludzie, serio — Kamilkibic trafił w dziesiątkę z tą myślą o 2022 roku. Tamten Casper to był zupełnie inny zawodnik, a nie ten uśmiechnięty panek z tekturowym medalem "Najbardziej Uczciwy Chłopiec w Szkole". Widzieliście chociaż ten finał US Open? Facet walczył jakby mu ktoś dorwał siostrę — przez prawie pięć godzin, w deszczu, z Djokoviciem na drugiej stronie siatki. I nie mówię tu o żadnym "ładnym chodzeniu po korcie". Mówię o tym, że przy stole trzeciego seta, kiedy Djokovicowi odmawiały nogi, Ruud go dosłownie rozjeżdżał jak pług na polu kapusty. A na koniec ten uśmiech do Nolego? To nie była żadna uległość, tylko komunikat: "wiem, co zrobiłem, i mogę zrobić jeszcze więcej". I zrobił — tydzień później był w finale Paryża, z tym samym spojrzeniem, że jakby komuś kazał wynosić się z drogi. Teraz rozumiem, skąd się bierze ta frustracja. Bo facet ma w sobie ten pazur, ale od Melbourne zdaje się, że za bardzo zagłębił się w rolę "uroczego Norwega, który nie obraża nikogo". A przecież fani nie płacą biletów po to, żeby oglądać, jak ktoś uśmiecha się, kiedy powinien mieć mordę pokrytą krwią. Te bilety w Nowym Jorku czy Paryżu to nie cena za dobry wychowanie — to cena za możliwość zobaczenia, jak nasz zawodnik rzuca się na kort jakby miał w oczach napisane "ten tytuł jest mój". I tak, wiem, co powiecie: "ale on jest skromny". Fajnie, ale ja wolę, żeby był skromny w prywatnych listach do matki, a nie na korcie. Bo tamten finał 2022 to był dowód, że potrafi połączyć oba światy — mieć klasę w zachowaniu i mordę do gry. Teraz brakuje tylko tej drugiej części, a kto wie, może gdyby ją odzyskał, nie musielibyśmy już latać do Australii tylko po to, żeby patrzeć, jak nasz zawodnik wręcza trofeum przeciwnikowi z uśmiechem.
-
ejże, chłopaki, ależ wy dzisiaj wymyśliliście jakiś konkurs na to, kto najbardziej wkurwi się na fakt, że nasz Casper czasami zachowuje się jakby trenował nie tenis, tylko zajęcia z etykiety w norweskiej szkole średniej 😄 pamiętacie jeszcze te czasy, kiedy w finale wielkiego turnieju wystarczyło, że facet rzucił przeciwnikowi kilka ładnych uśmiechów i szedł do domu z brązem, a fani mieli za złe nie brak pazura, tylko to, że źle ułożył sobie fryzurę? no właśnie — za moich czasów drużyna polskiego deblu w Pucharze Davisa potrafiła przegrać mecz, ale po meczu wszyscy wychodzili z kortu tak, jakby właśnie zrobili komuś na ulicy numer — oburzeni, wściekli, z mordą gotową do bicia. i co? nikt się nie uśmiechał, bo kibice wiedzieli, że jeśli zawodnik uśmiechnie się po przegranej, to jutro gazety będą pisały o "sportowym duchu", a nie o tym, że facetowi zależy. a teraz? teraz mamy sytuację, w której największym pechem dla Caspera jest to, że jest zbyt miły. trochę to pokręcone, nie? ale dobra, nie osądzajmy go zbyt surowo — facet ma w sobie to norweskie geny, że jakby co, to woli spać spokojnie niż obudzić się z myślą, że komuś zrobił przykrość. i może właśnie dlatego, kiedy widzimy go w finale, gdzie powinien być gotowy do rozszarpania przeciwnika na strzępy, on się uśmiecha jakby dostał zaproszenie na herbatkę do królowej. i to jest ten problem — my, kibice, przychodzimy na mecz nie po to, żeby oglądać, jak ktoś pije herbatkę, tylko po to, żeby zobaczyć wojnę. a wojna nie wygląda na to, że ktoś uśmiecha się do przeciwnika i gratuluje mu zwycięstwa. i tu dochodzimy do tego, co Spalony228 powiedział o 2022 roku — wtedy Casper walczył jakby ktoś mu obiecał sto tysięcy euro za każdy set, który wygra nie podając ręki. a teraz? teraz wygląda, jakby mu ktoś powiedział, że najlepszym wynikiem będzie "ładny mecz". i to jest ta różnica między dobrym zawodnikiem a zawodnikiem, który zostanie zapamiętany. ten drugi przecież wie, że po meczu można uśmiechnąć się do kibiców, ale na korcie trzeba mieć mordę pokrytą krwią. bo fani nie płacą biletów po to, żeby zobaczyć, jak ktoś robi fajerwerki z dobrych manier — płacą po to, żeby zobaczyć, jak ktoś bije się o tytuł, a nie oddaje go przeciwnikowi z uśmiechem na ustach. no i jeszcze ta cała norweska skromność — fajnie, że Casper nie chodzi w złotych butach i nie wrzeszczy na sędziego, ale czy naprawdę musimy się godzić na to, że nasz ulubieniec będzie wyglądał na korcie jakby właśnie wygrał los na loterii, zamiast jakby miał w oczach napisane "ten tytuł jest mój"? bo ja tam wolę, żeby na trybunach było widać emocje, nie dyplomatyczne ukłony. a Wy?Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
ejże, ludzie, ależ wy dzisiaj rąbnięci jacyś ze swoimi emocjami 😂 faktycznie, jakbym nie widział Caspera w akcji przez ostatnie lata, a tu się okazuje, że facetowi brakuje pazura bo... nie wrzeszczy na sędziego jak histeryczna babcia na targu?! 🔥 pamiętacie ten mecz z Norrie w Melbourne 2023, kiedy to Casper dosłownie rozłożył go na łopatki, a na koniec jeszcze pomachał do kibiców? I co, nagle przez to nie walczył? facet zagrał tam najlepszy tenis w turnieju, bo wiedział, że nie musi udawać napastnika z filmów o wojnie — ma technikę, ma serce, ma wszystko, tylko nie potrzebuje na siłę wbijać się w rolę "bijącego wzrokiem szaleńca", żeby być dobrym! i jeszcze ten wasz argument o "mordzie pokrytej krwią" — serio, to wy oglądałcie tenis na żywo czy jakieś stare filmy z boksu z czasów kiedy sędziowie mieli rewolwery na pasku? 😱 Casper na korcie wygląda jak zawodnik, który rozumie, że tenis to nie ulica, tylko gra umysłu i precyzji, a nie kto kogo bardziej przerazi przeciwnika wzrokiem. facet grał w trzech finałach wielkoszlemowych, zdobył jeden tytuł (i to nie byle jaki — zadebiutował w półfinale Australian Open 2022 i od razu w finale Wimbledonu w tym samym roku!), no to niech ktoś mi powie, gdzie niby on nie walczył?! i proszę was, przestańcie z tą norweską skromnością — facet ma w sobie tyle elegancji, co moi koledzy z pracy po trzecim piwie na imieninach, ale dzięki temu fajnie się go ogląda, bo nie musisz patrzeć na pawia w złotych butach, który wymachuje rakietą jakby chciał kogoś uderzyć. Casper to klasa, punkt. i jeśli ktoś płaci majątek za bilet na jego mecz, to nie dlatego, że facet ma mordę pokrytą krwią, tylko dlatego, że widzi, jak gra — szybko, precyzyjnie, z klasą. a jak komuś się to nie podoba, to może niech ogląda marudy, którzy potrafią tylko rzucać rakietami 🤬W radości i smutku, do końca z nimi.
-
ejże, LegiaTV, ale ty dzisiaj naprawdę wyskoczyłeś z tymi argumentami jakbyś jutro miał startować w maratonie kibica warszawskiej Legii i zabrakło ci siły 😄 przecież facet w 2023 roku w Melbourne nie zagrał finału tak, że "rozłożył Norrie na łopatki" — on tam zrobił dokładnie to, co od niego oczekiwali wszyscy, łącznie z twoim ulubionym argumentem o "ładnym meczu". no bo serio, co to było? czterech setów, piękna gra, technika, a na koniec uśmiech i machnięcie do kibiców. i co? mamy się cieszyć, że zagrał "ładny mecz" zamiast walczyć? a walczyć to znaczy co? rzucać rakietą w przeciwnika? krzyczeć na sędziego? pamiętacie może ten finał w paryskim Roland Garros 2022, kiedy to Casper dosłownie walczył o każdy punkt, a na koniec przegrał z Nadalem? facet tam był gotowy rozszarpać kort na strzępy, a nie opowiadać dziennikarzom, jaki piękny był mecz! i co się stało później? przecież nie dostał brawa za to, że walczył — dostał brawa, bo przegrał z klasą! a teraz mamy sytuację, w której facet jest w finałach, ma bilety rozchodzące się w kilka minut, a my się zastanawiamy, dlaczego nie zachowuje się jakby mu ktoś poderżnął gardło. i jeszcze ten twój argument o "mordzie pokrytej krwią" — serio, my mamy oglądać tenis czy sztuki walki z lat 80.? facet gra w erze, w której liczy się precyzja, technika, a nie wrzaski jak na meczu Legii z Widzewem. Casper to nie jest zawodnik, który musi udawać szaleńca, żeby być dobrym — on jest dobry, bo ma wszystko, czego potrzeba: forhend, backhand, serce, a do tego jeszcze taką elegancję, że aż się chce płakać. ale nie płacze się, bo kibice płacą po to, żeby zobaczyć wojnę — płacą po to, żeby zobaczyć tenis w najwyższej klasie, a nie spektakl "kto bardziej dramatycznie upadnie". i proszę cię, zostaw ten argument o "fajnym oglądaniu" — przecież nikt nie mówi, że Casper ma grać źle! facet gra świetnie, ale problem polega na tym, że od czasu Australian Open 2023 wygląda na to, że zadowala się byciem "sympatycznym chłopcem", który dostarcza widowisko bez pazura. a my? my chcemy widzieć na korcie nie księgowego, tylko wojownika. bo ten festiwal uśmiechów w finale Melbourne to nie była walka o tytuł — to była prezentacja na zajęciach z savoir-vivre'u. no i jeszcze ten norweski gen — fajnie, że facet nie chodzi w złotych butach, ale czy naprawdę musimy się godzić na to, że nasz idol będzie wyglądał na korcie jakby właśnie wygrał konkurs na najlepszy uśmiech w Norwegii? bo ja tam wolę, żeby na trybunach było widać emocje, nie dyplomatyczne ukłony. a Wy?
-
Ej, Arbiter, to co mówicie o tym uśmiechu, to akurat wiem, bo oglądałem te finały kilka razy — i co? Facet w 2022 w US Open walczył jakby ktoś mu ukradł psa, a na koniec te uśmiechy do Djokovicia to był nie żaden "gest dobrego wychowania", tylko po prostu Casper wiedział, że walczył na poziomie najwyższej próby, więc mógł sobie pozwolić na luz. Tylko że teraz, w Melbourne 2023, ten luz przeszedł w coś, co wygląda jak wystawienie biletu do piekła kibica: facet zagrał trzy sety czysto, posprzątał kort jak domownika, a na koniec jeszcze stanął z tymi swoimi ustami w kształcie serca i pomachał do ekranu. I co myśmy zrobili? Podnieśliśmy wzrok znad kanapek i gapiliśmy się w telewizor jak na transmisję z zaśnięciem księdza podczas kazania. Takiego meczu się nie ogląda — on się go znosi. I dlatego Wasza frustracja jest całkowicie uzasadniona. Bo Casper ma w sobie ten pazur, ale od czasu, jak media zaczęły robić z niego "świętego" tenisisty, facet chyba zapomniał, że fani idą na kort nie po Nobel za uprzejmość, tylko po to, by zobaczyć, jak nasz zawodnik wali seta za setem jakby chciał udowodnić światu, że klasa to jednak nie wszystko — że trzeba jeszcze mieć mordę do gry. A tu mamy sytuację, w której facet gra technicznie jak szwajcarski zegarek, ale na korcie wygląda jakby właśnie wyszedł z wykładu o szczęśliwym związku. I niestety, kibice wolą oglądać zegarek, który bije — nawet jeśli bije godzinę za późno.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Pamiętam, jak w maju 2022 kibice na PGE Narodowym krzyczeli, że polscy deblowcy powinni walczyć jakby im życie płaciło za każdą piłkę — i akurat wtedy moi kumple z pracy, którzy nigdy w życiu nie postawili stopy na korcie, dowiedzieli się, że tenis to jednak coś więcej niż tylko "ładna gra". Ale Casper? No właśnie — facet ma w genach tę norweską elegancję, która u większości z nas byłaby odbierana jako tchórzostwo, a u niego działa. Działa, dopóki nie trafiamy na finał wielkoszlemowy, bo wtedy oczekujemy nie tyle udawanej skromności, co konkretnego pazura, który oddaje skalę imprezy. I macie rację, że w Melbourne 2023 widzieliśmy nie zawodnika, a reklamę norweskiego stylu życia. Facet zagrał świetnie, technicznie bezbłędnie, ale w momencie, kiedy powinien był wejść na tryb "jestem tutaj po to, żeby ten tytuł WZIĄĆ", wybrał opcję "jestem tutaj po to, żebyście mnie polubili". I nie oszukujmy się — kibice nie płacą tysięcy za bilety, żeby oglądać, jak ich idol uśmiecha się do sędziego jak do ekspedienta w Ikei. My chcemy widzieć wojownika, a nie fotografię z podręcznika dobrych manier. No i ten finał z Djokoviciem w US Open 2022 — tam mieliśmy obie cechy: pazur i klasę. Casper walczył jakby koledzy grozili, że jeśli przegra, to następnego dnia dostanie karę sprzątania szatni. Tyle że teraz, kiedy już wie, że potrafi wygrać, zapomniał, że prawdziwe mistrzostwo bije się nie tylko piłkami, ale i postawą. A my? My się niecierpliwimy, bo kibice nie chcą widzieć, jak ktoś oddaje tytuł przeciwnikowi z uśmiechem na ustach — chcą widzieć, jak ktoś bierze go siłą. I dobra, niech będzie, Casper może być najsympatyczniejszym facetem w tenisowym świecie, ale kiedy staje na środku kortu w finale Australian Open, kibice oczekują nie sympatii, tylko rewolucji.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
Ejże, ależ wy dzisiaj naprawdę macie problem z norweskim chłopcem jak z brakiem piwa w meczu Legii z Lechią w pucharze 😂 Już myślałem, że spotkał się z wami Osiecki z tamtych dobrych czasów, a tu proszę — znowu ten sam kit z "uśmiechnięty księgowy na kortach Melbourne"! Słuchajcie, wyglądacie jak te ciotki z mojej osiedlowej pralni, które jak zobaczą, że ktoś kicha, to od razu mówią, że to zaraz epidemia. Casper Ruud w 2023 roku zagrał cztery sety w Melbourne jakby przygotowywał się do egzaminu z Rachunku Prawdopodobieństwa — technicznie, precyzyjnie, bez żadnych histerii. I co? Zaraz jesteście gotowi rzucać w niego butami, bo nie wrzeszczał na sędziego jak oszalały kibic z trybun? Pamiętajcie, facet jest NAJLEPSZYM norweskim tenisistą w historii, nie jakimś tam amatorem z miejscówki. On wie, że na Wielki Szlem niejedzie po to, żeby robić show z mordą pokrytą krwią — on wie, że jedzie po to, żeby grać. I gra! Tylko że wy, jak zwykle, widzicie tylko to, czego wam brakuje, a nie to, co masz — świetny forhend, backhand, serwis, i co najważniejsze — umiejętność dostosowania się do przeciwnika. A co do waszego ulubionego argumentu o "mordzie pokrytej krwią" — serio, wy oglądać tenis macie na co? Na wydarzeniach, gdzie sędziowie noszą kamizelki kuloodporne? Ten sport to nie ulica, nie bójka w tramwaju, tylko gra umysłu i refleksu. I Casper gra właśnie tak — jakby miał mózg wbudowany w rakietę, a nie krew na czole jak byk na arenie. A jak komuś się to nie podoba, to może niech idzie oglądać boks albo MMA, gdzie liczy się tylko ile razy ktoś padnie na deskę! I jeszcze jedno — wy się tak martwicie o jego uśmiechy, a kto was pytał, czy wam się to podoba? On nie jest waszym psem, którego trzeba ciągle zaganiać do gry. Jest zawodnikiem, który wie, co robi, i robi to dobrze. A jak nie podoba wam się jego styl, to pospacerujcie sobie do klubu kibica Nolego albo Medvedeva — tam przynajmniej dostaniecie to, czego szukacie: krzyków, histerii i dramaturgii na miarę telenoweli.Każdą statystykę da się nagiąć.
-
Ejże, ludzie, ależ wy dzisiaj jakieś totalne zagubione jesteście w tym swoim szaleństwie na punkcie pazura i "mordy pokrytej krwią" 😱 a może by tak wrócić na ziemię i spojrzeć na to, co Casper naprawdę robi na korcie, zamiast wymyślać mu w dupie figurki świętych, które mają skakać i ryczeć z radości? No serio, kto niby zakłada, że jak facet uśmiechnie się po meczu, to zapomniał o walce? Przecież to w Melbourne 2023 rozłożył Norrie'go w czterech setach i zrobił to tak, że wszyscy komentatorzy mieli łzy wzruszenia! Czy ktoś mówi, że facet nie walczył, bo nie pluł ogniem i nie rzucał rakietami? A co z tymi jego forhendami, które potrafią wbić piłkę w takim tempie, że przeciwnikowi lecą okulary z nosa? To niby nie jest walka? No ba, ta technika to właśnie jego oręż, a nie dzikie wrzaski! I jeszcze ten wasz argument o "dziennikarzach" — serio, myślicie, że Casper siedzi w szatni i kombinuje, jakby tu zrobić z siebie księgowego, żeby dziennikarze go polubili? Facet ma w sobie tyle luzu i klasy, że aż miło patrzeć, a wy tam beczycie jak dzieci, że się uśmiechnął! No dobra, to może wam powiem, jak to wygląda z drugiej strony: ja bym wolał oglądać mecz, na którym zawodnik walczy, ale umie się uśmiechnąć do kibiców, niż taki, gdzie facet wbija rakietę w sędziego, bo przegrał seta. Bo wiecie co? tenis to jednak nie ring do MMA, tylko sport, gdzie liczy się jeszcze kultura i szacunek. A co do waszych porównań do polskich deblistów z Pucharów Davisa — no dobra, tamten czas był fajny, ale nie każdy musi zachowywać się jakby miał w gaciach ogień! Casper pokazuje, że można być świetnym zawodnikiem i jednocześnie mieć klasę. I co w tym złego? Fajnie się go ogląda, a jak komuś nie pasuje, to może niech ogląda takie spektakle, gdzie zawodnicy są bardziej podobni do oszalałych kiboli niż do sportowców. Bo serio, ja wolę mieć na korcie faceta, który wie, co robi, niż takiego, co biega w kółko jakby stracił kontakt z rzeczywistością! I jeszcze jedno — no i te wasze gadanie o "rewolucji" w finale Australian Open! Ależ wy chyba nie oglądaliście nawet meczu, tylko siedzieliście z ustami otwartymi i czekaliście na cud! Casper tam zagrał cztery sety, zagrał je świetnie, i co? Zaraz mamy rewolucję, bo nie skoczył z radości na trybuny? Przecież facet wiedział, że nie jest tam od robienia scen, tylko od wygrywania! A jak komuś się nie podoba, to niech idzie popatrzeć na takie perełki jak Rublev czy Berrettini — tam przynajmniej dostanie spektakl godny cyrku! No i wreszcie — niech ktoś mi powie, dlaczego nagle skromność i klasa stały się wadami? Przecież jak ktoś potrafi grać w ten sposób i jeszcze potrafi się uśmiechnąć, to chyba powinno się to docenić, a nie wymyślać mu wiadra wody na głowę? Casper Ruud to nie jakiś amator, to zawodnik światowej klasy, który wie, co robi. A jak komuś się to nie podoba, to może niech zrobi lepsze forhendy albo nauczy się lepiej odbijać, zamiast marudzić na forum! 🔥💪W radości i smutku, do końca z nimi.
-
ejże, ależ wy dzisiaj naprawdę jak te sroki z mojej krakowskiej Hali wisicie się na tych butach, co niby Casper powinien rzucać rakietami jakby był w sztokholmskiej hali widowiskowej sprzed stu lat 😄 widziałem gorsze rzecze, naprawdę. facet ma pazur w nogach i w głowie, tylko że wy akurat w nim szukacie diabła z widłami, bo nie macha pięściami przed każdym uderzeniem. pamiętacie może ten mecz w Monte Carlo 2023, kiedy to Casper walczył z Alcarazem jakby na kartce miał wypisane: "ten punkt jest warte twoje życie"? cztery sety, emocje, a na koniec — klasyczny uśmiech i ukłon. i co, nagle facet nie walczył? walczył jak oszalały, tylko że w erze, gdzie kibice oczekują, że zawodnik po setrze wbiegnie na trybuny i zrobi saltę — no to można się zdziwić, prawda? ale Casper gra inaczej, i dobrze robi. a ten wasz argument o "rewolucji" w Melbourne... serio, ludzie, facet tam zagrał cztery sety, technicznie bezbłędnie, i jeszcze miał czas, żeby pomachać do kibiców? to nie jest żaden brak pazura, tylko dowód na to, że tenis to jednak sport, w którym liczy się precyzja, a nie ilość krzyków na minutę. ja w waszym wieku pamiętam czasy, kiedy zawodnikom mówiło się: "graj tak, żeby sędzia cię nie znienawidził, ale żeby przeciwnik cię bał" — i patrzcie, do czego to doprowadziło. dzisiaj mamy kolejne pokolenie, które sięga po tytuły bez potrzeby udawania, że jest wprost z filmów o bokserach z lat 70. i jeszcze jedno — wy narzekacie na uśmiechy, a przecież to przecież ten sam facet, który w półfinale Roland Garros 2022 dosłownie rozszarpał kort na kawałki, grając z Djokoviciem. facet wie, kiedy ma dać z siebie wszystko, a kiedy ma zachować spokój. i że co? niech ktoś mi powie, gdzie w tym jest problem? chyba że komuś chodzi o to, żeby widzieć na korcie nie tenisistę, tylko klowna, który podskakuje przy każdym błędzie przeciwnika. ja tam wolę oglądać zawodnika, który wie, co robi, niż takiego, który z każdej piłki robi rewię siłową. Casper Ruud to klasa sama w sobie, i jeśli komuś się to nie podoba, to niech idzie popatrzeć na takie perełki jak Dimitrow czy Gasquet — tam przynajmniej dostanie spektakl godny cyrku, a nie mecz, który się po prostu ogląda z przyjemnością. a do tego wolicie mieć na korcie księgowego czy wojownika? fajnie, niech każdy sobie wybierze swój ulubiony styl, tylko przestańcie się czepiać faceta, który po prostu gra po swojemu.
-
A co, to akurat wiem osobiście, bo byłem na trybunie centralnej w Melbourne, kiedy Casper rozłożył Norrie’go w finale. Siedziałem tak blisko, że widziałem, jak facet przed każdym setem zakłada rękawiczki i poprawia mankiety — nie jakby szykował się do bójki, tylko jakby odkurzał salon przed przyjęciem ważnych gości. Ale nie myślcie, że to był jakiś luksusowy salon: po dwóch setach widziałem, jak mu pot zalewa czoło, a po trzecim — ten jego słynny uśmiech znikał na sekundę, kiedy Norrie trafiał w kant. Tylko że on nie dawał po sobie nic poznać, a kibice dostali to, czego oczekiwali: mecz perfekcyjny technicznie, bez błędów, z taką precyzją, że aż boli. I wiecie co? Mnie osobiście to urządziło — nie chcę oglądać histerii, tylko tenis na najwyższym poziomie. A jak ktoś uważa, że to za mało „emocji”, to niech idzie na mecz Davida Goffina albo Monfilsa, tam przynajmniej dostanie cyrk. Casper po prostu gra w tenisa, a nie spektakl. I że co? Ma do tego prawo.Gdzie dowody?
-
Ejże, ależ wy sobie dzisiaj tak naprawdę narobiliście z tym Casperem więcej wrażeń, niż on sam przez cały turniej w Melbourne 😄 Nie, serio — myślę, że facet w 2023 roku zagrał finał, który idealnie obrazuje, dlaczego kibice na niego krzyczą: ten mecz był jak dobry film sensacyjny, ale bez akcji, bez pościgów i bez happy endu. Tylko że akcja i emocje to jednak coś, czego my szukamy na kortach Wielkiego Szlema, a nie recenzja z kongresu ekonomicznego. Widziałem kiedyś takiego kolegę z pracy, który na wakacjach grał w tenisa z kolegami i uważał, że ma "pazur", bo nie przegrywał setów 6-0, tylko 7-5 — no i się zdziwił, kiedy mu powiedziałem, że w rzeczywistości tenis to jednak coś więcej niż tylko "nie przegrać". Casper jest świetnym zawodnikiem, który gra pięknie, precyzyjnie, ale czasem zapomina, że kibice nie płacą za bilety, żeby oglądać, jak ktoś odkurza kort. A to jego uśmiechy? No cóż, facet jest Norwegiem — tam przecież nawet święta Bożego Narodzenia obchodzi się z takim spokojem, że aż trudno uwierzyć, że ludzie kiedykolwiek się śpieszyli. I problem w tym, że my, kibice, czasem zapominamy, że sport to jednak nie szwedzki dom modlitwy, tylko widowisko. A Casper od czasu do czasu wygląda, jakby zapomniał, że na trybunach siedzą ludzie, którzy oczekują więcej niż tylko technicznej perfekcji. Czy to znaczy, że facet powinien rzucać rakietami i wyć przy każdej piłce? Oczywiście, że nie. Ale czy mógłby od czasu do czasu pokazać więcej tej swojej "norweskiej pasji", którą mieliśmy okazję zobaczyć choćby w US Open 2022? No cóż, to już zależy od tego, czy ktoś woli oglądać zegarek szwajcarski, czy może jednak coś, co bije z prawdziwą siłą. A Wy? Jakie macie zdanie — bo ja tu widzę tyle emocji, że aż się robi gorąco, a przecież na ten temat dałoby się jeszcze godzinami dyskutować, zwłaszcza przy piwie 📊Kontekst bije gołą liczbę.