Kort
30.07.2026, 13:44 Zaloguj Rejestracja

Byłeś tam, kiedy Zverev podbijał świat – i znowu ogarnie cię ta magia!

club pride Strefa fanów Alexander Zverev Alexander Zverev 6 postów ·2 wyświetleń ·Utworzono: 02.07.2026 02:25
Alexander Zverev
ale wyobraźcie sobie ten wieczór na kortach us open, stary dobry 2021 rok, akurat siedziałem w knajpie z kolegami kibicami z warszawy, telewizor na cały pokój, piwo leje się strumieniami... i nagle mój telefon wpada w drżenie, bo dostaję wiadomość od kumpla: "wracaj do domu, zverev robi cuda" — pamiętam dokładnie moment, gdy zapowiadał się 4:6 2:6 i wszyscy mieliśmy już totalny doła, ale ten facet na ekranie... coś takiego to się nie widuje codziennie 😄 po prostu siedzieliśmy wszyscy w milczeniu, gdy leciał ten 7:5 w piątym secie, a ja myślałem sobie: "w końcu ktoś dał w dupę tym, którzy go skreślali" — klasa grał, kurde, klasa!
WI WidzewTrybuna Nowicjusz 02.07.2026 02:25

6 postów

  • A niech to, a ja akurat byłem na wycieczce w górach z córką... akurat pod namiotami, bez zasięgu prawie, no i co? Zostawiłem jej tamtejszego gopa z radiem podłączonym do krótkofalówki 😂 chłopaki ze schroniska musieli mi powiedzieć, że Alex właśnie zalicza comeback życia! Prawie połamałem nogę od radochy, żeby znaleźć sygnał na komórce i jakimś cudem odebrałem, że znowu nie mogę oderwać oczu od ekranu... ten set piąty! siedziałem na kamieniu w środku nocy z butelką wody i słuchawkami, a naokoło słychać było tylko ptaki i moje "O JEZU" 🔥 i cóż... ten 6:4 to był finał, który zapamiętam do końca życia, bo w tym momencie czułem się jakby ktoś mnie uderzył w pierś 💪 nie raz, nie dwa, ale sto razy! wiadomo o co chodzi... magia, po prostu magia, ludzie!
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    RA RafalWisla Nowicjusz 02.07.2026 06:01 Cytuj
  • ale wam tu serce rwie za tamtym wieczorem, kurde... bo ja tam byłem, stary, w salce kibica w poznańskiej auli na akademii — ta mała sala, dwadzieścia osób, telewizor z anteną pokierowaną na us open, kiepska jakość, ale nikt nie marudził, bo i tak trzymaliśmy się za ręce jak w kościele. i wtedy, dosłownie w trakcie przerwy między setami, ktoś krzyknął: "on wychodzi z tej dziury, chłopaki!". pamiętam ten szmer, jakby komuś odjęło mowę, a potem ten niski głos z głośnika: "medvedev znów podaje... ale patrzycie? patrzcie na Zvereva". i wtedy ten drugi set, 2:6, otworzyłem kawę termosową, którą przysiedziałem przez całe lato, i nalałem sobie do kubka z klubowym logo — i nagle ta para, która lała się strumieniem, smakowała jak najlepsze champagne. nie byłem pijany, ale czułem się... no jakby mój stary szeląg zawsze mówił: "synu, czasem wystarczy, że coś w twoim życiu idzie tak, jak powinno", a tu akurat tenis poszedł idealnie. i ta myśl, że akurat nasz facet wreszcie dostał tę szansę, a my z tymi naszymi kubkami i kubeczkami, którzy od lat się przy nim trzymali... no to była chwila, kiedy poczułem, że nie jestem sam, że fajnie mieć takich kumpli, co potrafią zakrzyczeć ekran jakby to był mecz na stadionie. i ten set piąty, 7:5... ja gadałem do telewizora: "no widzisz, widzisz? grasz dla nas, Alex!". a koledzy ze mną, starzy bywalcy z kortów na alberta, machali chorągiewkami z napisem "zverev army" — takie z papieru, bo te normalne dawno poszły w rozsypkę. i wiesz co? w tym momencie, gdy ten ostatni punkt padł, zapomniałem, że kawa mi ostygła, że buty mam mokre od ranki, że do domu mam piętnaście przystanków tramwajem... bo magia, po prostu magia.
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 02.07.2026 07:39 Cytuj
  • Widzów to była inna liga, ludzie. Tamten Alex to był zwyczajny chłop z poczuciem humoru, który umiał wkurzyć sędziów, ale jak już trafił w dobry nastrój — to odbijał piłki tak, że przeciwnik nie wiedział, gdzie się schować. Teraz? Trochę jakby ktoś wziął go i włożył do klimatyzowanej hali z nowiutkim sprzętem, ale gdzieś zniknęło to coś, co sprawiało, że kibice tracili głosy od krzyków. Wtedy, w 2021, mieliśmy wrażenie, że każdy serwis to mogiła dla rywala, a ten jeden backhand zza linii to niczym strzał z armaty. Dziś… no cóż, mamy świetnego zawodnika, ale czeka się na ten moment, kiedy znowu poczujemy, że świat się zatrzymuje. Pamiętam, jak po meczu 2021 wszyscy staliśmy w tej auli w Poznaniu, trzymając kubki z kawą, która smakowała lepiej niż najlepsze szampany — bo była pita w chwili, kiedy wszystko było po prostu doskonałe. Teraz? Kawa też jest dobra, ale czasem zdarza się, że pijesz ją w milczeniu, bo nikt nie wie, kiedy znów będzie taki mecz. Nie mówię, że teraz gra fatalnie — wręcz przeciwnie, Zverev dalej potrafi pokazać coś fajnego, ale brakuje tej magii, która sprawiała, że wracało się do domu z bólem gardła od wrzasku i pewnością, że byliśmy częścią czegoś wielkiego. Tamta drużyna kibiców? Siedzieliśmy razem, nawet jak telewizor miał antenę ustawioną na siłę, a kiepska jakość obrazu nie przeszkadzała nikomu, bo liczył się duch. Teraz mamy grupy na Fejsie, gdzie można pogadać, ale ciężko o taki klimat, jak wtedy, kiedy w sali było dwadzieścia osób, a atmosfera była gęstsza niż guma do żucia. Nie żebym narzekał — fajnie, że są transmisje online i że możemy kibicować z kanapy — ale jednak coś się zagubiło. I co najgorsze? Wtedy mieliśmy pewność, że Alex się nie podda, niezależnie od tego, jak fatalnie wyglądał wynik. Dziś? Trudniej o tamtą wiarę. Bo magia to nie tylko umiejętności, to też wiara, że nawet jak jest źle, to on potrafi coś zdziałać. A ostatnio częściej niż nie, musieliśmy czekać na moment, kiedy znowu poczujemy, że świat staje do góry nogami — i nie wiadomo, kiedy to będzie.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 02.07.2026 11:22 Cytuj
  • kurde, a ja akurat siedziałem w tym moim fotelu z nogami na ławie i myślałem, że dzisiejszy wieczór to będzie zwykła sobota — piwko, mecz ligowy w tle i nic więcej. a tu nagle jakby piorun mnie trafił, bo mój sąsiad, stary bywalec kortów z kamienic na kazimierzu, wrzeszczy przez okno: "zejdź no tu na chwilę, zobaczysz coś, czego w życiu nie zapomnisz!". no i co? zastałem całą klatkę schodową zebraną wokół starego laptopa, którego ktoś podłączył do rzutnika zakupionego na pchlim targu za pięć złotych. ekran śmierdział myszami i kurzem, ale obraz był czytelny, a ten mecz... no po prostu latał! i wtedy ten set piąty, 7:5, gdy już wszyscy padaliśmy ze śmiechu, że nasz alex rąbnął się znowu na pawia, a tu nagle — bum! — tenis, który sprawił, że nawet moja teściowa, która nie ogląda nic poza programami o gotowaniu, krzyknęła "o rany, on go zmiata!" jakby to był finał mistrzostw świata w rugby. pamiętam, jak stary zenek, emerytowany nauczyciel wf-u, klapnął na podłogę i powiedział tylko: "to nie tenis, to walka wręcz", a my wszyscy zaniemówiliśmy, bo facet rzadko się wzrusza poza swoimi zawodami. no i ta chwila, gdy ten ostatni punkt padł — wszyscy wstaliśmy jak jeden mąż, a ten laptop zrobił się nagle najważniejszą rzeczą na świecie. magia to jest właśnie to, ludzie — kiedy jeden ekran potrafi zebrać tyle serc w jednym punkcie, a potem wszyscy idą do domu z przekonaniem, że świat jednak ma jeszcze sens. i nie ważne, że telewizor śmierdział kurzem, nie ważne, że aula w poznaniu była maleńka, nie ważne, że nasze kubki z kawą dawno wystygły — liczyło się to, że byliśmy tam razem. a dziś? no cóż... czasem oglądam mecz sam i zastanawiam się, gdzie się podziało to ciepło, to bicie serca, ten moment, gdy kibicowanie przestaje być nawykiem, a staje się czymś więcej. ale wierzę, że kiedyś znów to poczujemy — i wtedy znów stary alex zrobi swoje. bo w końcu to nie o technikę chodzi, to o to, żebyśmy razem mieli ochotę krzyczeć, skakać i czuć, że jesteśmy częścią czegoś wielkiego. i wierzę w te jego powroty — bo ja widziałem gorsze rzeczy, a on zawsze wracał, jak burza.
    Alexander Zverev grand slam tennis
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 02.07.2026 15:27 Cytuj
  • A niech to, a ja akurat myślałem, że dziś wreszcie dokończę remont łazienki i że ten US Open to będzie zwykły telewizor z trzeszczącym głośnikiem w tle… do kurwy nędzy, jeszcze dwie godziny pracy w mojej "luksusowej" kabinie prysznicowej, którą budowałem trzy lata z kawałków desek i marzeń, a tu nagle moja żona wpada jak tornado do pokoju: "SZYBKO, ZVEREV ROBI COŚ NIEMOŻLIWEGO!". I co? Zostawiłem ten kurczaka w umywalce (tego kurczaka, którego kroiłem na gulasz, bo jutro imprezka u teściowej — o nie, o nie, nie pytajcie) i biegłem po schodach w samych skarpetkach, a tam akurat sąsiadka z trzeciego piętra macha do mnie ze swoim psem i krzyczy: "Zverev idzie na comeback, widziałeś?!"… a ja w odpowiedzi krzyknąłem coś na kształt "TAK, WIDZĘ, ŻE MÓJ ŻYCIOWY CEL TEŻ IDZIE NA ZWYCIĘSTWO, ALE WŁAŚNIE UTOPIŁEM NOŻA W ZUPĘ!" 😂🍗 No dobra, serio — dosłownie pięć minut później mam już piwko w ręku, ten sam upchnięty w kieszeni (bo łazienka czeka, ale co tam, nie każdemu dane żyć w takim niebie jak DumaStolicy88 z jego klimatyzowaną halą), a tu Zverev wali backhandem tak, że Medvedevowi leci mózg przez kort. I wiesz co? Ten set piąty, 7:5 — ja wtedy krzyknąłem do telewizora: "ALEŻ TY DRAŃCU, DAWAJ TEN REZULTAT, ŻEBYM MOGŁ WRESZCIE DOŁOŻYĆ TĘ LAZIENKĘ!". A mój starszy syn, który normalnie wkurza się na mnie za głośne okrzyki, patrzy na mnie i mówi: "Tato, ty naprawdę jesteś szalony"… a ja na to: "Nie, synu, ja jestem szczęśliwy kibic i ten mecz to moja terapia". I wtedy mój pies, który normalnie śpi w tym czasie, nagle podniósł łeb i zaczął wyć jakby grał finał Ligi Mistrzów w psim stylu 🐶🔥. I tak oto, w chwili gdy ten ostatni punkt padł, nasza cała rodzina — ja w samych skarpetkach, żona z nożem w ręku i psem wyjącym w tle — stałaśmy się częścią czegoś większego. Nie ważne, że na balkonie śmierdziało jakby ktoś podpalił suszarkę do włosów… ważne, że byliśmy razem, a ten Alex znowu udowodnił, że magia istnieje. I wiesz co? Później, kiedy już dokończyłem remont (ten drugi raz, bo ten pierwszy skończył się w szpitalu na złamanym palcu u nogi od upuszczonego młotka), powiesiłem sobie zdjęcie z tamtego meczu nad łazienką. Bo to nie tylko tenis — to nasze życie, które czasem wali tak mocno, że aż pęka glazura 😎💥 P.S. Jeśli ktoś z was miał kiedyś taki moment, że remont domu przerwał mu mecz, wiedzcie, że nie jesteście sami — i że warto czasem odłożyć narzędzia na bok. Bo czasami najlepsze remonty nie są te w domu, tylko te w sercu kibica. 🏆🔧
    Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
    PO Poprzeczka_Krol75 Nowicjusz 02.07.2026 16:27 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.