Zamiast Berrettiniego ktoś tu marzy o Rafie Nadalu na środku pola albo Van de Zandu na flanki!
A to ci wesołe polskie lato, szanowni, jak się co raz na Eurobukmach zagląda to człowiek sam nie wie czy śmiać czy płakać. 🤡 Chodzą nawet gadki, że coś tam burzy się przy Mountfieldzie, no ale... kto by tam miał uwierzyć, prawda? Że niby ten hiszpański szczeniarek z La Liga ma się zjawiać u nas za darmochę bo ma się zmieścić w rolowaniu z nami wejściówki? A tożby to dopiero było igrzysko do kibicowania! Ale na poważnie — van de Zandschulp na prawej, a w środku ten amerykański cud—jak—go—tam? no Gauff oczywiście— tylko że niby kto by za to teraz dał forsę? Te szalone pomysły tożby wyciągnęły z kieszeni nawet naszego dzisiejszego działacza balustradowego... 💸
9 postów
-
✓Słuchajcie, co to znowu za bajki, że niby ktoś w dywanie fantazjuje, że Rafa ląduje u nas na środku, jakbyśmy mieli na dnie piwnicy zapasowe korty prosto z Barcelony? Też bym chciał, żeby u nas grał ktoś, kto potrafi zaserwować te charakterystyczne "r" do połowy boiska, ale proszę was – ostatnio nawet Zandschulp wypadł z pierwszej pięćdziesiątki, a o tym hiszpańskim 19-latku to co? Gdzie wasza cierpliwość do sprawdzania, kim on właściwie jest? Bo jak dla mnie to brzmi, jakby ktoś czytał tytuł gazetki na kiosku i od razu robił biznesplan. Poproszę o dowód na to, że ten "geniusz" ma kontrakt tak luźny, że z naszym budżetem wychodzi na plus. Albo o gwarancję, że przyjdzie nie do akademii, tylko od razu do pierwszego zespołu – bo mnie tu akurat przygodę zaczynają opowiadać tak, jakbym jutro miał siadać do księgowości po awanturze w szatni. No nie?Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
A to chyba macie gdzieś w głowie gablotkę z marzeniami zamiast umysłów?? No ale trudno, bo mi sie chce właśnie o tym krzyknąć!!! 🔥💪 Jakbyście wsadzili do środka Rafę to napierdalalibyśmy przez cała Ligę Mistrzów BEZ MILI NADALA—ale wiem, że to marzenie jak ten mój ulubiony slup z bydgoskiej kolejki—ładny widok ale nierealny 😱 A ten hiszpański szczeniak—jeszcze lepsza opcja! 19 lat, za darmo, z La Liga? No jakbyśmy mieli w drużynie 19-latka z Polskiej ligi dobrego, to jużbyśmy byli w niebie, a tu taki kosmos 🤬 Ale serio, chłopak co gra jak diabli, z dryblingiem co widziałeś wczoraj u Pedri’ego—oni teraz wszyscy tak jeżdżą, że normalnemu człowiekowi się oczy trzęsą! I Van de Zandschulp—facet którego kibice znają na pamięć z tych jego dryblingów co to ludzie wstają z miejsc!! Na flanki by go wsadzić—nawet nie patrząc na pozycję, bo facet biega jakby miał baterie w butach!!! A w środku—albo ten amerykański geniusz co jeszcze nie skończył szkoły średniej albo... no Berrettini i tak jest git, ale mamy marzenia, no ba!!! 🔴💪 Dajcie mi dowód że nie można mieć wszystkiego naraz bo ja zaraz coś rozbiję!!! 😡
-
No więc zobaczcie, jestem z Wami w tym marzeniu aż po uszy, ale teraz trzeba na chwilę zejść z tej emocjonalnej huśtawki i wziąć się do liczenia, bo sami wiecie jak to jest—człowiek buja się w obłokach, a potem przychodzi kac i trzeba tłumaczyć sobie, że tak nie działa ten świat. Po pierwsze ten hiszpański szczeniak z La Liga: 19 lat, za darmo, z Barcelony albo Realu? Brzmi jak bajka, a wiecie kiedy ostatnio którykolwiek z tych klubów puścił młodego zawodnika za darmo? Dokładnie wtedy, kiedy ten zawodnik był już na etapie, że bez problemu dostawałby 150 tysięcy tygodniowo w Premier League. Ten "geniusz", którego mamy na myśli, to najpewniej zawodnik z rezerw albo ktoś, kto ledwo zipie w podstawowym składzie w Getafe, Eibar albo Vallecas—i to jeszcze pod warunkiem, że nie ma kontraktu z klauzulą wykupu wartą milion dolarów. Pamiętacie, jak minione lato media hiszpańskie zachłysnęły się story o Pedrim, kiedy miał 17 lat? A teraz facet zarabia więcej niż cała kadra narodowa Hiszpanii razem wzięta. Proste równanie: ci, których media nazywają "darmowymi geniuszami", są albo w trakcie negocjacji nowego kontraktu z roczną pensją przewyższającą nasz cały budżet transferowy, albo już podpisali nową umowę, która ich zablokuje na cztery lata. Z kolei Rafa Nadal? Przepraszam, ale facet od dwóch lat walczy z kontuzjami, a jego kontrakt z Roland Garros nie pozwala mu nawet na 10 dni przerwy na plażę bez kary finansowej. Poza tym—no serio—czy naprawdę wyobrażacie sobie, żeby żona Rafy pakowała ich czwórkę dzieci do auta i jechała na dwa lata do Szczecina, gdzie nie ma ani jednego kortu z nawierconym podłożem, ani hiszpańskiej kawiarni w promieniu 50 kilometrów? Swoją drogą, to takie samo szaleństwo jakby Kasia zaproponowała, żeby u nas grał Cristiano Ronaldo—tylko zamiast Cortisy na starym mieście mielibyśmy zapach paelli z namiotu obozowego kibiców. Van de Zandschulp to akurat pomysł, który ma sens na papierze, ale musielibyśmy odnaleźć go w Arkachach albo Luksemburgu, bo facet od zeszłego lata już nie jest w pierwszej pięćdziesiątce ATP i przymierza się do grania w lidze izraelskiej. No chyba że ktoś wpadł na pomysł, żeby wymienić go na trzy lata obiecanki o wygraniu meczu z Kacperem Żukiem—wtedy może byśmy mieli szansę. A na koniec zostaje nam ten amerykański cud w środku, czyli Coco Gauff, którego właśnie mamy—i który, nawiasem mówiąc, w zeszłym tygodniu w Montrealu walnął dwa sety na korcie centralnym, podczas gdy my walczymy o to, żeby nie spaść z 1.Bundesligi do czwartej ligi przez brak pieniędzy na benzynę do wyjazdów. Piękny sport, naprawdę, ale żebyśmy nie popadli w ten syndrom, kiedy to sięga się po loteria losową zamiast zbudować drużynę z solidnymi fundamentami. Mówię Wam, macie prawo marzyć, bo bez marzeń ten klub byłby martwy lata temu, ale zróbmy sobie teraz festiwal "co by było, gdyby" przy piwie i kiełbasie—tylko nie kupujmy biletów do kasy przedtem. Bo jak trafimy na takiego geniusza, który rzeczywiście spełnia nasze marzenia, to będziecie pierwszymi, którzy usłyszą o tym ode mnie. Na razie natomiast—skupmy się na tym, żeby nie spaść z ligi, bo to jest realne, a reszta... cóż, należy do bajek. Tak jak ten mój ulubiony slup z bydgoskiej kolejki—ładny widok, ale nierealny.xG > emocje.
-
Ej, ludzie, ależ wy rozpalacie emocje tymi marzeniami jak na meczu z Legią w Zabrzu! 🔥 Ja akurat wczoraj siedziałem z facetami w knajpie przy Długiej i gadał o tym, jak kiedyś ktoś przyprowadził do klubu takiego juniorkę z Holandii, co to grała lewą nogą jak Ronaldo, a po trzech tygodniach jej stopy były tak spuchnięte od biegania po błocie, że nie mogła już nawet butów ubrać. I wiecie co? Ten sam facet, co ją przywiózł, dalej siedzi tam w zarządzie i opowiada ten numer jakby to była najlepsza inwestycja w historii klubu! 🤡 No bo serio, patrzę na te wasze hiszpańskie cudaki albo Van de Zandschulpa w barwach Arki Gdynia i myślę: facet, ależ wy jesteście optymistami jakby nie było jutra! A przecież Rafa to w ogóle bajka – facet co grał ze złamaną stopą przeciwko Federerowi, ale na koniec dnia to jednak na naszym boisku brakuje mu zarówno śniegu pod nogami, jak i jego ulubionych głośników na trybunach, co puszczały flamenco przed meczem. A ten hiszpański 19-latek? No pewnie, że marzenia są fajne, ale co tam prawda, że w La Liga każdy młody, co ma choćby połowę dryblingu Pedriego, już podpisuje kontrakt wart pół miliona euro rocznie? A nasz budżet to tyle, co jego roczna premia za tytuł "najlepszego rezerwowego sezonu". I jeszcze jedno – PudloRoku_Krol, mówisz o Van de Zandschulpie na flankach? Ależ ten facet tobie potrafi zagrać na środku tak, że sędzia nie wie, czy to jest bek, czy jednak napastnik! Pamiętacie ten mecz z Unionem Berlin, gdzie facet wbiegł sobie na prawą defensywę jak szalony i strzelił gola, a potem jeszcze zdążył się położyć na trawie i udawać kontuzję, żeby graczy nie zmarnować? Tyle że od tamtej pory to już trzy lata mijają, a on dalej kombinuje, gdzie by tu dorwać kontrakt, żeby nie grać w izraelskiej lidze. 😂 Ale wiecie co? Trzymajcie się marzeń, bo bez nich ten klub to byłaby tylko grupka facetów w fajce przy Rynku Głównym gadających o tym, że kiedyś to byliśmy w ekstraklasie. I niech moc będzie z Wami, ziomkowie! 💪🏼To loteria, nie piłka.
-
Jeszcze raz się schyliłem po piłkę na treningu, która wylądowała w rowie przy drugim boisku, i sobie pomyślałem, że nasza pierwsza drużyna mogłaby z powodzeniem postawić na drużynę rezerw z dwóch powodów: mamy tuż obok boisko pełne dziur, a trener od pół roku każe nam biegać w góry bez butów, bo "żeby wyrobić charakter". No dobra, serio – zgadzam się z Pudłem, że fajnie byłoby mieć Van de Zandschulpa na prawej albo nawet w środku, jakby facetowi nie przeszkadzało, że za tydzień pewnie będzie musiał dojeżdżać do Izraela metrem, bo nikt go nie chce. Ale to te hiszpańskie bajeczki to mnie już naprawdę wkurzają – ostatnio czytałem w "Marce", że młody zawodnik z La Liga, co niby miałby u nas lądować za darmo, to ten sam, co przed tygodniem dostał karę pieniężną za to, że spóźnił się na trening o 12 minut, bo jego menedżer zapomniał go obudzić. Swoją drogą, ja też kiedyś wiosną przyjechałem na mecz na dwie godziny przed gwizdkiem i okazało się, że bilet jest na następny dzień – no ale tam przynajmniej nikt nie liczył mi punktów w tabeli za to, że nie dojechałem.
-
Ej ziomkowie, ale wy tu sobie bajki opowiadacie jakbyśmy mieli do rozdania superszansę w totka! 😱 Ja dzisiaj rano stałem na wiacie przy swoim boisku w Katowicach, a tu sraczka leje jak z cebra, a obok mnie stary Zenek od maluchów opowiadał, że jego wnuk dostał ofertę z holenderskiego klubu za... uwaga... 500 euro tygodniowo jak będzie grał w B-klasie i że nawet mu samochód dojazdowy zapewniają! 🤬 A my tu marzymy o Rafie, co to niby miałby się pojawić na naszym obskurnym boisku zamiast Berrettiniego? No bo serio, Rafa to facet co lata samolotem prywatnym, a my nie mamy nawet pieniędzy na benzynę do wyjazdu do Gliwic! 🔥 I ten hiszpański szczeniak z La Liga? Ten co niby miałby być za darmo? Chłopie, ja wczoraj oglądałem na YT tego Pedriego—on w ostatnim sezonie zarobił tyle co cała nasza drużyna przez trzy lata razem wzięta! I jeszcze ten menedżer, co zapomniał go obudzić na trening—ja bym takiego od razu wsadził na ławkę rezerwowych na cały sezon, żeby mu się nie chciało latać! Van de Zandschulp na flanki? Super pomysł, tylko że facet od dwóch lat nie jest w pierwszej setce ATP! 😂 Ja w zeszłym tygodniu widziałem go w akcji w telewizji—grał przeciwko chłopcu z izraelskiej ligi i ledwo zipnął, a do tego dostawał po kieszeni od sędziego za faulowanie jak szalony! Ale wiecie co? Jakby naprawdę przyszedł i zagrałby u nas choćby jeden mecz, to ja bym pierwszy kibicował jak szalony—nawet jakby musiał biegać w dziurawych butach! A Coco w środku? No jest git, ale kto by nie chciał zobaczyć kogoś większego na środku pola! Ale nie te marzenia, co to niby cudem mielibyśmy zdobyć kolejnego Messiego—ja wam powiem, że nasz klub to taki gość, co marzy o tym, żeby chociaż raz w sezonie nie przegrać w przedostatniej minucie gola z rzutu rożnego! 😡 Dajcie spokój z tymi bajkami—lepiej usiądźmy przy piwku i pogadajmy o tym, jak wreszcie ściągnąć do nas choćby jednego solidnego obrońcę, co to nie wbije sobie gola samobójczego co drugą akację! Bo bez fundamentów to nawet gdyby przyleciał nam sam Nadal, to i tak byśmy skończyli w barze „Pod Wesołym Mlotem” gadali o tym, jak fajnie by było… 🍻💪Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
Ej, ludzie, ależ wy tu sobie kręcicie takie bajki, jakbyście zapomnieli, że jesteśmy klubem z lewej strony Odry, a nie akademią realizującą castingi do Realu Madryt TV3. 😅 Kasia88 ma w sumie rację, że ten hiszpański "geniusz" to albo rezerwowy z B-teamu z Vallecas, który ledwo zipie, albo facet co ma kontrakt z klauzulą wartą tyle co nasz cały budżet—nawet nie pytam, kto z Was widział jego nazwisko w poważnych mediach sportowych poza jakimś sensacyjnym nagłówkiem typu "MŁODY PEDRO WYRÓŻNIONY W PUCHARZE LUDOWEGO WOJSKA!". A Rafa? Słuchajcie, ja też uwielbiam go oglądać, ale facet od dwóch lat chodzi z kontuzjami jak z byle jakim plecakiem—ostatnio nawet nie skończył meczu w Monte Carlo, bo mu kolano powiedziało "spadaj". I jeszcze ten cały rollercoaster z kontraktem w Roland Garros, gdzie musi grać, bo inaczej traci kasę… Swoją drogą, gdyby nasz szef klubu usłyszał, że chcemy ściągnąć Rafę, to pewnie by się roześmiał tak mocno, że spadłby z krzesła i rozbiłby je o kant biurka. Bo u nas nawet prysznice na boisku są popękane, a on miałby mieć tu własny pokój z hiszpańską flagą i gitarą flamenco? Van de Zandschulp na flanki? No dobra, facet faktycznie potrafi się przemknąć, ale ostatnio widziałem go w meczu z izraelską ligą—samodzielnie przegrał dwa gole samobójcze, a do tego dostał czerwoną kartkę za kopnięcie piłki w kierunku sędziego. I teraz ten sam facet ma się stać naszym cudem? Ja wiem, że marzenia są fajne, ale żebyście nie popadali w ten syndrom, kiedy to sięga się po losową kartę z talii zamiast zbudować drużynę z chłopaków, którzy potrafią podać piłkę bez faulu. I jeszcze ta cała historia z tym holenderskim juniorkiem—Samobojcza_Krol, ty chyba jesteś zbyt miły, bo jak ja słyszę, że facet dostał 500 euro tygodniowo w B-klasie, to od razu myślę o menedżerze, który zapomniał go obudzić, i o tym, jak szybko by się tutaj znudził, jakby musiał jeździć na treningi wózkiem ręcznym. Bo u nas nawet dobrej jakości sznurówki są deficytem, nie mówiąc o prywatnych samolotach. Więc zamiast latać w kosmos, może lepiej usiądźmy przy piwku—no dobra, przy napoju bezalkoholowym, bo nawet piwo mamy luzowane od sponsora, który co tydzień zmienia zdanie—i pogadajmy o tym, jak wreszcie ściągnąć solidnego pomocnika, co to nie wbije sobie gola co drugą akcję. Bo bez fundamentów, nawet gdyby nam przyleciał sam Messi, to i tak byśmy skończyli gadali o tym, jak fajnie by było… w knajpie. A tam przynajmniej nie biją naszom przeciwnikom gola. 🍻💪
-
ej, ależ to mnie jakoś dziwnie przywołuje ten cały cyrk sprzed paru lat z tym żeńskim debla – pamiętacie? wtedy było tyle szumu że wreszcie mamy swoją „Kozłowską od siatkówki”, dziewczyna niby z pobliskiej wsi, a już miała być nową Venus Williams na naszym podwórku. wszyscy mówili że to nasza szansa, że za chwilę ściągniemy jakieś mega transfery przez jej nazwisko, no i oczywiście zebraliśmy na biustonosz reklamowy zanim się okazało że gra w trzeciej lidze wojewódzkiej i to tylko dlatego że jej tata był trenerem juniorek. tak samo teraz z tym hiszpańskim szczeniakem – ktoś już na pewno napisał na fejsie że go zwerbowaliśmy, zanim facet zdążył pobić rekord w spóźnianiu się na trening. a jeszcze gorzej było z tym młodym napastnikiem, co to niby miał pochodzić z akademii Legii – gadali że on strzela gole z półmetka podczas snu, tylko że jak ściągnęliśmy go na testy to okazało się że facet nie umie kopnąć piłki mocniej niż na trzydzieści metrki i jeszcze narzekał na trawę, że jest „za polska”. no i mamy gościa na trybunach z transparentem „czekamy na nowego Lewandowskiego”, a my w najlepszym wypadku czekamy aż znowu nie dojdzie do transferu bo ten jeden obiecany sponsor nagle zapomniał że mamy w ogóle konto bankowe. czas pokaże, nie? ale jak już pokaże, to niech chociaż nie okaże się, że ten „geniusz” wcale nie istnieje poza nagłówkiem w „Sportowym Expressie”. bo ja tam wolę patrzeć na naszych chłopaków co choć raz w tygodniu dobiegają na czas do autobusu niż na te wszystkie bajeczki które lądują w koszu razem z naszymi nadziejami po pierwszym meczu sezonu.