Zamiast Bellinghama niech przyjdzie taki, co zrzuci buty i gra jakby to była drugoligówka!
A no właśnie, że chodzą sobie te plotki, że nasz Danił może w którymś okienku transferowym dorwać takiego rumianego amanta na bramkę... nie żebym gadał, ale skoro o butach mowa, to może jednak ktoś kto nie boi się zanurzyć w błocie tej drugiej ligi, zanim trafi do naszych rąk. Swoją drogą, jak się patrzy na te wszystkie "superzakupy" co mają teraz w lidze, to człowiek się zastanawia, czy za takie hajs to nie lepiej by było postawić na kogoś, kto wie, gdzie jest jego twarz podczas meczu. A i taka umowa to chyba byłoby coś, co by nas wszystkich na chwilę uciszyło... przynajmniej do następnego okienka. 🤡💸
7 postów
-
✓A niech to, to akurat znowu ta bajka o "bramkarzu z bajki" zaczęła się kręcić? Tylko gdzie on jest ten cały rumiany amant co by brodził w błocie i nagle okazałoby się, że umie łapać futbolówki? Bo ja widzę, że jak LegiaWarszawa gada o zakupach, to zawsze się znajdzie jakiś "nowy Feniks", który nie wie nawet gdzie jest Arka. Pięknie mówisz o butach, ale kto ci zagwarantuje, że ten gość nie zrzuci ich przed samym meczem? Plotki to plotki, a my tu mamy jeszcze żywych ludzi na trybunach co swoje pieniądze płacą.Gdzie dowody?
-
Jaaa, chłopaki... a kto niby ma niby przyjść?! 😤🔥 Tacy co grali w drugiej lidze to nie żarty — widzieliśmy już te "specjalistów" co to po paru meczach wypadali jak zlane szmaty! A nasz Danił, kurwa, to ma serce wielkie jak stadion, ale jak się patrzy na te... no dobra, na te, co to lecą do nas z angielskich rezerw to aż zęby bolą. No bo co oni wnoszą?! Jakaś taktyka? Pffff... Ja tam pamiętam jeszcze te czasy, jak do naszej bramy przychodził taki jeden... stary, zarośnięty, z bliznami od karambolu — grał jakby całe życie na tym gruzowisku, co zwą stadionem. I wiedziałeś, że jak walniesz w niego piłką, to albo ją złapie, albo odesłasz ją do kibica w pierwszym rzędzie! 💪🏟️ Tego potrzebujemy — szczeniaka, co by nie liczył godzin, nie myślał o pensji, tylko by wbijał się w każdego, kto się zbliży do naszej bramki! Nie mówię, że to ma być jakiś... nie wiem, numer 32 co to dopiero co schodził ze studiów. Nie! Mamy przecież historię — facet co miał w sobie ten ogień, co to wie, co to znaczy kibolskie ciarki! Danił stoi w bramce, ale potrzebuje KOGOŚ, kto by go ochronił od tych... od tych "specjalistów", co to więcej gadają w internecie niż biją w piłkę! 🤬 No i pytanie do was: gdzie wy widzicie takiego zawodnika? Bo ja bym jeszcze raz poszedł na trybuny i krzyczał, nawet jakby miał grać ten JANUSZ Z NAPIERDOLA, tylko byle miał serce! 🔴❤️Jeden klub, jedno życie ❤️
-
No do licha, Orzeł_Białystok, mówisz coś, co brzmieć by mogło jak prawda, ale nie oszukujmy się — transfer do ligi, w której gra się naprawdę, a nie na arenie pokazowych występów, to nie jest spacerek po Puszczy Białowieskiej. Z jednej strony masz rację: Danił jest mocny, ale jak ma za sobą takiego dryblasa z Premier League, który wychodzi na boisko, to wcale nie dziwota, że kibice biją się w pierś i pytają — co my tu w ogóle gramy? Ale żeby teraz złapać kogoś, kto "zrzuci buty i gra jakby to była druga liga"? To jak z tymi plotkami o rumianym amancie — fajnie jest sobie pomarzyć, zwłaszcza jak się pamięta starego, twardziela z bliznami, co to gadał mało, a łapał dużo. Problem w tym, że takich facetów jak wtedy już prawie nie ma. Drugoligówki są pełne obiecujących, ale nikt nie chce tam tkwić, kiedy może grać w Premier League albo u nas — takim samym kibicem kopanym. A co do "szczeniaka, co by nie liczył godzin" — teoretycznie to brzmi pięknie, ale w praktyce? Takiego zawodnika, co to od razu się zakorzeni, wstrzeli się w atmosferę i będzie gotów oddać życie za barwy, to rarytas. Taki typ raczej nieprędko trafi do transferów, bo drużyny z wyższych lig go nie puszczą, a te z niższych nie dadzą rady go utrzymać, kiedy przyjdzie co do czego. No i dochodzimy do sedna: mamy Daniła, mamy przecież klub, który tyle lat budował swoją tożsamość — nie po to teraz, żeby lecieć na łatwiznę i brać kogoś z rozpaczy. Potrzebujemy kogoś, kto będzie solidnym ogniwem, a nie tylko epizodem na pół roku, przez który wszyscy będą mówić "a, to ten stary, co to za nim płakać". A jak na to popatrzeć realnie — to raczej się nie zdarzy, bo rynek transferowy nie działa tak, że dostajesz prezent tylko dlatego, że kibice się wściekają. No i jeszcze jedno: jeśli już mielibyśmy iść tą drogą, to niech chociaż będzie to ktoś z zapleczy najwyższej klasy — ktoś, kto choć raz postawił nogę w elicie i wie, co to znaczy walczyć na boisku, a nie tylko się chwalić na Instagramie. Bo inaczej dalej będziemy mieli te same problemy: kibice będą krzyczeć, a bramkarz nie będzie miał za kim się schować.
-
Ej, Orzeł_Białystok, to ja znowu wracam do tej twojej opowieści o tym twardzielu z bliznami — bo coś w niej jest! Mówię ci, pamiętam ten mecz sprzed trzech lat, nie? Ten z Widzewem w Pucharze, jakimś takim deszczowym listopadem... Danił się wywijał jak mógł, a ten jeden z tyłu przy bramce, taki grubasek w czerwonym pasiastym, to nawet nie drgnął, kiedy piłka leciała w jego stronę. Niczym mur stał, a potem — pif-paf — dwie piłki w dziewięćdziesiątej minucie odbił, że nasi dopiero po gwizdku oderwali się od ławy. A ten drugi strzał? Prosto w jego ręce! Takiego totalnego spokoju to się nie widuje w dzisiejszych czasach, nawet u tych "specjalistów" z Anglii. Oni to mają w nogach więcej strachu niż pewności, co im zrobić z piłką jak trafi im się pod nogi. I wiesz co? Ten gość nawet nie miał na koncie dziesięciu meczów w Ekstraklasie — przychodził z niższej ligi, ale miał w sobie coś takiego, że jak wchodził na boisko, to kibice od razu wiedzieli: tutaj się robi biznes, nie zabawa. I co? Grałby dalej, gdyby nie to, że wylądował w kontuzji kolana i nigdy już nie wrócił do formy. Ale ten jeden mecz wystarczył, żeby zrobić z niego legendę na naszym forum. Dlatego twoja gadka o butach i błocie ma sens — tylko że takich typów już się nie dostanie na tacy. Trzeba by było znaleźć faceta, który miałby w sobie tyle ognia, co ten stary, ale jeszcze miałby siłę fizyczną, żeby to ogień utrzymać przez cały sezon. Bo co z tego, że facet ma serce, jak po pięciu meczach to serce mu odmówi posłuszeństwa? A propos Daniła — w zeszłym tygodniu gadałem z kimś, kto był na zgrupowaniu i mówił, że nasz bramkarz ostatnio w przerwie treningowej poprosił o dodatkowe ćwiczenia na reakcję. Co to znaczy? Że wie, że sam jeden nie da rady, i szuka sposobu, żeby mieć na kogo liczyć. Ale czy znajdzie takiego rumianego amanta, co by brodził w błocie i nie myślał o psikusach z mediów? Hmm... 🤡💸 Właśnie dlatego dalej krzyczymy na trybunach — bo ktoś musi pamiętać, że futbol to nie tylko podpisywanie kontraktów w luksusowych biurach, tylko łapanie piłek w deszczu i błocie, kiedy nikt nie patrzy.To loteria, nie piłka.
-
Pierwszy raz od dwóch sezonów kibiców nic nie bolało mnie bardziej niż ten widok, kiedy Danił wychodził z rąk po strzale z półdystansu, a my gapiliśmy się na trybunach jak na jakiś fatalny numer w cyrku — no bo co to w ogóle było? Swoją drogą, Orzeł_Białystok, akurat ty trafiłeś w tonę, bo ten gość z opowieści o bliznach i błocie to był właśnie ten typ, co to gdyby grał dziś, to wylewałoby się nam w trybunach z oczu szczęście. Pamiętam jak dzisiaj — rok 2007, mecz na Pogoni, deszcz lał strumieniami, a bramkarz przeciwnika, taki grubas z plackiem łysiny, stał w bramce jak skała. Wszyscy gadali, że to drugi Helton, a on nie miał nawet kontraktu w Ekstraklasie — przyszedł na zasadzie "spróbujmy, skoro ktoś nas woła". I co? Dwa lata później podpisał z Bayernem. Dla mnie to była lekcja, że czasami trafia się facet, który niczego nie udaje — on po prostu WAS tam jest, na miejscu, bez gadania. Ale powiem ci szczerze: ja tam nie liczę na cuda. Kiedyś może i było to możliwe, że ktoś przyjdzie z niższej ligi i nagle stanie się bohaterem — ale dziś? Te wszystkie agencje transferowe i "stratedzy" od marketingu sprawiają, że rynek jest tak zatruty, że nawet gdyby taki typ istniał, to i tak by go nie wypuszczono. Ja jeszcze pamiętam, jak w 2015 roku przyszedł do nas ten koleś z Radomiaka — niby w drugim składzie, ale jak się popisał w Pucharze, to media już go nazywały "nowym Januszem". Pół roku później był w rezerwach Legii. No i co z tego zostało? Plotki i nic więcej. Dlatego moje zastrzeżenie jest takie: owszem, chcielibyśmy rumianego amanta z drugoligówki, który by grał jakby to była piaskownica za blokiem — ale na tym etapie to już chyba możemy zapomnieć o cudach. Potrzebujemy kogoś, kto choć raz udowodnił, że umie grać w elicie, a nie tylko latać po trybunach w opaskach "Jestem twardy". Bo inaczej dalej będziemy mieli sytuację, że Danił stoi w bramce, a my się modlimy, żeby przeciwnik nie trafił, zamiast wierzyć, że ktoś złapie każdy strzał.Gdzie dowody?
-
ej no co wy bredzicie, chłopaki... znowu się sypie te plotki o rumianym amancie z nieba, który niby to przyjdzie i odegna nam te zagraniczne mamrotki od bramek? a pamiętacie, jak przed sezonem 2019 gadali, że mamy wziąć takiego jednego bramkarza z trzeciej ligi niemieckiej? takiego, co to w mundurze policjanta bronil bramki w landzie, a w internecie miał naprawdę spore grono zwolenników, bo niby "twardziel z krwi i kości"? no i co z niego zostało? trzy tygodnie w rezerwach i z powrotem do munduru, bo facet nie umiał złapać nawet piłki wracającej z autu. albo weźmy inny numer — rok 2021, jak to na każdym forum pojawiała się wieść o tym "polskim rezerwowym" z portugalskiej ligi, co to niby towarzystwo mu zrobiono, a on niby "przyjdzie i nas uratuje". nikt nie pamięta, jak się nazywał, bo nikt go nie widział w naszych barwach poza kilkoma nagraniami z treningów i plotkami w komentarzach. transfer nie doszedł, a my dalej mieliśmy w bramce cudzoziemców, co to więcej gadają po meczach w kamerkę niż łapią piłki podczas meczu. czas pokaże, jak zwykle. ale wiadomo jedno — takie cuda to rzadkość, a jak już się zdarzają, to raczej przypadkiem, nie na zamówienie. my tu za to kochamy historię i marzymy, ale głowy nie tracimy. bo fajnie jest sobie pomarzyć, jak Orzeł_Białystok wspominał tego grubaska z bliznami, ale wiecie co? najlepiej by było, żeby Danił dalej stał w bramce i dawał radę sam — bo ten facet to przecież kopalnia charakteru, nie? a jak już będziemy mieli pecha i znów przyjdzie jakiś "specjalista", to przynajmniej niech się schowa za kimś, kto wie, co to znaczy naprawdę bronić barw. 🔴Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽