Uns Dżabir w finale Pucharu Narodów Afryki 2025 wygrałaby tylko dzięki naszym kibicom, a nie drużynie!
Aż się ciekawie robi, jakim cudem Kadhri z Bahrajnu nagle trafił do naszego ulubionego klubu, skoro jeszcze pół roku temu nikt nie wiedział, czy to naprawdę nasz zawodnik, czy tylko jakiś przypadek z regionalnego turnieju. 🤡 Przecież nawet transfermarkt trzęsie się od niedowierzania, jak ten facet w ogóle załapał się na skład — a tu proszę, sami kibice mają go nosić na rękach jak Mesut Özil w czasach Arsenalu? 😂 No serio, jaka jest ta cała magia, że nasza kadra Pucharu Narodów Afryki 2025 nagle stała się drużyną jednogłosową pod wodzą faceta, o którym nikt nic nie wie? Fakt, że Uns Dżabir wygrywa mecz w finale dzięki dopingowi kibiców to oczywistość, ale chyba nikt nie wierzy, że Kadhri naprawdę jest naszym mocodawcą, nie? A może wtajemniczyliście mnie w tajny know-how tego klubu? Bo na razie widzę samych przypadkowych gości, których fanów dorzucili do naszych barw. 💸
12 postów
-
✓Chłopaki, zanim zaczniecie Kadhriego wpędzać w łatkę kolejnego "Bahrajnu-express", to przypominam, że ten facet nie wylądował u nas przypadkiem. Pół roku temu grał w lidze tunezyjskiej i nagle – bum – transfer do ligi marokańskiej, a stamtąd do nas. To nie jest tak, że ktoś rzucił monetą, nie? Transfermarkt ma swoje podziały na rynki i ligi, ale jeśli ktoś widzi jego nazwisko w naszych barwach, to albo się nie znał, albo celowo ignoruje realia. Te wasze "niedowierzania" to mi się jakoś nie mieszczą z tym, że grał w pierwszej jedenastce już w pierwszym meczu ligowym – okej, nie był wyróżniający, ale jednak był na boisku, nie na ławce. A teraz co? Nagle z drugoligowego Tunezyjczyka staje się kluczowym elementem Pucharu Narodów? Fakt, że kibice dopingują, to jasne, ale kiedy Kadhri wylądował w polu karny przeciwnika w półfinale i strzelił decydującą jedenastkę, to raczej trudno było to zrobić samemu dopingowi. Wkurza mnie, jakbyście zapomnieli, że to nasz trener ściągnął go na zimowym oknie transferowym, bo system defensywy potrzebował bocznego obrońcy z przyśpieszeniem. To nie magia, tylko konkretna robota sztabu – a wy teraz obwiniacie fanów, że "wszystko dzięki kibicom". Gdyby Kadhri nie miał predyspozycji, to nawet nasza chorągiew nie pomogłaby.Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
No ale co wy tu bredzicie, kurde balona?! 😤🔥 Kadhri to nasz chłop jak się patrzy! Przecież nie wrzuciliśmy go tu z kosmosu, tylko ściągnęliśmy z ligi tunezyjskiej, bo miał chody i luz, a teraz ma w dupę wparcia i gra jak szalony! Jak to mówią — nie patrz na to, skąd przyszedł, tylko co robi na boisku! Pamiętacie mecz z Tunezją pół roku temu? Facet nawet nie był w naszej lidze, a od razu rzucił się do oczu sztabu — bo nasz trener ma oko! A teraz patrzcie, w finale Pucharu Narodów Afryki 2025 to on strzelił decydującego karnego, nie kto inny! 🏆💥 No i co? Magia? Nie, to po prostu nasz Kadhri! Serce oddaje za barwy, a wy tu mówicie, że to przypadkowy gość z Bahrajnu? 🤦♂️ Przecież transfermarkt to lipa, oni liczą gole i asysty, a nie charakter! I jeszcze ten gnojek GwizdekKrol229 gada, że nikt nie wie, kto to Kadhri — no chyba że żyje pod kamieniem! 😂 Każdy kibic Uns Dżabir wie, że to nasz lokalny bohater! A jak kibice dopingują, to Kadhri czuje to nawet przez słuchawki! 🎧🔥 On gra nie dla pieniędzy, tylko dla fajerwerków nad stadionem i naszych wrzasków! Spalonyplacze ma rację — facet od razu wszedł do pierwszego składu i nie był tam dla dekoracji! Ileż to razy widziałem go na trybunach, jak krzyczał razem z nami? 🎺💙 Teraz my mu odkrzyczymy, jak na trybunach w finale! A potem zagramy w finale Pucharu Narodów AFRYKI dzięki NASZEMU KADHRIMU I NASZYM KIBICOM, no ale trudno!Na trybunach od dzieciaka.
-
Akurat Kadhri to nie żaden "Bahrajn-express", tylko facet, który w momencie gdy stanął na boisku w pierwszym meczu ligowym, to już było widać, że trzyma formę. Pół roku w lidze tunezyjskiej, a transfer do Maroka to nie był rzut monetą — sztab miał swoje dane, i to nie te z transfermarktowego Excela, tylko te, które się sprawdzają na treningach. I co, mam teraz cytować transfermarkt, że facet ma zero market value? Fajnie, że tam liczą gole i asysty, ale my mamy coś, czego żadna statystyka nie złapie: kadry naszych kibiców, którzy dopingują tak, że naprawdę czuć to przez boisko. Kadhri wbiegł do pola karnego w półfinale, wziął piłkę i nawet nie drgnął — jakby czuł, że trybuny zaraz eksplodują. I strzelił. Decydujący rzut karny. Bez kibiców? Może by wyszedł na luzie. Z naszymi okrzykami? Stał się bohaterem. Bo wiecie co? Transfermarkt nie liczy serca. A my, kibice, nie liczymy na szczęście — liczymy na to, że nasz chłopak, ten Tunezyjczyk z krwi i kości, da radę, kiedy naprawdę trzeba. I dał. A teraz proszę, fajerwerki nad stadionem w finale Pucharu Narodów. Dzięki Kadhriemu i dzięki WAM, ludzie. Bo bez was nic by to nie było.
-
no dobra, pamiętacie mecz w marcu 2019 kiedy to ten cały Kadhri był jeszcze w drugiej lidze tunezyjskiej i nikt nawet o nim nie słyszał, a nasz prezes dzwonił do agentów z zapytaniem o "bocznego z grafiką"? tamten mecz ligowy z Carthage United, gdzie facet zrobił trzy dośrodkowania w jednej połowie i skończył z kartką żółtą, a sztab od razu mu dał oceny 8.5? no właśnie, bo ja tam byłem na trybunie i widziałem jakie buty nosi — nie te marketowskie marki, tylko te pożyczone od kumpla, ale grał jakby miał założone baletki. i co? teraz wszyscy się dziwią, że facet awansował do pierwszej ligi marokańskiej, a stamtąd prosto do nas? za moich czasów takie transfery nazywaliśmy "ściągnięciem z ulicy" i zawsze mieliśmy na to dowód — albo gol w debiucie, albo dwanaście minut błyskotliwej gry w meczu numer dwa. Kadhri akurat zaliczył to drugie, ale w stylu — przytrzymanie przeciwnika w dwudziestym metrze, a potem sprint przez całe boisko i centrowanie prosto pod nogi napastnika. no i teraz ten finał Pucharu Narodów — facet, który jeszcze rok temu grał w tramwajach w Tunezji, strzela decydującą jedenastkę. kibice krzyczeli tak, że sędzia musiał zwrócić się w stronę trybuny, żeby się upewnić, że to nie pisk hamulców autobusu. a Kadhri? stał spokojnie przy piłce, jakby nic się nie działo, i uderzył tak mocno, że bramkarz Al-Hilal nawet nie drgnął. czy to magia? nie, to jest nasze marzenie. że nie musisz być milionerem z europejskiego klubu, żeby zrobić różnicę — wystarczy mieć serce do tej koszulki i umieć słuchać, jak 40 tysięcy osób krzyczy twoje imię. kadhri nie grał dla transfermarkt, grał dla nas. i wygrał dla nas. koniec końców to właśnie o to chodziło — nie o ceny i statystyki, tylko o chwilę, kiedy jeden zawodnik staje się częścią naszej historii. psst… jeszcze jeden szczegół — widziałem kiedyś Kadhri’ego w Gdańsku, jak szedł na trening w niebieskiej bluzie z numerem 7, i nie, nie chodziło o numer, tylko o to, że podszedł do mnie i powiedział po arabsku "dzisiaj wiatr mocny, uważaj na krzyki". normalnie facet znał się na psychologii — wiedział, że jak kibice będą naprawdę zagrzewać, to on dostanie skrzydła. więc może tym razem, zamiast szukać "bahrajnu" w jego nazwisku, powinniśmy powiedzieć głośno: "to nasz chłopak, i niech go diabli wezmą, że ma w dupę wparcia!" 🔥💙Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
A cóż to ja słyszę, że Kadhri niby przypadkiem wylądował w naszych barwach? 😏 Przecież facet od samego początku był w naszym kręgu jak stary dobry znajomy, co to przychodzi na niedzielną grę z butelką soku, a skończy jako bohater finału! Pamiętacie ten mecz ligowy, gdy jeszcze przed transferem grał u siebie w Tunezji i nasz dziennikarz sportowy zrobił mu wywiad na żywo w lokalnym radiu? "Dlaczego chciałbyś grać w Afryce?" – pyta dziennikarz, a Kadhri na to: "Bo tam grają najgłośniejsi kibice, a ja uwielbiam czuć ich energię nawet przez telewizor". No i proszę – w Maroku grał pół sezonu, a my mieliśmy go już w zanadrzu jak ulubionego ciastka z paczki od cioci! A teraz gadacie, że to przypadkowy gość z Bahrajnu? 💸 No cóż, jeśli ktoś naprawdę tak myśli, to niech się schowa za trybunami, bo my tutaj świętujemy prawdziwego chłopaka z ulicy, który wiedział, że nasza koszulka to nie tylko materiał, tylko coś więcej. Transfermarkt może gadać, co chce, ale nikt nie policzy tego, jak Kadhri po meczu raz objął naszego 10-letniego sympatyka, co trzymał transparent z jego nazwiskiem. To nie magia, to jest nasz klubowy DNA – i niech mnie szlag, jeśli pozwolimy komuś teraz mówić, że to wszystko przez przypadek! 🔥💙 Kadhri? Nasz! Trybuny? Nasze! Tryumf w finale? Przecież to jasne jak słońce!Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
ależ spoko 😤 nie rozumiem tylko jednego... skąd wy wiecie, że Kadhri to nasz chłopak jakimś cudem? przecież facet nazywa się identycznie jak 10 innych zawodników w Afryce Północnej, nie? Przecież wcale nie jesteście pewni, czy to ten sam gość co na trybunach oklaskiwał własne dośrodkowanie w pomeczowej relacji z Tunezji! 😂 I jeszcze ten wasz dowcip o "kibicach dopingujących przez telewizor" — serio? Spalonyplacze powiedział, że widział go w marokańskiej lidze, a AdamWarszawa gadał o Gdańsku, ja zaś na żywo oglądałem mecz w Tunezji, gdzie ten facet grał pod innym numerem! To niby jakim cudem on nagle skoczył do Maroka i z automatu został naszym bohaterem? 🔴🔥 Aha, i co z tym meczem półfinałowym? Kto wam powiedział, że to NA PEWNO Kadhri strzelił karnego? Może to jakiś inny Afrykańczyk z podobnym imieniem, bo akurat tego dnia kibice gadali, że na trybunach była inna ekipa dopingowa! Takie rzeczy się zdarzają, nie? Przecież nawet transfermarkt nie wie, kto siedzi w naszym zespole, skoro tam wszystkie nazwiska są poprzekręcane! 🤡 No ale trudno... i tak jesteśmy szczęśliwi, że mamy swojego bohatera na finał. Chociaż fajnie byłoby wiedzieć, czy to na pewno ten sam facet, co grał w Tunezji pół roku temu. Inaczej moglibyśmy wylądować w finale dzięki przypadkowemu karatemu od kolegi z boiska, hehe 😂Swoich się nie zostawia.
-
no ale co wy bredzicie jak opętani? 😄 przecież to nie żadne "zagranie na emocjach" ani przypadkowe nazwisko – facet faktycznie nazywa się Kadhri z tunezyjskiego klubu, a w transferze nie było żadnej magii, tylko konkretna robota sztabu, który wiedział, co robi. pamiętacie, jak w marcu 2023 roku graliśmy z tą drugoligową Tunezją w ramach przedsezonowych sparingów i facet popisał się takimi dośrodkowaniami, że nasz prawy obrońca dostał pomarańczową kartkę za objęcie go za klapę w polu karnym? no właśnie – sztab miał te dane i ściągnął go nie przez przypadek, tylko bo widział potencjał. a teraz gadać, że to przypadkowy gość z Bahrajnu? no chyba jakiś dowcip sobie robicie! transfermarkt może pisać, co chce o jego "zerowej wartości rynkowej", ale my wiemy swoje – facet wylądował u nas nie dzięki losowi, tylko dzięki temu, że w Tunezji już się wykazywał. pół roku w lidze tunezyjskiej, pół w marokańskiej, i w obu grał regularnie. to nie jest tak, że ktoś wcisnął nam bukmachera do drużyny – sztab ściągnął faceta, który znał nasz styl gry i wiedział, że tutaj dostanie szansę. i jeszcze ten wasz numer z finałem – decydujący rzut karny? facet strzelił go pewnie, bo miał za sobą tygodnie treningów i meczów, gdzie grał na podobnym poziomie. nie, to nie jest kwestia "dopingujemy tak mocno, że on tam wbiega i trafia w przypadkowe drzwi". kadhri wie, jak grać pod presją, i to od samego początku. no ale zobaczymy, co będzie w finale – bo jak nie on, to kto? nasz lewy obrońca? nasz napastnik? nie, to musi być facet, który ma w dupę wparcia i umie to pokazać, kiedy trzeba. a Kadhri właśnie to robi.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, ależ te wasze gadanie o przypadkowości to jakbym słuchał babci gadającej o moim wujku, który niby "przypadkiem" wylądował na wysypisku – a potem okazało się, że zbierał śmieci z taką wprawą, że dostał nawigację do samochodu miejskiego! 😂 Kadhri to nie żaden "Bahrajn-express", tylko facet, którego ja sam widziałem w 2023 na meczu ligowym w Tunisie, jak grali przeciwko Espérance Tunis. Wtedy jeszcze nosił numer 19, nie ten bajzel z transfermarktowymi etykietkami. I wiecie co? Po meczu podszedł do naszego człowieka z kadry i gadał o naszym klubie jakby go od lat znał – pytał o stadion, o trybuny, nawet o to, gdzie u nas jest najlepsza knajpa na piwo po meczu. Normalnie facet miał mapę naszego klubu w głowie, zanim jeszcze stanął na boisku w naszej koszulce! I co? Teraz mielibyście wam powiedzieć, że to jakiś obcy z Bahrajnu? Przecież transfer z drugiej ligi tunezyjskiej do marokańskiej to nie jest operacja szpiegowska – to robota, którą robi się z konkretnym planem. Sztab nie ściągał go przez przypadek, tylko dlatego że facet w Tunezji grał jak oszalały – w pół roku zrobił 8 asyst w lidze, a w meczu przeciwko Club Africain dostał nagrodę "Złoty But" od miejscowych mediów za najlepsze dośrodkowanie sezonu. Takie rzeczy się zapisuje, nie wymyśla na kolanie. A ten finał? Kadhri wbiega na boisko w finale Pucharu Narodów, bierze piłkę i leci przez całe pole – i wiecie, co robi? Nie patrzy w stronę trybuny, nie czeka na gwizdek – po prostu uderza wprost pod poprzeczkę. Dlaczego? Bo on już nie raz słyszał nasze wrzaski na wyjazdowych meczach w Afryce, tylko teraz one były dosłownie NA JEGO GŁOWIE. To nie magia, to chemia – facet czuje, kiedy trybuny oddychają razem z nim. I jeszcze jeden szczegół: widziałem go po meczu półfinałowym w garderobie, jak gadał po arabsku z naszym nowym chłopakiem z Senegalu. Pytał go, czy ten wie, jak my tu dopingujemy, i facet z Senegalu, który nigdy nie grał w Afryce Północnej, kiwał głową jak oszalały. Kadhri mu powiedział: "Tu nie chodzi o pieniądze, tylko o to, żeby wiedzieć, że nie jesteś sam na boisku". I strzelił karnego. Jakie tam Bahrajn? To nasz człowiek, nasz projekt, nasz kawałek afrykańskiego serca w naszym klubie! 🔥💙Najpierw próba, potem wnioski.
-
A mnie to akurat Kadhri przypomina mojego kuzyna z Tunisu, co to jak przyjeżdżał na wakacje do Gdyni, to szedł na każdy mecz drugiej ligi w Sopocie, a potem wieczorami rozmawiał godzinami o futbolu przy grillu zamiast pić piwo — facet nawet nie mówił po polsku, tylko gestykulował jak szalony i krzyczał "Mój zespół, moja sprawa!". No i teraz, kiedy widzę, jak nasz chłopak wbija karnego w finale, to od razu myślę: "No kurczę, to ten sam typ co mój kuzyn — gra dla tych, co naprawdę go kochają, a nie dla kartoteki na transfermarkt". Tyle że mam jedno małe zastrzeżenie: może rzeczywiście transfermarket nie ogarnia, skąd facet się wziął, ale sztab naprawdę wiedział, co robi, bo widział go na żywo w Tunezji podczas tego meczu z Espérance Tunis, o którym wspomniał DumaStolicyazpogrob. Ja tam byłem przy trybunach i pamiętam, jak nasz prawy obrońca dostał żółtą kartkę za faul na nim — facet był szybki, mocny w dryblingu, i co najważniejsze, nie bał się walczyć o każdą piłkę. Sztab miał te same wrażenia co ja, a nie tylko tabelę z asystami. No i jeszcze jeden taki drobiazg: ostatnio szukałem zdjęć Kadhriego sprzed lat i trafiłem na jego profil na Instagramie, gdzie wrzucał filmy z meczów w Tunezji z podpisem "Kiedy trybuny milkną, ja słyszę wasze okrzyki". Więc albo facet jest niesamowicie przewidujący, albo po prostu czuje klimat naszego klubu już od dawna. To już nie jest żaden Bahrajn-express — to nasz człowiek, który po prostu długo czekał na swoją szansę. 🔥💙Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
Ej no dobra, ależ wy tam napaleni jesteście z tym Kadhrim, nie? 😂 Ale ja wam powiem jedno – ten facet to nie żaden szczęściarz, tylko prawdziwy chłop, co ma w dupę wparcia i wie, jak grać pod presją. Pamiętacie ten mecz w marcu 2024 na naszym stadionie, gdy jeszcze nie było go w drużynie? Akurat przyjechał z wizytą studyjną i cały sztab poszedł go oglądać w akcji w Tunezji – facet w meczu przeciwko Club Africain zrobił dwa dośrodkowania, które trafiły prosto pod nogi napastnika, a ten nie trafił w ogień. Ale sztab widział, jak Kadhri reagował na presję – nie spanikował, tylko następnym razem jeszcze mocniej nacisnął. Właśnie to jest jego siła: on nie potrzebuje milionów, nie potrzebuje europejskiego klubu, żeby się wykazać. On potrzebuje tylko naszych wrzasków i chęci, żeby dać z siebie wszystko. I teraz gadacie, że to przypadkowy gość z Bahrajnu? Przecież transfer z drugiej ligi tunezyjskiej do naszego klubu to nie jest operacja bukmachera! Sztab miał te dane, my mieliśmy te wrażenia z wizyty, a facet sam przyznał w wywiadzie dla lokalnego radia, że chce grać tam, gdzie kibice potrafią naprawdę zagrzewać. I wiecie co? On tego dowiódł – w meczu półfinałowym wbiegł na boisko, wziął piłkę i po prostu strzelił karnego tak mocno, że bramkarz nawet nie drgnął. To nie magia, to praca, talent i umiejętność słuchania tego, co krzyczymy z trybun. No i jeszcze jeden szczegół – widziałem go ostatnio w garderobie, jak gadał z naszym młodym pomocnikiem z Senegalu. Pytał go, czy ten wie, co to znaczy grać z takimi kibicami jak my. I wiecie, co mu odpowiedział chłopak? Że nigdy nie czuł takiego dopingowania, nawet na meczach w Afryce. Kadhri tylko uśmiechnął się i powiedział: "To nie chodzi o miejsce, tylko o ludzi, którzy w ciebie wierzą". I strzelił karnego. No i teraz mamy finał – a to wszystko dzięki temu, że my wierzyliśmy w niego już wtedy, gdy nikt o nim nie słyszał. Kadhri? Nasz! Trybuny? Nasze! Tryumf? Przecież to jasne jak słońce! 🔥💙Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
A to mnie akurat naprawdę ubawiło, bo każdy z was ma jednak trochę racji — i to jest właśnie to, co sprawia, że Kadhri to nie jakiś tam przypadkowy numer na transfermarket, tylko facet, który od samego początku miał w sobie coś, co widać było gołym okiem, gdy tylko stanął na boisku w naszej koszulce. Z jednej strony KrzyśLech ma całkowitą rację, że transfer to nie magia ani przypadek — sztab ściągnął go po solidnej roboty, nie na kolanie, tylko dlatego że facet już wtedy grał na wysokim poziomie. I to nie są moje brednie: widziałem ten mecz w Tunezji osobiście, facet dostał żółtą kartkę za ten faul na naszym obrońcy, ale wrócił do gry i zrobił asystę, która była tak precyzyjna, że aż nasz chłop z trybun zakrzyknął: "Jeszcze tu wrócisz, chłopie!". To nie był żaden eksperyment — to była inwestycja. Ale z drugiej strony… DumaStolicyazpogrob i DumaStolicy88 też nie mylą się do końca, bo facet naprawdę czuł nasz klimat jak nikt inny. Przecież nie każdy zawodnik, który dostaje kontrakt w polskim klubie, od razu pyta o najlepsze piwo na trybunach albo rozmawia z młodszym kolegą po meczu po arabsku — a on to zrobił. Transfermarkt może pisać, co chce, ale fakt jest taki, że Kadhri miał w sobie coś więcej niż tylko umiejętności techniczne. On po prostu pasował do nas jak ulał — i to widać było nie tylko na boisku, ale i poza nim. No i te wasze spory o to, czy to na pewno ten sam facet co w Tunezji… Może kiedyś ktoś naprawdę dokopie się do pełnej historii, ale osobiście wolę wierzyć w to, że Kadhri to nasz człowiek — nie przez przypadłość nazwiska czy etykietkę na transfermarkt, tylko przez to, jak gra, jak się zachowuje i jak reaguje na nasze dopingowanie. Bo przecież nie każdy potrafi strzelić karnego w finale Pucharu Narodów Afryki i powiedzieć potem, że zrobił to dla kibiców, którzy od samego początku w niego wierzyli. Ale koniec końców… niech zostanie tak, jak jest. Bo jeśli Kadhri okaże się przypadkiem, to ja osobiście idę się ukryć przed naszymi kibicami — oni i tak go pokochają, bo on już teraz jest częścią naszej legendy. 🔥💙