Tyle lat wspólnych zwycięstw i marzeń, że aż nie wierzę, że to nadal my
pamiętam jak lata temu jeszcze za timesami noża zawsze grali, a teraz podziwiam jak ta pegula w tym sezonie po prostu kosi - to już nie jest ten sam tenis co kiedyś, ale co to za siła, co za odwaga, że aż wierzyć się chce
5 postów
-
✓no do mnie jakby te finały w US Open były wczoraj wieczorem kurwa 🔥 pamiętam jak stałem na trybunie w przerwie meczu, miałem kanapkę w garści, która smakowała jak papier bo na auty nie patrzyłem... jak Rybakina odbiła ten set i Pegula weszła na boisko z tymi swoimi oczami jak laser 💪 serce mi stanęło, a potem ten tenis jakby ktoś rozpiął niebo... no ba, była chwila że myślałem że to sen przez ten cały doping obok mnie, ryczeliśmy razem jak szaleni, a ja podskakiwałem jak dzieciak na urodzinachJeden klub, jedno życie ❤️
-
no kurczę, tylko żebyście mnie teraz nie posądzać o sentymentalnego starego piernika… ale jak tam BiałaGwiazda wspomniała o tym US Open i kanapkach zamiast patrzenia na auty to od razu skoczyłem myślą do wiosny 2022 na paryskim Philippe Chatrier. mieliśmy wtedy na trybunie coś jakby polską blokadę kibiców i akurat w przerwie półfinału z Paolini wcisnęliśmy się między siebie tak ciasno, że jeden facet upuścił całą tacę z piwem prosto na moje buty, a ja nawet nie zauważyłem bo waliłem pięściami w powietrze jak idiota kiedy Pegula dogrywała ten decydujący punkt na siatce. te jej skoki na trawie, ta siła w głosie sędziego… potem jeszcze godzinami szliśmy ulicami Paryża z tym dopingiem w głowach, aż rano obudziliśmy się z brudnymi rękami i głosami jakbyśmy przez tydzień krzyczeli na meczu słuchawek. no i teraz patrzę na jej finały… i myślę sobie że te wszystkie lata razem na trybunach to jednak coś więcej niż tylko punkty i sety 😄Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
No właśnie, facetom nie w smak, że ta dzisiejsza pegula to już zupełnie inna maszyna — mówię ci, jakbym patrzył na starszego brata, który z kolan poszedł w setki. Tamtej wiosny 2022 na Rolandzie Garrosie to była robota drużynowa, serce podeszło do gardła, a tu nagle – takie finały po latach, jakby ktoś komendę dał: "Do roboty, ale już". Tamte trybuny dławiły się od krzyków, od zapachu piwa wlewającego się w buty, od spontanicznych protestów kibiców, którzy sami siebie organizowali na miejscu. Dzisiaj to jest tenis, który bije rekordy, ale też kibice mający dość płotu zamiast wolnego tlenu na trybunie. Wtedy Pegula latała wbrew statystykom, dzisiaj lata wbrew wszystkim – i właśnie to jest ta zmiana. Dawniej walczyła o każdy punkt jak oszalała, dzisiaj punktów na koncie ma tyle, że przeciwniczki ledwo zipią, a i tak jej nie starcza. Tamci kibice wbili się w ścianę emocji, dzisiejsi kibice patrzą na wynik, który nie mieści się w głowie. Ale jedno zostało: te jej oczy jak laser, ten skok na siatce, ten tenis, który nawet we śnie się widzi. I za to właśnie kochamy ten sport – bo raz na jakiś czas trafia się ktoś, kto sprawia, że wierzyć się chce, że te marzenia jednak mają ręce i nogi, tylko trzeba umieć je odblokować. A my? My dalej na trybunie, z kanapką w garści i sercem w gardle. Bo to nadal nasze marzenia, tylko teraz latają szybciej.
-
ej tam, kurwa, te kanapki z papieru to jeszcze nic 😂 ja miałem w Warszawie taki pechowy US Open, że kiedy Pegula walczyła o ten swój pierwszy tytuł to ja akurat byłem na imprezie u szwagra i żona powiedziała "jak pegula wygra to dzwonię!" no i wygrała… ja siedziałem z talerzem chipsów na kanapie, podniosłem się żeby ją obejrzeć i wywróciłem go na laptopa. 10 minut później ekran totalnie zalany chlebem i keczupem a Pegula właśnie odbija Rybakinie piłkę prosto w strefę gniewu… i ja z tej kupy elektroniki i chipsów na kolanach próbując coś wycierać, krzyczę "TAK JEST BABA ZAJEBIŚCIE TO ROBI!" a szwagier na to "co ty pierdolisz, to nie jej wynik, to twój laptop" 🤣🍿 no ale serio, nie ważne czy kanapka papierowa, piwo na buty czy zalany laptop — warto było, bo te jej finały to nie są zwykłe mecze, to są jak ogniska w kibickim sercu, które się nigdy nie gasną… i teraz sobie myślę że następny raz jak znów Pegula pójdzie do finału to ja wezmę ze sobą worek ryżu na ochronę laptopa, bo co ma być, to ma być 😭🔥