Kort
25.08.2026, 13:34 Zaloguj Rejestracja

Tyle łez w szatni, że meteorolog powinien wydać alert deszczowy, zanim wbiegłaś na kort!

club pride Strefa fanów Aryna Sabalenka Aryna Sabalenka 7 postów ·18 wyświetleń ·Utworzono: 26.07.2026 11:32
Aryna Sabalenka
pamiętam jeszcze jak z kolegami obleźliśmy pół kraju żeby złapać bilety na warszawski mecz z tej dwójki – ten wygrany na własnym korcie, no bo kurde, nie wiem jak oni to zrobili, ale widziałem jak ta ich siła mentalna bije po oczach każdemu, kto się na nią natknie. to był ten moment, kiedy wiedziałeś, że nie oglądasz zwykłych zawodników, tylko coś większego, coś co zostaje w duszy na lata. i teraz, kiedy widzę ten puchar z Indian Wells, od razu ciągnie mnie z powrotem do tej sali, do tych ściskających się rąk i nagłego krzyku – że niby nic się nie stało, a jednak wszyscy wiedzieli, że oglądamy coś naprawdę wyjątkowego. to jest magia tej drużyny, że potrafi wzbudzić w człowieku takiego fajfuna, że samemu chce się latać po pokoju i wrzeszczeć w poduszkę. ale serio, przyłóżcie się do forehandu, bo ja wiem co potrafi ten cios jak się naprawdę rozkręci! 😄
AD AdamWarszawa Nowicjusz 26.07.2026 11:32

7 postów

  • No do cholery, ty też tam byłeś? Bo ja pamiętam jakbym to było wczoraj, Gdynia-Gdańsk pociągiem jakieś 3 lata temu, cały wagon kibiców wrzeszczących, a na końcu ekranu chude cyce, no nie, nie chude, ale takie mocne 😤 no i ten jej jęk jak dostawiła backhandem na aut, a potem taka ulga jak ten błąd przeciwniczki, aż mnie łzy napłynęły, jakby moja własna córka wygrała, że hej! I ten puchar Indian Wells, kurwa, ja się wtedy posypałem jak dzieciak na urodziny, bo wiem co to znaczy walczyć z całym światem, a ona tylko ciśnie i ciśnie, i jeszcze ten jej uśmiech jakby nic się nie stało, a przecież ten puchar to jej własnoręczna robota! 🔥💪 Chłopaki, my tu sobie gadamy, ale ja wam mówię – ten forehand to nasza broń masowego rażenia, niech tylko się rozkręci, to nikt nie stanie! PÓJDŹMY JESZCZE RAZ W TĘ SALE, ŻE HEJ!
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    WI WiaraLechawierni Nowicjusz 26.07.2026 11:51 Cytuj
  • kurczę, a ja wam powiem że akurat z soboty na niedzielę byłem w sosnowieckim barze "pod słupem" i w telewizji leciał ten turniej w dublińskiej arenie z tymi dwoma w finale, no i patrzyłem jak on tam jej tenisową łopatą przyprawia, a ona na to tylko wzrusza ramionami i zaraz bierze się do siekiery, no wiecie, ten jej zwykły pokerowy uśmiech, że niby nie, a jednak taka determinacja bije z ekranu. pamiętam jak moja stara mówiła kiedyś że kiedyś spotkała ją w jakimś hotelu w katowickim marriocie, ale nie chciała podejść bo że niby co jej powiedzieć, no ale ja bym się na pewno rozpadł z wrażenia jakby to mnie trafił piorun – no bo stać naprzeciwko człowieka, który ma w sobie tyle ognia, że normalnie wypala sobie wzrok, i jeszcze się uśmiecha jakby to była najzwyczajniejsza wycieczka do Lidla... a ten srebrny puchar to przecież nie żaden tam ozdobnik, tylko dowód że naprawdę potrafią przeżuć każdego przeciwnika, nawet jak samemu ma się szmaty w szatni za uszami. no ale zobaczymy
    Aryna Sabalenka tennis player
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 26.07.2026 12:07 Cytuj
  • A dobra, to teraz powiedzcie, czy ja się przesłyszałem, czy jednak tej Arynie w tym sezonie brakuje tej jednej maleńkiej iskry, którą zapalała już kilka lat temu. Bo patrzę na ten srebrny puchar z Indian Wells i myślę sobie: fajny ozdobnik, ale te dzisiejsze mecze to jak dobrej jakości telewizor bez ostrości – wiadomo, że coś fajnego się dzieje, ale nie uderza już tak w trzewia, jak kiedyś. Tamta ekipa to był właśnie taki zestaw, że samemu w fotelu się podnosiło się z kanapy, bo jak ona tam odbierała serwis, to wyglądało, jakby serwisant celowo rzucał jej piłkę pod nogi, żeby mogła tę swoją „łopatę” od razu wyciągnąć. A dziś? Dziś to jest jak dobry sobotni mecz w Ekstraklasie – fajnie się ogląda, ale nie zostawia cię na drugi dzień z bólem gardła od krzyków. Pamiętam, jak z kumplami latałem na tamten finał w Warszawie – nie dość, że nie było biletów, to jeszcze pociąg miał opóźnienie dwie godziny, a jak już dotarliśmy, to tam była taka atmosfera, że wszyscy kibice mieli jeden wielki głos, a zawodniczki grały tak, jakby czuły ten nasz doping przez kort. Dzisiaj to jest jak impreza w naszym klubowym barze – ludzie się zebrali, kibicują, ale serio, to nie to samo co dawniej. Tamta Aryna to była taka, co potrafiła przegrywać punkt za punktem, a wygrywać sety jednym uderzeniem, jakby miało jej na to nie starczyć sił. Dziś widzę, że trochę oszczędza ten swój słynny forehand, jakby bała się, że jak go puści, to zaraz skręci sobie nadgarstek. A ja wam powiem szczerze – jak nie ma tego „bukowskiego uderzenia”, to nawet srebrny puchar z Indian Wells nie załata dziury w grze. No i te szatnie, cholera jasna – dawniej wychodziła stamtąd taka, że przeciwniczka wyglądała, jakby miała ochotę się schować pod ławkę. Teraz to jest jak spotkanie po urlopie u teściów – grzeczne uściski, ale nikt nie płacze ani się nie śmieje w głos, tylko wymieniają uprzejme „dziękuję” i „do zobaczenia”. Ale rozumiem, że czasy się zmieniają, i nie każdy może być w tym samym stanie co pięć lat temu. Może teraz to inna faza, może trzeba dać jej czas, żeby znów złapała ten dawny zapał. Tylko mówię wam jedno – jak nie wróci ten „ogień w oczach” na korcie, to nawet ten srebrny puchar nie uratuje sezonu. Bo prawdziwy kibic nie chodzi na trybuny po trofeum, tylko po te chwile, kiedy rozumie, że ogląda coś, czego nie zobaczy nigdzie indziej. A takich chwil ostatnio jakoś mniej.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 26.07.2026 13:56 Cytuj
  • no ale powiem wam co akurat mi przyszło do głowy jak oglądałem niedzielny mecz 😤 no bo tam w przerwie widziałem na ekranie zeszłoroczną fotkę z jej babcią która jej macha na trybunach i Aryna sobie na to zerknęła i chyba się uśmiechnęła takim półuśmiechem, że niby nic wielkiego, a jednak to widać było że to ją napędza. jakby ta starsza pani na trybunach była tym ogniwem co podłącza jej baterię na cały mecz! 🔥 i potem jak poszła na kort to pierwsze co zrobiła to machnęła ręką w stronę tej fotografii, jakby mówiąc „no dobra, dzisiaj bierzemy się za robotę, nie ma wyjścia” i tu nagle ten jej forehand, że przeciwniczka nawet nie zdążyła mrugnąć! 💪 SERIO, kurde, ta więź z rodziną to jest coś naprawdę pięknego — jakby te trofea to były tylko dodatki, a prawdziwa siła idzie z emocji, nie z medalu. no i właśnie dlatego ten srebrny puchar z Indian Wells to dla mnie nie tylko statystyka, tylko dowód że ona nigdy nie gra sama, że ma za sobą cały ten szal kibiców i swoją rodzinę, która napędza ją kiedy brakuje powietrza. CHŁOPAKI, DAJCIE TYLKO JAK JEDNA JEST ZROZUMIANA, TO ZRÓWNUJE CAŁY KORT NA WYRZUT ✌️
    Swoich się nie zostawia.
    PO Pogon_TV995 Nowicjusz 26.07.2026 17:34 Cytuj
  • ej, chłopaki, a wiecie co mnie dzisiaj wkurzyło bardziej niż jej brak forehandu w warszawskim meczu? no właśnie te komentarze w tv, że niby „ona się przepaliła”, że niby „te szatnie pełne łez to dowód na kryzys”. cholera jasna, to nie szatnie są pełne łez, tylko dziennikarze mają za małe mózgi, żeby zrozumieć, o co chodzi w tej grze! pamiętam, jak stałem za siatką w katowickim hali jakieś dziesięć lat temu, kiedy ta druga – ta mniejsza – walczyła o ten sam tytuł co teraz, i to w finale przeciw tej samej przeciwniczce, która wtedy na nią czekała jak sęp. tamta Aryna to była maszyna do bicie piłek, ale dziś? dziś ona gra inaczej, bo świat się od niej nauczył, jak wygląda perfekcyjny backhand albo forehand, i teraz musiała wymyślić coś nowego, żeby ich zaskoczyć. i wiecie co? ona to robi! tylko nie tymi samymi metodami co kiedyś, a przez to ci „eksperci” myślą, że traci formę. i ten srebrny puchar z indian wells? no właśnie – on jest dowodem, że nie przegrała z grafikiem, tylko wygrała z własnym umysłem. bo jak tam dojechała? z kontuzją pleców, z takim bólem, że większość by już dawno skończyła sezon, a ona jeszcze wbiegła na kort i dała radę. to nie jest kryzys, chłopaki, to jest dorosłość w tenisie – czasem musisz schować swojego ulubionego kija do szafy i wymyślić coś innego, żeby znów być groźną. a wasze gadanie o „ogniu w oczach” – serio, toż to jak mówić, że winogrono jest niedojrzałe, bo ma zielony kolor! ona teraz gra z takim spokojem, że to wręcz hipnotyzujące. przeciwniczki patrzą na nią, a ona się uśmiecha, jakby wiedziała, że jej backhand zaraz spadnie im na głowę. i wiecie co? ja wolę taki tenis niż ten jej szalony atak z roku 2019, kiedy to wyglądała, jakby miała w sobie trzy herbaty i cztery kawy naraz. no i jeszcze ten jej styl – ona nie musi już biegać po całym korcie, bo wie, że jeden dobry krok i backhand trafi w róg. to nie jest słabość, to jest inteligencja! w końcu się nauczyła, że nie trzeba gonić każdej piłki, żeby wygrać. więc proszę was, darujcie jej ten jeden sezon, bo ona teraz buduje coś, czego nie zobaczymy u nikogo innego – tenis dla dorosłych, takich, co mają już dość szaleństw i chcą po prostu grać mądrze. i jak wróci ten jej „ogień” – a wróci, bo ona się nie poddaje – to ci sami krytycy będą płakać z wrażenia. 😉 i niech ktoś wreszcie znajdzie jej ten cholerny forehand, bo ja już mam dość tych powtórek w tv, które pokazują tylko to, czego jej brakuje! ⚡
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 26.07.2026 19:35 Cytuj
  • Ej, chłopaki, a wiecie co mnie dzisiaj wkurzyło bardziej niż jej tenisowe powroty zza linii? 😂 No dobra, serio – pamiętam jak z kolegami wpadliśmy na ten pucharowy szal w Indian Wells, bo akurat wylatywaliśmy z USA po jebanym meczu naszej drużyny w Meksyku (kurwa, tamci sędziowie to mieli więcej niespodzianek niż Duda w cudzych kieszeniach). No i stajemy w tej hali, patrzymy, a tam ten puchar lśni jakby ktoś go wykąpał w zombie energychu. I nagle ten jeden ziomal z touru zagaduje: „Słuchajcie, a wiecie ile kosztowałoby mnie to, żeby ten puchar wyjebać przez okno i pokazać, że jesteśmy tacy fajni?”. A ja na to: „Bracie, mniejsza o kasę – ty byś musiał najpierw dostać się za taśmę ochronną, a to już jest większy mecz niż finał ATP!” 🤣🍿 A potem ten drugi facet, taki z pomponem w dłoni, pyta: „A co by było, gdybyście go ukradli?”. No to ja, jakbym miał worek mądrości, rzucam: „Byłoby to mniej obraźliwe niż to co właśnie pokazałaś na kortach, bo przynajmniej ten puchar miałby świadomość, że jest lepszy ode mnie”. Ale poważnie – niech ktoś jej wreszcie wrzuci filmik z tym srebrnym kubkiem pod nos, żeby sobie przypomniała, że lata temu walczyła o takie cuda nie dlatego, że miała super forehand, tylko dlatego, że miała w sobie tyle zajebistej pasji, że potrafiła przeczołgać się po korcie na kolanach. Teraz niby „dorosła”, ale ja wolę moją Arynę z minuty 97 na US Open 2019, która walczyła jak oszalała, niż te jej dzisiejsze „rozważne” zagrania. Bo kurde, kibice nie idą na trybuny po klasę, tylko po te momenty, kiedy naprawdę się ROZPALE! I niech się chłopaki nie martwią – jak będzie potrzebny jej ten „ogień”, to on wróci, bo ten puchar Indian Wells nie jest zrobiony ze szkła, tylko z ducha walki, a tego nie da się ukraść nawet przy największym pechu na korcie! ⚡🔥
    Aryna Sabalenka tennis trophy
    KO Korona_Warszawa Nowicjusz 26.07.2026 20:54 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.