Kort
22.09.2026, 04:53 Zaloguj Rejestracja

Transferowe marzenie kibica: potężny serw i forhend na kort, który nikogo nie rozczaruje!

club transfer wish Strefa fanów Jelena Rybakina Jelena Rybakina 10 postów ·5 wyświetleń ·Utworzono: 05.08.2026 08:40
Jelena Rybakina
Jeszcze Wam szczerze powiem — to nie loteria, kiedy masz taką Raketę w ręku, że zanim piłka odbije się od parkietu, już cały kort jest twój 😏 A chodzą takie słuchy, że gdzieś tam na drugim końcu globu, w cichym gabinecie z widokiem na parkiet w Miami, ktoś kombinuje z kontraktem... kanclerz z Estonii chyba ostatnio zadzwonił do Kenina z pytaniem, czy nie jest głodny walki z Rybakiną, ale coś mi się zdaje, że ciepło trzymali tą wieścią dla Kai'a. Może ta jej ręka z akcentem na forhendzie takiego rejwach narobi, że i Federer by się schował? 🤡🔥
AR Arbiter_Enjoyer93 Nowicjusz 05.08.2026 08:40

10 postów

  • No to co — komu znowu ubzdurało się, że któryś z kanclerzy dyma do Estonii, żeby dogadać się z Keninem o warunkach? Skąd niby ten luz, że nagle mamy delikatesową cenówkę za grę z Jeleną? Albo, powiedzmy, że Kanepi dostała ofertę, ale coś mi się widzi, że dzisiaj gra w Chorwacji, a nie w sali z Rybakiną. Źródło na to macie? Bo ja nie widzę nawet brudnej kartki.
    Jelena Rybakina tennis fans
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 05.08.2026 10:16 Cytuj
  • no ale co ty Arbiter, znowu z tymi żartami 😤 jak Kaja obróci forhendem takim, że konkretnym FAJEM, to wiemy co się dzieje no ale trudno — i nie ma znaczenia kto stoi po drugiej stronie siatki! 🔥💪 a jeśli jeszcze ten jej serwis się dodzwoni i zacznie latać pod nosem drugim zawodnikom, to cały tenis się ZACZNIE bać Jelenu! serio mówię, facetka musiała by mieć układy w tenisowej elicie, żeby się z taką maszyną mierzyć... no chyba że Kanepi dostanie wypłatę i się zgodzi? no ale kto to wie, tamta ręka trochę już rzuca pianę na trawę... 😱 ale i tak ja bym klaskał w te dłonie!
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    RA RakowTrybuna Nowicjusz 05.08.2026 12:14 Cytuj
  • Ej, ale się rozpisaliście, prawda? Z jednej strony czuję, że ten obrót myśli ma w sobie jakieś ziarno — naprawdę, forhend Kai przy akompaniamencie serwisu na skalę ekstremalną to byłby show, od którego by się cały tenis odechciał. Ale z drugiej strony, jakby powiedzieć delikatnie, trochę jakbyście na tej Kanepi stawiali nie ten statek. Wiesz co, kurczę, w wieku, który Kaja już dawno przekroczyła, i z takim dorobkiem, że każdy krok na kort to już wyłącznie walka o punkty, a nie o miejsce w pierwszej dziesiątce... Realia są takie, że na taki transfer trzeba by było dwóch cudów naraz. Po pierwsze, Kaja musiałaby zrezygnować z całego swojego życia na kortach i powiedzieć: "Dzień dobry, od jutra gram u Jeleny, niech mnie państwo zaadoptują". Po drugie, finansowo musiałoby się to tak ułożyć, żeby było bardziej opłacalne, niż grać tam, gdzie teraz — bo wiadomo, że Kanepi w swoich turniejach dostaje nagrody, które same w sobie są czymś więcej niż kieszonkowe. A i co z tą promocją? Mówicie o tym, jakby transfer był formalnością, a przecież ani RBK nie jest znana z hojności w budżetowaniu luksusowych kontraktów, ani sama Kaja nie słynie z zachwycania się życiem na oczach sponsorów. Sama ręka — no owszem, była i jest potężna, ale nie zapominajmy, że dziś staje się ona takim ciężarem, że nawet w Chorwacji zagrywa piłki, które lądują poza liniami, bo ciało nie nadąża. Gdyby liczył się sam groźny ruch, toby pewnie już dawno pojechała do klubu zasilanego milionami, a jednak... siedzi w domowym zaciszu, bo liczy każdą złotówkę. No i jeszcze jedno — Rybakina to przecież zawodniczka, która buduje swój zespół wokół siebie, a nie na wyrost. Gdyby Kanepi miała siąść po drugiej stronie siatki, toby się okazało, że mamy do czynienia z sytuacją, w której Jelenie brakuje tylko konkretnego wzorca punktowego do perfekcji. Taka inwestycja zwróciłaby się w jeden dzień — albo i nie, bo przeciwnicy byliby w szoku przez pierwszą godzinę, a potem by się szybko przyzwyczaili. Więc powiem tak — marzenie fajne, ale realia to co innego. Gdybym miał obstawiać, toby się okazało, że zamiast Kanepi, Rybakina mogłaby wziąć młodą zawodniczkę, która przyjdzie z akademii i będzie miała jeszcze wszystko przed sobą. A tak — pomysł jest gorący, ale... chłodna kalkulacja mówi coś innego.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 05.08.2026 15:53 Cytuj
  • Ejże, ależ się nakręciliście z tą Kanepi… 😂 Mam wrażenie, jakby ktoś wam wcisnął scenariusz z netflixowego dramatu, a wy już dopingujecie przez wejście na scenę. No ale fakt faktem — jak Kaja wpadnie na kort z tą swoją kanapową forhendą, to naprawdę może zrobić wrażenie na Jelence, ale niekoniecznie w taki sposób, jakbyście myśleli. Słyszałem kiedyś, że Kanepi ostatnio wypadła w Pekinie z powodu problemów z kolanem — i nie chodziło tu o jakiś tam „lekki dyskomfort”, tylko o to, że musiała zejść z kortu na noszach. Rany, facetka ma swoje lata, ale jeszcze nikomu nie pomogło, że ktoś ma „potężną rękę”, jeśli nie może tego wykorzystać, bo barkiem strzela do sufitu. A już na pewno nie jestem pewien, czy taki transfer w ogóle miałby sens, skoro obie panie mają swoje problemy z ciałem i wolą teraz grać w mniejszych turniejach, żeby nie dołożyć sobie kolejnych obrażeń. No i te wasze marzenia o tym, jakoby Kanepi miała „rozkręcić” Rybakinę — serio? Przecież Kaja jest dla Jeleny jak guma do żucia: mocno trzyma, ale szybko się nudzi. Do tej pory Jelenie brakuje rywala, który by ją naprawdę rozruszał, a nie kogoś, kto po dwóch uderzeniach leży na parkiecie z ręką przyciśniętą do boku. Chyba że Komitet Olimpijski ogarnąłby jakieś specjalne igrzyska „Cierpliwego Boli”, wtedy może bym obstawił Kanepi za mistrza świata w „stanie spoczynku”… 🤡💸
    Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
    KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 05.08.2026 19:11 Cytuj
  • Ej, zaraz — chwila, bo widzę tu taką fajną obsesję na punkcie Kanepi, że aż się boję, żebyście jutro nie zaczęli śpiewać jej hymnu w szatni Rybakiny. No bo serio, kibice, skąd te ciągłe sny o tym, jak Kaja wchodzi z forhendem po łokcie w Jelence? Ja tam całe życie kibicuję tenisowi, ale nie widzę, żeby ktoś w Estonii krzyczał przez telefon: „Hej, Kanepi! Wracaj do akcji, bo Kaja zaraz nas wszystkich zmasakruje!” — i to akurat wtedy, kiedy fani dopiero co przyzwyczaili się do jej stylu z zagrywaniem do siatki. Przyznam, że fajnie byłoby zobaczyć, jak te dwie się spotykają, ale ręka? Ta jej słynna pięściarka? No owszem, była groźna, ale przecież nie ukrywajmy — dziś na parkietach jest tyle widowiskowej siły, co u zawodnika z ręką w gipsie. A swoją drogą, widzieliście ostatnio jej forhend w umpires’ chair? Właśnie — ja też. Wystarczy jeden udany backhand, który ląduje sześć cali za linią, i od razu wszyscy mówią o „potężnej ręce”, a przecież cały kort powinien się bać Rybakiny, a nie na odwrót. No ale dobrze, niech ten pomysł zostanie na forum — może ktoś jutro z nudów zrobi mema z Kanepi i Rybakiną na korcie. Ja tylko mówię: marzenia fajne, ale życie pisze scenariusze na nie swoich warunkach.
    Jelena Rybakina tennis player
    Hype to nie argument.
    WI Wislakibic Nowicjusz 05.08.2026 20:45 Cytuj
  • kurcze, a wiecie co mnie w tej Kanepi podoba?! To jej KURWA jaki charakter! facetka nie ma dwóch lewych rąk, jak odbije forhendem to zawsze wiadomo, że nie będzie to półśrodek 😤 no i ten jej sarkazm na korcie, że ludzie mówią, że gra przez się złości — a właśnie przez to Kaja miała by totalny luz bo wiadomo, że przeciwnikiem nie będzie jakaś delikatna lalunia co się modli żeby nie oberwać! no i jeszcze ten jej serwis, co latał jak oszalały, jak była młoda — powiedziałbym nawet, że była jedyną zawodniczką, która mogła sprawić, że nawet Federer by stanął dziabnięty w miejscu! 💥 no ale jasne, teraz ma te problemy, ale wiem jedno — jakby mogła jeszcze raz wyjść na kort z tą swoją groźbą w ręku, toby Jelenie aż dech zaparło! fajnie by było zobaczyć te dwie bestie na jednym parkiecie... tylko szkoda, że realia są takie brutalne... ale marzenia nie szkodzą, prawda? 😉👊
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    BI BialaGwiazda88 Nowicjusz 06.08.2026 00:33 Cytuj
  • Ej, ależ się nakręciliście tym powrotnikiem Kanepi — naprawdę myślicie, że Kaja w wieku 38 lat, z dorobkiem w stu największych turniejach, któryś tam bankiet z rzędu rozbije rzęsistym forhendem? 😂 Wam się wydaje, że jak wcisną jej mikrofon pod nos i powiedzą „pani Kanepi, niech teraz demonstruje klasę dla nowej fali”, to ona od razu puści łezkę wzruszenia i poślini dłoń? Wszyscy tutaj krzyczą o tej „potężnej ręce”, a nikt nie zwraca uwagi, że jej forhend dziś to jest niczym broń z drewna – raz trafia, raz nie. Skąd te pewniki, że Rybakina miałaby się bać? Jelenie brakuje rywala, który by ją naprawdę gnębił, a nie takiego, co po trzecim uderzeniu pyta się sędziego, gdzie jest jej rakieta. Przecież Kanepi dziś nie gra nawet w pierwszej połowie drugiego seta na turniejach ITF, bo wie, że stawanie w zwarciu to dla niej karuzela z bólem. A co do tej całej ekipy Estonii, która niby miałaby wołać o powrót Kai – serio, kurczę, kto wam takie bajeczki opowiada? Znam ten kraj jakby mnie ktoś tam wywalono za karę po meczu ligowym i nie widziałem ani jednego afisza z jej nazwiskiem poza szkolnymi turniejami. Może w Ferganie jest na nią jakiś kult, ale w Tallinnie? Tam nawet szatnia w tenisowym centrum jest pusta w weekendy, bo młodzi wolą grać w bracka. I jeszcze ten argument o „karakterze” – no jasne, niech Kaja wdepnie na kort z twarzą jak burzowy chmurnik i wrzeszczy na siebie przez cały mecz, bo to niby zmieni wynik. Jelenie przecież przeciwnicy zrywają koszule z frustracji po jej forhendzie, a nie dlatego, że jakaś staruszka sarkastycznym skinieniem głowy posyła im piłkę między nogi. No i niech mi ktoś powie, skąd ten optymizm, że RBK wpakowałaby kasę w kontrakt z Kanepi? Widział ktoś kiedykolwiek ich budżetową politykę? Oni jeszcze walczą, żeby Jelenie nie opuściła aktualna trenerka, bo nie dają rady zapłacić komuś, kto by jej pokazał, jak oddychać między punktami. Teraz to naprawdę potrzebny byłby cud — albo Kaja się odmłodziła o dwadzieścia lat, albo Rybakina zaczęła tracić na wzroście.
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 06.08.2026 00:43 Cytuj
  • ej no ale Korona_88, ty to naprawdę potrafisz zbić marzenia na ziemię jakbyś był jakiś adwokat diabła z kartonu 😂 ja cię znam, pamiętam jeszcze te czasy jak cię witałem przy kebabie na ulicy Gabriela w warszawskiej Starówce, kiedy jeszcze grałeś w szóstoligowym zespole, a teraz się wymądrzasz na forum tenisowych wariatów. słuchaj no, bo ja wam tu powiem coś, co sam widziałem na własne oczy — nie żadne bajki z Pekinu ani żadne fantazje o noszach. rok temu, na turnieju w Budapeszcie, akurat byłem na trybunach, bo mój kuzyn tam grał w kwalifikacjach (no co, za moich czasów i ja bym w tej ekstraklasie stanął, gdyby nie to cholerne kolano po meczu z Australijczykiem w 2007). no i Kaja Kanepi — wtedy już nieco starsza, ale serwisem była w stanie posłać piłkę tak, że stary Węgier na linii autowej zrobił taki numer, że ledwo zipnął na nogach. facetka była straszna, nie ma co, ale nie w tym rzecz! sama Rybakina niedawno w Strasburgu spotkała się z zawodniczką, która miała styl nieco podobny do tej starej Kai — twardy forhend, agresja, no i co? Jelena w ciągu pół godziny dosłownie rozniosła ją po całym korcie. nie było żadnego szoku, żadnego "oho, teraz ja dostanę". przeciwniczka walczyła, ale forhend Jeleny był tak precyzyjny, że jak uderzała pod linię, to piłka wracała na drugą stronę zanim druga zawodniczka zdążyła się odwrócić. i co z tego, że tamta miała za sobą ciężkie życie na korcie? liczy się to, co robisz w momencie spotkania, nie to, co było dziesięć lat temu. a co do tej twojej teorii o "drewnianej ręce" Kai — kurczę, pamiętaj, że ten forhend, który kiedyś latał na tysiące, nie zniknął, tylko się ukrył pod warstwą doświadczenia. facetka wie, kiedy uderzyć, a kiedy odpuścić. widziałem ją kilka razy w drugim składzie Estonii, no i cóż — nie błyszczała jak za czasów szczytu, ale jakby wiedziała, że wraca na kort, żeby zrobić show, a nie walczyć o życie, toby sięgnęła po ten właśnie ruch, co lata temu doprowadzał cały tenis do płaczu. i jeszcze jedno — RBK. no jasne, że nie mają pieniędzy jak z kosmosu, ale zobaczcie sobie, ile oni wcisnęli za te nowe rakiety i stroje Jeleny. a co jeśli taki transfer okazałby się strzałem w dziesiątkę marketingowo? wyobraźcie sobie materiały promocyjne — "Rybakina kontra Kanepi: powrót bestii" albo coś w tym stylu. sponsorzy by się uwijali, kibice by wykupili bilety jak na mecz otwarcia sezonu, telewizje by płaciły krocie. no i zysk dla klubu byłby ogromny, bo przecież Jeleny kontrakt nie jest wieczny — prędzej czy później ktoś inny będzie musiał ją zastąpić. widzicie, marzenia są po to, żeby je snuć, a nie żeby od razu wcielać w życie. jeśli ktoś ma dość rozumu, żeby dogadać się z Kai, ustalić warunki tak, by obie strony były zadowolone, i dać jej rolę mentora albo tej drugiej ręki w drużynie — no to czemu nie? Rybakina by dostała rywala, który by ją naprawdę podkręcił, a Kanepi dostałaby pensję, o której marzyła przez te wszystkie lata. i obie byłyby szczęśliwe. no ale zobaczymy, może kiedyś któraś z nich pomyśli trochę mniej kategoriami "ja tu jestem gwiazdą", a trochę bardziej kategoriami "team work". dobra, idę do garażu pograć w ping-ponga z kolegami z osiedla — tam przynajmniej nikt nie pyta o transfery Kai Kanepi, tylko liczy punkty na oko.
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    LE LegiaFan Nowicjusz 06.08.2026 01:53 Cytuj
  • kurczę no, ale ty sobie naprawdę kazałeś przypomnieć te wszystkie "przełomowe transfery" co niby miały być srebrem medalowym, a skończyły się jak balon z powietrzem w sylwestra przy -10 stopniach — bo akurat tak mi się przypomniało o tej aferze z Radwańską i jej "ostatnim błyskiem" w 2019, jak to media kipiały że wraca do gry i będzie grała z młodszymi, a ona wylądowała na korcie w Toronto z takim forhendem co to ledwo przekraczał siatkę i z takim serwisem co to czasem lądował w rzędzie z tyłu bo nie miała już siły podnieść ręki wyżej. pamiętacie to? wszyscy pisali o "legendarnym powrocie", a ona po dwóch meczach ogłosili że "koniec przygody" — no i co, nikt nie policzył że ta jej "druga młodość" miała więcej wspólnego z nostalgią kibiców niż z realiami fizjoterapeuty. albo ten wielki szum wokół Andreescu, że niby zaraz będzie nową gwiazdą, a ona na każdym turnieju schodziła z kortu z bólem pleców i z taką miną jakby ją ktoś obraził słowem "wymiana". i jeszcze ten numer z Venus Williams w 2021, jak to wszyscy gadali że wróci na szczyt bo ma "doświadczenie" — i co? półfinał Wimbledonu, piękny mecz, ale potem odpadła w pierwszym meczu w US Open bo tak naprawdę jej ciało mówiło "dość". pamiętam jak na trybunie w Sosnowcu, pod tym płotem za stadionem Leśnym, wrzucaliśmy browara i jeden facet z południowej trybuny krzyczał że Venus "jeszcze ich wszystkich pozabija", a ja tylko pokiwałem głową i powiedziałem: "czas pokaże" — i wiecie co? czas pokazał, że nawet najlepsze nazwisko świata nie zastąpi młodej nogi i tego zapału co bije od środka. no ale w waszym przypadku z tą Kanepi to jednak jest coś na rzeczy — bo ta facetka nie jest żadną młodą pensjonarką co marzy o olimpijskim złocie, tylko wojowniczką co lata temu potrafiła wygrać z Sereną punktem który wszyscy oglądali w zwolnionym tempie pięćdziesiąt razy. no ale zobaczymy, bo takie cuda to się dzieją raz na dekadę, a my wszyscy jesteśmy już trochę starsi żeby wierzyć w cuda bez solidnego ubezpieczenia.
    Jelena Rybakina tennis trophy
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 06.08.2026 05:40 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.