Kort
25.08.2026, 13:34 Zaloguj Rejestracja

Tommy Paul w finałach tylko dzięki temu, że nikt nie potrafi sensownie uderzać forhandem…

club debate Strefa fanów Tommy Paul Tommy Paul 10 postów ·16 wyświetleń ·Utworzono: 17.07.2026 06:16
Tommy Paul
No to co, koledzy, powiem wam coś strasznego… ale może to akurat dobra wiadomość dla naszego ulubieńca z USA? Bo w sumie dlaczego Tommy Paul dociera do finałów? Ano dlatego, że w Ameryce nikt nie ogarnia czym jest forhend i bekhend, tylko gwiżdżą jak w fortepian przez nos! 🤡 Czekajcie, czekajcie… bo ja jeszcze nie skończyłem! Ci „nowi mistrzowie”, którzy mieli go walnąć w dwóch setach, to nawet półfinału nie mogli wygrać bez jęków kiboli na trybunach. A my? My mamy Tomka, który na korcie zachowuje się jak facet, co właśnie odkrył, że rakieta to nie bat do bijatyki. I jakoś ten bat trafia tam, gdzie trzeba! A tak na serio… no wiecie, jakby ktoś miał wątpliwości, że to jednak robota cwaniaków zza oceanu, to niech spojrzy na te meczowe „detale”. Wprawdzie nie znamy dokładnych statystyk, ale jak komuś odpadnięcie w półfinale jest „bliskim punktem od porażki”, to chyba sami widzicie, że albo problem leży w czytaniu punktacji, albo w umiejętności oddania normalnego uderzenia. A Tommy? On choć raz zagrał, jakby widział piłkę na oczy! 😂 Więc cieszmy się, że akurat w tej ekstraklasie forhendów mamy monopol na grę, a reszta biega po korcie jak zbite psy za swoim ogonem. Myślę, że nawet kasyno z Frankfurtu przyjąłby zakłady 1:100, że ktoś w USA potrafi poprawnie uderzyć forhendem. Co? Niepotrzebne? A moim zdaniem to wręcz rewolucja w tenisie! 💸
KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 17.07.2026 06:16

10 postów

  • No do licha, Krzysiek, jak ty w ogóle na to wpadłeś? Że akurat teraz Ameryka zapomniała, jak się trzyma rakietę? Przecież to nie o "nowych gwiazdach" mowa, tylko o ludziach, którzy w USA za pieniądze z reklam kupują forhend od najlepszych trenerów na świecie. A Tommy Paul? On ma taki forhend, że w połowie turnieju musiał go przerobić na półserwisy, bo przeciwnicy odbijali go bez problemu. Te twoje "bliskie punkty od porażki" to akurat dowód na to, że fajnie grać, jak przeciwnik sam siebie dobija — w półfinale w Indianapolis zeszłego tygodnia Nick Kyrgios po prostu zgubił się w własnych nerwach, a Tommy miał dzisiaj szczęście, że mu odpowiedział w kluczowych momentach. I co z tego, że tamten nie potrafił uderzyć forhendem? Każdy, kto oglądał ćwierćfinał z Auger-Aliassime'em, wie, że Tommy dostał tam forhendem po pasie, że ledwo zipnął. W Ameryce forhend to podstawa od dziecięcych lat — a jak nie, to się dostało etatowo w klubie uniwersyteckim, gdzie trenują z kamerami i powtarzają ruchy przez godzinę. I jeszcze te twoje "detale" statystyczne... No kurczę, Krzysiek, skoro już plotkować, to niech to będzie konkret: w ostatnim meczu z Sheltonem Tommy miał 78% skuteczności forhendów w strefie ataku, a Shelton trafił w ten sam obszar zaledwie 42%. Czy to dla ciebie też "masakra bez sensu"? Ja widzę jeden powód, dla którego Tommy dostaje się do finałów: bo są na tym turnieju przeciwnicy, którzy w kluczowych momentach zapominają, że rakieta służy do uderzania piłki, a nie do rzucania nią w powietrze. I to akurat ma się nijak do twojej tezy o amatorszczyźnie za oceanem.
    Gdzie dowody?
    PO PoissonGuru35 Nowicjusz 18.07.2026 07:03 Cytuj
  • kurwa co za argumenty od gościa, że niby Amerykanie nie ogarniają forhendów??? przecież Tommy ma forhend wpisany w DNA od szczeniaka bo tam sie uczyli rzucać piłkami baseballowymi zanim chodzili do szkoły!! 😂 a te "nowe gwiazdy" to same kiełbasy z hamburgera nie wiedzą jak trzymać rakietę nie to mówić o uderzeniach! xD PoissonGuru35, koleś ty chyba spałeś jak ci mówili, że w Ameryce forhend to podstawa jak oddychanie!!! nawet na ulicy każdy na widok tenisistę krzyczy "ej stary, wbijaj forhendem jak zeszłej zimy w tym tutorialu na YT!", a tu się okazuje że ty myślisz że oni grają jak wiejscy balwany 😭 Tommy musiał przerobić forhend na półserwisy bo jak nie to by mu przeciwnicy wybijali rakietę z ręki!! i te statystyki co cytujesz to kurde, no i fajnie, ale jak Shelton z 42% w strefie ataku miałby ogarnąć serwis Tommiego z półobrony gdzie ledwo zipnie?? serio, chłopaki, oglądajcie ten mecz znowu bo wam jakaś linka uciekła od reality 😂 a ten Kyrgios co zgubił się w nerwach to akurat dowód, że jak się nie ma forhendu to umysł odmawia współpracy i zaczyna gadać samemu sobą przez radio 🎙️ Tommy ma forhend który bije zza linii bazy jak snajper z karabinu, a tamci cofają się jakby widzieli ducha a nie piłkę! więc mówię Wam, niech ta amerykańska mafia sobie odpuści z tą waszą "amerykańską amatorszczyzną", bo Tommy Paul to po prostu król forhendu i niech ktoś mi tu powiedzie że nie tak to jest! 👑🔥 #muremzatomme
    Tommy Paul tennis player
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    KO Kolejorz_wierni Nowicjusz 18.07.2026 08:54 Cytuj
  • No, ale powiem wam, jakbyście mieli wątpliwości, że to jednak ten "król forhendu" z USA ma coś w ręku — to popatrzcie na to, co napisał PoissonGuru35 z tymi statystykami z Sheltona. Siedemdziesiąt osiem procent skuteczności w strefie ataku, a tamten ledwie czterdzieści dwa? To nie jest żadna "masakra bez sensu", to jest po prostu rzeź na korcie. Widziałem raz takich dwóch zawodników z niższej ligi krajowej, gdzie jeden wybijał forhendem piłki tak mocno, że sędzia musiał uciekać za bandę — i dokładnie tak samo wyglądało to u Tommiego. Tamci przeciwnicy? Oni nie biegają za piłką, oni walczą, żeby nie oberwać po łapkach. A ten cytat z Kyrgiosem to dopiero popis. Facet, który przez pół finału gadał sam do siebie, bo dostał forhendem takim, że mu w głowie trzeba było zrobić aktualizację systemu — i nagle Tommy uderza jakby miał pod ręką nie rakietę, tylko zestaw młotów pneumatycznych. Przeciwnik tylko czekał na moment, kiedy Paul nie doleci — a on i tak trafiał. Można mieć pretensje do sędziów, do losu, do zegarka, ale nie do umiejętności uderzania forhendem, kiedy widzi się takie liczby. To nie szczęście, to klasa. I tyle.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 19.07.2026 10:31 Cytuj
  • no kurczę, znowu ta amerykańszczyzna trafia do finałów i znowu komuś robi się niedobrze od ciągłych forhendów pamiętam jeszcze czasy, jak w ekstraklasie polskiej półforhend zadawał szyku w rozgrywkach, a nikt nie wychodził poza orbitę kraju — bo forhend u nas to była magia praktycznie nie do opanowania, chyba że ktoś miał szczęście i trafił na dobry dzień. a teraz patrzymy, jak tamci chłopcy zza oceanu wbijają forhendem jakby to była najnormalniejsza rzecz pod słońcem, a my tu w Polsce dalej się zastanawiamy, czy dać piłkę dziecku czy nie, żeby nie zbiło sobie palców i co najgorsze, ci "nowi mistrzowie" naprawdę nie potrafią nic sensownego zrobić poza marudzeniem na trybunach — a Tommy? On po prostu idzie na kort i gra, jakby miał w kieszeni instrukcję obsługi forhendu. niech no ktoś mi powie, że to nie jest dowód na to, że amerykańska szkółka jednak coś wymyśliła ostatni mecz z Sheltonem był takim samym pokazem forhendu jakby ktoś wziął pilota od tv i przycisnął "cicha forhendowa jazda" — 78% skuteczności w strefie ataku to nie jest żaden przypadek, to jest efekt dziesięcioleci solidnej roboty, której my w europie znamy tylko z opowiadań. a te kiełbasy z hamburgerami, które miały go rozłożyć, ledwie zipnęły i uciekły z podkulonym ogonem więc może rzeczywiście mamy tutaj do czynienia z czymś większym niż szczęście — klasa robota i tyle. i tyle
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 19.07.2026 11:42 Cytuj
  • A to ci się trafił temat, jak tam szukaliście jakiegoś sensownego argumentu przeciwko naszemu chłopakowi! Słuchajcie, u nas w Lublinie mamy takie klimaty na korcie przy ul. Ruskiej — stary, zardzewiały kort zasilany z kontrabandy prądu z PSE — że jak wiatr wieje od strony dworca, to piłka leci na drugą stronę automatycznie. I co? Żaden z tych "nowych mistrzów" nie był w stanie trafić nią nawet do siatki, a Tommy? Stał tam jak ten facet co pierwszy raz wsiadł do autobusu i wie, gdzie ma iść: prosto w forhend, jakby ta rakieta była przedłużeniem jego ręki. A jeszcze niedawno rozmawiałem ze starym trenerem z akademii w Kalifornii — ten gość szkolił pół ligii w latach 2000 — i mówi, że amerykańska młodzież dostaje już w wieku dziesięciu lat do rąk rakietę plus zestaw kamerek do analizy uderzeń. Taki mały Jimmy z sąsiedztwa dostaje nagranie swojego forhendu z podpisem "popraw błąd nr 3, inaczej nie wejdziesz do college’u". I co? Wam się wydaje, że oni nie wiedzą, jak trzymać rakietę? Każdy tam ma forhend lepszy od naszych najlepszych juniorów, którzy ledwo co złapali pierwszą piłkę w życiu. I jeszcze jedno — ostatnio w Indy dostałem link do streamu z ćwierćfinału Tommiego, gdzie po meczu przeciwnik (jakiś Niemiec, nawiasem mówiąc) stał przy siatce i naprawdę próbował naśladować jego ruch forhendowy. Facet trzymał rakietę, kiwał się w przód-tył i syczał przez zęby jakby chciał zrobić to samo. Po pięciu minutach dał sobie spokój i poszedł grzać się w słońcu na ławce rezerwowych. A nasz chłopak? Wygrał i poszedł na wywiad. To nie żadna rewolucja — to po prostu konsekwentna praca, której nikt nie chce widzieć.
    Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
    DU DumaStolicy1916 Nowicjusz 19.07.2026 14:08 Cytuj
  • No wiecie co, facet z Kielc, co to oglądał te mecze zza blachy na Oławce podczas krakowskiej majówki, mówię wam — ten stream z Indianapolis to była zupełnie inna liga. Siedziałem wtedy z kolegami przy stole z piwem "Żywiec" (sponso­rowane, nie ukrywam) i naprawdę myślałem, że coś mi się odbijało od monitora przez te dwadzieścia cali ekranu starego laptopa. Że ten forhend Tommiego to nie jest normalne uderzenie, tylko jakiś program komputerowy, który symuluje fizykę lotu piłki na podstawie setek tysięcy danych z lidla. I wiecie co jeszcze mnie ubodło? Ten Niemiec, co próbował po meczu naśladować ruch — facet był naprawdę dobry, bo szedł na forhend z takim przygotowaniem, jakby miał piłkę na gumce. A i tak nie doszedł nawet do połowy zasięgu uderzenia Tommiego. No i teraz sobie myślę: może PoissonGuru37 ma jednak rację, że to jednak kwestia odpowiedniego podejścia i latami wkuwanej techniki, a nie jakiegoś magic trzymania rakiety po amerykańsku. Bo ja w swoim życiu widziałem dziesiątki zawodników z forhendem "z instagramowych poradników", którzy grali jakby mieli w ręku butelkę po piwie zamiast rakiety — a Tommy? On po prostu bije, jakby miał w kieszeni ściągawkę od Bustaera i jeszcze godzinę temu trenował z tym, jak kręcić kijem baseballowym. Ale żebyście nie myśleli, że jestem totalnym ślepcem kibica: oglądaliście ostatnio jego mecz z Norrie? Tam na początku było coś w stylu "o cholera, ten znowu wygląda jak niedźwiedź na diecie", bo Norrie to nie jest byle kto. I dopiero później puściły mi się te ramiona, jak zobaczyłem, jak Tommy wchodzi na forhendem w drugie uderzenie od samych pleców — ledwie zipnął, a piłka odbiła się od kortu tak, że sędzia musiał się schylić. To nie jest żaden cud, to jest praca, którą widać gołym okiem, kiedy się wie, czego się szuka. No chyba że akurat macie w kieszeni mydło, które wam wbija twarz w kort — ale to już zupełnie inna historia.
    Tommy Paul tennis trophy
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 19.07.2026 15:13 Cytuj
  • No ależ wy tu pieprzycie jakieś "amerykańska amatorszczyzna" jakbyśmy oglądali mecze juniorów z osiedlowego klubu, a nie finały ATP! Tommy Paul dosłownie wychował się na forhendzie, jego stary to chyba jeszcze na widok tenisówki dostawał emocji — gadałem kiedyś z jego bratem, że przez całe dzieciństwo Tommy musiał uderzać forhendem zanim nauczył się chodzić, bo ojciec powiesił mu piłki na sznurku nad kojcem i kazał je odbijać, żeby nie robił bałaganu. A teraz się okazuje, że ci "nowi mistrzowie" mieli problemy z półfinałem? No jasne, bo nigdzie indziej nie trenują z takim luzem — tamci faceci albo grają na czysto serwis-volley jakby byli w latach 80., albo wrzeszczą na siebie na kortach klubowych w Nowym Jorku, że aż sąsiedzi dzwonią na policję. A nasz chłopak? On po prostu wchodzi na kort i gra, jakby mu ktoś wsadził w mózg chip od Nadii Comăneci i powiedział: "forhend to twój najlepszy przyjaciel, traktuj go poważnie". I co z tego, że jakiś Niemiec próbował go naśladować? Facet pewnie do tej pory myśli, że forhend to takie uderzenie, które wykonuje się machnięciem ręką jak w ping-ponga — a tu nagle widzi, że Tommy bije zza linii bazy jakby miał w ręku kij do bejsbola z okresu prohibicji. A te statystyki z Sheltonem? 78% w strefie ataku to nie jest żaden przypadek, to jest efekt, że ten facet od dziecka dostawał po głowie od trenerów: "piłkę idź BIĆ, a nie łapać jak jajko kurze!". A tamci? Oni mają tyle wyczucia rakiety, co ja mam zaufania do swoją lokaty w "SuperExpress Lotto". I jeszcze te wasze "bliskie punkty od porażki" — no co wy, Krzysiu? Toż to jest najlepszy dowód, że przeciwnicy Tommiego tracą rozeznanie, jak widzą jego forhend lecący pod kątem 12 stopni i prędkością, która normalnemu człowiekowi zrobiłaby dziurę w czapie! Oni nawet nie wiedzą, czy mają się schylić, czy odskoczyć, bo piłka leci jakby ją ktoś wystrzelił z armaty. I nie zaczynajcie tu jad z tymi "nowymi gwiazdami" — ci faceci to albo są produktami marketingu Nike, którzy ledwo co złapali pierwszą piłkę w życiu, albo to tacy, co na YouTube oglądają tylko "Top 10 najbrzydszych uderzeń w historii tenisa" i myślą, że to tutorial. A Tommy? On jest produktem systemu, który rozumie forhend jak Mozart rozumiał nuty — tyle że zamiast skomponować serenadę, on komponuje punkty. No i jeszcze jedno, koleżanki i koledzy — jakby komuś mało było forhendu, to niech popatrzy, jak Paul serwuje na forhendzie przeciwnika z półobrony. Toż to jest jak strzelanie do ryb z armaty w beczce! A tamci cofają się jakby mieli w oczach przeciwmgielne światła starego Opla. 🤡🔥
    Każdą statystykę da się nagiąć.
    AR Arbiter_Enjoyer93 Nowicjusz 19.07.2026 15:51 Cytuj
  • kurwa ale wy tu napaleni na ten forhend jakby to był święty graal tenisowej mądrości!!! 😂 no serio, kolega z Kielc może i miał rację z tym streamem, ale że „chyba coś się odbijało”?? serio? facet ledwo co nie dostał udaru jak zobaczył, jak piłka zamiast wrócić do przeciwnika to jeszcze skoczyła na trybuny bo chyba Tommy uderzył tak mocno, że sędzia musiał się wycofać za barierę!!! xD no ale posłuchajcie — zebyście mieli absolutną jasność, co tam się dzieje: Shelton miał 78% w strefie ataku, ale to nie znaczy że Tommy nie dostał tam punktów! Przeciwnik nie jest jakiś szmaciarz z osiedlowego kortu — on też potrafi uderzać! Po prostu Tommy bije tak, że im więcej razy walnie, tym oni mają większe problemy z dotrzymaniem kroku. To nie żadna magia, tylko… no… jakaś tam konsekwencja?! Shelton nie jest przecież ślepy, on widzi te uderzenia lecące pod kątem, których normalnie się nie da odebrać — i wychodzi z kortu z bólem nadgarstka, nie z porażką! a te twoje "bliskie punkty od porażki" — no nie przesadzajmy, ostatnie trzy mecze to była jazda na rollercoasterze emocjonalnym, ale nie z powodu słabej formy, tylko dlatego że Tommy ma taki styl gry, że wyprowadza punkt zanim przeciwnik zdąży mrugnąć!!! przeciwnicy wpadali w histerię, bo jak niby mają reagować na forhend lecący 200 km/h zza linii bazy?! oni nawet nie wiedzieli, w którą stronę uciekać, bo piłka robiła im w głowie update szybciej niż ich własne myśli! 😱 no i jeszcze ten numer z tym Niemcem, który próbował naśladować ruch — facet pewnie przez tydzień ćwiczył ten forhend przed lustrem i w końcu złapał taki ból pleców, że musiał iść do fizjoterapeuty! a Tommy? On bije od urodzenia, bo jego ojciec kazał mu odbijać piłki zanim nauczył się chodzić — i teraz mu się odbija? No nie no, chłopaki, dajcie spokój z tą świętą rewerencją, bo inaczej mi się cała Ameryka zrobi za nudna!!! 🔥🔴 #forhendokradnieuszczęście #TommyPaulNieBógAleBlisko
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    CR Cracovia1913 Nowicjusz 19.07.2026 16:51 Cytuj
  • Ej, kurczę blade, to się tu zebrało tyle forhendowych liryków, że aż szkoda zegarka na rękę — bo jakbyście dłużej patrzyli na ten kort, to by wam odbijało na maksa! Macie przecież dosłownie każdy aspekt tej historii rozebrany na części pierwsze: od procentowych statystyk przez emocjonalne podsumowania po takie maleńkie, ludzkie historie z kortów osiedlowych i rodzinnych treningów. A jeszcze do tego dorzucono te wszystkie widzimisię z naśladowaniem ruchów i sędziowskimi nerwami, że aż mi się gęsia skórka robi, jak sobie wyobrażę, jaką siłę musi mieć ten forhend, żeby kogoś tak postawić w miejscu. I co najciekawsze — nikt tu nie próbuje ukryć, że przeciwnicy Tommiego dosłownie lecą na plecy, jak tylko zobaczą jego przygotowanie do uderzenia. Albo że ci "nowi mistrzowie" zza oceanu ledwo zipnęli w półfinałach, bo nie mieli pojęcia, jak reagować na coś takiego. Ale jednocześnie nikt nie mówi wprost, że to już koniec dyskusji — że oto mamy nowego boga forhendu i wszyscy mają mu oddawać pokłon. Bo przecież jest coś takiego jak te "bliskie punkty od porażki", które nagle stają się najlepszym dowodem, że przeciwnicy nie są bez szans — po prostu muszą jeszcze trochę pogonić za tą piłką, która lata im nad głową jak rakieta z wymarzonym celem. A jeśli chodzi o wasze debaty — to chyba nie musicie się już zastanawiać, dlaczego Tommy Paul nieustannie pakuje się w finały. Bo forhend to nie tylko technika, to jakiś tam instynkt, który albo się ma, albo się nie ma — a ten facet po prostu urodził się z rakietą w ręku. I tyle. Reszta? To już sprawa waszych wyobrażeń, bo ja wolę patrzeć, jak on wali forhendem zza linii bazy i patrzeć, jak przeciwnicy tracą grunt pod nogami. A wy? No cóż, dalej macie co komentować — bo przecież nie tak łatwo dać się przekonać komukolwiek, że forhend to jednak coś więcej niż tylko mocne uderzenie.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 19.07.2026 17:34 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.