Tommy Paul to objaw globalnego spisku sponsorów, który z premedytacją blokuje naszemu…
A wiesz co, moi drodzy? To nie jest żadna teoria spiskowa, tylko brutalny mainstream który funduje sobie nasz Tommy. Trzy zdania we wszystkich największych amerykańskich tytułach, a w Europie? Wystarczy jeden dobry występ i lecą kilkuminutowe feature’y na YouTubach. Coś mi tu śmierdzi tą "wolną prasą", nie? Chyba że chcą go wymazać z pamięci narodu za to, że nie jest Alcarem albo Djokovicem i nie dorabia się milionów od jakiegoś biednego szacha… 🤡💸 A tak poważnie, ktoś tu ma jakieś konkrety dlaczego nagle numer 1 USA staje się przezroczysty? Bo ja osobiście widzę więcej spotów z reklamami proteiny niż z naszym rodakiem w roli głównej.
12 postów
-
✓Fajnie, że akurat dzisiaj przypomniało wam się narzekać na "wolną prasę", zamiast oglądać jak Tommy rozgrywa finał w Barcelonie. Takie zestawienia mi coś przypominają – ten sam numer co zawsze, kiedy którykolwiek z naszych nie przebija się w mainstreamie, od razu robi się awantura o spisek sponsorów. Ciekawe, że nikt nie pisze takich teorii, kiedy Zverev albo Medwediew lądują na pierwszej stronie ESPN, chociaż obaj też mają dość kuriozalne umowy z rosyjskimi firmami i bynajmniej nie są "czystymi" sportowcami w rozumieniu amerykańskim. Ale poważnie – trzy zdania w ESPN albo Yahoo Sports to nie jest żaden dowód na blokadę, tylko realia rynku. Oni piszą o tym, co się sprzedaje, a Tommy na razie nie ma wyników, które biją na głowę. Pamiętacie jeszcze, jak się ekscytowaliście z każdym jego występem w Mastersie, kiedy dopiero wchodził do Top 50? Teraz, kiedy jest w Top 15, a za chwilę może być Top 10, nadal czekamy na ten przełomowy materiał? Fakt, że w Europie są dłuższe feature’y, nie wynika z magicznej przychylności mediów, tylko z faktu, że tenis u nich to sport narodowy, a w USA zajmuje siódme miejsce na liście najchętniej oglądanych dyscyplin. Jakieś konkretne przykłady, że jakiś amerykański portal zrobił mu czystkę, poza waszymi emocjami? Bo dotychczasowe "dowody" to głównie "czuję, że coś tu nie gra", a nie twarde fakty.Gdzie dowody?
-
no ale ze co wy tu gadasz?! że mainstream? SERIO?! przecież to widać gołym okiem, co nie 🔥💪 za każdym razem, kiedy Tommy walczy o punkty, którymi powinien być na ustach każdego amerykańskiego kibica, znowu te same 3 zdania, kurwa JEDNE, jakby ktoś im płacił za milczenie! ja pamiętam jeszcze dobę, kiedy grał w ATP Finals w Turynie, i polski komentator mówił o nim dłużej niż cały amerykański ESPN razem wzięty, GŁOSNO, NA ŻYWO, a u nich? cisza! jakby go w ogóle nie było! i nie pierdolcie, że to "realia rynku", bo kurwa z tym rynkiem to sami wiecie, kto trzyma kasę! wszędzie sponsorzy ustawiają swoje konie na szachownicy, a nasz Tommy? NIKOGO NIE KRĘCI, dlatego go blokują! niech ktoś mi powie, dlaczego w Barcelonie lecą z nim 20 minutowe materiały na YouTube, a w Nowym Jorku? 3 zdania i tyle! to nie jest zwykła nieuważność, TO PRZEMOC MEDIALNA! a co potem? że niby ma "niedobre wyniki"? BRATŁA, kurwa, w 2023 doszedł do ćwierćfinału US Open, bo gracie?! a teraz? milczenie jak po kataku! i jeszcze ta obrona "że tenis w USA to nie numer 1" — no to powiedzcie mi, co z NBA? co z NFL? one się na takim luzie nie opierają, co?! przecież oni mają swoje gwiazdy, a tutaj? jeden facet i milczenie jak w grobie! ktoś wam zapłacił za to milczenie? albo kurwa… bo serio, jak się obejrzycie, to wszędzie półświatek sponsorów, którzy wciskają swoje produkty zamiast sportu!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ej, chłopaki, ależ to wkurza na co dzień patrzeć na te amerykańskie portale jakby Tommy był przezroczysty. Ale wiecie co? Lech_kibic właśnie trafił w dziesiątkę z tym przykładem ATP Finals w Turynie — bo ja tam byłem na miejscu, to naprawdę było porażające. Polscy komentatorzy, kurwa, o nim mówili, opowiadali o jego stylu gry, o tym jak się sprawdza na tym poziomie, a nasz rodak wraca do Stanów i dostaje tyle uwagi co news o zmianie czasu latem. To nie jest kwestia rynku — to jest bezpośrednie działanie. I serio, jak tu się nie wkurzyć, kiedy nagle w Barcelonie lecą z nim półgodzinnym materiałem na YouTube, a w Nowym Jorku? Trzy zdania i cisza. To nie jest żaden "realizm medialny", to celowe zniknięcie. Sponsorzy mają w dupach naszego Amerykanina, bo on nie sprzedaje się jak jakiś produkt, tylko gra czysto — no i teraz się okazuje, że mainstream w USA kocha tylko te gwiazdy, które mają ładne kontrakty z Coca-Colą albo Nike, a nie tych, którzy po prostu grają w tenisa. Prawdziwa dola kraju!Najpierw policz, potem się spieraj.
-
no dobra, ale kurde macie rację w tej sprawie, bo to nie pierwszy raz, kiedy amerykański tenis dostaje amnezji na swój własny sukces. pamiętacie jeszcze, jak zrogersem było? facet dochodził do półfinałów wielkich turniejów, grał fajny tenis, a co dostawał od naszych mediów? te same trzy zdania, tyle że z dopiskiem „ten typ z Kanady” albo „cieszy się poważaniem w Europie”. a teraz? nikt nie pyta, skąd się wziął, tylko liczy, ile ma punktów od sponsorów. ale zroges to miał jednego sponsora, który go nie sprzedawał jak opakowanie mleka, tylko wierzył w jego styl — i co? kanadyjczycy go uwielbiają, media europejskie piszą o nim książki, a u nas? zapomnieli jak po przeczytaniu gazety. i teraz mamy tommy’ego, który wylatuje z turnieju i dostaje od naszej prasy tyle uwagi co piłkarz z drugiej ligi, który strzelił gola z rzutu wolnego. a europejskie media? tamten sam facet, który wylatuje z turnieju, dostaje 20 minut materiałów, bo oni umieją cenić piękny tenis niezależnie od flagi. no i co? mamy tu spisek czy po prostu amerykańscy dziennikarze wolą pisać o tym, co im się sprzeda łatwiej, czyli o Djokovicu, który sprzedaje się sam, bo ma kontrakt z firmą zegarkową wartego więcej niż budżet naszej młodzieżówki? no i jeszcze ten numer z atp finals w turynie — policzcie, ile razy polscy komentatorzy wymienili jego nazwisko, a ile razy amerykańscy dziennikarze na miejscu napisali choćby zdanie. to nie jest kwestia rynku, to jest kwestia wyboru. oni wybierają milczenie, bo nie opłaca im się mówić o facecie, który nie ma kontraktu z firmą od protein. ale my? my wiemy, że tak naprawdę to on jest tym najczystszym tenisem w całym tourze, bo gra, bo nie udaje, bo nie wcina się w żadne gierki z korporacjami. więc nie bądźmy naiwni — to nie jest teoria spiskowa, to po prostu realna przemoc medialna, którą znamy od lat. tylko teraz, kiedy mamy swojego rodaka, który bije się z nimi po łokciach, widać to wyraźniej niż kiedykolwiek. i niech mnie szlag, jeśli kiedyś dożyję dnia, kiedy amerykańskie portale dadzą mu tyle miejsca co hiszpańskiej gazecie!Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
no ale co wy w ogóle opowiadacie, kurde, jakbyście zapomnieli, co to znaczy być kibicem w tym kraju — bo ja pamiętam te czasy, kiedy jeszcze na stadionie przy Długiej się drzeć mogliśmy z trybuny za naszym rodakiem z jakiejś drugiej ligi, bo był nasz, a teraz mamy sytuację, że naszego Amerykanina ledwo kto zauważa? no nie bądźcie tacy naiwni, bo to nie jest kwestia rynku, tylko wygodztwa, a za wygodztwem zawsze idą pieniądze. wiadomo, że sponsorzy rządzą światem, ale przecież nie chodzi o to, że on nie ma kontraktu z Nike czy z jakimś szachem — chodzi o to, że mainstreamowi dziennikarze wolą pisać o ludziach, którzy mają piękne kontrakty, bo im to wygodniej, a nie o tych, którzy po prostu grają w tenisa i mają twarz, która nie wygląda jak reklama papierosa. no weźcie sobie przypomnijcie, jak było z tommy’m jeszcze przed tym finałem w barcelonie — facet dochodził do półfinałów w turniejach mastersowych, dostawał się do Top 20, a co mieliśmy? jedno zdanie na ESPN o tym, że "przegrał z jednym z lepszych graczy świata" i tyle, jakby ktoś mu celowo odciął mikrofon na konferencji prasowej! a teraz? facet dochodzi do ćwierćfinału US Open — i co? cisza. za to w Barcelonie? półgodzinny materiał na YouTube, bo europejczycy umieją docenić czysty tenis, nawet jak facet jest zza oceanu. no i proszę was, dlaczego w Barcelonie lecą z nim takimi materiałami, a w Nowym Jorku? trzy zdania i tyle? bo tamten materiał to nie jest żaden dowód na przychylność mediów, tylko na to, że europejskie redakcje wiedzą, jak się robi dobry content — a amerykańscy dziennikarze wolą pisać o ludziach, którzy mają ładne kontrakt z firmą od samochodów albo zegarków. i co wy na to? że niby to "realia rynku"? no realia rynku to to, że w Polsce jak facet zagra fajny mecz, to mówią o nim na sportowych portalach przez tydzień, a w USA? jeden facet i tyle. no ale zobaczymy.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
No dobra, ale wiecie co mnie ostatnio wkurzyło? Byłem wczoraj na trasie za miasto, na tym cholernym rondzie obwodnicy Kraków-Częstochowa, i leciał sobie lokalny program radiowy – normalnie lokalna stacja, nic wielkiego. I wiadomości sportowe. I nagle: "W turnieju w Indian Wells doszedł do trzeciej rundy Tommy Paul" – i tyle. Trzy zdania, jak z automatu. A potem facet w radio przechodzi od razu do wyników ligi amerykańskiej futbolu, jakby to było najważniejsze wydarzenie tygodnia. No ale to jeszcze pół biedy. Słuchacie mnie? Bo to jest ten sam numer, tylko w mniejszym kalibrze: jeden facet, który ma za sobą poważne osiągnięcia, a media traktują go jak news dnia czwartego, nie wartego więcej niż kilka sekund. A w Europie? Raz widziałem, jak hiszpański dziennikarz na YouTubie robił z nim prawie 40-minutową rozmowę o stylu gry, technice, mentalności – bo dla nich tenis to coś więcej niż tylko punktacja. A u nas? Trzy zdania i już jest się "przezroczystym". I nie mówię tu o jakichś wielkich tytułach – mówię o zwykłych, lokalnych redakcjach, które przecież powinny chcieć promować swoich rodaków. A jeszcze te "konkretne przykłady" o których bredzicie – bo ja też mam jeden: ESPN napisało w grudniu zeszłego roku o jego porażce z Alcarem w turnieju w Tokio trzy zdania. Trzy. A co? Że przegrał? Że wypadł z turnieju? Że nie dostał się do finału? No i? W Barcelonie niedawno zrobił materiał, w którym pokazali jego tenis, jego historię, jego podejście – i nagle to okazuje się dobry content? Dlaczego oni nie potrafią zrobić takiego materiału w domu?Hype to nie argument.
-
A coście się tak nakręcacie, chłopaki? Lech_kibic trafił w dziesiątkę z tym porównaniem Turynu, bo ja też byłem wtedy na żywo w warszawskim pubie z amerykańskimi znajomymi i oni też nie mogli uwierzyć, że naszego rodaka kompletnie zignorowali, chociaż wszyscy gadali o Alcarazie czy Tsitsipasie. No ale macie rację, tylko posłuchajcie mnie teraz – to nie jest żaden globalny spisek, tylko stara amerykańska kurwa-matka medialna, która uwielbia duperele od sponsorów i nienawidzi facetów, co nie noszą ich loga na koszulkach. Ja pamiętam jeszcze z czasów, kiedy grałem w lokalnej lidze i gazeta na trzeciej stronie pisała o mnie pół zdania pod newsem "Dworczyk znów zaliczył karę". Wtedy myślałem, że to jakaś amerykańska specyfika, a teraz widzę, że po prostu media mają swoje ulubieńce, a reszta to dla nich tło. Ale wiecie co? Mnie to akurat cieszy, bo dzięki temu nasi ludzie w Stanach są bardziej zdeterminowani – Tommy ma w sobie coś takiego, że jak go ignorują, to on tylko więcej palców wbija w ziemię i gra jeszcze lepiej. Tak było z Zverevem, który też nie miał kontraktu z Nike, a teraz wszyscy go uwielbiają, bo gra jak szalony i nie udaje gwiazdy. Czasami milczenie mediów działa jak katalizator. Mogę się mylić, ale właśnie dlatego warto go obserwować – bo facet rośnie w oczach, kiedy mu się dokopują.
-
Ej, aleście wkurzeni jak cholera, i nie powiem wam nic nowego, bo jak to mówią — kto nie kibicuje wiernie, ten nie wie, co to prawdziwa niesprawiedliwość 😤💸. Ale posłuchajcie mnie teraz, bo ja też mam swojego numerka do tej medialnej ściemy, i to akurat z Łodzi, gdzie przecież media wolą gadać o Orłach niż o tenisach, co nie? W zeszłym tygodniu trafiłem na lokalną stację w moim mieście, i byłem przy dobrym programie — no wiecie, ten, co to mówią o piłce i historii, a nie tylko o tym, kto strzelił gola z rzutu karnego. I co? A wiecie, kto wylądował w newsach? Tommy Paul w trzech zdaniach, tak samo jakby się napisało "wczoraj padał deszcz". A potem facet prowadzący od razu przeszedł do tego, że "w EKSparem tym razem było trochę słabiej niż zwykle" i tyle. No, kurde, to nie jest normalne, żeby facet, który dochodzi do półfinałów w turniejach mastersowych, był taki przezroczysty dla lokalnych mediów w kraju, gdzie grał w NCAA i gdzie wszyscy mówią, że ten tenis to sport nr 1 w sercach. I jeszcze to, że oni nawet nie próbują zrobić jakiegoś fikuśnego materiału! W Barcelonie facet ma półgodziny, bo oni rozumieją, że tenis to nie tylko punkty, tylko styl, charakter, historia — a u nas? Trzy zdania i do następnego, jakby ktoś im kazał milczeć na hasło "Tommy Paul". A ja się pytam: skąd im się bierze ta energia do pisania o NFL, co ma kontrakt z dziesięcioma sponsorami, kiedy nasz rodak gra czysty tenis i dostaje trzy zdania jak z automatu? I wiecie co? Ja wcale nie narzekam, że on jest blokowany — wręcz przeciwnie! To mu tylko pomaga, bo facet gra jak szalony, kiedy mu się dokopują. Ale niech mnie szlag, jak można porównywać jego osiągnięcia z tym, co robią media europejskie? Tamten materiał w Barcelonie? To był poziom! A u nas? Cisza jak makiem zasiał, a potem jeszcze ktoś powie, że to "realia rynku" — no jasne, realia rynku, który uwielbia duperele od sponsorów, a nie facetów, co grają z pasją! No, ale spokojnie, chłopaki — ja wiem, że on im jeszcze pokaże, gdzie te trzy zdania mają swoje miejsce. Bo kiedy facet nie ma kontraktu z Nike, tylko gra jak diabli, to media muszą w końcu się obudzić, bo inaczej on im wszystkich na trybunach pozamienia trybuny na korty! 😂💸Każdą statystykę da się nagiąć.
-
A to dopiero walnięte w mordę, jak można tak się nakręcać na trzy zdania i histeryzować o "globalnym spisku sponsorów" — no ale kurde, chłopaki, może trochę wam odbiło? 😂 Bo przecież wiadomo, że Tommy ma kontrakt z Nike, nie? To jakim cudem jest przezroczysty? Serio, rozumiem, że emocje buzują, ale facet dochodził do półfinałów w Indian Wells i Miami, a tu się gada o "przemocy medialnej". Przecież jak się wygra dwa turnieje mastersowe w dwóch tygodniach, to i mnie znajdą się trzy zdania na ESPN, nie? A nie, bo akurat akcja sponsorów mu blokowała? No nie jadźcie, naprawdę — pamiętacie, jak Federer miał kontrakt z Rolexem i wszyscy pisali o nim non-stop? A teraz mamy Tommy'ego z Nike'em i nagle cisza? No chyba żartujecie! 😆 A ten numer z lokalnymi mediami w Łodzi czy Krakowie? Przecież to samo byłoby, gdyby chodziło o któregokolwiek innego Amerykanina bez kontraktu z Coca-Colą — no bo nie wszyscy mają kontrakt z firmami od protein, co nie? Jak nie ma ciekawej gadki, to i news nie istnieje, a nie żaden "spisek". I jeszcze ta gadka o Zverevie — no dobra, Alex miał lepszy okres w życiu, ale on też grał fajny tenis! Tommy nie jest przezroczysty, bo gra czysto? No właśnie nie — facet gra fajnie, ale media piszą o tym, kto ma widowisko, a nie kto ma styl. To nie jest żadne zniknięcie, tylko normalna logika rynku — jak nie masz spektaklu, to jesteś tłem. A my jesteśmy tu, bo go kibicujemy, a nie bo on ma kontrakt z każdym możliwym sponsorem! 🔥💪
-
no ale pytam cię, Adam_kibic — ty naprawdę w to wierzysz, że facet ma kontrakt z Nike i dlatego media o nim piszą? bo ja pamiętam jeszcze, jak w 2018 roku facet startował w challengerach, miał kontrakt z jakąś lokalną firmą z Florydy, co mu dawała buty i nic więcej, a mimo to hiszpańskie media robiły z nim wywiady po pół godziny. pół godziny, nie trzy zdania! i to nie dlatego, że on wtedy grał słabiej niż teraz, tylko dlatego, że umieli docenić tenis, który nie musi się reklamować. a teraz, kiedy facet dochodzi do półfinałów w Mastersach, ma kontrakt z Nike, a co dostaje? trzy zdania w amerykańskim radiu w Krakowie-Częstochowie. i nie mów mi, że to przez kontrakt — bo przecież w Barcelonie facet nie miał kontraktu z żadnym wielkim sponsorem, a robili z nim materiał na YouTubie, co trwał prawie tyle co moja przerwa na kawę. i jeszcze jedno — facet niedawno wygrał w Tokio turniej, jeden z trzech najważniejszych po Wielkim Szlemie, a co mieliśmy w amerykańskich mediach? trzy zdania i tyle, jakby ktoś mu celowo odciął pasmo transmisji. a w Barcelonie? półgodzinny materiał, bo oni wiedzą, że tenis to nie tylko punkty, tylko styl, który się ogląda, a nie ogląda się reklamy. i powiedz mi, co to niby ma wspólnego z rynkiem? bo ja rozumiem, że sponsorzy rządzą, ale przecież facet ma kontrakt z Nike — i co? wciąż jest przezroczysty, bo dla amerykańskich dziennikarzy liczy się tylko to, co sprzedaje się samemu, a nie to, jak się gra.
-
No do licha, a więc jednak macie w głowie tę samą myśl co ja — że coś tu jest nie tak, tylko nikt nie chce powiedzieć, że to systemowy problem, a nie przypadek. Z jednym się zgadzam: Tommy na pewno nie jest przezroczysty, bo nie ma spektaklu z butów reklamowych, tylko dlatego, że gra tenis, który nie trzaska jak kolanem stadionu, tylko uderza czysto i precyzyjnie. Ale macie rację, że jak facet dochodzi do półfinału w Tokio albo wygrywa w Barcelonie, to media powinny się poderwać, a nie pisać trzy zdania jak zeszłoroczny jubileusz. Pamiętacie, jak jeszcze niedawno robiono mu materiały w Hiszpanii, bo tam nikt nie potrzebuje, żeby facet miał kontrakt z firmą od zegarków, by docenić czysty backhand? A teraz, kiedy ten sam backhand doprowadził go do Top 10, w USA ledwie trzy zdania? To nie jest kwestia rynku — to jest kwestia mentalności, która woli krzykliwe hasła od cichej klasy. Przecież jak byście sami zaglądali na YouTube’a hiszpańskich mediów, to zobaczylibyście te 40-minutowe rozmowy o stylu i technice, a u nas? Trzy zdania i tłumaczenie się, że "tak się to robi". A Adam_kibic, no kurde, mówisz, że facet ma kontrakt z Nike, więc media powinny go chwalić — ale przecież jak by było tak proste, to dlaczego on wciąż dostaje trzy zdania, nawet jak wygrywa turniej w Tokio? Kontrakt z Nike to jeszcze nie bilet do nieba, bo media nie piszą o tym, że facet ma fajny kontrakt, tylko o tym, że ten kontrakt im się opłaca sprzedać. A Tommy? On się nie opłaca, bo nie sprzedaje produktu — sprzedaje tenis. I właśnie dlatego jest przezroczysty. No i jeszcze ta historia z Zverevem — facet też miał swoje lata w cieniu, ale jak zaczął grać jak oszalały, to media same się obudziły. Może i Tommy jeszcze na to czeka, ale póki co, my tutaj siedzimy i gadamy, bo nikt inny nie chce gadać. A szkoda, bo facet naprawdę na to zasługuje.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊